Gospodarka Pana Czesława Junga
#31
(25.03.2016, 15:46)MrDrone napisał(a):
(25.03.2016, 14:42)marbert napisał(a): MrDrone zaraz odpisze że to wszystko dla kasy. To prawda ale tylko w części. Co prawda w tej metodzie, hodowla sama w sobie jest pominięta. Ale gdyby pewne elementy z hodowlą połączyć?

Marbert, jeżeli by te pakiety o których mówi zostawić bez ingerencji i leczenia, to pewna powolna presja warrozy na nie też by występowała, a w pewien sposób byś ją zmniejszał przez pozostawienie czerwiu poza rodziną. Więc teoretycznie w wolniejszy sposób mógłbyś dojść do przystosowania. 

Jeżeli natomiast mówimy o tym, żeby te pakiety czyścić z warrozy (nieważne czy cukrem czy cyjankiem), jak to sugeruje Jung, to metoda ta całkowicie nie sprzyja wytworzeniu adaptacji.

Co do hodowli w takiej gospodarce to ja nie wyobrażam sobie oceny matek pod kątem odporności przy takim postępowaniu.

ps. oczywiście, że to dla kasy Oczko ale ja na prawdę nie oburzam się jak coś jest dla kasy - byle byloby w równowadze z przystosowaniem pszczoły, a nie jej dojeniem.


Jeszcze bardziej upraszczając: ten pakiet to rój. A stara rodzina ginie ale i przynosi zysk? Tak?

Nie wiem jak tu hodowlę dołożyć na przystosowanie?  Jeszcze nie wiem?  ( ale za następnym zakrętem?) he he.
Czyli jak by miód z spadłych rodzin ale nie spadłych. Tak?
Cytuj ten post
#32
(24.03.2016, 21:16)kosz85 napisał(a): Ciekawa metoda, lepsza niż odymianie czy wycinka trutu bo przynajmniej nie hodują warrozy odpornej na leki i chętnej zasiedlać komórki robotnic. Trochę podobna do sztuczek z nalotami, na zasadzie 2 ule średniej mocy dadzą mniej miodu niż 1 mocny i 1 słaby ul.
Natomiast moralnie to kamieniołom dla skazańców. Wywozimy zapominamy, umierają nam kolejne drużyny to trudno łączymy mniej liczne w bardziej liczne... jakby wymyślili jakieś feromony matki w dozowniku to i matki by nie potrzebowali, a ul byłby jeden, taki pawilon np 1x10metrów, to dopiero wydajność by była, tyle pszczół w jednym ulu.

Z jednej strony dobry krok w stronę nie leczenia, a z drugiej 3 kroki wstecz od naturalności całego przedsięwzięcia, moralność w rozważaniach pomijam i tak wiadomo, że pszczelarze to złodzieje miodu Oczko

Ale nie uważasz ( moralność, zostawmy) ze to ma sens?
Cytuj ten post
#33
(25.03.2016, 16:13)marbert napisał(a): Jeszcze bardziej upraszczając: ten pakiet to rój. A stara rodzina ginie ale i przynosi zysk? Tak?

Nie wiem jak tu hodowlę dołożyć na przystosowanie?  Jeszcze nie wiem?  ( ale za następnym zakrętem?) he he.
Czyli jak by miód z spadłych rodzin ale nie spadłych. Tak?

No jeżeli przyjmiesz, że ten pakiet to rój (podtrzymując Twoje uproszczenie) i dasz mu żyć bez ingerencji chemii, to w powolny sposób nieprzystosowane będą się eliminować.

Dla mnie zgrzytem jest ten "macierzak" w tej technice. Więzisz tam matkę, a pszczoły trzymasz tylko po to, żeby znosiły Ci miód. To raczej dla mnie nie jest pszczelarstwo naturalne. Zakładam przy tym, że jak świta umrze to matka "pod but", nie? To mi właśnie nie leży w tej metodzie. W przypadku pozostawienia macierzaka po rójce rodzina ma szansę przeżycia, jest pełnowartościowym biologicznie tworem. W metodzie Junga jest maszyną do zbierania miodu utrzymywaną tylko dla tego celu (dla kasy Oczko) i o ile pszczoły naturalnie wymierają ze starości, to matka przeznaczona jest do eliminacji bez żadnych szans. Widzisz w tym naturę? Oczko bo ja nie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#34
Można by to ominąć poprzez zabranie starej matki i danie jej szansy w małym odkładzie a macierzak zostawić na odchowanie nowej matki i zbiory miodu. Mogłoby zadziałać tylko czy ten macierzak wtedy nie będzie zbyt słaby?
Cytuj ten post
#35
(25.03.2016, 16:21)MrDrone napisał(a):
(25.03.2016, 16:13)marbert napisał(a): Jeszcze bardziej upraszczając: ten pakiet to rój. A stara rodzina ginie ale i przynosi zysk? Tak?

Nie wiem jak tu hodowlę dołożyć na przystosowanie?  Jeszcze nie wiem?  ( ale za następnym zakrętem?) he he.
Czyli jak by miód z spadłych rodzin ale nie spadłych. Tak?

No jeżeli przyjmiesz, że ten pakiet to rój (podtrzymując Twoje uproszczenie) i dasz mu żyć bez ingerencji chemii, to w powolny sposób nieprzystosowane będą się eliminować.

Dla mnie zgrzytem jest ten "macierzak" w tej technice. Więzisz tam matkę, a pszczoły trzymasz tylko po to, żeby znosiły Ci miód. To raczej dla mnie nie jest pszczelarstwo naturalne. Zakładam przy tym, że jak świta umrze to matka "pod but", nie? To mi właśnie nie leży w tej metodzie. W przypadku pozostawienia macierzaka po rójce rodzina ma szansę przeżycia, jest pełnowartościowym biologicznie tworem. W metodzie Junga jest maszyną do zbierania miodu utrzymywaną tylko dla tego celu (dla kasy Oczko) i o ile pszczoły naturalnie wymierają ze starości, to matka przeznaczona jest do eliminacji bez żadnych szans. Widzisz w tym naturę? Oczko bo ja nie.

Trochę widzę dwuznaczność w Twym rozumowaniu, przcie matka i tak umrze z rodziną ( pozostawioną sama sobie, skoro sobie  radzi?, prawda?) tak i tu umrze bo nikt już jej nie nakarmi, na końcu.
Znowu jak założyłem na kasę to przedkładasz a całość, z umieraniem nie przystosowanych jest taka sama. Z wyjątkiem że Pan Czesław nie owija w bawełnę a tu o "zamknę oczy to nie zobaczę" i tylko taka różnica z tym umieraniem.Matki też.
Cytuj ten post
#36
(25.03.2016, 16:37)marbert napisał(a): Trochę widzę dwuznaczność w Twym rozumowaniu, przcie matka i tak umrze z rodziną ( pozostawioną sama sobie, skoro sobie  radzi?, prawda?) tak i tu umrze bo nikt już jej nie nakarmi, na końcu.
Znowu jak założyłem na kasę to przedkładasz a całość, z umieraniem nie przystosowanych jest taka sama. Z wyjątkiem że Pan Czesław nie owija w bawełnę a tu o "zamknę oczy to nie zobaczę" i tylko taka różnica z tym umieraniem.Matki też.

Nie Marbercie. Nie ma dwuznaczności. Bo ja wcale nie zakładam, że matka umrze z rodziną (właśnie o to chodzi, żeby nie umarła Oczko ), a w metodzie Junga skazujemy ją celowo na śmierć za kratami. 
Jakiś procent tych matek zapewne umrze (z jednej i drugiej grupy), ale daję szansę wykazać się przystosowanym, a nie wkładam matkę w izolator, żeby umarła jak nie będzie miał kto jej nakarmić.

Jeżeli nie jesteś w stanie dostrzec różnicy, to ja nie jestem Ci w stanie jej już bardziej pokazać...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#37
(25.03.2016, 16:30)bonluk napisał(a): Można by to ominąć poprzez zabranie starej matki i danie jej szansy w małym odkładzie a macierzak zostawić na odchowanie nowej matki i zbiory miodu. Mogłoby zadziałać tylko czy ten macierzak wtedy nie będzie zbyt słaby?
To zależy od terminu i siły rodziny na starcie. Ale pozostawienie młodej matki na wolności to ograniczenie czasowe i co dalej?  To jakieś max 30 dni. I dalej co? 
Cytuj ten post
#38
Moim zdaniem metoda p. Junga nie ma nic wspólnego z PN. Moim zdaniem to metoda pozyskiwania większej ilości miodu. Rodzina/odkład ma się rozwijać podkarmiana cukrem a składańca mają targać miód.
Z tego co pisze p. Jung to niby wymyślił tą metodę w celu nie używanie chemii w pasiece w walce z varroa.
Z tego co mi wiadomo takie kombinacje trenowano zanim w Polsce pokazała się warroza i robiono to tylko po to aby zwiększyć produktywność pasiek.
Cytuj ten post
#39
(25.03.2016, 18:42)marbert napisał(a):
(25.03.2016, 16:30)bonluk napisał(a): Można by to ominąć poprzez zabranie starej matki i danie jej szansy w małym odkładzie a macierzak zostawić na odchowanie nowej matki i zbiory miodu. Mogłoby zadziałać tylko czy ten macierzak wtedy nie będzie zbyt słaby?
To zależy od terminu i siły rodziny na starcie. Ale pozostawienie młodej matki na wolności to ograniczenie czasowe i co dalej?  To jakieś max 30 dni. I dalej co? 

Marbecie nic... chodzi o to aby rodzina przez ten czas oczyściła się sam z V. i odbudowała... Około 30 dnia nowa matka już powinna być bujnięta w czerwieniu. Taka rodzina bez matki w sile przyniesie sporo miodu a jest duża szansa, że pójdzie do zimy w fajnej średniej sile. Tylko kwestia terminu. Ja takie rzeczy planowałbym robić najpóźniej w ostatnim tygodniu czerwca.
Cytuj ten post
#40
(25.03.2016, 19:48)bonluk napisał(a):
(25.03.2016, 18:42)marbert napisał(a):
(25.03.2016, 16:30)bonluk napisał(a): Można by to ominąć poprzez zabranie starej matki i danie jej szansy w małym odkładzie a macierzak zostawić na odchowanie nowej matki i zbiory miodu. Mogłoby zadziałać tylko czy ten macierzak wtedy nie będzie zbyt słaby?
To zależy od terminu i siły rodziny na starcie. Ale pozostawienie młodej matki na wolności to ograniczenie czasowe i co dalej?  To jakieś max 30 dni. I dalej co? 

Marbecie nic... chodzi o to aby rodzina przez ten czas oczyściła się sam z V. i odbudowała... Około 30 dnia nowa matka już powinna być bujnięta w czerwieniu. Taka rodzina bez matki w sile przyniesie sporo miodu a jest duża szansa, że pójdzie do zimy w fajnej średniej sile. Tylko kwestia terminu. Ja takie rzeczy planowałbym robić najpóźniej w ostatnim tygodniu czerwca.

no tylko to już nie jest koncepcja Junga. Za to zbliżamy się do PN Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
Wiem Bartek, chciałem ją stuningować ale wyszło to o czym już kiedyś tutaj było pisane...
Cytuj ten post
#42
(25.03.2016, 19:48)bonluk napisał(a):
(25.03.2016, 18:42)marbert napisał(a):
(25.03.2016, 16:30)bonluk napisał(a): Można by to ominąć poprzez zabranie starej matki i danie jej szansy w małym odkładzie a macierzak zostawić na odchowanie nowej matki i zbiory miodu. Mogłoby zadziałać tylko czy ten macierzak wtedy nie będzie zbyt słaby?
To zależy od terminu i siły rodziny na starcie. Ale pozostawienie młodej matki na wolności to ograniczenie czasowe i co dalej?  To jakieś max 30 dni. I dalej co? 

Marbecie nic... chodzi o to aby rodzina przez ten czas oczyściła się sam z V. i odbudowała... Około 30 dnia nowa matka już powinna być bujnięta w czerwieniu. Taka rodzina bez matki w sile przyniesie sporo miodu a jest duża szansa, że pójdzie do zimy w fajnej średniej sile. Tylko kwestia terminu. Ja takie rzeczy planowałbym robić najpóźniej w ostatnim tygodniu czerwca.

W moich warunkach wolał bym max połowa czerwca. Poje próby po tym terminie (podziału rodzin) statystycznie nie są dobre.

apisane przez Krzyżak - Wczoraj, 19:00
Krzyżak

Moim zdaniem metoda p. Junga nie ma nic wspólnego z PN. Moim zdaniem to metoda pozyskiwania większej ilości miodu. Rodzina/odkład ma się rozwijać podkarmiana cukrem a składańca mają targać miód.
Z tego co pisze p. Jung to niby wymyślił tą metodę w celu nie używanie chemii w pasiece w walce z varroa.
Z tego co mi wiadomo takie kombinacje trenowano zanim w Polsce pokazała się warroza i robiono to tylko po to aby zwiększyć produktywność pasiek.



To prawda, ale sama koncepcja ograniczenia warrozy jest dobra.
Cytuj ten post