Państwo policyjne
(13.04.2016, 21:17)MirusB napisał(a): Dla mnie jest tragedią że ten co pracuje dużo i ciężko i ponosi duże ryzyko płaci duży podatek bo zarabia więcej.
Dla mnie takie coś jest dziwne a dodatki socjalne są patologią i zasilaniem patologi a nie pomocą.

Dokładnie tak! Wszelkie skale progresywne, to nic innego jak kara dla pracowitych czy operatywnych (jedno nie wyklucza drugiego zresztą). Ale takie myślenie o podatkach jest zgubne dla gospodarki, a więc w końcu i dla najbiedniejszego Kowalskiego także, bo albo straci pracę (kiedy biznes zostanie zamknięty, albo przeniesiony do innego kraju), albo będzie w efekcie zarabiał mniej (bo inflacja rośnie zwykle szybciej niż płace, a sam podatki też płacić musi).
Ale nawet przy deflacji będzie miał gorzej, bo on nie ma z czego odłożyć, żeby akumulować jakieś pieniądze na poczet przyszłych, tańszych zakupów.  
Zresztą wystarczy popatrzeć na świat, wzrost jest tam, gdzie podatki są niższe i prostsze. Wtedy "ulgi" przestają być potrzebne. A państwo w roli Janosika, to najgorszy scenariusz...
Cytuj ten post
Jestem podobnego zdania - obciążanie wysokim podatkami bogatych jest jak karanie ich za sukces i trochę hamowanie gospodarki... a programy pomocowe/socjalne powinny działać na zasadzie wędki, a nie ryby, moim zdaniem, inaczej to jest przyzwyczajanie do uzależniania się od pomocy innych.
Cytuj ten post
Po za tym jest to marzenie ściętej głowy dlatego, że większość podatków jest naturalnie przerzucalna w homeostacie naczyń połączonych jakim jest rynek i gospodarka. Poza jakimiś naprawdę totalnymi interwencjami nie da się opodatkować więcej bogacza aby nie odbiło się to ostatecznie w jakimś stopniu na Kowalskiej która idzie na bazar po ogórki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(14.04.2016, 07:54)flamenco108 napisał(a): Borówka: a podatek pogłówny jest typową formą nacisku na ludność, aby bez względu na wszystko generowała dochód - zatem odbiera wolność do niepracowania i pozostawania np. na cudzym utrzymaniu lub mieszkania w leśnej chatce. Zatem jest tak samo niesprawiedliwy jak każdy inny podatek. Tylko na swój sposób. Zastanów się, jakie są cele hodowlane takiego podatku, wspomnij podatek np. bykowy, podymne, okienne...

Wracając do starego wątku bez rozstrząsania czy bardziej sprawiedliwa w niesprawiedliwości (sic!) jest proporcjonalność czy równość kwotowa.

Ciekawe, ze w III  Rzeczypospolitej istnieje cały czas podatek pogłówny.
Jest to podatek od posiadania psa. Taka ciekawostka.
http://www.e-lecznica.pl/artykul/podatek-od-posiadania-psa
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(16.03.2017, 23:30)Borówka napisał(a): Ciekawe, ze w III  Rzeczypospolitej istnieje cały czas podatek pogłówny.

Ale to jest podatek pogłówny od psów Oczko
A wiesz, że wczoraj rozjaśniałem sobie mózg wędrując do pracy myśleniem o podatkach? Bo akurat wciągałem czytadło Asimova i tam zbudowano model, w którym pogłówne było podatkiem skrajnie uproszczonym - na drugim końcu skali było coś podobnego do aktualnie istniejącego w Polsce systemu podatkowego. I tak się zastanawiałem, jak pogodzić rzeczywistość z modelami. Na razie wyszło mi, że jedynym sensownym z hodowlanego (tj. promowanie odpowiednich jednostek) i gospodarczego (spodziewane wpływy do kasy państwa a zdolność do samoutrzymania się obywateli) punktu widzenia jest podatek obrotowy pobierany po zakończeniu transakcji. Zawsze jest płacony przez odbiorcę końcowego, czyli tego, który nie wytwarza, a jedynie konsumuje. Im więcej konsumuje, tym więcej płaci. Jeżeli ktoś wybiera drogę oszczędności lub samowystarczalności (np. samoutrzymujące się gospodarstwo rolne), płaci mniejsze podatki, ale musi bardziej polegać na własnej wytwórczości. Czyli następuje promowanie jednostek albo zdolnych zarobić dość, by płacić podatki, albo gospodarnych na tyle, żeby ich nie płacić. W tym modelu nie ma znaczenia, czy wymiana opiera się o ekwiwalent, kwit lub akredytywę (współczesne pieniądze), czy barter - podatek płaci się i tak z nierówności pomiędzy kosztami wytworzenia dóbr, a ich konsumpcją. Kto dużo produkuje - może pozwolić sobie na konsumpcję. Kto tylko konsumuje - musi skądś na to wziąć środki. Słabością modelu jest fakt, że dziś same pieniądze są towarem, który można wytwarzać bez ograniczeń i tymi pieniędzmi płacić podatki oraz nierówność wartości wytwarzanych dóbr biorąca się z prostej ludzkiej słabości polegającej na tym, że o wiele chętniej i więcej wydajemy na rozrywki niż na cele związane z przetrwaniem i rozwojem, co powoduje, że dobra luksusowe i rozrywkowe cenione są wyżej od tych naprawdę niezbędnych. W ten sposób producent ziemniaków musi iść w ilość kosztem jakości, a producent wiców musi tylko wytrzymać codzienną tremę.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Takie coś mniej więcej chyba proponuje od dawna CAS jako cel ostateczny.

Miałbym wątpliwości czy przy rozwiniętym welfare state (tzw. państwo opiekuńcze) celem jest samoutrzymanie się obywateli (jednostek). Raczej utrzymanie się kolektywu kosztem części jednostek ale też długofalowo z dużym prawdopodobieństwem nieefektywne.

Czy wydajemy i inwestujemy więcej na cele związane z rozrywką a nie przetrwaniem i rozwojem to też zależy od całości systemu. Jeżeli opisany przez Ciebie system jest częścią systemu gdzie nie występuje socjalna przymusowa redystrybucja dóbr lub występuje w stopniu minimalnym na naprawdę tylko kwestie związane z realnym krótkofalowym przetrwaniem jednostki wtedy osoby które osiągając pewien pułap koncentrują się na rozrywce to tak czy siak przyczynią się konsumpcją, w sposób odłożony w czasie, do rozwoju chociażby ubezpieczeń, usług medycznych (czyli usług związanych z przetrwaniem) plus te podatki z konsumpcji dla hodowcy. Jeżeli ktoś zadowala się względną samowystarczalnością (bo absolutna nie istnieje) wtedy też mniej przyczynia się do wpływów do budżetu hodowcy ale też mniej korzysta. Jeżeli ktoś alokuje swoje zasoby głównie w rozrywce i to jeszcze nieodpowiedzialnej, nie osiągając pewnego zabezpieczenia to cóż: Volenti non fit iniuria. Po za tym nie jest też tak, ze osoby takie np. umierając za młodu na skutek np. rozrywkowo-używkowego stylu życia nie przyczyniają się z automatu dla społeczeństwa i hodowcy. Choćby wielu uzależnionych niestabilnych emocjonalnie i finansowo muzyków alokując swoje zasoby krótkofalowo w rozrywkę stworzyło wiele utworów muzycznych dzięki którym ludzie alokujący swoje zasoby inaczej mogą się np. relaksować / energetyzować / uspokajać a to pomaga w przerwie pomiędzy pracą i rozwojem jest więc też korzystne dla hodowcy.

Także kwestia jaki podatek jest w jakim całościowym systemie naczyń połączonych. Przy takim jak powyżej wydaje mi się, że następowała by długofalowa selekcja (z ludzką twarzą / względnie humanitarna) na ludzi którzy lepiej alokują swoje zasoby w rozwój i odpowiedzialność za siebie oraz pozytywna alokacja dobroczynności ku ludziom którzy mają pecha a negatywna ku świadomym leniom i pasożytom. Wyrażałaby się ona chociażby długofalowo w większych możliwościach reprodukcyjnych z punktu widzenia biologiczno-społecznych a także posiadanych zasobów na udaną reprodukcję i rozprzestrzenianie swoich cech.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
za kilka wnioskow i prac mozna ukonczyc nauke w szwecji nie bendac obywatelem kraju. za darmo prawie
Cytuj ten post
Żyjemy Panie i panowie w państwie policyjnym pod swoistą okupacją: Oto dowody:
- rodzice nie mogą decydować w jaki wieku poślą do szkoły i do jakiej
- pasobicie jest ''przestępstwem'', a przecież z niejednego młodzieniaszka ojcowski pas człowieka zrobił
- mężczyzna nie jest w stanie utrzymać z wypłaty swojej żony i dzieci
- mężczyzna ma być potulny i bezbronny (to kto obroni kraj w razie wojny?)
- mordowanie nienarodzonych jest dopuszczalne pod wieloma pretekstami
- wierność Ojczyźnie, Bogu i Narodowi jest faszyzmem
- dewiacje i skrzywienia są podniesione do rangi praw człowieka
- podatki pośrednie i bezpośrednie na realnym poziomie 70 % (a przecież jedynym podatkiem powinna być dziesięcina czyli DZIESIĘĆ procent
- właściciel działki nie może bez zgody urzędnika wyciąć własnego drzewa
- nazywanie durnia durniem to homofobia
- każda sztuka bydła i rogacizny zakolczykowana jak za okupacji niemieckiej
- bezkarność kast i sitw mających pieniądze
- język poprawności politycznej czyli mydlenie oczu i tchórzostwo słowne
- i wiele innych ''potworków''
To są fakty. Czy na takich fundamentach buduje Naród swoje Państwo???
To jest upadek i koniec naszej cywilizacji łacińskiej.
Cytuj ten post
(20.07.2016, 10:30)flamenco108 napisał(a): Mechanizm został już dawno temu opisany. Częściowo pomogły w tym pierwsze podboje muzułmańskie, ale wcześniej pozwala to zaobserwować Wędrówka Ludów:
- państwo lub grupa państw tworzą stabilną gospodarczo i doskonale obronną strukturę (Imperium Rzymskie)......

....

- destabilizacja i rozpad od środka, konflikty i wyłonienie się nowych organizmów państwowych na bazie nowych ludów i religii
- częściowy rozpad dotychczasowych więzi gospodarczych

Jak centralni planiści zburzyli rzymską gospodarkę

http://libertarianin.org/jak-centralni-planisci-zburzyli-rzymska-gospodarke/
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Harnasiu,
Wyrzuć telewizor, jak ja zrobiłem 20 lat temu. Wiele przedstawionych przez Ciebie restrykcji państwa da się obejść lub zlekceważyć. Nawet broń palną, możesz kupić i używać legalnie. Głowa do góry.

P.s
Moje dzieci wyrosły na ludzi bez bicia (i bez telewizora) za jedną pensję. Mieszkaliśmy w warunkach nie do zaakceptowania przez obecną opiekę społeczną, ale priorytetem było dla nas wychowanie i obecność matki w domu (chociaż babcie oferowały pomoc).
Pozdrawiam
P.s II
Oczywiście, że cywilizacja łacińska zmierza ku upadkowi. Poczytaj o eksperymencie Calhouna (warto).
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
Cytuj ten post
Nieco historii:

Paragrafy w monarchii Habsburskiej z 1775 roku.

„Poddani otrzymują zapewnienie, że hodowli pszczół nie będzie się nigdy utrudniać żadnymi ciężarami, lecz owszem, będzie się ją popierać, pozostawiwszy je j zupełną *swobodę rozwoju".


„Właścicielom dóbr zaleca się, aby biedniejszym wieśniakom skutecznie dopomogli w nabyciu przynajmniej pierwszego pnia, aby ci, zwiększając  następnie pasiekę, pomnażali skutecznie swoje dochody.  — Każdemu wolno hodować pszczoły w dowolnej ilości, władzom  zaś i urzędnikom poleca się, aby poddanym w hodowli pszczół, handlu  miodem i woskiem, jako też wszelkimi z tego ciągnionymi korzyściami zupełnie przeszkód nie stawiali ani nie ograniczali.  — Pod zagrożeniem zapłaty podwójnej wartości zabrania się niszczenia pszczół obcych, nawet rabusiów  niszczyć nie wolno, gdyż są inne środki do obrony pni własnych przed rabusiami..."

oraz dla części czeskiej:

— Zarządza się, aby na osiągnięty  z hodowli pszczół wosk i miód nie nakładano nigdy podatków, dziesięcin  itd., ani na rzecz skarbu Państwa, ani na rzecz kraju lub osób prywatnych.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Puszcza Kozienicka i prawo bartne W roku bieżącym mija 600 lat funkcjonowania pierwszego w kraju prawa bartnego w Puszczy Kozie- nickiej, zwanego obelnym. W Pu- szczy, zwanej wtedy Jedlneńską, bartnictwo odgrywało główną rolę. Tu obradował sąd bartny, obierano starostę, kierując się pradawnym prawem obelnym. Jedlnia, zlokalizo- wana w środku Puszczy, była stoli- cą bartnictwa. Tradycje prawa obel- nego w Jedlni sięgają roku 1387, kiedy to król Władysław Jagiełło zwolnił wieś od wszystkich ciężarów i powinności, wynikających z prawa książęcego, pozostawiając tylko „dań miodową, którą nam corocznie uiszczać będą powinni”. Potwier- dzeniem tego przywileju był też ustalony w Jedlni przez Jagiełłę w roku 1430 Statut Jedlneński (następ- nie ogłoszony w Krakowie), który zapewniał nietykalność bartników i łowczych na równi z rycerstwem. Jeszcze w roku 1554 w Jedlni było 49, a w pobliskich wsiach 20 bartni- ków. Po powstaniu narodowym za- miera bartnictwo w Jedlni za spra- wą nakazu ówczesnej komisji rzą­ dowej, która z dniem 22 XII 1836 r. poleciła zabrać wszystkie barcie z Puszczy. W ten sposób zakończył się okres świetności Jedlni i głów- nego ośrodka bartnego. Dziś w Jedlni i w Pionkach jest ponad 130 pszczelarzy, z czego większość pracowała (bądź pracuje) w ZTS ,,Promt" w Pionkach. Dla nas, pszczelarzy woj. radom- skiego, szczególnie dla pasieczni- ków Pionek, 600 rocznica prawa bartnego jest wielkim wydarzeniem.

Mieczysław Walaszek
Pszczelarstwo 1987 / 10
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Prawo bartne—prawem ex antiquo usu
Piotr Szablowski
Pszczelarstwo 1987 / 05

Zygmunt August uczył się sztuki rządzenia, gdy był już królem, a na  razie, syt zabaw dworskich, jako za- palony myśliwy często uchodził do  Puszczy, przepadał nieraz wśród głu- szy leśnej na wiele miesięcy. W roku  1546 spędził na łowach 223 dni. Polo- wał tylko na „grubego zwierza” —  żubry, dziki, niedźwiedzie. Trudy polo- wania znosił doskonale. Na polowa- niach korzystał z usług miejscowych  puszczaków, wobec których występo- wał incognito. Obcując z nimi poznał  ich życie, zwyczaje, kłopoty, sprawy sporne itp.

Społeczeństwo bartnicze stanowiło jedną całość, nazywało siebie „bractwem” lub „towarzystwem”. Nie było w nim stanów, nie było panów ani poddanych. Wszyscy byli ludźmi wolnymi i równymi, nikt nie odrabiał  pańszczyzny, każdy żył z boru i uży- wał wolności osobistej — stąd powsta­  ły ich odrębne obyczaje. Sprawy pu- bliczne w Puszczy załatwiali urzędni- cy wybierani z grona bartników, któ­  rzy przysięgę składali „całemu gene- ralnemu gminowi”. Na urzędy te wy- bierano: starostę bartnego, dwóch sę­  dziów, dwóch podsędków, dwóch pod- starościch bartnych i pisarza sądo- wego.

Wyroki sądowe ogłaszane były w  imieniu króla i jego urzędnika, staro- sty, a także za „uchwaleniem wszyst- kiego gminu Przasnyskiego”. Gmin  ten stanowił jedną osobę prawną  i jedną całość. Wyroki sądowe wpisy- wano do ksiąg bartnych, które powie- rzone były pieczy całego gminu. Księ­  gi te przechowywane były u starosty  bartnego, w skrzynce „dobrze warow- nej”, do której klucz miał jeden z bart- ników „przez wszystek gmin wybra- ny”. Poza tym była również „skrzynka  bartna”, do której skazani na grzyw- nę z wyroków sądowych, wpłacali ka- ry „na pospolitą rzecz bartną”.

„Prawo bartne, bartnikom należące, którzy według niego sprawować się i sądzić mają, jako się niżej opisze — do starostwa Przasnyskiego przez  Wielmożnego Imci Pana Krzysztofa  Niszczyckiego, Przasnyskiego, Ciecha- nowskiego starostę etc. — Pana M i­  łościwego postanowienie in Anno Do- mini 1559”. (...)
„Prawo bartne...” jest prawem ex antiąuo usut co oznacza — „według starego zwyczaju”, czyli zatwierdza  obyczaje i całą tradycję ludu kurpiow- skiego.   (...)

Do powstania „Prawa bartnego...” przyczynił się fakt, że król zetknął się  osobiście z puszczakami i ich zwyczajami uznał za sprawiedliwe, zgodne z ich  naturą i środowiskiem.  6 maja 1571 r. Zygmunt August pi- sał: „Abyśmy Rzplitej, którą od  przodków naszych wzięliśmy, w cale i pokoju i w dobrej sprawie oddali...”.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Poza nornicami i bielinkiem kapustnikiem istotnym - a na pewno najsilniejszym - szkodnikiem jest państwo i urzędnicy. Ci ludzie robią wiele, by nas zniewolić i faworyzować sieci supermarketów czy przywiązanie do banków. W moim przypadku też sprawiali trudności. Udało mi się jednak nabrać do nich dystansu. Kiedyś reagowałem bardzo emocjonalnie i cały czas myślałem o nich jak o faszystowskim aparacie ucisku. Cieszę się, że nabrałem już znacznego dystansu. Traktuję ich teraz jak chochliki, które są przekonane o swojej słuszności i bezmyślnie lub umyślnie utrudniają życie innym. Kiedyś złość mnie ogarniała, gdy obróciwszy się plecami baran mnie stuknął solidnie w tyłek. Teraz mnie to bawi, bo wiem, że taka jego natura, i że jest to oznaka jego zdrowia a mojej nieuwagi. Podziwiam jego refleks i spostrzegawczość. To samo z urzędnikami. Takie ich przeznaczenie – są po to, by utrudniać życie. Podobnie jak baran są w swojej naturze doskonali i staram patrzeć na nich z podziwem J. Złośliwości, które czasem wyczyniają wymagają naprawdę sporo wysiłku i kreatywności. Myślę sobie, że nawet jeśli mnie kiedyś zamkną w więzieniu, to będzie to dobra okazja na sporo zaległych ćwiczeń, których ze względu na nawał pracy nie udało mi się zrobić. W końcu nie da się ograniczyć wolności na prawdę wolnemu człowiekowi Uśmiech.

http://niekupiejedzenia.blogspot.com/search?updated-max=2014-10-13T10:52:00-07:00&max-results=7
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Można wprowadzić tzw.model singapurski świetnie się sprawdza Oczko
Cytuj ten post
Jedynie czterech posłów (Jakub Kulesza, Stanisław Tyszka i Jacek Wilk z Kukiz'15 oraz Michał Jaros z Nowoczesnej) głosowało przeciwko ustawie bezwzględnie zakazującej udostępniania solariów (z wyjątkiem tych stosowanych w lecznictwie) osobom małoletnim. Czyli jedynie czterech posłów było za tym, by o tym, czy młody człowiek może się opalić w solarium decydował on sam oraz jego rodzice.

http://www.rynekaptek.pl/marketing-i-zarzadzanie/sejm-osoby-niepelnoletnie-nie-beda-mogly-korzystac-z-solariow,22078.html

http://orka.sejm.gov.pl/Glos8.nsf/nazwa/47_6/$file/glos_47_6.pdf

Swoją drogą naturalne promieniowanie UVA i UVB ze Slońca w nadmiarze też jest szkodliwe oczywiście dla zdrowia. Poza tym, że w optymalnych dawkach zbawienne dla zdrowia i większości przypadków ludzie za mało wystawiają się na Słońce we współczesnym świecie nowoczesnego zachodu. O granicy nadmiaru decyduje m.in. nieprzystosowywanie skóry od kwietnia czyli schemat typu siedzę w biurze w pracy i korzystam tylko ze Słońca w obrębie twarzy i dłoni rano i popołudniu (kiedy UVB nie ma a UBA jest znikome) a wyjeżdżam na wakacje i leżę plackiem dwa tygodnie na Słońcu.

Czyli logiczną konsekwencją sejmu i prezydenta (jego wniosek) muszą być ograniczenia w opalaniu dla niepełnoletnich na plażach, skwerach, parkach a także miejscach prywatnych jak własny ogródek bowiem przecież solarium też jest prywatne najczęściej.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Genialne. Podobnie jak z wiecznym leczeniem pszczół


Załączone pliki Miniatury
   
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post