Ulotki PN
#61
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Odniosę się może do tego posta.
Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza.
Uważam argument za zasadny w ogólności, tj. nie po to ludzie dręczą pszczoły, żeby z nimi chodzić do wesołego miasteczka, tylko żeby mieć z nich miód. Gdyby rozpuścić wszystkie pasieki, to pewnie w ciągu paru lat pszczoły odzyskałyby zdolność przetrwania (po wielkim kollapsie), a w ciągu nastepnych 20 lat wróciły do swojej niszy ekololo. I tyle. Zatem wysiłek, jaki warto wkładać w pszczoły, związany powinien być z faktem, że z nich czerpiemy. Do dyskusji pozostają strzegóły (detale), tj. ile czerpać, jak czerpać, co czerpać itp.

(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Daszek ze samej sklejki... w polskich warunkach apokalipsa. 
Może nie akopaliksa, ale nie najlepszy pomysł. Rozpadnie się po jakiejś dekadzie, na pewno. Ale plajłód w Stanach jest chyba strasznie tani...

(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Ul lang medium na 8 ramek w Czechach nazywają ulem dla kobiety... No jest tego sporo, ale jako, że mam ograniczone pszczelarskie spojrzenie jakoś pewnie nie widzę tych ukrytych pozytywów.
A mnie się te pomniejszone ule podobają. Jeżeli pszczołom nie robi to różnicy, to po co dźwigać? Jak będę tak stary jak Bush (jeszcze mi trochę brakuje), to też przejdę na coś takiego.

(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Bartek pisał w artykule o "słoiku miodu", który jest w dużej mierze impulsem dla pszczelarza przy wyborze metod gospodarki. Ja powiem, że to jakieś 30-50 słoiczków, gdzie jakby mi padło w pierwszym roku 90% pasieki pewnie zeszłoby na 5tys lub więcej słoiczków... Itd. itd. Ja wiem to tylko mamona. 
Ależ nie ma się czego wstydzić. Wszyscy lubieją pieniążki. Argumenty Wolnych Pszczół (do których przynależność poczuję nie wcześniej, jak poczuję się pszczelarzem, a pszczelarzem poczuję się nie wcześniej, niż zobaczę przeżyłe rodziny po zimowli, dlatego piszę w trzeciej osobie) jednakowoż mnie przekonują: im dalej drogą chemizacji i sztucznego wspomagania, tym trudniej będzie z niej zawrócić. Bo tym mniej będzie do pozbierania, a ewentualne straty będą większe. 
Powtarzam: działanie ideololo dla dobra pszczół uważam za niepotrzebną personifikację owadów (choć każde hobby jest lepsze niż żadne). Ale gdyby tak chodziło o uzyskanie lepszego rachunku nakładów i zwrotów? Warto spróbować? A poza tym: cóż za pasjonujący projekt!

Bush jest gwiazdorem - niszowego środowiska - ale zawsze. Zobaczyłem to na tym filmiku, od 10 sekundy. Ale czy to on się nie zrobił, czy przez niezwykłą rzadkość jego nią uczyniono - tego już nie wiem. Może wystarczyło, że odbiera mejla i robi prelekcje na żywo, zamiast, jak Kirk Webster, unikać publicznych wystąpień?

W Polsce być może już istnieją hodowle pszczół pebelek. Może ich hodowcy po prostu się tym nie chwalą?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#62
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Odniosę się może do tego posta.
Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza.
Daszek ze samej sklejki... w polskich warunkach apokalipsa. Ul lang medium na 8 ramek w Czechach nazywają ulem dla kobiety... No jest tego sporo, ale jako, że mam ograniczone pszczelarskie spojrzenie jakoś pewnie nie widzę tych ukrytych pozytywów.
Bartek pisał w artykule o "słoiku miodu", który jest w dużej mierze impulsem dla pszczelarza przy wyborze metod gospodarki. Ja powiem, że to jakieś 30-50 słoiczków, gdzie jakby mi padło w pierwszym roku 90% pasieki pewnie zeszłoby na 5tys lub więcej słoiczków... Itd. itd. Ja wiem to tylko mamona.


Kuba, ja wiem, że nie Bush był pierwszy w TF, ale był najgłośniejszy. To on w znaczącej mierze zapełnił tę niszę i w niej zrobił karierę. Jego żądza sławy jest olbrzymia. Coś jak u Hawkinga, ale oczywiście moja krótkowzroczność pszczelarska pewnie przeze mnie przemawia.

Michał,
opisujesz jego metodę gospodarowania, a nie jego założenia zdrowego pszczelarstwa naturalnego bez leczenia. 
Piszesz, że na szczęście świat za nim ślepo nie podąża (w domyśle myślałem, że chodzi o jakiś pszczeli armaggeddon), a potem wyjeżdżasz mi, z tym, że nie będzie można pozyskać miodów odmianowych... Duży uśmiech teraz już rozumiesz, czemu twierdzę, że piszesz androny? Oczko
Jego metoda polega na 4 zdrowych krokach do zdrowej pszczoły (na stronie jest tłumaczenie) - zresztą on to zebrał do kupy, a pisze o tym pół świata zajmującego się pszczelarstwem bez leczenia. 

Krata miodu nie nosi. Krata umożliwia łatwe oddzielenie miodu od czerwiu - po to, żeby móc więcej i łatwiej pszczołom zabrać. Weź pod uwagę, że on zimuje na miodzie, a założenia lazy nie polegają na pozyskiwaniu miodów odmianowych. 
Badania (te, które tak lubisz i na które jesteś tak podatny) mówią o tym, że w przypadku używania krat odgrodowych pszczoły mają często mniej miodu niż bez krat (można to obejść dodatkowymi wylotkami z tego co kojarzę, nie pamiętam już szczegółów wniosków, bo to niesamowita pierdoła dla mnie i nie spędza mi snu z powiek). jeżeli bazujesz na tym, że pszczoły mają mieć swój pokarm, to krata im przeszkadza. Jak chcesz zastąpić miód cukrem to faktycznie masz rację - pszczelarstwo komercyjne jest względem pszczół złodziejskie Oczko zgadzamy się w tym co do joty.


Nie odnoś się do bzdurnych pierdół gospodarki pasiecznej (zresztą metod pszczelarstwa komercyjnego, które stoi często w opozycji do założeń PN) pisząc o jego metodzie. 

Napisz gdzie się myli w dojściu do zdrowego pszczelarstwa bez leczenia. Gdzie "4 kroki" są nielogiczne czy niekorzystne dla pszczół i pszczelarstwa, a nie pisz głupot o kracie... Oczko

rozumiem też, że "ul dla kobiety" jest niezgodny z Twoim męskim ego Duży uśmiech haha tak jakby to miało cokolwiek wspólnego z jego metodą. On uprościł sobie dźwiganie, bo wie, że się starzeje... to nie ma NIC wspólnego z jego metodą pszczelarstwa naturalnego. jak będziesz się starzał to jak będziesz myślał to przejdziesz na "ul dla kobiety" Oczko to jest tylko jego pomysł na uproszczenie sobie życia Oczko wielokrotnie pisał, że te zasady można praktykować na każdym rodzaju ula. 

jak Ty uważasz, że "sama sklejka" jest kluczem do metody Busha to gratuluję Ci umiejętności logicznego myślenia Oczko

czasem ręce opadają i tyle Oczko 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#63
(10.05.2016, 12:24)Borówka napisał(a):
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza. 

Daszek ze samej sklejki... w polskich warunkach apokalipsa. Ul lang medium na 8 ramek w Czechach nazywają ulem dla kobiety... No jest tego sporo, ale jako, że mam ograniczone pszczelarskie spojrzenie jakoś pewnie nie widzę tych ukrytych pozytywów. 

Ale to wszystko pierdy. I bez tego wszystkiego czyli z dolnymi wylotami, z daszkiem blaszanym, z langiem 10 ramkowym pszczoły mogą funkcjonować według jego głównym założeń.
Przypomnę:
1. Naturalny pokarm
2. Naturalna komórka i plaster
3. Nie leczenie i nie niszczenie mikroflory ula
4. Kundle

Mhm, ale najlepiej czują się w 8 ramkowym langu i nawet nie najgorzej na plastikowych ramkach... ważne, że od Mann Lake, który o dziwo jako pierwszy w USA wprowadził takie ule. Widzicie to, co chcecie widzieć, ale oczywistości Wam uciekają. Zawsze ręka rękę myje.
Cytuj ten post
#64
(10.05.2016, 12:47)MN napisał(a):
(10.05.2016, 12:24)Borówka napisał(a):
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza. 

Daszek ze samej sklejki... w polskich warunkach apokalipsa. Ul lang medium na 8 ramek w Czechach nazywają ulem dla kobiety... No jest tego sporo, ale jako, że mam ograniczone pszczelarskie spojrzenie jakoś pewnie nie widzę tych ukrytych pozytywów. 

Ale to wszystko pierdy. I bez tego wszystkiego czyli z dolnymi wylotami, z daszkiem blaszanym, z langiem 10 ramkowym pszczoły mogą funkcjonować według jego głównym założeń.
Przypomnę:
1. Naturalny pokarm
2. Naturalna komórka i plaster
3. Nie leczenie i nie niszczenie mikroflory ula
4. Kundle

Mhm, ale najlepiej czują się w 8 ramkowym langu i nawet nie najgorzej na plastikowych ramkach... ważne, że od Mann Lake, który o dziwo jako pierwszy w USA wprowadził takie ule. Widzicie to, co chcecie widzieć, ale oczywistości Wam uciekają. Zawsze ręka rękę myje.

hahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahah Duży uśmiech
dajesz po jajach chłopie Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#65
(10.05.2016, 12:47)MN napisał(a):
(10.05.2016, 12:24)Borówka napisał(a):
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza. 

Daszek ze samej sklejki... w polskich warunkach apokalipsa. Ul lang medium na 8 ramek w Czechach nazywają ulem dla kobiety... No jest tego sporo, ale jako, że mam ograniczone pszczelarskie spojrzenie jakoś pewnie nie widzę tych ukrytych pozytywów. 

Ale to wszystko pierdy. I bez tego wszystkiego czyli z dolnymi wylotami, z daszkiem blaszanym, z langiem 10 ramkowym pszczoły mogą funkcjonować według jego głównym założeń.
Przypomnę:
1. Naturalny pokarm
2. Naturalna komórka i plaster
3. Nie leczenie i nie niszczenie mikroflory ula
4. Kundle

Mhm, ale najlepiej czują się w 8 ramkowym langu i nawet nie najgorzej na plastikowych ramkach... ważne, że od Mann Lake, który o dziwo jako pierwszy w USA wprowadził takie ule. Widzicie to, co chcecie widzieć, ale oczywistości Wam uciekają. Zawsze ręka rękę myje.

Ale po co się skupiasz na pierdach?
Dla mnie Bush nie jest, jak ten gościu w BeeVlog mówi (co Flamenco podlinkował), bohaterem ani guru. Szczerze mówiąc to z jego 4 (bodajże) najważniejszych kroków pszczelarstwa naturalnego nie dowiedziałem się nic nowego. Wszystko to już wiedziałem. Bo trzeba być nie lada dziwakiem niemyślącym aby twierdzić, że cukier jest lepszy dla pszczoły niż miód, węza lepsza niż naturalny plaster, krata odgrodowa lepsza niż miód w komórkach z opszędami, trucie pszczół i inseminacja niezdolnych do samodzielnego życia lepsze niż selekcja naturalna i naturalny dobór, sterylny ul lepszy niż naturalna mikroflora środowiska pszczoły. Można twierdzić, że dla pszczelarza to jest słabe i tu jest pole do dyskusji. Ja to rozumiem. Ale twierdzenie, że to jest dobre dla pszczoły jest tak proste jak konstrukcja cepa.
I Bush tylko to napisał co każdy myślący samodzielnie wie.

Natomiast co do tych udogodnień technicznych lazy itd. to jest to ciekawe i można się inspirować ale kompletnie nie trzeba. Co kto lubi. To nie jest meritum PN i TF.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#66
MN
A ciekawe, że bratu Adamowi (Twojemu autorytetowi pszczelarstwa) już tego nie wytykasz a jeśli chodzi o sławę jednego i drugiego to Bush nie dorasta Adamowi do pięt. Brat Adam nawet w swojej "skromności" raczył zauważyć, że jego zespół dokonał największej pracy w dziejach pszczelarstwa aby wyprodukować "perfekcyjną pszczołę".
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#67
(10.05.2016, 12:46)flamenco108 napisał(a): Ależ nie ma się czego wstydzić. Wszyscy lubieją pieniążki. Argumenty Wolnych Pszczół (do których przynależność poczuję nie wcześniej, jak poczuję się pszczelarzem, a pszczelarzem poczuję się nie wcześniej, niż zobaczę przeżyłe rodziny po zimowli, dlatego piszę w trzeciej osobie) jednakowoż mnie przekonują: im dalej drogą chemizacji i sztucznego wspomagania, tym trudniej będzie z niej zawrócić. Bo tym mniej będzie do pozbierania, a ewentualne straty będą większe. 

Powtarzam: działanie ideololo dla dobra pszczół uważam za niepotrzebną personifikację owadów (choć każde hobby jest lepsze niż żadne). Ale gdyby tak chodziło o uzyskanie lepszego rachunku nakładów i zwrotów? Warto spróbować? A poza tym: cóż za pasjonujący projekt!

Uważam podobnie, a nawet bardziej Uśmiech Utrzymywanie się z pszczół postawiłem sobie za priorytet, a że nie lubię żyć od pierwszego do pierwszego to zyski muszą być wysokie. Sądzę, że utrzymywanie się z pasieki jest godnym zajęciem i nie zamierzam się tego wstydzić, a wręcz chwalić się tym.

Podejście pszczelarstwa naturalnego jest ciekawe w swoim założeniu, dlatego właśnie hobbystycznie planuję taką założyć. Ule są już w gotowości i czekają na pakiety, ale te będą po rzepaku. Taki mały projekt jako odskocznia uważam po prostu za interesujący.
Mniej chemii w pasiece komercyjnej jest możliwe, ale nie wierzę, że tir pojedzie na oleju rzepakowym, a nawet jeżeli to nie będzie to wydajne i opłacalne. Można zmienić metody, ale trzeba to robić z głową, metodycznie a nie na hurra.
Cytuj ten post
#68
Panowie wyczuwam w waszych wpisach ewidentny nastrój rojowy...

Po kiego chuj.... się przekomarzać czy tak czy srak czy może inaczej. Robić swoje, dzielić się swoją wiedzą i tyle. Kto chce skorzysta kto nie chce oleje i ja tak to widzę...
Cytuj ten post
#69
(10.05.2016, 12:46)flamenco108 napisał(a):
(10.05.2016, 12:10)MN napisał(a): Odniosę się może do tego posta.
Górne wylotki są spoko jak ktoś nie przejmuje się miodem... Wymuszają brak kraty, która też jest przecież niemile widziana. To sprawia brak miodów odmianowych i straty dla pszczelarza.
Uważam argument za zasadny w ogólności, tj. nie po to ludzie dręczą pszczoły, żeby z nimi chodzić do wesołego miasteczka, tylko żeby mieć z nich miód. Gdyby rozpuścić wszystkie pasieki, to pewnie w ciągu paru lat pszczoły odzyskałyby zdolność przetrwania (po wielkim kollapsie), a w ciągu nastepnych 20 lat wróciły do swojej niszy ekololo. I tyle. Zatem wysiłek, jaki warto wkładać w pszczoły, związany powinien być z faktem, że z nich czerpiemy. Do dyskusji pozostają strzegóły (detale), tj. ile czerpać, jak czerpać, co czerpać itp.

Piszesz ze swojego punktu widzenia. Różnie jest. Niektórzy mają hobbystyczne pasieki dla samej frajdy posiadania pszczół plus podkradania im na własne potrzeby. Niektórzy chcą prowadzić pasiekę jako dodatek ekonomiczny tylko. A niektórzy jak np. Piotrek od Sun-Hive chcą mieć pszczoły dla samego tzw. miecia. Po co mam Murarki np.? Dla samego miecia. Traktuje to jak swojego rodzaju akwarium którego lubiłem się gapić jak byłem mały. I pszczoły po części też tak traktuje ale ja akurat zamierzam pozyskiwać na swoje potrzeby plastry. Choć nie wykluczam zmiany.

Co do miodu to jeszcze przypomnę, że pszczelarstwo się rozwinęło ze względu na główny produkt pszczół: wosk. A PN tu ma dużo do zaoferowania. Bo wykorzystanie wosku skażonego do użycia endogennie lub egzogennie na ciało ludzkie się kompletnie nie nadaje i jest szkodliwe.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#70
(10.05.2016, 13:05)Borówka napisał(a): MN
A ciekawe, że bratu Adamowi (Twojemu autorytetowi pszczelarstwa) już tego nie wytykasz a jeśli chodzi o sławę jednego i drugiego to Bush nie dorasta Adamowi do pięt. Brat Adam nawet w swojej "skromności" raczył zauważyć, że jego zespół dokonał największej pracy w dziejach pszczelarstwa aby wyprodukować "perfekcyjną pszczołę".

Brat Adam nie jest moim guru i nigdy nie będzie. To też był celebryta, który skupił się na sprowadzaniu pszczół, nawiązywaniu kontaktów i robieniu pieniędzy, a nie pracy pasiecznej, bo ula sam nie targał. Uważam tylko, że był autorytetem w kwestiach hodowli pszczół. Nawet nie selekcji, czy ich mieszaniu, ale samym dopasowaniu pszczół do ula i pożytków + wychów matek. Tyle z niego zaczerpnąłem, nic więcej.

Moja gospodarka pasieczna - ta komercyjna - skupia się wokół mieszanki pszczół (BF, kaukaz, krainki i kundle - wszystko mam w kilku pokoleniach), dobraniu ula do pożytków (stąd eksperymenty z 18tką, wlkp, langiem etc) i pozyskaniu czystego miodu (+ trochę pyłku). To wszystko. Nie uważam siebie za truciciela pszczół, chociaż dla Ciebie kwasy właśnie tak na nie działają. Generalnie bliżej mi do dr Liebiga - choć i tak daleko- niż do Brata Adama.
Do Busha też mi daleko, ale nie przekreślam go w 100%.

Gospodarka pasieczna to sztuka oparta na równoważeniu prób do błędów. Może być co roku inna, bo np. zmienią się pożytki, pogoda etc. Pszczelarz bez głowy szybko przestaje być pszczelarzem, bo:
a. nie ma zysków (nie tylko o finanse chodzi),
b. traci pszczoły i klientów
c. traci zainteresowanie i zapał.
Cytuj ten post
#71
(10.05.2016, 13:10)MN napisał(a): Sądzę, że utrzymywanie się z pasieki jest godnym zajęciem i nie zamierzam się tego wstydzić, a wręcz chwalić się tym. 

ja też, dopóki:
- nie szkodzę sobie i innym - np. klientom (chemią)
- nie szkodzę stworzeniom, z których żyję (tu cała plejada tego, co stosuje pszczelarstwo komercyjne począwszy od metod gospodarki do selekcji pszczół)
- nie szkodzę środowisku naturalnemu (np. pozbawiając zdolności do życia w przyrodzie kluczowym zapylaczom)

Pieniądze są ważne, ale podstawowa uczciwość nakazuje żeby nie zdobywać ich cudzym kosztem - nieważne czy kosztem ludzi czy zwierząt/środowiska.

Ponieważ pszczelarstwo światowe udowadnia, że można to wszystko robić w równowadze, stosowanie metod wyzyskiwania owadów i szkodzenia gatunkowi i środowisku uważam, za krótkowzroczność, ograniczenie i ignorancję. stosowanie metod nie równoważących zdolności do życia owadów jest podkopywaniem przyszłych pokoleń. 

gdyby nie można było inaczej, to należałoby się zastanowić czy robić to w ogóle. Ale świat udowadnia, że inaczej można. po prostu. 

a już żartem dodam, że można to nawet robić ze sklejką na daszku... Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#72
(10.05.2016, 13:23)Borówka napisał(a): Piszesz ze swojego punktu widzenia. Różnie jest. Niektórzy mają hobbystyczne pasieki dla samej frajdy posiadania pszczół plus podkradania im na własne potrzeby. Niektórzy chcą prowadzić pasiekę jako dodatek ekonomiczny tylko. A niektórzy jak np. Piotrek od Sun-Hive chcą mieć pszczoły dla samego tzw. miecia. Po co mam Murarki np.? Dla samego miecia. 
Toż napisałem, że każde hobby jest lepsze niż żadne. Ostatecznie pszczoły dla mania (lub miecia) uważam za lepszy pomysł niż np. chomiki. Na razie sam mam je dla mania, bo jeszcze nie zrobiłem pierwszego miodobrania - ale już się świetnie bawię.
Argumenty Bartka z ost. artykułu są bardzo dobre: gdyby ta rzesza małych pszczelarzy, którzy stanowią miażdżącą większość (zawodowcy znajdują się poniżej progu błędu statystycznego), użyła swojego entuzjazmu, prawdopodobnie rynek pszczelarski wyglądałby inaczej. Ale jakoś tak jest, że nauczono ich liczyć wydajność z ula (nawet nie średnią z ula, tylko z każdego jednego) i to stanowi ich ambicję. Może jak stopa życiowa wzrośnie...
Chodziło mi tutaj akurat o fakt, że związek pszczół i ludzi bynajmniej nie jest oparty na wzajemnej sympatii (pszczoły chyba jej nie potrafią odczuwać). A sympatia i zaangażowanie wielu ludzi bierze się z wzajemnych korzyści pszczół i ludzi (wraca pytanie: kto tu kogo hoduje? Przypomnij sobie definicję niszy ekololo i implikacje).
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#73
- nie szkodzę sobie i innym - np. klientom (chemią)
- nie szkodzę stworzeniom, z których żyję (tu cała plejada tego, co stosuje pszczelarstwo komercyjne począwszy od metod gospodarki do selekcji pszczół)
- nie szkodzę środowisku naturalnemu (np. pozbawiając zdolności do życia w przyrodzie kluczowym zapylaczom)


- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę,
- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę,
- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę.

Sklejka na daszek i ul w pole rzepaku, facelii, czy gryki. Co będzie? podpowiem Ci tak po cichu... WOSK NA DENNICY, PSZCZOŁY DO KOSTNICY Język
Cytuj ten post
#74
(10.05.2016, 13:42)MN napisał(a): - nie szkodzę sobie i innym - np. klientom (chemią)
- nie szkodzę stworzeniom, z których żyję (tu cała plejada tego, co stosuje pszczelarstwo komercyjne począwszy od metod gospodarki do selekcji pszczół)
- nie szkodzę środowisku naturalnemu (np. pozbawiając zdolności do życia w przyrodzie kluczowym zapylaczom)


- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę,
- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę,
- używam kwasu we właściwym czasie - uważam, że nie szkodzę.

dlatego piszę przecież wyraźnie, że to wg mnie świadczy o Twojej ignorancji Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#75
(10.05.2016, 13:40)flamenco108 napisał(a): (wraca pytanie: kto tu kogo hoduje? Przypomnij sobie definicję niszy ekololo i implikacje).

Ja już pisałem co na ten temat myślę. Oczko
Cytuj ten post
#76
(10.05.2016, 13:11)bonluk napisał(a): Po kiego chuj.... się przekomarzać 

Kupić, nie kupić, potargować warto Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#77
(10.05.2016, 13:44)flamenco108 napisał(a):
(10.05.2016, 13:11)bonluk napisał(a): Po kiego chuj.... się przekomarzać 

Kupić, nie kupić, potargować warto Oczko

eeeee pogoda się ustabilizuje to emocje opadna Nieśmiały
Cytuj ten post
#78
(10.05.2016, 13:27)MN napisał(a):
(10.05.2016, 13:05)Borówka napisał(a): MN
A ciekawe, że bratu Adamowi (Twojemu autorytetowi pszczelarstwa) już tego nie wytykasz a jeśli chodzi o sławę jednego i drugiego to Bush nie dorasta Adamowi do pięt. Brat Adam nawet w swojej "skromności" raczył zauważyć, że jego zespół dokonał największej pracy w dziejach pszczelarstwa aby wyprodukować "perfekcyjną pszczołę".

Brat Adam nie jest moim guru i nigdy nie będzie. To też był celebryta, który skupił się na sprowadzaniu pszczół, nawiązywaniu kontaktów i robieniu pieniędzy, a nie pracy pasiecznej, bo ula sam nie targał. Uważam tylko, że był autorytetem w kwestiach hodowli pszczół. Nawet nie selekcji, czy ich mieszaniu, ale samym dopasowaniu pszczół do ula i pożytków + wychów matek. Tyle z niego zaczerpnąłem, nic więcej.

Moja gospodarka pasieczna - ta komercyjna - skupia się wokół mieszanki pszczół (BF, kaukaz, krainki i kundle - wszystko mam w kilku pokoleniach), dobraniu ula do pożytków (stąd eksperymenty z 18tką, wlkp, langiem etc) i pozyskaniu czystego miodu (+ trochę pyłku). To wszystko. Nie uważam siebie za truciciela pszczół, chociaż dla Ciebie kwasy właśnie tak na nie działają. Generalnie bliżej mi do dr Liebiga - choć i tak daleko- niż do Brata Adama.
Do Busha też mi daleko, ale nie przekreślam go w 100%.

Gospodarka pasieczna to sztuka oparta na równoważeniu prób do błędów. Może być co roku inna, bo np. zmienią się pożytki, pogoda etc. Pszczelarz bez głowy szybko przestaje być pszczelarzem, bo:
a. nie ma zysków (nie tylko o finanse chodzi),
b. traci pszczoły i klientów
c. traci zainteresowanie i zapał.

Choć moja pasieka jest czysto amatorska to moim guru jest Brat Adam.

W pozostałych kwestiach zgadzam się w 96% z Tobą.
Cytuj ten post