Pszczelarstwo małokomórkowe
Jak dla mnie to kolejna metoda walki z warrozą. Prawda, na pewno lepsza niż amitraza, ale i tak nie warta zainteresowania, jeśli ktoś nie leczy.
Cytuj ten post
To podstawa ( pierwsze, kroki do pszczelarstwa naturalnego), 
Cytuj ten post
Miałem rodzinę całą na 4.9 bardzo ciemna pszczoła, jak przyszło co do czego to zawinęła się tak samo jak inne. Nie wiem czy ten rozmiar komórki jest taki istotny. Najlepiej jak budują taką wielkość jaka im odpowiada. Z pewnością jest to ściśle uzależnione od rasy, stanu rodziny i sytuacji na dworze.
Cytuj ten post
(03.11.2016, 16:56)slawekmalec1992 napisał(a): Miałem rodzinę całą na 4.9 bardzo ciemna pszczoła, jak przyszło co do czego to zawinęła się tak samo jak inne. Nie wiem czy ten rozmiar komórki jest taki istotny. Najlepiej jak budują taką wielkość jaka im odpowiada. Z pewnością jest to ściśle uzależnione od rasy, stanu rodziny i sytuacji na dworze.

Jest istotny. 
Rodzina zwinie się jak  piszesz tak czy tak.
Trzeba obserwować pszczoły. Na 4.9 zwinie się za zwyczaj póżniej. Ale kom 4.9 pozwala na wyłapanie tych lepiej sobie radzących. Jest szansa ze przeżyje 3 sezony. (obserwowana czy ma szansę).
Pewnie wiele, wiele czynników wpływa. 
Kom 4.9 to jeden z elementów. Pszczoły są "nauczone" budowy komórki i jaki im odpowiada dziś prowadzi do .....a po może być lepiej.
Cytuj ten post
Mała komórka pewnie pomaga to fakt. Uaktywnia zachowania higieniczne itd. jednak czysty wosk robi robotę... i pewnie swoje komórki budowane przez pszczoły. Na wiosnę pomierzę z ciekawości co budują pszczoły...
Cytuj ten post
(03.11.2016, 17:36)bonluk napisał(a): Mała komórka pewnie pomaga to fakt. Uaktywnia zachowania higieniczne itd. jednak czysty wosk robi robotę... i pewnie swoje komórki budowane przez pszczoły. Na wiosnę pomierzę z ciekawości co budują pszczoły...

Mała komórka to nie rok, plus czysty wosk to min 5 lat,  +/-. To gdzie wnioski?
Cytuj ten post
(03.11.2016, 17:48)marbert napisał(a):
(03.11.2016, 17:36)bonluk napisał(a): Mała komórka pewnie pomaga to fakt. Uaktywnia zachowania higieniczne itd. jednak czysty wosk robi robotę... i pewnie swoje komórki budowane przez pszczoły. Na wiosnę pomierzę z ciekawości co budują pszczoły...

Mała komórka to nie rok, plus czysty wosk to min 5 lat,  +/-. To gdzie wnioski?

w jakim sensie? nie rozumiem co masz na myśli?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(03.11.2016, 17:48)marbert napisał(a):
(03.11.2016, 17:36)bonluk napisał(a): Mała komórka pewnie pomaga to fakt. Uaktywnia zachowania higieniczne itd. jednak czysty wosk robi robotę... i pewnie swoje komórki budowane przez pszczoły. Na wiosnę pomierzę z ciekawości co budują pszczoły...

Mała komórka to nie rok, plus czysty wosk to min 5 lat,  +/-. To gdzie wnioski?

Robercie to pytasz siebie czy mnie? Ty do tej pory nie masz czystego wosku....
Ja od 2012 byłem już wolny... a jedyne co mogło być w wosku to pozostałości po tymolu... w 2013 wprowadzałem już własną 4,9 mm więc wiem o czym piszę...
Cytuj ten post
Bo w tym roku odpuściłeś małej komórce na natury rzecz . To i wnioski inne. 
Choć ja zgubiłem rok leczenia biovitalem.
Cytuj ten post
Robert gdybyś czytał mnie uważnie to byś wiedział, że 60% plastrów w ulach to dalej komórka 4,9 mm a to co na dziko to pewnie jeszcze mniejsze a na pewno mniejsze niż standard... Według mnie czystość wosku jest ponad rozmiar komórki chodź tak jak pisałem wyżej mała komórka jest ważna i uruchamia instynkty... nie mniej jednak nie najważniejsza...  
Cytuj ten post
https://tfb.podbean.com/e/treatment-free-beekeeping-podcast-episode-49-small-cell-beekeeping-with-marshall-dudley-and-joseph-bessetti/#respond

W tym podcaście Salomona Parkera o małej komórce z dwoma gośćmi generalnie zgadzają się, że nie ma jasnych dowodów, że sama mała komórka działa przeciw warrozie sama w sobie. Natomiast zgadzają się, że może być jednym z elementów TF. Jako, że wszyscy stosują węzę i małą komórkę to jednak wierzą, że działa. Generalnie Salomon zaczynał terminując u Dee Lusby więc też nic dziwnego, że to też spadek po nauczycielu.

Jednak powiedzieli jeszcze inne ciekawe rzeczy dla mnie. Otóż rozmiar matki jest skorelowany z rozmiarem robotnic i trutni. Są pewne badania, które wskazują, że mała królowa jest zapładniana raczej małymi trutniami. A ich praktyka to raczej potwierdza, według nich. Dee Lusby chyba robiła selekcję na małe mateczniki. Stąd m.in. możliwy jest sukces TF pomiędzy pasiekami T wielkokomórkowymi 5,4.

Przytaczają też pewnie badania z Niemiec które wskazują, że hodowlane krainki jak były małe to były zapładniane raczej dzikimi małymi trutniami AMM niż krainkami.

Z drugiej strony są badania które wskazują preferencje AMM w doborze seksualnym partnera tej samego eko-typy.
Jest eksperyment w Polsce, który to jakoś potwierdza. To, że AMM Augustowska unasiennia się w sposób izolowany prawie wyłącznie trutniami AMM przy obecności komercyjnych krainek linia Kortówka na tej samej pasiece eksperymentalnej. A Kotówki unasienniają się standardowo i augustowskimi i swoimi trutniami.

https://link.springer.com/article/10.1007%2Fs13592-013-0212-y/fulltext.html

A tu po polski podsumowanie opisowe naukowca:
http://www.staff.amu.edu.pl/~nocbiol/habilitacje/pliki/autoreferat/36.pdf

W celu zweryfikowania hipotez, że matki pszczele są częściej unasienniane przez trutnie tego samego podgatunku, przeprowadziliśmy eksperyment polegający na wystawieniu dziewiczych matek pszczelich do naturalnego unasiennienia w terenie zasiedlonym przez pszczoły z obydwu podgatunków (Oleksa i in. 2013). W eksperymencie wykorzystano 24 matki A. m. mellifera i 24 matki A. m. carnica, które umieszczono w ulikach mini-plus we wspólnej lokalizacji na okres 1,5 miesiąca celem odbycia naturalnych lotów weselnych. Po tym okresie, od każdej matki zebrano grupę potomstwa (8 robotnic), które genotypowano przy użyciu 17 loci mikrostaelitarnych. Następnie, wykorzystując wiedzę o genotypach potomstwa, określono genotypy ojcowskie oraz określono prawdopodobieństwo ich przynależności do A. m. mellifera i A. m. carnica. Związek pomiędzy współczynnikami przynależności matek pszczelich i ich partnerów seksualnych badano analizie przy pomocy współczynnika korelacji Spearmana. Dodatkowo, celem określenia częstości obydwu podgatunków w najbliższej okolicy, zbadano także próbę pszczół ze 100 rodzin z trzech pobliskich pasiek. Porównania współczynników przynależności pomiędzy grupami (matki vs. trutnie, obydwie płcie vs. pszczoły w sąsiednich pasiekach) prowadzono przy pomocy testu U Manna-Whitneya. Przeprowadzony eksperyment wykazał, że matki pszczele mają tendencję do kojarzenie się z trutniami własnego podgatunku (współczynnik korelacji Spearmana między prawdopodobieństwami przynależności matek i unasienniających je trutni wyniósł 0,589, p=0,0004). Potomstwo matek A. m. mellifera miało za ojców niemal wyłącznie trutnie z tego samego podgatunku. Odmiennie przedstawiała się kwestia kojarzeń matek A. m. carnica – zostały one unasiennione przez trutnie obydwu podgatunków, w proporcjach nie różniących od spotykanych w pobliskich pasiekach. Być może spowodowane było to przez mniejszą dostępność trutni A. m. carnica – częstość genów tego podgatunku w badanej okolicy oszacowano na zaledwie 13,5%. Zaobserwowana asymetria w przepływie genów między podgatunkami zgodna jest z hipotezą wzmocnienia izolacji reprodukcyjnej (reinforcement hypthesis), która wykształca się zwykle w strefach wtórnego kontaktu między izolowanymi taksonami (Howard 1993). Powstanie takiej bariery jest bardziej prawdopodobne u rodzimych A. m. mellifera, które podlegają doborowi naturalnemu w warunkach stałego ryzyka hybrydyzacji z A. m. carnica. Z kolei komercyjne linie tego drugiego podgatunku w Polsce utrzymywane są głównie dzięki sztucznemu unasiennianiu, podlegając głównie sztucznej selekcji. Wyniki przeprowadzonego eksperymentu są zgodne z hipotezą o istnieniu częściowej izolacji rozrodczej między europejskimi podgatunkami pszczoły miodnej. Eksperyment nie rozstrzygnął natomiast, na czym polega mechanizm takowej izolacji. W rachubę wchodzić mogą zarówno bariery prezygotyczne, takie jak np. zróżnicowanie czasu lub miejsca lotów godowych albo obniżona

Teraz mi przyszło do głowy, że może to też kwestia wielkości. Leśna dzika pszczoła nazwana augustowską bowiem była jedną z najmniejszych pszczół na naszym obszarze (o ile nie najmniejszą). Muszę sprawdzić w badaniu z dokładnych badaniach z lat 50. Nie wiem czy nadal taka jest ale była w latach 78/79 w momencie zakładania zamkniętej hodowli. Badacze twierdzili, że to części dlatego, że była hodowana na ciemnych starych plastrach a wymiana plastrów kulała w rejonie.

Czy to jednak kwestia wielkości, czy to kwestia ekotypu czy podgatunku AMM to nie ma wielkiego znaczenia praktycznego dla mnie. Ważne czy zadziała. A jeśli działa i mniejszy rozmiar i zasilenie tła pasieki dużą ilością trutni AMM w okolicy, to te dwie okoliczności mogą przynieść synergię skutków w postaci częściowej izolacji hodowanych pszczół TF w otoczeniu T.

Może to jest też element sukcesu Łukasza w porównaniu do innych. On prowadził pszczoły na małej komórce i dopiero później dał im częściową wolnośc a przecież nadal ma plastry węzowe w użytku na pasiece.

Tak czy siak w przyszłym roku dalej brnę w AMM i przechodzę na małą komórkę. Najpierw na 5,1 a później na 4,9 a może te pszczoły Łukasza odrazu na 4,9. Fakt, że dałem je na swoje plastry ale one też nie są już takie młode. A ciemny plaster niby daje mniejsze pszczoły.

Być może będę robił węzę metodą malowania wałkiem jednostronnej silikonowej formy. Wtedy po jednej stronie pszczoły mogą sobie nadal budować po swojemu. Może dzięki temu łatwiej będzie przejść odrazu na 4,9. Czekanie na wolnej zabudowie aż pszczoła sama dojdzie do naturalnej komórki mniejszej dla Europy, według Salomona Parkera i jego gościa, może trwać nawet 10 lat przy częstej wymianie plastrów. A ja nie wymieniam często plastrów to tym bardziej.

Przy czym nie będę drutował węzy bo można ją przyklejać na beleczki dobite do ramki.

Ciekawe, bo odwrotne od Łukasza, jest też twierdzenie Salomona, że to rozmiar ma raczej większe znaczenie dla sukcesu TF niż wosk z własnej pasieki. On zwraca uwagę aby nie demonizować kupnej węzy. Z tymże wskazuje, że węzę często robią z młodego wosku który jeszcze tak nie wchłonął toksyn. U nas tak nie ma chyba więc może stąd to jego twierdzenie aby się tak tą kupną węzą nie przejmować.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
A skąd weźmiesz formę? Też o tym myślałem, ale nie mogłem znaleźć form silikonowych w Polsce.
Cytuj ten post
(01.08.2017, 22:39)kosz85 napisał(a): A skąd weźmiesz formę? Też o tym myślałem, ale nie mogłem znaleźć form silikonowych w Polsce.

Zrobię według metody Marka Wosia "Sam produkuję węzę w pasiece"
Napisałem wyżej. Silikon z tubki.
To jest chyba najprostszy sposób. Tak aby robić węzę jednostronną. Jak zrobi się dwie takie formy i je się dobrze ustawi to już można bardziej zaawansowaną praskę zrobić tylko to już z tego co widziałem precyzyjna robota. Tyle mi się spodobała taka węza jednostronna bo wtedy na drugiej stronie pozostaje wolność a ponoć odbudowują bez problemu.

Węza na WZ trzyma się na przyklejona do nabitych beleczek pionowo bo próbowałem z gładką.
Może się trochę wybrzusza ale mi to nie przeszkadza bo naturalne plastry też mam nieidealnie równe.
Bo perspektywa drutowania mnie odstręcza.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Widzisz Jakubie jakie życie bywa przewrotne. Z Bartkiem nie dalej jak rok temu śmialiście się, że chcę pszczoły "tresować", żeby małe komórki budowały. Teraz sam do tego dochodzisz...
Mogę Ci pokazać wybudowane przez pszczoły plastry, w których komórki nie przekraczają rozmiaru 5.1. Nauczyły się jednak.

Jak chcesz podrzucę Tobie na jesienny zjazd ( o ile będzie szansa) plastikową ramkę na węzę 5.1 łatwo odciśniesz z niej wzór bez deformowania komórek.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 07:43)MN napisał(a): Widzisz Jakubie jakie życie bywa przewrotne. Z Bartkiem nie dalej jak rok temu śmialiście się, że chcę pszczoły "tresować", żeby małe komórki budowały. Teraz sam do tego dochodzisz...
Mogę Ci pokazać wybudowane przez pszczoły plastry, w których komórki nie przekraczają rozmiaru 5.1. Nauczyły się jednak.

Jak chcesz podrzucę Tobie na jesienny zjazd ( o ile będzie szansa) plastikową ramkę na węzę 5.1 łatwo odciśniesz z niej wzór bez deformowania komórek.

Dobrze. Przywieź. Później Ci odeślę. Albo możesz mi wysłać wcześniej a ja Ci na zjazd przywiozę.

Ja się nie śmiałem z tego co chcesz robić tylko raczej z tego jakie konkluzje i wnioski z tego wyciągasz przy okazji. 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Jakie konkluzje i wnioski konkretnie?
Cytuj ten post
Dla mnie mała komórka jest rzeczą niewątpliwie zastanawiającą. Nikt do tej pory nic nie udowodnił, są bardzo sprzeczne doniesienia. Dodatkowo AMM podobno zawsze była tą średnio większą pszczołą niż krainka, a teraz Kuba mówisz o małych trutniach AMM. Jestem ciekaw czy zmniejszanie AMM na siłę, nie będzie mieć podobnego skutku co powiększanie.
Jest takie prawo natury (czy też spostrzeżenia badacza), że im bardziej na północ tym zwierzęta są większe, a jest to spowodowane łatwiejszym zachowaniem temperatury. Nie wiem jak to ma się do owadów, bo raczej nie przypominam sobie wielkich pająków na północy Oczko Ale zastanawia mnie, czy zmniejszanie AMM nie wpłynie negatywnie na jej zdolność do lotów w niskich temperaturach.
Dziwi mnie, że nie ma jasnych odpowiedzi dotyczących małej komórki, bo w końcu zmierzono, że w mniejszej komórce średni czas wygryzienia się robotnicy jest o kilka godzin krótszy, co nie pozwala dojrzeć dodatkowemu pokoleniu roztocza. Cerana wygryza się jeszcze szybciej.

Wy myślicie o 5.1 i 4.9 Oczko a już produkują 4.8
https://resistantbees.com/shop/index.php?id_lang=5

Dee Lusby mówiła, że u niej średnia komórka była rozmiaru 4.76mm.

Ja na razie bardziej z lenistwa, zostaję przy naturalnej zabudowie. Małej czy dużej, nie wiem, z pewnością zróżnicowanej. Dla mnie bardziej przekonująca jest hodowla pszczół pod kątem ogólnej higieniczności i liczbie niedojrzałych roztoczy. Im mniej dojrzałych, tym większa szansa, że rodzina sama sobie z nimi poradzi. Wolę taką prace niż wytapianie węzy i narzucanie komórki Oczko Jeśli to komórka powoduje wady rozwojowe varroa, to pszczoły same zmigrują do mniejszej.
Cytuj ten post
Cytat:"Dodatkowo AMM podobno zawsze była tą średnio większą pszczołą niż krainka"

Z tego wiem pogląd fałszywy. Np. Augustowska była jedna z mniejszych w PL o ile nie najmniejsza.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 08:52)kosz85 napisał(a): Wy myślicie o 5.1 i 4.9 Oczko a już produkują 4.8
https://resistantbees.com/shop/index.php?id_lang=5

Dee Lusby mówiła, że u niej średnia komórka była rozmiaru 4.76mm.

Produkują 4,7



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 08:54)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dodatkowo AMM podobno zawsze była tą średnio większą pszczołą niż krainka"

Z tego wiem pogląd fałszywy. Np. Augustowska była jedna z mniejszych w PL o ile nie najmniejsza.

A Asta była większą, obie są AMM.  Co więcej za "The Dark European Honey Bee"
Cytat:Body size. Among the largest and definitely the broadest of all known sub-spiecies of A.mellifera. Mean Index of slenderness (lenght: width of tegrite 6; RUTTNER 1988) exceptionally low, 77.57 (min 74,61), Sample No. 1454 from the river Shanon, West Ireland, has the largest bees of all of the more than 1,300 A.m.mellifera samples measured so far at the Insitute, Oberursel.

Ale tak jak piszą w tej książce, Amm różniła się zależnie od niszy w jakiej się znalazła. My mieliśmy leśne i stepowe, leśne określano jako małe i wredne Oczko a te duże jako łagodne.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 09:07)kosz85 napisał(a):
(02.08.2017, 08:54)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dodatkowo AMM podobno zawsze była tą średnio większą pszczołą niż krainka"

Z tego wiem pogląd fałszywy. Np. Augustowska była jedna z mniejszych w PL o ile nie najmniejsza.

A Asta była większą, obie są AMM.  Co więcej za "The Dark European Honey Bee"
Cytat:Body size. Among the largest and definitely the broadest of all known sub-spiecies of A.mellifera. Mean Index of slenderness (lenght: width of tegrite 6; RUTTNER 1988) exceptionally low, 77.57 (min 74,61), Sample No. 1454 from the river Shanon, West Ireland, has the largest bees of all of the more than 1,300 A.m.mellifera samples measured so far at the Insitute, Oberursel.

Ale tak jak piszą w tej książce, Amm różniła się zależnie od niszy w jakiej się znalazła. My mieliśmy leśne i stepowe, leśne określano jako małe i wredne Oczko a te duże jako łagodne.

To oznacza, że AMM była zróżnicowana i nie można użyć słowa zawsze gdyż w porównaniu do innych pszczół występujących i sprowadzanych do PL nie zawsze była większa.

Za Gromisz 1977/
Jak widać jest zróżnicowanie i Beskidka jest średnio mniejsza od mazurki i pomorzanki i nie plasuje się jako najmniejsza od innych hodowlanych.
   
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 08:54)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dodatkowo AMM podobno zawsze była tą średnio większą pszczołą niż krainka"

Z tego wiem pogląd fałszywy. Np. Augustowska była jedna z mniejszych w PL o ile nie najmniejsza.

Też swojego czasu czytałem, że jest całkiem duża, co mi się nie zgadzało z pszczelarzami z okolic Augustowa, którzy jak jeden mąż mówili, że augustowska to ta "mniejsza i wredniejsza". Co ciekawe nie "czarniejsza", bo i tutejsza AMM i krainka mają podobnie małe pierścienie (przynajmniej na moje mało wprawne oko).
Cytuj ten post
Za Tombacher 1983 (jeden z twórców kampinoskiej).

Pszczoła kampinoska sprawia wrażenie średniej lub mniejszej niż średniej, jest lekko spłaszczona. Badania morfologiczne wykazują jednak zgodność z normą AMM. Tylko jaka to norma?

Za Gromisz 1963

Jest korelacja przesuwania się na północ PRL a występowania większej pszczoły. Aczkolwiek są odstępstwa i nieregularności jak Podlasie, Pomorze czy góry Świętokrzyskie. Niektóre lokalne populacje są wyraźnie małe. Nie jest wyjaśniona ich przyczyna a tylko hipotezy. Później zbadano też, że leśna zwana augustowską pomimo, że na północy jest mocnym odstępstwem.

Tu cały artykuł. Zależność wielkości pszczoły od szerokości geograficznej, Gromisz, Bornus 1963
http://apis.gromisz.org.pl/archive/pub/pzn/pzn7-2_49-61.pdf

Zresztą i tak średnia komórka 5,4 w stosunku do występowania na terenie Polski jest za dużo w stosunku do pierwotnego występowania. Pisał o tym Bartek i Łukasz też w pszczelarstwie.

Zdaje się, że to było jakoś w zakresie 4,7 do 5,2 więc przy średniej węzie 5,4 to i tak wychodzi za dużo.

Natomiast moje założenie jest takie, ze jak będą miały węzą jednostronną to się będą zmniejszały mniej bezboleśnie, będą miały częściową wolność szczególnie, ze i tak z ramek bezwęzowych nie zamierzam całkiem rezygnować a także będą naturalnie zróżnicowane. Tylko pojawi się więcej mniejszych pszczół i może matki i trutnie zaczną być mniejsze niż standard przy węzie 5,4. Tu chodzi o przyspieszenie procesu który i tak by się zadział naturalnie IMO przy częstej wymianie plastrów tylko, ze długo. Natomiast ja dodatkowo nie zamierzam intensywnie wymieniać plastrów. Co zresztą też może się przyczyniać do zmniejszenia jeśli teoria o ciemnych plastrach jest prawdziwa.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 09:07)kosz85 napisał(a): A Asta była większą, obie są AMM.  Co więcej za "The Dark European Honey Bee"

Jako, że Asta była i jest linią od początku hodowlaną trzeba by ustalić czy twórca i później ośrodki nie hodowały jej na węzie 5,4. Przypuszczam, ze teraz tak hodują czyli na standardzie. Po za tym hodowano też na miodność a uważano, że wielkość pszczoły koreluje z większą miodnością.

Ciekawi mnie jak to wypadałoby gdyby odjąć wszelkie hodowlane linie jak mazurka, asta etc i zostawić same dzikie populacje.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Cytat:Jeśli to komórka powoduje wady rozwojowe varroa, to pszczoły same zmigrują do mniejszej.

Za pewne. Kluczem jest dłuższy czas i ograniczone zasoby pni TF w okolicy totalnie T. A jeżeli chcesz intensywnie wymieniać plastry to tym bardziej musisz mieć większe zasoby zdrowych odpowiednio silnych pszczół.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Morfometryczne badania krajowej pszczoły miodnej, Bornus, Demianowicz, Gromisz, 1966

http://apis.gromisz.org.pl/archive/pub/pzn/pzn10_1-46.pdf

   
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(02.08.2017, 08:52)kosz85 napisał(a): Jest takie prawo natury (czy też spostrzeżenia badacza), że im bardziej na północ tym zwierzęta są większe, a jest to spowodowane łatwiejszym zachowaniem temperatury. Nie wiem jak to ma się do owadów, bo raczej nie przypominam sobie wielkich pająków na północy Oczko 

I to Cię jeszcze ratuje, że pająków użyłeś tylko jako porównania... Tak samo na północy nie ma gigantycznych motyli, ważek, szerszenie azjatyckie też są większe, to samo tyczy się mrówek, różnych skolopender i innych stawonogich paskudztw. Jakoś na północy nie dość, że mniejsze, to z reguły mniej jadowite.

Jak ongi przeczytałem to spostrzeżenie, że pszczoły na Północy były większe niż na południu (dobrze następnie udokumentowane wielkościami komórek), to od razu pojawiło się parę pytań kontrolnych i odłożyłem sprawę na półkę. 

Ale pamiętajmy o słoniach i wielorybach. Te same (nie: takie same) prawa fizyki, które pozwoliły wielorybom przetrwać na Północy (i Południu), sprawiły, że północne słonie wyginęły. Tak przypuszczam.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
To generalnie nie moje spostrzeżenia, po prostu w większości materiałów o AMM je spotykam. Może to kwestia 19sto i 20sto wiecznego sposobu myślenia.
Cytuj ten post
Przejdźmy do konkretów. Mamy takie dane.

Z badań 3 letnich w końcówce lat 50 nad prawie 400 dzikimi lub zdziczałymi rojami w PRL (brano miejsca oddalone od siedzib ludzkich) wychodzi przedział wielkości 3 i 4 terglitu: 4,850 mm, w przedziale 4, 449 - 5,098 mm. Zdecydowaną większośc pszczół kwalifikowano do AMM i mniejszą część do naturalnie w PL występujących krainek. Resztę proszę doczytać w pracy.

Morfometryczne badania krajowej pszczoły miodnej, Bornus, Demianowicz, Gromisz, 1966

Jak to się przekłada na wielkość komórki.
Otóż znalazłem tutaj:...
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwi2gfTlqbjVAhVKKVAKHR65C4YQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Flib.dr.iastate.edu%2Fcgi%2Fviewcontent.cgi%3Ffilename%3D9%26article%3D1019%26context%3Dag_researchbulletins%26type%3Dadditional&usg=AFQjCNH2NPsFAEd_-iVjQynm0m_WwEL3Hw

to:

   

Z czego wychodzi, że średnia 4,850 wielkości pszczoły odpowiada wielkości komórek plastra 857 komórek plastra na decymetr.

Pozostaje sprawdzić jaką wielkość ma komórka dająca plaster 857 komórek na decymetr.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Odpowiedź.
Średnia wielkości pszczoły z tamtych badan daje średnią komórkę z jakiej się wykluwała o rozmiarze 5,2

http://www.wezapszczela.pl/zmniejszenie-rozmiarow-pszczoly-a-odpornosc-na-warroze/

Pozostaje więc wyciąganie wniosków z wcześniejszych obserwacji z przed zastosowania węzy 5,5 na przełomie wieku XIX i XX która mogła wpłynąć na te późniejsze wyniki.
Ale to też jednak wskazuje, że bardziej naturalna jest jednak co najmniej węza 5,1 niż 5,4 dla plastra czerwiowego.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post