Praca z nukleusami
#1
Próbuję to napisać już trzeci raz. Tym razem krótko:
Przemawia mi do wyobraźni Model Ekspansji. Model Ekspansji zakłada intensywne namnażanie rodzin. W zasadzie chodzi tu o wyścig, w trakcie którego dokona się selekcja rodzin przeżywających kolejne fale zimy, inwazji warrozy oraz innych, pomniejszych dziś utrapień, ale z namnażaniem szybszym, niż te rodziny zdążą umierać. Tak to w skrócie widzę.

Z lektur tytanów TFB (po polsku PBL), naszych (uchylam kapelusza) i obcych, wynika, że warto mieć naprawdę kilkadziesiąt różnorodnych rodzin na pasieczysku PBL, zanim da się im szansę umrzeć w wyniku selekcji naturalnej.

Trafiłem na stronę resistantbees, gdzie zalecają na etapie regresji do komórki 4,9 (Kirk Webster ten etap lekceważy) pracować na nukleusach, bo rodziny w ulach odkładowych szybciej się namnażają i można w sezonie naprodukować ich huk.

Zastosowanie tej metody (o ile działa w naszych warunkach) wymaga przekroczenia wysokiego muru kosztów i logistyki, bo wymaga zbudowania/zakupienia bardzo licznych pudeł na pszczoły. Ale jeżeli działa, wydaje się rzeczywiście logicznym wyborem, zanim przejdzie się do kolejnych, subtelniejszych etapów ulokalniania i usamodzielniania pszczoły.

Pytanie do doświadczeńszych: czy ktoś u nasz już tej metody próbował? Chodzi mi o te nukleusy. Czy to działa w naszych warunkach? A jeżeli działa, to czy dobrze działa? A jeżeli nie działa, to dlaczego nie działa? Itepe.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#2
Krzyśku, testujemy to dopiero.
ja próbowałem dzielić co mogłem w roku 2014, ale wszystko padło (rok był słaby pod każdym względem), a w 2015 podzieliłem i większość przeżyło. Jeżeli chodzi o długoletnie doświadczenia to nikt chyba nie ma takich w naszym kraju, bo też mało kto może powiedzieć, że nie leczy...
W każdym razie ja przyjąłem dokładnie ten model na początku 2014 roku po lekturze przytoczonej przez Ciebie resistancebees.com i walczę. Część kolegów też pisze o potrzebie namnażania. Więc za 3 - 4 lata będzie można coś powiedzieć.
dziś to dla mnie jest po prostu przekonywująca metoda.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#3
Ja chce również podążyć tą drogą, ale dla mnie to pierwszy sezon, więc nie liczyłbym na spektakularne wyniki. Do tego raczej nie będę dzielił wszystkiego jak Bartek, bo nie mam czasu tego doglądać.
Natomiast co do pudeł, to właśnie dlatego wybrałem rozmiar Warre i ramkę WP. Jest to dobry rozmiar dla odkładu, który zostawia mu odrobinę miejsca na rozwój ale też nie jest za duży na poczatek. Sporo osób z powodzeniem zimuje rodzinki na 1 korpusie Warre, niejednokrotnie ogrzewając je silniejszą rodziną stawiając jedne na drugich.
Do tego liczę na odpady ze stolarni znajomego gdzie kawałki po 30-kilka centymetrów do niczego mu się już nie przydadzą, a na korpusy warre będą akurat Język
Co do komórki 4,9 to Bartek przemilczał bo i dużo już o tym było mowy, ale może warto tu wspomnieć, że równie ważne są odległości pomiędzy ramkami, które niejako determinują wielkość komórki pszczelej. Ja z lenistwa (choć jestem bardzo pracowity Oczko ) i oszczędności, nie będę wprawiał żadnej węzy. Wklejam u góry listewkę i liczę, że to im podpowie gdzie robić plaster. Przy braku węzy, liczy się jedynie odległość pomiędzy ramkami (przy hoffmanowskich wystarczy odrobinę zheblować), ale generalnie będą budować co tam zechcą. Mniejsze odległości mają również wpływ na lepszą zimowlę i lepsze wygrzewanie czerwiu, co przyda się przy małych rodzinkach.
Cytuj ten post
#4
ja uważam, że komórka 4.9 w pszczelarstwie naturalnym powinna być tylko traktowana jako przejściowa do naturalnego plastra. Oczywiście można przyjąć ją za docelową i wielu pszczelarzy też tak robi (choćby Lusby, Braun czy Osterlund), ale ja uważam, że pszczoły powinny dostać maksymalną swobodę.
Ja odstąpiłem od stadium zmniejszania pszczoły. Uznałem, że dzielę co mogę - starając się podzielić na tyle rodzin, żeby być samowystarczalnym - i pozwalam pszczołom powoli się zmniejszać. Są przykłady (piszą o tym Bush, a dowodzi temu Webster czy Lunden), że nawet na węzie 5.4, 5.3 czy 5.2 pszczoły żyją bez leczenia. Więc ja uznałem, że mi się nie chce wprawiać węzy, bo i część zalet komórki 4.9 jest niwelowana przez inne wady węzy (choćby więcej roboty, niepewność wosku itp).

ja zmniejszam odległości między osiami plastrów do 3.2 cm
Koszu, jak zostawisz to tak jak piszesz, nie będziesz prostował i nie będzie żadnego "zaczątka" to masz pewne poklejone wszystko na krzyż. Oczywiście to też nie dramat - tak Ci tylko mówię, żebyś raczej nie liczył na pracę ramkami Oczko

... a ja też nie mam czasu na to, żeby to wszystko dokładnie przeglądać hehe. ale jakoś będę musiał go znaleźć... jeszcze nie wiem jak ... Oczko ale się dowiem Oczko albo będą rodziny zostawione na dziko i tyle.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#5
Tak, wiem, że jak zostawię to mi pokleją. Póki co mają do czego robić to powinno być prosto Uśmiech A później zobaczę na ile będzie mi ciężko utrzymać je w ryzach, jak coś to przejdę na metodę Warre, albo pomyślę o węzie. Ale skoro w TBH dają radę to może i ja dam Oczko
Cytuj ten post
#6
W tym roku podałem około 30-40 ramek bez węzowych. Wstawione pomiędzy dwa inne plastry budują bez żadnych odchyleń idealnie prosto. Po prostu nie mają gdzie wyginać. Póki co budują tylko na trutnia.
Pewnie później będą budować na pszczołę. Mam zamiar wymienić im całe gniazda przez sezon. Boczki ramek miałem do tej pory 32mm ale teraz robię jeszcze węższe. Ta partia ma 30mm.

Co do nukelsów ja traktuje je jako backup. Będę miał po prostu dzięki nim zapas pszczoły z którego mogę odbudować pasiekę po większych spadkach. Nie traktuję ich jako selekcji, bo uważam że nukels to nie normalna rodzina i nie ma co porównywać. Bartka teorię że nukelsy i duże rodziny to to samo, bo procentowy udział warrozy jest taki sam to bujdy na resorach Oczko Może sam do tego kiedyś dojdzie.
Cytuj ten post
#7
(21.04.2016, 16:27)Krzyżak napisał(a): W tym roku podałem około 30-40 ramek bez węzowych. Wstawione pomiędzy dwa inne plastry budują bez żadnych odchyleń idealnie prosto. Po prostu nie mają gdzie wyginać. Póki co budują tylko na trutnia.
Pewnie później będą budować na pszczołę. Mam zamiar wymienić im całe gniazda przez sezon. Boczki ramek miałem do tej pory 32mm ale teraz robię jeszcze węższe. Ta partia ma 30mm.

Co do nukelsów ja traktuje je jako backup. Będę miał  po prostu dzięki nim zapas pszczoły z którego mogę odbudować pasiekę po większych spadkach. Nie traktuję ich jako selekcji, bo uważam że nukels to nie normalna rodzina i nie ma co porównywać. Bartka teorię że nukelsy i duże rodziny to to samo, bo procentowy udział warrozy jest taki sam to bujdy na resorach Oczko Może sam do tego kiedyś dojdzie.

może jak zrozumiesz o czym wcześniej pisałem to zrozumiesz, że to co przed chwilą pisałeś to bujdy na resorach. może kiedyś do tego dojdziesz Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#8
A moglibyście Panowie w skrócie po polsku opisać o co chodzi - dla mnie - analfabetki obcojęzycznej Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#9
(21.04.2016, 16:27)Krzyżak napisał(a): W tym roku podałem około 30-40 ramek bez węzowych. Wstawione pomiędzy dwa inne plastry budują bez żadnych odchyleń idealnie prosto. Po prostu nie mają gdzie wyginać. Póki co budują tylko na trutnia.
Pewnie później będą budować na pszczołę. 

To ciekawe.
U mnie budują na pszczołę i na trutnia. Czy zimowałeś rodziny z jakimiś plastrami na trutnia? Czy dopuszczasz, że mimo wszystko przez węzę miałeś zaburzą harmonię w gnieździe?
Cytuj ten post
#10
(21.04.2016, 19:45)Modliszqa napisał(a): A moglibyście Panowie w skrócie po polsku opisać o co chodzi - dla mnie - analfabetki obcojęzycznej Uśmiech

tu masz z mojego bloga i bloga Łukasza (bonluka)
http://pantruten.blogspot.com/2014/09/resistant-bees-czyli-system-na-okres.html
http://pantruten.blogspot.com/2015/08/moj-plan-czyli-pszczelarski-model.html
http://llapka.blogspot.com/2015/12/podziay-szansa-na-pasieki-bez-leczenia.html
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#11
Dzięki Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#12
(21.04.2016, 19:45)Modliszqa napisał(a): A moglibyście Panowie w skrócie po polsku opisać o co chodzi - dla mnie - analfabetki obcojęzycznej Uśmiech

Bartek już napisał, ale dodam info co do samego słowa tytułowego Uśmiech
Nucleus, czy "nuc", "nuc hive" to zwyczajnie nasze odkłady, czy też ule odkładowe Uśmiech W stanach to równoznaczne z ulem Langstroth zmniejszonym do 4-6 ramek (zwykle 5), czyli mniej więcej do połowy.

Tak więc rozmawiamy sobie tutaj o pracy z i zimowaniu odkładów, mini rodzinek, które jeśli przeżyją zimę w kolejnym roku staną się pełnoprawnymi rodzinami. W przypadku naszej strategii ma to na celu przechytrzyć statystykę śmiertelności Oczko Skoro ma przeżyć przykładowo 30% to jeśli podzielimy rodziny nawet zmniejszając tą szansę jedynie do 10-20%, w efekcie przeżyje ich więcej.
Cytuj ten post
#13
(21.04.2016, 20:07)kosz85 napisał(a): Tak więc rozmawiamy sobie tutaj o pracy z i zimowaniu odkładów, mini rodzinek, które jeśli przeżyją zimę w kolejnym roku staną się pełnoprawnymi rodzinami. W przypadku naszej strategii ma to na celu przechytrzyć statystykę śmiertelności Oczko Skoro ma przeżyć przykładowo 30% to jeśli podzielimy rodziny nawet zmniejszając tą szansę jedynie do 10-20%, w efekcie przeżyje ich więcej.

Otóż to. Wg Webstera zimowanie odkładów ma jeszcze jeden aspekt: próba zimy. Jeżeli taka mała rodzina przeżyje zimowlę (a Webster pszczelarzy w Vermont, czyli takiej naszej Suwalszczyźnie, czy raczej Gołdapszczyźnie), to już przeszła pierwszą próbę i można na nią stawiać. Dodatkowo twierdzi, że takie przezimowanie pozytywnie wpływa na witalność rodziny i w następnym sezonie szybko buduje się do pełnej rodziny produkcyjnej. Czyli same korzyści, także z punktu widzenia ekonomii.

Ale jest jeden szkopuł: jeżeli chcę mieć dużo nuków, muszę mieć dużo pudeł na pszczoły. A to wymaga czasu i pieniędzy. Czyli czasu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#14
Nie zapominaj, że takie odkłady to również podział warrozy i zwykle wymuszony okres bez czerwiu, co też ma znaczenie.

Co do pudeł na nuki, to nie ma chyba co kombinować, można zrobić z wszystkiego. Z początku też chciałem ładne deski, ładne ule. Później próbowałem różnych rozwiązań od desek podłogowych, wodoodpornej sklejki (może nie najtańsze, ale najprostsze), a teraz myślę czy OSB jest rzeczywiście takie straszne (kilka osób mnie tu zaraz zje za te moje myśli).
Bo np rojołapki zrobiłbym z OSB za grosze, podobnie z nukami. Do tego jeśli nie chcemy by to było ładne i uprościmy nieco budowę, to nagle się okazuje, że da się to wszystko zrobić prościej, taniej i szybciej. Szukaj oszczędności czasu i pracy, da się Uśmiech
Rosjanie jako rojołapek używają kartonów owiniętych folią... może to nie najlepszy kontener na zimowanie, ale da się? Można zrobić zatrzęsienie rojołapek jadąc do makro i kupując rolkę foli i zabierając darmowych kartonów Uśmiech
Cytuj ten post
#15
W tym roku przesiedliłem moje pszczoły do stojaków wielkopolskich z leżaków wlkp na 22 ramki z jednym wylotkiem w szczytowej ścianie.
Zamierzam przerobić je na ule dwu- a nawet 3- rodzinne, z ewentualną wspólną półnadstawką.
W tym celu w bocznych ścianach wywiercę okrągłe otwory o średnicy około 3 cm, wstawię tam kawałek rurki PCV (aby zrobić tunel przez sieczkę słomianą między ścianami), a w środku zrobię możliwie szczelne przegrody, co może okazać się niełatwe, bo każdy ul ma inaczej wypaczone deski. Ale będzie ciekawie, może zrobię też w przegrodach małe okienka zasuwane czymś szczelnie albo kratą odgrodową, aby ułatwić ewentualne łączenie, ale to przyszłość ;-)

Zamiast więc robić dodatkowe pudła, można znaleźć i tanio kupić stare, które po niewielkiej przeróbce posłużą do określonego celu. A ile w takich starych ulach kryjówek dla mikro i makro fauny ulowej i już gotowe pszczele zapachy...

Ciekawi mnie kwestia odstępu pomiędzy ramkami, przy ostatnim ociepleniu upchnąłem w 10 ramkowe korpusy po 11 ramek i na razie pszczoły żyją :-) Kiepski ze mnie matematyk, więc zapytam praktyków - ile dokładnie należy zheblować ramki hoffmanowskie? Jeśli odstęp ma być 32mm , a był 35 to znaczy że trzeba ująć z każdego boczku po 1,5 mm?
To dla mnie ważne bo mam te ponad 300 ramek nad którymi pracowałem godzinami (są już nawet luźno zadrutowane!) i zdaje się że przepuszczę je wszystkie raz jeszcze przez moje spracowane pszczelarskie ręce :-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#16
(21.04.2016, 21:02)kosz85 napisał(a): Nie zapominaj, że takie odkłady to również podział warrozy i zwykle wymuszony okres bez czerwiu, co też ma znaczenie.

Co do pudeł na nuki, to nie ma chyba co kombinować, można zrobić z wszystkiego. Z początku też chciałem ładne deski, ładne ule. Później próbowałem różnych rozwiązań od desek podłogowych, wodoodpornej sklejki (może nie najtańsze, ale najprostsze), a teraz myślę czy OSB jest rzeczywiście takie straszne (kilka osób mnie tu zaraz zje za te moje myśli).
Bo np rojołapki zrobiłbym z OSB za grosze, podobnie z nukami. Do tego jeśli nie chcemy by to było ładne i uprościmy nieco budowę, to nagle się okazuje, że da się to wszystko zrobić prościej, taniej i szybciej. Szukaj oszczędności czasu i pracy, da się Uśmiech
Rosjanie jako rojołapek używają kartonów owiniętych folią... może to nie najlepszy kontener na zimowanie, ale da się? Można zrobić zatrzęsienie rojołapek jadąc do makro i kupując rolkę foli i zabierając darmowych kartonów Uśmiech

Nie wiem czy OSB jest takie złe. Nie jadam ludzi zasadniczo. Uśmiech

Chodzi mi bardziej o to, ze ponieważ wszędzie dookoła jest "chemią" i toksyczne syntetyki które szkodzą pszczołom na co nie mamy wpływu to jeśli chcemy maksymalnie epigenetycznie i lamarkistycznie zadziałać dla dobrej odporności pszczół to na wszelki wypadek dobrze zrobić maksymlanie wszystko co tylko można aby celowo już tam nie dokładać co by wahadło się wychyliło na naszą korzyść bardziej.
Należy rozważyć za i przeciw. Jeśli rojowabik to pszczoła z OSB się styka tylko chwilę. Jeśli kogoś nie stać na drewno i ma przez to  nie mieć nieleczonych pszczół to pewnie lepiej zrobić to z OSB.
Z OSB jest pewnie tak jak Tomek Miodek mówił. Świeże jest gorsze a później jak klej trochę odparuje pewnie jest lepsze. Ale drewno lepsze.
Cytuj ten post
#17
(21.04.2016, 19:45)Borówka napisał(a): To ciekawe.

U mnie budują na pszczołę i na trutnia. Czy zimowałeś rodziny z jakimiś plastrami na trutnia? Czy dopuszczasz, że mimo wszystko przez węzę miałeś zaburzą harmonię w gnieździe?
Harmonia pewnie była zaburzona. W tych rodzinach ktore zimowałem nie było ramek na trutnia. Były tylko trochę komórek trutowych na przerobionej węzie. Pewnie jak sobie odbudują po 2-3 ramki trutowe to potem będą budować na pszczołę. Zobaczymy.

(21.04.2016, 21:10)Czarek napisał(a): Ciekawi mnie kwestia odstępu pomiędzy ramkami, przy ostatnim ociepleniu upchnąłem w 10 ramkowe korpusy po 11 ramek i na razie pszczoły żyją :-) Kiepski ze mnie matematyk, więc zapytam praktyków - ile dokładnie należy zheblować ramki hoffmanowskie? Jeśli odstęp ma być 32mm , a był 35 to znaczy że trzeba ująć z każdego boczku po 1,5 mm?


Tak po 1,5-2 mm i będzie ok.
Cytuj ten post
#18
Dziękuję, wiosna jest łaskawie chłodna dla spóźnionych, leniwych pszczelarzy, więc zdążę przyciąć te boczki na pile stołowej, chyba że heblarka nie będzie zrywać drewna. Technicznie jeszcze to dopracuję, żeby było optymalnie.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#19
(21.04.2016, 21:02)kosz85 napisał(a): Nie zapominaj, że takie odkłady to również podział warrozy i zwykle wymuszony okres bez czerwiu, co też ma znaczenie.

Co do pudeł na nuki, to nie ma chyba co kombinować, można zrobić z wszystkiego. Z początku też chciałem ładne deski, ładne ule. Później próbowałem różnych rozwiązań od desek podłogowych, wodoodpornej sklejki (może nie najtańsze, ale najprostsze), a teraz myślę czy OSB jest rzeczywiście takie straszne (kilka osób mnie tu zaraz zje za te moje myśli).
Bo np rojołapki zrobiłbym z OSB za grosze, podobnie z nukami. Do tego jeśli nie chcemy by to było ładne i uprościmy nieco budowę, to nagle się okazuje, że da się to wszystko zrobić prościej, taniej i szybciej. Szukaj oszczędności czasu i pracy, da się Uśmiech
Zrobiłem sobie rozkroje nuków na OSB12mm, które kosztuje ok. 40zł za arkusz i pozwala na wycięcie 4kompletnych sztuk, co daje koszt ok. 20zł na nuk (dochodzą koszty cięcia, listewki itp). 
Cały czas nie mogę się zdecydować co do techniki budowania. Dodatkowo trzeba zainwestować w kolejne korpusy, bo podział najlepiej robić zdejmując korpus i stawiając go na nowej dennicy. Zatem najprościej byłoby użyć rozkroju na osobne korpusy, oddzielnie robić daszki i dennice w ilościowym stosunku 2:1 (tu wychodzi brak doświadczenia: na zimę dać nukom na spód pusty korpus, albo wręcz na górę pełny żywności, żeby miały się dokąd wspinać). To zwiększa koszt nuka do ok. 30zł za szt.
To wygląda nieźle, ale pamiętajmy, że mówimy o ilościach typu 100szt., żeby przetrwało zimę-wiosnę 20szt. To oznacza, że do każdej kwoty trzeba dodać dwa zera.
I na to też już sposób mam: w tym roku nie zacznę. Przygotuję się lepiej. Za wolne środki będę kupował docięte (z uwzględnieniem puchnięcia wilgociowego) formatki i stawiał w śniegu, deszczu i słocie, aby stały się bardziej eko, zszarzały i odparowały ewentualne lakiery i inne substancje. Muszę opanować choć podstawowy sposób wychowu matek, bo inaczej do kosztu nuka trzeba będzie dodawać koszt matki nieunasiennionej (i tak trzeba będzie trochę dodać, aby mieć nową pulę genów), poza tym umiejętność ta doda gazu procesowi, kiedy matki zwycięskie w danej rundzie konkursu przetrwania wezmą udział w festiwalu wymiany pomiędzy Wolnymi Pszczołami.
Koszt kosztem, ale generalna technika jeszcze nie wybrana: dość sensownie wyglądają pudła spalmeryzowane, bo pozwalają na ew. łączenie, o którym wszyscy tu wspominają jako technice ubezpieczeniowej, a górne korpusy to gotowe odkłady. Ale to zwiększa jednorazowy koszt zakupu, bo każe kupować formatki na co najmniej 2 wykroje.
(21.04.2016, 21:02)kosz85 napisał(a): Rosjanie jako rojołapek używają kartonów owiniętych folią... może to nie najlepszy kontener na zimowanie, ale da się? Można zrobić zatrzęsienie rojołapek jadąc do makro i kupując rolkę foli i zabierając darmowych kartonów Uśmiech
A myślisz, że z czego ja zrobiłem moje 8 rojołapek i robię kolejne (pudła wyjmuję z pracowego śmietnika, ostatnio to były po ręcznikach papierowych)? Też widziałem ten film. One i tak kosztują (oceniam na ok. 7zł za szt. nie licząc kosztu wabika, bo ten dostałem od miłego kolegi z forum), bo trzeba mieć taśmę McGywera, strecz, trochę listewek... Ściana finansu oznacza również, że jeżeli chcesz mieć 20 pudełek po koszcie 20zł za szt. to wychodzi razem 400zł nie licząc robocizny, którą musisz włożyć w asemblację. Nie licząc kosztu paliwa na samochodowe wycieczki w poszukiwaniu miejsc do powieszenia. Staram się obstawić okolicę także aby zbadać stopień napszczelenia. A to zabiera też czas. A dziś czas to najdroższy pieniądz. Bo można go zużyć na budowę nowych rojołapek, ale też zbijanie i drutowanie ramek, szykowanie stojaków pod ule... Totalny niedoczas.
Jak widzisz, liczę kasę i biznes niepewny, tj. rojołapki robię możliwie oszczędnie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#20
Dajcie sobie spokój z tym OSB. Raz, że to gówno na maxa a dwa to wcale nie jest tańsze niż deski.
Nukels to nie rojołapka, którą można zrobić z byle czego, bo po złapaniu rójki przekładamy ją do ula.
W nukelsie rodzina będzie żyła cały czas więc ma być to porządnie zrobiony ul tylko że mniejszy.
Wielkość nukelsa powinna być taka aby dwie sztuki wchodziły na jedną typową naszą dennicę i mieściły się pod typowym daszkiem. Czyli dwa nukelsy to jeden korpus gniazdowy. W zależności od "grubości" ramki do nuka wejdzie 4 lub 5 ramek. Wszystko ma być ze sobą kompatybilne. Nie po to żeby było ładne i dopasowane tylko żeby było taniej i prościej. Aby mieć jak najmniej sprzętu różnego rodzaju. Dobrze przemyślcie sprawę.
Cytuj ten post
#21
Jeśli chodzi o rojołapki to dobrze żeby już wisiały bo u mnie po ulach są już mateczniki!
Cytuj ten post
#22
(22.04.2016, 06:50)Krzyżak napisał(a): Dajcie sobie spokój z tym OSB. Raz, że to gówno na maxa a dwa to wcale nie jest tańsze niż deski.
Nukels to nie rojołapka, którą można zrobić z byle czego, bo po złapaniu rójki przekładamy ją do ula.
Nie jest tańsze, ale też nie jest droższe. Liczy się czas, dostępne narzędzia... Żeby robić z desek trzeba mieć cały warsztat. A OSB przytną w Castoramie na wymiar. Czas i narzędzia.
Jeżeli dobrze rozplanować zakupy gotowych formatek, można płytę OSB wymienić na sklejkę - będzie drożej prawie dwukrotnie, ale to już będzie materiał, jakim posługuje się Webster, czy Bush, czyli można (nawiasem mówiąc mam wrażenie, że OSB wynaleziono dla trzeciego świata - w USA domy obija się sklejką, u nas OSB).
A zapas desek, które posiadam, zaplanowane mam już na rozbudowę aktualnie posiadanej pasieki, co, jak wspomniałem, i tak odbywać się będzie na łapu-capu, w warsztacie kolegi, który nie jest dostepny na zawołanie.
(22.04.2016, 06:50)Krzyżak napisał(a): W nukelsie rodzina będzie żyła cały czas więc ma być to porządnie zrobiony ul tylko że mniejszy.
Wielkość nukelsa powinna być taka aby dwie sztuki wchodziły na jedną typową naszą dennicę i mieściły się pod typowym daszkiem. Czyli dwa nukelsy to jeden korpus gniazdowy. W zależności od "grubości" ramki do nuka wejdzie 4 lub 5 ramek. Wszystko ma być ze sobą kompatybilne. Nie po to żeby było ładne i dopasowane tylko żeby było taniej i prościej. Aby mieć jak najmniej sprzętu różnego rodzaju. Dobrze przemyślcie sprawę.
Życie jest sztuką możliwego. Zapewniam Cię, że wymiarówkę mam już zrobioną. W wypadku płyty OSB12mm wnętrze nuka ma 178mm szerokości, co daje możliwość wstawienia 4 ramek w odstępach osiowych 37,5mm lub 5 ramek w odstępach osiowych 32mm (i jeszcze zostaje miejsce - to jest ten zapas na wypadek paczenia się materiału).
Sprawdziłem oferty okolicznych stolarni (wobec braku narzędzi muszę polegać na cudzych): koszt wykonania części drewnianych ula korpusowego kompletnego (liczone 3 korpusy Dadanta, z zapasem, ale bez asemblacji) wynosi ok. 200zł. Czyli skórka za wyprawkę, bo trzeba doliczyć koszty daszku, siatki dennicowej oraz czas, czas, czas - na składanie tego do kupy.

Weźmy np. wymiarówkę najlepszego ula na świecie, jak czytam tutaj, czyli LN3/4. Do uczynienia korpusu potrzebuję:
Na ścianki boczne: deskę o szerokości 20cm (do oberżnięcia jest 6mm). 
Na ściankę wręgową: deskę o szerokości 20cm (do oberżnięcia 15mm).
W Polsce mazowieckiej taka deska to rzadkość dostępna w stolarniach. Najłatwiej dostać deskę szerokości 10cm. Można zamiast litej wziąć klejonkę, albo samemu zrobić. Czas, czas, czas. Nawet nie wiem, czy przed klejeniem, czy dopiero po klejeniu przepuszczam to przez grubościówkę, aby mieć znormalizowaną grubość dechy. Czas, czas, czas. O kosztach nie wspomniałem.
Przebicie się przez Bezbramną Zaporę niewiedzy wymaga... Czasu. Jeżeli dobrze poryję rynek, to wszystko się znajdzie. A w tym czasie pewnie zdążę odłożyć stosowne pieniądze na zakup odpowiednich desek. Można przyjąć, że cały projekt odsunie się w czasie o kolejny rok co najmniej. Czy o to mi chodzi?
Zważywszy dotychczasowe doświadczenia, mogę przyjąć, że projekt i tak się odsunie o więcej czasu, niż planuję. Ale z dodatkowym komplikowaniem pauza będzie jeszcze większa. A ja skończyłem 20 lat 20 lat temu. Zaczyna mi się spieszyć.

A wracając do kalkulacji: w tej chwili badam opcje kombinowane, tj. częściowo drewno zamawiane na wymiar w stolarni, częściowo sklejka cięta w Castoramie (sklejka na boczne ścianki konkretnie mówiąc).
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#23
I znowu muszę wejść ze swoim pesymizmem aby zaburzyć tą waszą radość tworzenia byle czego z byle czego...
Koszt korpusu jednościennego na dziś dzień to kwota 30-40 zł... Dzieląc taki korpus na pół mamy dwa "nuki" więc wystarczy przegroda i tyle. Wszystko na jednym daszku i jednej dennicy...

Panowie nie wpierdzielajcie się w osb z którego prędzej czy później i tak będziecie musieli zrezygnować...
Wasza oszczędność jest tylko pozorna i krótkoterminowa... długofalowo to pewna strata i nerwy...
Cytuj ten post
#24
(22.04.2016, 08:00)bonluk napisał(a): I znowu muszę wejść ze swoim pesymizmem aby zaburzyć tą waszą radość tworzenia byle czego z byle czego...
Koszt korpusu jednościennego na dziś dzień to kwota 30-40 zł... Dzieląc taki korpus na pół mamy dwa "nuki" więc wystarczy przegroda i tyle. Wszystko na jednym daszku i jednej dennicy...

Panowie nie wpierdzielajcie się w osb z którego prędzej czy później i tak będziecie musieli zrezygnować...
Wasza oszczędność jest tylko pozorna i krótkoterminowa... długofalowo to pewna strata i nerwy...

Jak zwykle masz rację. Z tabelki przeliczeniowej wynika, że materiały na 1 korpus o wymiarach ok. 20x45x38cm (wewnętrznie) kosztować mnie będą w stolarni ok 32zł. Czyli koszt 2 nuków (+daszek, dennica, +2 korpusiki na górę na lato) to około 160zł. Na OLX jest oferta na 12-ramkowe Dadanty (akurat z taką ramką zacząłem pszczelarzenie, ale decyzję, czy z nią zostanę, czy zamienię, dopiero rozważam) korpusowe za 220zł. Nie linkuję, bo kiedyś się zrobi martwy, a gugiel od razu to wyszukuje.

Czy Twoim zdaniem tej kwoty już nie da się zbić? Z tego by wynikało, że Model Ekspansji możliwy jest do wdrożenia po zainwestowaniu około 20 tysięcy złotych.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#25
Napiszę tak szybko.
100 nuków = 100 korpusów/ 50 daszków / 50 dennic
100 korpusów = 3000 zł
koszt daszka około 20 zł
koszt dennicy około 20 zł
100 daszek+dennica = 2000 zł

Wychodzi 5000 zł

Dolicz ramki, przegrody, powałki (folia), podkarmiaczki

Wydaje mi się, że 7000 zł na 100 młodych rodzin się zmieścisz bez problemu...
Cytuj ten post
#26
a ja powiem jeszcze, żeby nie zakładać w pierwszym czy drugim roku 100 rodzin...
przykładowo : dziś masz 5 myśl o 20 na bieżący sezon. potem pomyśl o 50, 80 i na czwarty czy piąty rok mysl o 100 o ile ogarniesz, a przeżywalność pozwoli Ci na taki rozwój...

wtedy koszty rozkładają się na wiele lat, pszczoły są systematycznie selekcjonowane, rozwój jest na właściwej lokalnej genetyce.
o 100 rodzinach może pomyśleć ten, kto wie co w trawie piszczy.

sprowadzanie matek nieunasiennionych ze źródeł hodowlanych w mojej ocenie w ogóle nie ma sensu. trzeba budować taką pasiekę na swoich pszczołach + rójkach i od czasu do czasu dobierać coś z zewnątrz.

Jeżeli chodzi o wychów matek, to ja nie stosuję żadnych skomplikowanych technik. pszczoły robiły to on milionów lat i było dobrze. jak potrzeba zakładają mateczniki. te mateczniki przekłada się do nukleusa i już mamy rodzinę (prawie pełnowartościową).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#27
(22.04.2016, 08:33)bonluk napisał(a): Wydaje mi się, że 7000 zł na 100 młodych rodzin się zmieścisz bez problemu...

To i tak niemało... Cóż, z tego wynika, że moje intuicje co do daty startu były słuszne. 
Najpierw stopniowa nauka samego namnażania, z zakupem stopniowym (tj. etapowym, jedna partia na sezon, zaplanowane namnożenie) pudeł na pszczoły.
Jeżeli etap gry wstępnej się przedłuży, w tym czasie będzie też szansa na zwiększenie zasobu linii genetycznych, które wejdą w Model Ekspansji, a moja wiedza praktyczna poszerzy się bardziej.
Z lektury wynika, że umiejętność wychowu matek jest właściwie niezbędna dla sukcesu. A to wymaga lat praktyki. W tym czasie, jeżeli będę rozsądnie gospodarował, zgromadzę niezbędne pudła na pszczoły, częściowo już zasiedlone. Zdobędę rozeznanie w rynku, co robić samemu, co zamówić, a co lepiej kupić gotowe. A czego w żadnym wypadku nie kupować, nie zamawiać, nie robić. Może będę miał już pasiekę na jednej ramce. Być może opanuję po trosze tao pszczelarstwa, czyli zasadę minimum niezbędnych ruchów, co pozwoli ogarnąć tak liczne rodziny. 

Czyli na razie pozostaje mi lektura tego forum i napychanie się wiedzą Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#28
(22.04.2016, 08:58)flamenco108 napisał(a): Czyli na razie pozostaje mi lektura tego forum i napychanie się wiedzą Oczko

Krzyśku, praktyka jest równie ważna jak teoria Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#29
(22.04.2016, 08:51)MrDrone napisał(a): a ja powiem jeszcze, żeby nie zakładać w pierwszym czy drugim roku 100 rodzin...
przykładowo : dziś masz 5 myśl o 20 na bieżący sezon. potem pomyśl o 50, 80 i na czwarty czy piąty rok mysl o 100 o ile ogarniesz, a przeżywalność pozwoli Ci na taki rozwój...

wtedy koszty rozkładają się na wiele lat, pszczoły są systematycznie selekcjonowane, rozwój jest na właściwej lokalnej genetyce.
o 100 rodzinach może pomyśleć ten, kto wie co w trawie piszczy.

sprowadzanie matek nieunasiennionych ze źródeł hodowlanych w mojej ocenie w ogóle nie ma sensu. trzeba budować taką pasiekę na swoich pszczołach + rójkach i od czasu do czasu dobierać coś z zewnątrz.

Jeżeli chodzi o wychów matek, to ja nie stosuję żadnych skomplikowanych technik. pszczoły robiły to on milionów lat i było dobrze. jak potrzeba zakładają mateczniki. te mateczniki przekłada się do nukleusa i już mamy rodzinę (prawie pełnowartościową).

Jeżeli dzielę podzielę rodzinę z matecznikami rojowymi, bez szukania swoich nieoznaczonych spływających z plastra matek z pszczołami, w ten sposób, że w każdym odkładzie znajdzie się przynajmniej jeden matecznik, to co zrobi odkład ze starą matką która nie wiem gdzie jest? 

1. Stara matka jednak będzie chciała się roić pomimo radykalnego sztucznego podziału rodziny? 
2. Zabije młodą matkę? 
3. Młoda matka zabije starą?
4. Pszczoły lub matka zgryzą mateczniki?
Cytuj ten post
#30
(22.04.2016, 09:01)MrDrone napisał(a):
(22.04.2016, 08:58)flamenco108 napisał(a): Czyli na razie pozostaje mi lektura tego forum i napychanie się wiedzą Oczko

Krzyśku, praktyka jest równie ważna jak teoria Oczko

Heja, aktualnie do spółki z bratem gospodarujemy na 28 rodzinach. Z tego 20 należy do nas, pozostałe do "inwestorów". Tak nas zagrzało, że po weekendzie część pasieki wywozimy na drugie stanowisko, skąd mają ze 300m do rzepaku. Intensywnie się uczymy, naprawdę. W poniedziałek pierwszy raz w życiu widziałem na własne oczy mateczniki - ponieważ ul huczał, mentor telefonicznie ocenił, że to już rójkowe (w połowie kwietnia). Drutujemy ramki dla drugich korpusów, bo nie mamy żadnych zapasów, a niektóre rodziny wciąż siedzą na wylotkach. Zabawa na całego.
Ale tylko część tej pasieki możemy przeznaczyć na Model Ekspansji. Część musi sfinansować ten rozwój. Mniejsza część nie należy do nas.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post