Praca z nukleusami
#31
(22.04.2016, 09:03)Borówka napisał(a): Jeżeli dzielę podzielę rodzinę z matecznikami rojowymi, bez szukania swoich nieoznaczonych spływających z plastra matek z pszczołami, w ten sposób, że w każdym odkładzie znajdzie się przynajmniej jeden matecznik, to co zrobi odkład ze starą matką która nie wiem gdzie jest? 

1. Stara matka jednak będzie chciała się roić pomimo radykalnego sztucznego podziału rodziny? 
2. Zabije młodą matkę? 
3. Młoda matka zabije starą?
4. Pszczoły lub matka zgryzą mateczniki?

Jeżeli rodzina będzie względnie słaba, a mateczników będzie tylko 2 - 3, to raczej się nie wyroi. Jeżeli będzie "moc" to się może wyroić (mi np. roiły się macierzaki na matkach ratunkowych). 

Według mnie z podobnym prawodpodobieństwem stanie się jedno z dwóch:
- stara matka lub pszczoły zniszczą mateczniki
- pszczoły potraktują mateczniki jako cichą wymianę. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#32
(22.04.2016, 09:12)MrDrone napisał(a):
(22.04.2016, 09:03)Borówka napisał(a): Jeżeli dzielę podzielę rodzinę z matecznikami rojowymi, bez szukania swoich nieoznaczonych spływających z plastra matek z pszczołami, w ten sposób, że w każdym odkładzie znajdzie się przynajmniej jeden matecznik, to co zrobi odkład ze starą matką która nie wiem gdzie jest? 

1. Stara matka jednak będzie chciała się roić pomimo radykalnego sztucznego podziału rodziny? 
2. Zabije młodą matkę? 
3. Młoda matka zabije starą?
4. Pszczoły lub matka zgryzą mateczniki?

Jeżeli rodzina będzie względnie słaba, a mateczników będzie tylko 2 - 3, to raczej się nie wyroi. Jeżeli będzie "moc" to się może wyroić (mi np. roiły się macierzaki na matkach ratunkowych). 

Według mnie z podobnym prawodpodobieństwem stanie się jedno z dwóch:
- stara matka lub pszczoły zniszczą mateczniki
- pszczoły potraktują mateczniki jako cichą wymianę. 

Założyłem nowy temat. Uśmiech To do usunięcia tutaj.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#33
wg mnie to też dotyczy pracy na odkładach...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#34
Ogólnie gromadzenie zasobów nie może odbyć się w jeden sezon bo taka inwestycja będzie zwracać się długo.
Ja jak zaczynałem to kupowałem w pierwszym sezonie 30 korpusów... później 50 itd.
W każdy sezonie dorabiałem daszków i dennic... Na tą chwilę mógłbym obsłużyć około 100 rodzin produkcyjnych bo mam na to i sprzęt i 5-6 pewnych miejsc.

Dlatego wszystko trzeba robić stopniowo no chyba, że ktoś śpi na banknotach to zrobi to w ramach hobby w jeden sezon... ale wtedy nie ma takiej frajdy...
Napiszę jeszcze, że jak dobrze się to ogranie w pierwszych latach to praktycznie wszystko samo się sfinansuje... Będziemy tylko stratni swój czas chodź pszczoły relaksują więc możemy zaliczyć to na poczet inwestycji...
Cytuj ten post
#35
(22.04.2016, 09:22)bonluk napisał(a): Ogólnie gromadzenie zasobów nie może odbyć się w jeden sezon bo taka inwestycja będzie zwracać się długo.
Ja jak zaczynałem to kupowałem w pierwszym sezonie 30 korpusów... później 50 itd.
W każdy sezonie dorabiałem daszków i dennic... Na tą chwilę mógłbym obsłużyć około 100 rodzin produkcyjnych bo mam na to i sprzęt i  5-6 pewnych miejsc.

Dlatego wszystko trzeba robić stopniowo no chyba, że ktoś śpi na banknotach to zrobi to w ramach hobby w jeden sezon... ale wtedy nie ma takiej frajdy...
Napiszę jeszcze, że jak dobrze się to ogranie w pierwszych latach to praktycznie wszystko samo się sfinansuje... Będziemy tylko stratni swój czas chodź pszczoły relaksują więc możemy zaliczyć to na poczet inwestycji...

O, to to. Tak mi mów Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#36
(22.04.2016, 09:03)Borówka napisał(a): Jeżeli dzielę podzielę rodzinę z matecznikami rojowymi, bez szukania swoich nieoznaczonych spływających z plastra matek z pszczołami, w ten sposób, że w każdym odkładzie znajdzie się przynajmniej jeden matecznik, to co zrobi odkład ze starą matką która nie wiem gdzie jest? 


1. Stara matka jednak będzie chciała się roić pomimo radykalnego sztucznego podziału rodziny? 
2. Zabije młodą matkę? 
3. Młoda matka zabije starą?
4. Pszczoły lub matka zgryzą mateczniki?

Najprawdopodobniej stara matka zaciuka młodą w mateczniku.
Cytuj ten post
#37
(21.04.2016, 16:27)Krzyżak napisał(a): W tym roku podałem około 30-40 ramek bez węzowych. Wstawione pomiędzy dwa inne plastry budują bez żadnych odchyleń idealnie prosto. Po prostu nie mają gdzie wyginać. Póki co budują tylko na trutnia.
Pewnie później będą budować na pszczołę. Mam zamiar wymienić im całe gniazda przez sezon. Boczki ramek miałem do tej pory 32mm ale teraz robię jeszcze węższe. Ta partia ma 30mm.

Co do nukelsów ja traktuje je jako backup. Będę miał  po prostu dzięki nim zapas pszczoły z którego mogę odbudować pasiekę po większych spadkach. Nie traktuję ich jako selekcji, bo uważam że nukels to nie normalna rodzina i nie ma co porównywać. Bartka teorię że nukelsy i duże rodziny to to samo, bo procentowy udział warrozy jest taki sam to bujdy na resorach Oczko Może sam do tego kiedyś dojdzie.

Szymon, jak dobrze, że nie tylko ja na tym forum mam odmienne zdanie od Pana Trutnia Uśmiech
Odkład a dojrzała rodzina to jak roczne dziecko a dorosły człowiek... prawie nie ma różnic co?

Na 30-40 ramek w całości poszły na trutnia? Ja mam zupełnie inne wyniki.
Cytuj ten post
#38
(22.04.2016, 06:50)Krzyżak napisał(a): ...Dajcie sobie spokój z tym OSB. Raz, że to gówno na maxa a dwa to wcale nie jest tańsze niż deski...
 ...Dobrze przemyślcie sprawę.
Zdecydowanie popieram. Sam widziałem różnice w rozwoju rodziny w ulu zrobionym z płyt drewnopochodnych, a ulu z drewna.
Cytuj ten post
#39
(22.04.2016, 11:48)MN napisał(a): Na 30-40 ramek w całości poszły na trutnia? Ja mam zupełnie inne wyniki.

No tak z 90% na trutnia ale były to głównie odkłady zeszłoroczne, które w ogóle nie miały zabudowy trutowej więc pewnie dlatego. Jak teraz będę dodawał lub wymieniał stare plastry to powinny ciągnąć na pszczołę.
Zobaczymy jak będzie. Póki co jestem potentatem trutniowym w okolicy Uśmiech
Cytuj ten post
#40
(22.04.2016, 11:48)MN napisał(a):
(21.04.2016, 16:27)Krzyżak napisał(a): W tym roku podałem około 30-40 ramek bez węzowych. Wstawione pomiędzy dwa inne plastry budują bez żadnych odchyleń idealnie prosto. Po prostu nie mają gdzie wyginać. Póki co budują tylko na trutnia.
Pewnie później będą budować na pszczołę. Mam zamiar wymienić im całe gniazda przez sezon. Boczki ramek miałem do tej pory 32mm ale teraz robię jeszcze węższe. Ta partia ma 30mm.

Co do nukelsów ja traktuje je jako backup. Będę miał  po prostu dzięki nim zapas pszczoły z którego mogę odbudować pasiekę po większych spadkach. Nie traktuję ich jako selekcji, bo uważam że nukels to nie normalna rodzina i nie ma co porównywać. Bartka teorię że nukelsy i duże rodziny to to samo, bo procentowy udział warrozy jest taki sam to bujdy na resorach Oczko Może sam do tego kiedyś dojdzie.

Szymon, jak dobrze, że nie tylko ja na tym forum mam odmienne zdanie od Pana Trutnia Uśmiech
Odkład a dojrzała rodzina to jak roczne dziecko a dorosły człowiek... prawie nie ma różnic co?

ależ ja też się z tym zgadzam, że to różne byty, różnie reagujące na stany chorobowe i warunki środowiskowe (w tym warrozę). Oczko


co nie zmienia faktu, że to metoda sprzyjająca selekcji z zachowaniem bioróżnorodności znacznie lepiej niż 10 rodzin produkcyjnych...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
(22.04.2016, 13:15)MrDrone napisał(a): co nie zmienia faktu, że to metoda sprzyjająca selekcji z zachowaniem bioróżnorodności znacznie lepiej niż 10 rodzin produkcyjnych...

Jak byś napisał  tak j.w., to można by się zgodzić Oczko
Cytuj ten post
#42
(22.04.2016, 13:05)Krzyżak napisał(a):
(22.04.2016, 11:48)MN napisał(a): Na 30-40 ramek w całości poszły na trutnia? Ja mam zupełnie inne wyniki.

No tak z 90% na trutnia ale były to głównie odkłady zeszłoroczne, które w ogóle nie miały zabudowy trutowej więc pewnie dlatego. Jak teraz będę dodawał lub wymieniał stare plastry to powinny ciągnąć na pszczołę.
Zobaczymy jak będzie. Póki co jestem potentatem trutniowym w okolicy Uśmiech

Pana Trutnia chcesz wygryźć? Język
Trochę podchorowany dzisiaj jestem, ale może jutro cyknę fotkę jak wyglądają moje ramki.
Cytuj ten post
#43
(22.04.2016, 13:28)Krzyżak napisał(a):
(22.04.2016, 13:15)MrDrone napisał(a): co nie zmienia faktu, że to metoda sprzyjająca selekcji z zachowaniem bioróżnorodności znacznie lepiej niż 10 rodzin produkcyjnych...

Jak byś napisał  tak j.w., to można by się zgodzić Oczko

Dobrze było napisane. U wszystkich organizmów największa selekcja zachodzi właśnie wśród osobników młodocianych. Jeżeli potraktujemy taką rodzinę jako młodego osobnika to wszystko się zgadza.
Cytuj ten post
#44
(22.04.2016, 14:18)emzarek napisał(a):
(22.04.2016, 13:28)Krzyżak napisał(a):
(22.04.2016, 13:15)MrDrone napisał(a): co nie zmienia faktu, że to metoda sprzyjająca selekcji z zachowaniem bioróżnorodności znacznie lepiej niż 10 rodzin produkcyjnych...

Jak byś napisał  tak j.w., to można by się zgodzić Oczko

Dobrze było napisane. U wszystkich organizmów największa selekcja zachodzi właśnie wśród osobników młodocianych. Jeżeli potraktujemy taką rodzinę jako młodego osobnika to wszystko się zgadza.

Szymon może kiedyś załapie... Oczko
... bo dla MN'a chyba już nie ma nadziei Duży uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#45
(22.04.2016, 14:27)MrDrone napisał(a):
(22.04.2016, 14:18)emzarek napisał(a):
(22.04.2016, 13:28)Krzyżak napisał(a):
(22.04.2016, 13:15)MrDrone napisał(a): co nie zmienia faktu, że to metoda sprzyjająca selekcji z zachowaniem bioróżnorodności znacznie lepiej niż 10 rodzin produkcyjnych...

Jak byś napisał  tak j.w., to można by się zgodzić Oczko

Dobrze było napisane. U wszystkich organizmów największa selekcja zachodzi właśnie wśród osobników młodocianych. Jeżeli potraktujemy taką rodzinę jako młodego osobnika to wszystko się zgadza.

Szymon może kiedyś załapie... Oczko
... bo dla MN'a chyba już nie ma nadziei Duży uśmiech

Znakiem tego przeżyłe rodziny trzeba przesunąć z nuka do dalszego wzrostu do ula? Aby kolejną zimę, po nakarmieniu nuków, przechodziły w kolejnej fali utrapień, jako dojrzałe, dobrze myślę?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#46
(22.04.2016, 14:36)flamenco108 napisał(a): Znakiem tego przeżyłe rodziny trzeba przesunąć z nuka do dalszego wzrostu do ula? Aby kolejną zimę, po nakarmieniu nuków, przechodziły w kolejnej fali utrapień, jako dojrzałe, dobrze myślę?

Krzyśku, ja będę to robił w zależności od ilości rodzin jakie przeżyły. Jeżeli przeżyje mało to będę namnażał na maxa nie patrząc na siłę. Jeżeli przeżyje dużo to pozwolę im dojść do siły, w ten sposób zwiększając presję na "dojrzałego osobnika". W ten sposób będę "falował" siłą presji selekcyjnej, aż do czasu kiedy będę mógł zauważyć, że śmiertelność się stabilizuje i nawet pozostawienie dużych rodzin z dużą presją pozwala na zachowanie racjonalnej śmiertelności. Wtedy można pomyśleć o dalszym rozwoju pasieki lub gospodarce opłacalnej nastawionej na zbieranie owoców pracy pszczół. Ile to potrwa? Nie mam pojęcia. Może 5 lat, może 15, a może okaże się że się nie uda.... zobaczymy. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#47
Taki cykl namnażanie raczej nie może trwać wiecznie bo wtedy ja nie widziałbym racjonalnego sensu dalszego prowadzenia tak pszczół... Na etapie testowania się z przyrodą namnażanie i przerwa w czerwieniu jest kluczem. W dalszych planach gdy śmiertelność stanie na poziomie 40-50% można będzie robić coś na wzór naturalnych zachowań biologicznych pszczół czyli przy założeniu, że przeżyło nam 30-40 rodzin. Rodziny dzielmy w okresie ich chęci do rozmnożenia czyli planowanej rójki na 2 części i tyle. Rodzina ze starą matką może być tworzona jako pakiet (imitacja rójki). Macierzak zostaje z młodą matką i radzi sobie sam dalej.
Ja przynajmniej tak to widzę w dalszych planach. Uważam, że jest to możliwe do osiągnięcia.
Cytuj ten post
#48
(22.04.2016, 15:29)bonluk napisał(a): Taki cykl namnażanie raczej nie może trwać wiecznie bo wtedy ja nie widziałbym racjonalnego sensu dalszego prowadzenia tak pszczół... Na etapie testowania się z przyrodą namnażanie i przerwa w czerwieniu jest kluczem. W dalszych planach gdy śmiertelność stanie na poziomie 40-50% można będzie robić coś na wzór naturalnych zachowań biologicznych pszczół czyli przy założeniu, że przeżyło nam 30-40 rodzin. Rodziny dzielmy w okresie ich chęci do rozmnożenia czyli planowanej rójki na 2 części i tyle. Rodzina ze starą matką może być tworzona jako pakiet (imitacja rójki). Macierzak zostaje z młodą matką i radzi sobie sam dalej.
Ja przynajmniej tak to widzę w dalszych planach. Uważam, że jest to możliwe do osiągnięcia.

dokładnie tak samo to widzę. 
ale jeżeli (gdybanie) po 5 czy 7 latach względnie stabilnej śmiertelności nagle spadnie 90% pasieki to nie obrażę się na tą metodę, tylko co mogę znów podzielę na kształt modelu ekspansji, żeby się odbudować.
Śmiertelność populacji waha się zawsze każdego roku i nie możemy wykluczyć, że za lata przyjdzie kiepskie np dwa sezony, które znów "przeczyści" nieprzystosowanie z pasieki. uważam, że w długoletnim cyklu możemy kiedyś liczyć na małą śmiertelność przy założeniu wahań rocznych. i dla mnie to cała filozofia modelu ekspansji i PN TF. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#49
(22.04.2016, 17:26)MrDrone napisał(a):
(22.04.2016, 15:29)bonluk napisał(a): Taki cykl namnażanie raczej nie może trwać wiecznie bo wtedy ja nie widziałbym racjonalnego sensu dalszego prowadzenia tak pszczół... CIACH...

dokładnie tak samo to widzę. 
ale jeżeli (gdybanie) po 5 czy 7 latach względnie stabilnej śmiertelności nagle spadnie 90% pasieki to nie obrażę się na tą metodę, tylko co mogę znów podzielę na kształt modelu ekspansji, żeby się odbudować.
Śmiertelność populacji waha się zawsze każdego roku i nie możemy wykluczyć, że za lata przyjdzie kiepskie np dwa sezony, które znów "przeczyści" nieprzystosowanie z pasieki. uważam, że w długoletnim cyklu możemy kiedyś liczyć na małą śmiertelność przy założeniu wahań rocznych. i dla mnie to cała filozofia modelu ekspansji i PN TF. 

Inspirują mnie teksty Kirka Webstera. Z nich klaruje się obraz takiego apiarium: 250 rodzin produkcyjnych (najwyższa śmiertelność), 750 nukleusów i rodzin wychowujących matki. W wypadku osypowej fazy cyklu nuki uzupełniają straty w rodzinach produkcyjnych, przez co pasieka może się utrzymać. W zwyżkowej fazie nadmiar nuków można sprzedać. Matki też można sprzedawać, ale ich głównym celem jest stała selekcja i odmładzanie samowystarczalnej populacji. Tak to wygląda w gospodarce Webstera, na ile dobrze zrozumiałem. 
Stąd ten mój ból głowy o nuki, bo w polskich warunkach niewiele się słyszy o ulach odkładowych. Odkłady robi się zwykle silne (jeżeli dla siebie), prawie samodzielne rodziny - celuje się tak, żeby jeszcze w tym samym roku dały miód. Koleżka Webstera, Mike Palmer, co prawda leczy (uważa, że bez tego nie ma mowy o komercyjnym sukcesie), ale stosuje podobną "trójpolówkę", kładąc nacisk na możliwość używania tych licznych nuków także jako źródła robotnic w momencie pojawienia się pożytku (wydajność rodzin rośnie eksponencjalnie względem ich masy). Razem z tego tworzy się obraz pasieki, który mnie inspiruje.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#50
(22.04.2016, 17:46)flamenco108 napisał(a):
(22.04.2016, 17:26)MrDrone napisał(a):
(22.04.2016, 15:29)bonluk napisał(a): Taki cykl namnażanie raczej nie może trwać wiecznie bo wtedy ja nie widziałbym racjonalnego sensu dalszego prowadzenia tak pszczół... CIACH...

dokładnie tak samo to widzę. 
ale jeżeli (gdybanie) po 5 czy 7 latach względnie stabilnej śmiertelności nagle spadnie 90% pasieki to nie obrażę się na tą metodę, tylko co mogę znów podzielę na kształt modelu ekspansji, żeby się odbudować.
Śmiertelność populacji waha się zawsze każdego roku i nie możemy wykluczyć, że za lata przyjdzie kiepskie np dwa sezony, które znów "przeczyści" nieprzystosowanie z pasieki. uważam, że w długoletnim cyklu możemy kiedyś liczyć na małą śmiertelność przy założeniu wahań rocznych. i dla mnie to cała filozofia modelu ekspansji i PN TF. 

Inspirują mnie teksty Kirka Webstera. Z nich klaruje się obraz takiego apiarium: 250 rodzin produkcyjnych (najwyższa śmiertelność), 750 nukleusów i rodzin wychowujących matki. W wypadku osypowej fazy cyklu nuki uzupełniają straty w rodzinach produkcyjnych, przez co pasieka może się utrzymać. W zwyżkowej fazie nadmiar nuków można sprzedać. Matki też można sprzedawać, ale ich głównym celem jest stała selekcja i odmładzanie samowystarczalnej populacji. Tak to wygląda w gospodarce Webstera, na ile dobrze zrozumiałem. 
Stąd ten mój ból głowy o nuki, bo w polskich warunkach niewiele się słyszy o ulach odkładowych. Odkłady robi się zwykle silne (jeżeli dla siebie), prawie samodzielne rodziny - celuje się tak, żeby jeszcze w tym samym roku dały miód. Koleżka Webstera, Mike Palmer, co prawda leczy (uważa, że bez tego nie ma mowy o komercyjnym sukcesie), ale stosuje podobną "trójpolówkę", kładąc nacisk na możliwość używania tych licznych nuków także jako źródła robotnic w momencie pojawienia się pożytku (wydajność rodzin rośnie eksponencjalnie względem ich masy). Razem z tego tworzy się obraz pasieki, który mnie inspiruje.
Tak się zastanawiam co te 250 rodzin i 750 odkladzików je...
Cytuj ten post
#51
(22.04.2016, 18:14)emzarek napisał(a): Tak się zastanawiam co te 250 rodzin i 750 odkladzików je...

cukier i drożdże Oczko

... a tak serio to zakładam, że on to ma rozstawione na sporej powierzchni.
Sam Comfort ma chyba pszczoły w 2 stanach (na granicy rzecz jasna)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#52
(22.04.2016, 17:46)flamenco108 napisał(a): Stąd ten mój ból głowy o nuki, bo w polskich warunkach niewiele się słyszy o ulach odkładowych.

Bo u nas pokutuje przekonanie, że nie da się takiego odkładu przezimować a dwa nikt nie będzie przecież trzymał darmozjadów jak może cyknąć apiwarol do rodziny produkcyjnej. Inne podejście. Poza tym trza mieć sporo kompatybilnego ze sobą sprzętu i otwartą głowę.
Cytuj ten post
#53
Parę lat temu zrobiłem za 110 zł 11 ulików 5cio ramkowych wlkp z osb. Mam je do dzisiaj. Tej zimy przezimowałem z sukcesem odkład na 4 ramkach i podkarmiaczce. Jesienią dostały tylko 2l syropu, bo same ograniczyły się w czerwieniu zalewając powoli miodem od września. Przeleczyłem je połową tabletki apiwarolu, bo całej nie miałem jak spalić w tym uliku - taka prymitywna konstrukcja z minimalnym otworem wlotowym. Wiosną rodzina świetnie się rozwijała, ale miałem jeden bezmatek i inny ul dość słaby. Matkę, więc poddałem do bezmatka a pszczoły połączyłem ze słabym ulem. Efekt jest taki, że były bezmatek jest teraz na 2 korpusach 18tkach i jak zrobi się cieplej dostanie korpus z węzą (pół na pół z paskami) a słabsza rodzina jest na 10 ramkach wlkp i czeka na nadstawkę.
W sierpniu planuję zrobić 11 takich odkładów - 2-3 ramki czerwiu, ramka z pokarmem, ramka z węza i czerwiąca matka. Zobaczymy ile przezimuje.
Cytuj ten post
#54
(26.04.2016, 08:37)MN napisał(a): Tej zimy przezimowałem z sukcesem odkład na 4 ramkach i podkarmiaczce.

Mi przezimowała rodzina 4 ramkach wielkopolskich ale pszczoły było  1,5-2 ramek.
Nie leczone. Póki co żyją i czerwią.
Cytuj ten post
#55
Na ilu ramkach są teraz?
Cytuj ten post
#56
Nadal na dwóch Uśmiech
Cytuj ten post
#57
Do zimy urosnaDuży uśmiech Daj im trochę czasuDuży uśmiech
Cytuj ten post
#58
Wracam do tematu nukleusów, ponieważ szykuję się do zakupienia odpowiedniego materiału drewnianego, aby ule przez zimę produkować. Pytania mam natury ekonomicznej i logistycznej.

W przyszłym roku czekają mnie dwa zadania, jakie sobie wyznaczyłem:
1. Sprawienie, aby większa część pasieki mieszkała w ulach Zandera.
2. Dokonanie pomnożenia pasieki.
Punkt 1. to osobna bajka, która w tym miejscu jest dość ważna (część rodzin chcę przesadzać z Dadantów), ale nie pierwszorzędna.
Punkt 2. tu mnie interesuje. A konkretnie forma nukleusa, jaka w naszych warunkach i ekonomii ma sens. U Łukasza widziałem, że odkłady i pakiety sadzał do pojedynczych korpusów swojego Dadanta 3/4. Czyli nie sporządził do tego celu specjalnych uli odkładowych czyli popularnych w świecie angielskim nuc-boxów. Czy z ekonomicznego punktu widzenia lepiej jest odkłady posadzić każdy w swoim pełnym korpusie (np. ramka miodu+pierzgi, ramka czerwiu krytego, matka, ramka czerwiu odkrytego, ramka suszu/pusta), czy do tego celu sporządzać zestawy a'la Mike Palmer czy Kirk Webster?

Chodzi też o koszty i robociznę, czyli mój czas spędzony w zimnej stolarni.

- Nukleusy o zredukowanym rozmiarze (konkretnie, jak wynika z obliczeń, mogę zaprojektować to pod 2 półkorpusy 5 ramek z odstępem 32mm i będą się zestawiać w szerokość pełnego korpusu) to rozwiązanie na wiele lat - raz wytworzone, formy nie zmienią - ostatecznie, jak uznam, że dość zabawy z małymi pudłami, mogę ich użyć jako miodni, np. 4-ramkowych. Małe uliki są łatwiejsze w transporcie samochodem (można więcej przewieźć, lżej przenosić). Wymagają jednak zbudowania nowego typu dennicy podzielonej (2 wylotki), albo osobnych dennic i daszków. Że nie wspomnę, że to kolejny rozmiar deski czołowej w samym korpusie - to też ma znaczenie, wymaga ew. np. skonstruowania prawidła pod inny rozmiar korpusu. Z drugiej strony w tekstach chwalone są za dobry rozwój startowy rodzinek odkładowych i doskonałe dostosowanie do selekcji przez zimowlę. Pszczoły zimują wtedy w 2 korpusach, w pionie, co wygląda bardzo racjonalnie. Przy zalecanej do preferowanego teraz przeze mnie modelu dojścia do TF (intensywna selekcja z licznymi z małymi rodzinkami) wydaje się to dobrym wyborem. Czyli wiele zalet, ale dodatkowy koszt. Z moich dotychczasowych obliczeń kosztów materiałowych wynika, że cena takiego nukleusa jest o 30% niższa od ceny odpowiadającego mu zestawu o pełnych rozmiarach (tj. dennica+3 półkorpusy+daszek odpowiednio dla dennica+3 korpusy+daszek).
- Nukleusy w pełnym korpusie to utrzymany standard rozmiarówki ula, brak potrzeby budowy osobnego typu dennicy, czy daszków. Ale domyślnie wtedy rodzinka rozrośnięta do jesieni do pełnego korpusu pozostaje w układzie poziomym (chyba, że dorobię zatwory i potraktuję pełny korpus jak półkorpus - ale to też dodatkowa robota i materiały), który, patrz wyżej, jest mniej wydajny od układu pionowego (jakiś powód budowy tych mniejszych nukleusów przecież jest). Czyli dodatkowych zalet niewiele, ale w zasadzie brak dodatkowych kosztów (chyba, że doliczymy konieczność budowy liczniejszych daszków i dennic standardowych) i o niebo mniej roboty oraz logistyki.
- Uliki weselne - problem się rozwiąże po podjęciu decyzji co to tych powyżej. Jeżeli wybiorę wybudowanie pewnej liczby półkorpusów, zaprojektuję im dennicę pozwalającą dzielić je na pół (2 ramki na ulik weselny). Jeżeli wybiorę wariant drugi, zaprojektuję osobną dennicę dla ulika weselnego, podzieloną na 4.

Czasu na decyzję i rozrysowanie projektów mam miesiąc. To niewiele. W końcu jest jeszcze czasem praca zarobkowa. Co radzicie?

PS. Tak w ogóle to zauważyłem, że nie tylko na tym forum bardzo mało uwagi poświęca się tym sprawom. Tak jakby oczywistością było, że pszczelarz, zanim zaopatrzy się w pszczoły, to już ma komplet wyposażenia, z rojnicami, siatkami, kratkami, pierdołkami, a wszystko od początku przemyślane i dopasowane. I potem jest rada taka: "Wsadź je do nowego ula!". A ty człowieku szukaj nowego ula, specjalnej łopaty do przesadzania pszczół...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#59
Krzyśku, wyliczyłeś większość wad i zalet. decyzja jest Twoja... Oczko pomogłem? Duży uśmiech

a tak serio - dla mnie wygodniejszym rozwiązaniem jest praca na pełnych ulach. Wkurza mnie myślenie o tym czy już trzeba rodziny przesadzać do nowych uli czy nie... A więc rodzinka rozwija się korpusie poziomo, jak dochodzi do siły korpusa to 5 ramek daję do drugiego korpusa i układam dwa jeden nad drugim. Mam trochę zatworów lub podkarmiaczek ramkowych to je czasem przy tym używam, żeby ograniczyć przestrzeń.
Myślę, że przy gospodarce na zasadzie "modelu ekspansji" można mieć trochę tych uli odkładowych. Ja trochę mam i czasem używam, ale potem na zimę i tak przekładam do zwykłych korpusów. Prawdopodobnie sam bym ich nie robił, ale dostałem od znajomego - miał za dużo to mi dał. Natomiast jak zrobisz porządne uliki - najlepiej takie, żeby na zimę można było zsunąć deska do deski i przykryć razem - to może być dobry patent.
Myślę, że to kwestia indywidualnych preferencji.
Bush twierdzi, że w mała rodzina w małym ulu czuje się lepiej (Krzyżak podsyłał linka) i lepiej się rozwija. Ale to samo można wg mnie osiągnąć zatworem.
Jak nie zrobisz będzie źle... albo dobrze Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#60
Krzysztof, podstawowa zasada: "Prościej, prościej, prościej. Jak się nie da prościej to jeszcze prościej" Uśmiech
Im coś prostsze i mniej skomplikowane tym łatwiej to ogarnąć i łatwiej z tym pracować, szczególnie na początku drogi a tam właśnie się znajdujesz.

Na Twoim miejscu narazie nie pchał bym się nuckelsy z osobnymi dennicami i osobnymi daszkami.
Musiałbyś stworzyć i użytkować 3 nowe elementy, które wymagają dużo materiału i czasu na wykonanie.
Działaj na standardzie który masz. Narób korpusów, daszków i dennic ile wlezie. Dennice zrób takie z podziałką na 2 a najlepiej na 4 komory. Do tego podziałki do korpusów i temat masz ogarnięty.

Jedyna przewaga nukelsa nad pełnym korpusem to jego gabaryty a co za tym idzie łatwość transportu.
Ograniczenie przestrzeni do rozwoju równie dobrze zrobisz w pełnym korpusie po przez te wkładki.

Robienie rodzinek w nukelsach a potem ich przekładanie do pełnych korpusów moim zdaniem jest nieporozumieniem. Jeżeli z góry planujemy rozwijanie nukelsa do pełnej rodziny to należy to robić od razu w pełnym korpusie. Szkoda pracy.
Cytuj ten post