Praca z nukleusami
(27.12.2017, 07:40)bonluk napisał(a): Kubi kupował bym coś nie sprawdzając czy się zmieści?

Te podkarmiaczki są tak zrobione że mają wymiar 435 a tylko wasy 482 które można sobie przyciąć i dopasować do dadanta. Celowa robota.

No nie spodziewałbym się tego po Tobie, ale kto człowiekowi zabroni... Język 
Pytałem bo nie znalazłem sensownej odpowiedzi.
Zresztą napisałeś: "Z Czech przyszły mi 2 podkarmiaczki. Jedna do langa 2/3 a druga do langa 1/1..."
No i bądź tu mądry kiedy takich nie posiadasz..

Mniejsza już o to.
Możesz w takim razie podesłać linka na tą drugą "lepszą" podkarmiaczkę?
Cytuj ten post
zależy dla kogo lepsza... dla mnie lepsza a zalety opisałem.
Pamiętaj że to LN 1/1... do LN3/4 wejdzie na 2 korpusy.

wyślę Ci jutro na pw z kompa.
Cytuj ten post
(27.12.2017, 22:10)Krzyżak napisał(a): No i nie ma rzeczy najważniejszej, że tego wszystkiego nauczył się od Kirka Webstera i zaadoptował u siebie.
W przeciwieństwie do Kirka leczy intensywnie chemią.

Czytając te opisy w ogóle miałem wrażenie, że autor tekstu wziął to skądinąd, ale nie od Palmera. Ale kto wie, może Palmer po prostu niektórymi knyfami dzieli się gdzieś, dokąd jeszcze nie dotarłem?

Jakieś wzmacnianie słabych rodzin po zimie czerwiem z fabryk? Ratunku. Rodziny, które nie rosną jego zdaniem dość szybko, nie są dość produktywne, on przeznacza na kolejne serie podziałów. Fabryki czerwiu stanowią rodzaj bufora, który pozwala mu to wszystko gładko przeprowadzać: budują węzę, dostarczają czerwiu.

Nie ma żadnego osobnego banku matek. Jego gospodarka różni się od websterowej głównie tym, że leczy chemią, podkarmia substytutem pyłku (pędzi rodziny produkcyjne jak najszybciej do wzrostu), a dalej wprowadził własne modyfikacje, które biorą się raczej z większej przeżywalności i wynikającej stąd większej ilości pszczół, które może przeznaczyć do różnych zadań.

Najlepszym pomysłem, moim zdaniem, jest budowa rodziny wychowującej przez dostarczenie jej z wyprzedzeniem pewnej liczby ramek z czerwiem krytym - Webster tego nie robi, bo po przeprowadzonej hodowli i tak rodzinę dzieli bez reszty. Innym wariantem, który dyskutowaliśmy, jest odkład zbiorczy Liebiga - Palmer ma metodę wychowu matek gdzieś tak spomiędzy Liebiga i Webstera.

I tak dalej.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(27.12.2017, 22:10)Krzyżak napisał(a): No i nie ma rzeczy najważniejszej, że tego wszystkiego nauczył się od Kirka Webstera i zaadoptował u siebie.
W przeciwieństwie do Kirka leczy intensywnie chemią.

Sam przyznaje, że wziął ale też chyba nie absolutnie wszystko. Niektóre rzeczy chyba trochę rozwinął pod siebie?
Kirk dokarmia białkowymi ciastami wiosną?

EDYTA. A już Krzysiek to opisał.
Cytuj ten post
(27.12.2017, 23:03)Borówka napisał(a): Kirk dokarmia białkowymi ciastami wiosną?

Obstawiam, że nie dokarmia. Wręcz przeciwnie - pracuje nad niedokarmianiem, niezakarmianiem i niepodkarmianiem w ogóle. Potwierdzają to różne dyskusje na jego temat, gdzie pszczelarze łapią się za przednie głowy z tego powodu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(27.12.2017, 22:47)bonluk napisał(a): zależy dla kogo lepsza... dla mnie lepsza a zalety opisałem.
Pamiętaj że to LN 1/1... do LN3/4 wejdzie na 2 korpusy.

wyślę Ci jutro na pw z kompa.

Dlatego napisałem "lepsza" Oczko 

dzięki i pamiętam.
Cytuj ten post
(27.12.2017, 21:40)kosz85 napisał(a):
(27.12.2017, 20:22)Borówka napisał(a):
(27.12.2017, 20:18)kosz85 napisał(a): Trochę tam błędów jest Język 

To może napisz do autora. tego opisu.

Gdyby tylko był do niego jakiś kontakt Uśmiech

(27.12.2017, 22:48)flamenco108 napisał(a):
(27.12.2017, 22:10)Krzyżak napisał(a): No i nie ma rzeczy najważniejszej, że tego wszystkiego nauczył się od Kirka Webstera i zaadoptował u siebie.
W przeciwieństwie do Kirka leczy intensywnie chemią.

Czytając te opisy w ogóle miałem wrażenie, że autor tekstu wziął to skądinąd, ale nie od Palmera. Ale kto wie, może Palmer po prostu niektórymi knyfami dzieli się gdzieś, dokąd jeszcze nie dotarłem?

Wersję skonsolidowaną pisze Paulinka Vitkovska , przeczytacie ją w Pszczelarstwie. Mam nadzieję że szybko, gdzieś w marcu czy kwietniu.
Żródło: FB
Cytuj ten post
Robiąc odkłady (1-2 ramki pszczół z czerwiem) na tę modłę i chcąc je przewozić na duże odległości trzeba robić wentylację?


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
ile czasu ?
Cytuj ten post
(18.05.2018, 15:56)Krzyżak napisał(a): ile czasu ?

3-4 godziny
Cytuj ten post
Nic im nie będzie bez wentylacji.
Cytuj ten post
(27.12.2017, 20:18)kosz85 napisał(a): Ale piszę bo znalazłem fajnie opisany sposób rozmnażania rodzin, na jednym pasieczysku i bez wywożenia: http://cookevillebeekeepers.com/05/my-favorite-way-to-split

Dzięki za ten link. W przyszłym sezonie zamierzam z każdego dużego produkcyjniaka na wiosnę, wziąć po 1-2 ramkowe odkłady ze starą matką. Docelowo nukleusy. Choć słyszałem, że wcześnie zrobiony taki odkład, jak jest zdrowy, to zbiera niską nadstawkę nawłoci w mojej okolicy. Ten wpis mnie w tym utwierdza.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
(27.08.2018, 17:28)Borówka napisał(a):
(27.12.2017, 20:18)kosz85 napisał(a): Ale piszę bo znalazłem fajnie opisany sposób rozmnażania rodzin, na jednym pasieczysku i bez wywożenia: http://cookevillebeekeepers.com/05/my-favorite-way-to-split

Dzięki za ten link. W przyszłym sezonie zamierzam z każdego dużego produkcyjniaka na wiosnę, wziąć po 1-2 ramkowe odkłady ze starą matką. Docelowo nukleusy. Choć słyszałem, że wcześnie zrobiony taki odkład, jak jest zdrowy, to zbiera niską nadstawkę nawłoci w mojej okolicy. Ten wpis mnie w tym utwierdza.

Potwierdzam
W tym roku na początku maja zrobiłem 3 odkłady z matką czerwiącą. Jeden coś gniecie przez cały sezon. Z dwóch pozostałych podebrałem po półtora nadstawki wielkopolskiej 2 dni temu... A w sezonie zabrałem im naprawdę sporo pszczoły i ramek z czerwiem (z 5 przezimowanych rodzin do zimy idzie 26).
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Też mogę potwierdzić skuteczność metody. Wszystkie 3 odkłady doszły już dawno do siły, wszystkie rodziny miały naturalny okres bez czerwiu, a rodzina wyjściowa przez cały sezon miała zadowalającą siłę i przyniosła miodu.
Cytuj ten post
A ja przypadkiem zrobiłem 6szt. podobnych odkładów z matką. Przypadkiem - bo był to element pracy nad zbudowaniem rodziny wychowującej.
I z moich obserwacji wynika, że wiele zależy od podania tej matce ramek z suszem oraz węzą oraz dodatkowej pszczoły. Przy okazji strząchania matki chciałem przenieść ją na inny rozmiar ramki, więc wpadała do korpusu z pustymi ramkami (ze starterami). Nie miałem dość suszu ani węzy, aby poświęcić je do tego celu. Aktualnie z 6 w ten sposób utworzonych rodzinek 4 żyją, w tym tylko jedna osiągnęła siłę prawie korpusu (wszystkie podkarmiałem!). Dwie zostały wyrabowane po lipie.
Choć matka tkwiła na dolnym korpusie z ramkami zaopatrzonymi w startery woskowe przecież 10 dni, zanim ów korpus zabrałem w inne miejsce, w tym czasie pszczoły poświęcały jej tylko minimum uwagi. Podczas zabierania korpusu oceniłem, że siedzi tam może ze dwie garści pszczół. Plastrów nabudowały tylko malutkie języczki, zresztą od razu zaczerwione. Najwyraźniej obecność wcześniej zasianego czerwiu nad głową działała demotywująco.
Czyli wniosek taki: zasoby, zasoby, zasoby.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Też  potwierdzam. Gospodaruje w ten sposób od 2014 roku, na całej pasiece.

(09.11.2016, 12:10)Jacuch napisał(a): zabieram 7ramek do góry, matka zostaje pod kratą, zabieram to jako nową rodzinę
Zazwyczaj podziału dokonuje po rzepaku.
Zostawiam jedną ramkę czerwiu i żarcia i węze. 
Korpus z matką zabieram następnego dnia.
Według mnie pozwala to pszczołom powrót do zadań i następnego dnia na tych trzech ramkach mam przekrojowo: switę,karmicielki,budownicze, lotną i strażniczki. 
Zabieram korpus , a te z górnego dostają nową dennice. 
Takie 'rodziny' dochodzą do siły przez akcję i lipę. Z następnych pożytków noszą porównywalne do reszty pasieki.

W tym roku po lipie zrobiłem podział po raz drugi, ale trochę podpedziłem rodzinki trzy ramkowe  dając im po 5 ramek pierzgi.
Natomiast rodziny osierocone dostały od razu po matce lub mateczniku. 

Pierzgą dała im takiego kopa że teraz są to rodziny na 10 ramkach .

Zaletą tej metody (dla pszczelarza) jest to że pszczoły się nie roją. Od 2014 roku nie miałem ani jednej rójki. Czy jest to dobre dla pszczół?  Nie wiem.zobaczymy za x lat.
Cytuj ten post
Stawiam, że wyprowadzka matki na nową miejscówkę od milionów lat była przez pszczoły praktykowana, więc jest "w duchu naturalnego ich rozwoju", raczej więc dobrze.
Cytuj ten post
Polemizował bym z tym naturalnym rozwojem.

Gdybanie starego piernika (czyli pierniczenie):

Po pierwsze nie jest naturalne to że praktycznie rok w rok młode matki ( w tym systemie - ratunkowe )są wychowywane bez udziału starej. Nie wiemy czy podobnie jak robotnice  ( które uczą młode pszczoły) matki nie przekazują sobie jakiejś wiedzy,substancji matecznej, lub np pszczoły z swity starej nie uczą swity nowej itp.
Dalej nastrój rojowy jest jakiegoś typu emocją dla pszczół, odebranie im tego może w jakiś sposób upośledzać rodzinę (tu na przykładzie ludzi: rozmnażanie bez aktu sprawczego,z świadomością że taki akt jest przyjemny  nie było by takie fajne) być może pszczoły mają zapisane w pamięci genetycznej że trzeba się roić, i prawdopodobnie mają to zapisane w priorytetach. Rójki jest sposobem zwiększenia populacji, zwiekszenia zasięgu genotypu,jak i ratunkiem przed wszelkiego rodzaju zagrożeniem. 

Ja jak narazie jedyną zmianę jaką zauważyłem to spadek agresywności pszczół. U mnie większość to AMM w typie podobne i powinne być choć trochę złosliwe.a nie są siadam na fotelu dwa metry prze dwudziestoma wylotkami i nic .całe życie ubrany jak kosmonałta wybierałem się do pszczół na gryce przez ostatnie trzy lata pszczoły nic sobie z tej gryki nie robią. Spokojne jak baranki.
Ale może tego spokoju przyczyna może być całkiem inna.
Może gryka już nie ta.
Może pszczoły od marca do października cały czas w robocie i jeszcze gniazdo co roku nowe odbudowują..czasu na agresję nie mają.
A może to że od maja do marca (roku następnego  ) nikt im gniazda nie rusza.
I dalej jeszcze kilka może..

Ale,ale.skutki wcale nie muszą być negatywne. Po raz nty może :
osierocone,brak rójki włącza u pszczół jakieś mechanizmy zastępcze (które zamias uciekać każą im się bronić przed szkodnikami dręczami.bo przecież moje bez ziółek,okresów przejściowych i innych cudactw jednak nadal trwają a to już szósty sezon przecież. 
Cytuj ten post