Prosty wychów matek
#31
Zobaczymy. Nie ma nikt lokówki pod ręką? Bo chciałbym te wymiary jej.
Cytuj ten post
#32
(27.04.2016, 19:21)Pieteros623 napisał(a): Zobaczymy. Nie ma nikt lokówki pod ręką? Bo chciałbym te wymiary jej.

Nicota f 2,1 cm od góry fi 2,6 od dołu,wysokość 7,4 cmp lus 
Cytuj ten post
#33
Dzięki
Cytuj ten post
#34
To mało kreatywne piractwo z mojej strony, ale wkleję fragment wypowiedzi forumowicza Minikron z http://miesiecznik-pszczelarstwo.pl/phpbb/viewtopic.php?t=1886 warto zresztą przeczytać całość.

"Produkcja matek to straszak na początkujących, każdy kto choć raz się odważył i spróbował, wie, że jest to proste jak (panie się odwrócą!) wysiurać dziurę w śniegu. Proste, uwierz... Szczególnie w ulach korpusowych. Nie musisz też poświęcać jednej rodziny do wychowu matek, wyłączając ją z produkcji miodu. Takie metody nadają się do pasiek nastawionych na matki, na własne potrzeby można mieć i miód i matki.
Mówiłem już, że to proste? Wybierasz jedną rodzinę, zazwyczaj najsilniejszą wiosną, na rodzinę wychowującą. Jeśli nie masz matki reprodukcyjnej i musisz bazować na swoich pszczołach, to wychowująca jednocześnie może być tą, która da materiał na matki. Jeśli masz notatki i potrafisz zidentyfikować rodzinę która najbardziej Ci odpowiadała w zeszłym roku (miodność, łagodność i inne fanaberie), to od niej weźmiesz jajeczka. Sprawę predyspozycji do wychowu w zależności od rasy pszczół można pominąć na tym etapie. Jeśli rodzina wychowująca będzie inna niż reprodukcyjna, na wychowującą weź tą, która się w zeszłym roku (a jeszcze lepiej również w latach poprzednich) wyroiła. Chuchaj na nią i dmuchaj od wczesnej wiosny, dodawaj jej czerwiu na wygryzieniu (nie więcej niż dwa plastry, bo na początku maja pójdą na drzewo) tak, żeby na początek maja zajmowała minimum dwa korpusy wlkp. Samo przygotowanie do wychowu matek przeprowadzam tak: do górnego korpusu, oddzielonego kratą, wstawiam w środek: jedną lub dwie ramki z pierzgą, dwie ramki z czerwiem otwartym, ramkę hodowlaną z przyklejonymi miseczkami. Do wyszlifowania. Zabierasz ją dnia następnego, zabierasz też plaster z jajeczkami i młodym czerwiem z rodziny reprodukcyjnej. Biegniesz do pracowni (nie za szybko, bo larwy wytrząśniesz z komórek). Przekładasz do miseczek larwy jak najmłodsze. I tu jest problem - jak je wybrać, skąd wiadomo która jest młoda? Ja rozwiązałem to tak, że wyszedłem z założenia, że matka składając jaja porusza się spiralnie od środka plastra ku jego krawędziom. Opierając się na tym założeniu, larwy które już się wylęgły, a są w pobliżu niwylęgniętych jajeczek są larwami maksymalnie młodymi i nadającymi się do przekładania. Zważ tylko, aby miały połysk perły a nie będzie źle.
Mówiłem już, że wychów matek jest prosty? Nie bój się przekładania! To tylko wygląda na niesłychanie trudne! A jeśli na 30 przełożonych larw przyjmą Ci dziesięć, to co? Źle będzie? Jak Ci mało, możesz przecież dać jeszcze jedną ramkę z miseczkami i proces powtórzyć. Koszt ramki, łyżeczki do przekładania i kołeczka do miseczek to może... 30 złotych?
Na 5 dni przed wygryzieniem się matek robię odkłady z czerwiem w różnym wieku i pszczołami z miodni. Tak, wiem, że pięć dni bez matki to dużo, ale przynajmniej po przejrzeniu i zerwaniu mateczników ratunkowych mam prawie pewność, że matki czy czegoś co ją przypomina tam nie ma. Dzień lub dwa przed wygryzieniem się matek (kup kalendarz wychowu, przyda się do ustalenie czasu nie tylko wygryzienia) wkładam mateczniki do odkładu, pomiędzy górne beleczki ramek w centrum gniazda. Dotychczas 100% przyjęć. Odkłady z 2 ramek czerwiu + 1 pierzgi + 1 miodu. Jak jeszcze po jakimś czasie dasz im z ramkę czerwiu i będziesz o nie dbał, na pożytek sierpniowy będziesz miał z nich rodziny produkcyjne. W zeszłym roku dały mi z późnego pożytku więcej miodu (statystycznie) niż macierzyste.
Po co odkłady? Nie wiem, może to zależy od pożytków, ale jak nie zrobię z normalnej rodziny odkładu, i to dość wcześnie, to idą na drzewo. To jedno. Drugie - odkłady można sprzedać. W tym roku mam zamówienie na wszystkie jakie zdołam zrobić. Trzecie - najważniejsze - zasad nr 1 (jestem leniwy). Z powodu lenistwa nie wymieniam matek. Taaak... Nie wymieniam matek :) Wymieniam rodziny! Jeśli jakaś mi nie odpowiada, z różnych przyczyn (złośliwość, matka czerwi przez sitko, nie rozwijają się jak trzeba, skłonność do rabunków, mała miodność) nie bawię się z nimi, nie ratuję na siłę, wymieniam taką rodzinę na nową. Delikwentka wędruje z dwa metry dalej a na jej miejsce stawiam odkład (musi być chociaż niewielki pożytek). Zostawiam tak dzień lub dwa. Lotna pszczoła z rodziny wraca do odkładu, w ulu jest mało pszczoły, więc wyciągam ramki, omiatam na ziemię, wkładam omiecione do odkładu (mam pewność, że matki nie przeniosę), pszczoła się rozlatuje po pasiece i mam załatwioną wymianę mat... tfu... rodziny. Nie szukam matek, bo nie lubię i jestem leniwy. Skutek ten sam co przy wymianie matki, a roboty mniej :) Póki dobrze czerwi, to choćby miała 5 lat, niech sobie żyje. "

Mi to pomogło :-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#35
(27.04.2016, 08:42)Krzyżak napisał(a): Michał obejrz film. Tam komórka pszczela jest ścinana o połowę więc pszczoły spokojnie sobie matecznik na tym ciągną.

Widziałem ten film już jakiś czas temu. Nie chodzi o ty, czy pszczoły zrobią matecznik, czy nie. Wiem, że dadzą radę, ale nie o to mi chodziło. Weź pałeczkę do robienia miseczek i spróbuj wcisnąć w komórkę pszczelą. Oczywiście się nie da, bo miseczka matecznikowa od początku jest szersza. Pszczoły też dobre matki - nie te ratunkowe Oczko wychowują w specjalnie, wcześniej do tego przygotowanych miseczkach. Wczoraj z 3 letnią córą narobiliśmy 150 takich miseczek, fajna zabawa, koszy niemal zerowe, więc po co kombinować z wycinaniem?
Cytuj ten post
#36
Ale pszczoły umią przeróbki komórki pszczele na mateczniki (patrz matka ratunkowa), a podliczają czas (na oko) to szybciej potniesz plaster, niż zrobisz miseczkę i ją napełnisz.
Cytuj ten post
#37
Nie do końca dadzą radę. Masz taką komórkę 5.1mm, czy nawet 5.4mm i powiedz mi jak pszczoły mają z niej zrobić taką na 1 cm? Zrobienie miseczki matecznikowej to kilka sekund roboty... tfu zabawy Uśmiech Łyżeczka chińska to wydatek ok 10 zł, wystarczy na lata. Taka jak pokazał Adam też jest dobra, ale trzeba ją zjechać nieco papierem ściernym, lub pilnikiem bo jest za gruba.
Listewka, trochę wosku na przyklejenie i 10 min roboty, z wyjęciem ramki z ula, przeniesieniem do samochodu, czy pracowni, przełożenie larw, oddanie ramki i przełożenie listwy do startera, czy od razu rodziny wychowującej. Amen
Mój argument przeciwko komórkom na matki, prosto z plastra jest taki, że pszczoły w naturze nie wychowują tak matek. Jak zaczynałem zabawę z pszczołami robiłem odkłady na zasadzie 3 ramki czerwiu, 1 z węzą i 1 z pokarmem. Pszczoły średnio po miesiącu miały wówczas czerwiącą matkę, ale jesienią większość matek była wymieniana, więc do kitu taka robota... Zawsze jakiś % rodzin przez to nie przeżył zimy.
Cytuj ten post
#38
A wyrwałeś mateczniki ze sterszych larw?
Cytuj ten post
#39
Cytat:"Mój argument przeciwko komórkom na matki, prosto z plastra jest taki, że pszczoły w naturze nie wychowują tak matek"

A ratunkowe?


Argument o tyle nie do końca właściwy bo w naturze również pszczoły nie przekładają larw, nie mają miseczek w starterze itd. Oczko
Cytuj ten post
#40
(28.04.2016, 12:26)Borówka napisał(a):
Cytat:"Mój argument przeciwko komórkom na matki, prosto z plastra jest taki, że pszczoły w naturze nie wychowują tak matek"

A ratunkowe?


Argument o tyle nie do końca właściwy bo w naturze również pszczoły nie przekładają larw, nie mają miseczek w starterze itd. Oczko

A mają startery? Uśmiech
Cytuj ten post
#41
Z tą łyżeczką co pokazałem to chodzi Wam, że jest za szeroka (za bardzo rozklepana) ta "chochla" ? Tak spiłować żeby była mniejsza patelnia?
Cytuj ten post
#42
Kuba w naturze mateczniki ratunkowe zdarzają się ekstremalnie rzadko. To tryb ratunkowy, więc nie porównywałbym tego do normalnego i naturalnego zachowania.

Piotrek, nie rozumiem, co masz na myśli pytając o wyrywanie mateczników ze starszych larw...

Adam, chodzi o to, że ta łyżeczka "ma za grubą i trochę za szeroką patelnię". Piłuję ją, żeby dosłownie była gruba na włos, a szerokość wystarczy taka, żeby larwa mogła z jednej strony trochę zwisać. Łatwiej zostawić ją później w miseczce.
Cytuj ten post
#43
Po kilku dniach należy wyrwać mateczniki starsze, po wielkości ocenić, mogą być już zasklepione, im dłużej larwa będzie hodowana na matkę tym lepiej.
Cytuj ten post
#44
(28.04.2016, 12:42)MN napisał(a): Kuba w naturze mateczniki ratunkowe zdarzają się ekstremalnie rzadko. To tryb ratunkowy, więc nie porównywałbym tego do normalnego i naturalnego zachowania. 

Anomalie i ratunkowa etologia są naturalne.
Chociaż w tym wypadku to raczej nie anomalia tylko normalny mechanizm przetrwania który wykorzystuje pszczelarz.
W każdy razie dla mnie bardziej naturalne jest wychowanie przez bematek matki ratunkowej gdzie i jak chcą niż przekładanie larw. Pszczoły decydują z jakiego jajeczka zrobią matkę.

PO za tym czy ja wiem czy ekstremalnie rzadko. Wystarczy, ze ptak zje matkę, nie wróci z unasieniania z macierzaka a nie ma kolejnych. Bartek miał taki przypadek chyba dwa razy w zeszłym roku. Więc nie jest to ekstremalnie rzadkie.
Cytuj ten post
#45
(28.04.2016, 12:49)Pieteros623 napisał(a): Po kilku dniach należy wyrwać mateczniki starsze, po wielkości ocenić, mogą być już zasklepione, im dłużej larwa będzie hodowana na matkę tym lepiej.

Czy dobrze rozumiem, że chciałbyś usuwać dobry matecznik, wywalać larwę, żeby wyhodować inną matkę? Moja logika siadła chyba Oczko

Kuba, no nie ma co dyskutować. Tryb ratunkowy to konieczność, jeżeli uda się pszczołom matkę skutecznie jesienią podmienić to ok, jak nie to w zasadzie po rodzinie. Takie mam doświadczenia, więc jednak preferuję hodowlę. Tak jest u mnie i uważam, że zgodnie z tematem zaproponowałem prosty wychów matek. Dla pszczelarza i dla pszczół.
Cytuj ten post
#46
Już była na ten temat dyskusja i zdania na razie nie zmieniłem. Na genetykę, wychowanie, unasienienie, odżywienie, przepoczwarzenie matki ma tak dużo czynników wpływ, że dla nasz amatorów PN ma to mniejsze znaczenie. Ważniejsze wydaje mi się to aby rodzina i matka była bez "chemii" z dobrą mikroflorą, dobrze odżywiona i nie zestresowana. Wydaje mi się, że pszczoły też lepiej podejmą decyzję z którego jajka, larwy zrobić matkę. Chyba, że robią to na chybił trafił. Ale po co mi to wiedzieć w sumie poza ciekawością
Cytuj ten post
#47
(28.04.2016, 13:03)MN napisał(a):
(28.04.2016, 12:49)Pieteros623 napisał(a): Po kilku dniach należy wyrwać mateczniki starsze, po wielkości ocenić, mogą być już zasklepione, im dłużej larwa będzie hodowana na matkę tym lepiej.

Czy dobrze rozumiem, że chciałbyś usuwać dobry matecznik, wywalać larwę, żeby wyhodować inną matkę? Moja logika siadła chyba Oczko

Nie. Po prostu dobry matecznik rojowy, z cichej i ratunkowy jest dobry i bardziej się w to nie zagłębiam. Osobiście nie widzę potrzeby hodowli matek chyba, że w przyszłości na sprzedaż. Pisałem tylko o tym, że to co pokazuje Szymon nie jest dla mnie jakoś bardziej nienaturalne niż robienie mateczników z patyczka. I z tego i z tego wyjdzie matka. Co komu bardziej pasuje chyba obie metody dobre i względnie łatwe. A jej jakość dla PN będzie zależna od mnóstwa innych czynników też ważnych dla PN.

Edycja: Przepraszam nie zauważyłem, ze to nie do mnie. Ale niech już zostanie.
Cytuj ten post
#48
Korzystanie z mateczników rojowych to niemal zawsze najlepsza metoda, ale i bardzo ryzykowna na szerszą skalę. Kuba, w tym roku planuję zrobić jakieś 50 może więcej odkładów. Nie znajdę tylu mateczników rojowych w mojej pasiece Uśmiech
Cytuj ten post
#49
(28.04.2016, 12:23)MN napisał(a): Jak zaczynałem zabawę z pszczołami robiłem odkłady na zasadzie 3 ramki czerwiu, 1 z węzą i 1 z pokarmem. Pszczoły średnio po miesiącu miały wówczas czerwiącą matkę, ale jesienią większość matek była wymieniana, więc do kitu taka robota... Zawsze jakiś % rodzin przez to nie przeżył zimy.

Michał nie rozwalaj mnie. Uważasz, że pszczoły wymieniały matkę, bo ta była odchowana w z komórki pszczelej a nie matecznika ? Daj spokój Uśmiech
Odchowywałeś matkę małym odkładziku a nie w nabitej karmicielkami rodzinie wychowującej.
Tu szukaj przyczyny niepowodzeń. Wielkość komórki nie ma tu nic do rzeczy.
Cytuj ten post
#50
(28.04.2016, 13:03)MN napisał(a):
(28.04.2016, 12:49)Pieteros623 napisał(a): Po kilku dniach należy wyrwać mateczniki starsze, po wielkości ocenić, mogą być już zasklepione, im dłużej larwa będzie hodowana na matkę tym lepiej.

Czy dobrze rozumiem, że chciałbyś usuwać dobry matecznik, wywalać larwę, żeby wyhodować inną matkę? Moja logika siadła chyba Oczko

Kuba, no nie ma co dyskutować. Tryb ratunkowy to konieczność, jeżeli uda się pszczołom matkę skutecznie jesienią podmienić to ok, jak nie to w zasadzie po rodzinie. Takie mam doświadczenia, więc jednak preferuję hodowlę. Tak jest u mnie i uważam, że zgodnie z tematem zaproponowałem prosty wychów matek. Dla pszczelarza i dla pszczół.

Zastosujemy fabułę, może ogarniesz. Było dwóch pracowników, jednego od razu przydzielono na jedne stanowisko, drugiego najpierw przydzielono na inne stanowisko niż pierwszego, a pracował tam 6 dni, następnie dostał to samo stanowisko co pierwszy. Który po 16 dniach od rozpoczęcia pracy będzie ją lepiej wykonywał?
Cytuj ten post
#51
Chodzi o usunięcie mateczników, które były założone przez pszczoły na larwach starszych niż 2-3 dniowe.
W praktyce trudne do odróżnienia, myślałem że pszczoły powinny wiedzieć z jakich larw hodować matki. Zazwyczaj zakładają mateczniki na zewnętrznej elipsie czerwiu, często na dole, gdzie matka czerwi na końcu.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#52
Chcą mieć jak najszybciej matkę, byle jaką, potem i tak wymienią ją na cichej wymianie.
Cytuj ten post
#53
(28.04.2016, 15:51)Pieteros623 napisał(a):
(28.04.2016, 13:03)MN napisał(a):
(28.04.2016, 12:49)Pieteros623 napisał(a): Po kilku dniach należy wyrwać mateczniki starsze, po wielkości ocenić, mogą być już zasklepione, im dłużej larwa będzie hodowana na matkę tym lepiej.

Czy dobrze rozumiem, że chciałbyś usuwać dobry matecznik, wywalać larwę, żeby wyhodować inną matkę? Moja logika siadła chyba Oczko

Kuba, no nie ma co dyskutować. Tryb ratunkowy to konieczność, jeżeli uda się pszczołom matkę skutecznie jesienią podmienić to ok, jak nie to w zasadzie po rodzinie. Takie mam doświadczenia, więc jednak preferuję hodowlę. Tak jest u mnie i uważam, że zgodnie z tematem zaproponowałem prosty wychów matek. Dla pszczelarza i dla pszczół.

Zastosujemy fabułę, może ogarniesz. Było dwóch pracowników, jednego od razu przydzielono na jedne stanowisko, drugiego najpierw przydzielono na inne stanowisko niż pierwszego, a pracował tam 6 dni, następnie dostał to samo stanowisko co pierwszy. Który po 16 dniach od rozpoczęcia pracy będzie ją lepiej wykonywał?

OK nie złapałem kontekstu Uśmiech teraz wiem, o co Ci chodziło. To, że warto usuwać mateczniki założone na larwach starszych niż 3-4 dniowe to fakt.
Cytuj ten post
#54
(28.04.2016, 15:31)Krzyżak napisał(a):
(28.04.2016, 12:23)MN napisał(a): Jak zaczynałem zabawę z pszczołami robiłem odkłady na zasadzie 3 ramki czerwiu, 1 z węzą i 1 z pokarmem. Pszczoły średnio po miesiącu miały wówczas czerwiącą matkę, ale jesienią większość matek była wymieniana, więc do kitu taka robota... Zawsze jakiś % rodzin przez to nie przeżył zimy.

Michał nie rozwalaj mnie. Uważasz, że pszczoły wymieniały matkę, bo ta była odchowana w z komórki pszczelej a nie matecznika ? Daj spokój Uśmiech
Odchowywałeś matkę małym odkładziku a nie w nabitej karmicielkami rodzinie wychowującej.
Tu szukaj przyczyny niepowodzeń. Wielkość komórki nie ma tu nic do rzeczy.

Tak uważam. Zdarzało mi się przypadkiem przygnieść matkę w normalnych rodzinach produkcyjnych. Matki ratunkowe, które sobie wychowały często były wymieniane jesienią lub wiosną...
Wychodzę z założenia, że lepiej jest zrobić coś raz a porządnie niż później się wkurzać.
Cytuj ten post
#55
To co nie chciało Ci się ich wyrwać, czy to komórka spowodowała że matki były słabe?
Cytuj ten post
#56
Piotrek, robiłem zgodnie z przykazaniami, czyli stworzyłem odkład: czerw kryty, otwarty i jajka. Po 3 dniach skasowałem mateczniki, żeby pszczoły mogły założyć nowe na 3 dniowych larwach.
Po kilku dniach zostawiałem 2-3 mateczniki, które wydawały się najlepsze. Pszczołom te matki się nie podobały, bo większość była wymieniana.

Jest taka teoria, że nie będzie dobrej matki z komórki, która nie była ustawiona pionowo i uważam, że ma to sens. Nie miałem nigdy problemu np. z matkami z podciętego plastra. W jednym roku wyhodowałem tak sporo matek i ich jakość czerwienia była wzorcowa. Jednak jak nauczyłem się hodować matki, to ta metoda wydała się być mało efektywna.
Cytuj ten post
#57
W tym temacie nikt, tak wprost, nie wypowiedzial sie o tym, že dla dobrej hodowli trzeba nie tylko sprawnošč pszczelarza, sprzet hodowlany, ale i mnostwo mlodych karmicielek. Te z kolei potrzebuja mnostwo pokarmu. Wedlug mnie za tym kryje sie mnostwo niepowodzen w hodowli lub wyhodowane malo sprawne matki. Przypomne tylko, jak brat Adam laczyl rodziny dodawajac na biežaco syte i pylek. Pozdrawiam.
Cytuj ten post
#58
ręce opadają jak to czytam Oczko
zrobione miseczki są lepsze (i uwaga: bardziej naturalne? Oczko) niż naturalny plaster?
pszczoły potrafią doskonale przebudować komórki na plastrze (ktoś mi tu kiedyś pisał ile to ma komórek trutowych przerobionych z komórek robotnic... Oczko). Nie pozostawiają larwy w komórce 4.9 czy 5.1 czy 5.4 tylko przebudowują plaster dookoła tworząc miseczkę matecznikową dookoła larwy. Jak będzie dużo pokarmu, dużo karmicielek, dobra temperatura zewnętrzna i naturalny wosk na czystym plastrze, zamiast na przegrzanej z chemią węzie, to matki będą dobre... tak wiem, będą mieć o 2 rurki jajnikowe mniej Oczko

Jeżeli kolego MN wybierałeś takie najdorodniejsze z dorodnych mateczników, a jesienią lub wiosną matki były wymienione, to może powinno Ci to dać do myślenia na ile są warte Twoje oceny w aspekcie hodowli matek pszczelich? Oczko Nie sądzisz, że w innych aspektach mylisz się równie często jak przy wyborze "najlepszych" mateczników? Oczko
powodzenia w dalszych wyborach "najlepszych" pszczół z "najlepszych" mateczników Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#59
(28.04.2016, 17:01)MrDrone napisał(a): ręce opadają jak to czytam Oczko
zrobione miseczki są lepsze (i uwaga: bardziej naturalne? Oczko) niż naturalny plaster?
(...)

W określonych przypadkach tak może być, jeśli taka sztuczna miseczka będzie bardziej zbliżona do naturalnej miseczki to czemu nie. Zauważ, że pszczoły chcąc wychować matkę rojową czy na cichą wymianę wpierw budują odpowiednią miseczkę, która następnie jest zaczerwiana. W sytuacji gdy zwykła komórka pszczela już jest zaczerwiona, a pszczoły stają przed koniecznością wyhodowania sobie matki bo dotychczasowa np. uległa uszkodzeniu to być może nie są w stanie tak idealnie przebudować komórki ze znajdującą się już w środku larwą.
Cytuj ten post
#60
Rodzi się to pytanie jakie tak naprawdę ma to znaczenie na rozwój przyszłej matki pszczelej?
Czy będzie inaczej karmiona, inaczej grzana, inaczej się będzie wygryzać, inaczej będzie lecieć na lot godowy, inaczej będzie kłaść jaja?

Odpowiedzi
Cytuj ten post