roślinność miododajna vs bobry
#1
Mam bardzo fajny teren, który chciałem obsadzić drzewkami i krzewami. Dość długi nieużytkowany nasyp kolejowy wzdłuż którego przebiega rów z wodą. Problem w tym że harcują w nim bobry, które co jakiś czas powalają jakieś drzewoDuży uśmiech
Wie ktoś może, których drzew lub krzewów bobry nie lubią?
Doczytałem się że nie jedzą tylko orzecha laskowego ale to średni pożytek.
Zastanawiam się nad robinią akacjową bo przecież jest trująca i na piaszczystym nasypie będzie idealna ale może macie jakieś inne doświadczenia w tej sprawie??
Cytuj ten post
#2
Pływam sporo kajakiem po rzekach pełnych bobrów i muszę napisać, że żrą wszystko. Najbardziej lubią topole, ale widziałem też ogryzione świerki, modrzewie, leszczyny, buki, dęby, klony.
Faktem jest, że akacji ogryzionej przez bobry nie widziałem, za to sarny chętnie obdzierają młode drzewka z kory. Potem często robinie akacjowe odrastają od korzenia tworząc dużo kolczastych pędów (agresywność rośliny jest wprost proporcjonalna do agresywności środowiska).

Robinie szybko rosną, nawet na piachu i szybko zaczynają kwitnienie, późno dostają liści i szybko je zrzucają, wzbogacają glebę w azot i zapobiegają erozji skarp. Ogólnie dobry wybór w Twoim przypadku.
Może do tego jeszcze głóg, jakieś kolczaste śliwy, mirabelka, tarnina, ałycza, karagana syberyjska, a z bylin nostrzyk, przegorzan, mikołajek ale to bardziej żmudna robota i nieefekty(o)wna w krótkim terminie.

No i wszystkiego musi być dużo. To w naturze najlepsza strategia przetrwania. Zawsze coś tam się ostanie i będzie na starość cieszyć oko, ludzką dumę i pszczoły. Chyba że jakieś dwunożne szkodniki przyjdą i wytną.
Nawet ja przekonałem się do zakupienia młodych robinii akacjowych w ilości około 50 szt. bo odrosty korzeniowe ciężko się przekopuje, a młode siewki sadzi się łatwo. W końcu życie powinno być łatwe, czasami ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#3
(28.04.2016, 08:49)Czarek napisał(a): Pływam sporo kajakiem po rzekach pełnych bobrów i muszę napisać, że żrą wszystko. Najbardziej lubią topole, ale widziałem też ogryzione świerki, modrzewie, leszczyny, buki, dęby, klony.
Faktem jest, że akacji ogryzionej przez bobry nie widziałem, za to sarny chętnie obdzierają młode drzewka z kory. Potem często robinie akacjowe odrastają od korzenia tworząc dużo kolczastych pędów (agresywność rośliny jest wprost proporcjonalna do agresywności środowiska).

Robinie szybko rosną, nawet na piachu i szybko zaczynają kwitnienie, późno dostają liści i szybko je zrzucają, wzbogacają glebę w azot i zapobiegają erozji skarp. Ogólnie dobry wybór w Twoim przypadku.
Może do tego jeszcze głóg, jakieś kolczaste śliwy, mirabelka, tarnina, ałycza, karagana syberyjska, a z bylin nostrzyk, przegorzan, mikołajek ale to bardziej żmudna robota i nieefekty(o)wna w krótkim terminie.

No i wszystkiego musi być dużo. To w naturze najlepsza strategia przetrwania. Zawsze coś tam się ostanie i będzie na starość cieszyć oko, ludzką dumę i pszczoły. Chyba że jakieś dwunożne szkodniki przyjdą i wytną.
Nawet ja przekonałem się do zakupienia młodych robinii akacjowych w ilości około 50 szt. bo odrosty korzeniowe ciężko się przekopuje, a młode siewki sadzi się łatwo. W końcu życie powinno być łatwe, czasami ;-)

Przy bobrach nic się nie ostanie.

Ale kiełbasa z bobra paluszli lizać. A poczytajcie to nie dla plepsu smakołyk Oczko
Cytuj ten post
#4
U mnie na pasiekę też bobry zawitały. Póki co tną wierzby nad stawem Diabeł
Cytuj ten post
#5
(29.04.2016, 17:24)Krzyżak napisał(a): U mnie na pasiekę też bobry zawitały. Póki co tną wierzby nad stawem  Diabeł

A z czego masz pod ulami podstawy? hehe MrDrone napisze natura Język
Cytuj ten post
#6
Palet chyba nie zeżre Uśmiech
Cytuj ten post
#7
(29.04.2016, 17:44)marbert napisał(a):
(29.04.2016, 17:24)Krzyżak napisał(a): U mnie na pasiekę też bobry zawitały. Póki co tną wierzby nad stawem  Diabeł

A z czego masz pod ulami podstawy? hehe MrDrone napisze natura Język

taaaa....
 no cóż... trzeba wyselekcjonować pszczoły do walki z bobrami i tyle Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#8
(29.04.2016, 17:49)Krzyżak napisał(a): Palet chyba nie zeżre Uśmiech

zeżre Nieśmiały
Cytuj ten post
#9
(29.04.2016, 18:12)MrDrone napisał(a):
(29.04.2016, 17:44)marbert napisał(a):
(29.04.2016, 17:24)Krzyżak napisał(a): U mnie na pasiekę też bobry zawitały. Póki co tną wierzby nad stawem  Diabeł

A z czego masz pod ulami podstawy? hehe MrDrone napisze natura Język

taaaa....
 no cóż... trzeba wyselekcjonować pszczoły do walki z bobrami i tyle Oczko

No.. Duży uśmiech
Cytuj ten post
#10
Dobrze, że oglądałem na Discovery jak montuje się wnyki na bobry Oczko
Cytuj ten post
#11
(29.04.2016, 18:26)Krzyżak napisał(a): Dobrze, że oglądałem na Discovery jak montuje się wnyki na bobry Oczko

No pycha Język
Cytuj ten post
#12
(29.04.2016, 18:26)Krzyżak napisał(a): Dobrze, że oglądałem na Discovery jak montuje się wnyki na bobry Oczko

ja ci dam wnyki....
co za ludzie w tych WP Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#13
(29.04.2016, 19:32)MrDrone napisał(a):
(29.04.2016, 18:26)Krzyżak napisał(a): Dobrze, że oglądałem na Discovery jak montuje się wnyki na bobry Oczko

ja ci dam wnyki....
co za ludzie w tych WP Oczko

Te wnyki sam w wolnych chwilach? Oczko Co za ludzie w tym PN Język
Cytuj ten post
#14
Z tymi wnykami to żart oczywiście. Nie miał bym sumienia tak zamęczać zwierzę.
Choć szkodzi mi przeokrutnie. Jak tak dalej będzie pracował to wszystkie wierzby mi wykosi.
Cytuj ten post
#15
(29.04.2016, 20:36)Krzyżak napisał(a): Z tymi wnykami to żart oczywiście. Nie miał bym sumienia tak zamęczać zwierzę.
Choć szkodzi mi przeokrutnie. Jak tak dalej będzie pracował to wszystkie wierzby mi wykosi.

Jak myślałeś że ja poważnie o oj oj Duży uśmiech
Cytuj ten post
#16
Dość skuteczną ochroną drzew jest owinięcie ich siatką drucianą. W przypadku wahań poziomu wody (jak bobry gdzieś tamę zrobią na przykład) trzeba zrobić osłonę odpowiednio wysoko.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#17
(29.04.2016, 22:18)Czarek napisał(a): Dość skuteczną ochroną drzew jest owinięcie ich siatką drucianą. W przypadku wahań poziomu wody (jak bobry gdzieś tamę zrobią na przykład) trzeba zrobić osłonę odpowiednio wysoko.

To się ma prawo sprawdzić.

A nie lepiej zjeść część bobrowej populacji? Aby były gospodarczo znośne?

Burger z bobra jak w Finlandii z renifera.
Cytuj ten post
#18
Osobiście nie jem padliny (świeżego, ociekającego krwią mięsa, tudzież narządów wewnętrznych także), ale z tego co słyszałem, to myśliwi niechętnie polują na bobry.
Trudno je podejść (w ich naturalnych siedliskach nie ma ambon), są płochliwe, a postrzelone potrafią jeszcze schować się pod wodą. Dałoby się chwytać je w pułapki niezabijające (bobrowabiki ;-)
Można sprawdzić, czy w jakimś kraju ich ogony lub sadło nie są uważane za panaceum lub afrodyzjak. Wtedy tylko otworzyć skup bobrzych ogonów i eksportować za grubą kasę. Jak ktoś nie ma oporów moralnych oczywiście.

Polecam tolerancję międzygatunkową i nie zaburzanie zburzonego ekosystemu (bobry były tu pierwsze).
Zresztą bobry mają wspólną cechę z pszczołami - propolis.
Jedzą dużo pączków topoli (powalonych do wody najlepiej) i jakoś te substancje żywiczne kumulują im się w wydzielinie gruczołów około odbytniczych, którą to bobry impregnują futro. Ponoć czasem martwy bóbr dzięki tej wydzielinie nie gnije tak prędko.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#19
(02.05.2016, 20:12)Czarek napisał(a): Polecam tolerancję międzygatunkową i nie zaburzanie zburzonego ekosystemu (bobry były tu pierwsze).

Rośliny, owady i bakterie też. Oczko
Cytuj ten post
#20
(02.05.2016, 20:12)Czarek napisał(a): Osobiście nie jem padliny (świeżego, ociekającego krwią mięsa, tudzież narządów wewnętrznych także), ale z tego co słyszałem, to myśliwi niechętnie polują na bobry.


Nie chętnie polują, bo:
1. Bóbr jest pod ochroną i nie można na niego polować
2. Przez lata nie polowania na bobry ta umiejętność przepadła
3. Myśliwi /Marbert się nie obraź Oczko/ to teraz potrafią tylko siedzieć na ambonie i walić w pole kukurydzy, najlepiej jeszcze podglądając przez noktowizory czy jakaś zwierzyna idzie, bo po co oczy męczyć podczas picia wódki.
Cytuj ten post
#21
(02.05.2016, 22:13)Krzyżak napisał(a):
(02.05.2016, 20:12)Czarek napisał(a): Osobiście nie jem padliny (świeżego, ociekającego krwią mięsa, tudzież narządów wewnętrznych także), ale z tego co słyszałem, to myśliwi niechętnie polują na bobry.


Nie chętnie polują, bo:
1. Bóbr jest pod ochroną i nie można na niego polować
2. Przez lata nie polowania na bobry ta umiejętność przepadła
3. Myśliwi /Marbert się nie obraź Oczko/ to teraz potrafią tylko siedzieć na ambonie i walić w pole kukurydzy, najlepiej jeszcze podglądając przez noktowizory czy jakaś zwierzyna idzie, bo po co oczy męczyć podczas picia wódki.

ad. 1. Najwyższa pora to zmienić, według mnie, bo bobry nie są już zagrożone a są wręcz liczne.
ad. 3. Masz chyba złe pojęcie o myśliwych lub uogólniasz. Są różne polowania. Poluje się też indywidualnie np. po białej stopie gdzie tropi się nawet cały dzień zwierzynę bez pewności o sukcesie. Z tego co wiem od znajomego myśliwego, że niektóre koła lobbują możliwością używania broni białej czy prostej broni miotającej. Myśliwi zajmują się likwidowaniem wnyków przykładowo. Co do wódki to też jest to krzywdzące uogólnienie. Żaden z moich znajomych co się tym zajmuje nie nadużywa alkoholu a z pewnością nie pije podczas polowania.
Cytuj ten post
#22
Kuba oczywiście, że uogólniam ale 99% polowań to nasiadki z ambony, często po wcześniejszym wysypaniu worka kukurydzy w zasięgu strzału. Odbywają się nie w lesie a na polach okalających lasy. Większość myśliwych nie wytropiła by zwierza w zoo a co dopiero w lesie.
Niech wezmą łuk czy dzidę, idą do lasu, wytropią zwierzę i je upolują. To można nazwać polowaniem.
To co się obecnie odbywa to zwykle zaspakajanie żądzy mordowania w majestacie prawa, dorabiając do tego otoczkę wielowiekowej tradycji. Mydląc jeszcze przy tym oczy społeczeństwu, że jest to odstrzał mający na celu eliminację zwierzyny słabej i chorej. Banda oszołomów.
Cytuj ten post
#23
(03.05.2016, 08:06)Krzyżak napisał(a): Kuba oczywiście, że uogólniam ale 99% polowań to nasiadki z ambony, często po wcześniejszym wysypaniu worka kukurydzy w zasięgu strzału. Odbywają się nie w lesie a na polach okalających lasy. Większość myśliwych nie wytropiła by zwierza w zoo a co dopiero w lesie.
Niech wezmą łuk czy dzidę, idą do lasu, wytropią zwierzę i je upolują. To można nazwać polowaniem.
To co się obecnie odbywa to zwykle zaspakajanie żądzy mordowania w majestacie prawa, dorabiając do tego otoczkę wielowiekowej tradycji. Mydląc jeszcze przy tym oczy społeczeństwu, że jest to odstrzał mający na celu eliminację zwierzyny słabej i chorej. Banda oszołomów.

99%?! Uważam, ze grubo przesadzasz w tym również z określeniami. Jeśli chodzi o alkohol to w razie wpadki tracą uprawnienia.

Łuk, dzida: wielu by chciała uwierz ale państwo im tego zabrania w Polsce. Polowanie to polowanie. Z użyciem broni strzeleckiej to też polowania. Większość ludów łowieckich też ich teraz używa lub uzywało przez całe setki lat prowadząc gospodarkę zbieracko-łowiecką. Oni też nie polowali to co robili?

Owszem. Wiele z odstrzeliwań spełnia też rolę pożyteczna dla populacji. I nie tylko chodzi o osobniki słabe i chore. Przykładowo gdyby nie myśliwi to nie byłoby z powrotem jeleni w Polsce.

Morderstwo: wracamy do starego tematu. Zwierząt się nie morduje. A zabicie zwierzaka w celu pozyskania skóry, futra, kości i mięsa jest czymś zupełnie normalnym. Jak dla mnie. Szczerze mówią dużo mniej podoba mi się hodowanie przemysłowe zwierząt w klatkach. 

Nie obraź się ale to co piszesz sprawia wrażenie czerpania wiedzy z nierzetelnych źródeł które są mi dość dobrze znane. Ale może się mylę i mnie oświecisz. Te praktyki co opisujesz to jest raczej margines.
Cytuj ten post
#24
ja się zgadzam z Szymonem.
niezależnie od tego czy będzie z ambony czy nie z ambony, z wódką czy nie z wódką - zwierzę nie ma za dużych szans.
Ograniczyliśmy siedliska zwierząt pewnie o 95 albo i więcej procent. Zaburzyliśmy łańcuchy powiązań i dziś niby trzeba to regulować przez odstrzały. Dla mnie to jest dramat.
I nie wiem jaki to procent - czy 99 czy 100 czy 55. Dla mnie nieważne. Myślę, że w sporej większości to ma niewiele wspólnego z zaspokajaniem potrzeb żywieniowych, a w większości ma być zaspokojeniem jakiejś pierwotnej potrzeby. I tą potrzebą raczej nie jest kontakt z naturą.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#25
(03.05.2016, 09:05)MrDrone napisał(a): ja się zgadzam z Szymonem.
niezależnie od tego czy będzie z ambony czy nie z ambony, z wódką czy nie z wódką - zwierzę nie ma za dużych szans.
Ograniczyliśmy siedliska zwierząt pewnie o 95 albo i więcej procent. Zaburzyliśmy łańcuchy powiązań i dziś niby trzeba to regulować przez odstrzały. Dla mnie to jest dramat.
I nie wiem jaki to procent - czy 99 czy 100 czy 55. Dla mnie nieważne. Myślę, że w sporej większości to ma niewiele wspólnego z zaspokajaniem potrzeb żywieniowych, a w większości ma być zaspokojeniem jakiejś pierwotnej potrzeby. I tą potrzebą raczej nie jest kontakt z naturą.

O Boże mój. Jesteś rolnikiem na podlasiu np. i 50 dzików wlazło Ci w Twoją pracę, pot, zaspokojenie potrzeb dzieci. Po tej nocy nic już nie masz.
Ale fajnie  Oczko natura z lasu wylazła hehehe
Cytuj ten post
#26
(03.05.2016, 10:44)marbert napisał(a): O Boże mój. Jesteś rolnikiem na podlasiu np. i 50 dzików wlazło Ci w Twoją pracę, pot, zaspokojenie potrzeb dzieci. Po tej nocy nic już nie masz.
Ale fajnie  Oczko natura z lasu wylazła hehehe

No nie będzie aż tak strasznie - kiedyś włamały się do mojego warzywnika dziki - sztuk 8 i zjadły troszkę ogórka z jednego zagonka i  może 30 ziemniaków z innego, równie maleńkiego po czym wyszły ... Zawsze coś zostanie - i to większe coś. Nie twierdzę, że szkody nie robią ale pola w jedną noc nie przejedzą Język [Obrazek: 559268_428683743888001_1902054655_n.jpg?...e=57A3D05E]
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#27
Cytat:No nie będzie aż tak strasznie - kiedyś włamały się do mojego warzywnika dziki - sztuk 8 i zjadły troszkę ogórka z jednego zagonka i  może 30 ziemniaków z innego, równie maleńkiego po czym wyszły ... Zawsze coś zostanie - i to większe coś. Nie twierdzę, że szkody nie robią ale pola w jedną noc nie przejedzą Język [Obrazek: 559268_428683743888001_1902054655_n.jpg?...e=57A3D05E]

Oj po prostu jedzenie z ogórka przetworzyło się w coś bardziej konkretnego do jedzenia i łatwiejszy ekonomiczniejszy łup w zdobyciu zapasu kalorii . Oczko
Cytuj ten post
#28
Nie wiem ja tam się nie znam na polowaniu ale z chęcią bym zjadł coś z dziczyzny i może być to nawet ta kiełbaska z Bobra wybredny nie jestem a mięso lubię i tu obstaje za Kubą...
Cytuj ten post
#29
Kuba nie mam nic przeciwko polowaniom ale nie w tej formie w jakiej opisałem.
Nie mam też nic przeciwko zabijaniu zwierząt, nie jestem hipokrytą. Zabijamy je aby mieć mięso.

Ale nie powiesz mi, że ludzi polują dla mięsa lub skór na ubrania Uśmiech
Polują dla przyjemności, zaspakajając soje pierwotne instynkty.
Mówienie, że polujemy bo musimy wyżywić i ubrać rodziny jest tak naciągane jak bym powiedział żonie, że idę do baru przelecieć jakąś panienkę w celu rozpropagowania moich genów Oczko

Robert uprawy się ubezpiecza to po pierwsze a po drugie nawet jak nie masz ubezpieczonej to Ci koło łowieckie da rekompensatę za taką szkodę.
Cytuj ten post
#30
(03.05.2016, 12:55)Krzyżak napisał(a): Ale nie powiesz mi, że ludzi polują dla mięsa lub skór na ubrania undefined

Polują dla przyjemności, zaspakajając soje pierwotne instynkty. 

ad. 1. Wszystkie skóry i mięsa dzików, ptaków czy roślinożerców tzw. tzw zwierzyny płowej są wykorzystywane o ile wiem. Sam jestem jednym ze stałych klientów. Nie są wykorzystywane jakieś wyjątkowe przypadki w przypadku jakieś choroby czy wykrycia jakiś pasożytów. Ale to już wina państwa bo znaleźli by się klienci za pół ceny na przykład tacy jak ja. Są też utrudnienia w sprzedaży podrobów dziczyzny (choć znaleźli by się na nie klienci) ale to też musisz mieć pretensje do państwa a nie do myśliwych bo takie są głupawe przepisy. Nie mam jednak wątpliwości, ze owe podroby nie są marnowane tylko trafiają do garnków myśliwych i ich znajomych. Chociaż nie jestem pewien co do głowizny i w tym mózgów zwierząt bo z dziczyzny głowizny jeszcze nie udało mi się załatwić z grubego zwierza. Marnowanie tego uważam niefajne.

ad. 2. Nie widzę nic w tym złego. Sam napisałeś, że jest to naturalne. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Zgadzam się z Bogusławem Lindą, że polowanie to jedna z najbardziej ekologicznych sportów w tej chwili. Ja też lubię pojechać na ubój zwierzaka którego będę jadł i być przy rozbiórce na przykład. Rozumiem, że to niepopularne i nie wszyscy muszą to zrozumieć ale wciąż uważam to za lepsze niż klatkowa przemysłowa hodowla.

Przykładowo z pieniędzy za możliwość upolowania sobie pod ścisłą ochroną żubra w Białowieskim Parku Narodowym przez jakiegoś bogatego Amerykanina utrzymywane są inne żubry. A przyjemność akurat ta potrafi kosztować kilka nowych mercedesów. Przykład jeleni które zostały reindrodukowane na ziemiach polskich  z powodu chęci polowania na nie. Są też przykłady przyczynienia się do wyginięcia jakiegoś gatunku lub doprowadzenia do stanu zagrożenia. To prawda. Problem jednak nie jest czarno-biały jak go przedstawiłeś. Najbardziej znany jest przykład wytrzebienia wilka w PRL-u. Tylko nie zapominaj kto płacić nagrody za każdego ustrzelonego wilka wtedy i mobilizował myśliwych. Otóż rząd. Więc pretensje trzeba zgłaszać do państwa.

Dostrzegając wady i zalety współczesnego zorganizowania myślistwa w Polsce. Nie podoba mi się uniemożliwiania zastosowania broni prymitywnej ale to jak napisałem państwo ogranicza i część lobby myśliwskiego. Nie podoba mi się administracyjne zorganizowanie do na zasadzie jakiś klik, kół wzajemnej adoracji. Podobne odczucia mam do pszczelarstwa na gruncie administracyjnym w sumie. Wciąż myśliwych uważam, za większych ekologów niż medialnych prowokatorów czy tzw. "ekologistów" postulujących zaniechanie myślistwa. Polowania mogą być też dobre dla zwierząt i są. A polują i dla przyjemności oraz dla mięsa i futer w jednym. Aha: skóry i futra oraz przedmioty z kości też uważam za bardziej ekologiczne niż ciuchy z plastyku wbrew powszechnej medialnej propagandzie.

Jak widzisz mamy więc odmienne punktu widzenia. Uśmiech 
Cytuj ten post