Znalezione na innych forach
(22.11.2016, 12:00)Modliszqa napisał(a): Ksiądz Misiewicz w swojej książce napisał, że pszczoły prędzej usuną czerw z ramek jesienią żeby uzupełnić na maxa  zapasy  na wiosnę - pierzgę i miód - więc zalewanie gniazda syropem nie zatrzyma ich parcia na pożytek. W tejże książce napisał również że pszczoły latają za pożytkiem do połowy października (książka z 1863 roku Język )

A nadchodzące chłody też czują usuwając czerw  coby zapobiec jego obumarciu - bo  mają zamiar się związać w kłąb i grzać matkę .(to z innej książki)

ale ksiądz nie wiedział że powstanie coś takiego jak nowoczesne pszczelarstwo z inseminacją i szlifowaniem cech komercyjnych... za księdza czasów pewnie tak to działało jak opisywał i według mnie po "skundleniu" zacznie to działać i już zaczyna na nowo.
Cytuj ten post
(22.11.2016, 12:00)Modliszqa napisał(a): Ksiądz Misiewicz w swojej książce napisał, że pszczoły prędzej usuną czerw z ramek jesienią żeby uzupełnić na maxa  zapasy  na wiosnę - pierzgę i miód - więc zalewanie gniazda syropem nie zatrzyma ich parcia na pożytek. W tejże książce napisał również że pszczoły latają za pożytkiem do połowy października (książka z 1863 roku Język )

A nadchodzące chłody też czują usuwając czerw  coby zapobiec jego obumarciu - bo  mają zamiar się związać w kłąb i grzać matkę .(to z innej książki)

No, to brzmi sensacyjnie, moim skromnym zdaniem.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(22.11.2016, 11:57)bonluk napisał(a): a może to po prostu nie przystosowanie... czyli brak odporności na patogeny, długie czerwienie matek (które pewnie chciały się jeszcze ratować...) itd... ja bym pożytek faceliowy zostawił w spokoju a poszukała właśnie w braku przystosowania...


Właśnie to napisałem, ale facelia na 100% była jedną z przyczyn, nie sądzisz? Jakby pszczoły miały tak kilka lat z rzędu to pewnie nie byłoby takich problemów.
Ciekawe co by się stało, gdyby np. po 10 latach takiej stałości nagle zabrakło facelii... jakby nie patrzeć zostawianie pszczół, które przeżyją to selekcja na daną sytuację. Boję się, że jak sytuacja się zmieni to i pszczoły znowu "zaczną się selekcjonować" i tak w kółko... Brak constans wymaga śmierci nieprzystosowanych pszczół. Koło domu będą mi padać co roku niemal wszystkie. Gdzieś gdzie jest mniej rolnictwa będzie lepiej, tylko czy o to w pszczelarstwie chodzi?
Cytuj ten post
Widzę Michaś, że strach Cie obleciał, bo pszczoły Ci zaczęły padać i wymyślasz Uśmiech
Daj spokój weź na luz, 90% musi paść nie ma innego wyjścia.
Zaakceptuj to albo się w to nie baw.
Cytuj ten post
(22.11.2016, 13:21)Krzyżak napisał(a): Widzę Michaś, że strach Cie obleciał, bo pszczoły Ci zaczęły padać i wymyślasz Uśmiech
Daj spokój weź na luz, 90% musi paść nie ma innego wyjścia.
Zaakceptuj to albo się w to nie baw.

Hehe nie o to chodzi Duży uśmiech powiedziałem a to powiem b i zostawiam te pszczoły, ale widzę już jak to powoli funkcjonuje. Wiem też, że w części mojego pszczelarstwa nie mam nawet co myśleć o TF.
Cytuj ten post
Z całym szacunkiem, dla Michała i jego większego stażu z pszczołami niż ja, sądzę, że źle interpretuje on swoje upadki pasieki TF. Rodziny padają bardziej dlatego, że rodziny pochodzą bezpośrednio od leczonej pasieki Michała pierwszy sezon a więc są osłabione lekami. Pochodzą z pasieki opartej na mutantach sztucznie hodowlanych w tym również od potomków reproduktorek. Także moim zdaniem musi ich paść duża ilość. W tym upatrywałbym główną przyczynę. W tym jakie pszczoły posiada Michał. Brak skundlenia u Michała i naturalnych pszczół pomimo, że leczonych.

Zakarmienie się miodem jest plusem. Moim zdaniem gdyby Michał zalał całe gniazda syropem to pszczoły miały gorzej i bardziej by się spracowały. Na to wskazują badania które widziałem i wrzucałem częściowo. Pszczoły najbardziej spracowują się na cukrze.
Więc dzięki miodowi pszczoły mają lepiej u Michała. Co do złego rozmieszczenia być może coś w tym jest. Ale też większość zwaliłbym na manipulacje w gnieździe jakie stosuje Michał oraz używanie kraty odgrodowej. Chyba, że te pszczoły były cały sezon "na wolno" jeśli chodzi o zabudowę to wtedy odszczekam ten argument.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Cytat:Że ja , grożę ? Że , telewizją starszę ? Szok ! Ręce opadają ! Zwracam jedynie uwagę , że zwierzęta które powszechnie noszą miano naszych pupili , moją o wiele więcej praw .
Nikt normalny , nie lubi amitrazy czy innych pestycydów. Obecna sytuacja niestety jest taka jaka jest .
Uzurpujecie sobie miano , w hodowli pszczół , bycia tym LEPSZYM ! BARDZIEJ SZLACHEYNYM , MĄDRZEJSZYM, ŚWIATŁYM . Przecież ,Wasze nienaganne sumienia , nie pozwalają wam truć pszczół .
Paradoks polega na tym ,że waszem nieodpowiedzialnym działaniem , przyczyniacie się do upadków nie tylko waszych rodzin . Przecież publikacji naukowych na ten temat, nie brakuje . Ale co was to obchodzi ? Jak ma postępować wasz sąsiad ? Jak nie chce się pogodzić ze stratami , musi walić tej chemii trzy razy tyle . Bawicie się w mikro biologów na boisku szkolnym. Laboratorium jest do tego potrzebne . (wyspa , enklawa)i działać , nie robiąc na złość innym .
Od trzech lat nie straciłem żadnej rodziny , nawet słabego odkładu . Patrzę na to moim zdaniem , z realizmem . Nie porywam się z motyką na słońce .
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(22.11.2016, 23:15)Borówka napisał(a):
Cytat:Że ja , grożę ? Że , telewizją starszę ?  

Jak to dobrze, że Harnaś swoim dyplomatycznym podejściem tam występuje. Ale słyszałem, że takie okrzyki powtarzają się cyklicznie, corocznie, właśnie w tym okresie. A jak przychodzi wiosna i nowy rozwój pszczół, tematy zbaczają na inne rejony. Prawda li to? Jeżeli tak, to znamienne.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Tak Krzyśku jest to okres narzekania, biadolenia i medrkowania... przyjdzie zima zacznie się o cieście, rozwoju itd.
Cytuj ten post
Cytat:To jest wyalienowana pasieka, odgrodzona z 3 stron lasem, z jednej stawami. Nie ma w pobliżu 4km innej pasieki. Nie zagrażam, więc nikomu, ale też nikt nie zagraża mi.

Zakładając na chwilę poważne potraktowanie z mej strony tematu zagrażania. Czy jesteś pewien, że w promieniu 4 km od pasieki nie ma absolutnie żadnego dzikiego gniazda pszczół ani żadnego trzymacza który ma nie zgłoszoną pasiekę zgodnie z prawem bo bierze miód dla siebie tylko.

Apropo z tego co wiem to pszczoła może lecieć dalej niż 4 km. Nie pisząc o matce i trutniach które mogą lecieć jeszcze dalej. To Brat Adam pisał. Ciekawe czy świta matki też wtedy z matką może lecieć dalej?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 08:36)Borówka napisał(a):
Cytat:To jest wyalienowana pasieka, odgrodzona z 3 stron lasem, z jednej stawami. Nie ma w pobliżu 4km innej pasieki. Nie zagrażam, więc nikomu, ale też nikt nie zagraża mi.

Zakładając na chwilę poważne potraktowanie z mej strony tematu zagrażania. Czy jesteś pewien, że w promieniu 4 km od pasieki nie ma absolutnie żadnego dzikiego gniazda pszczół ani żadnego trzymacza który ma nie zgłoszoną pasiekę zgodnie z prawem bo bierze miód dla siebie tylko. Z tego co wiem to pszczoła może lecieć dalej niż 4 km. Nie pisząc o matce i trutniach które mogą lecieć jeszcze dalej. To Brat Adam pisał. Ciekawe czy świta matki też wtedy z matką może lecieć dalej?

Ja podejrzewam że matka daleko nie lata... bardziej bliżej jak dalej... 
Cytuj ten post
Czyli Karl Kehrle się mylił z tego wynika. Oczko Dlaczego nie.

No ale trutnie latają chyba dalej? To po co się robi te buforowe strefy na terenach ochronnych kampinowskiej czy augustwoskiej. Chyba, że to też pic na wodę fotomontaż?

Podkreślam, ze nie chodzi mi o regułę, zwyczajowość ale o możliwości które mogą się zdarzyć.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Cytat:A ja tak nie uwazam nie ma roznicy z cieplarki porzadnej a z gniazda.
Z cieplarki ma idealne warunki cieplne.
Dokladnie jak sztuczne zapladnianie jest lepsze bo sperme wezmiesz od dojrzalych trutni 42 dni
Matka najlepsza musi byc tez dojrzala to nie tak jak u ara ..buw matka by miala juz 100% rozwiniete jajowody czyli te 380 jajowodow musi byc minimum 8 dni stara i w 9 dzien zaplodniona przez dojrzale trutnie
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
trutnie pewnie i latają dalej i dalej albo przemieszczają się od ula do ula...
Kiedyś czytałem badania na temat czasu lotu godowego matek pszczelich i tam już dokładnie nie pamiętam ale coś koło chyba 10 min to trwało... więc dokładając do tego ilość kopulacji wydaje mi się że matka więcej jak na 1-2 km nie leci...
Cytuj ten post
Najlepsze jest to, że sami pomnażacze i inseminatorzy uważają, że matka inseminowana jest gorsza...

A o trutniach opowiedział mi kolega, że dr Olszewski daje im zasięg 100km (eksperyment z trutowiskiem na Helu, gdzie po 2 tygodniach połowa matek była unasienniona).
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Ale po drodze odwiedza inne ule.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 09:52)Krzyżak napisał(a): Ale po drodze odwiedza inne ule.

I zakaża selekcjonowaną na zjadliwość warrozą ule nieleczone Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
Biorąc pod uwagę nawet same trutnie i zapominając o matce, jakikolwiek opowiadania o strefach ochronnych przez Varroa i pasiekami jest niepoważne. To jest możliwe w Australii czy na jakiś innych wyspach gdzie się hoduje czyste rasy unasieniając naturalnie. Wtedy trutnie ograniczają w locie jednorazowym też pewnie wiatry morskie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): Najlepsze jest to, że sami pomnażacze i inseminatorzy uważają, że matka inseminowana jest gorsza...

A o trutniach opowiedział mi kolega, że dr Olszewski daje im zasięg 100km (eksperyment z trutowiskiem na Helu, gdzie po 2 tygodniach połowa matek była unasienniona).

10 km to rozumiem ale 100 km?
Cytuj ten post
(23.11.2016, 10:05)Borówka napisał(a): Biorąc pod uwagę nawet same trutnie i zapominając o matce, jakikolwiek opowiadania o strefach ochronnych przez Varroa i pasiekami jest niepoważne. To jest możliwe w Australii czy na jakiś innych wyspach gdzie się hoduje czyste rasy unasieniając naturalnie. Wtedy trutnie ograniczają w locie jednorazowym też pewnie wiatry morskie.

Kuba strefy ochronne działają na zasadzie nasycenia pasa ochronnego trutniami pożądanymi gdzie w środku też są trutnie pożądane... Wszystko na zasadzie większej ilości pożądanych trutni nad ilością trutni zalatujących...
Cytuj ten post
Tak wiem Łukaszu. Ale pisałem bardziej o fanaberiach tego co czytam w internecie i oskarżeniach o wzajemnych zakażaniu się. Model ze strefami służył mi tylko jako model.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 10:27)bonluk napisał(a):
(23.11.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): Najlepsze jest to, że sami pomnażacze i inseminatorzy uważają, że matka inseminowana jest gorsza...

A o trutniach opowiedział mi kolega, że dr Olszewski daje im zasięg 100km (eksperyment z trutowiskiem na Helu, gdzie po 2 tygodniach połowa matek była unasienniona).

10 km to rozumiem ale 100 km?

Nie wiem, czy występują pasieki na Mierzei Helskiej, ale chyba nie, skoro próbowali tam pasieczysko założyć. Zmierzyłem odległość od Biedronki we Władysławowie do skraju osady Hel - wyszło 30km. Czyli po drodze truteń mógł sobie najwyżej na sośnie przykucnąć.

EDIT: gdyby poważył się truteń startować gdzieś z Gdyni, skąd wydaje się najmniejsza odległość w linii prostej, i tak wyjdzie z 15km, za to w całości po morzu, czyli marne szanse.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Kuba znalazłem o tych matkach u siebie na blogu...
Cytat:Mówi się, że loty matek na unasiennianie odbywają się na duże odległości do wyznaczonych miejsc gromadzenia się trutni jednak badania, które prowadził profesor Woyke dotyczące czasu unasienniania się matek nie dają podstawy do myślenia w ten sposób. Średni czas jaki potrzebowała matka do odbycia aktu płciowego wynosił około 10-18 min. Jest to według mnie tak krótki czas, że matka nie mogła by odlecieć na dużą odległość. W tym czasie zawiera się kopulacja matki z trutniami przez niektórych określona liczba trutni wacha się w granicach od 8 do nawet 30. W dodatku im dłuższy czas trwania kopulacji przez matkę objętość napełniania jajowodów znacząco wzrastała. Dlatego według moich przypuszczeń kopulacja musi mieć miejsce w pobliżu pasiek.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 10:36)flamenco108 napisał(a):
(23.11.2016, 10:27)bonluk napisał(a):
(23.11.2016, 09:44)flamenco108 napisał(a): Najlepsze jest to, że sami pomnażacze i inseminatorzy uważają, że matka inseminowana jest gorsza...

A o trutniach opowiedział mi kolega, że dr Olszewski daje im zasięg 100km (eksperyment z trutowiskiem na Helu, gdzie po 2 tygodniach połowa matek była unasienniona).

10 km to rozumiem ale 100 km?

Nie wiem, czy występują pasieki na Mierzei Helskiej, ale chyba nie, skoro próbowali tam pasieczysko założyć. Zmierzyłem odległość od Biedronki we Władysławowie do skraju osady Hel - wyszło 30km. Czyli po drodze truteń mógł sobie najwyżej na sośnie przykucnąć.

a z Gdyni nie bliżej....?
Cytuj ten post
(23.11.2016, 10:38)bonluk napisał(a): a z Gdyni nie bliżej....?
Wrzuciłem wyżej EDITEM: ponad 15km, ale w bardzo nieżyczliwych warunkach - jeden podmuch i po trutniu, nie ma gdzie usiąść. Nie wiem, co o tym myśleć, powtórzyłem, co od niego usłyszałem, a co on pono usłyszał na własne uszy od dra Olszewskiego.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(23.11.2016, 10:41)flamenco108 napisał(a):
(23.11.2016, 10:38)bonluk napisał(a): a z Gdyni nie bliżej....?
Wrzuciłem wyżej EDITEM: ponad 15km, ale w bardzo nieżyczliwych warunkach - jeden podmuch i po trutniu, nie ma gdzie usiąść. Nie wiem, co o tym myśleć, powtórzyłem, co od niego usłyszałem, a co on pono usłyszał na własne uszy od dra Olszewskiego.

hehe... 
Cytuj ten post
Dzięki Łukaszu.

Z tego wynika prosty wniosek ról społecznych płciowych u pszczół.
Matki bardziej są przywiązane do miejsca a trutnie harcują.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
(23.11.2016, 08:36)Borówka napisał(a):
Cytat:To jest wyalienowana pasieka, odgrodzona z 3 stron lasem, z jednej stawami. Nie ma w pobliżu 4km innej pasieki. Nie zagrażam, więc nikomu, ale też nikt nie zagraża mi.

Zakładając na chwilę poważne potraktowanie z mej strony tematu zagrażania. Czy jesteś pewien, że w promieniu 4 km od pasieki nie ma absolutnie żadnego dzikiego gniazda pszczół ani żadnego trzymacza który ma nie zgłoszoną pasiekę zgodnie z prawem bo bierze miód dla siebie tylko.

Apropo z tego co wiem to pszczoła może lecieć dalej niż 4 km. Nie pisząc o matce i trutniach które mogą lecieć jeszcze dalej. To Brat Adam pisał. Ciekawe czy świta matki też wtedy z matką może lecieć dalej?

Tak, pszczół tam nie ma. Mam tam dobrego szpiega Duży uśmiech w sezonie jest niedaleko podwożona jedna pasieka na facelię tylko. Co do dzikich pszczół to są lasy mieszane, więc nie zarzekam się, że gdzieś w dziupli coś nie żyje.
Co do lotów, pewnie, że pszczoła poleci dalej, ale nie jest głupia i jak ma pod nosem wszystko co jej potrzeba to nie leci daleko. To dość proste.
Co do pszczół, o których pisałeś wcześniej. Dlatego nie odłożyłem leczenia na całej pasiece. Wiem, że padłaby większość rodzin. Nie mogę i nie chcę sobie na to pozwolić. Przyczyn upadków tych konkretnych 9 rodzin jest wiele. Rozmnożę to co zostanie i jestem ciekawy jak będzie za rok.
Cytuj ten post
Znalazlem ciekawa informacje na forum šance pro včely. Przedstawiony tutaj na forum czeski pszczelarz TF Smolik, idzie na nauke metod biotechnicznych do wspomnianego przez mnie kolegi nieleczacego 6lat.
Wniosek jeden. Bond test nie dziala!!!!!! Przynajmniej w naszej zapszczelonej krainie i na paru rodzinach.
Cytuj ten post
Ja nie odczytuję takiego wniosku z tego co napisałeś. Ja np. uważam, że Pan Zieniewicz promujący kumafos ma rację w pewnie w kilku punktach i chętnie bym z nim go posłuchał na żywo czy to znaczy, że TF u mnie nie działa i zacznę leczyć kumafosem? Oczywiście, że nie. BTW czytałem trochę czeskie forum i widziałem jak atakuje się się Smolika na czeskich forach. Pożałowania godne.

Po za tym np. przerwa w czerwieniu jest dopuszczona jako wymuszona pośrednia metoda w TF (nie za pomocą izolatora) i Smolik mówił ponoć, że ją stosował porównując to do naturalnej sytuacji rójki albo rabunku przez zwierzę. Najlepszym kąskiem dla zwierzęcia wszystkożernego takim jak niedźwiedź, szympans czy człowiek jest często czerw.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post