Znalezione w publikacjach pszczelarskich branżowych
#91
Kajetan wrzucił chyba w odpowiedzi na te zarzuty film o soli i pszczołach Uśmiech https://www.youtube.com/watch?v=J1nkVc2ArzA
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#92
(07.05.2016, 19:22)Borówka napisał(a):
(07.05.2016, 18:27)marbert napisał(a): Ale nie zgadzam się równie z Twym podejściem do pszczelarstwa. Uśmiech

Chyba nazwę się jednak trzymaczem, zapylaczem jak Smolik czy może jeszcze coś innego dla odróżnienia.
W pszczelarstwie takie głupoty się wypisuje i tak szkodzi tym pszczole, że aż czasem głupio być pszczelarzem.
Jeszcze nie widziałem aby przy masowych hodowlach innych zwierząt pisali takie głupoty. Są różne hodowle innych zwierząt i większość chyba wie o co chodzi i czym się to różni. Wątpię czy ktoś publikuje takie androny w branżowych czasopismach, że sztuczna selekcja bydła, sztuczna inseminacja krów, dezynfekcja na hali dojnej lub dokarmianie tzw. paszą treściwą (sojowo-kukurydzianą) jest po to aby przywrócić bydło rogate naturze.

(07.05.2016, 20:05)bonluk napisał(a): Mój syn mówi często na mnie "ulownik" i to by się zgadzało bo mam więcej uli jak pszczół hehe...

Mam wreszcie dla siebie oryginalne określenie PARTACZ ULOWY, które zawiera w sobie jednak coś więcej i precyzyjniej to określa niż tylko trzymacz pokrzywowy lub pszczołotrzymacz, którego można różnie rozumieć. Swoją drogą nie znałem etymologii tego słowa. Nabieram więc szacunku do pierwotnych PARTACZY ogólnie i zaczynam postrzegać to słowo jako słowo o co najmniej neutralnych konotacjach.

Wiki:
Partacz (łac. a parte paternitatis = poza cechem; przeszkodnikfuszerszturarz) dawniej rzemieślnik, nienależący do cechu mimo jego istnienia, często związany z konkurencyjną jurydyką w mieście królewskim lub jego bezpośrednim pobliżu. W oparciu o prawo miejskie zwalczani przez mistrzów cechowych, jako zagrażająca im konkurencja. Bronili się przed konfiskatą wyrobów, a także narzędzi pracy.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#93
Mój synek wtedy czteroletni:
"Jak się nazywa ten co ma ule?
Ularz...?
Nie! Ulęgałka"
Cytuj ten post