Ankieta: Czy mam dalej prowadzić notatnik pasieczny tutaj? Czy aktualizować regularnie stan rodzin?
Ankieta jest zamknięta.
TAK
100.00%
15 100.00%
OBOJĘTNE MI
0%
0 0%
NIE
0%
0 0%
Razem 15 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Pasieka Warroza
(02.03.2018, 10:51)flamenco108 napisał(a): (moje straty wynikły z działań złodziei, poza tym wszystko na razie żyje).

A myszy? Nie miałeś jakiś spadków z powodu myszy (lub z powodu pszczelarza i myszy)?
Cytuj ten post
(02.03.2018, 10:47)bonluk napisał(a): Kuba mówisz że te niektóre małe rodziny przetrwały te mrozy?

Jeszcze  nie przetrwały. Aktualnie mam minus 10. Oczko

Cytat: To kurczę dobra wiadomość muszą być w dobrej kondycji.

Być może ale tego nie potrafię jeszcze rozpoznawać.
Szumią chyba normalnie. Ilość obsiadanych uliczek w porównaniu z przygotowaniem do zimy zmniejszyła się zwykle o jedną jak na razie. Nie we wszystkich ulach to mogę jednak sprawdzić z powodu ramek z pełną listewką górną. Przy beleczkach to mogę świetnie sprawdzić.

Jedna rodzina (ta którą przenosiłem na sam koniec do innego ula, z powodu mokrego ula,robiąc jej całkowite odwrócenie gniazda) na początku zimowli (na koniec grudnia) miała mocny osyp, ale taki w krótkim czasie. Później znormalniał do pojedynczych pszczół. Akurat w tej rodzinie mogę z łatwością obserwować osyp, otwierając drzwiczki przy dennicy. Zimuje na 4 ramkach. W tej chwili jest na 3 uliczkach. To córka z Twojego materiału.
Cytuj ten post
(02.03.2018, 09:59)Borówka napisał(a): Stan na 01.03.2018

Wszystkie rodziny od 1 do 11 na pasiece bazowej żyją. Zarówno te co jedzą cegły cukrowe i te co nie.
Żyje także rodzina nr. 1, która dostała cegłę najwcześniej czyli 03.12.2018. Czyli 3 miesiące temu (jak ten czas leci). Wyżarła około 3/4 cukru, który dostała. Niektórzy koledzy wieszczyli tej rodzinie koniec z tego powodu. Zobaczymy jak eksperyment potoczy się dalej.

Nie wiem czy żyje rodzina nr. 12, surwiwalowa z lasu, ale ostatnio jak sprawdzałem to żyła, czyli ok. miesiąc temu.

Tak czekałem aż podasz stan na przedwiośniu. 
Czyli co? Pszczelarstwo darwinistyczne okazało się że jednak działa ?
Mam nadzieję ze da Ci to do myslenia i nie zmienisz jakoś drastycznie metody prowadzenia pasieki w zbliżającym się sezonie.
Cytuj ten post
(02.03.2018, 11:13)Jacuch napisał(a): Czyli co? Pszczelarstwo darwinistyczne okazało się że jednak działa ?

Nie wiem. Pszczelarstwo Darwinistyczne (metoda Prof. T. Seeleya) polega m.in. na małych izolowanych ulach, stałym monitorowaniu porażenia stanu chorób rodzin oraz uśmiercaniu tych z największym porażeniem, ewentualnie leczeniu interwencyjnym i wymianie matki na córkę z rodziny, która radzi sobie lepiej. Nic z tych rzeczy jeszcze nie robiłem

<sezon minie (jak napisałem) na przełomie kwietnia i maja, wyciąganie wniosków z  jednego niepełnego sezonu
< wyciąganie wniosków z niepełnego sezonu na rodzinach zrobionych na bazie kupionych pakietów z leczonych pszczół
<wyciąganie wniosków po jednym niepełnym sezonie po robieniu pseudorodzin odkładów po tych pakietach z drugą przerwą w czerwieniu
< wyciąganie ogólnych wniosków z z jednostkowych przypadków rodzin na całą pasiekę
<wyciąganie ogólnych wniosków z jednostkowych przypadków pasiek na całe pszczelarstwo


Cytat:Mam nadzieję ze da Ci to do myslenia

Na razie mi nic nowego nie daje, poza obserwacją, że rodziny jeszcze żyją oraz to, że żyją rodziny z cegłami, w tym podanymi wcześnie cegłami w grudniu, nawet jeśli jej podanie w grudniu to "wolne żarty". 


Cytat:i nie zmienisz jakoś drastycznie metody prowadzenia pasieki w zbliżającym się sezonie.

A pisałem coś o jakiś drastycznych zmianach?
Cytuj ten post
(02.03.2018, 10:53)Borówka napisał(a):
(02.03.2018, 10:51)flamenco108 napisał(a): (moje straty wynikły z działań złodziei, poza tym wszystko na razie żyje).

A myszy? Nie miałeś jakiś spadków z powodu myszy (lub z powodu pszczelarza i myszy)?

Ach, przepraszam. Oczywiście, 3 rodziny przez myszy, z mojej winy. Ale do nich nie mam żalu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Cytat:Zakładam, że walnie po okolicy w następnej zimie...

flamenco - niech Cie chuj !!! ;-) mam mieć dwa lata masakry... :-)
Cytuj ten post
(02.03.2018, 13:18)Weinar napisał(a):
Cytat:Zakładam, że walnie po okolicy w następnej zimie...

flamenco - niech Cie chuj !!! ;-) mam mieć dwa lata masakry... :-)

Spokojnie, może jesteś w przeciwfazie do wszystkich. To dobry interes, bo będziesz uchodził za wielkiego fachowca - u Ciebie będzie multum pszczoły, kiedy innym tylko wiatr po ulach hula. A jak oni będą mieć dobry rok, to przecież nie będą się dopytywać, komu padło więcej, co nie?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(02.03.2018, 11:42)Borówka napisał(a):
(02.03.2018, 11:13)Jacuch napisał(a): Czyli co? Pszczelarstwo darwinistyczne okazało się że jednak działa ?

Nie wiem. Pszczelarstwo Darwinistyczne (metoda Prof. T. Seeleya) polega m.in. na małych izolowanych ulach, stałym monitorowaniu porażenia stanu chorób rodzin oraz uśmiercaniu tych z największym porażeniem, ewentualnie leczeniu interwencyjnym i wymianie matki na córkę z rodziny, która radzi sobie lepiej. Nic z tych rzeczy jeszcze nie robiłem

<sezon minie (jak napisałem) na przełomie kwietnia i maja, wyciąganie wniosków z  jednego niepełnego sezonu
< wyciąganie wniosków z niepełnego sezonu na rodzinach zrobionych na bazie kupionych pakietów z leczonych pszczół
<wyciąganie wniosków po jednym niepełnym sezonie po robieniu pseudorodzin odkładów po tych pakietach z drugą przerwą w czerwieniu
< wyciąganie ogólnych wniosków z z jednostkowych przypadków rodzin na całą pasiekę
<wyciąganie ogólnych wniosków z jednostkowych przypadków pasiek na całe pszczelarstwo


Cytat:Mam nadzieję ze da Ci to do myslenia

Na razie mi nic nowego nie daje, poza obserwacją, że rodziny jeszcze żyją oraz to, że żyją rodziny z cegłami, w tym podanymi wcześnie cegłami w grudniu, nawet jeśli jej podanie w grudniu to "wolne żarty". 


Cytat:i nie zmienisz jakoś drastycznie metody prowadzenia pasieki w zbliżającym się sezonie.

A pisałem coś o jakiś drastycznych zmianach?

Pszczelarstwo Darwinistyczne to moim zdaniem przeżywalność rodzin bez żadnej ingerencji w stan rodziny poprzez leczenie ,dokarmianie,dodawanie genów,czy przemieszczanie rodzin na bardziej miodne stanowiska. Czyli jak przezyją tam gdzie są ,bazując tylko na tym co w danym miejscu jest to znaczy że się nadają,a jak nie przezyją to się nie nadają.
Tak przynajmniej ja widzę teorię Darwina zero-jedynkowa walka o przetrwanie z czynnikami które próbują Cię zerzrec lub zająć twoje miejsce. wszystko na poziomie superorganizmu jakim jest cała populacja zgromadzona w jednym miejscu,a nie pojedyncza rodzina.
(Tu jeszcze dodam dla przypomnienia że minimalna jednostka pomiarowa to 26 rodzin plus)  


Co masz na myśli pisząc "druga przerwa w czerwieniu " ? ?


Co do drastycznych zmian to pisałeś że chcesz zająć sie prowadzeniem 
"pszczelnictwa z naciskiem na zmierzanie w kierunku samowystarczalnej, zrównoważonej, organicznej gospodarki pasiecznej. Gospodarki, której ostatecznym celem jest nieużywanie środków parazytobójczych i biobójczych na rodzinach pszczelich. Gospodarki stacjonarnej,"

A wczesniej 
"Co powoli (przez sezon 2017) ostudzało mój zapał do radykalizmu?

Po pierwsze, porażka, którą poniosłem moją wcześniejszą metodą. Opisałem ją skrótowo tutaj"


Wiec zinterpretowałem to jako chęć jakiejś zmiany..widocznie błednie.
Cytuj ten post
(02.03.2018, 13:44)Jacuch napisał(a): Pszczelarstwo Darwinistyczne to moim zdaniem przeżywalność rodzin bez żadnej ingerencji w stan rodziny poprzez leczenie ,dokarmianie,dodawanie genów,czy przemieszczanie rodzin na bardziej miodne stanowiska. Czyli jak przezyją tam gdzie są ,bazując tylko na tym co w danym miejscu jest to znaczy że się nadają,a jak nie przezyją to się nie nadają.
Tak przynajmniej ja widzę teorię Darwina zero-jedynkowa walka o przetrwanie z czynnikami które próbują Cię zerzrec lub zająć twoje miejsce. wszystko na poziomie superorganizmu jakim jest cała populacja zgromadzona w jednym miejscu,a nie pojedyncza rodzina.
(Tu jeszcze dodam dla przypomnienia że minimalna jednostka pomiarowa to 26 rodzin plus)  

Takie podejście bardzo mi się podoba Uśmiech
Cytuj ten post
(02.03.2018, 13:44)Jacuch napisał(a): Pszczelarstwo Darwinistyczne to moim zdaniem przeżywalność rodzin bez żadnej ingerencji w stan rodziny poprzez leczenie ,dokarmianie,dodawanie genów,czy przemieszczanie rodzin na bardziej miodne stanowiska. Czyli jak przezyją tam gdzie są ,bazując tylko na tym co w danym miejscu jest to znaczy że się nadają,a jak nie przezyją to się nie nadają.

Ok to masz swoją inną wersję definicji. Według mnie podałeś definicję hands-off beekeeping. Określenie Pszczelarstwo Darwinistyczne uknuł i opisał w magazynie pszczelarskim prof. T. Seeley (jeden z największych znawców biologii pszczół). Ja posługuje się na tym forum i gdzie indziej tym terminem. Myślę, że profesor jest autorem tej nazwy więc mam nadzieję, że się nie obrazisz, że będę dalej posługiwał się jego definicją, a nie Twoją.

Cytat:Tak przynajmniej ja widzę teorię Darwina zero-jedynkowa

Nieprawda. Przyroda i rzeczywistość nie jest zero-jedynkowa, tylko Twoje myślenie jest tutaj zero-jedynkowe.

Podam Ci przykład Twojego czarno-białego patrzenia na te sprawy. Dlaczego pomagasz pszczołom robiąc przerwy w czerwieniu? Napiszesz, ze to dlatego, ze pszczoły w przyrodzie się roją? Na to profesor Seeley pisze, że uśmiercanie rodzin jest po prostu naśladowaniem przyrody, gdyż w przyrodzie ule stoją od siebie tak daleko, że horyzontalna transmisja chorób jest mocno zredukowana i reinwazja jest ograniczona. Także patrząc ktoś z innego punktu widzenia, może CI napisać, ze właśnie taka metoda jest bardziej darwinistyczna.

A tak naprawdę wszystko rozchodzi się o to jaka metoda jest najlepsza dla pszczelarza (w tym zawiera się zarówno pragmatyzm, rozsądek i ideologia) aby dojść do TF. Prawdopodobnie nie istnieje taka jedna metoda. Nie tylko jedną metodą osiągnięto sukces. Jeżeli ktoś Ci powiedział, że tylko jedną to powiedział nieprawdę, według mojej wiedzy. Są przecież wieloletnie przykłady praktyczne różnych metod. Wybór metody zależy od pszczelarza, od charakteru pasieki, od pszczół z którymi się zaczyna, od środowiska i terenu i pewnie jeszcze od kilku rzeczy. Profesor Seeley w swoim Pszczelarstwie Darwinistycznym uważa, że stały monitoring pszczół i przeciwdziałanie reinwazji, z rodzin totalnie porażonych na pasiece, jest lepszą metodą.

Może jego metoda prowadzi (według niego) do zyskania jakieś trwalszej odporności pszczół, a nie tylko ścigania się maksymalizacją dzielenia, w wyścigu z warrozą. Czyli do uzyskania bardziej pszczół TF, a nie metody TF. Tego oczywiście, nie wiem. W każdym razie, nie mam przekonania, po tym jak znam Twoje statystyki, że Twoje pszczoły muszą być bardziej odporne (tudzież tolerancyjne) na warrozę, tylko dlatego, że pozwalasz upadać wielu ulom, nic nie robiąc. Nie mam przekonania, że Twoja populacja pszczół, zaliczy mniejsze wąskie gardło pozostawiona sama sobie, niż np. populacja pszczół prowadzona zasadami Pszczelarstwa Darwinistyznego czy np. Leosza Dworskiego, Erika Osterlunda, Hans-Otto Johnsego czy Randego Olivera.  

Inne organizmy (nie tylko człowiek) też używają leczenia. Na przykład osy używają ok. 45 rodzajów antybiotyków na swoich larwach, które mają dzięki hodowli specjalnych bakterii. Mrówki, które hodują np. mszyce używają antybiotyków do ochrony ich jaj, aby zwiększyć ich przeżywalność. Także je przenoszą na lepsze pastwiska aby zwiększyć sobie produkcję spadzi. Szympansy i słonie używają leków. Czy hodowane mszyce przez mrówki, larwy os, szympansy i słonie nie podlegają darwinizmowi i jego prawom? Podlegają. Tak samo podlegają leczone ule wraz z pszczołami i warrozą. Tak samo podlega człowiek i plemiona, społeczności czy cywilizacje.

Kwestia tylko jaką chce się mieć pasiekę, to inne metody będą bardziej lub mniej użyteczne.

To co opisałeś to ma już swoją nazwę i to jest hands-off beekeeping, czyli trzymanie pszczół w ulach z minimalizacją ingerencji. Tak, z tego zrezygnowałem na pasiece bazowej. Ale w lesie już niekoniecznie. Wedle hands-off beekeeping (czyli walka pszczół w ulach o przetrwanie bez ingerencji człowieka) nie powinno się rodzin ratować od rabowania, a pozwolić zdechnąć tym słabiakom przez ludzi utworzonym, późnym rójkom lub w kryzysie na skutek chorób. Tak samo nie powinno się pomagać im dokładając czerw czy przeszczepiając mikroflorę z innego plastra. Nie wspomnę już nawet, o pomaganiu w rozmnożeniu się jakimś genom, poprzez dokupywanie leczonych pszczół aby utworzyć dla matek pseudo-rodziny. To poważna ingerencja w rozmnażanie genów. Bardzo aktywne ludzkie działanie, na rzecz propagowania takich, genów, które gdyby nie pszczelarz, nie miałby szansy tak się zwielokrotnić (dokonać ekspansji). W tej metodzie namnażania swoich córek na leczonych pszczołach, jako robotnicach-niewolnicach dla nich, pszczelarz jest w symbiozie z tymi genami, które mnoży i to paradoksalnie dzięki, temu, że inni leczą. Duży uśmiech Powinien być więc właściwie wdzięczny, że pszczoły są leczone na innych pasiekach. Paradoksalnie. 

Według mojej metody, przymus kupowania leczonych pszczół jest synonimem porażki.

Cytat: walka o przetrwanie z czynnikami które próbują Cię zerzrec lub zająć twoje miejsce. wszystko na poziomie superorganizmu jakim jest cała populacja zgromadzona w jednym miejscu,a nie pojedyncza rodzina.

Superorganizm o ile mi wiadomo to jest jedna rodzina pszczela a nie populacja. Wspólnie działająca populacja to może być superkolonia mrówek, czyli różne kolonie, które weszły w sojusz i działają razem. Ale pszczoły miodne, o ile mi wiadomo, nie tworzą czegoś takiego i każda rodzina pszczela działa na swój rachunek. Najlepszym przykładem jest, że silne rodziny na pasiece, bezwględnie prawem silniejszego, wyrabują lub wyrabują i zabiją słabe rodziny na pasiece. 

Cytat:(Tu jeszcze dodam dla przypomnienia że minimalna jednostka pomiarowa to 26 rodzin plus)  

?


Cytat:Co masz na myśli pisząc "druga przerwa w czerwieniu " ? ?


Drugą przerwę w czerwieniu na skutek mojego działania, przy tworzeniu małych pseudo-rodzin, które nie utrzymałyby się przy życiu do tej pory, gdyby nie moja opieka i ingerencja wynikająca z tej opieki. Aczkolwiek bez leczenia.




Cytat:Co do drastycznych zmian to pisałeś że chcesz zająć sie prowadzeniem 

"pszczelnictwa z naciskiem na zmierzanie w kierunku samowystarczalnej, zrównoważonej, organicznej gospodarki pasiecznej. Gospodarki, której ostatecznym celem jest nieużywanie środków parazytobójczych i biobójczych na rodzinach pszczelich. Gospodarki stacjonarnej,"

A wczesniej 
"Co powoli (przez sezon 2017) ostudzało mój zapał do radykalizmu?

Po pierwsze, porażka, którą poniosłem moją wcześniejszą metodą. Opisałem ją skrótowo tutaj"


Wiec zinterpretowałem to jako chęć jakiejś zmiany..widocznie błednie.


Jeżeli chodzi o drastyczne zmiany to nadinterpretowałeś czy dodałeś sobie coś od siebie, bo tam nic takiego nie jest napisane. Jest mowa o zmiana a nie o drastycznych zmianach. Jedno nierówna się drugie. Skoro już cytujesz to rób to rzetelnie.
Napisałem obok tego:

"Nie chodzi o to, że teraz jakoś radykalnie zmieniłem poglądy. Robiłem jednak wrażenie (choćby przez ilość postów), że moja motywacja do podjęcia tego przekonywania, jest bardzo ideologiczna, choć tak nie było w głębi duszy. Po prostu eksperymentowałem z pewnymi metodami, które jak wierzyłem, mogą dać sukces w dążeniu do celów, które przyjąłem. 
(...)
To nie o to chodzi, że radykalnie i diametralnie zmieniłem poglądy, choć takie pewnie można odnieść wrażenie. Nie. Po prostu dopuszczam znacznie więcej odstępstw w mojej głowie (jak na razie). Może być to widoczne szczególnie, jeśli chodzi o podkarmianie. "

Cytuj ten post
Nie jest tak że wsystko widzę czarno-biało,wszystkie te czynniki które wymieniłeś dodają wiecej zer i jedynek .Moim dążeniem jest żeby ten ciąg skrócić, czym mniej składników tym łatwiej wyłapać te które są pożądane czy też zbedne. Prościej jest w ten sposób wyłapać czy moje działania dają jakiś efekt.
Moim zdaniem dają. Od 2013 ciągle mam ten sam materiał i najstarsze rodziny jak narazie żyją i mają sie dobrze.
To że pozwalam padać rodziną nie znaczy że jestem jakimś sadystą,poprostu "odcinam" trochę zer i jedynek z ciągu. Ma to na celu uśrednienie populacji.
Moim zdaniem rodziny słabe i bardzo silne są katalizatorami chorób.

Mógł byś napisać co Cię nie przekonuję w mojej metodzie wyścigu z warroa ?

Dodam do statystyki że w tej chwili żyje 23rodziny,w tym osiem które przeszły pierwsze sito i osiem odkładów z tych rodzin.
Czy czas nie jest podstawowym czynnikiem do uczenia się i utrwalania tej wiedzy ? Cztery rodziny już cztery lata uczą się walczyć lub współżyć z warroa. 


Co do superorganizmu to na jednym pasieczysku to uważasz że każda rodzina jest samotną wyspą ?
Przykłady że nie jest:
.pszczoły przemieszczają się swobodnie miedzy rodzinami
.trutnie tak samo.
.matki tak samo (niektórzy twierdzą że są to przemieszczenia omyłkowe,ale mogą być celowe )
.pszemieszczanie sie pokarmu i mikroflory (rabunki)
."gadanie" matek miedzy rodzinami .
Można chyba założyć że jest połączenie miedzy rodzinami..
Cytuj ten post
Żeby nie bić piany tym razem już krótko. Uśmiech

(02.03.2018, 16:30)Jacuch napisał(a): Od 2013 ciągle mam ten sam materiał i najstarsze rodziny jak narazie żyją i mają sie dobrze. 

Gratuluje

Cytat:To że pozwalam padać rodziną nie znaczy że jestem jakimś sadystą,

To jest jasne. Nikt tak przecież nie napisał. Ja pozwoliłem dwukrotnie na upadek całej pasieki więc też musiałbym nim być. Chciałbym aby inny czytali dokładnie to co piszę.


Cytat:Moim zdaniem rodziny słabe i bardzo silne są katalizatorami chorób.


Nie wiem. Nie znam się.

Cytat:Mógł byś napisać co Cię nie przekonuję w mojej metodzie wyścigu z warroa ?

Nic mnie nie nie przekonuje. A gdzie napisałem, że nie przekonuje?



Cytat:Co do superorganizmu to na jednym pasieczysku to uważasz że każda rodzina jest samotną wyspą ?

Nie jest odizolowaną wyspą ale superorganizm = rodzina pszczela, z tego co jak wiem z biologii i pszczelnictwa. Każdy superorganizm działa na własny rachunek, dla własnego interesu.

Cytat:Przykłady że nie jest:
.pszczoły przemieszczają się swobodnie miedzy rodzinami

Na pasieczysku ale nie w przyrodzie bez ingerencji człowieka. Tam to jest minimalne zjawisko według np. T. Seeleya. Raz, że odległość. Po za tym pszczoły selekcjonują się, na takiej które nie dopuszczają do rabunków (a więc efektem ubocznym jest ochrona przed śmiercionośnym czynnikiem chorobotwórczym). I stąd właśnie, jeżeli dobrze zrozumiałem, m.in. metody Pszczelarstwa Darwinistycznego.

Cytat:.trutnie tak samo.


Tak samo jak wyżej. W badaniu T. Seeleya, wystarczyło rozstawić ule chyba o 300 m (mogę się pomylić bo z pamięci piszę) i żaden truteń nie wleciał do obcego ula.


Cytat:.matki tak samo (niektórzy twierdzą że są to przemieszczenia omyłkowe,ale mogą być celowe )

Nawet jeśli tak jest to na pasieczysku i tak pewnie częściej się "mylą".
Zresztą w sumie uznanie tego zjawiska byłoby dobrym argumentem za stosowaniem wymiany matki, z argumentem jako naśladowanie przyrody bez człowieka. Oczko U mrówek takie robotnice, które pracują dla obcej genetycznie matki nazywa się niewolnicami, a królowe uzurpatorami. Jest taki przypadek wśród pszczół. Jeden z podgatunków pszczoły afrykańskiej i pszczoły zafrykanizowane tak robią. 

Cytat:.pszemieszczanie sie pokarmu i mikroflory (rabunki)

Jak wyżej.

Cytat:."gadanie" matek miedzy rodzinami .

hę? Ale to chyba w ulikach wielorodzinnych?

Cytat:Można chyba założyć że jest połączenie miedzy rodzinami..

Tak jak wszystko jest połączone siecią niewidzialnych połączeń. Pszczół z człowiekiem i pszczelarzem też przecież. Stąd m.in. metody dostosowane do człowieka.
Cytuj ten post
Albo jeszcze jedno pytanko? Bazujesz na matkach ratunkowych. W przyrodzie bez ingerencji człowieka matki ratunkowe są rzadsze niż częstsze. Nieważne czy są lepsze dla gospodarki takie czy owakie. Ważne, że jest to ingerencja w selekcję pszczół. Jeżeli zostawi się pszczoły bez ingerencji w hands-off to one będą się rozmnażać głównie z matek rojowych i cichej wymiany.

Ratujesz takie odkłady przed upadkiem, jak się matka ratunkowa zgubi lub strutowieje? Jeżeli tak to przeciwdziałasz możliwości wyselekcjonowania się na cechę telitokii, która polega na tym, że z jajka z trutówki fizjologicznej, robotnice potrafią sobie wyhodować pełnosprawną matkę. Ta właściwość występuje w podgatunku scutelata. Według starych badań Woykego, też w naszych populacjach występowała taka możliwość w kilku procentach. Dee Lusby nie ratowała rodzin bez matki (bo poddawała je przed jej krótką niby-zimą). Doprowadziło to do wyselekcjonowania się jej pszczół (a dużo ich miała), które mają większą zdolność do telitokii. Pszczelarze i ratowanie rodzin bezmatecznych przeciwdziałają selekcji na telitokie, która według jeden z hipotez, mogła występować u dzikiej AMM w większym procencie niż w aktualnym pogłowiu. Tym samym można powiedzieć, że ratując bezmateczne trutówki przeciwdziała się selekcji na ich samowystarczalność (zdefiniowaną jako brak ingerencji człowieka) i wpływa się w pewnym procencie na genetykę, która przeżywa. I co terass? Oczko

To oczywiście podałem jako ciekawostkę a nie, żeby namawiać do nieratowania ula z trutówkami.
Cytuj ten post
Post wyżej pisałem że rozważamy superorganizm jako dużo rodzin na jednym pasieczysku,a nie w naturze.
Co do gadających matek, to potrafią "gadać "na duże odległości, warunek jest taki że muszą być mniejwiecej podobne rasowo, inne nie gadają bo się nie rozumieją. (Na przykład pszczoły odmienne rasowo  wyrzucone do jednego ula zaczynają się  dogadywac dopiero po trzech dobach.)

Tu napisałeś  ze nie masz przekonania że moje pszczoły nie muszą być bardziej odporne:

"Może jego metoda prowadzi (według niego) do zyskania jakieś trwalszej odporności pszczół, a nie tylko ścigania się maksymalizacją dzielenia, w wyścigu z warrozą. Czyli do uzyskania bardziej pszczół TF, a nie metody TF. Tego oczywiście, nie wiem. W każdym razie, nie mam przekonania, po tym jak znam Twoje statystyki, że Twoje pszczoły muszą być bardziej odporne (tudzież tolerancyjne) na warrozę, tylko dlatego, że pozwalasz upadać wielu ulom, nic nie robiąc."

I tu, to akurat traktuję jako komplement,bo wystarczy mi wąskie gardło na poziomie niżej wymienionych panów (w końcu to autorytety) 


"Nie mam przekonania, że Twoja populacja pszczół, zaliczy mniejsze wąskie gardło pozostawiona sama sobie, niż np. populacja pszczół prowadzona zasadami Pszczelarstwa Darwinistyznego czy np. Leosza Dworskiego, Erika Osterlunda, Hans-Otto Johnsego czy Randego Olivera.  "
 

To co Ci mówią moje statystyki ,pytam z ciekawości bo jak dla mnie za mało danych.
Ogólnie mogę siebie gadać że działa bo przeżywają. Ale jakieś wnioski mam zamiar po trzecim sicie wyciągać tzn.za 5-6 lat Uśmiech

Co do bezmatków to nie ratuje. Ale tych mam co roku coraz mniej. Miedzy innymi mam takie duże spadki  w sezonie.
Nie ratuje bo nie mam czym.podziały dokonywane techniką którą stosuje praktycznie zniechecają pszczoły do nastrojów rojowych,a co za tym idzie nie mam już mateczników z drugiego rzutu. 
Jak narazie nie strutowiała mi jeszcze żadna matka,przez te kilka ostatnich lat.wiec nie wiem co bym zrobił,ale pewnie też bym nie ratował.

Uważasz że gatki ze mną to bicie piany ?To trochę przykre.Ty się podpierasz różnymi typu guru ,ja tylko swoim doswiadczeniem i gupkowatą filozofią. Nieraz zdarzało się tak że ktoś coś wymyslił mądrego, czy przełomowego bo niewiedział że nie można..(taka parafraza tekstu którego    Einstein  nigdy nie powiedział )
Cytuj ten post
Ponownie widać, że się nie rozumiemy się. Dlatego dalsze moje drążenie jest bezproduktywne, jałowe (a to znaczy bicie piany). Pisałem o swoim pisaniu a nie o Twoim. Przyjedź na zjazd, na żywo na pewno szybciej się zrozumiemy.
Nie mam żadnych pszczelarskich guru tudzież idoli.
Piszemy w wątku, gdzie po prostu przedstawiam swoje metody i swoje rezultaty w swojej pasiece.
Odpowiedziałem Ci na Twoje pytanie względem mojej pasieki.
Nie namawiam. Każdy sobie weźmie co chce a jak komuś nie pasuje, to nie musi stosować.
Cytuj ten post
Borówka gratuluje Ci dotychczasowej przeżywalności. Myślę że dalej też będzie dobrze...
A nie wydaje Ci się że to nie jest zasługa cegieł i innych zabiegów, tylko tego że masz w tym sezonie dobry materiał?
Zacytuje Twój post z lipca

"Te 12 matek UN to:
1. Kampinoska od Lutza 01
2. Łukaszowa 01
3. Córka surwiwalowej 01
4. Córka surwiwalowej 02
5. Łukaszowa 02
6. Córka surwiwalowej 03
7. Augustowska
8. Kampinoska od Lutza 02
9. Asta
10. Łukaszowa 03
11. Dobra
12. Surwiwalowa stara w lesie"

Pomyśl - bo ja to tak widzę...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(02.03.2018, 21:26)Adam1969 napisał(a): A nie wydaje Ci się że to nie jest zasługa cegieł i innych zabiegów, tylko tego że masz w tym sezonie dobry materiał?
(...)
Pomyśl - bo ja to tak widzę...

Eureka, już wiem.
Gdyby nie cegły już by ich dawno nie było. Te, które nie mają cegieł też żyją dzięki cegłom dodanym w innych rodzinach. Oczko
Cytat:Myślę że dalej też będzie dobrze...

Ja też. Mam już odpowiedni zapas cegieł, aby je uleczyć cegłami w razie co. Cegły to panaceum na nieśmiertelność rodzin pszczelich. Oczko

EDYTA:
Wybacz ale dostało Ci się za te nadinterpretacje Twoje i innych.

Sam zobacz:


Cytat:Wszystkie rodziny od 1 do 11 na pasiece bazowej żyją. Zarówno te co jedzą cegły cukrowe i te co nie.

Żyje także rodzina nr. 1, która dostała cegłę najwcześniej czyli 03.12.2018. Czyli 3 miesiące temu (jak ten czas leci). Wyżarła około 3/4 cukru, który dostała. Niektórzy koledzy wieszczyli tej rodzinie koniec z tego powodu. Zobaczymy jak eksperyment potoczy się dalej.


Jak z tego można wywieść, że dopuszczam myśl, ze to zasługa cegieł, że żyją? No jak? Pytam się. Duży uśmiech
Cytuj ten post
(02.03.2018, 21:39)Borówka napisał(a):
(02.03.2018, 21:26)Adam1969 napisał(a): A nie wydaje Ci się że to nie jest zasługa cegieł i innych zabiegów, tylko tego że masz w tym sezonie dobry materiał?
(...)
Pomyśl - bo ja to tak widzę...

Eureka, już wiem.
Gdyby nie cegły już by ich dawno nie było. Te, które nie mają cegieł też żyją dzięki cegłom dodanym w innych rodzinach. Oczko
Cytat:Myślę że dalej też będzie dobrze...

Ja też. Mam już odpowiedni zapas cegieł, aby je uleczyć cegłami w razie co. Cegły to panaceum na nieśmiertelność rodzin pszczelich. Oczko

EDYTA:
Wybacz ale dostało Ci się za te nadinterpretacje Twoje i innych.

Sam zobacz:


Cytat:Wszystkie rodziny od 1 do 11 na pasiece bazowej żyją. Zarówno te co jedzą cegły cukrowe i te co nie.

Żyje także rodzina nr. 1, która dostała cegłę najwcześniej czyli 03.12.2018. Czyli 3 miesiące temu (jak ten czas leci). Wyżarła około 3/4 cukru, który dostała. Niektórzy koledzy wieszczyli tej rodzinie koniec z tego powodu. Zobaczymy jak eksperyment potoczy się dalej.


Jak z tego można wywieść, że dopuszczam myśl, ze to zasługa cegieł, że żyją? No jak? Pytam się. Duży uśmiech

No to przegiąłeś!!!!!!!!!!!!!!
Nie było w moim poście nawet odrobiny złośliwości A TY ZIEJESZ JADEM !!!
Szkoda czasu - nie chce się mi z tobą gadać...

Ps.
Nie ma żadnych nadinterpretacji, a tylko twoja jest z DUPY....
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Plonk

P.S.

* Nie używaj ciągów znaków zapytania (???????) i wykrzykników (!!!!!!!!!!!!). Wystarczy jeden ! i ?
* Nie pisz WIELKIMI literami - w internecie oznacza to, że krzyczysz.
Przeczytaj cały tekst: Netykieta - zasady komentowania - Gazeta Olsztyńska http://gazetaolsztynska.pl/27359,Netykieta-zasady-komentowania.html#ixzz58gAO6VwE
Cytuj ten post
(02.03.2018, 22:19)Adam1969 napisał(a):
(02.03.2018, 21:39)Borówka napisał(a):
(02.03.2018, 21:26)Adam1969 napisał(a): A nie wydaje Ci się że to nie jest zasługa cegieł i innych zabiegów, tylko tego że masz w tym sezonie dobry materiał?
(...)
Pomyśl - bo ja to tak widzę...

Eureka, już wiem.
Gdyby nie cegły już by ich dawno nie było. Te, które nie mają cegieł też żyją dzięki cegłom dodanym w innych rodzinach. Oczko
Cytat:Myślę że dalej też będzie dobrze...

Ja też. Mam już odpowiedni zapas cegieł, aby je uleczyć cegłami w razie co. Cegły to panaceum na nieśmiertelność rodzin pszczelich. Oczko

EDYTA:
Wybacz ale dostało Ci się za te nadinterpretacje Twoje i innych.

Sam zobacz:


Cytat:Wszystkie rodziny od 1 do 11 na pasiece bazowej żyją. Zarówno te co jedzą cegły cukrowe i te co nie.

Żyje także rodzina nr. 1, która dostała cegłę najwcześniej czyli 03.12.2018. Czyli 3 miesiące temu (jak ten czas leci). Wyżarła około 3/4 cukru, który dostała. Niektórzy koledzy wieszczyli tej rodzinie koniec z tego powodu. Zobaczymy jak eksperyment potoczy się dalej.


Jak z tego można wywieść, że dopuszczam myśl, ze to zasługa cegieł, że żyją? No jak? Pytam się. Duży uśmiech

No to przegiąłeś!!!!!!!!!!!!!!
Nie było w moim poście nawet odrobiny złośliwości A TY ZIEJESZ JADEM !!!
Szkoda czasu - nie chce się mi z tobą gadać...

Ps.
Nie ma żadnych nadinterpretacji, a tylko twoja jest z DUPY....
Adam, nie znasz Kuby, on zawsze tak pisze. To nie jad tylko sposób pisania. Przyjedź na zjazd i pogadaj to zobaczysz różnice. Luzik Panowie Oczko

Kuba właśnie dopiero teraz zauważyłem że masz Dobrą, skąd ona?
Cytuj ten post
(02.03.2018, 22:30)emzarek napisał(a): Kuba właśnie dopiero teraz zauważyłem że masz Dobrą, skąd ona?

Od pszczelarza od którego kupiłem leczone pakiety wraz z matkami UN. Jedna została ukatrupiona przez pszczoły kilka dni po osadzeniu z mojej winy, a druga na razie żyje do dziś i wyprodukowała trochę materiału na kolejne mini-odkłady. Jak chcesz to poszukam namiaru i dam na priv. Wysyła. Czyli nie jest to jakieś pierwotne źródło, jeśli takie byś chciał. Ale pszczoły daje ciemne, a trutnie mają włochate tyłki. Duży uśmiech

P.S. Swoją drogą ciekaw czy te trutnie jeszcze żyją bo poszła do zimowli z częścią dojrzałych trutni.
Cytuj ten post
Ja sie w matki póki co nie pcham, mam z nimi same porażki...
Cytuj ten post
Trzy osypy 05.03.2018, które mogłem zbadać nienaruszając gniazda.

1. Kampinoska od Lutza 01 - październik 2017: 5 ramek WZ ciepła zabudowa, 03.12.19 siedziała wysoko pod beleczkami. Dlatego dostała cegłę już 03.12.17. Osyp znikomy. Więcej odsklepin niż pszczół. Warroza niewidoczna na pierwszy rzut.

   

2. Łukaszowa 01 - październik 2017: 5 ramek WZ ciepła zabudowa, uwiazana nisko pod pokarmem. Osyp średni. Mało odsklepin. Warroza widoczna na pierwszy rzut.

   

11. Córka surwiwalowej przedwojennej AMM 03 - październik 2017: 4 ramki WZ ciepła zabudowa. W grudniu siedzała średnio, nie nisko ale nie pod samymi beleczkami. Obawiałem się o ilośc pokarmu bo dość późno jeszcze czerwiła (mały nuk i późna UN matka). Osyp spory. Warroza nie widoczna na pierwszy rzut. Dziś był spory osyp, a jeszcze w między czasie, kiedyś w grudniu im też posprzątałem. Wtedy też było tego trochę. Ciekawe ile ich zostało. Zajmują 3 uliczki.

Będzie można zbadać skrzydełka. Zobaczymy co siedzi w tym Kampinosie.
Oczywiście kilka pszczół w pokoju mi ożyło i wyleciało. Spędzą noc w zamknięciu i jutro pójdą do ula.

   
Cytuj ten post
(05.03.2018, 22:29)Borówka napisał(a): Trzy osypy 05.03.2018. które mogłem zbadać nienaruszając gniazda.

1. Kampinoska od Lutza 01 - październik 2017: 5 ramek WZ ciepła zabudowa, 03.12.19 siedziała wysoko pod beleczkami. Dlatego dostała cegłę. Osyp znikomy. Więcej odsklepin niż pszczół. Warroza niewidoczna na pierwszy rzut.



2. Łukaszowa 01 - październik 2017: 5 ramek WZ ciepła zabudowa, uwiazana nisko pod pokarmem. Osyp średni. Mało odsklepin. Warroza widoczna na pierwszy rzut.



11. Córka surwiwalowej przedwojennej AMM 03 - październik 2017: 4 ramki WZ ciepła zabudowa. W grudniu siedzała średnio, nie nisko ale nie pod samymi beleczkami. Obawiałem się o ilośc pokarmu bo dość późno jeszcze czerwiła (mały nuk i późna UN matka). Osyp spory. Warroza nie widoczna na pierwszy rzut. Dziś był spory osyp, a jeszcze w między czasie, kiedyś w grudniu im też posprzątałem. Wtedy też było tego trochę. Ciekawe ile ich zostało. Zajmują 3 uliczki.

Będzie można zbadać skrzydełka. Zobaczymy co siedzi w tym Kampinosie.
Oczywiście kilka pszczół w pokoju mi ożyło i wyleciało. Spędzą noc w zamknięciu i jutro pójdą do ula.
To ja poproszę po kilka sztuk z każdej partii.
Cytuj ten post
(05.03.2018, 22:43)emzarek napisał(a): To ja poproszę po kilka sztuk z każdej partii.

Ty to dostaniesz Marcinie, ze wszystkich pewnie. Do tego czasu już będzie oblot najprawdopodobniej.
Cytuj ten post
(05.03.2018, 22:29)Borówka napisał(a): Oczywiście kilka pszczół w pokoju mi ożyło i wyleciało. Spędzą noc w zamknięciu i jutro pójdą do ula.

Na 6 pszczół, które się ożywiły w cieple z osypów, przez noc tylko jedna zachowała wigor, a reszta albo zdechła albo jest niemrawa.
Cytuj ten post
Jak to "zdechła"!?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
(06.03.2018, 19:34)Czarek napisał(a): Jak to "zdechła"!?

A czego tu nie rozumiesz?
No zdechła tak jak osa, szerszeń czy mrówka czyli wykazywała brak oznak życia.
Cytuj ten post
(06.03.2018, 19:34)Czarek napisał(a): Jak to "zdechła"!?
Że w sensie, że co? Uważasz, że żyje?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Dawno temu, jako wyjątkowemu zwierzęciu o nadludzkiej pracowitości i poświęceniu rodzinie, uhonorowano pszczołę czyniąc dla niej zasadę w języku polskim, zrównującą ją częściowol z człowiekiem. Poprawnie mówi się w polszczyźnie o każdym zwierzęciu "zdycha" za wyjątkiem pszczoły właśnie, której rozstanie z życiem określa się jako umieranie. Uważam że jest to tradycja warta podtrzymywania, choć język nasz ma prawo ewoluować (radio, studio).
Cytuj ten post