Ankieta: Czy nadal masz ochotę abym aktualizował stan pasieki i pisał sprawozdania ze swojego pomysłu na pasiekę w dedykowanym wątku?
TAK
OBOJĘTNE MI
NIE
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.
Pasieka Warroza
(01.03.2017, 13:07)markus napisał(a): Tak, będzie taka sama, teoretycznie, jeśli temperatura na zwenątrz, będzie równa temperaturze jaka wytworzą pszczoły przy zewnetrznej ściance ula. W innym przypadku, nie będzie.

Jak może być - dla przykładu na zewnatrz jest - 20, a kłąb musi wytorzyć temp.około 20 stopni ? Czy pszczoły mają az tak super właściwości izolacyjne, że nie wypuszczają ciepła poza kłąb ? Ano nie mają, więc to ciepło napewno promieniuje. Jako, że ramka WZ ma szerokość 24 cm, tym samym kłąb bedzie ogrzewał scianki ula. Co innego w Twoim ulu. Jeśli kąb uwiąże się w centrum, dasz siatkę, pajączki o zrobisz im przecią, to różnica będzie tak niewielka, że niemal niezmierzalna, ale będzie, a to dlatego, że wewnatrz jest źródło ciepła.

Mi nie o to chodziło. Zakładam, że pojedyncza deska calówka oddalona od kłębu na mrozie <minus 10 jest cała prawie tak samo zimna bo zimno ją schłodzi i ciepło kłębu jest niewystarczające aby ją ogrzać od wewnątrz.
Także para wodna z kłębu trafia na bardzo zimną ścianę i kondensuje albo resublimuje. W jednym ulu jak zaglądałem zimą to widziałem szron na ściance.
Tymczasem wydaje mi się, że izolowana deska od wewnątrz kilku centymetrami sieczki i deską na zewnątrz spowoduje, że zimn i wiatr z zewnątrz nie wychłodzi deski wewnętrznej tak. Więc para wodna będzie trafiała na deskę o mniejszej temp i kondensacja i resublimacja będzie mniejsza.
Teraz pytanie na ile istotne jest zimno wpadające przez wylotki. Czy jest w stanie tak wychłodzić wnętrze ula, że ściany ula wychłodzą się od środka tak samo jak od zewnątrz. Czy jednak jest na tyle małe, że nie da rady wychłodzić ścianek ula od wewnątrz w konkurencji z temp. wewnątrz ula.
Ja mam jak wiecie raczej niewielkie wylotki. W jednościennych 60-80 litrów były pod 2-3 dziury do korka do wina.
Cytuj ten post
Errata:

Więc para wodna będzie trafiała na deskę o większej mniejszej temp i kondensacja i resublimacja będzie mniejsza.
Cytuj ten post
(01.03.2017, 13:53)Borówka napisał(a): Errata:

Więc para wodna będzie trafiała na deskę o większej mniejszej temp i kondensacja i resublimacja będzie mniejsza.

A nie jest tak, że temperatura od pewnego punktu nie ma znaczenia. Mamy punkt rosy czyli temp w której para wodna się skrapla. I poniżej punktu rosy nie ma już chyba znaczenia czy mamy -20 czy -30 bo skrapla się tak samo.
Cytuj ten post
Być może. Nie znam się. Dlatego zapytałem.
Cytuj ten post
Ja z tego co widzę u siebie to rodziny stojące na słońcu mają się zdecydowanie lepiej niż te które stoją w cieniu z większą wilgotnościa...
Cytuj ten post
Kłąb musiałby dotykać ścianę ula żeby ją jakkolwiek podgrzać Uśmiech
Kłąb jest tak zbudowany, że wewnątrz jest 20 stopni a na zewnątrz kłębu pszczoły tworzą "pancerz" izolację, która uniemożliwia wydobywanie się tego ciepła na zewnątrz. Oczywiście nie jest to izolacja doskonała i na zewnątrz kłębu jest już koło 5 stopni. Parę cm od kłębu jest już temperatura zewnętrzna.

Kuba twoje "małe wylotki" działają jak lufcik w mieszkaniu. Możesz mieć całe mieszkanie szczelne, wszystko pozamykane ale zostaw w jednym pokoju otwarty lufcik to rano masz temperaturę jak na dworze.
Cytuj ten post
Spie przy otwartym lufciku i jednak temp w pokoju jest wyzsza niz na zewnatrz i to zdecydowanie.
Cytuj ten post
(01.03.2017, 15:54)Borówka napisał(a): Spie przy otwartym lufciku i jednak temp w pokoju jest wyzsza niz na zewnatrz i to zdecydowanie.
Bo w przeciwieństwie do pszczół emanujesz ciepło Duży uśmiech
Ale zakręć kaloryfery, otwórz lufcik i zostaw tak na całą zimę, to pogadamy, jakie temperatury masz w jakim rejonie sypialni.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Tak robie i jest cieplej. Na dworze zero a w pokoju np, 12 rano. Z tego co wiem, to kazdy organizm zywy produkuje jakies promieniowanie podczerwone a tym bardziej stalocieplny. Pszczoly sa grupowo stalocieplne a indywidualnie zmienno. Nie pamietam jak ten termin biologicznie sie nazywa. Emzarek pewno wie. Kula klebu jest stalocieplna wiec musi promieniowac daleka podczerwienia. Organizm zmiennocieplny jak sie nagrzeje tez produkuje.

Ale nawet bez tego jezeli zamkniesz powietrze w skrzynce oblozonej sloma na mrozie to wewnatrz bedzie ciut cieplej czy nie? Pytanie ile zmienia maly wylotek. Tak czy siak caly ul chroni od wiatru a czynnik chlodzenia wiatrem to sporo bo i 10 stopni.
Cytuj ten post
Az zaluje, ze nie pomierzylem zima temperatur w ulach.
Cytuj ten post
(01.03.2017, 17:40)Borówka napisał(a): Az zaluje, ze nie pomierzylem zima temperatur w ulach.

Nie musiałeś. W Pszczelej Woli całą zimę w ulu były czujniki. Możesz zobaczyć też zapisy z innych lat na yutubie - pomiar robili prawdopodobnie w styropianie albo innym piankowcu, bo to teraz ich wiodące ule.
Ale różnica kilku stopni między zewnętrzem i wnętrzem wydaje się nie mieć znaczenia, ponieważ ta różnica też się przesuwa zależnie od zewnętrznej temperatury. Gościu zimuje na osiatkowanych dennicach pod Irkuckiem (byłem tam, -30 to zwykła zima, ja doświadczyłem na początku marca -27). Gdzieś tam widać (4:20), że zaraz obok kłębu znajduje się szron - czyli nie topnieje, czyli kłąb emanuje za mało ciepła, żeby go stopić. Ło tu masz osiatkowane dna.
Znaczy, wysuwam hipotezę, że owszem, prawdopodobnie masz rację, że w izolowanym pomieszczeniu jest cieplej, nawet jak wietrzone i nie ogrzewane. Tylko dla pszczół chyba to nie ma takiego znaczenia, skoro umieją świetnie zimować w prawdziwym mrozie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Cytat:Znaczy, wysuwam hipotezę, że owszem, prawdopodobnie masz rację, że w izolowanym pomieszczeniu jest cieplej, nawet jak wietrzone i nie ogrzewane. Tylko dla pszczół chyba to nie ma takiego znaczenia, skoro umieją świetnie zimować w prawdziwym mrozie.

Ja sie nie upieram zwlasza, ze w jednosciennym mi lepiej przezyly ale byly to tez mniejsze ule. Thomas Seeley uwaza, ze maly ul jest latwiej jednak pszczolom ogrzac a wiec wedlug niego ma to znaczenie i tez dlatego uwaza, ze pszczoly wola 40 litrow niz 100. Owszem moze i sie myli. Pszczoly syberyjskie pewno sa zaadaptowane do takich warunkow.

Ale nie o tym. Kwestia byla taka czy wplywa to jakos na wilgotnosc jako, ze w jednosciennych we wszystkich mialem wilgoc a w ocieplanym tylko w jednym.
I nie chodzilo tez o tyle w jakim jest cieplej tylko czy scianki od wewnatrz sa cieplejsze.
Cytuj ten post
Nowe pasieczysko Pasieki Warroza w lesie zostało dziś rozdziewiczone (gdyby były jakieś trutnie o tej porze to zostało by też rozprawiczone) żywymi pszczołami, które przeżyły w zabudowanym niepełnym jednym korpusiku Warre/WP. Wszystko z pomocą Kosza, któremu dziękuję.

Przy okazji po pracy posililiśmy się po kawałku plastra trutowego nabitego miodem po padłych pszczołach (specjalność pasieki Warroza). Kosz twierdzi, że wyczuwał nuty lipy i gryki a ja, że nawłoci. 

Teraz w lesie mam dwa ule na różnych pasieczyskach.

Trochę mi tak dziwnie bez opieki na miejscu je zostawiać. Przyzwyczaiłem się. Oczko


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
Aktualizacja stanu pasieki.
Padła jedna rodzina. Znaczy ona była już padnięta de jure wcześniej tylko nie zaglądałem bo widziałem kilka pszczół przy oblotach. Śmiertelność więc zimą 2016/1017 to 50% 6 z 12 sztuk zazimowanych. Rodziny które przeżyły bez leczenia więcej niż jedną zimę: sztuk jedna.

Więcej wyjaśniam tu:


Cytuj ten post
szkoda... bo walczyła dość długo.
Cytuj ten post
(04.03.2017, 18:39)bonluk napisał(a): szkoda... bo walczyła dość długo.

Owszem szkoda. Podejrzewam, że dzięcioł mógł jednak je wyjeść częściowo zważywszy, że rozwalił wylotek tak, że wsadził głowę i ma język na 12 cm. Wcześniej ładnie bzyczały: równo i harmonijnie.
Może wyjadł nawet matkę kto wie bo jednak w osypie nie znalazłem matki choć to nie jest pewny wyznacznik jak wiadomo.
Gdybym jednak wcześniej widział, że została garstka pszczół i matka to pewnie bym je ratował przeniesiem do domu  tak jak Ty.

Dziś byłem w lesie. Obie rodziny żyją w Warre/WP. Rodzina tam zimująca i rodzina w 4 dni temu przewieziona razem z Koszem na drugie pasieczysko leśne. Przypominam, że rodziny te zimowała na nie w pełni odbudowanych 20 litrach korpusu plus dwa puste korpusy jako przestrzeń powietrzna. Nawet Kosz był zdziwiony a nie jest jakimś niedowiarkiem co do możliwości, tzw. dla zmylenia, "słabych" rodzin.
Cytuj ten post
(08.03.2017, 17:26)Borówka napisał(a): Dziś byłem w lesie. Obie rodziny żyją w Warre/WP. Rodzina tam zimująca i rodzina w 4 dni temu przewieziona razem z Koszem na drugie pasieczysko leśne. Przypominam, że rodziny te zimowała na nie w pełni odbudowanych 20 litrach korpusu plus dwa puste korpusy jako przestrzeń powietrzna. Nawet Kosz był zdziwiony a nie jest jakimś niedowiarkiem co do możliwości, tzw. dla zmylenia, "słabych" rodzin.

No bo moje miały więcej zapasów, a nie przeżyły Uśmiech A Twoje na jednym korpusie sobie przezimowały i mają się dobrze.
Cytuj ten post
(08.03.2017, 18:56)kosz85 napisał(a): No bo moje miały więcej zapasów, a nie przeżyły Uśmiech A Twoje na jednym korpusie sobie przezimowały i mają się dobrze.

Ale to co przeżyły bez zapasów?
hehe.. jeszcze nie jedno was zdziwi...
Cytuj ten post
(08.03.2017, 19:12)bonluk napisał(a): Ale to co przeżyły bez zapasów?
hehe.. jeszcze nie jedno was zdziwi...

Nie no z zapasami. Ale takimi które musiały być odpowiednio małe biorąc pod uwagę, że rodziny zajmowały 15-18 litrów i musiały mieć jeszcze miejsce na czerw jesienny. Teraz jedne mają mało i pewnie by przeżyły ale aby nie kusić losu dostały dosłownie odrobinę ciasto-cukru w małym woreczku plastykowym. Dziś byłem i nie pobierają go jak narazie.
Cytuj ten post
jesienne czerwienie? Raczej końcem września był stop. Z tego co sprawdzałem w październiku już nie było grama czerwiu...
Cytuj ten post
(08.03.2017, 19:19)bonluk napisał(a): jesienne czerwienie? Raczej końcem września był stop. Z tego co sprawdzałem w październiku już nie było grama czerwiu...

Racja. U mnie mniej więcej czerwiły tak do zjadu czyli koniec wcześnia.
Dobra to późnoletnie. W październiku już niewiele nawłoć nektaruje prawda? Więc tak czy siak to co naniosły miusiały zmieścić we wrześniu na 15-18 litrach razem ze zmniejszającym się stopniowo czerwiem. A w październiku już niewiele sobie doniosły. Pewno nie więcej niż 10% tego co miały zmagazynowane z sierpnia i września dobrze myślę? Także w porównaniu do innych moich rodzin w tym padniętych których zapasy nawet teraz zajmują 2/3 Warszawiaka Zwykłego (Kosz może potwierdzić) to raczej mała ilość miodu musiała być.
Cytuj ten post
nie ma żadnej reguły... żadnej i ma ten temat sporo do powiedzenia...od różnych wielkościowo rodzin.
Cytuj ten post
Padła mi kolejna rodzina. Ta po kraince komercyjnej.
Za szybko jednak podawałem statystyki z końca zimy.
Jak na razie żyje 5 na 12 zazimowanych rodzin. Śmiertelność: 58%

Czyli na razie zostały mi tylko przedwojenne i potomkinie przedwojennych.

To kolejna spora rodzina była na jesieni zajmująca dużo miejsca.

Statystyka wątpię, że istotna jak na razie:
małe gniazdo, małe rodziny: 4 żyją, 1 padła
duże gniazda, duże rodziny: 1 żyje, 6 padło

Ale i tak wprowadzam tylko małe i średnie gniazda w tym roku.
Cytuj ten post
(14.03.2017, 13:19)Borówka napisał(a): Padła mi kolejna rodzina. Ta po kraince komercyjnej.
Za szybko jednak podawałem statystyki z końca zimy.

Koniec zimy w pszczelarstwie to jest 1 maja Uśmiech
Cytuj ten post
Święta racja Szymonie a do maja to hoho..ho jeszcze sporo czasu...
Cytuj ten post
Aktualny stan.
3/12
śmiertelność 75%

Z dwóch rodzin z lesie ostała się jedna. Zamiast tej którą przewiozłem z Koszem kilka tygodni temu zastałem ul opanowany przez spore mrowisko czerwonych mrówek 6 metrów dalej.
Ciekawe czy najpierw padły pszczoły czy mrówki je zlikwidowały.

W sumie posiadam 3 rodziny z zazimowanych 12. Czyli wąskie gardło jest.
Cytuj ten post
Smutno. Ale cóż poradzić. Jeszcze 3 jest do mnozeniaOczko aby dotrwalyOczko
Cytuj ten post
Czas wreszcie na podsumowanie wyjścia z zimy 2016.
Dawno nie pisałem bo nie byłem pewien co będzie a sytuacja była dynamiczna głównie przez choroby i pogodę.
Pierwotnie z dumą i radością ogłosiłem światu poprzez to forum, że przetrwało mi większość rodzin.
Łukasz, jak się okazuje słusznie mnie zastopował abym zaczekał z radością do maja. Mi się wydawało, że już niewiele co spadnie z tego co się obleciało bo nigdy nie miałem takiej sytuacji. Czyli to co wyszło z zimy to przeżywało do szczytu sezonu. Jak się okazuje Łukasza doświadczenie i wyczucie nie zawiodło.
Pszczoły zaczęły umierać w marciu i kwietniu dalej. Nie pomagała pogoda. Pszczoły umierały z powodu choroby powoli wypszczelając się z pszczoły starej a nie mając jeszcze młodej lub mając jej zbyt małe ilości aby mogły pociągnąć nawet niekoniecznie z rozwojem ale ze stagnacją. Ostatnie pszczoły jakie padły były zbyt słabymi kłębikami żeby przetrwać mrozy jakie pojawiły się znów w nocy w połowie kwietnia, chłody, deszcze, braki świeżego pokarmu, być może braki wody. Praktycznie prawie nie miały lotów a musiały się zajmować mają kulą czerwiu które miały. I tak się powoli wypszczeliły aż w końcu zamarły z zimna wszystkie na pasieczysku bazowym.

Otóż przedstawię historię upadków:

Zazimowane 12 rodzin. Stan na listopad 2017.

01.03.2017: po pierwszym oblocie żyło 7 rodzin
04-03.2017: żyło 6 rodzin
08-03.2017: nadal żyło 6 rodzin
14-03.2017: żyło 5 rodzin
31-03.2017: żyły 3 rodziny
24.04.2017: żyła 1 rodzina o którą nie sprawdzałem bo w lesie była. Po tych wiosennych chłodach i mrozach w nocy spisałem ją na straty
05.05.2017: a jednak żyje ostatnia moja rodzina w lesie, która zimowała w gnieździe wybudowanym do objętości 20 litrów (jeden mój korpus Warre).

Dzisiaj byłem jednak od ponad miesiąca przerwy w lesie i okazuje się, że wciąż żyje jedna rodzina. Ma się nawet dość dobrze jak na stan mojej pasieki. To znaczy zajmuje 4 uliczki ula Warre. Dodałem jej jeden korpus po padłej rodzinie z plastrami i trochę z pokarmem aby się szybciej rozwinęła. Będę chciał z niej pobierać jajeczka do rozmnażania. Jak się da to podzielę też najprostszą metodą Warre. Nie zaprzeczam, że biorąc pod uwagę podziały lepiej aby mi przetrwała rodzina w ulu ramowym.

Także stan jak u Mr. Drona. Przetrwała do wiosennej dobrej pogody mi jedna ostatnia rodzina.

Sam nie wiem czy to porażka mojej metody czy nie. Sukcesem tego nazwać nie można.

Na razie moje straty w historii:
2014/2015: przetrwało/ zazimowane: 0/7 100% upadku
2015/2016: 3/5 40% śmiertelność
2016/2017: 1/12 92% śmiertelność
Cytuj ten post
Jak nic 50 uli zazimowanych w poprzednim roku by się przydało.. Nieśmiały
Cytuj ten post
Zgadzam sie ale w moim przypadku i przy mojej metodzie to bylo nierealne.
Cytuj ten post