Ankieta: Czy mam dalej prowadzić notatnik pasieczny tutaj? Czy aktualizować regularnie stan rodzin?
TAK
OBOJĘTNE MI
NIE
[Wyniki ankiety]
 
 
Pasieka Warroza
Z jednej strony w trosce o jej życie.
Z drugiej zdycha jak pospolite bydle..hipokryzja.
Już nie pierwszy raz zwracamy Ci uwage,że pszczoły umierają.
Szanujmy je i szanujmy się nawzajem.
Cytuj ten post
Zdychać czyli wyzionąć ducha.
Czyli uznajemy, że jak coś zdycha to miało duszę.
Wolę zdechnąć niż umrzeć. Umrzeć może cokolwiek.
Cytuj ten post
Nawet od wiejskiego pijaczka pod sklepem słyszałem, że pszczoła umiera, a nie zdycha. Wydawało mi się, że jest to powszechnie uznana tradycja. Kwestia szacunku dla pszczoły.
Oczywiście określenie jest zrozumiałe, życie pszczół się skończyło. Zastanawiałem się tylko czy może te pszczoły miały jakieś "niepszczele" warunki, że ich śmierć nabrała pogardliwego znaczenia.
Może w niektórych regionach Polski nie ma takiego zwyczaju językowego albo nie nadaje się określeniu "zdychać" pejoratywnego znaczenia?

Słownik języka polskiego:

zdechnąć — zdychać
1. pot. «o zwierzęciu: skończyć życie»
2. zdychać pot. «cierpieć»
3. pogard. «umrzeć»
4. zdychać pot. «chylić się ku upadkowi»
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
Pilnowanie poprawności językowej proponuję zacząć od błędów ortograficznych, których cała masa pojawia się na forum, bo jest ich zdecydowanie więcej, niż moje drobne ekscentryczne nieprzestrzeganie tego uzusu językowego. Co do pochodzenia słów to nie macie do końca racji. Słowo zdychać, jak napisał Szymon, pochodzi od wyzionąć ducha, a słowo umierać od "mór", czyli od powszechnej zarazy. W sumie zdychać, wydaje się bardziej oddające szacunek etymologicznie. Tym niemniej umierać, jest w sumie bardziej prawdziwe, bo wszystkie robotnice zdychają w skutek chorób, tracąc odporność jak zostają zbieraczkami. Bez tego każda robotnica ma potencjał życia na jeden rok.

Wyjaśniam. Ja pszczołę traktuję raczej jak mrówki, osy, biedronki czy szerszenie (czyli owady, z którym człowiek akurat jest mocniej związany). Nawet obcy kot czy pies u mnie zdycha. Dopiero własny pies czy kot, który jest członkiem bądź towarzyszem rodziny, zdarza się, że powiem, że odejdzie czy umrze (ale też nie zawsze). Pszczoła jednak nie jest zwierzęciem w pełni udomowionym ani tym bardziej pupilem domowym, który cieszy się na widok swojego właściciela. Dla mnie jednak słowo zdycha nie jest słowem pogardliwym. Jest po prostu opisem biologicznego faktu zakończenia życia. To tyle.

W tym aspekcie pozwólcie mi nie przestrzegać tego uzusu językowego w stosunku do moich pszczół, który moim zdaniem jest oderwany od rzeczywistości i jest według mnie hipokryzją ale też sentymentalizmem (jak ktoś inny uważa).

Dziwię się, że niektórzy tak łatwo nadinterpretowują, jak traktuję pszczoły, bez zapytania mnie o zdanie. No cóż...
W zasadzie to ja chciałem uratować te pszczoły i zanieść je z powrotem do ula. I tak de facto przedłużyłem im życie o kilka dobrych godzin. Z szacunku do pszczół właśnie stosuję auto-apitoksynoterapię, na każdej pszczole, którą niechcący zdarzy mi się przygnieść, aby jej śmierć nie poszła na marne (w moim światopoglądzie i odczuciu).
Zdarzyło się, ze zawoziłem kilkanaście robotnic na rowerze kilka kilometrów, aby trafiły do ula po tym jak go przewiozłem. Często zdarza się, że ganiam pszczołę, jak z mojej winy wyleci i nie wie jak wrócić do ula. Przykre to, ze tak często inni, oceniają człowieka i jakie nim intencje mogą kierować, bez zapytania go o zdanie. 
Cytuj ten post
Cytat:"Dawno temu, jako wyjątkowemu zwierzęciu o nadludzkiej pracowitości i poświęceniu rodzinie,"

Nie wierzę w to. Pszczoły pracują, jak każde zwierzę, tyle ile muszą i dla własnego interesu. Uważam, że to bajeczka dla dzieci o nadludzkiej pracowitości. Co do poświęcenia. Altruizm krewniaczy i odwzajemniony, można sprowadzić do egoizmu. Każdą aktywną czynność jaką podejmuje organizm żywy na poziomie biologicznym, jest motywowany własnym interesem. Popędem do tego jest np. instynktowne odczucie dyskomfortu, który pcha organizm do zaspokojenia popędu przez np. odczucie komfortu. Pewne bezwarunkowe czynności są sterowane automatycznie i bezwiednie jak np. oddychanie czy bicie serca, więc tego nie wliczam, bo to są czynności niewymagające aktywnego działania i podejmowania decyzji o działaniu.

Kolonia eusocjalna polega oczywiście na wspólnym interesie i drobnych egoistycznych interesach ich członków, realizowanych m.in. przez genetykę. Każda robotnica ma lepszy własny interes aby dbać o swoją siostrę zamiast inwestować w rozwój własnego potomstwa. Kiedy to zostaje złamane np. przy nowej matce, pojawiają się robotnice rebeliantki a integracja koloni na pewien czas się rozluźnia. Obcą rodzinę już jednak bez skrupułów wyrabują i zabiją, jeśli tylko nadarzy się dobra okazja.
Cytuj ten post
Aktualizacja 13.03.2018

Na razie wszystkie rodziny żyją na bazowym pasieczysku i mają się całkiem nieźle jak na moje doświadczenia. Nie są zdechlakami. Większość masowych oblotów było 10.03. Kampinosy obleciały się kilka dni wcześniej i już 10.03 nosiły pyłek. Niektóre jednak tego samego dnia co miały oblot, już coś później znalazły. 11.03, czyli dzień później już wszystkie miały mocno rozgrzane gniazda. Wszędzie szukały wody. Zrobiłem poidełko z opon metodą Pana Janusza z kanału "Prosto o Przczelarstwie" (sic!).

1. Kampinoska od Lutza 01 - zimowla 5 WZ na ciepło, od grudnia miała cegłę, pokarmu po oblocie już nie miała i kończyła cegłę. Znaczy, że cegła ją uratowała przynajmniej pod koniec. Dostała dodatkowo trochę ciasta i dwie ramki z ziołomiodem od innych rodzin. Osyp niewielki.

2. Łukaszowa 01 - zimowla 5 WZ na ciepło. Osyp spory. Osłabła przez zimę. Zajmuje tylko 3 uliczki. Została ścieśniona do 3 WZ. Pokarm ma spokojnie. Jedna ramka z pokarmem poszła  za zatwór a druga do innej rodziny.

3. Córka surwiwalowej przedwojennej AMM 01 - zimowla 4 WZ na ciepło dwurodzinnie. Osyp spory. Osłabła. Zajmuje 3 uliczki. Została zacieśniona o jedną wycofaną ramkę. Pokarmu sporo na spokojnie.

4. Łukaszowa 02 - zimowla 5 WZ na zimno dwurodzinnie. Siedzą na wszystkich ramkach, średnio z pokarmem, dostały ciasto.

5. Córka surwiwalowej przedwojennej AMM 02 - zimowla 5 WZ na ciepło, jest pokarm spokojnie, zostały na 5 ramkach.

6. Borówka - zimowla 4 WZ na ciepło dwurodzinnie. Przed oblotem nerwowe i szumiały, tuż pod beleczkami, z którym chciały wyłazić. Dlatego dostały ciasto. Nie zaglądałem.

7. Kampinoska od Lutza 02 - zimowla 4 WZ na zimno dwurodzinnie, od grudnia miały cegłę, aktualnie pokarmu mają ale średnio, wyjadają sobie cegłę do końca (teraz zdecydowanie szybciej niż w ciągu zimy), pierwsze zaliczyły oblot i latają najwcześniej ze wszystkich. Jest to rodzina zrobiona pod koniec czerwca z matki NU Kampinoskiej, ramki z czerwiem, ramki z pokarmem i dosłownie mini-pakieciku mniej niż ćwierć kilo pszczół. Tym samym okazuje się, że można z czegoś takiego zrobić rodzinę i zazimować na 4WZ.

8. Asta - zimowla 5 WZ na ciepło dwurodzinnie, pokarm jeszcze mają, ale dokładnie czy im starczy do maja. Obsiadają wszystkie ramki.

9. Łukaszowa 03 - zimowla 3  WZ na ciepło dwurodzinnie, pokarm średno, dostały ciasto.

10. Dobra - zimowla 7 WZ na zimno dwurodzinnie, pokarm mają na spokojnie, zostały ścieśnione o dwie ujęte ramki za zatwór.

11. Córka surwiwalowej przedwojennej AMM 03 - zimowla 4 WZ na ciepło dwurodzinnie, osyp spory i już od grudnia im sprzątałem (bo mogłem bez problemu), pokarm jest. Ostatnia zaliczała oblot, dzień później niż reszta.

P.S. Zrobiłem ankietę w tym wątku. Poproszę o kliknięcie. Dziękuję.
Cytuj ten post
Mam powrót zimy po tym jak rodziny wystartowały po oblotach. Po czym to wnoszę?
- rozgrzały gniazda
- wzrosła diametralnie szybkość spożycia cegieł (przy okazji delikatne potwierdzenie, ze cegła nie pobudza)
- jest olbrzymie parcie na wodę, dosłownie rzucają się wychodząc gromadnie jak prysnę na ramki z pryskiwacza

Jest ok. minus 4 stopnie i czynniki chłodzenia, takie jak: spora wilgoć oraz wiatr.
Przygotowałem się i nie boję się o małe nuki. Rodziny zostały po oblotach odpowiednio ścieśnione.
Część jest dwurodzinnie, oczywiście ule izolowane oraz docieplenie po bokach matami i na górze poduchą.
Wczoraj z powrotem przymknąłem wylotki gąbką podobnie jak przed lutowymi mrozami. Mianowicie:
Zimna zabudowa: górny na dwie pszczoły, dolny całkiem zamknięty.
Ciepła zabudowa: górny otwarty, dolny całkiem zamknięty.
Nuki z boku ula w ogóle są na ciepło, nie mając bezpośredniego styku gniazda z wylotkiem.
Najmniejsze mają w tej chwili po 3 ramki.
Jestem spokojny. Uśmiech
Pozdrawiam
Cytuj ten post
Proponował bym dać wody wiecej.
Ja dałem słoiki 330ml pod poduszki i schodzą mi praktycznie co dziennie. ( temperatury u mnie od wtorku -2/4 w dzień  i - 8 w nocy)

Słoiki nie nad rodziną tylko z boku.

Jeżeli nie chcesz słoików to jest też opcja z ramką,wstawiasz ją całą do pojemnika z wodą i stukasz tak długo o dno aż wyleci całe powietrze. Jeżeli cała ramka to za dużo to przechylasz na płasko i masz pół ramki wody.

Zaintrygowałeś mnie tym ziołomiodem,z czego robisz ?
Cytuj ten post
(16.03.2018, 21:32)Jacuch napisał(a): Zaintrygowałeś mnie tym ziołomiodem,z czego robisz ?

Panoramiks. Tajemna receptura. Oczko

A tak naprawdę opisywałem wiele razy i aktualizowałem na forum.
Z czego popadło na jesieni pszczelarskiej.


Cytat:Proponował bym dać wody wiecej.

Ja w ogóle wody nie dawałem. Spryskiwacz był przy okazji spryskania, aby trochę zeszły. Staram się minimalizować użycie dymu na rzecz spryskiwacza z dobrymi rezultatami.
Może w jednej rodzinie testowo bym spróbował. A nawet teraz jak chwycił mróz to jest sens?
Nie wyhamują trochę instynktownie?
Cytuj ten post
Przestaną brać. Proponuję pół ramki  lub ramkę nadstawkową wodą od strony ścianki,jak się kłąb rozluzni to bedą pobierać.
Nigdy tego w ulu nie stowałem tzn ramki .
Wkładam ramki z wodą do korpusów do oczyszczenia.
Ramka jak najjaśniejsza bo ciemne mi pleśniały.

Czytałem o Panoramiksie,umkneło mi że dajesz do tego cukier Uśmiech
Cytuj ten post
(16.03.2018, 21:59)Jacuch napisał(a): Czytałem o Panoramiksie,umkneło mi że dajesz do tego cukier Uśmiech

Cukier to podstawa bo to jest przecież głównie substytut nektaru i w tym celu go dawałem.

Swoją drogą myślisz, żeby wciągnęły ziołowy wywar wodny z solami i zakwaszony bez cukru?
Ciekawe czy taki gorzki z piołunem bez cukru by łyknęły. Duży uśmiech
Z odrobiną różnych soli to preferują (w granicach swoich preferencji) ponad czystą wodę, według badania.
Cytuj ten post
(16.03.2018, 21:59)Jacuch napisał(a): Wkładam ramki z wodą do korpusów do oczyszczenia.

Doprecyzuj.
Wkładasz do korpusów ramki do oczyszczenia?
Jeśli tak to o jakich ramkach mowa? Czy to są ramki z powbijanymi padłymi pszczołami, zapleśniałe?
Gdzie taki korpus wstawiasz w ulu, w jakim momencie (pora roku, temperatura, siła rodziny)?
Cytuj ten post
Pisałem o ramkach do oczyszczenia po miodobraniu.
Ustawiam słupek korpusów na pasieczysku,a  wodę daję tylko dlatego że staram się trzymać miód jak naj dłużej w ulu.praktycznie aż do następnego pożytku.
Robię tak ponieważ uważam że pszczoły  są spokojniejsze ,a jak przypadkiem pożytek się opóźnia lub nie wystąpi bo np zmarzł.to ja jestem spokojniejszy bo pszczoły mają co jeść i nie zakłuca to ich rozwoju.
Niestety przez takie działanie część miodu mi krystalizuje.dlatego woda żeby ułatwić sprzątanie.

Natomias ramki z pomorem i splesniałe wytapiam.
Wymieniam co roku prawie całe gniazdo na wezą i zawsze mam zapas suszu.
Cytuj ten post
Od 6 stopni Kampinosy, Borówka i Dobra zapierdzielają już ostro po wodę. One pierwsze.
Mam ule izolowane, które stoją w cieniu, więc słońce nie ma tu znaczenia.
Jest ruch na wylotku w obie strony i każda najdrobniejsza kałuża przyciąga ich uwagę. Tam gdzie operuje słońce na wodę, tam chętniej.
Cytuj ten post
Aktualizacja 03.04.2018

W porównaniu do notatki pasiecznej stanu rodzin z 13.03.2018 niewiele się zmieniło. Wszystkie żyją, są na tylu samych ramkach, co były wtedy. Jak pogoda pozwala to ochoczo wylatują na pyłek oraz powoli przenoszą zapasy z ramek wycofanych za zatwór po oblocie.

Natomiast sprawdziłem, że żyje moja najstarsza rodzina.
12. Surwiwalowa AMM w lesie, z 5-6 uliczek na dwóch korpusach Warre.

Przeżyła znów w ciężkich warunkach wilgotnych: wilgotne zacienione miejsce w lesie, od środka mokry ul miejscami popleśniały, z mokrym sporym popleśniałym już osypem na dennicy. Osyp jak w zeszłym roku, znów im usunąłem. Nosi pyłek więc chyba wszystko jest w porządku. Przeżyła dzięki cegłom dodanym 01.01.2018. Zjadła 2/3 cukru w cegłach czyli dwie cegły co były najbliżej nad kłębem. Teraz dogryza tę skrajną. Powinno wystarczyć do pierwszego nektaru. Od 3 miesięcy jest więc na samej cegle. Nie żałuję, że podałem. Tym razem wątpiący szydercy nie mieli racji. Uśmiech Choć z ostatecznym potwierdzeniem przeżycia zakończonego sezonu wstrzymuje się do maja.
Cytuj ten post
A co miały niby te cegły złego przynieść?
Cytuj ten post
13.03.2018

Cytat:7. Kampinoska od Lutza 02 - zimowla 4 WZ na zimno dwurodzinnie, od grudnia miały cegłę, aktualnie pokarmu mają ale średnio, wyjadają sobie cegłę do końca (teraz zdecydowanie szybciej niż w ciągu zimy), pierwsze zaliczyły oblot i latają najwcześniej ze wszystkich. Jest to rodzina zrobiona pod koniec czerwca z matki NU Kampinoskiej, ramki z czerwiem, ramki z pokarmem i dosłownie mini-pakieciku mniej niż ćwierć kilo pszczół. Tym samym okazuje się, że można z czegoś takiego zrobić rodzinę i zazimować na 4WZ.

Aktualizacja: 07.04.2017

ad. 7. Kampinoska od Lutza 02, bez zaskoczenia co do ilości czerwiu (bynajmniej nie co do ilości ramek w gnieździe) jest w tej chwili najsilniejszą rodziną u mnie. Dziś czerw zasklepiony na wygryzieniu zajmuje okołu od 1/2 do 2/3 na trzech ramkach WZ z obu stron na 4 ramki na, których ma gniazdo. Bez zaskoczenia dlatego, że to ona wyprzedzała inne rodziny. Pierwsza zrobiła oblot (wyprzedziła o kilka dni inne rodziny) i zawsze pierwsza wylatywała po wodę wraz ze wzrostem dziennej temperatury. Bywało więc czasem tak, w to ochłodzenie, że tylko ona miała jakieś tam marne loty. Pewnie po wodę. Generalnie latała w zimę od 8 stopni, a po pierwszym oblocie od 6 stopni. Pierwsza też odkryła pyłek (o dwa dni wcześniej od innych rodzin).
Cytuj ten post
Pierwsze miodobranie na żywych rodzinach po 4 latach. Pierzgomiód wierzbowy. Uśmiech Pyszny.


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
Gratulacje Uśmiech
Cytuj ten post
Po co zabrałeś ramkę z czerwiem?
Cytuj ten post
Z tego samego powodu co pierzge i miod oraz zrobilem badanie na V. Mialem tez wiecej czerwiu trutowego, bo juz budowaly pod ramkami.

A generalnie to z lezaka WZ bez krat, nadstawek i wezy, ciezko jest odebrac zasklepiona w wiekszosci ramke bez czerwiu.
Cytuj ten post
A ryby na to nie chca brac Niezdecydowany
Cytuj ten post