Naturalne rozmnażanie rodzin pszczelich,
#61
(13.05.2016, 14:52)emzarek napisał(a): Czy każdy zrobiony odkład dostaje syrop na początek czy to zależy od stanu zapasów które dostał?

Lepiej dać ramkę miodu na początek. Jak się matka unasienni to można podkarmiać jak jest potrzeba.
Przeważnie jest jak chcesz aby szły w siłę.
Cytuj ten post
#62
(13.05.2016, 15:11)Czarek napisał(a):
(13.05.2016, 12:55)Borówka napisał(a):
(13.05.2016, 11:32)Czarek napisał(a): .
Tyle że roje osadzone w takim ulu muszą już umieć budować małe komórki i ogólnie radzić już sobie z patogenami.

A w innym ulu to nie?

W innym ulu można dać węzę o pomniejszonej komórce i taką odbudują. Michael Bush twierdzi że podstawową przyczyną niepowodzeń hodowli pszczół w ulu Oscara Perone jest osadzanie tam rojów z rodzin hodowanych na węzie o nienaturalnie dużej komórce. A potrzeba około 8 pokoleń robotnic, aby utrwaliły sobie odnowioną pamięć starych dobrych czasów. 
Chociaż ja tam akurat mogę się mylić, na ale taki Bush to nie wiem :-)

Ale ja też jak i inni osadzam roje hodowane na węzie do całkowicie bezramkowe ula. Czy jest różnica pomiędzy Peronem, Warszawiakiem, KTBH czy LN TBH. No nie wiem. Będą sobie wracały do swoich optymalnych rozmiarów po swojemu bez przyspieszania u mnie. Małą węza ma też wady dużej czyli ujednolicenia wszystkich komórek i brak swobody a widzę, że (całe szczęście) nawet pszczoły przeniesione na swobodę prosto z węzy mają instynkt robienia różnej wielkości i o różnym stopniu pochylenia komórek.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#63
Czyli Bush jednak też się myli... nie ma co się powoływać na jego dorobek pszczelarski ;-(
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#64
(13.05.2016, 15:55)Czarek napisał(a): Czyli Bush jednak też się myli... nie ma co się powoływać na jego dorobek pszczelarski ;-(

Tego nie wiem ale nie ma co traktować Bush'a jako nieomylnego guru i być jego wyznawcą. I on sam też nie chciał by go tak traktowano dlatego chętnie dyskutuje na różnych forach. Myślę, ze jest otwarty na to, że nie wszystko musi wiedzieć na 100%.

Po za tym nie myli się co do tego, że pszczoły prosto z węzy 5,4 nie budują 4,9mm. Ale czy to najważniejsze tego nie wiem. W każdym razie węza mnie nie przekonuje zarówno ze względu dla pszczół (ujednolicanie które jak sądzę to im się nie podoba) jak i dla mnie. Nie chciałoby mi się robić najgorszej pracy pszczelarskiej: drutować ramek i wtapiać węzę. Nie wspomnę już o szukania węzy z czystego wosku na 100% pewności.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#65
(13.05.2016, 15:51)Krzyżak napisał(a):
(13.05.2016, 14:52)emzarek napisał(a): Czy każdy zrobiony odkład dostaje syrop na początek czy to zależy od stanu zapasów które dostał?

Lepiej dać ramkę miodu na początek. Jak się matka unasienni to można podkarmiać jak jest potrzeba.
Przeważnie jest jak chcesz aby szły w siłę.

Odkładom daje prócz miodu na ramce (jak mam), ciasto w woreczku śniadaniowym tak około 0.5 kg , woreczek z jednej strony tak na 3 cm nie zamknięty aby ciasto nie wysychało. Tam pszczółki sobie wchodzą. Jak jest pożytek to ciasto oleją. Jak nie lub pogoda do kitu to odkład się rozwija. Kiedyś nie dawałem ciasta i było różnie.
A chodzi o to aby do zimy to były mocne pszczoły.Ciasto uzupełniam jest tam non stop.
Cytuj ten post
#66
Wróćmy do naturalnego rozmnażania rodzin pszczelich, proszę.

O odkładach i pakietach które trzeba karmić i non stop uzupełniać ciasto (szkodząc pszczołom), nalotach, hodowlach matek, przekładaniu larw są inne wątki a jest ich bardzo wiele.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#67
Też, często je zaśmiecasz. Oczko Te inne tematy.

Wybacz więc. Oczko
Cytuj ten post
#68
(13.05.2016, 11:39)bonluk napisał(a): taaa... i strata czasu w oczekiwaniu na rój. Do tego dobry stołeczek, ze dwa piwka i siedzimy cały dzień... Dobrze, że do emerytury już niedaleko wtedy i ja przejdę na taką gospodarkę

Ale to nie jest głupia myśl ino zamiast czekania z workiem mozna uszyć długi tubus z gęstej siatki (moskitiera, tiul)  - i jeden otwór połaczyć z ulem  macierzystym, drugi ul - postawić wyżej  i wsunąc w drugi otwór - oczywiście szczelnie oklejając np  taśmą dookoła ula.  I dać pszczołom czas  na wylot i  podjęcie decyzji o zasiedleniu tego wolnego ula. 
Można też dać nad wlotkiem drugiego ula deskę, żeby rój się podwiesił  - zawsze będzie uwięziony. Wtedy wystarczy jedna wizyta wieczorna celem sprawdzenia czy rój zasiedlił ul, czy wisi  bo mu tenże nie pasuje . 


Załączone pliki Miniatury
   
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#69
(13.05.2016, 17:04)Modliszqa napisał(a):
(13.05.2016, 11:39)bonluk napisał(a): taaa... i strata czasu w oczekiwaniu na rój. Do tego dobry stołeczek, ze dwa piwka i siedzimy cały dzień... Dobrze, że do emerytury już niedaleko wtedy i ja przejdę na taką gospodarkę

Ale to nie jest głupia myśl ino zamiast czekania z workiem mozna uszyć długi tubus z gęstej siatki (moskitiera, tiul)  - i jeden otwór połaczyć z ulem  macierzystym, drugi ul - postawić wyżej  i wsunąc w drugi otwór - oczywiście szczelnie oklejając np  taśmą dookoła ula.  I dać pszczołom czas  na wylot i  podjęcie decyzji o zasiedleniu tego wolnego ula. 
Można też dać nad wlotkiem drugiego ula deskę, żeby rój się podwiesił  - zawsze będzie uwięziony. Wtedy wystarczy jedna wizyta wieczorna celem sprawdzenia czy rój zasiedlił ul, czy wisi  bo mu tenże nie pasuje . 

Na forum Polanki był taki Pan co specjalne konstrukcje ula i na wylotku specjalne konstrukcje rojołapek budował.
 Zaparzył się taki rój z temperatury pod wpływem stresu. Ale można czynić próby.
Cytuj ten post
#70
Kószkowcy w Niemczech tak robią tylko czekają na rój i wiążą go a nie jako tunel do drugiego ula Uśmiech. Ja na razie testuje rojołapki Pana Osiewalskiego. Ogólnie najlepiej być na pasiecie podczas rojenia non stop wtedy duże szanse na duży procent złapanych reszta niezłapanych pszczół nie idzie w świat miejmy nadzieję, ze nie zostanie wymieniona matka. Gość Salomona Parkera w ostatnim podcaście o łapaniu rójek na rojowabiki wspomina, że nawet łatwiej złapać rójkę tam gdzie nie ma dziuplastych drzew bo wtedy z braku laku taka rójka łapie się nawet do skrzynki postawionej na ziemi.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#71
"Cuda wianki" hehe
Cytuj ten post
#72
Masz to wypraktykowane przez człowieka który dłużej lat ma pszczoły od Ciebie więc nawet Ty powineneś przyjąc do wiadomości, ze żadne cuda. Wystarczy być na pasiece w okresie rojenia żeby złapać grona rojowe.

A żeby złapać osadzone roje wystarczy mieć gesto wszędzie skrzynkowe rojowabiki pozakładane. Są ludzie którzy od lat mają pasieki a nigdy nie kupili pszczół. Wszystko mają ze złapanych roi. Wystarczy chcieć i mieć możliwości i czas.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#73
hehehe Język

"A żeby złapać osadzone roje wystarczy mieć gesto wszędzie skrzynkowe rojowabiki pozakładane. Są ludzie którzy od lat mają pasieki a nigdy nie kupili pszczół. Wszystko mają ze złapanych roi."

Od lat nie kupowałem (mały epizod, nie udany ).

Pozostały tekst to ubaw Duży uśmiech Duży uśmiech

Mój tata łapie Duży uśmiech 75 lat hehehe

Lubisz w brednie wierzyć, Twoja wola. Połapiesz te roje,setkami to pisz Język
Cytuj ten post
#74
A dlaczego miałbym łapać setkami skoro moim celem jest mała pasieka hobbystyczna.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#75
To jak ta naturalna selekcja ma się obnażyć ?

Wiesz, w apipolu już od lat mają system kom. ze wiedzą czy matka wyleciała na oblot i czy powróciła.
Może to i do łapania roi przydało by się. Duży uśmiech

Już to widzę, Szefie wnuczka ma biegunkę o 10 a o 10,30 co?heheh o 12,15 żona ,o 13,20 dziadek a o 15 mam wypowiedzenie. heheh
Cytuj ten post
#76
A może by nie cytować całej dyskusji jeśli się odpowiada na ostatni post ? Cytaty są wskazane jeśli ktoś chce się odnieśc do czyjejś dużo wcześniejszej odpowiedzi ... Można też wycinać niepotrzebne treści cytatów - to naprawdę wydłuża niepotrzebnie wątek Uśmiech Taka dygresja Uśmiech


Przedytowałem im posty. W pełni popieram Twój postulat. Przestańcie tak cytować bez sensu.
Admin
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#77
Nic nie robić, nastrój rojowy - dzielimy, przeoczymy wyjdzie rój uda się to się złapie nie uda się pójdzie w las i może kiedyś coś wróci... Jak najmniej rekwizytów, worków i innych gadżetów na pasiece...
Takie moje zdanie.
Cytuj ten post
#78
(13.05.2016, 19:26)bonluk napisał(a): Nic nie robić, nastrój rojowy - dzielimy, przeoczymy wyjdzie rój uda się to się złapie nie uda się pójdzie w las i może kiedyś coś wróci... Jak najmniej rekwizytów, worków i innych gadżetów na pasiece...
Takie moje zdanie.

Podobne jest i moje z tym zastrzeżeniem, że często bywam w domu więc mogę obserwować i uczyć się obserwować będąc na pasiece w sezonie rojowym aby łapać rój celowo.
Po pierwsze mateczniki. Po drugie obserwacja wylotka i pogody. Podobno da się z dużym prawdopodobieństwem określić, że danego dnia będzie rójka oraz za kilkadziesiąt minut - kilka godzin. Tak wynika z filmu Pana Osiewalskiego. Nie ma lepszej możliwości aby zostać w tym mistrzem i przewidywać kiedy rodzina się wyroi jak tego spróbować i zaliczać porażki. 
 
A jak muszę wyjechać i jest spodziewana rójka to dzielę sztucznie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#79
Pan Osiewalski przez lata się chyba tego uczył więc śmiem twierdzić, że po dźwięku rodziny rozpozna czy w przeciągu 2h się wyroi
Cytuj ten post
#80
Różnie to z pszczołami bywa są takie rodziny, że dokładnie widać dzisiaj albo najwyżej jutro będą na drzewie, ale też są takie,że nieznany dzień ani godzina.
Cytuj ten post
#81
(13.05.2016, 11:39)bonluk napisał(a): taaa... i strata czasu w oczekiwaniu na rój. Do tego dobry stołeczek, ze dwa piwka i siedzimy cały dzień... Dobrze, że do emerytury już niedaleko wtedy i ja przejdę na taką gospodarkę

Z tego co słyszałem roje wychodzą do obiadu więc siedzimy tylko połowę dnia Język
Cytuj ten post
#82
Znajomy opowiadał że jego mama polewała rój na drzewie co kilka godzin przez 2 dni bo nie mógł wcześniej przyjechać Duży uśmiech
Cytuj ten post
#83
Biologia uczy nas, że rój pszczeli, to nie  tylko pewna ilość pszczół; każda rodzina jest biologiczną jednością, która rozwija się i pracuje według własnych odrębnych praw. W nowoczesnej gospodarce pasiecznej, zaleca się dzielić i łączyć rodziny pszczele, przenosić czerw z ula do ula, przy czym dotychczas nie troszczono się o to, że zabiegi te naruszają funkcjonowanie swoistego organizmu, jakim jest rój pszczół.

Drugą podstawową cechą biologii roju jest jedność, jaką stanowią pszczoły z własną matką? Nie należy zapominać, że matka spędza całe życie w gnieździe pomiędzy pszczołami swej rodziny, żywiąc się mleczkiem jej pszczół karmicielek zarówno w okresie rozwoju, jak i w czasie składania jaj. W każdej rodzinie pszczelej wytwarza się swoisty związek pomiędzy pokarmem matki i pokarmem larw. Zapewnia to stałość przekazywania cech dziedzicznych. Nowoczesne metody hodowli pszczół pozwalają na bardzo łatwe naruszanie więzi, łączącej matkę z pszczołami. Matki zabiera się, zamienia na inne, przenosi z rodziny do rodziny, chcąc polepszyć jakość potomstwa.

Poza jakością jaj składanych przez matkę, ważną rolę odgrywa tu wpływ środowiska, a zwłaszcza pokarmu. Dziedziczność komórek płciowych matki ulega wpływowi pokarmu nowej rodziny, a potomstwo produkowane przez nową matkę, ulega wpływowi karmicielek, które przekazują mu swoje cechy.

W wypadkach, gdy różnice pomiędzy matką i pszczołami występują bardzo jaskrawo, a więc przy poddawaniu pszczołom matki odmiennej rasy, stwierdzono np. zmniejszenie się odporności na choroby, co tłumaczy rozchwianiem dziedziczności u potomstwa.


G. TARANÓW — Teoria i praktyka  pszczelnicza musi się oprzeć się na właściwych podstawach. „Pczełowodstwo"
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#84
Na razie teoretycznie wstępnie rozważam pozyskanie więcej matek bez hodowli matek od rodzin które żyją 2,5 roku bez leczenia niż tyle ile na skutek wyrojenia albo dzielenia bez hodowli matek. (w moim przypadku pewnie na pół czy silny jeden odkład).

Jakie są możliwości zaizolowania części mateczników kiedy rodzina wejdzie w stan rojowy.
Rozumiem, że najłatwiej pewnie te które wystają dobrze od plastra np. na dole.

Jakie lokówki się do tego dobrze by nadawały.

Kiedy najlepiej zaizolować? Jak matecznik będzie zasklepiony?

Czy można również zaizolować matecznik ratunkowy choć pewnie gorzej tak aby go nie uszkodzić?

Czy matka która wcześniej się wygryzie nie uszkodzi jednak tych mateczników pomimo izolacji?
Czy matki nie będą próbowały ze sobą walczyć pomimo izolacji i matka zniewolona nie będzie uszkodzona?

Takie matki mógłbym albo dodatkowo wykorzystać albo mógłby ktoś ode mnie wziąć do celów TF. Zwłaszcza, że i tak większość z nich zginie. Jedyna wada toto, że nie będę wiedział czy zostawiłem tą która by wygrała konkurencję.
Ale to już trudno. Nie muszę przecież izolować wszystkich poza jednym.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#85
Czekaj aż zasklepią matecznik. Potem go delikatnie wytnij z plastra i włóż do lokówki lub do jakieś klateczki osiatkowanej. Możesz zrobić z dwóch korków od wina i siateczki. Umieść z powrotem w gnieździe w tej samej pozycji pionowej. Matki się wygryzą i będą w klateczkach a pszczoły je będą karmić lub możesz zabrać dzień lub dwa przed wygryzieniem i poddać do ulika weselnego lub odkładu/rodziny.

p.s. Po zasklepieniu mateczników rodzina za chwile pójdzie na drzewo Uśmiech
Cytuj ten post
#86
(02.03.2017, 12:41)Krzyżak napisał(a): p.s. Po zasklepieniu mateczników rodzina za chwile pójdzie na drzewo Uśmiech

Albo na rojowabiki Pana Osiewalskiego lub moje drzewo.
Albo w dalszej koleności na rojołapki porozwieszane po okolicy w pewnym oddaleniu.

Jest ryzyko jest zabawa. Ja ucieknie nie wiadomo gdzie to trudno.
Zostanie mi macierzak i tak.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#87
Cytat:Potem go delikatnie wytnij z plastra i włóż do lokówki lub do jakieś klateczki osiatkowanej.

To wycięcie musi być na tyle głębokie pewnie aż dojdzie na drugą stronę plastra i z zapasem naokoło. Pewnie nie da się nie uszkadzać innego czerwiu?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#88
Możesz zakratować wylotek, rój wyjdzie a matka nie to rój wróci.
Możesz zamknąć matkę w jakimś izolatorze/klatce jak widzisz że są już mateczniki. Jak zabierzesz mateczniki to matkę wypuścić, nastrój rójowy jeszcze się wzmoży więc założą kolejne mateczniki. Będziesz miał więcej matek Uśmiech

Matecznik musisz wyciąć tak, aby był cały zamknięty więc trochę plastra się uszkodzi w tym i czerw.
Cytuj ten post
#89
(02.03.2017, 14:06)Krzyżak napisał(a): Możesz zakratować wylotek, rój wyjdzie a matka nie to rój wróci.
Możesz zamknąć matkę w jakimś izolatorze/klatce jak widzisz że są już mateczniki. Jak zabierzesz mateczniki to matkę wypuścić, nastrój rójowy jeszcze się wzmoży więc założą kolejne mateczniki. Będziesz miał więcej matek Uśmiech

Matecznik musisz wyciąć tak, aby był cały zamknięty więc trochę plastra się uszkodzi w tym i czerw.

Tylko, że ja chce łapać swoje roje.
Przeczytaj pierwszy post wątku.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#90
(02.03.2017, 12:46)Borówka napisał(a):
Cytat:Potem go delikatnie wytnij z plastra i włóż do lokówki lub do jakieś klateczki osiatkowanej.

To wycięcie musi być na tyle głębokie pewnie aż dojdzie na drugą stronę plastra i z zapasem naokoło. Pewnie nie da się nie uszkadzać innego czerwiu?

Jak ja wycinałem to niestety ale czerw dookoła i z tyłu zniszczony. Chyba że plaster na snozie to mateczniki są pionowo na dole plastra i nie przeszkadza w wycinaniu dolna beleczka i  druty. A dodatkowo jak rojowe to mateczniki jeden obok drugiego posklejane.
Cytuj ten post