Opryski i zaprawy nasienne
#1
Jak tam u kolegów z opryskami?
Ostatnio po zbożach w pełnym słoneczku w południe jechały opryskiwacze .
Efekt to pełzające pszczoły po trawie i nie mogące podfrunąć czy to coś z moimi pszczołami nie tak?
Matki przestały czerwić i dramatycznie spadła ilość czerwiu chyba nici z tych ton miodu.Smutny
Cytuj ten post
#2
Niekiedy wytłumaczeniem jest to,że pryskali na niekwitnące rośliny, tylko przy dzisiejszych maszynach często bywa tak ,że mały wiaterek i rozpylana mgiełka osiada 0,5 km dalej Smutny
Cytuj ten post
#3
(24.05.2016, 20:15)grzegor41 napisał(a): Niekiedy wytłumaczeniem jest to,że pryskali na niekwitnące rośliny, tylko przy dzisiejszych maszynach często bywa tak ,że mały wiaterek i rozpylana mgiełka osiada 0,5 km dalej Smutny


Nawet nie wiedziałem ,że może być taka fala uderzeniowa po opryskach . Tak masz racje poszło z wiatrem ,a oprysk było czuć na całą wieś . 
Cytuj ten post
#4
Jakie stosujecie metody na takich imbecyli co pryskają w południe? Na tych ciągnikach jeżdzą same chamy musiał bym się bić i na szpitalu mogło by się zakończyć dla nich w najlepszym wypadku.
Cytuj ten post
#5
Warto nagrać gościa, tylko gdzie się z tym nagraniem zgłosić, żeby później o tym pamiętał.
Cytuj ten post
#6
Ostatnio zatrzymała mnie policja. I pytałem jak to jest z tymi rolnikami i opryskami w dzień. Policjant odpowiedział ze policja ma obowiązek wyjechać do takiego człowieka i ukarać. Więc można śmiało dzwonicUśmiech A nagrać też można jako dowód jak by przyjechali za poznoUśmiech
Cytuj ten post
#7
(24.05.2016, 20:10)warrozek napisał(a): Jak tam u kolegów z opryskami?
Ostatnio po zbożach w pełnym słoneczku w południe jechały opryskiwacze .
Efekt to pełzające pszczoły po trawie i nie mogące podfrunąć czy to coś z moimi pszczołami nie tak?
Matki przestały czerwić i dramatycznie spadła ilość czerwiu chyba nici z tych ton miodu.Smutny

Gdzie w Bieszczadach masz te zboża?
Cytuj ten post
#8
[Greenpeace: Narodowa Strategia Ochrony Owadów Zapylajacych p40 za Pistorius, 2015]

0,25g klotianidyny uwolnione z pyłem z zaprawionych nasion na powierzchni jednego hektara powoduje masowe zatrucia pszczół.

Niedawno minister rolnictwa zezwolił na zaprawianie neonikotynoidami (m.in. klotianidyną) nasion rzepaku ozimego, który siany będzie zapewne wtedy, kiedy się sieje zboża ozime...

Zrobił to po tym, jak UE zakazała neonikotynoidów. W Polsce jeszcze w tym roku będą mogli nasi rolnicy je zastosować.

Podczas wysiewania uwalnia się odłożony między nasionami pył, posiadający właściwości toksyczne dla pszczół i owadów.

https://www.gov.pl/rolnictwo/czasowe-zezwolenie-na-zastosowanie-zapraw-nasiennych-z-grupy-neonikotynoidow


"Minister mowi:
Tak. Konsultowaliśmy użycie tego syfu z górą Polskiego Związku Pszczelarstwa.
Prezes związku zapytany odpowiada:
Nic takiego nie miało miejsca"

Na FB padają głosy, żeby pszczelarze pojechali na Warszawę.
Cytuj ten post
#9
(13.07.2018, 10:24)michal79 napisał(a): Minister mowi:

Tak. Konsultowaliśmy użycie tego syfu z górą Polskiego Związku Pszczelarstwa.
Prezes związku zapytany odpowiada:
Nic takiego nie miało miejsca

Minister użył słowa syf? Coś nie wydaje mi się. Jakie jest źródło tego cytatu. Greenpeace? 
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#10
Zostało im po magazynach to przedłużył minister o rok. Interes się musi kręcić, napewno taniej niż to wszystko utylizować.
Może z zagranicy też pozbierają przy okazji.
Znam rolnika który nie spał po nocach i pryskał (7 razy )żeby się tego pozbyć. Będzie musiał kupić jeszcze raz nieboraczek..
Cytuj ten post
#11
(13.07.2018, 10:38)Borówka napisał(a): Minister użył słowa syf? Coś nie wydaje mi się. Jakie jest źródło tego cytatu. Greenpeace? 

Myślę że nie należy traktować tego cytatu dosłownie Oczko
Cytuj ten post
#12
(13.07.2018, 11:17)michal79 napisał(a): Myślę że nie należy traktować tego cytatu dosłownie Oczko

Nie wiem, może ja jakoś inaczej rozumiem język polski ale cytat to cytat i z definicji jest dosłownym przytoczeniem wypowiedzi.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#13
Kuba, myślę że słowa w cudzysłowie są w mojej wypowiedzi cytatem wypowiedzi innego internauty, który PRZYTOCZYŁ UŻYWAJĄC własnych słów to, co stwierdziło ministerstwo.

I jak by tego nie ujmować, to ministerstwo i "góra PZP" rozmijają się w zeznaniach...

Znalazłem jeszcze odniesienia do dwóch innych badań wykazujących negatywny wpływ neonikotynoidów:

[Woodcock i in., 2016] Negatywny wpływ neonikotynoidów na populację dzikich pszczół.

[Gilburn i in., 2015 oraz Forister i in., 2016] Negatywny wpływ na liczebność/ różnorodność populacji motyli.
Cytuj ten post
#14
Co takiego ten miód rzepakowy ma w sobie? Jakie są cudowne jego właściwości ? Czy ktoś go jeszcze kupuje, bo ja do ust rzepakowego miodu nie włożę. Nie włożę miodu rzepakowego, jak i innego jedzenia o którym wiadomo, że lane chemikaliami.

I nie mówcie mi, że wszystko jest na chemii, bo nie jest. Trzeba tylko poszukać.
Cytuj ten post
#15
(13.07.2018, 18:46)Bączek napisał(a): Co takiego ten miód rzepakowy ma w sobie? Jakie są cudowne jego właściwości ? Czy ktoś go jeszcze kupuje, bo ja do ust rzepakowego miodu nie włożę. Nie włożę miodu rzepakowego, jak i innego jedzenia o którym wiadomo, że lane chemikaliami.

I nie mówcie mi, że wszystko jest na chemii, bo nie jest. Trzeba tylko poszukać.

Niektórzy innego nie chcą tylko "ten biały", a najlepiej żeby był skremowany. Sam też lubię i używam.
Cytuj ten post
#16
(13.07.2018, 20:30)pastaga napisał(a): Niektórzy innego nie chcą tylko "ten biały", a najlepiej żeby był skremowany. Sam też lubię i używam.

Ja też używam. Choć nie można go nazwać oczywiści organicznym czy "bio". Ogólnie to wszystko jest chemią. Chemia to chemia tamto. Gdyby nie chemia w ogóle nie byłoby nic, a już na pewno życia biologicznego. Jeszcze człowiek nie wytworzył bardziej śmiercionośnej chemii niż przyroda bez udziału człowieka. Rośliny też wytwarzają pestycydy, a neonikotynoidy akurat są rozwojowymi postępowymi pestycydami, które używa się w mniejszych dawkach i szkodzą mniej, niż te w przeszłości i te które wytwarza sama przyroda, które też nomen omen, potrafią mieć negatywny skutki uboczne na pszczoły. Na człowieka przykładowo szkodą mniej niż nikotyna i kofeina (które też są pestycydami), że już nie wspomnę o pestycydach, które były kiedyś na stonkę używane. One miały wielokrotnie miała gorszy efekty uboczne. A jakoś i pszczoły miodne i ludzie żyją. Ba mało tego rozwijają się i nie są bynajmniej zagrożone. Nie popieram w ogóle tego zakazu unijnego, który wprowadzono wcześniej. A wystarczy tylko 5 minut niezależnego szukania, aby samemu dojść do tego po co go w ogóle ustanowiono. Bo chyba, że w to, że dla "dobra" pszczół wierzą tylko naiwni.

Polecam artykuł Randy Olivera, jednego z największych pszczelarzy w Kalifornii w ogóle i największego pszczelarza organicznego, który jak zwykle analizuje problem od strony popularno-naukowej, pszczelarskiej i zdroworozsądkowej.

http://ucnfa.ucanr.edu/files/280172.pdf


Cytat:Neonicotinoids: An Objective Assessment


Everyone’s heard about the claim that honey bees are going extinct due to the neonicotinoid insecticides.
Although I’m glad that folks are concerned about the bees, the fact is that that claim is not accurate.

tłum:

Cytat:Neonikotyny: ocena obiektywna

Wszyscy słyszeli o twierdzeniu, że pszczoły miodne wyginęły z powodu neonikotynoidowych środków owadobójczych.
Chociaż cieszę się, że ludzie martwią się o pszczoły, faktem jest, że twierdzenie to nie jest dokładne.

(...)
Neonikotynoidy są syntetycznymi pochodnymi naturalnej nikotyny alkaloidów roślinnych. Neonikotynoidy wpływają na określone receptory w układzie nerwowym owadów, które są mniej powszechne u zwierząt kręgowych, dzięki czemu są znacznie bezpieczniejsze dla ludzi, innych ssaków, ptaków i ryb. W rzeczywistości najczęściej stosowany neonikotynoid, imidiklopryd, jest mniej toksyczny dla ludzi niż kofeina.*
(...)

Pozostawia to pytanie o pozostałości neonikotynoidowe w nektarze i pyłku. Ogólnie rzecz biorąc, pozostałości w nektarze i pyłku z odpowiednio przygotowanych roślin uprawnych (zazwyczaj mniej niż 3 ppb) nie wydają się powodować znaczących niekorzystnych skutków dla kolonii pszczół miodnych. Osobiście odwiedziłem pszczelarzy na terenach upraw kukurydzy, soi i rzepaku, którzy informują, że odkąd stosowane są genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne** i neonikotynoidowe zaprawy nasienne, problemy z pestycydami, których doznali w latach 60. i 70., w znacznej mierze zniknęły. To mówią… (sami pszczelarze.. przyp tłum.)
(...)"
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#17
Nie podejmuję się chyba dyskusji. Przeczytałem część dokumentu Grinpis, na który wydali jakieś 700 tys. PLN z akcji "adoptuj pszczołę". Tam natrafiłem na wzmianki o owych badaczach, na które powołują się twórcy, na 40tej stronie.
Na logikę uważam, że zaprawianie nasion jest gorsze od jednostkowego zastosowania, choćby 3x rocznie. Efekt na nektar i pyłek, choć zeznanie Randy'ego obiecujące, nadal brakuje temu zeznaniu metody naukowej.
Uśmiech
Cytuj ten post
#18
(13.07.2018, 21:15)michal79 napisał(a): Efekt na nektar i pyłek, choć zeznanie Randy'ego obiecujące, nadal brakuje temu zeznaniu metody naukowej.
Uśmiech

Wejdź do oryginalnego artykułu i poszukaj dobrze w bibliografii. Są tam odniesienia. A nie tylko mój cytat, który sobie wyłuszczyłem.
Nie polegam na skrótach, wpisach w FB, a tym bardziej przekręconych cytatach, medialnego halo, gównoburzy i emocjonalnej pyskówki roszczeniowej. Język
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#19
Borówka, jak czytam Twoje wypowiedzi w kwestii ochrony przyrody i pszczół i w ogóle stosunku do zwierząt, to mam wrażenie, że pomyliłam fora.
Cytuj ten post
#20
(14.07.2018, 08:54)Bączek napisał(a): Borówka, jak czytam Twoje wypowiedzi w kwestii ochrony przyrody i pszczół i w ogóle  stosunku do zwierząt, to mam wrażenie, że pomyliłam fora.

Ano być może bo gdzie tu jest mowa o generalnym stosunku do zwierząt?

http://forum.wolnepszczoly.org/misc.php?action=help&hid=8

Cytat:
  1. popularyzowanie polskiego miodu i innych produktów pszczelich, zwłaszcza pochodzących z pasiek nieskażonych przez chemiczne metody leczenia chorób pszczelich.

Gdzie tu jest napisane, że trzeba popierać zakaz stosowania neonikotynidów, albo wiarę w nieużywania pestycydów na całym świecie i nie chronienie roślin użytkowych przed szkodnikami w ogóle, aby móc pisać na tym forum. Mowa jest tylko o odstąpieniu od używania pestycydów w ulu, na choroby pszczele.

Cytat:"popularyzowanie zasad ochrony środowiska, a także bioróżnorodności, w tym zwłaszcza wśród owadów zapylających i w samym gatunku pszczoły miodnej"

Paradoksalnie zastosowanie neonikotynoidów wspiera ochronę pszczoły i jest bardziej selektywne na szkodniki upraw, czyli ma mniej skutków ubocznych na bioróżnorodność, niż zastosowanie innych środków, które i tak muszą być zastosowane, choćby na słodyszka. W związku z tym podchodzę do tematu realistycznie. Można więc powiedzieć, że to jest mniejsze "zło", bo sumarycznie zginie mniej pszczół, i ogólnie mniej gatunków zapylających (środek działa bardziej selektywnie niż inne). Niestosowanie niczego to bajeczka dla dzieci. Nie przypominam sobie obowiązku wiary w nią jak współuczestniczyłem w zakładaniu tego forum. Zresztą, gdyby tak było zostało by to zawarte w regulaminie forum.

Gdzie tu jest napisane, że nie należy dążyć do prawdy za wszelką cenę, a ulegać temu co uważa się za propagandę?

Cytat:wspieranie selekcji pszczoły odpornej na choroby i pasożyty, a zwłaszcza na roztocze varroa destructor;

Jeżeli jakiś środek wywołuje jakieś choroby i nie mam wpływu na jego obecność, a więc jest stałym pozaulowym elementem środowiska, to można dążyć do selekcji pszczół na tolerancję na ów środek. Przecież idea pszczelarstwa TF, polega na tym, że pszczoła podobno może się samodzielnie zaadaptować do nowoczesnego środowiska ludzkiego. A nowoczesne środowisko ludzkie, organizowane m.in. przez przemysłową produkcję żywności, składa się m.in. z zaawansowanych technologicznie środków ochrony roślin. Co ogólnie jest dobre dla populacji np. w kwestii odżywienia ubogich.
https://ourworldindata.org/wp-content/uploads/2013/05/World-Poverty-Since-1820.png
Produkcja organiczna i bio po rewolucji przemysłowej jest ciekawostką, hobby, pasją i może być całkiem niezłym biznesem, ale na małą skalę. I pozostaje na tym poziomie. Jak na razie.

I tak na marginesie. Niekupowanie miodu rzepakowego, niczego nie zmieni w tym temacie, bo rzepak jest produkowany w celach innych niż miód (olej napędowy, paliwo, spożywczy etc.). Miód jest tylko pozytywnym skutkiem ubocznym dla pszczelarzy i konsumentów miodu. Nie będzie popytu na miodu rzepakowy, to rzepak będzie nadal produkowany, dopóty nie wymyśli się czegoś lepszego. W sensie wydajniejszego. A zresztą mogło by to się przyczynić do przyspieszenia prac na wydajniejszym rzepakiem tylko wiatropylnym (bo takie prace są prowadzone), przy którego zapylaniu pszczoły już specjalnie nie będą potrzebne, a więc zniknie potrzeba troski rolników uprawiających rzepak o pszczoły. Coś co by Ci się chyba nie podobało.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#21
Borówka napisał(a):sumarycznie zginie mniej pszczół, i ogólnie mniej gatunków zapylających (środek działa bardziej selektywnie niż inne)

Bez dalszej lektury, nie rzucałbym takich stwierdzeń. Fakt że czytam FB i różne cytaty, ale tylko jako miejsce do wynajdywania tropów i początek dalszej analizy Oczko. Przekonuje mnie dopiero raport z wiarygodnych badań lub własne próby.

Co nie zmienia faktu, że fajnie by było, jakby to co piszesz było prawdą. I może tak być. Ale również może tak nie być.

Boli mnie jednak to, że polityka i emocje decydują o wyborze. Bo wybór nie musi być "zaprawa z neonikotynoidów, albo dziecięca bajka". Wybór jest znacznie szerszy i bardziej realistyczny. Przykładowo w zeszłym roku minister rolnictwa wydał zgodę na zaprawianie nasion cyjanotraniliprolem. ["Wieści Rolnicze" 21.07.2017]

I ja tu teraz chcę zobaczyć badania porównawcze, kawę na ławę. Ile rzepaku zebrał niepryskający. Ile rzepaku zebrał używający cyjanotraniliprolu, a ile neonikotynoidowiec. Oprócz tego wpływ tych środków na pszczoły, badanie nektaru i pyłku, jak przebiegałą zimowla rodzin które mają z tego zapasy pokarmowe, w stosunku do grupy kontrolnej zakarmionej syropem.

*** dobrze sobie pofantazjować czasem, jak to by idealnie wyglądało ***


Łał, po moim pytaniu na dwóch postach tutaj i na FB, o zaprawianiu nasion rzepaku ozimego neonikotynoidami, które brzmiało "to kiedy wysiew rzepaku ozimego", na telefonie na stronie faktopedia.pl, którą sobie przeglądam od czasu do czasu, wyskoczyła mi wielka, całostronicowa reklama nasion rzepaku ozimego.
:o :o :o
"Albercik, to działa"
Cytuj ten post
#22
"Przekonuje mnie dopiero raport z wiarygodnych badań lub własne próby. "

A szukasz coś sam niezależnie? Podstawą do niezależnej opinii jest jak dla mnie zawsze spojrzenie co ma do powiedzenia druga strona sporu (w linku poniżej z artykułu czasopisma rolniczego). Choćby się z nią diametralnie intuicyjnie, ideologicznie nie zgadzało. Później poszukanie różnych badań, a nie tylko tych jednych jedynych słusznych, które poleca "nasza" strona i przyjrzenie się im. Dodatkowo sami pszczelarze, którzy mówią liczbami i są organicznikami, jak Randy Oliver, też sprawy nie przedstawiają w sposób tak emocjonalnie-oczywisty, a bardziej rozsądnie.

Masz tutaj trochę na skróty:

Artykuł drugiej strony sporu wraz z logicznymi i merytorycznymi argumentami, a nie emocjonalno ideolgiczną nawalanką, choć też nie do końca, bo tytuł jest jest też sensacyjny.
https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci-branzowe-uprawa/nie-rolnicy-chca-truc-pszczoly-ale-zieloni-aktywisci/

Linki do badań i artykułów przedstawiające problem w innym świetle.
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0045653518305320?via%3Dihub
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1756374,4,neonikotynoidy-to-nie-wyrok-na-pszczoly-6-faktow-kontra-fake-news.read
https://risk-monger.com/2018/05/01/requiem-for-neonicotinoids-a-failure-in-european-leadership/
https://geneticliteracyproject.org/2018/04/26/global-consensus-finds-neonicotinoids-not-driving-honeybee-health-problems-why-is-europe-so-determined-to-ban-them/

Wniosek dla mnie.
Na razie więcej dla mnie logicznych i merytorycznych argumentów nie jest po stronie Greenpeacu. Choć mogę się mylić. Nie uważam, poza tym aby Greenpeace działał do końca w moim interesie w tej sprawie. Zresztą nagła emocjonalna niemerytoryczna burza medialna zawsze budzi moje podejrzenia. Patrz np. nagła masowa akcja ze smogiem.

"I ja tu teraz chcę zobaczyć badania porównawcze, kawę na ławę. "
To zacznij ich szukać a nie czekaj na tą kawę. Żyjemy w świecie informacji, gdzie ważniejsze aby poznać prawdę staje się weryfikacja informacji a nie w ogóle dostęp do informacji (odmiennie niż kiedyś). Czyli nieraz lepsza jest izolacja (brak informacji) od zalewu informacji (których prawdziwości i fałszywości nie sposób rozpoznać, albo w w czyim interesie są rozpowszechnianie). Zupełnie odwrotnie niż kiedyś. Chyba, że uważasz artykuły, memy, gównoburze np. wychodzące z tej organizacji za wystarczająco obiektywne źródło, to przepraszam. To nie jest uszczypliwość. Ja po prostu tak nie uważam. Stąd absolutnie nie zadowala mnie to źródło informacji jako pełnoprawne. Oliverowi ufam znacznie bardziej.

Po za tym nie wszystko da się odrazu dokładnie udowodnić jak kawę na ławę. Gdyby wszystko dokładnie w przeszłości sprawdzano, każda nową technologię i czekano 100 lat, jak wszystko (choć to mżonka) będzie wiadomo to postęp byłby 1000 razy wolniejszy. Przykłady to samochody na silnik spalinowy, palenie węglem 1000 razy bardziej niż teraz, w fabrykach anglosaskich i postęp na niespotykaną skalę jaki to umożliwiło, zastosowanie promieniowania rentgena do zdjęć medycznych (w końcu szkodliwe, a z początku naświetlano ludzi nawet po kilka sekund) czy wreszcie zastosowanie pestycydów w rolnictwie. Dzięki temu, że stosowano bardziej szkodliwe jest możliwe teraz zastosowanie lepszych i poprawienie utylitarnego bytu ludzkości jeszcze bardziej. Każda technologia ma zawsze jakieś skutki uboczne, które nie dają się dokładnie przewidzieć. Przykładowo technologia GMO jest chyba najlepiej przebadanym rodzajem żywności w historii świata, a nadal budzi wątpliwości. Choć raczej natury ideologicznej i etycznej chyba.

"wyskoczyła mi wielka, całostronicowa reklama nasion rzepaku ozimego. "

A co przeszkadza w tym, żeby zakaz unijny i aktualne pozwolenie polskie, nie miały takich samych lobbystów i grupy interesu. Sprawdź sam. Uśmiech
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#23
Cytat:"*** dobrze sobie pofantazjować czasem, jak to by idealnie wyglądało ***"

To prawda. Ale wszystko zależy od punktu wyjścia jaką utopię czy dystopię przyjmiemy za wzór, która będzie dopasowana do interesów danych grup, etyki, ideologii, stopnia poznania prawdy o rzeczywistości.

Przykładowo. Może to kontrowersyjne co napiszę. Ale postarajmy się spojrzeć obiektywnie, jakbyśmy nie byli pszczelarzami i nie "kochali" pszczół dbając o ich "dobro" czy "interes" (które nomen omen prawie nikt nie wyjaśnia co ma dokładnie na myśli, w związku z tym nie sposób z tym dyskutować), a także przede wszystkim nie rozmyślali o swoim interesie jako pszczelarze, producenci (bez znaczenia czy małokalibrowi czy dużo-kalibrowi) czy sentymentalni miłośnicy, a nawet fanatycy pszczół (może być opcja wszystko w jednym).

Czy ideałem dla naszej populacji ludzi, czy nawet dla przyrody musi być "idealne" dbanie o pszczoły?

Bo ja mam szereg wątpliwości. Przyznam, że nie wierzę w hasło o wymarciu ludzkości w 4 lata bo wyginięciu pszczół, czego wcale nie powiedział Einstein (to jest fałsz), a nawet jakby powiedział to co. Był mózgiem i geniuszem w fizyce ale dyletantem w ekonomii. Ale żeby było śmieszniej nie wierzę, też w zagrożenie i wymarcie pszczół z powodu ludzkości. Podeprę się tu prof Woyke: "Pszczoły pojawiły się w okresie geologicznym kiedy powstały kwiaty okrytonasienne. To był okres zwany kredą. W tym okresie żyły też dinozaury, które później na skutek prawdopodobnie jakiś przesileń czy kataklizmów przyrody wyginęły, lecz pszczoły przeżyły. Dlatego zwykłem mówić, że jak pszczoły przeżyły dinozaury to i nas przeżyją. Nie spodziewam się aby pszczoły miały wyginąć."
http://wolnepszczoly.org/rozmowa-z-profesorem-jerzym-woyke/
Ale żeby iść jeszcze dalej. Nie widzę żadnego zagrożenia bytu populacji ludzkiej na naszej planecie co do najbliższej przyszłości. A jeśli już to zagrożenia są przyrodnicze, a nie antropogeniczne. Ba sadzę, że eksploracja wyjdzie dalej poza kulę ziemską. A może wraz z człowiekiem symbiotyczne pszczoły wyjdą poza kulę ziemską. Kto wie. Oczko
A co do przyrody, (choć uważam człowieka za cześć przyrody) to nadal człowiek jest w tyle w stopniu ingerencji w kulę ziemską, w porównaniu jaki zrobiły to inne gatunki przed człowiekiem i jak przyroda nieożywiona. Z tymże należy zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak bierna adaptacja do środowiska. Adaptacja jest w konieczności zawsze czynna, ingerująca w środowisko i inne stworzenia. I człowiek nie jest tu żadnym wyjątkiem. Także, jeżeli pomagamy pszczołom, to z konieczności przeszkadzamy innym stworzeniom żywym. Ba a nawet w obrębie samych pszczół. Jeżeli pomagamy genom włoskim to przeszkadzamy genom AMM. Jeżeli pomagamy genom AMM, to przeszkadzamy genom włoskim.

Przy tej okazji warto rozprawić z formułowanym w dyskusjach zarzutem, że pojęcie adaptacji jest tu niewłaściwie użyte albowiem oznacza ono bierne przystosowanie się do otoczenia zwierząt i roślin, podczas gdy człowiek czynnie i twórczo je przekształca. Otóż w ogóle nie ma czegoś takiego, jak "bierna adaptacja" zwierząt i roślin. Wprost przeciwnie, w toku swego osobniczego istnienia zawsze czynnie przekształcają one swe otoczenie w w rezultacie łącznie ich działanie w biosferze, jeszcze przed pojawieniem się człowieka, w sposób potężny zmieniło lito- i atmosferę Ziemi.

prof. Andrzej Wierciński "Antropologiczne ujęcie kultury i ewolucji kulturowej" Nomos 2000 (wydawnictwo UJ).
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#24
Zwróćcie (oż kurde, ale ortografia!) uwagę koledzy na fakt, że rzepak nie jest z natury ozimy lub jary - to technika uprawy. Rzepak ozimy jest bardziej ryzykowny dla rolnika, ale bardziej miododajny - i także daje większy plon dla olejarni, a to jest główna przyczyna upraw rzepaku w Polsce. Wydajność olejarni nie została jeszcze przekroczona, więc uprawy będą rosnąć, bo chroni je ustawa o biokomponentach w paliwie. Ręka rękę myje.
Rzepak jary daje plon o ok. 30% mniejszy (i o tyle mniej więcej jest mniej miododajny), ale za to jest o niebo mniej ryzykowny. W tym roku wiele pól rzepaku ozimego obsiano ponownie rzepakiem jarym, bo ozimy wymarzł i wygnił. Stąd mieliśmy żółto także w czerwcu (pomnisz Szymon, jak do Ciebie dzwoniłem zdumiony?).

Jeżeli pojawią się silniejsze restrykcje na pestycydy w rzepaku, rolnicy nie będą mieli wyboru i przerzucą się na rzepak jary, mniej narażony (przynajmniej przez pierwsze lata) na ataki szkodników i chwastów. Areał upraw wzrośnie, aby zaspokoić rynek, pasieki wędrowne będą musiały się rozproszyć nieco, aby obskoczyć te powiększone pola. Za to skończy się pałer na silne rodziny wczesną wiosną, bo na rzepak będą potrzebne dopiero pod koniec maja...

Zatem z punktu widzenia bio to rzepak jary byłby, przynajmniej przez czas jakiś, korzystny, bo zawierałby mniej pestycydów. W Kanadzie z powodów klimatycznych uprawia się tylko rzepak jary, w tym hybrydowy, lepiej się zapylający z wiatrem, ale i tak wynajmują ok. 50 tyś pni co roku na zapylanie, co przynosi ok. pół miliarda ichnich dołków, czyli ok. ćwierć miliarda US dołków... Czyli nie obawiałbym się o pszczelarstwo w kontekście upraw rzepaku, jakie by one nie były. Im bardziej intensywne rolnictwo, tym większa dbałość o mikroprocentowe obrywy, czyli dążenie do większej precyzji zgarnięcia zysku.


Ale kluczowym elementem biznesu pozostaje wciąż Ustawa o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, wraz z Dyrektywą 2015/1513/WE, dzięki którym do 7% dodatku organicznego do paliw uważa się za realizację użycia energii odnawialnej itede...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#25
Oświadczenie PZP.
W skrócie: protestujemy, choć rozumiemy. Sugerujemy więcej badań i konsultacji. Ale, żeby było jasne, wspomnieliśmy o tym, że protestujemy?
http://pzp.biz.pl/2018/07/18/oswiadczenie-zarzadu-polskiego-zwiazku-pszczelarskiego/
Cytuj ten post
#26
Jakbym miał decydować, czy w czerwcu wywieźć pszczoły na rzepak jary, czy na akację/facelię/malinę/lipę to do rzepaku chyba tylko pieniądz od rolnika mógłby mnie przekonać. Może jest to sposób na stworzenie normalnego rynku za usługi zapylaczy.

MOD.

Przeniosłem wątek z Prac w sezonie do właściwszego działu i poprawiłem tytuł.
Cytuj ten post
#27
Sadownicy już zaczynają płacić pszczelarzom i to nie małe pieniądze.
Cytuj ten post
#28
U mnie jeszcze tej mody nie ma niestety.
Cytuj ten post
#29
(19.07.2018, 13:12)MN napisał(a): U mnie jeszcze tej mody nie ma niestety.

W końcu przyjdzie. Im większa monokultura, tym trudniej o dobre zapylanie. Ale nie ma się co spieszyć, to jest proces. Poczytaj relacje Olivera, ile kosztowało zapylanie 50 lat temu i jak to stopniowo wzrastało.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#30
(19.07.2018, 18:33)flamenco108 napisał(a):
(19.07.2018, 13:12)MN napisał(a): U mnie jeszcze tej mody nie ma niestety.

W końcu przyjdzie. Im większa monokultura, tym trudniej o dobre zapylanie. Ale nie ma się co spieszyć, to jest proces. Poczytaj relacje Olivera, ile kosztowało zapylanie 50 lat temu i jak to stopniowo wzrastało.

Może nasi będą mądrzejsi i pójdą bardziej permakulturowo. Nie ze względu na to, że nie chcieliby monokulturowo, ale przez to, że u nas rolnictwo jednak w dużym stopniu jest rozdrobnione w wielu miejscach kraju. Ogólnie dziwię się rolnikom, moglibyśmy być potęgą bio i organicznego jedzenia.
Cytuj ten post