Neutralizator bólu głowy
#1
Tak całkiem "przypadkiem" trafiłem na rosyjski film prezentujący proste urządzenie energetyczne.
Składa się ono z kilku (od 5 do 10, nie za dużo) plastrów pszczelich. Plastry powinny być zawieszone nad głową w pozycji horyzontalnej, jeden na drugim.



Jutro sprawdzę działanie takowego ustrojstwa (bez skrzynki) i się przekonam.

Film znalazłem na stronie: https://treborok.wordpress.com/etnomolog-odkrywa-antygrawitacje/
Jest tam więcej informacji.
ignorabimus
Cytuj ten post
#2
(12.06.2016, 21:36)Czarek napisał(a): Jutro sprawdzę działanie takowego ustrojstwa (bez skrzynki) i się przekonam.
Jesteś w stanie na życzenie wygenerować ból głowy (w takim razie nie potrzebujesz tego urządzenia, wystarczy, że przestaniesz), czy zawsze Cię męczy po weekendzie? No, przynajmniej po tym - podobno był mecz. Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#3
ciekawa sprawa hehe... u mnie w domu by się przydało zwłaszcza kobietą....
Cytuj ten post
#4
Właściwie to mnie osobiście raczej rzadko boli głowa, czasem odczuwam przez kilkadziesiąt minut gwałtowne zmiany ciśnienia atmosferycznego. Może dlatego że nie piję alkoholu i nie oglądam telewizji ;-)

Jednak mimo, że Grebiennikow tak nazwał to urządzenie to wspomniał też, że daje to po prostu przyjemne odczucie, jak po wydzieleniu się w organizmie endorfin lub endokanabinoidów.

Ogólnie ciekawe jest to, że struktury "mieszkań" owadów emitują pozytywne promieniowanie.
Obawiam się jednak, że ten cały grawitoplan, może odstraszać potencjalnych eksperymentatorów swoją niedorzecznością... chociaż kto wie, może drony pójdą w odstawkę, skoro można latać na papierowych rurkach.

W każdym razie, skoro plastry pszczele mogą pomóc ludziom w czuciu się lepiej i milej, to warto spróbować.
Jeśli się to działa to proponuję narodową ściepę, żeby nad każdym krzesłem w sejmie zawiesić co najmniej 10 ramek, tylko takich mocno już przeczerwionych, bo dobrego suszu na nich szkoda ;-) Dobra zmiana ...
ignorabimus
Cytuj ten post
#5
Byłem w pasiece, miałem trochę jasnobrązowego suszu z uli freundsteina, których już nie używam.
Włożyłem do rojnicy ze sklejki 4,5 mm 8 ramek na płasko, zawiesiłem skrzynkę nad fotelem i muszę przyznać, że to działa. Być może jest to subiektywne odczucie, będę musiał przetestować na nieświadomych ofiarach eksperymentu.
Moje odczucia były podobne do tych po zażyciu gazu rozweselającego, tylko lepsze (bez niedotlenienia, samym NO2 można się udusić, co niektórym się udaje).
Mimo depresyjnej pogody i niskiego ciśnienia poczułem się po kilku minutach pod plastrami weselej i rozjaśniło się trochę w głowie, która nie chciała się dziś całkiem obudzić. Posiedziałem tylko 10 minut, bo zachciało mi się rozlewać miód akacjowy do słoików.

A co dopiero muszą czuć pszczoły, które żyją wewnątrz struktury z plastrów.
Dna naturalnie zbudowanych komórek pszczelich bardzo przypominają ostre zakończenia kryształów górskich, których kąt nachylenia ścian jest zbliżony do kąta nachylenia ścian piramid w Gizie.
Do tego jeszcze te rurkowe komórki i cała tajemniczość organizmu rodziny pszczelej sprawiają że gniazdo pszczół miodnych jest generatorem pozytywnej energii. Grebiennikow zainteresował się plastrami pszczelimi, bo pszczelarze żyją długo i mają dobre charaktery.

Inny wniosek jest dla mnie taki, że sztuczne rozdzielanie kuli gniazda pszczelego pustymi przestrzeniami lub węzą, jest dla harmonii pszczół niekorzystne.
Jedyny naturalny sposób życia pszczół, to budowa gniazda w sprzyjającej im przestrzeni, bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka w gniazdo. Trudno osiągnąć taką harmonię istnienia, kiedy zmieniają się ramki z różnych miejsc gniazda, a nawet z innych rodzin. W dodatku w większość współczesnych uli są wszędzie kąty proste, których pszczoły wcale nie stosują (plastry wiszą w pionie, a nie prostopadle do "sufitu").
Idę zaraz znów tam posiedzieć pod plastrami, bo już zaczynam marudzić :-)
ignorabimus
Cytuj ten post
#6
(13.06.2016, 11:29)Czarek napisał(a): Jedyny naturalny sposób życia pszczół, to budowa gniazda w sprzyjającej im przestrzeni, bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka w gniazdo. Trudno osiągnąć taką harmonię istnienia, kiedy zmieniają się ramki z różnych miejsc gniazda, a nawet z innych rodzin. W dodatku w większość współczesnych uli są wszędzie kąty proste, których pszczoły wcale nie stosują (plastry wiszą w pionie, a nie prostopadle do "sufitu").

Idę zaraz znów tam posiedzieć pod plastrami, bo już zaczynam marudzić :-)


Najmniej szkodliwy dla pszczół  system gospodarki ulami wydaje się w stylu Warre. Praca tylko korpusami na dzikiej zabudowie. Daje się tylko korpus na dół. Nie manipuluje się pojedyńczymi plastrami.

Poza takim w którym nic się nie manipuluje tylko poszerza kubaturę zostawiając jedna porządek plastrów cały czas w ładzie nic nie kombinując.
Cytuj ten post
#7
Ok. Mam 3 ule na dachu na sienią. Ciekawe czy przebywając pod ulami w sieni pod dachem to też by działało przez dach z większej wysokości na głową?
Cytuj ten post
#8
Z tego co pamiętam, Grebiennikow twierdził że promieniowanie struktur porowatych rozchodzi się głównie wzdłuż linii komórek, jak z lufy ;-)

Ale biopole rodzin pszczelich to inna sprawa. Jakieś 0,5 metra wokół gniazda może wstępować jakaś dobra energia.
Czyli żeby z tego w pełni skorzystać należałoby "spać na pszczołach".
Ale to ponoć wyczerpuje energię pszczół na tyle, że nie są w stanie zebrać dosyć zasobów na takie wydatki energetyczne i trzeba je dokarmiać.

Ale na pewno da się podciągnąć jakąś airy-fairy teorię o roztaczaniu przez pszczoły energetycznego parasola nad sienią, a może nawet nad całym domem.

Większość siły tkwi w każdym człowieku i jest to indywidualna sprawa na ile uruchomimy ten potencjał i jak go wykorzystamy. Jak uwierzymy że paprotka na głowie, lub matka boska w oknie chroni od piorunów, albo że czosnek w pępku, tudzież pietruszka w pochwie (to akurat może działać ;-) zapewnia antykoncepcję, to człowiek przynajmniej poczuje się bezpieczniej, a to zawsze coś.

PS sam nie jestem w stanie ocenić na ile to co napisałem jest iluzoryczne, a na ile ma jakiś związek z rzeczywistością, przypuszczam że "większa" połowa jest ironią. Ale w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy ;-)
ignorabimus
Cytuj ten post