Minessota
#1
Właśnie zadzwoniła do mnie córka, że przyszły do mnie pszczoły... okazuje się, że wysłane dawno temu zamówienie na Minessoty zostało zrealizowane. Zamawiałem te pszczoły na fali fascynacji pszczelarstwem TF, bo słyszałem, że są mocniejsze niż nasze rodzime.
Miał ktoś z nimi styczność? Są odporniejsze od innych? Nie wiem jeszcze ile tych pszczół do mnie dotarło, ale na pewno 50% przeznaczę do pasieki bez leczenia i podzielę się z Wami doświadczeniem.
Cytuj ten post
#2
Piękne pomarańczowe mateczki Uśmiech Jak dasz je do ciemnych pszczół to zanim pszczoła się wymieni to wyszukanie matki to moment. Pomarańczowa bomba na czarnym plastrze Uśmiech
Cytuj ten post
#3
Miałem swego czasu. Padły z głodu w czerwcu po kilku dniach niepogody.
Cytuj ten post
#4
Bonluk, miałem podobnie Smutny
moja strona http://krd-opinie.pl/
Cytuj ten post
#5
(29.06.2016, 19:50)BĄBEL napisał(a): To mój pierwszy post na forum ,ale skoro padły z głodu to wasza wina bo nie miały żelaznego zapasu bo zostały ograbione przez pszczelarza . To jest taki mój wniosek .

Pierwszy i jakże dobitny... Uwierz kolego, że inne jakoś przeżył na tej samej pasiece i nawet coś tam miały jeszcze... U mnie jak jest dobrze to zrobię pierwsze miodobranie końcem maja... Jak jest słabo to końcem czerwca... Nigdy nie zdarzyło mi się odbierać pszczołom miód i zostawić je gołe...
Niestety te pszczoły które miałem jak wpadły w czerwienie to nic ich nie mogło zatrzymać... nie patrzyły czy jest pożytek czy pogoda się zmienia, nie ograniczały matki itd. Liczył się czerw i ciągłe czerwienieni... Jak zajrzałem do ula po niepogodzie to znalazłem suche ramki i bidne pszczoły które ledwo co zipały. Nie na moje tereny taki kamikadze... kto chce niech trzyma ale przystosowania do warunków nie mają... oczywiście gdzie indziej pewnie może być całkiem inaczej.
Cytuj ten post
#6
Jak by ja skundlic to pewnie f2 po niej było by już lepiej przystosowaneUśmiech Ale powodzeniaUśmiech niech się chowaUśmiech
Cytuj ten post
#7
(29.06.2016, 20:04)Naturalny Maniek napisał(a): Jak by ja skundlic to pewnie f2 po niej było by już lepiej przystosowaneUśmiech Ale powodzeniaUśmiech niech się chowaUśmiech

Pewnie tak... oczywiście niech się chowają jak najlepiej...
Cytuj ten post
#8
BABEL: W naturze takich wyselekcjowanych Minessot nie ma! Dlatego, choč twoj post rzeczowy, z takimi i innymi pszczolami troche jest inaczej. W tym roku BF u mnie jakoš mniej wydatne niž krainkopodobne. Dumalem dlaczego, bo w poprzednich latach byly nieprzekonane. Powod prosty. W ubieglym roku susza i byl brak nektaru i pylku. Krajinki mniej czerwiace, mialy na wiosne o wiele wiecej pierzgi niž BF, dlatego tež mialy lepszy wiosenny start i wigor. To tyle, pozdrawiam.
Kurcze. Nim napisalem powyžsze, BABEL zniknal? KRZYŽAKU to mi nie rob... Język
Cytuj ten post
#9
(29.06.2016, 21:10)Boleslav napisał(a): BABEL: W naturze takich wyselekcjowanych Minessot nie ma! Dlatego, choč twoj post rzeczowy, z takimi i innymi pszczolami troche jest inaczej. W tym roku BF u mnie jakoš mniej wydatne niž krainkopodobne. Dumalem dlaczego, bo w poprzednich latach byly nieprzekonane. Powod prosty. W ubieglym roku susza i byl brak nektaru i pylku. Krajinki mniej czerwiace, mialy na wiosne o wiele wiecej pierzgi niž BF, dlatego tež mialy lepszy wiosenny start i wigor. To tyle, pozdrawiam.
Kurcze. Nim napisalem powyžsze, BABEL zniknal? KRZYŽAKU to mi nie rob... Język

Czyżby Babel to alter ego trolla Warrozka? Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#10
Bolek, Twój post rzeczowy i na temat, nawet bez odnoszenia się do posta Bąbla/Warozzka czy jak mu tam Uśmiech
Cytuj ten post
#11
Panowie. Jaka pszczola u was rewalacyjna w zbiorze pylku? Cukry jakoš možna dodač, ale z bialkiem problem. Cwaniak
Cytuj ten post
#12
Myślę ze to nie zależy od pszczoly tylko od pożytku pylkowego.
Moje Kundle mają ponabijane pyłku az miło. Gozej z miodem. Facelia kończy kwitnienia i orka. Podejrzewam że po niej gorczyca da pszczolom jeszcze przed zima sporo pyłku...
Cytuj ten post
#13
Ostatnio poławiałem pyłek od 15 rodzin i tylko dwie dawały pełną szufladę po dobrym dniu. Były to córki po krainkach kortówkach unasiennionych u mnie naturalnie, więc kundelki.
Ciekawe jest, że każda rodzina miała inne preferencje pożytkowe. Jedna rodzina zbiera głównie niebieski pyłek, inna głównie czerwony, inna szary, inna pomieszane wszystko razem.
Kolejna tajemnica. Może mają jakąś konkurencję i rywalizację pomiędzy rodzinami - mam na myśli, że jedna rodzina zagarnia dla siebie monopol na jeden rodzaj pyłku.
Albo bardziej pokojowo- nie pchają się tam gdzie konkurencja jest zbyt duża, bo i tak dla wszystkich by nie wystarczyło.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#14
Wierność pożytkowa
Cytuj ten post
#15
(01.07.2016, 18:25)bonluk napisał(a): Wierność pożytkowa

Właśnie apropo wierności. Czy wierność ta jest aż taka, że jak nektaruje załóżmy gryka do 11 rano to zbieraczki gryki choćby na tej samej łące była facelia a na środku łąki rosła nekatrująca lipa to będą się nudziły po 11 i nie będą zbierały z innych kwiatków. Opisuję konkretną sytuację akurat. Trochę to dziwne mi się wydaje.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#16
(01.07.2016, 18:54)Borówka napisał(a):
(01.07.2016, 18:25)bonluk napisał(a): Wierność pożytkowa

Właśnie apropo wierności. Czy wierność ta jest aż taka, że jak nektaruje załóżmy gryka do 11 rano to zbieraczki gryki choćby na tej samej łące była facelia a na środku łąki rosła nekatrująca lipa to będą się nudziły po 11 i nie będą zbierały z innych kwiatków. Opisuję konkretną sytuację akurat. Trochę to dziwne mi się wydaje.

Wg zebranych danych teoretycznych od braci zza Buga i Wielkiej Wody, tak właśnie jest. Zakończenie pożytku i głód może przeprogramować niektóre na zwiadowców. Nowy pożytek przeprogramuje też tylko część bezrobotnych.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#17
Hehe co do tych pszczół dobrych na pyłek... Mój brat ma teraz 1 ul. Dzisiaj zabieramy się do miodobrania a tam taka sytuacja (stary ul wlkp na ciepłą zabudowę): 1 ramka poszyta miodem, 2 ramki czerwiu i kilka mateczników rojowych Język chudziutka matka, 6 ramek pierzgi, pusta ramka - tyle raportu z gniazda. W korpusie miodowym: 1 ramka pusta, 6 ramek miodu z pierzgą, 3 ramki z wiankiem miodu jakieś 5-10 cm i reszta sama węza. Po wybraniu miodu okazało się, że pod zasklepem prawie sama pierzga Uśmiech miodu dosłownie jak na lekarstwo, nie wiem, czy z 2-3 słoiki się uzbierają.
Zapas pierzgi ta rodzina ma na jakieś 3 lata Duży uśmiech

Co do Minessot. Były 3 NU i 3 Ambrozje NU. Dzisiaj odbezpieczyłem klateczki i liczę, że jak za tydzień zerknę zobaczę pierwsze jajka Duży uśmiech Jedno muszę od razu zauważyć: tak wielkich - kupnych - matek nu nie widziałem nigdy, z mojej hodowli owszem, ale one nie miały przecież diety klateczkowej...
Cytuj ten post
#18
(01.07.2016, 22:42)MN napisał(a): Hehe co do tych pszczół dobrych na pyłek... Mój brat ma teraz 1 ul. Dzisiaj zabieramy się do miodobrania a tam taka sytuacja (stary ul wlkp na ciepłą zabudowę): 1 ramka poszyta miodem, 2 ramki czerwiu i kilka mateczników rojowych Język chudziutka matka, 6 ramek pierzgi, pusta ramka - tyle raportu z gniazda. W korpusie miodowym: 1 ramka pusta, 6 ramek miodu z pierzgą, 3 ramki z wiankiem miodu jakieś 5-10 cm i reszta sama węza. Po wybraniu miodu okazało się, że pod zasklepem prawie sama pierzga Uśmiech miodu dosłownie jak na lekarstwo, nie wiem, czy z 2-3 słoiki się uzbierają.
Zapas pierzgi ta rodzina ma na jakieś 3 lata Duży uśmiech

Co do Minessot. Były 3 NU i 3 Ambrozje NU. Dzisiaj odbezpieczyłem klateczki i liczę, że jak za tydzień zerknę zobaczę pierwsze jajka Duży uśmiech Jedno muszę od razu zauważyć: tak wielkich - kupnych - matek nu nie widziałem nigdy, z mojej hodowli owszem, ale one nie miały przecież diety klateczkowej...

a to akurat u Szczupaka standard... jego matki zawsze były największe... takie wielkie krowy potrafił i pewnie dalej potrafi hodować Lewkowicz... tak nawiasem super gość i kopalnia wiedzy.
Cytuj ten post
#19
Wielkie ,,krowy" do czego dobre? Ješli mialy by byč odzwierciedleniem dobrej hodowli, to prosze, ale wiele czynnikow ma wplyw na okazalošč matul. Mala komorka, przynaležnošč rasowa itd. Pozdrawiam.
Cytuj ten post
#20
(02.07.2016, 21:18)Boleslav napisał(a): Wielkie ,,krowy" do czego dobre? Ješli mialy by byč odzwierciedleniem dobrej hodowli, to prosze, ale wiele czynnikow ma wplyw na okazalošč matul. Mala komorka, przynaležnošč rasowa itd. Pozdrawiam.

Bolku... a czy ja piszę, jak te matki się zachowywały...?
Te co miałem były i wielkie i bardzo ładnie czerwiły. Przyczepić się nie można było do nich...  mowa o matkach od SL a że różnej wielkości są matki też prawda... i czy duża czy mała jak czerwi i prowadzi rodzinę to nie mnie w to wnikać...
Natomiast to co przychodziło od tych Panów o których wspomniałem, zawsze mnie zastanawiało jak to jest wychowane, że takie duże...? Wole większe niż takie jak pszczoła a mógłbym tu wymienić kilku potentatów... którzy takie pchełki wysyłają co po jednym sezonie przestają czerwić... i Pan ze swoją bystrością, znajomością tematu pewnie doskonale o tym wie...
Cytuj ten post
#21
Widzisz, zawsze myślałem, że jak się matki hoduje one zawsze są duże a maleją w klateczkach podczas podroży. Matki od Szczupaka przeczą tej teorii, więc nie wiem o co kaman. Niedługo wygryzą mi się matki wg metody Lliebiga - matki jakby nie patrzeć ratunkowe, więc będę miał porównanie, czy są większe, czy mniejsze od tych dopieszczanych w nadstawkach.
Cytuj ten post
#22
(02.07.2016, 22:21)MN napisał(a): Widzisz, zawsze myślałem, że jak się matki hoduje one zawsze są duże a maleją w klateczkach podczas podroży. Matki od Szczupaka przeczą tej teorii, więc nie wiem o co kaman. Niedługo wygryzą mi się matki wg metody Lliebiga - matki jakby nie patrzeć ratunkowe, więc będę miał porównanie, czy są większe, czy mniejsze od tych dopieszczanych w nadstawkach.

Moja ratunkowa córka przedwojennej nie jest mniejsza niż matka pewnie rojowa. Tak wiem to tylko jeden przykład.
Czy odżywienie matki nie zależy bardziej od potencjału rodziny i jej odżywienia a nie od tego czy z cichej czy ratunkowe. Niby dlaczego pszczoły miałby gorzej odżywiać ratunek.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#23
Matki przepiękne, kolorek i wielkość. Na odkłady super. Dupę do ula można włożyć i bez reakcji. Ale giną z głodu przy braku spadzi u mnie.
Jeszcze ją zamówię na odkłady właśnie.
Cytuj ten post
#24
(03.07.2016, 07:19)Borówka napisał(a):
(02.07.2016, 22:21)MN napisał(a): Widzisz, zawsze myślałem, że jak się matki hoduje one zawsze są duże a maleją w klateczkach podczas podroży. Matki od Szczupaka przeczą tej teorii, więc nie wiem o co kaman. Niedługo wygryzą mi się matki wg metody Lliebiga - matki jakby nie patrzeć ratunkowe, więc będę miał porównanie, czy są większe, czy mniejsze od tych dopieszczanych w nadstawkach.

Moja ratunkowa córka przedwojennej nie jest mniejsza niż matka pewnie rojowa. Tak wiem to tylko jeden przykład.
Czy odżywienie matki nie zależy bardziej od potencjału rodziny i jej odżywienia a nie od tego czy z cichej czy ratunkowe. Niby dlaczego pszczoły miałby gorzej odżywiać ratunek.

Generalnie jak robiłem odkłady bez poddawania matek, zawsze wygryzały się małe... Wczoraj znakowałem matkę rojową po AGA3, którą kupowałem z 3 lata temu. Po roku wymieniły pierwszą, później kolejną a ta już chciała się roić. Zrobiłem odkład ze starą matką a ta nowa się wygryzła. Kolor jak pierwsza a wielka jak żadna na pasiece Uśmiech Matki rojowe i z cichej wymiany są większe niż ratunkowe - u mnie na pasiece przynajmniej...
Cytuj ten post
#25
(03.07.2016, 13:23)MN napisał(a):
(03.07.2016, 07:19)Borówka napisał(a):
(02.07.2016, 22:21)MN napisał(a): Widzisz, zawsze myślałem, że jak się matki hoduje one zawsze są duże a maleją w klateczkach podczas podroży. Matki od Szczupaka przeczą tej teorii, więc nie wiem o co kaman. Niedługo wygryzą mi się matki wg metody Lliebiga - matki jakby nie patrzeć ratunkowe, więc będę miał porównanie, czy są większe, czy mniejsze od tych dopieszczanych w nadstawkach.

Moja ratunkowa córka przedwojennej nie jest mniejsza niż matka pewnie rojowa. Tak wiem to tylko jeden przykład.
Czy odżywienie matki nie zależy bardziej od potencjału rodziny i jej odżywienia a nie od tego czy z cichej czy ratunkowe. Niby dlaczego pszczoły miałby gorzej odżywiać ratunek.

Generalnie jak robiłem odkłady bez poddawania matek, zawsze wygryzały się małe... Wczoraj znakowałem matkę rojową po AGA3, którą kupowałem z 3 lata temu. Po roku wymieniły pierwszą, później kolejną a ta już chciała się roić. Zrobiłem odkład ze starą matką a ta nowa się wygryzła. Kolor jak pierwsza a wielka jak żadna na pasiece Uśmiech Matki rojowe i z cichej wymiany są większe niż ratunkowe - u mnie na pasiece przynajmniej...

"Generalnie jak robiłem odkłady bez poddawania matek"

A rojowe i z cichej były żywione, przepoczwarzanie w odkładach czy może w bardziej normalnych dobrze odżywionych licznych rodzinach szczególnie tak jak się to robi. Język


Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
Dobrze to wyłapałeś. Może metoda Liebiega da lepsze wyniki. Okaże się w czwartek.
Cytuj ten post
#27
Mi się wydaje ,że podstawa to larwy 12 godzinne i nie startery z bezmatkami tylko wychów w rodzinie z matką. Na pewno lepsze są matki i większe ,a żeby uzyskać matki wielkości matek rojowych czy cichej wymiany niestety takiego sposobu nie ma.
Cytuj ten post
#28
(03.07.2016, 23:37)CIAPAJ napisał(a): a żeby uzyskać matki wielkości matek rojowych czy cichej wymiany niestety takiego sposobu nie ma.

Daj w ramkę hodowlaną 5 larw a nie 25 to zobaczysz jakie duże matki będą.
Duża matka czy mała dla rodziny nie ma znaczenia. Dla pszczelarza lepsza duża, bo od razu ją widać na plastrze i nie odchudzą ją na tyle żeby przez kratę dała dyla.
Cytuj ten post
#29
(01.07.2016, 21:08)flamenco108 napisał(a):
(01.07.2016, 18:54)Borówka napisał(a):
(01.07.2016, 18:25)bonluk napisał(a): Wierność pożytkowa

Właśnie apropo wierności. Czy wierność ta jest aż taka, że jak nektaruje załóżmy gryka do 11 rano to zbieraczki gryki choćby na tej samej łące była facelia a na środku łąki rosła nekatrująca lipa to będą się nudziły po 11 i nie będą zbierały z innych kwiatków. Opisuję konkretną sytuację akurat. Trochę to dziwne mi się wydaje.

Wg zebranych danych teoretycznych od braci zza Buga i Wielkiej Wody, tak właśnie jest. Zakończenie pożytku i głód może przeprogramować niektóre na zwiadowców. Nowy pożytek przeprogramuje też tylko część bezrobotnych.

Obserwuję też zbieraczki (wprawdzie małe ilości) na pojedynczych kwiatach jakich w najbliższej okolicy jest może kilka a dalszej kilkadziesiąt. A mam nawet takie rośliny co posadziłem po jednej-kilka sztuk i są pszczoły. To co taka zbieraczka którą na nim widzę lata tylko na jedną roślinę podczas doby. Nie chce mi się w to wierzyć.

Aczkolwiek jak przypatrywałem się łące kwitnącej gryki i facelii to faktycznie nie dałem rady wypatrzeć takiej jednej zbieraczki co by poleciała na jeden i na drugi.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#30
Kuba wydaje mi się, że trzeba to brać w kontekście większej powierzchni pożytku jak i większego procentu pszczół z całości zbieraczek z danej rodziny...
Czyli np. 80% zbieraczek z danej rodziny będzie pakować na pole gryki, czy lasek lipowy do końca jej kwitnienia a reszta te 20% będzie się szwendać i szukać czegoś innego. Tak mi się przynajmniej wydaje...
Często widzę np. teraz przekwitł u mnie w okolicy taki jakiś dziwny powój/pnącze i w czasie kwitnienia pszczół było tam bardzo dużo. Już chyba ze 2-3 dni nie kwitnie ale pszczoły dalej tam latają i węszą, szukają aby znaleźć chodź jeden jeszcze kwiatuszek... Pewnie sprawa jest bardziej złożona...
Cytuj ten post