Dzielić czy nie dzielić
#1
WĄTEK WYDZIELONY Z INNEGO

(04.07.2016, 12:55)MrDrone napisał(a): no widzisz Marcinie, to Ty już co najmniej potroiłeś Oczko a masz szansę "poczworzyć" Oczko

a ja dzielę i dzielę... i dzielę... no i tak to sobie można planować... teoria teorią, a życie życiem

Nasuwają sie różne myśli.... Na pewno, na wiosne, powiecie, że były niedostosowane do środowiska i padły. Jak zawsze, moge sie mylić Cwaniak 
Cytuj ten post
#2
Boleslav ' napisał(a): Nasuwają sie różne myśli.... Na pewno, na wiosne, powiecie, że były niedostosowane do środowiska i padły. Jak zawsze, moge sie mylić Cwaniak 

Czy mógłbyś nieco rozwinąć swoją myśl? Ty oczywiście wiesz co miałeś na myśli ale czytelnik już niekoniecznie.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#3
szkoda dyskutować. po prostu wg Bolesława nie umiem postępować z pszczołami to umierają - tylko i wyłącznie przeze mnie.
Czy tak jest? cholera wie, może nie umiem. Jak już będę tak mądry i doświadczony jak Boleslav to może będę umiał.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
(05.07.2016, 09:36)MrDrone napisał(a): szkoda dyskutować. po prostu wg Bolesława nie umiem postępować z pszczołami to umierają - tylko i wyłącznie przeze mnie.
Czy tak jest? cholera wie, może nie umiem. Jak już będę tak mądry i doświadczony jak Boleslav to może będę umiał.
No popatrz, a ja myślałem że umierają bo się urodziły, ot taka dziwna przypadłość organizmów żywych ; ) A tak serio to chciałem zwrócić uwagę na pisanie skrótów myślowych, które czytającemu nic nie mówią i musi się domyślać o co może chodzić. Bo może mu jednak chodzi o coś innego...

Pszczołowód
Cytuj ten post
#5
(05.07.2016, 09:36)MrDrone napisał(a): szkoda dyskutować. po prostu wg Bolesława nie umiem postępować z pszczołami to umierają - tylko i wyłącznie przeze mnie.
Czy tak jest? cholera wie, może nie umiem. Jak już będę tak mądry i doświadczony jak Boleslav to może będę umiał.

Nie przesadzaj. Bolesław zwrócił tylko uwagę /przynajmniej ja tak to odbieram/, że często zimujecie bardzo słabe rodziny, które giną w zimę z powodu właśnie tej słabości /np. małej ilości pszczoły/ a podciągacie to pod nieprzystosowanie do warunków środowiskowych. Tylko tyle.
Cytuj ten post
#6
(05.07.2016, 11:03)Krzyżak napisał(a):
(05.07.2016, 09:36)MrDrone napisał(a): szkoda dyskutować. po prostu wg Bolesława nie umiem postępować z pszczołami to umierają - tylko i wyłącznie przeze mnie.
Czy tak jest? cholera wie, może nie umiem. Jak już będę tak mądry i doświadczony jak Boleslav to może będę umiał.

Nie przesadzaj. Bolesław zwrócił tylko uwagę /przynajmniej ja tak to odbieram/, że często zimujecie bardzo słabe rodziny, które giną w zimę z powodu właśnie tej słabości /np. małej ilości pszczoły/ a podciągacie to pod nieprzystosowanie do warunków środowiskowych. Tylko tyle.

Tak samo zrozumiałem Boleslava i może w tym być sporo racji.
Cytuj ten post
#7
(05.07.2016, 11:42)pastaga napisał(a): Tak samo zrozumiałem Boleslava i może w tym być sporo racji.
W moim przypadku padła po zimie rójka z czerwca a przeżyły dwa słabe późne odkłady z których jeden miał kłopoty z matką i był skazany przez wszystkich na zagładę. Nie wyciągam z tego jednak jakichś szczególnych wniosków.


Pszczołowód
Cytuj ten post
#8
Tutaj kolega ładnie podsumował, 
(04.07.2016, 12:55)MrDrone napisał(a): ... podzielenie rodziny na pół (podwojenie) powinno dać 2 silne zdolne do samodzielnego życia i zakarmienia się rodzinki.... no i tak to sobie można planować..

tutaj ja dodam, że planować i dzielić w czasie odpowiednim. Późniejsze zabiegi są nienaturalne, a opieka takich rodzinek raczej komercyjna.
Cytuj ten post
#9
Ciągnąc wątek o rozmnażaniu może go gdzieś przeniesiemy aby nie zaśmiecać wątku Emzarkowi o jego pasiecie.

Częściowo pisałem o tym w Naturalne Rozmnażanie Rodzin Pszczelich http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=752

Bartek też już to opisywał wielokrotnie. Bartek stosuje Model Ekspansji polegający na teoretycznym przyspieszeniu adaptacji do środowiska poprzez zwielokrotnione to możliwego maksimum sztuczne rozmnażanie.

Według mnie w warunkach pasieczno-domowych niemożliwe jest zbadanie ryzyka osypania się tego wieloczynnikowego problemu. Bartek zgadza się generalnie, że sztucznie osłabiając rodziny nadnaturalnie dzieląc na pewno nie pomaga im rozpatrując rodziny jako pojedynczy element. Raz, że dochodzi większe prawdopodobieństwo przymusu karmienia cukrem, opieki nad rodzinami, dbania o dobre zazimowanie, manipulowanie plastrami, zwiększenie prawdopodobieństwa rabunków, matki mogą być słabsze poprzez wychowanie w małych odkładach, dochodzi stres ze sztucznym dzieleniem, zmianą ula, mieszanie robotnic i matek. etc Bartek po prostu wyżej szacuje ryzyko osypania się z powodu niszczenia populacji jakie dokonują dookoła pszczelarze oraz niedostosowania niż z powodu osłabienia nadnaturalnym dzieleniem. Dlatego uważa, że maksymalnie dzieląc ma większe szanse. Ja trochę inną drogę obrałem którą opisałem już tutaj: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=752

Nie wiadomo gdzie jest większe ryzyko. Nie wiadomo kto ma rację. Może i jakaś część ginie między innymi z tego powodu, że została nadmiernie podzielona na słabiaki szczególnie podczas słabego okresu. Ale te co przeżywają może stanowią większą ilość niż gdyby zostawić je w spokoju. Nie wiadomo tego do końca.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#10
(05.07.2016, 12:07)Boleslav napisał(a): Tutaj kolega ładnie podsumował, 
(04.07.2016, 12:55)MrDrone napisał(a): ... podzielenie rodziny na pół (podwojenie) powinno dać 2 silne zdolne do samodzielnego życia i zakarmienia się rodzinki.... no i tak to sobie można planować..

tutaj ja dodam, że planować i dzielić w czasie odpowiednim. Późniejsze zabiegi są nienaturalne, a opieka takich rodzinek raczej komercyjna.

Boleslav w ogóle robienie odkładów jest nienaturalne i planowanie za pszczoły ewentualnego podziału jest nienaturalne. Więc nie pisz, że robienie tego później jest nienaturalne skoro robienie tego wcześniej jest tak samo nienaturalne. A właściwie to przytaczałem dwa razy artykuł który wyjaśnia, że pewna ilość rojów późnych letnich jest naturalna. Bartek uzasadniał dlaczego tak robi. Poczytaj o modelu ekspansji.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#11
Wszystko rozchodzi się o dane założenia...
Gdybym miał pewność, że zrobienie z jednej rodziny dwóch rodzin zagwarantuje sukces to tak bym robił. Mając już jakieś doświadczenia wiem, że nic niczego nie gwarantuje i mam tu na myśli wielkość rodziny, sposób jej pozyskania itd.
Komercyjni lub Ci którym bliżej do komerchy myślą że silna rodzina to recepta na całe zło. Gówno prawda bo też tak kiedyś myślałem... będą padać i kolosy i maluchy a Wy nic na to nie poradzicie... i wtedy będzie się zastanawiać czy nie lepiej było narobić więcej rodzinek średnich niż iść w siłę... oczywiście mogę się mylićOczko
Cytuj ten post
#12
heheh ... co nie zmienia faktu, że wiele słabych rodzin pada w wyniku swej "słabości" a nie z braku przystosowania.
Cytuj ten post
#13
(05.07.2016, 13:52)Krzyżak napisał(a): heheh ... co nie zmienia faktu, że wiele słabych rodzin pada w wyniku swej "słabości" a nie z braku przystosowania.

Nie ma na to reguły tak czy siak jeżeli mamy pszczoły na jakimś terenie przez kilka sezonów to chyba już powoli można wyczuć w jakiej minimalnej sile można zazimować rodzinę...? Z resztą było już o tym i pisane i dyskutowane nie raz...
I chyba każdy miał taki przypadek, że rodzinki słabe z jesieni wręcz mikrusy z wiosny wychodziły bardzo dobrze a silne byki średnio lub słabo... Nie ma na to reguły dlatego jak już wiemy co i jak u nas zimuje możemy sobie pozwolić na stworzenie takich rodzin które powinny dać radę przezimować a błędy zawsze się będą zdarzać i je też trzeba wliczyć do całości problemu...
Cytuj ten post
#14
(05.07.2016, 12:17)Borówka napisał(a): Bartek też już to opisywał wielokrotnie. Bartek stosuje Model Ekspansji polegający na teoretycznym przyspieszeniu adaptacji do środowiska poprzez zwielokrotnione to możliwego maksimum sztuczne rozmnażanie.

Według mnie w warunkach pasieczno-domowych niemożliwe jest zbadanie ryzyka osypania się tego wieloczynnikowego problemu. Bartek zgadza się generalnie, że sztucznie osłabiając rodziny nadnaturalnie dzieląc na pewno nie pomaga im rozpatrując rodziny jako pojedynczy element. Raz, że dochodzi większe prawdopodobieństwo przymusu karmienia cukrem, opieki nad rodzinami, dbania o dobre zazimowanie, manipulowanie plastrami, zwiększenie prawdopodobieństwa rabunków, matki mogą być słabsze poprzez wychowanie w małych odkładach, dochodzi stres ze sztucznym dzieleniem, zmianą ula, mieszanie robotnic i matek. etc Bartek po prostu wyżej szacuje ryzyko osypania się z powodu niszczenia populacji jakie dokonują dookoła pszczelarze oraz niedostosowania niż z powodu osłabienia nadnaturalnym dzieleniem. Dlatego uważa, że maksymalnie dzieląc ma większe szanse. Ja trochę inną drogę obrałem którą opisałem już tutaj: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=752

Mniej więcej o to chodzi jak to podsumował Kuba.


Szymonie, jakbyś czytał z uwagą Kirka Webstera czy Busha (+ paru innych) to może wreszcie załapałbyś że siła nie daje żadnej gwarancji (a może być wręcz przeciwnie). Bolesłav może też by to zrozumiał. Najsilniejsze u mnie rodziny owszem zimę przeżyły, ale wiosną została garstka pszczół i padły chyba w początku kwietnia. Owszem z moją najsłabszą rodziną (z matką od Ciebie) było podobnie, ale też znasz historię tej matki i tej rodziny i ja akurat jej śmierci nie zrzucam na nieprzystosowanie, a na różne działania pasieczne - dlatego dałem jej szansę i prawie jej się udało. Za to kilka słabych rodzin (między innymi elgon zimowany na 5 ramkach 18tkach czy primorska od Łukasza, która przezimowała w 3 uliczkach) pięknie się odbudowało - fakt, że nie na rzepak, trochę dłużej im zeszło.

Kirk Webster (paru innych ludzi zresztą też) twierdzi, że zimowanie słabszych rodzin czy odkładów gwarantuje szybsze wyłowienie przystosowania z dwóch powodów:
a/ masz więcej rodzinek na próby, a więc rzecz jasna łatwiej wyłowić z tego to co przeżywa
b/ przeżycie słabej rodziny świadczy o jej dobrej adaptacji, bo choć była słaba dała radę (np. lepiej zawiązała kłąb, lepiej oszczędzała pokarm, lepiej rozłożyła czerwienie itp itd)

Zgodzę się natomiast, że nie zawsze musi to działać w drugą stronę - tj. śmierć słabej nie musi na 100% oznaczać złego przystosowania. Za to przeżycie słabej na pewno oznacza dobre czy względnie dobre przystosowanie.

Już Wam zresztą emzarek pisał, że większość selekcji naturalnej odbywa się na osobnikach młodszych. Tak to przyroda wymyśliła, że spora część organizmów rozmnaża się dopiero po najbliższej zimie, kiedy musiało wykazać się dobrym zdrowiem i mądrymi wyborami. Czyli najpierw jako młode i niedoświadczone muszą tą zimę przeżyć, a dopiero potem wydają potomstwo. To zapewnia rozmnażanie lepiej przystosowanych, bo te które nie były przystosowane nie przeżyły do możliwości rozmnożenia się. Dokładnie też z tego powodu matki pszczele im starsze tym chętniej się roją - jeżeli matki przeżyły 2 czy 3 lata to tym lepiej świadczy to o ich przystosowaniu i tym chętniej i tym więcej rojów wydają pszczoły, a także z roku na rok produkują więcej trutni. Jest to jakiś biologiczny mechanizm, który zapewnia więcej przystosowanych genów "w powietrzu". 

Dlatego może być tak, że np. mała rójka z młodą matką - np. drużak czy trzeciak w kolejnym roku nie wyda roju, bo przezimuje jako słaba rodzina i kolejny sezon będzie się odbudowywać, a dopiero wyda rój gdy matka będzie miała 2 lata.... Jestem głęboko przekonany że w naturze te późne - jak to twierdzi Bolesłav "nienaturalne" - drużaki czy trzeciaki też często dają radę przeżyć.


i było to już wałkowane setki razy, a Wy dalej z tym samym.



Dla takiego Bolesłava jak ja prowadzę model ekspansji to świadczy to choćby braku doświadczenia, że zimuję słabe rodziny. Ale jak któryś z doświadczonych pszczelarzy zimuje odkłady weselne (gdzie śmiertelność pewnie sięga minimum 50%) to zapewne uważa to za mądrość dziejową, bo wiosną mają dużo matek - choćby reszta padła. 

Jeszcze raz : przeżycie słabej rodziny świadczy o umiejętności podejmowania przez nią właściwych wyborów. Dlatego uważam na dzień dzisiejszy "model ekspansji" za najszybszą drogę do wypracowania lepszego przystosowania lokalnego pszczół. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#15
Z tymi młodymi osobnikami to by się zgadzało analogizując do ludzi.
Często się pisze, że w plemionach pierwotnych i w epoce kamienia była słaba średnia długości życia ale nie bierze się pod uwagę wysokiej śmiertelności noworodków oraz naturalnych poronień a także większego ryzyka nagłej śmierci. Jak wiadomo człowiek który dożył 100 lat i dwóch zmarłych noworodków daje fatalną średnią.

Z takim plemieniu zbieracko-łowieckim Hadzabe na 5 noworodków przeżywają 2 przykładowo.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#16
(05.07.2016, 14:43)MrDrone napisał(a): Jeszcze raz : przeżycie słabej rodziny świadczy o umiejętności podejmowania przez nią właściwych wyborów.

Tak w dużym strucie, zajebiście mocno naciągana teoria.
Cytuj ten post
#17
Szymon, z całym szacunkiem o wiele mniej naciągana niż ta, że większa siła zawsze zwiększa szansę na dobrą zimowlę.

ps. a czytał Ty Webstera? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#18
To że Webster rozmnaża i zimuje małe rodziny w dużej mierze wynika modelu ekonomicznego Jego pasieki.
Sprzedaje dużo pszczół /odkładów/ i matek więc pasuje mu tworzyć rodzinki z minimalnej ilości pszczoły.
Zapewniam Cię, że jak udałoby mu się z ramki czerwiu w lipcu dociągnąć taką rodzinkę do dwóch korpusów to wolałby taką zimować niż na 4-6 ramkach. Po prostu się nie da odchować większych rodzin w tak krótkim czasie. Pewnie, że jest to jakaś wstępna selekcja ale byłaby ona o wiele bardziej miarodajna jak by te rodzinki były na 20 a nie na 5 ramkach. Nie mówię, że rodziny na 20 ramkach miały by większy procent przeżywalności niż te na 5 ale wynik byłby bardziej wiarygodny. Mniejsze prawdopodobieństwo przypadkowości.
Cytuj ten post
#19
Szymon, ale ja też bym wolał mieć tyle rodzin co mam na 3 korpusach, a nie na 3 ramkach. Chodzi o to, że masz ograniczone zasoby i trzeba nimi najracjonalniej gospodarować oczekując najlepszych efektów. Z punktu widzenia szukania przystosowania środowiskowego lepiej mieć 300 małych niż 100 dużych czy też 50 małych niż 20 dużych...

Ty uważasz, że przeżycie małej rodziny to przypadek, a ja uważam, że jak wyjdzie czwartak w końcu czerwca to może ma 10 - 20 % mniejsze szanse na przeżycie niż pierwak z maja. tyle że jest już czwartym rojem (czyli mamy 5 rodzin zamiast 2 w przypadku tylko pierwaka). Prawdopodobieństwo przeżycia genów z tych 5 rodzin jest w mojej ocenie sporo większe niż z 2, choćby jednostkowo prawdopodobieństwo kształtowało się inaczej.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#20
(05.07.2016, 18:17)MrDrone napisał(a):  Z punktu widzenia szukania przystosowania środowiskowego lepiej mieć 300 małych niż 100 dużych czy też 50 małych niż 20 dużych...

Tu uważam, że zapędziłeś się. Takie jest założenia i hipoteza zgodna z teorią czysto neodarwinistyczną. Jeśli by przyjąć, że mieszaniu z genetyce decyduje bezwarunkowo losowość i przypadek przy tworzeniu się kolejnych mutacji to tak można by przyjąć. Z mojego punktu widzenia i wiedzy lepiej by było napisać z punktu widzenie selekcji naturalnej. Natomiast co do przystosowania to nie wiem czy tak na 100% jest. Obawiam się, że nie do końca zawsze takie założenie można zastosować.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#21
no ale Kuba selekcja naturalna prowadzi praktycznie bezpośrednio do przystosowania. Więc jeżeli z punktu widzenia selekcji naturalnej by tak było to również z punktu widzenia szukania przystosowania.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#22
(05.07.2016, 18:40)MrDrone napisał(a): no ale Kuba selekcja naturalna prowadzi praktycznie bezpośrednio do przystosowania. Więc jeżeli z punktu widzenia selekcji naturalnej by tak było to również z punktu widzenia szukania przystosowania.

Ale na ostateczne przystosowanie nie wpływa tylko wahanie się selekcji w sensie jej maksymalizacji i minimalizacji tylko inne sprawy jak choćby parokrotnie podkreślane wielopokoleniowe uczenie się, wychowanie, mikroflora i odżywienie.

Gdyby takie założenie było słuszne to pomyśl. Dobrze by było dla plemion pierwotnych aby matka rodziła po kilkanaście i więcej dzieci ile wlezie (bo teoretycznie da radę, moja prababcia miała 14 sióstr i przy czternastej porodzie praprababcia zmarła więc 15 dziewczynka miała gorzej) aby maksymalnie powiększać selekcjonowanie się. Jest pewne optimum powiedzmy od kilku dzieci pomiędzy którymi jest przerwa na dobre odżywienie noworodka (długa laktacja) i nabranie ponownie sił przez matkę w tym również doskonałe odżywienie ze zgromadzonym dobrym tłuszczem w piersiach i na biodrach.
Gdyby taka rodzina chciała ile wlezie powiększać selekcjonowanie się dzieci to te dzieci już na stracie byłyby gorzej odżywione (gdyż matka podczas ciąży nie była optymalnie odżywiona i w pełni sił. Po urodzeniu mogły by gorzej epigenetycznie reagować na bodźce ze środowiska nawet te które przeżyły. Mniej by też rodzice mogli poświęcać pojedynczemu dziecku na wychowanie. Więc nawet jakby się więcej przeslekcjonowały niż dzieci z sąsiedniej wioski to i tak by były bardziej chorowite przykładowo. Stąd rodziny nie dążyły instynktownie w plemionach pierwotnych do maksymalizacji selekcji za wszelką cenę. Oscylowało średnio w granicach kilku do 5-6 sztuk odchowanych dzieciaków.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#23
No Kuba, oczywiście, że masz rację. Ale ja tu piszę o stosunku 5:2 czy 3:1. Akurat uważam, że w przypadku pszczół taki stosunek jest tylko korzystny. Choć nawet w przypadku stosunku 10:1 przy pewnej "pomocy" na starcie mogłoby to być (i w mojej ocenie jest) korzystne z punktu widzenia ogólnego przetrwania ilościowego i długofalowego wykształcenia przystosowania. Pamiętaj też, że ja nie piszę o absolutnej samowystarczalności pszczół (typu samodzielne zakarmienie, obrona przed wszystkimi zagrożeniami, szukanie nowego domu itp) - mówię o selekcji na pewien określony czynnik - czyli choroby/pasożyty przy pewnej pomocy w innych przypadkach. (do innych rzeczy dojdziemy w dalszej kolejności) Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#24
(05.07.2016, 19:18)MrDrone napisał(a): obrona przed wszystkimi zagrożeniami, szukanie nowego domu itp) - mówię o selekcji na pewien określony czynnik - czyli choroby/pasożyty przy pewnej pomocy w innych przypadkach. (do innych rzeczy dojdziemy w dalszej kolejności) Oczko

Tak rozumiem. Takie jest właśnie założenie, że dzięki maksymalizacji selekcji uzyska się tą adaptację na choroby.
Być może tak i pewnie tak jest w dużej części. Ale ponieważ na to nie wpływa tylko i wyłącznie selekcja więc być może te osłabione rodzinki nie dadzą rady a dałyby gdyby były dobrze odżywione i odchowana mniejsza ilość matek w swoim starym ulu. Tego nie wiadomo.

Fakt, że przy ilości 100 pni to zaciera się bo i tak będą przeżywały. Natomiast wedle tego założenia które napisałeś jak rozumiem uważasz, że przy zmaksymalizowanej selekcji nawet jeśli rodziny nie są w swoim optymalnym stanie (w związku z tym nie mogą optymalnie reagować na bodźce ze środowiska) i tak uzyska się szybciej adaptację. Być może tak jest nie przeczę. No ale na 100% tego nie wiem. 
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#25
Idealnie było by odtwarzać taki cykl naturalny czyli macierzak plus 1-2 młode rodziny... ale przynajmniej mi się wydaje, że póki nie mam stabilnej sytuacji jest to trudne zadanie dlatego mnożę w ramach rozsądku jak najwięcej bo nie przewidzę wielu różnych błahych przyczyn niepowodzenia takich jak: załamanie pogody, tragiczne wygryzanie i unasiennianie się matek, kompletny brak pożytku czy zwykłe rabunki... im mam tego względnie więcej w różnym czasie szansa na sukces wzrasta...
Cytuj ten post
#26
Jak się wszystkie matki unasiennią to będą miał 12 pni do zazimowania w 3 miejscach. Łudzę się, że to jest wystarczająco aby mocno oddalić groźbę ponownego 100% osypania. I tak będę stopniowo powiększał.
Zastanawiałem się czy kupić odkłady jeszcze ale nie chce skażonego wosku i pszczół odchowanych na skażonym wosku wprowadzać skoro wszystko mam już prawie naturalne po przemyśleniu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
(05.07.2016, 19:50)Borówka napisał(a): Jak się wszystkie matki unasiennią to będą miał 12 pni do zazimowania w 3 miejscach. Łudzę się, że to jest wystarczająco aby mocno oddalić groźbę ponownego 100% osypania. I tak będę stopniowo powiększał.
Zastanawiałem się czy kupić odkłady jeszcze ale nie chce skażonego wosku i pszczół odchowanych na skażonym wosku wprowadzać skoro wszystko mam już prawie naturalne po przemyśleniu.

Kuba w 2014 straciłem 23....
owszem u Ciebie część już okrzepło na swoim wosku po jednej zimie i pewnie masz lepszą genetykę niż ja miałem itp. Ale wszystko poniżej 50 - 60 wg mnie nie daje żadnej gwarancji (kolega stracił w 2014 całą pasiekę 43 czy 42 pnie - fakt leczył ... i nie wiem czy to zwiększyło czy zmniejszyło jego szanse hehe). No ale to jest liczba, która daje pewne szanse oczywiście.
Zobaczymy wiosną. U mnie będzie na pewno słabo... 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#28
Boleslav i Krzyżak mają rację.

Uważam że..... we IX musi być co najmniej 5 ramek dadanta,następnie, ocieplone inaczej to szarlataństwo.
Cytuj ten post
#29
(06.07.2016, 16:52)marbert napisał(a): Boleslav i Krzyżak mają rację.

Uważam że..... we IX musi być co najmniej 5 ramek dadanta,następnie, ocieplone inaczej to szarlataństwo.

hehe Oczko
... no chyba że to zawodowcy zimują rodzinki weselne. wtedy to nie szarlataństwo tylko profesjonalizm Oczko


... to wszystko jest takie zabawne Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#30
(06.07.2016, 21:09)MrDrone napisał(a):
(06.07.2016, 16:52)marbert napisał(a): Boleslav i Krzyżak mają rację.

Uważam że..... we IX musi być co najmniej 5 ramek dadanta,następnie, ocieplone inaczej to szarlataństwo.

hehe Oczko
... no chyba że to zawodowcy zimują rodzinki weselne. wtedy to nie szarlataństwo tylko profesjonalizm Oczko


... to wszystko jest takie zabawne Oczko

Nie rozumie. Co wspólnego ma zimowla rodzin weselnych do podziału rodzin pszczelich. Dla Drona może to jedno i to samo, dla mnie nie. Ja oczekuje od takiego odkładu miód w przyszłym roku, od uli wesel. nie.
Myśle, że wielu kolegów myśli tak samo jak ja. Niepotrzebujemy dzielić rodzin dla samego podziału. 
Przezimowanie małych (i nie tylko) rodzin jest zależne od długowiecznych, zdrowych i dobrze zabezpieczonych (czytaj pokarmu i środowiska zimowli) pszczół.  Jak o to zadbać, tutaj różne zdania, i doświadczenia pszczelarzy. To co działa u mnie, nie musi działać gdzie indziej.  Język
Cytuj ten post