Co i jak leczyć?
#1
Panie i Panowie, wiem że ostatnimi czasy niezbyt często udzielam się na forum, ale ile można gadać o tym samym? A nie uważam się za na tyle mądrego bu udzielać komuś porad.

Ale do rzeczy. Jako że mogę mieć tylko 10 rodzin i zachęcony słowami Bartka postanowiłem leczyć część "pasieki".

1. Jak wybrać tą część doleczenia. Na pewno zostawię np. Elgony, ale jak podzielić pszczoły z pasiek leczonych? Myślę o teście igłowym.

2.Czym leczyć? Myślę o cukrze pudrze ale nie wiem z czym to się je.
Cytuj ten post
#2
hehe Oczko "zachęcony słowami Bartka" Oczko
pokazałem Ci jak wygląda pasieka nieleczona w drugim sezonie i jakie możesz mieć konsekwencje Oczko decyzja jest Twoja. ale jest dobra jak każda inna.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#3
Nie chce wszystko znowu zaczynać od zera drugi raz, a to tylko 10 rodzin, jakby było ich 20 to bym nawet się nie zastanawiał, tylko puścił wolno.
Cytuj ten post
#4
Hehe Bartek twierdzi, że dopiero ponad 60 gwarantuje brak 100% osypu więc z tego punktu widzenia niewielka to różnica.
I jeszcze najlepiej rozsiane po różnych pasieczyskach.

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Oczko

Ja ryzykuje. Jak drugi raz załapię osyp 100% ( w co bardzo wątpię) to za trzecim podejściem przejdę być może na tę intensywną gospodarkę ekspansywną czyli model ekspansji. Ale wierze, że się uda.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#5
Piotrek, masz sporo racji. dlatego też rzuciłem to "lecz", bo wiem jaką masz sytuację.

Większość z nas może wsiąść w samochód i pojechać 200 km po pszczoły, wyjąć kasę z portfela i kupić parę przezimowanych rodzin. Ty na pewno będziesz miał z tym większy problem - i finansowo i logistycznie.

Ale decyzję czym, jak i które leczyć musisz podjąć sam, bo nikt Ci tego nie jest w stanie ocenić - zresztą Ty sam też nie jesteś w stanie tego racjonalnie ocenić, bo tu nie ma reguł. Niektóre piękne rodziny u mnie skisły po podziałach, inne które przezimowały w 2 - 3 uliczkach pięknie odbiły i świetnie się rozwijają.... Przyroda ma swój klucz, ale badając 1, 2 czy nawet 100 czynników nie jesteśmy w stanie podjąć żadnych racjonalnych decyzji. pszczoły mające wysokie cechy odpornościowe na warrozę padają jak każde inne z różnych powodów.

Natomiast co Ci mogę poradzić, jeżeli chcesz iść w tym kierunku o jakim tu piszemy:
- podziel rodziny losowo, nie patrz na genetykę (nie patrz czy to Elgon czy nie Elgon - choć u mnie te pszczoły sobie nieźle radziły, to mogą przejść załamanie już za miesiąc czy dwa u Ciebie), teoretycznie ten elgon ode mnie przetrwał jedną zimę bez leczenia (to na razie żaden wynik, nie patrz na to w ogóle), ale praktycznie ma być może na starcie przez to więcej warrozy niż inne Twoje rodziny,
- namnażaj głównie te z części nieleczonej, ale rozmnażaj wszystkie,
- skup się na własnych pszczołach, a nie szukaj co chwila nowej cudownej linii, która ponoć jak głosi legenda przeżywa gdzieś tam. a więc ulokalniaj swoje i "kundlij" je ile wlezie,
- powiększaj z każdym rokiem część nieleczoną - maksymalnie do swoich możliwości,
- staraj się zachować u wszystkich rodzin maksymalnie dużo zasad o jakich tu piszemy,
- wybierz środek wg własnego uznania - każdy ma wady i zalety - w mojej ocenie najmniej szkodliwy jest tymol, ale tu jak wiesz zdania są podzielone,
- lecz bezwzględnie tylko 1 raz w sezonie (nie chodzi mi o ilość zabiegów, a o jednorazowy punkt w roku, tak, żeby mikroflora miała szansę się odbudowywać i żeby jednak obserwować presje warrozy - te, które będą mieć po roku duże porażenie eliminować, lub pozwalać na eliminację przyrody) - czyli np. jeżeli wybierzesz środek wymagający np. 3 zabiegów w odstępie paru dni czy tygodnia to zrób tak, ale potem daj pszczołom 11 miesięcy spokoju (żadnej walki z reinwazją czy innych zabiegów),

no i pamiętaj że to że będziesz leczył nie daje Ci żadnej gwarancji przeżycia pasieki - choć zapewne zwiększa krótkotrwałe szanse pojedynczych rodzin.

to rady jakie Ci mogę dać w Twojej sytuacji. Jak pisałem decyzja jest Twoja. powodzenia Uśmiech

(ps. przyjęła się ta matka?)
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#6
(13.07.2016, 08:10)Borówka napisał(a): Hehe Bartek twierdzi, że dopiero ponad 60 gwarantuje brak 100% osypu więc z tego punktu widzenia niewielka to różnica.
I jeszcze najlepiej rozsiane po różnych pasieczyskach.

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Oczko

Ja ryzykuje. Jak drugi raz załapię osyp 100% ( w co bardzo wątpię) to za trzecim podejściem przejdę  być może na tę intensywną gospodarkę ekspansywną czyli model ekspansji. Ale wierze, że się uda.

Kuba, nigdzie nie pisałem, że coś "gwarantuje". Oczko
więc nie opowiadaj bajek Oczko

nie ma żadnych gwarancji i żadna ilość nie gwarantuje niczego. Sam Comfort pisał o 6 pszczołach, które przeżyły w pasiece 2500 pni. więc 60 ma się do tego nijak.

Uważam po prostu że te 50 - 60 pni rozłożone na powiedzmy 4 miejsca znacząco zwiększa prawdopodobieństwo bycia samowystarczalnym. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#7
Myślę, że nie gorsze a może lepsze od tymolu jest podgrzewanie pszczół tylko logistycznie jest to trudniejsze

Można też rozważyć podanie tego roztocza Hypoaspis konkretną ilość kupionego do ula. Tylko to kosztuje. Taka wadę ma. Żadna szkodliwość dla pszczół nie jest żadna znana i przez nikogo na razie nie zauważona. Jeśli ktoś nie pożałuje jednak pieniędzy można by poeksperymentować z tym roztoczem na zasadzie nie stałej symbiozy a wsypania do ula wiedząc, że prędzej czy później padnie a oczyści trochę z warrozy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#8
Kuba, Piotrek to młody chłopak mający ograniczone możliwości finansowe i logistyczne.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#9
(13.07.2016, 08:25)MrDrone napisał(a): (ps. przyjęła się ta matka?)
Chyba tak, w poniedziałek w ulu były jajeczka a tą rodzinkę osierociłem w czwartek. Miałem tą matkę pokazać zuchom, ale ją przed wyjazdem przypadkowo zgniotłem, wiec oglądały twoją.
Cytuj ten post
#10
(13.07.2016, 08:27)MrDrone napisał(a): Kuba, nigdzie nie pisałem, że coś "gwarantuje". Oczko
więc nie opowiadaj bajek Oczko

Tak nie napisałeś zgadza się. Napisałeś tak:

Cytat:Ale wszystko poniżej 50 - 60 wg mnie nie daje żadnej gwarancji (kolega stracił w 2014 całą pasiekę 43 czy 42 pnie - fakt leczył ... i nie wiem czy to zwiększyło czy zmniejszyło jego szanse hehe)

Co oznacza, że powyżej 60 daje jakąś tam gwarancję. Według tego jak się teraz poprawiłeś: znacząco zwiększa prawdopodobieństwo a gwarancji nie ma nigdy. Uśmiech


Co do podgrzewania i Hypoaspis. Właśnie napisałem o problemach logistycznych i finansowych więc....
Tak czy siak nawet wiedząc, że Piotrek tego nie zastosuje warto nadmienić, że są jeszcze takie alternatywy do wypróbowania jak ktoś by chciał się podjąć.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#11
Choć zostawię je ten rok w spokoju, były leczone w zeszłym roku, a warrozy, czy zdeformowanych skrzydełek nie widziałem. Najwyżej w przeszłym rok coś pokombinuje.
Cytuj ten post
#12
Kuba, nie czepiaj się słówek jak p. Lasocki hehe Oczko
nie ma żadnych gwarancji niezależnie od ilości.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#13
(13.07.2016, 08:49)MrDrone napisał(a): Kuba, nie czepiaj się słówek jak p. Lasocki hehe Oczko
nie ma żadnych gwarancji niezależnie od ilości.

Wypraszam sobie. Uśmiech

Choć rzeczywiście jestem entuzjastą precyzji wypowiedzi. 

Ależ ja na serio potraktowałem twe słowa poważnie, że tak uważasz. Więc dobrze, że to zostało wyjaśnione co by nie mydlić oczu.
Konkluzja: nie ma żadnej gwarancji. Wraz ze wzrostem ilości rodzin zwiększa się prawdopodobieństwo nie zaliczenia 100% upadku ale tylko z powodu małej ilości rodzin i to wszystko. Biorąc pod uwagę inne czynniki  to kto zdecyduje się na mocniejsze dzielenie czy mniejsze dzielenie pozostaje oszacowaniem stopnia prawdopodobieństwa i wzięcia pod uwagę innych czynników.

Nie ma też żadnej gwarancji, że padną 100% będąc leczone.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#14
Czysto teoretycznie. Wkładasz termometr do ula. Zamykasz go szczelnie w ciepły dzień. Na termometrze temperatura powinna dość szybko skoczyć. Nie da się tak?

Dlaczego pytam. W tym roku po raz pierwszy zaparzyłem pszczoły podczas przejazdu. Jakieś 50% pszczół zginęło zalane miodem lub po prostu przygniecione...plastry w nadstawce dosłownie popłynęły. Masakra. Pełna dennica, ul ocieplony wlkp, ale nigdy takiej sytuacji do tej pory nie miałem. Matka przeżyła i po miesiącu rodzina jest w pełni sił i ma dużo miodu. Warrozy, pszczół bez skrzydeł etc nie widać. Jakby taki zabieg zrobić w sposób kontrolowany?
Cytuj ten post
#15
Czysto teoretycznie pewnie się da. praktycznie cholera wie jak to wpłynie na czerw/warrozę w czerwiu i czy będziesz w stanie podnieść równomiernie temperaturę w całym ulu nie doprowadzając do takiego stanu zaparzenia. Ale kto tam chce "leczyć" niech próbuje. Może to i jest sposób.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#16
Z tego co kojarzę to pszczoły do zabiegu grzania wyciąga się z ula m in ze względu na wosk który się topi. Temp musi mieć określoną wartość graniczną i być utrzymywana przez określony czas. Nie do zrobienia w ulu bez termostatu.

Pszczołowód
Cytuj ten post
#17
(13.07.2016, 09:41)MrDrone napisał(a): Czysto teoretycznie pewnie się da. praktycznie cholera wie jak to wpłynie na czerw/warrozę w czerwiu i czy będziesz w stanie podnieść równomiernie temperaturę w całym ulu nie doprowadzając do takiego stanu zaparzenia. Ale kto tam chce "leczyć" niech próbuje. Może to i jest sposób.

Proponuję przenieść się do wątku
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=458
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#18
(13.07.2016, 09:31)MN napisał(a): Czysto teoretycznie. Wkładasz termometr do ula. Zamykasz go szczelnie w ciepły dzień. Na termometrze temperatura powinna dość szybko skoczyć. Nie da się tak?

No właśnie nie - to zupełnie jak z temperaturą w mieszkaniu w upały - zamykasz szczelnie okna i drzwi i masz jakieś 10 st niższą temperaturę w domu niż otwierając okna w upał ... 
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#19
(13.07.2016, 10:00)Modliszqa napisał(a):
(13.07.2016, 09:31)MN napisał(a): Czysto teoretycznie. Wkładasz termometr do ula. Zamykasz go szczelnie w ciepły dzień. Na termometrze temperatura powinna dość szybko skoczyć. Nie da się tak?

No właśnie nie - to zupełnie jak z temperaturą w mieszkaniu w upały - zamykasz szczelnie okna i drzwi i masz jakieś 10 st niższą temperaturę w domu niż otwierając okna w upał ... 

to jeszcze zależy z czego są ściany mieszkania i czy są izolowane, w cieniu czy na słońcu.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#20
Myślę, że nie do końca, bo są tam tysiące organizmów żywych gęsto napakowane, które wytwarzają ciepło.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#21
(13.07.2016, 10:00)Modliszqa napisał(a):
(13.07.2016, 09:31)MN napisał(a): Czysto teoretycznie. Wkładasz termometr do ula. Zamykasz go szczelnie w ciepły dzień. Na termometrze temperatura powinna dość szybko skoczyć. Nie da się tak?

No właśnie nie - to zupełnie jak z temperaturą w mieszkaniu w upały - zamykasz szczelnie okna i drzwi i masz jakieś 10 st niższą temperaturę w domu niż otwierając okna w upał ... 

Pszczoła jak się stresuje wytwarza duże ilości ciepła... zamknięte z pewnością się stresuje... więc mamy to o czym pisał Michał czyli zaparzone pszczoły w środku...
Cytuj ten post