Dokarmianie suchym cukrem
#61
(16.07.2016, 08:07)MrDrone napisał(a): hehe. Kuba, sam piszesz, że nie ma sytuacji idealnych. Uważam, że lepiej zacząć wcześniej i nie marnować sezonu. Lepiej liczyć na 2 - 3 rodziny wiosną, przez zimę przemyśleć, a wiosną poprowadzić rodziny tak jak się chce, niż poczekać do wiosny, kupić rodziny które i tak były karmione cukrem (bo tak się przecież robi), za to dodatkowo leczone i z lekko niewiadomą historią (czy np. nie było 8 odymień w ramach walki z reinwazją??) i za 3 razy tyle co dziś. 
ale każdy podejmuje własne decyzje. Jakbym miał dobre źródło to wolałbym wiosną z dobrego źródła. ALe nikt koledze nie zagwarantuje, że mu wiosną odda rodziny, bo możemy sami mieć mały procent na pasiece tego co zazimowaliśmy.

Zgadzam się. Dlatego trzeba to sobie przemyśleć indywidualnie co każdemu pasuje. Ja jednak poczekałem do wiosny za pierwszy razem i 100% mi padło zimą powodu choroby (pewnie Nosemozy) a nie dokarmiałem więc możesz napisać, ze masz przykład Twojej racji

Mi jednak nie pasuje dawanie naraz tyle ciasta więc wolałbym unikać takiej sytuacji przy nowo osadzanych rodzinach. Ale kiedy miałbym np. zrobić jakiś odkład czy pakiet z matką która super dobrze rokuje i mam wyjątkową okazję ją osadzić w końcu lata, albo ktoś inny chciał zabić być może wartościową matkę dla PN TF, to wtedy nagnę się i tak zrobię. Uśmiech Kwestia poglądów i priorytetów.

Natomiast szanuję inne podejścia do sprawy. Nie wiem kto robi lepiej a kto gorzej. 
Cytuj ten post
#62
(16.07.2016, 08:13)MrDrone napisał(a): Szymon, nie widzisz sprzeczności w tym co napisałeś?

Aby oczekiwać od pszczół, że będą radzić sobie z współczesnymi problemami środowiskowymi powinniśmy pierw zadbać, żeby ta rodzina miała siłę zmierzyć się z nimi. 

Nie widzę.
Cytuj ten post
#63
(16.07.2016, 07:54)Krzyżak napisał(a): Kuba tak w dużym skrócie.
Brak pokarmu o tej porze roku to głód.
Głód teraz to brak czerwiu.
Brak czerwiu teraz, to brak pszczoły na jesień.
Brak pszczoły na jesień to śmierć w zimie.
Śmierć rodziny w zimie to brak pszczelarstwa na wiosnę.

Żeby cokolwiek, badać, eksperymentować, leczyć czy nie leczyć to trzeba mieć co.
Jak nie ma pszczół to pozostaje tylko teoria.

To człowiek spowodował, że okresowo nie ma pożywienia dla pszczół więc człowiek powinien to naprawić.
Albo siejmy rośliny albo dokarmiajmy ale nie wmawiajmy sobie i pszczołom, że mają się dostosować do tego, że prze miesiąc nie będą miały co jeść. To tak jak byś powiedział wilkowi: "w lipcu post, nic nie jedz, dostosuj się".

Szymon pieprzysz teraz za przeproszeniem... gdybyś nie zabrał rodzinom miodu w maju to ten Twój głód miałyby teraz w dupie więc albo rybki albo akwarium i tu się z Boleslawem mogę zgodzić...
Cytuj ten post
#64
(16.07.2016, 08:18)Krzyżak napisał(a):
(16.07.2016, 08:13)MrDrone napisał(a): Szymon, nie widzisz sprzeczności w tym co napisałeś?

Aby oczekiwać od pszczół, że będą radzićsobie z współczesnymi problemami środowiskowymi powinniśmy pierw zadbać, żeby ta rodzina miała siłę zmierzyć się z nimi. 

Nie widzę.

a teraz???? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#65
Cytat:"Poza tym jak rodzina padnie z głodu 100% naturalnie nie ruszana (bez miodobrania żadnego) w środku sezonu a obok stoi rodzina która nie pada to dla mnie taka sama selekcja naturalna jak na Warrozę.
"

Zresztą nie mamy pewności, że przy takiej sytuacji rodzina ta nie ma pokarmu przez Warrozę i warroza jest jednym z czynników albo głównym czynnikiem. Bo jeśli rodzą się przykładowo pszczoły z upośledzonymi skrzydłami to jak mają latać.

To są dylematy które nie są takie czarno-białe.

Natomiast jeśli rodzina prawdopodobnie padnie z głodu lub otrze się o śmierć z winy pszczelarza jak np. moje z Panem Janem osierocenia, transportowania i zsypania, zabranie wszystkich plastrów ze wszystkim i osadzanie na pusty ul, to wtedy dokarmiam czy dokładam czerw. Choć preferuję pokarm z plastrze przerobiony cukier lub naturalny jeśli mam możliwość. Więc jeśli Bartek stosuje nieco inną gospodarkę i tak mocno dzieli, że z winy po części pszczelarza (czyli podziału) nowe sztucznie zrobione rodziny pewnie padną i karmi to jest to podobna sytuacja. Jeśli ja coś mieszam "psuję" pszczołom to wtedy próbuję to niejako naprawić.
Cytuj ten post
#66
(16.07.2016, 08:13)MrDrone napisał(a):
(16.07.2016, 08:04)Krzyżak napisał(a):
(16.07.2016, 07:55)MrDrone napisał(a): poproszę wobec tego o wyjaśnienie. ja nie mówię po czesku.

Aby oczekiwać od pszczół, że będą radzić sobie z współczesnymi problemami środowiskowymi powinniśmy pierw zadbać, żeby ta rodzina miała siłę zmierzyć się z nimi.
To tak jak miał byś wyjść do ringu z Mike Tayson'em i sobie poradzić. Może w pełni sił i zdrowia udało by Ci się przez 10 rund uciekać i robić uniki i byś przeżył. Ale jak masz nogę w gipsie, ramię na temblaku i wydłubane oko to cudów nie ma. Mike Cię wykończy Oczko

tak, ale mogę być przystosowany w taki sposób, że będę sprytniejszy i pójdę do lekarza po L4. wtedy nie stanę do walki z Mike'm Oczko
paniał? Oczko

Szymon, nie widzisz sprzeczności w tym co napisałeś?
Aby oczekiwać od pszczół, że będą radzić sobie z współczesnymi problemami środowiskowymi powinniśmy pierw zadbać, żeby ta rodzina miała siłę zmierzyć się z nimi. 

pokolorowałem Ci sprzeczności, żebyś zrozumiał Oczko
i mam pełną świadomość, że tworzę rodziny, które rzadko w tych rozmiarach występują w naturze. Ale to tylko znaczy, że najwyżej mają większą jednostkową presję, a nie że uniemożliwiam im przetrwanie. To że są w stanie przetrwać dla siebie dowiodłem już empirycznie choćby w poprzedniej zimowli, a hodowcy dowodzą co rok zimując rodzinki weselne. Czy to w pełni naturalny proces? Oczywiście że nie. Daję ule, zaglądam, coś odbieram, przekładam itp itd. Nie da się być całkowicie naturalnym na pasiece, bo naturalnie to możemy oglądać pszczoły w dziuplach (o ile nie wytniemy jako ludzie wszystkich drzew dziuplastych).


hehehe

jedno,proste zdanie a tyle możliwych interpretacji Oczko
Cytuj ten post
#67
Dla mnie oczywistym jest że w pierwszych zezonach TF nie poszaleje z odbieraniem pszczołom miodu... to przede wszystkim na ich potrzebach muszę się skupić no ale jak ktoś podchodzi do tematu czysto komercyjnie, że z każdego pożytku musi szarpnac swoje to nie ma się co dziwić że rodziny nie będą w pełni sił i że będą w którymś momencie mieć glodno... niestety na pogodę i pożytki przy pasiece stacjonarnej wpływu nie mamy...
Cytuj ten post
#68
(16.07.2016, 08:38)bonluk napisał(a): z każdego pożytku musi szarpnac swoje

Wskoczę takim trochę offtopem: zbierając dane zauważyłem, że wielkie producenty USA i Kanady postępują w myśl gospodarki rosyjskich jestiestwiennikow, czyli odbierają miód na jesieni (oczywiście: odbierają cały miód i potem skarmiają syrop). Rozumiem, że nie jest to sytuacja spowodowana ich troską o zdrowie owadów, tylko metodą gospodarowania. Tymczasem w Polszcze, jak czytam, pszczelarze odbierają miód po kilka razy w sezonie, po każdym większym pożytku. Na filmie Sądeckiego Bartnika o polskiej rodzinie producenckiej z Kanady ze zdumieniem zobaczyłem, że oni też odbierają miód więcej niż raz - czyżby import metody z Polski?
Czy takie postępowanie - odbieranie miodu po każdym pożytku - to cecha polskiej gospodarki, gdzie głównie hobbyści szukają okazji do łażenia do pszczół, czy to jakaś konkretna metoda, której zalety i wady można racjonalnie oceniać?
Bo wydaje mi się, tak na logikę, że nawet jeżeli pszczelarz zastosuje wspomaganie-doping cukrowy, ale tylko na jesieni, to tak czy owak wywiera na pszczoły jakąś presję (wymaga gospodarowania zasobami) i jednocześnie przez cały sezon pozwala im żywić się ich własnym miodem. Czyli odbieranie miodu raz w roku jest zdrowszym pomysłem niż szarpanie po każdym pożytku. Jak to jest?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#69
(16.07.2016, 08:38)bonluk napisał(a): Dla mnie oczywistym jest że w pierwszych zezonach TF nie poszaleje z odbieraniem pszczołom miodu... to przede wszystkim na ich potrzebach muszę się skupić no ale jak ktoś podchodzi do tematu czysto komercyjnie, że z każdego pożytku musi szarpnac swoje to nie ma się co dziwić że rodziny nie będą w pełni sił i że będą w którymś momencie mieć glodno... niestety na pogodę i pożytki przy pasiece stacjonarnej wpływu nie mamy...

Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.
Cytuj ten post
#70
(16.07.2016, 08:48)flamenco108 napisał(a):
(16.07.2016, 08:38)bonluk napisał(a): z każdego pożytku musi szarpnac swoje

Wskoczę takim trochę offtopem: zbierając dane zauważyłem, że wielkie producenty USA i Kanady postępują w myśl gospodarki rosyjskich jestiestwiennikow, czyli odbierają miód na jesieni (oczywiście: odbierają cały miód i potem skarmiają syrop). Rozumiem, że nie jest to sytuacja spowodowana ich troską o zdrowie owadów, tylko metodą gospodarowania. Tymczasem w Polszcze, jak czytam, pszczelarze odbierają miód po kilka razy w sezonie, po każdym większym pożytku. Na filmie Sądeckiego Bartnika o polskiej rodzinie producenckiej z Kanady ze zdumieniem zobaczyłem, że oni też odbierają miód więcej niż raz - czyżby import metody z Polski?
Czy takie postępowanie - odbieranie miodu po każdym pożytku - to cecha polskiej gospodarki, gdzie głównie hobbyści szukają okazji do łażenia do pszczół, czy to jakaś konkretna metoda, której zalety i wady można racjonalnie oceniać?
Bo wydaje mi się, tak na logikę, że nawet jeżeli pszczelarz zastosuje wspomaganie-doping cukrowy, ale tylko na jesieni, to tak czy owak wywiera na pszczoły jakąś presję (wymaga gospodarowania zasobami) i jednocześnie przez cały sezon pozwala im żywić się ich własnym miodem. Czyli odbieranie miodu raz w roku jest zdrowszym pomysłem niż szarpanie po każdym pożytku. Jak to jest?

Krzyśku, odbieranie miodu po każdym pożytku ma na celu przede wszystkim produkcję miodów gatunkowych.
odbieranie jednorazowe to "tylko" wielokwiat (niektórzy po prostu wolą miody o konkretnym smaku, bardziej je cenią).

drugim aspektem jest to, że niektórzy pszczelarze wybierają co się da, a jak trzeba to po tym jak zabiorą wszystko podają kilka litrów syropu. Dzięki temu są te 2 - 3 - 5 litrów miodu na sezon "do przodu". To "opłaca" ich dodatkową pracę z tym związaną. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#71
(16.07.2016, 08:50)marbert napisał(a):
(16.07.2016, 08:38)bonluk napisał(a): Dla mnie oczywistym jest że w pierwszych zezonach TF nie poszaleje z odbieraniem pszczołom miodu... to przede wszystkim na ich potrzebach muszę się skupić no ale jak ktoś podchodzi do tematu czysto komercyjnie, że z każdego pożytku musi szarpnac swoje to nie ma się co dziwić że rodziny nie będą w pełni sił i że będą w którymś momencie mieć glodno... niestety na pogodę i pożytki przy pasiece stacjonarnej wpływu nie mamy...

Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.

Marbecie Ciebie to niedotyczy bo ty leczysz więc nie wiem kiedy u Ciebie to nastąpi... ale Twój kolega Bolesław pewnie wie 
Cytuj ten post
#72
(16.07.2016, 08:50)marbert napisał(a): Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.

A cholera wie ile i czy co będzie Oczko
próbował to kto? Oczko


edit.
Robert, a poza tym - piszę to całkowicie serio - może to jest powód do refleksji i zmiany nastawienia?
Jeżeli cały czas idziesz w żarłoczną pszczołę nowoczesną (typu buckfast), a średnie wyniki są skromne, pomimo dużej ilości pszczoły w ulu, to może trzeba rozważyć powrót do pszczoły oszczędnej.
Ja rozumiem, że masz wbite do głowy (piszę to bez złośliwości), że jak rodzina ma 2 korpusy 1/2 czy 3/4 (czy co tam masz) dadanta to jest zdrowa i prężna i świetnie sobie radzi. Ale może trzeba się zastanowić czy jak pożytki nie są słabsze to nie trzeba zmienić przyzwyczajeń i poglądów i popróbować czegoś innego?
Taki gość Janusz Mazurek pisał dużo o gospodarce (strikte "inżynieryjnej" i całkowicie nienaturalnej co prawda) w izolatorach i przez połowę sezonu trzymał matkę na 2 - 3 plastrach, co spowodowało zwiększenie jego zbiorów kilkakrotnie w bardzo ubogim terenie. Twierdził, że potrafił odebrać po około 30 kg z pasieki stacjonarnej podczas gdy wcześniej brał po 5 - max 10 kg. I oczywiście nie namawiam do takiego inżynieryjnego i nienaturalnego podejścia tylko bardziej o szukanie pszczoły oszczędnej - "typu kaukaskiego", która potrafi gospodarować czym ma, pszczoły jest na pół korpusa, a miodu tyle samo co i było. Może trzeba sobie z głowy wybić, że siła to zawsze wydajność. Jak na 3 - 5 lat przyleje spadź to i owszem może weźmiesz mniej, ale jak na co dzień masz pożytki słabe to czemu nie dostosować się do codzienności tylko do okresowego urodzaju??
Może zamiast brnąć cały czas w wydajność trzeba pójść w oszczędność (zresztą ja mam taki zamysł i mam nadzieję, że moje próby selekcyjne i praktyka mnie w tamtą stronę długofalowo prowadzą).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#73
(16.07.2016, 08:52)MrDrone napisał(a): Krzyśku, odbieranie miodu po każdym pożytku ma na celu przede wszystkim produkcję miodów gatunkowych.

Nie, no, kumam przecież Oczko Mój wujek-jogin śmieje się z klientów, którzy marzą o miodach gatunkowych. A najbardziej się uśmiał, jak mu opowiedziałem o dodawaniu kawy Inki, aby uzyskać miód gryczany Oczko

(16.07.2016, 08:52)MrDrone napisał(a): odbieranie jednorazowe to "tylko" wielokwiat (niektórzy po prostu wolą miody o konkretnym smaku, bardziej je cenią).

drugim aspektem jest to, że niektórzy pszczelarze wybierają co się da, a jak trzeba to po tym jak zabiorą wszystko podają kilka litrów syropu. Dzięki temu są te 2 - 3 - 5 litrów miodu na sezon "do przodu". To "opłaca" ich dodatkową pracę z tym związaną. 

No właśnie o to mi chodzi: przez cały sezon rodzina karmi się tym, co zbierze, a pszczelarz odbiera nadwyżkę na jesieni - rozumiem, że to pomysł rodem z bartnictwa (gdzie wybierano na wiosnę NB), ale wydaje mi się, że w ten sposób rodzina pszczela ma większe szanse na zdrowie i siłę. Jednocześnie w chude lata następuje selekcja rodzin pod kątem gospodarki zasobami, bo te, co żrą więcej, głodują bardziej w dziurach międzypożytkowych i muszą bardziej się ograniczyć z czerwieniem itp. (choć sieć zależności z pewnością sięga tu o wiele szerzej). Tak czy owak - pszczoła się ulokalnia, bo musi przetrwać w warunkach lokalnych pożytków.

Zarówno wielcy pszczelarze-fabrykanci na świecie, jak i organicznicy, podbierają miód na jesieni. Czyli przez sezon jednakowoż, bez względu na model gospodarki, pozwalają rodzinom żywić się na własną rękę. Na forach polskich tymczasem miodobranie trwa cały sezon, a zaczyna się w maju. Mój prezes koła opowiedział mi, jak do niedawna (zanim nie zbudował sobie pracowni z prawdziwego zdarzenia) jeden pokój w domu przez cały sezon był wyklejony folią, a miodarkę i gary mył dopiero w październiku.

To mnie zastanawia. Bo z drugiej strony słyszę wiele opinii, że w Polsce jest gorsza sytuacja pożytkowa niż np. w Rosji (co wydaje się zrozumiałe). Czyli tak jakby u nas normalką było zabieranie dosłownie całego miodu w sezonie i podawanie syropku w zamian. Mój wujek teraz podebrał miód i ma zamiar zrobić to jeszcze po nawłoci, gdyż wierzy, że na nawłoci nie należy zimować pszczół. Wtedy poda im syropek. Ale tak czy owak nie polował na rzepak-akację-lipę, tylko pojechał sobie na wakacje zostawiając tej jednej rodzinie, która zimę przetrwała w sile, 4 korpusy WL, z których wczoraj utoczyliśmy coś ze 20kg miodu (z wagi wynika, że był to odpowiednik 1 pełnego korpusu WL).
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#74
ale chyba tak nie jest u wszystkich.Pszczelarze wywożący raczej po wywózce odbierają (choćby ze względu na wagę ula przy przewożeniu (przenoszeniu). Więc myślę (chyba?), że większość komercyjnych pszczelarzy zachodnich jednak przynajmniej to jedno miodobranie w sezonie robi.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#75
(16.07.2016, 09:23)MrDrone napisał(a): ale chyba tak nie jest u wszystkich.Pszczelarze wywożący raczej po wywózce odbierają (choćby ze względu na wagę ula przy przewożeniu (przenoszeniu). Więc myślę (chyba?), że większość komercyjnych  pszczelarzy zachodnich jednak przynajmniej to jedno miodobranie w sezonie robi.

Pewnie tak. Choć w filmie "Więcej niż miód" ten przemysłowy pszczelarz odbierał i wirował miód migdałowy po przewiezieniu pszczół do bazy. Pewno kwestia tego, że jak są takie ogromne ilości to wygodniej w bazie.
Cytuj ten post
#76
Taaaa zawsze mnie to dziwi, ze ludzie uważają miody gatunkowe (czyli teoretycznie w większości przypadków co najmniej 50% jednego nektaru lub spadzi) za lepsze jakościowo od tzw. wielokwiatu. Smakowo i leczniczo (bo jakaś pojedyncza roślina może mieć inne właściwości) to rozumiem ale odżywczo ni w ząb.
Cytuj ten post
#77
(16.07.2016, 08:54)MrDrone napisał(a):
(16.07.2016, 08:50)marbert napisał(a): Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.

A cholera wie ile i czy co będzie Oczko
próbował to kto? Oczko


edit.
Robert, a poza tym - piszę to całkowicie serio - może to jest powód do refleksji i zmiany nastawienia?
Jeżeli cały czas idziesz w żarłoczną pszczołę nowoczesną (typu buckfast), a średnie wyniki są skromne, pomimo dużej ilości pszczoły w ulu, to może trzeba rozważyć powrót do pszczoły oszczędnej.
Ja rozumiem, że masz wbite do głowy (piszę to bez złośliwości), że jak rodzina ma 2 korpusy 1/2 czy 3/4 (czy co tam masz) dadanta to jest zdrowa i prężna i świetnie sobie radzi. Ale może trzeba się zastanowić czy jak pożytki nie są słabsze to nie trzeba zmienić przyzwyczajeń i poglądów i popróbować czegoś innego?
Taki gość Janusz Mazurek pisał dużo o gospodarce (strikte "inżynieryjnej" i całkowicie nienaturalnej co prawda) w izolatorach i przez połowę sezonu trzymał matkę na 2 - 3 plastrach, co spowodowało zwiększenie jego zbiorów kilkakrotnie w bardzo ubogim terenie. Twierdził, że potrafił odebrać po około 30 kg z pasieki stacjonarnej podczas gdy wcześniej brał po 5 - max 10 kg. I oczywiście nie namawiam do takiego inżynieryjnego i nienaturalnego podejścia tylko bardziej o szukanie pszczoły oszczędnej - "typu kaukaskiego", która potrafi gospodarować czym ma, pszczoły jest na pół korpusa, a miodu tyle samo co i było. Może trzeba sobie z głowy wybić, że siła to zawsze wydajność. Jak na 3 - 5 lat przyleje spadź to i owszem może weźmiesz mniej, ale jak na co dzień masz pożytki słabe to czemu nie dostosować się do codzienności tylko do okresowego urodzaju??
Może zamiast brnąć cały czas w wydajność trzeba pójść w oszczędność (zresztą ja mam taki zamysł i mam nadzieję, że moje próby selekcyjne i praktyka mnie w tamtą stronę długofalowo prowadzą).

Mój znajomy lokalny pszczelarz od którego mam skundlone krainki twierdzi, że powinienem ograniczać matkę kratami odgrodowymi w Warszawiaku na kilku plastrach wtedy miałbym miodu więcej.
Cytuj ten post
#78
(15.07.2016, 19:14)flamenco108 napisał(a):
(15.07.2016, 19:09)marbert napisał(a): To pewnie przez  podobny rocznik i takie wychowanie. A Borówkę ni w ząb.

A jaki masz rocznik?

68
Cytuj ten post
#79
(16.07.2016, 14:23)marbert napisał(a):
(15.07.2016, 19:14)flamenco108 napisał(a):
(15.07.2016, 19:09)marbert napisał(a): To pewnie przez  podobny rocznik i takie wychowanie. A Borówkę ni w ząb.

A jaki masz rocznik?

68

Grubo. Nie tak znowu dużo młodszy jestem, ale zważywszy staż pszczelarski, chylę kapelusza.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#80
(16.07.2016, 08:54)MrDrone napisał(a):
(16.07.2016, 08:50)marbert napisał(a): Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.

A cholera wie ile i czy co będzie Oczko
próbował to kto? Oczko


edit.
Robert, a poza tym - piszę to całkowicie serio - może to jest powód do refleksji i zmiany nastawienia?
Jeżeli cały czas idziesz w żarłoczną pszczołę nowoczesną (typu buckfast), a średnie wyniki są skromne, pomimo dużej ilości pszczoły w ulu, to może trzeba rozważyć powrót do pszczoły oszczędnej.
Ja rozumiem, że masz wbite do głowy (piszę to bez złośliwości), że jak rodzina ma 2 korpusy 1/2 czy 3/4 (czy co tam masz) dadanta to jest zdrowa i prężna i świetnie sobie radzi. Ale może trzeba się zastanowić czy jak pożytki nie są słabsze to nie trzeba zmienić przyzwyczajeń i poglądów i popróbować czegoś innego?
Taki gość Janusz Mazurek pisał dużo o gospodarce (strikte "inżynieryjnej" i całkowicie nienaturalnej co prawda) w izolatorach i przez połowę sezonu trzymał matkę na 2 - 3 plastrach, co spowodowało zwiększenie jego zbiorów kilkakrotnie w bardzo ubogim terenie. Twierdził, że potrafił odebrać po około 30 kg z pasieki stacjonarnej podczas gdy wcześniej brał po 5 - max 10 kg. I oczywiście nie namawiam do takiego inżynieryjnego i nienaturalnego podejścia tylko bardziej o szukanie pszczoły oszczędnej - "typu kaukaskiego", która potrafi gospodarować czym ma, pszczoły jest na pół korpusa, a miodu tyle samo co i było. Może trzeba sobie z głowy wybić, że siła to zawsze wydajność. Jak na 3 - 5 lat przyleje spadź to i owszem może weźmiesz mniej, ale jak na co dzień masz pożytki słabe to czemu nie dostosować się do codzienności tylko do okresowego urodzaju??
Może zamiast brnąć cały czas w wydajność trzeba pójść w oszczędność (zresztą ja mam taki zamysł i mam nadzieję, że moje próby selekcyjne i praktyka mnie w tamtą stronę długofalowo prowadzą).

Bartek
Inaczej rozumujesz niż ja narazie Oczko 

Statystykę zacytowałem dla zobrazowania że pszczelarze stacjonarni nie dorobią się raczej na pszczołach.

Moje doświadczenia są następujące ( miałem różne pszczoły i miodu nie smakowałem):

Klimt i pogoda powodują ( na przestrzeni kilkunastu lat) że często są okresy pustki pożytkowej w okresie dobrej pogody i odwrotnie. Jak zdarzy się odwrotnie to tylko duże rodziny przyniosą coś co pszczelarz odebrać może.
Przykład tego roku niby u mnie fajnej pogody ale zimnych nocy do połowy czerwca i takie sobie pożytki.
W mojej pełnej 1/2 nadstawki mieści się 10 litrów miodu ( średnio), w 12 ramkowej miodni pozostaje około też 10 litrów (których nie wybieram).
Odpowiadając pośrednio na pytanie flamenko o sposób wybierania miodu, odpowiem tak: 
mając pszczoły skłonne do rojenia nie da się mieć więcej niż jednego korpusu nad miodnią.
A mając pszczołę nie rojliwą można mieć i trzy korpusy. Gdy tak jest przybywa miodu bo pszczoły nie są niepokojone cotygodniowymi przeglądami ( udowodnione że przeglądy niszczą charmonijną pracę rodziny pszczelej i zmniejszają zbiory miodu) a i mając zapasy nad głową mają spokój i rozwój trwa prawidłowo a i zbiory miodu wzrastają.
Pszczoła nie rojliwa to włoszka i inne od niej się wywodzące. Klimat tak się zmienił że można uznać że włoszka to już nasz obecny klimat i długa pustka w pożytkach latem.

Bartku nie koniecznie buckfast jest żarłoczny, jak by połączyć cztery marne rodziny "typu kaukaskiego), które miałem to wyjdzie na korzyść buckfasta to Ci gwarantuję. Ale buchfasta a nie jakiś eksperymentów szalonych głów.
A tak jest ileś ramek mniej itp. Ale sam zobaczysz. A ameryka to pszczoła włoska.
Cytuj ten post
#81
ja nie wiem jakie są Twoje doświadczenia i na jakich pszczołach, ale na ile znam Ciebie raczej poszukujesz u hodowców, którzy jednak cały czas celują w selekcję pszczoły typowo plennej - niezależnie czy korzeniami był kaukaz, włoszka, krainka czy amm. Nie wiem na ile skupiałeś się na wyborach swoich kundli, a na ile uznawałeś, że po f2-3 nie ma już sensu tego ciągnąć i kasowałeś. zwłaszcza, że nie prowadziłeś przy tym selekcji naturalnej, a więc pszczoła nie eliminowała się zgodnie z Twoimi warunkami, a była utrzymywana przy życiu i powielana zgodnie z Twoim widzi-misię.

a ameryka to może i włoszka (dominuje na razie w końcu import pszczoły z południa USA, a tam włoszka rządzi), ale :
- Lusby to ponoć krzyżówka krainki z kaukazem
- Webster to primorska
- Bush to cholera wie co - kundel wywodzący się ze złapanych rójek - Bush jednak twierdzi, że raczej przeżywa u niego pszczoła ciemniejsza - czyli nie włoszka.
- S. Comfort - to mieszanka różnych (podobnie jak u Busha)
nie trafiłem nigdzie na to, żeby ktoś nieleczący miał włoszki. Może właśnie dlatego, że nierojliwa i plenna - prawdopodobnie przez to mało plastyczna i nie ograniczająca naturalnie pasożyta.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#82
(16.07.2016, 16:46)MrDrone napisał(a): ja nie wiem jakie są Twoje doświadczenia i na jakich pszczołach, ale na ile znam Ciebie raczej poszukujesz u hodowców, którzy jednak cały czas celują w selekcję pszczoły typowo plennej - niezależnie czy korzeniami był kaukaz, włoszka, krainka czy amm. Nie wiem na ile skupiałeś się na wyborach swoich kundli, a na ile uznawałeś, że po f2-3 nie ma już sensu tego ciągnąć i kasowałeś. zwłaszcza, że nie prowadziłeś przy tym selekcji naturalnej, a więc pszczoła nie eliminowała się zgodnie z Twoimi warunkami, a była utrzymywana przy życiu i powielana zgodnie z Twoim widzi-misię.

a ameryka to może i włoszka (dominuje na razie w końcu import pszczoły z południa USA, a tam włoszka rządzi), ale :
- Lusby to ponoć krzyżówka krainki z kaukazem
- Webster to primorska
- Bush to cholera wie co - kundel wywodzący się ze złapanych rójek - Bush jednak twierdzi, że raczej przeżywa u niego pszczoła ciemniejsza - czyli nie włoszka.
- S. Comfort - to mieszanka różnych (podobnie jak u Busha)
nie trafiłem nigdzie na to, żeby ktoś nieleczący miał włoszki. Może właśnie dlatego, że nierojliwa i plenna - prawdopodobnie przez to mało plastyczna i nie ograniczająca naturalnie pasożyta.

Nie wiem na ile skupiałeś się na wyborach swoich kundli, a na ile uznawałeś, że po f2-3 nie ma już sensu tego ciągnąć i kasowałeś. zwłaszcza, że nie prowadziłeś przy tym selekcji naturalnej, a więc pszczoła nie eliminowała się zgodnie z Twoimi warunkami, a była utrzymywana przy życiu i powielana zgodnie z Twoim widzi-misię.




Może właśnie dlatego, że nierojliwa i plenna - prawdopodobnie przez to mało plastyczna i nie ograniczająca naturalnie pasożyta.



hehe 
W promieniu 3.5 km jest "nascie" pasiek. 
A mam swoje f4 i jestem z nich zadowolony.


Czasem piszesz jak nawiedzony pastor Oczko  To Bieszczady nie Arizona.
Cytuj ten post
#83
Ja jednak chciałbym się dowiedzieć, jakie pszczoły (bzdżoły po ukraińsku) mają europejscy TF pszczelarze (pomijam elgony i tego gościa, co myśli, że sam jest pszczołą).
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#84
(16.07.2016, 22:39)flamenco108 napisał(a): Ja jednak chciałbym się dowiedzieć, jakie pszczoły (bzdżoły po ukraińsku) mają europejscy TF pszczelarze (pomijam elgony i tego gościa, co myśli, że sam jest pszczołą).

Pewnie jakieś "lokalne" cokolwiek to znaczy.
Cytuj ten post
#85
(16.07.2016, 08:54)MrDrone napisał(a):
(16.07.2016, 08:50)marbert napisał(a): Kiedy, miną te pierwsze sezony i co będzie możliwe  do odebrania? ( przypominam że średnia na podkarpaciu  to 10 czy 12 litrów) liczona zapewnie ze spadziowymi sezonami, dla stacjonarnych pasiek.

A cholera wie ile i czy co będzie Oczko
próbował to kto? Oczko


edit.
Robert, a poza tym - piszę to całkowicie serio - może to jest powód do refleksji i zmiany nastawienia?
Jeżeli cały czas idziesz w żarłoczną pszczołę nowoczesną (typu buckfast), a średnie wyniki są skromne, pomimo dużej ilości pszczoły w ulu, to może trzeba rozważyć powrót do pszczoły oszczędnej.
Ja rozumiem, że masz wbite do głowy (piszę to bez złośliwości), że jak rodzina ma 2 korpusy 1/2 czy 3/4 (czy co tam masz) dadanta to jest zdrowa i prężna i świetnie sobie radzi. Ale może trzeba się zastanowić czy jak pożytki nie są słabsze to nie trzeba zmienić przyzwyczajeń i poglądów i popróbować czegoś innego?
Taki gość Janusz Mazurek pisał dużo o gospodarce (strikte "inżynieryjnej" i całkowicie nienaturalnej co prawda) w izolatorach i przez połowę sezonu trzymał matkę na 2 - 3 plastrach, co spowodowało zwiększenie jego zbiorów kilkakrotnie w bardzo ubogim terenie. Twierdził, że potrafił odebrać po około 30 kg z pasieki stacjonarnej podczas gdy wcześniej brał po 5 - max 10 kg. I oczywiście nie namawiam do takiego inżynieryjnego i nienaturalnego podejścia tylko bardziej o szukanie pszczoły oszczędnej - "typu kaukaskiego", która potrafi gospodarować czym ma, pszczoły jest na pół korpusa, a miodu tyle samo co i było. Może trzeba sobie z głowy wybić, że siła to zawsze wydajność. Jak na 3 - 5 lat przyleje spadź to i owszem może weźmiesz mniej, ale jak na co dzień masz pożytki słabe to czemu nie dostosować się do codzienności tylko do okresowego urodzaju??
Może zamiast brnąć cały czas w wydajność trzeba pójść w oszczędność (zresztą ja mam taki zamysł i mam nadzieję, że moje próby selekcyjne i praktyka mnie w tamtą stronę długofalowo prowadzą).

Bartku
Dolną granicę liczebności pszczół robotnic i trutni określa się na ponad 500 pszczół. (F. Ruttner 1981) To jest stan w którym rodzina zdolna jest na wychowanie czerwiu trutowego.
Średnią dla pszczół budujących silne rodziny 50 tyś do 100 tyś.
Prawdopodobnie w rodzinach tworzących duże rodziny "substancja mateczna" jest na tyle silna że nie powoduje to nastroju rojowego. A jest to uwarunkowane genetyką. Choć nie tylko, postępowanie hodowcy też ma znaczenie.
Cyt."Przez początkowe 15 godzin życia larwy matki wydziela więcej dwutlenku węgla niż larwa robotnicy. W tym okresie intensywniej przebiegają u niej procesy przemiany materii, ale wolniej rośnie. Wytwarza ona również więcej hormonu juwenilnego......."
Czyli, uznać by należało że matki ratunkowe tracą część możliwości genetycznych.

Wracając do ilości pszczół w rodzinie, skoro około 3/4 pszczół w normalnej strukturze rodziny pszczelej to pszczoła lotna to 70 tyś pszczół jest w stanie przynieść coś pszczelarzowi. Zaś 350 pszczół nic nigdy pszczelarzowi nie przyniesie.
Cytuj ten post
#86
(17.07.2016, 12:39)marbert napisał(a):
(16.07.2016, 22:39)flamenco108 napisał(a): Ja jednak chciałbym się dowiedzieć, jakie pszczoły (bzdżoły po ukraińsku) mają europejscy TF pszczelarze (pomijam elgony i tego gościa, co myśli, że sam jest pszczołą).

Pewnie jakieś "lokalne" cokolwiek to znaczy.

No właśnie. Bo Webster w jednym wywiadzie stwierdza, że właściwa gospodarka to połowa sukcesu - druga połowa to pszczółki z dorobkiem odporności - dlatego on poszedł w importowane Primorskie, bo one miały już bazową odporność, na której mógł budować.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#87
(17.07.2016, 13:03)marbert napisał(a): Bartku
Dolną granicę liczebności pszczół robotnic i trutni określa się na ponad 500 pszczół. (F. Ruttner 1981) To jest stan w którym rodzina zdolna jest na wychowanie czerwiu trutowego.
Średnią dla pszczół budujących silne rodziny 50 tyś do 100 tyś.
Prawdopodobnie w rodzinach tworzących duże rodziny "substancja mateczna" jest na tyle silna że nie powoduje to nastroju rojowego. A jest to uwarunkowane genetyką. Choć nie tylko, postępowanie hodowcy też ma znaczenie.
Cyt."Przez początkowe 15 godzin życia larwy matki wydziela więcej dwutlenku węgla niż larwa robotnicy. W tym okresie intensywniej przebiegają u niej procesy przemiany materii, ale wolniej rośnie. Wytwarza ona również więcej hormonu juwenilnego......."
Czyli, uznać by należało że matki ratunkowe tracą część możliwości genetycznych.



Wracając do ilości pszczół w rodzinie, skoro około 3/4 pszczół w normalnej strukturze rodziny pszczelej to pszczoła lotna to 70 tyś pszczół jest w stanie przynieść coś pszczelarzowi. Zaś 350 pszczół nic nigdy pszczelarzowi nie przyniesie.

Robert, a jak się ma do tego (pogrubione) przekładanie jednodniowych larw? przecież mało kto przekłada larwę zaraz po wykluciu z jajka. Większość hodowców pisze o larwach "jednodniowych" - nawet jak przełożą larwy 12togodzinne, to zostaje tylko 3 godziny do tego terminu, a w tym czasie jest dla mnie mocno wątpliwe że zostaną tak zakarmione i tak o nie pszczoły będą się troszczyć, żeby coś to zmieniło.
Tym samym matki hodowlane miałyby ten sam "feler" co ratunkowe.

Jedyne najlepsze byłyby z cichej wymiany i rojowe, bo od pierwszej godziny są już larwami matecznymi. Tylko jak z kolei to miałoby się do "powszechnej wiedzy pszczelarskiej" (szczerze mówiąc dla mnie wiedzy mało wiarygodnej, a wręcz wyssanej z palca), że matki rojowe są bardziej rojliwe? toż to powinny być mniej rojliwe skoro mają mocniejszy feromon matki. 

a druga sprawa to kwestia tej struktury rodziny. w rodzinie ograniczającej matkę w niekorzystnych warunkach ta struktura jest płynna, zmienna. czasem jest więcej pszczoły lotnej w stosunku do ulowej, czasem mniej. W teorii ta struktura rodziny jest bardziej plastyczna. W praktyce zapewne zależy od dziesiątków czynników. Pszczoła buduje strukturę rodziny pod możliwości przetrwania, a nie pod składanie nadmiaru miodu. WIęc zapewne jest tak, że pszczoła czerwiąca bez opamiętania na dobrych pożytkach przyniesie więcej. Ale Ty cały czas piszesz, że te pożytki wcale nie są takie duże. 
Jeżeli 60 tysięcy pszczół (a przede wszystkim 2 korpusy czerwiu) zje załóżmy 100 kg w sezonie to w Twoim przypadku pszczoły muszą przynieść min. 110, żebyś  w ogóle zauważył, że można coś miodu zabrać.
Jeżeli 30 - 40 tysięcy pszczół (i czerw) zje 50 kg miodu, to wystarczy że przyniosą 60, żeby wynik ekonomiczny był porównywalny. Ale te zależności nie są liniowe. Teoretycznie zgodnie z moją wiedzą mniejsza rodzina wychowuje mniej czerwiu "na pszczołę" - a więc pszczoła może wcześniej wylecieć z ula na zbiory i może też być bardziej długowieczna. Ale to już by trzeba analizować. Na pewno jest tak, że w czasie dziury pożytkowej pszczoła oszczędna nie zjada zapasów (tj. zjada mniej, bo znika czerw). 
Jakbyś chlubił się ogromnymi pożytkami (jak np. warrozek w bieszczadach) to powiedziałbym, że masz racje. Ale skoro rzeczywistość jest inna, to założenia może też są błędne. To tylko teoria (i ona jest moja i należy do mnie Oczko) i przemyślenia. 
Dla mnie to trochę jak z zabijaniem warrozy - warroza przeżywa to trzeba ją skuteczniej zabić, a to napędza się w kółko. Z wydajnością to samo - im wydajniejsze tym bardziej wszystkożerne. W obu przypadkach dla mnie właściwą drogą jest powrót do biologicznej równowagi, a nie napędzanie tego w nieskończoność.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#88
(17.07.2016, 13:48)flamenco108 napisał(a):
(17.07.2016, 12:39)marbert napisał(a):
(16.07.2016, 22:39)flamenco108 napisał(a): Ja jednak chciałbym się dowiedzieć, jakie pszczoły (bzdżoły po ukraińsku) mają europejscy TF pszczelarze (pomijam elgony i tego gościa, co myśli, że sam jest pszczołą).

Pewnie jakieś "lokalne" cokolwiek to znaczy.

No właśnie. Bo Webster w jednym wywiadzie stwierdza, że właściwa gospodarka to połowa sukcesu - druga połowa to pszczółki z dorobkiem odporności - dlatego on poszedł w importowane Primorskie, bo one miały już bazową odporność, na której mógł budować.

Dlatego szukam, co Bartek mi wypomina. Oczko

Elgony u mnie i moim podejściu mi nie pasują. ( a są to elgony bo zapach z ula jest specyficzny, na skandynawskich stronach można to odnaleść i tam takie dyrdymoły koledzy piszą od kogo kupione ).
VR już tak. I moje B 309, f coś tam.
Cytuj ten post
#89
(18.07.2016, 18:31)marbert napisał(a): Dlatego szukam, co Bartek mi wypomina. undefined 

To Ci się chwali. Uśmiech
Pytanie czy sprawdzasz. A ja za sprawdzenie odporności rozumiem wiesz co. 
Cytuj ten post
#90
(18.07.2016, 18:31)marbert napisał(a): Dlatego szukam, co Bartek mi wypomina. Oczko

Elgony u mnie i moim podejściu mi nie pasują. ( a są to elgony bo zapach z ula jest specyficzny, na skandynawskich stronach można to odnaleść i tam takie dyrdymoły koledzy piszą od kogo kupione ).
VR już tak. I moje B 309, f coś tam.

hehe Oczko
ale ja Ci nie "wypominam" tego, że szukasz. Oczko "wypominam" (jeżeli koniecznie ma to być to słowo) Ci to, że szukasz tylko w jednym kierunku (czyli wśród pszczoły komercyjnej, sztucznie poprawianej) skreślając inne. Oczko

Ale co w tych elgonach (oprócz domniemanej małej wydajności) Ci nie pasuje?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post