Pszczoły na węzę
#31
(06.09.2016, 19:45)MrDrone napisał(a): a czemu Liebieg?
Ty zastępujesz komitet noblowski? Oczko

Bo pisze o zdolności młodych rodzin ze starą matką do nadzwyczajnej zdolności oczyszczania się z warrozy choć nie wiadomo dlaczego tak dzieje się.

To mój prywatny komitet  Oczko  Jak, jakimś cudem te rodzinki przeżyją to ...... rozjaśnił mój umysł, wiedzą praktyczną. 
Cytuj ten post
#32
I w takim momencie wątek się urywa :/ I co, przeżyły mu?
Cytuj ten post
#33
(22.06.2018, 08:18)michal79 napisał(a): I co, przeżyły mu?

Nie. Bodajże nic nie przeżyło na pasiece. Tylko chyba jedna licha rodzina na jakimś innym pasieczysku.
Cytuj ten post
#34
Ciekawe czy jakby to zrobił w czerwcu w terenie z dobrymi pożytkami, lub dokarmianiem... Widać że walczyły ostro, zachowania właściwe, tylko nie starczyło ich na walkę z warrozą i karmienie czerwiu...
Cytuj ten post
#35
(22.06.2018, 14:37)michal79 napisał(a): Ciekawe czy jakby to zrobił w czerwcu w terenie z dobrymi pożytkami, lub dokarmianiem... 

Chodzi Ci o zrzut na węzę? 
Cytuj ten post
#36
Robię podobnie.
Przed rzepakiem cała rodzina idzie na węze, a stare gniazdo idzie do nadstawki.
Po rzepaku zabieram matkę z trzema ramkami do nowego ula i daję 3-4 ramki wezy resztę pierzga.
Taka rodzina po lipie ma 7-10 ramek czerwiu.
U mnie to działa jak mam ciągłość pożytku.
Cytuj ten post
#37
(22.06.2018, 14:51)Jacuch napisał(a): U mnie to działa jak mam ciągłość pożytku.

Rozumiem, że taka rodzina nie przestaje być produkcyjną?
Tym niemniej V. może z nadstawki powędrować do nowego gniazda co nie? Trochę inaczej niż przy całkowitym zrzucie na węzę.
Jednak straty miałeś ostatnio dośc dotkliwe?
Cytuj ten post
#38
Przestaje być produkcyjna,przez akacje i lipę dochodzi do siły. Natomiast ta osierocona robi za dwie,zanim nowa matka podejmie czerwienie ubywa pszczołą obowiązków i tylko noszą.

Mam taką nie udowodnioną teorię że na dziewiczych plastrach bardziej widać V i to daje pszczołom impuls do zachowań higienicznych. 
Jak Liebieg uzasadnia tą niesłychaną zdolność oczyszczania ?

Nie miałem strat tylko ubytek nie odpornych genów .jak narazie jestem na plusie. Zanim padły coś odbudowały i przyniosły.
Dzieki temu w tak dobry rok jak ten w tym momencie mam 43 rodziny na pożytku .
Szkoda że pada bo mi żrą lipę,dobrze że pada bo podleje nostrzyk. 
Cytuj ten post
#39
(22.06.2018, 16:00)Jacuch napisał(a): Przestaje być produkcyjna,przez akacje i lipę dochodzi do siły. Natomiast ta osierocona robi za dwie,zanim nowa matka podejmie czerwienie ubywa pszczołą obowiązków i tylko noszą.

Czyli twierdzisz, że ubytek pszczół działa tak jak przedpożytkowa proprodukcyjna izolacja matki, albo ograniczająca jej czerwienie albo wręcz uniemożliwiająca? Rozumiem, że to oczywiście, że w momencie osieracania są w nastroju roboczym. Bo mi się wydawało, że w skutek osierocenie skoro przestają budować (poza połowicznych odbudowaniem niektórych komórek węzy, ale już nie wolnej ramki) to też mniej noszą.
Cytuj ten post
#40
Osierocone są do momentu pociągnięcia mateczników, potem moim zdaniem pracują jeszcze chętniej (takie pieczenie ciast i porządki bo mama przyjedzie w odwiedziny)
Budują mniej chętnie, co nie znaczy że nie budują.
Osierocone rodziny walą miód i pierzge jak głupie w gniazdo.
Wczoraj przekładałem im do nadstawki ramki z miodem żeby zrobić miejsce dla matek które powinny podjąc czerwienie na dniach.
Srednio każda rodzina z nową matką miała po 5 lub wiecej ramek z pierzgą.

Nie rozumiem co masz na myśli pisząc że ja twierdzę ze ubytek pszczół jakos tam działa..rozwin myśl. 

Ja nie biorę pszczół na łapu capu tylko selektywnie biorę  ramkę czerwiu ,ramkę żarcia i węze zrzucam na to całą rodzinę, krata i reszta gniazda nad kratę. Po dniu lub dwóch zabieram dolny korpus i mam odkład przekrojowo:
Matkę
Switę
Lotne 
I woszczarki.
Cytuj ten post
#41
(22.06.2018, 16:45)Jacuch napisał(a): Nie rozumiem co masz na myśli pisząc że ja twierdzę ze ubytek pszczół jakos tam działa..rozwin myśl. 
Wyjaśniam. Nie pisałem o ubytku. Nie użyłem takiego słowa. Napisałem tylko o izolacji matki ograniczającej lub całkowitej przedpożytkowej, którą się stosuje w celu zwiększenia ilości pszczół zdolnych do latania i przerabiania pożytku.


O izolacji matki masz np. tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=Pyb1nyUAr4E

Jeżeli np. producent izoluje w trakcie szczytu sezonu matkę całkowicie na 24 dni, to jest prawie tyle przerwy co przy łokełeju.
Cytuj ten post
#42
(22.06.2018, 16:07)Borówka napisał(a): Czyli twierdzisz, że ubytek pszczół działa tak jak przedpożytkowa proprodukcyjna izolacja matki, albo ograniczająca jej czerwienie albo wręcz uniemożliwiająca? 

To ja już nic nie rozumiem, może jak jest za dużo słów to umyka mi kontekst. 

Natomiast jeżeli chodzi o izolację to nie mam porównania, zawsze było to dla mnie kontrowersje i nigdy tego nie stosowałem.
To podam moją srednią bedzie można porównać. 
Z jednej rodziny 5-7 ramkowej na wiosnę, jesienią mam dwie po 10 ramkowe (obsiadane)
Około 25 kg miodu i 15-20 odbudowanych ramek.
Cytuj ten post
#43
(22.06.2018, 17:12)Jacuch napisał(a):
(22.06.2018, 16:07)Borówka napisał(a): Czyli twierdzisz, że ubytek pszczół działa tak jak przedpożytkowa proprodukcyjna izolacja matki, albo ograniczająca jej czerwienie albo wręcz uniemożliwiająca? 

To ja już nic nie rozumiem, może jak jest za dużo słów to umyka mi kontekst. 

MAsz rację. Złych słów użyłem. Nie chodziło mi o ubytek. Przepraszam.

Osierocenie teoretycznie mogłoby wytwarzać podobną sytuację, bo nie ma nowego czerwiu. Tyle, że ja sądziłem, że przy bezmatku nastrój roboczy im się zmniejsza. A Ty twierdzisz, że nie tylko się nie zmniejsza, ale i zwiększa. To w takim razie przed pożytkiem można by robić mały odkład przeciwrójkowy ze starą matką w produkcyjniaku i zostawiać to jak łokełeja, a mieć trzy pieczenie na jednym ogniu: eliminacja nastroju rojowego (świeża matka raczej się nie wyroi), zwiększenie produkcji miodu, przerwa w czerwieniu. Wolnej zabudowy mi jednak bez matki nie budują. Owszem potrafią odbudować węzę jak jest sporo pszczoły. Tak działa widocznie węza, na nie. Instynkt odbudowy dominuje nad instynktem wybudowy od zera. Obserwowałem to w tym sezonie wielokrotnie robiąc testy.

Zastanawiam dlaczego nie robi się tego przemysłowo skoro to by tak mogło działać?
 
Cytuj ten post
#44
Robi sie. Ja tego nie wymysliłem. Jest taki pasiecznik który robi tak od lat na pasiece komercyjnej leczonej w porywach do 400 rodzin.
Cytuj ten post
#45
(22.06.2018, 16:00)Jacuch napisał(a): Jak Liebieg uzasadnia tą niesłychaną zdolność oczyszczania ?
?
Cytuj ten post
#46
Zrobiłem podobnie jak opisuje Jacuch i nie wyszło to źle.
Z silnej rodziny z matką Włoszką 29.04 zrobiłem dwa jednoramkowe odkłady (ramka czerwiu plus ramka miodu/pierzgi). Ostatecznie te dwa odkłady zostały później połączone bo w jednym coś z matką nie wyszło chyba ale nie o tym. Kolejny odkład z tej rodziny z matką czerwiącą z macierzaka utworzyłem pod koniec pożytku akacjowego tj. 19.05, po miodobraniu 22.05 ta osierocona  rodzina została na 2 korpusach Wlkp, odchodowała sobie matkę w międzyczasie praktycznie zalewając oba korpusy lipą (nie, że pełne ale sporo miodu i pierzgi). Po pojawieniu się czerwiu dostała trzeci korpus z węzą i trzema ramkami suszu pod spód, do tego matka i krata na górę. Jutro/pojutrze chcę wirować lipę, to sprawdzę ile naniosły i czy gniazdo całkiem odbudowane.
W tej konkretnej rodzinie mimo dużej siły miodu z pierwszego wirowania nie było dużo, myślę że późniejsze osierocenie sprawiło, że w ostatecznym rozrachunku miodu będzie więcej niż jakby matka tam czerwiła non stop. 
Cytuj ten post
#47
Jacuch a przeniesienie przed rzepakiem, dodanie dolnego korpusu z węzą, to między korpusy krata odgrodowa oczywiście, tak?
Cytuj ten post
#48
Tak. Tylko do tego manewru potrzebna jest silna rodzina. Ja pędzę na wierzbie,  miernoty nie odbudowują ,kilkakrotnie miałem tak że pszczoły zalały górny korpus a matka przez dwa tygodnie siedziała na nieodbudowanej węzie.
Cytuj ten post
#49
Dzięki Jacuch, to mega cenna wiedza praktyczna. W słabszych rodzinach zapewne można sprawę załatwić dwuetapowo - przełożyć skrajne ramki na górę, a po zaobserwowaniu odbudowywania węzy przerzucić resztę gniazda.
Cytuj ten post
#50
Można. Ale w moim przypadku mija się to z celem ,czyli sztucznym wywołaniem przerwy w czerwiwniu .( chociaż dziś patrząc na moje i kolegów rezultaty plus to co się na czytałem w  producentach pszczelego mięsa z Arizony to  lestem bliższy mysli że wogle żadne zabiegi nie są potrzebne .liczy się tylko ilość, bo z tego zawsze się uchowa coś. )
To że pszczoły odbudowują całe gniazdo,noszą dużo  miodu i pyłku (choć w porównaniu do komercyjnych leczonych to raczej nie dużo tylko na granicy średnio)
To wszystko są efekty uboczne.


Tu opis z zeszłego sezonu na rodzinach nedznych  ośmiu po zimowli..
(17.03.2018, 10:50)Jacuch napisał(a): Pisałem o trzech przerwach w czerwieniu.
*pierwszej po wrzuceniu matki pod kratę
*drugiej po zabraniu matki z odkładem
*trzeciej powodowanej zalaniem całego gniazda syropem w wybranym przeze mnie terminie .

Po dyskusji z kolegami zwątpiłem w pierwszą a z ostatniej sam zrezygnowałem pozwalając matką czerwić jak długo chcą.

Po wrzuceniu matki na dolny korpus zaglądałem do rodzin co pięć dni.
I tu zaznaczam że 8 to dosyć mała grupa pomiarowa i pogoda była taka sobie więc wziątek był powiedzmy średni  (matki przerzucam zawsze na początku rzepaku)
Ale że dałem susz zamiast samej węzy to można  (można? ) założyć że wynik byłby podobny (proporcjonalne) na dużym pożytku i samej węzie.

Po pierwszych pięciu dniach na dolnym korpusie nie działo się nic.praktycznie cała rodzina na górze, w dolnym korpusie matka i może jedna uliczka pszczół .
Po dziesięciu dniach jedna matka podjeła czerwienie.
Po pietnastu następne 6
Po 20 ostatnia nadal nie czerwi wiec przekładam ramkę z jajami i czerwiem z tej pierwszej.
Po 23 dniach matka podejmuje czerwienie.

I tyle ,odpowiedziałem bo zostałem wywołany z imienia.
Uciekam do swojego wątku. 

Zooro
Cytuj ten post