Pierwszy/drugi rok TF
#1
Jakie macie odczucia?
Jak to u was wygląda?
Na co zwrócić uwagę?
Da się czy się nie da?
Cytuj ten post
#2
Pochwal się. Śledzę Twoje utarczki z zapartym tchem, ale ostatnio coś cicho w cyberprzestrzeni. Z ostatniej wypowiedzi wnioskuję, że udało Ci się rozmnożyć rodziny do poprzedniej liczebności lub około. Prawda?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#3
ja napisałem podsumowanie tego jak jest u mnie na blogu.
czy się da wejść w trzeci rok to zobaczymy wiosną Oczko

odczucia są takie, że drugi rok z rzędu na dwa lata nie trafiłem w pogodę i pożytki z rozwojem rodzin (przynajmniej mówię o końcówce zeszłego roku i sezonie bieżącym)... na pewno to powoduje zwiększenie presji, obciążenie pszczół i utrudnienie całego procesu zachowania zdrowia.
niestety nie mogę napisać jak Kirk Webster, że w pierwszych latach selekcji miał szczęście do wyjątkowych pożytków co przy olbrzymich stratach pozwoliło mu nie tylko na dobrą selekcję, ale i na wyniki ekonomiczne. U mnie jest na odwrót, a jaki będzie tego skutek to nie wiem. Przy tak złym stanie wszystkich czynników obawiam się spadków nawet zbliżonych do 100%. ale trzeba być optymistą i na przyszły rok zamówić lepsze pożytki i pogodę. byle było z czego startować wiosną... Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
Największym problemem jest to, że pszczoły nie leczone a jeszcze nie "uleczone" rozwijają się dużo słabiej niż by mogły. Potrafią stać z rozwojem po miesiąc i nie przybywa im nawet jednej ramki pszczół.
Raz, że pójdą słabe do zimy a dwa utrudnia to jakąkolwiek gospodarkę czy próbę namnażania.
Ciężko cokolwiek zaplanować i nie ma za bardzo z czego dzielić.
Dlatego też uważam, że przynajmniej na początku dobrze mieć na boku parę uli leczonych np. tymolem z dobrze czerwiącymi matkami z których można podbierać czerw lub wykonywać dodatkowe odkłady.
Inny sposób to leczyć do momentu aż ma się 50-100 uli i wtedy dopiero przestać. Ma się wtedy dużo "mięsa" na straty i zawsze coś powinno zostać.
Cytuj ten post
#5
Mi jest ciężko porównywać bo nigdy nie leczyłem.

Wydaje mi się, że aktualnie, po tym jak wszystkie nowe matki ładnie czerwią i kaukaska odbiła się do ilości powalającej na ładne dojście do zimy, wszystkie moje pszczoły są w dobrej kondycji. A to czy nie padną na choroby zimą to się okaże.

Chodzącą warrozę widziałem raz tego roku jak na razie. Zero zmutowanych skrzydeł w tym roku jak narazie. Obfitość trutni. Jest ich sporo.

Z tych rodzin co miały dużo trutni i dobudowały się prawie do końca, zabrałem odkłady, jedna się wyroiła i miały przerwy w czerwieniu to mają mniej miodu zapsklepionego w stosunku do swojej wielkości. Te które rozwinęły się później i nic nie było z nimi robione mają miodu zasklepionego aktualnie więcej proporcjonalnie do swojej wielkości.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#6
(26.07.2016, 09:19)Krzyżak napisał(a): Dlatego też uważam, że przynajmniej na początku dobrze mieć na boku parę uli leczonych np. tymolem z dobrze czerwiącymi matkami z których można podbierać czerw lub wykonywać dodatkowe odkłady.

hehehe Oczko
a Ty dalej swoje. Oczko
nie mówię, że to zupełnie nieracjonalne, ale jak dla mnie nie o to w tym chodzi (przynajmniej w tym czego ja szukam - zresztą i tak się naginam, bo zacząłem maluchom dawać cukier, a nawet i niektórym niemaluchom, żeby potem podbierać od nich ramki dla innych, które obecnie są np. na 3 rameczkach). u mnie jest naprawdę słabo i tak samo jak u Ciebie nie budują. ale dalej uważam, że ta metoda "urwania" leczenia ma największy długofalowy sens. 
Szymon, nie bierzesz pod uwagę obiektywnych warunków. Mamy pecha jeżeli chodzi o sezon. I rozumiem, że to lokalne i że są pszczelarze którzy się obłowili (znam takich co mówili, że rok jest wybitny Oczko ), ale dominują głosy że rok generalnie jest co najwyżej średni - zwłaszcza po maju. i pszczoły to czują. U mnie w okolicy było słabo. Liczę na nawłoć, ale jak nawłoć nie ruszy, to będzie totalna bryndza i zaczną się sypać na potęgę.... Jestem głęboko przekonany, że jakby lała akacja i lipa to nawet te nasze pszczoły by budowały. w 2014 kiedy cała pasieka mi padła, pszczoły się pięknie budowały. i co z tego, jak potem wszystkie poleciały?
Nie znamy tych mechanizmów. Może czują kryzysy, czują pogodę i potrzebują się "przegrupować"? może pierwsze kryzysy budzą w nich instynkty przetrwania? organizmy żywe tak już mają, że w pewnych warunkach kryzysowych zaczynają ujawniać pewne instynkty. 
zmierzam do tego, że na to co jest teraz u nas złożyło się mnóstwo czynników - i leczenie tymolem ich nie poprawi (przynajmniej nie wszystkie).

każdy robi jak uważa. ja nie chcę "zerować" swojej pasieki leczeniem, bo nie mam ochoty zaczynać od zera. A czy będę zaczynał od zera mimo tego, to się okaże. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#7
To, że czują instynkty nie oznacza, że wiedzą co robić.
Ostatnio miałem właśnie takie przemyślenia patrząc na psy i koty... W sumie wszystkie czują np. instynkt łowny, psy szczekają na sarny, czy lecące gęsi, ale nie wiedzą co robić... Koty niektóre łowne inne się skradają a nic nie wychodzi. W końcu psy myśliwskie oddaje się na treningi, żeby od innych psów nauczyły się techniki. Kot, który miał łowną matkę od niej nauczył się łapać myszy etc.
Pszczoły puszczone wolno wiedzą, że coś trzeba, ale nie wiedzą co... Widać to po ramkach, gdzie budują - bardziej wyżywają się i budują często byle co. Wiedzą, że coś im zagraża, ale nie wiedzą jak sobie z tym poradzić.
Może dobrym krokiem byłoby kupienie odkładów lub pełnych rodzin od kogoś kto ma rodziny nieleczone już kilka lat? Same matki nic tutaj nie dadzą...
Cytuj ten post
#8
(26.07.2016, 09:58)MN napisał(a): Może dobrym krokiem byłoby kupienie odkładów lub pełnych rodzin od kogoś kto ma rodziny nieleczone już kilka lat? Same matki nic tutaj nie dadzą...

Jeśli to nie byłoby z drugiego końca Europy to jasne, że warto by o takie rodziny uzupełnić pasiekę. Tylko jest to technicznie trudne. Choćby dlatego, ze Polsce nie mamy jeszcze bazy. A bliską zagranicą też pewnie niełatwo znaleźć pszczelarza TF co sprzeda całe rodziny nieleczone kilka lat.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#9
(26.07.2016, 09:58)MN napisał(a): To, że czują instynkty nie oznacza, że wiedzą co robić.
Ostatnio miałem właśnie takie przemyślenia patrząc na psy i koty... W sumie wszystkie czują np. instynkt łowny, psy szczekają na sarny, czy lecące gęsi, ale nie wiedzą co robić... Koty niektóre łowne inne się skradają a nic nie wychodzi. W końcu psy myśliwskie oddaje się na treningi, żeby od innych psów nauczyły się techniki. Kot, który miał łowną matkę od niej nauczył się łapać myszy etc.
Pszczoły puszczone wolno wiedzą, że coś trzeba, ale nie wiedzą co... Widać to po ramkach, gdzie budują - bardziej wyżywają się i budują często byle co. Wiedzą, że coś im zagraża, ale nie wiedzą jak sobie z tym poradzić.
Może dobrym krokiem byłoby kupienie odkładów lub pełnych rodzin od kogoś kto ma rodziny nieleczone już kilka lat? Same matki nic tutaj nie dadzą...

znów mnie rozbawiasz Michale Oczko
Jasne, że niektóre wiedzą, a niektóre nie wiedzą. Każde zwierze uczy się zachowań - wliczając zwierzę Homo sapiens. Oczko
co nie znaczy, że nauczą się walczyć z warrozą, jak będziesz to robił za nie Oczko na tym właśnie polega selekcja naturalna, że przeżywają te zwierzęta, które się tego są w stanie nauczyć same lub ktoś ich nauczy. Jeżeli wystawisz 10 kotów na pole (czy jak niektórzy piszą niepoprawnie: na dwór), to przeżyje ich kilka (może wszystkie? zależy też co to będą za koty) - te, które nauczą się łowić. Te, którym będziesz podawał wiecznie michę będą łowić dla zabawy i być może tak jak piszesz nie do końca będą wiedzieć do czego służą myszy czy ptaki. Oczko

Więc jeżeli pszczoły czują instynkty, to niech przetrwają te, które zaczną domyślać się co robić z tymi instynktami i te, które będą w stanie te zachowania przekazać i się ich uczyć.
 
Wydawało mi się to tak oczywiste, że nie sądziłem, że ktoś będzie to kwestionował... Oczko ale na Ciebie zawsze można liczyć! Duży uśmiech

ps. z tym budowaniem "nie wiadomo czego" to sam wymyśliłeś? Oczko ... dobrze, że dajesz im węzę i dzięki temu prowadzisz za rękę te zagubione stworzenia Oczko hahaha Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#10
Bartek, Ty ciołku! Wychodzi się na dwór, bo na polu to myszy grasują Oczko
Nie złapałeś kontekstu... skoro od 100 lat pszczoły dostawały tę węzę, od blisko 40 były leczone etc to jak nagle przestaniesz im tego dostarczać to będą jak te odsunięte szybko od matki koty. Padną.
Dlatego daję węzę na zmianę z paskiem (jak dałem cały korpus pasków to apokalipsa...), dlatego zmniejszam dawki leków etc. Nie będę się rozpisywał, bo i tak skrytykujesz, ale kwintesencją jest to, że gdyby zdobyć taką rodzinę nieleczoną z 5 lat, na naturalnej węzie i z niej zrobić odkłady to całą pasiekę można by szybciej "nauczyć" odpowiednich zachowań.
Cytuj ten post
#11
Czy można liczyć na gorące dyskusje na zjeździe? Bo widzę, że jest o czym gadać?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#12
Ja wstępnie jestem na tak. Żona stopniowo zaczyna wierzyć, że to faktycznie o pszczoły chodzi, więc szanse rosną Uśmiech zazwyczaj jeździłem na szkolenia z kumplem, ale on nie chce zbytnio słyszeć o TF stąd konieczność samodzielnej podróży...
Cytuj ten post
#13
(26.07.2016, 10:36)flamenco108 napisał(a): Czy można liczyć na gorące dyskusje na zjeździe? Bo widzę, że jest o czym gadać?

Dołóż do tego jeszcze alkohol i masz kłótnie do rana ;-)
Cytuj ten post
#14
Bez przesady, chyba się nie pożądlimy Uśmiech
Cytuj ten post
#15
(26.07.2016, 10:07)MrDrone napisał(a): Jeżeli wystawisz 10 kotów na pole (czy jak niektórzy piszą niepoprawnie: na dwór)

Ci o korzeniach plebejskich idą na pole, szlachta chodzi na dwór ;-)
Cytuj ten post
#16
(26.07.2016, 08:52)flamenco108 napisał(a): Pochwal się. Śledzę Twoje utarczki z zapartym tchem, ale ostatnio coś cicho w cyberprzestrzeni. Z ostatniej wypowiedzi wnioskuję, że udało Ci się rozmnożyć rodziny do poprzedniej liczebności lub około. Prawda?

Jest stabilnie. Zawsze mogłoby być lepiej. Rodzin troszkę odbudowalem ale do stanu wyjsciowego brakuje. Ogólnie myślałem że będzie syf, kila i mogiła a tu całkiem dobrze wszystko wygląda. 
Cytuj ten post
#17
(26.07.2016, 11:19)bonluk napisał(a):
(26.07.2016, 08:52)flamenco108 napisał(a): Pochwal się. Śledzę Twoje utarczki z zapartym tchem, ale ostatnio coś cicho w cyberprzestrzeni. Z ostatniej wypowiedzi wnioskuję, że udało Ci się rozmnożyć rodziny do poprzedniej liczebności lub około. Prawda?

Jest stabilnie. Zawsze mogłoby być lepiej. Rodzin troszkę odbudowalem ale do stanu wyjsciowego brakuje. Ogólnie myślałem że będzie syf, kila i mogiła a tu całkiem dobrze wszystko wygląda. 

Liczę, że opowiesz więcej na spotkaniu. Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#18
Tak
Cytuj ten post
#19
(26.07.2016, 10:07)MrDrone napisał(a): ps. z tym budowaniem "nie wiadomo czego" to sam wymyśliłeś? Oczko ... dobrze, że dajesz im węzę i dzięki temu prowadzisz za rękę te zagubione stworzenia Oczko hahaha Oczko

Też mnie to zastanowiło. Budują byle co to znaczy co?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#20
(26.07.2016, 10:29)MN napisał(a): Bartek, Ty ciołku! Wychodzi się na dwór, bo na polu to myszy grasują Oczko
Nie złapałeś kontekstu... skoro od 100 lat pszczoły dostawały tę węzę, od blisko 40 były leczone etc to jak nagle przestaniesz im tego dostarczać to będą jak te odsunięte szybko od matki koty. Padną.
Dlatego daję węzę na zmianę z paskiem (jak dałem cały korpus pasków to apokalipsa...), dlatego zmniejszam dawki leków etc. Nie będę się rozpisywał, bo i tak skrytykujesz, ale kwintesencją jest to, że gdyby zdobyć taką rodzinę nieleczoną z 5 lat, na naturalnej węzie i z niej zrobić odkłady to całą pasiekę można by szybciej "nauczyć" odpowiednich zachowań.

Po prostu robisz podobnie jak chce Flamenco. Odsuwasz ostateczną selekcję i kryzys na późniejszy czas. Jeśli pszczoły mają żyć samodzielnie to tak czy siak się przeselekcjonują. Kwestią własnych upodobań jest czy mają to zrobić od razu czy później. Kwestią dyskusyjną jest czy da się w ten sposób selekcję rozciągnąć w czasie i zmniejszyć liczbę upadków jednego sezonu. Osobiście nie wydaje mi się by dało się do efektywnie osiągnąć. Gdyby mieć do tego zwierzęcia taki dobry wgląd jak do człowieka i wiedzieć o procesach holistycznych więcej to może tak. Ale wiemy bardzo niewiele.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#21
Kuba, pobudowały trochę od góry w poprzek, trochę wzdłuż, trochę do dolnych listewek... serio apokalipsa. Zwyczajnie wyżywały się na pustym korpusie danym nad gniazdo. Nie byłoby tam czerwiu, nie byłoby miodu tylko takie byleco...

Co do mojego podejścia. Trochę mam inne od Krzyśka, bo primo sprawdzam wiele rodzajów uli (deska, sytrodur, wlkp, 18tka, lang...) wiele różnych pszczół i poprzez tylko i wyłącznie moje widzimisię wytypuję za chwilę ok 5-8 rodzin, których nie będę leczył już tej jesieni. Jeżeli któraś przeżyje rozmnożę ją i tym samym odbuduję pasiekę TF podbierając czerw na wygryzieniu pasiece komercyjnej, którą będę leczył tylko (dla Was aż) kwasem mrówkowym. Czyli testowo chcę zobaczyć na ile moja ocena jest słuszna, co do przeżywalności a jak daleko w polu jestem...

EDIT: a cała pasieka stopniowo dostaje ramki z paskami i będzie "mniej leczona", czyli mniejsze dawki, lżejsze środki etc.
Cytuj ten post
#22
(26.07.2016, 11:15)Krzyżak napisał(a):
(26.07.2016, 10:07)MrDrone napisał(a): Jeżeli wystawisz 10 kotów na pole (czy jak niektórzy piszą niepoprawnie: na dwór)

Ci o korzeniach plebejskich idą na pole, szlachta chodzi na dwór ;-)

szlachta mieszka w dworach i dlatego my chodzimy na pole..... Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#23
(26.07.2016, 12:10)MN napisał(a): Kuba, pobudowały trochę od góry w poprzek, trochę wzdłuż, trochę do dolnych listewek... serio apokalipsa. Zwyczajnie wyżywały się na pustym korpusie danym nad gniazdo. Nie byłoby tam czerwiu, nie byłoby miodu tylko takie byleco...

Michał... proszę Cię....
na jakiej podstawie domniemujesz, że pszczoły nie wiedzą co robią tak budując??? bo Ty chciałbyś mieć plaster w ramkach? o one powinny się domyśleć, że Ci o to chodzi i tak budować???
Michał, czasem wygląda na to, że myślisz, analizujesz i jesteś niegłupim gościem. a czasem rzucisz coś jak sześciolatek....

One tak budują bo tak im pasuje, a nie dlatego, że nie wiedzą co czynią!
Jak chcesz mieć plaster w ramce, to musisz je do tego skłonić odpowiednio ustawiając gniazdo lub przygotowując ramki. ale to nie jest efekt nagłego syndromu odstawiennego węzy!! Proszę Cię, nie gadaj głupot!!!
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#24
(26.07.2016, 12:10)MN napisał(a):  Trochę mam inne od Krzyśka, bo primo sprawdzam wiele rodzajów uli (deska, sytrodur, wlkp, 18tka, lang...) wiele różnych pszczół 

1. Masz inne podejście, bo ja jestem neptek, ergo na razie trudno mówić o jakimkolwiek podejściu. Czyli Twoje podejście różni się od mojego o co najmniej 100% Oczko Jeżeli mam jakieś konkretne plany, wynikają one z przemyśleń nt. cudzych sukcesów i porażek, ale nie są oparte na doświadczeniu.
2. Niechcący ja też testuję różne ule Oczko Mam stare leżaki Dadanta na 15 ramek (nadstawki gdzieś się zapodziały), domowej roboty leżaki Dadanta na 14 ramek (z ciekawie rozwiązanymi nadstawkami), stojaki Dadanta na 9 ramek (koszmar, ale głównie z powodu pomysłów konstruktora korpusów - dostosowane są do gospodarki beleczkowej, stąd daszki są nieszczelne np.), korpuśniaki Zandera 10-ramkowe. Ale to niechcący, po prostu takie ule mi się trafiły.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#25
(26.07.2016, 13:23)MrDrone napisał(a):
(26.07.2016, 12:10)MN napisał(a): Kuba, pobudowały trochę od góry w poprzek, trochę wzdłuż, trochę do dolnych listewek... serio apokalipsa. Zwyczajnie wyżywały się na pustym korpusie danym nad gniazdo. Nie byłoby tam czerwiu, nie byłoby miodu tylko takie byleco...

Michał... proszę Cię....
na jakiej podstawie domniemujesz, że pszczoły nie wiedzą co robią tak budując??? bo Ty chciałbyś mieć plaster w ramkach? o one powinny się domyśleć, że Ci o to chodzi i tak budować???
Michał, czasem wygląda na to, że myślisz, analizujesz i jesteś niegłupim gościem. a czasem rzucisz coś jak sześciolatek....

One tak budują bo tak im pasuje, a nie dlatego, że nie wiedzą co czynią!
Jak chcesz mieć plaster w ramce, to musisz je do tego skłonić odpowiednio ustawiając gniazdo lub przygotowując ramki. ale to nie jest efekt nagłego syndromu odstawiennego węzy!! Proszę Cię, nie gadaj głupot!!!

Ty tak myślisz... one działają instynktownie. Nie nauczone co robić podążyły za instynktem i wybudowały jakiś "bohomaz" który do niczego im się nie przyda, bo to raptem skrawki wosku tu i tam. Nie bądź alfą i omegą i nie udawaj, że rozumiesz wszystko.
Zakładam, być może się mylę, że pszczoły muszą nauczyć się żyć bez węzy. Z braku tej "wiedzy" poszły na żywioł. Czasami jak otwieram ul dobrze to widać po nadbudówkach wosku na ramkach, czy ściankach ula. Uważam, że one niczemu nie służą a po prostu jakaś garść młodych pszczół z nudów takie coś tworzy. Kiedyś nawet robiłem zdjęcia miejsc w których te nadbudówki były, ale nigdy nie wybudowały ponownie czegoś nawet podobnego, co jest poniekąd potwierdzeniem mojej tezy.
Cytuj ten post
#26
(26.07.2016, 13:32)MN napisał(a): nigdy nie wybudowały ponownie czegoś nawet podobnego, co jest poniekąd potwierdzeniem mojej tezy.

To tylko znaczy, że inżynier konstruktor został wymieniony! Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#27
(26.07.2016, 13:32)MN napisał(a):
(26.07.2016, 13:23)MrDrone napisał(a):
(26.07.2016, 12:10)MN napisał(a): Kuba, pobudowały trochę od góry w poprzek, trochę wzdłuż, trochę do dolnych listewek... serio apokalipsa. Zwyczajnie wyżywały się na pustym korpusie danym nad gniazdo. Nie byłoby tam czerwiu, nie byłoby miodu tylko takie byleco...

Michał... proszę Cię....
na jakiej podstawie domniemujesz, że pszczoły nie wiedzą co robią tak budując??? bo Ty chciałbyś mieć plaster w ramkach? o one powinny się domyśleć, że Ci o to chodzi i tak budować???
Michał, czasem wygląda na to, że myślisz, analizujesz i jesteś niegłupim gościem. a czasem rzucisz coś jak sześciolatek....

One tak budują bo tak im pasuje, a nie dlatego, że nie wiedzą co czynią!
Jak chcesz mieć plaster w ramce, to musisz je do tego skłonić odpowiednio ustawiając gniazdo lub przygotowując ramki. ale to nie jest efekt nagłego syndromu odstawiennego węzy!! Proszę Cię, nie gadaj głupot!!!

Ty tak myślisz... one działają instynktownie. Nie nauczone co robić podążyły za instynktem i wybudowały jakiś "bohomaz" który do niczego im się nie przyda, bo to raptem skrawki wosku tu i tam. Nie bądź alfą i omegą i nie udawaj, że rozumiesz wszystko.
Zakładam, być może się mylę, że pszczoły muszą nauczyć się żyć bez węzy. Z braku tej "wiedzy" poszły na żywioł. Czasami jak otwieram ul dobrze to widać po nadbudówkach wosku na ramkach, czy ściankach ula. Uważam, że one niczemu nie służą a po prostu jakaś garść młodych pszczół z nudów takie coś tworzy. Kiedyś nawet robiłem zdjęcia miejsc w których te nadbudówki były, ale nigdy nie wybudowały ponownie czegoś nawet podobnego, co jest poniekąd potwierdzeniem mojej tezy.

Michał spójrz. Pszczoły, jak twierdzi autor wiele lat bez węzy i zobacz jak budują na dziko w ulu a'la japończyk.
Totalnie nieregularnie.
https://www.youtube.com/watch?v=2l7v5KWZyQU
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#28
hahahaha Oczko
Michał, tak masz rację. Pszczoły się pogubiły .... i dlatego nie drutują sobie ramek i nie budują od linijek. Gdyby tylko mogły zapoznać się z planami nowoczesnych miast na bazie szachownicy i kątów prostych, byłyby takie mądre! dobrze, że je prowadzimy za rękę! Dziękuję Ci w ich imieniu, że dajesz im możliwość budowania linii prostych Oczko

Michał, odpocznij nad tym morzem Oczko (chyba że jest po prostu za gorąco?) Duży uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#29
Kuba z tego wyłania się jakiś sens stalagmitowy ale u mnie to nawet takiego "szkieletu" nie było. Dosłownie 2cm pod listwka, 5 nad później pasek w poprzek etc. I od razu laly w to miód, że większość się oberwala przy wyjmowaniu ramki.
Krzychu, majster brygadzista Oczko
Cytuj ten post
#30
(26.07.2016, 13:40)MrDrone napisał(a): hahahaha Oczko
Michał, tak masz rację. Pszczoły się pogubiły .... i dlatego nie drutują sobie ramek i nie budują od linijek. Gdyby tylko mogły zapoznać się z planami nowoczesnych miast na bazie szachownicy i kątów prostych, byłyby takie mądre! dobrze, że je prowadzimy za rękę! Dziękuję Ci w ich imieniu, że dajesz im możliwość budowania linii prostych Oczko

Michał, odpocznij nad tym morzem Oczko (chyba że jest po prostu za gorąco?) Duży uśmiech

Co drukowanie itd ma do rzeczy? Tylko na weekend myknalem wiec juz jestem na chodzie.
Cytuj ten post