Matki w rójkach
#1
W tym roku nie zdążyłem rozwiesić moich skrzynek do łapani rójek w skutek czego pozostało mi zbieranie tylko roi, o których dostałem cynk od ludzi czy służb państwowych. W przyszłym roku mam mocne postanowienie aby rozwiesić kilkadziesiąt skrzynek i liczę na przynajmniej kilkanaście rójek.
Mam świadomość, że rójki które łapię i będę łapał w przyszłości to w 99% rójki wychodzące z pasiek a nie z "dzikich miejsc". Co za tym idzie matki, które są w tych rojach są przeważnie matkami hodowlanymi a nie jakąś przeselekcjonowaną naturalnie linią. Organicznicy amerykańscy radzą łapać rójki i nie wymieniać w nich matek. Ale czy w naszych warunkach ma to sens ? Czy nie zostawiamy tych rodzin na pewną śmierć ?
Czy nie lepiej takiej rójce poddać matkę po naszych, których jakiś czas już nie leczymy ?
Amerykanie często piszą, że u nich występują dziko żyjące roje więc u nich jest duża szansa na pozyskanie wartościowych genów. U nas sytuacja zdaje się wyglądać zupełnie inaczej.
Cytuj ten post
#2
Myślę ze nie. Matka to matka. Nie ważne czy hodowlane czy nie to każda dostaje taką samą szansę na przeżycie. Jak sobie nie poradzi to trudnoOczko Ale pomnażania tych pszczol sprawi ze będzie to dopływ swierzych genów na pasieceOczko Wiec ja bym matek nie wymienial.
Cytuj ten post
#3
Odpowiedź brzmi NIE
- nie ma pewności skąd są rójki
- za dużo zamieszania z wymianą matki
- skoro wyszedł roj to świadczy że rodzina była w sile 
Cytuj ten post
#4
mi by nigdy nie przyszło do głowy wymieniać matki.
Ja mam niechęć do zabicia matki pszczelej nawet jak czerwi na trutnia, albo nie ma skrzydełka, a tym samym szansy na lot godowy (jak to mi się ostatnio wygryzła). Nie twierdzę, że tego nie robię, ale nie pasuje mi to za cholerę...
za to w rójce mamy pełnowartościową matkę - zdolną do doprowadzenie rodziny do siły. Co więcej ja się już nauczyłem, że nie ma czegoś takiego jak "matki odporne" czy "nieodporne". Wszystko zależy od środowiska w jakim przyjdzie im żyć.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#5
Nie zabijalbym matek rojowych. Zreszta przeciez czesto bronisz Szymon BF. Skad wiesz, ze nie przyjdzie Ci szlachetna BF KB Oczko
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#6
Nie rozumiem tez troski czy rojka rodzina da sobie rade jesli zabijamy im matke rojowa. W tym wypadku tak czy siak doprowadzamy do celowej smierci rodziny przez anihilicaje ich genotypu. Wciaz nie rozumiem takiego stawiania sprawy przez pszczelarzy. Wymiana matki z punktu widzenia rodziny pszczol toto samo jakbysmy zagazowali cala rodzine i kupili sobiie nowa pelnowartosciowa z taka matka jaka chcemy. Pszczelarz po prostu oszczedza zasiedlony ul i koszta.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#7
Do tej pory wymieniałem ale dwie tegoroczne zostawiłem.
Cytuj ten post
#8
Robert, następuje u Ciebie pozytywna ewolucja Oczko
Niedługo będziesz typowym oszołomem Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#9
(01.08.2016, 05:57)MrDrone napisał(a): Robert, następuje u Ciebie pozytywna ewolucja Oczko
Niedługo będziesz typowym oszołomem Oczko

Duży uśmiech
Cytuj ten post
#10
Szymon zadałeś ciekawe pytanie. Ja chyba jednak teraz bym podmienił matkę. Wcześniej nigdy tego nie robiłem i zdarzało się, że bardzo żałowałem.
Cytuj ten post
#11
Jak zdrowe to nie ma sensu wymieniać. Mi się w tym roku trafiły dwie chore więc nie miałem wyjścia. Nie ma co trzymać starych matek jak są do kitu i padną w zimie.
Cytuj ten post
#12
Oby teściowa tego nie przeczytała heheheheheheUśmiech
Cytuj ten post