Ku przestrodze
#1
Wydarzyło mi się to w tym roku trzy razy więc piszę ku przestrodze.
Mam dennice osiatkowane bez pomostów wylotkowych. Ule stoją na paletach.
W tym roku nie wkładałem wkładek dennicowych odkładom, bo ubzdurało mi się że tak będzie lepiej.
Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.
Za rok wracam do zamkniętych dennic dopóki odkład nie dojdzie do jako takiej siły.
Ale do rzeczy. Przy takim układzie jaki mam 3 matki wracające z lotów godowych zamiast wejść do ula weszły pod dennicę /na paletę/ i tam zostały. Część pszczół z gniazda do nich zeszła a reszta rozleciała się po pasiece. Efekt taki, że rodzinka siedzi pod dennicą i czeka końca.
Cytuj ten post
#2
(01.08.2016, 11:57)Krzyżak napisał(a): Wydarzyło mi się to w tym roku trzy razy więc piszę ku przestrodze.
Mam dennice osiatkowane bez pomostów wylotkowych. Ule stoją na paletach.
W tym roku nie wkładałem wkładek dennicowych odkładom, bo ubzdurało mi się że tak będzie lepiej.
Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.
Za rok wracam do zamkniętych dennic dopóki odkład nie dojdzie do jako takiej siły.
Ale do rzeczy. Przy takim układzie jaki mam 3 matki wracające z lotów godowych zamiast wejść do ula weszły pod dennicę /na paletę/ i tam zostały. Część pszczół z gniazda do nich zeszła a reszta rozleciała się po pasiece. Efekt taki, że rodzinka siedzi pod dennicą i czeka końca.

Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.

Też tak uważam.
Cytuj ten post
#3
(01.08.2016, 11:57)Krzyżak napisał(a): Wydarzyło mi się to w tym roku trzy razy więc piszę ku przestrodze.
Mam dennice osiatkowane bez pomostów wylotkowych. Ule stoją na paletach.
W tym roku nie wkładałem wkładek dennicowych odkładom, bo ubzdurało mi się że tak będzie lepiej.
Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.
Za rok wracam do zamkniętych dennic dopóki odkład nie dojdzie do jako takiej siły.
Ale do rzeczy. Przy takim układzie jaki mam 3 matki wracające z lotów godowych zamiast wejść do ula weszły pod dennicę /na paletę/ i tam zostały. Część pszczół z gniazda do nich zeszła a reszta rozleciała się po pasiece. Efekt taki, że rodzinka siedzi pod dennicą i czeka końca.

Odpowiadam Szymonem...
Cytat:      Kuba nie kłóć się, Michał ma rację.To że raz Ci matecznik zgryzły nie ma znaczenia. Jak zgryzą Ci 100 czy chociaż 10 to można jakieś wnioski wyciągać.
Cytuj ten post
#4
U mnie też są bez wkładki i dają radę.
Cytuj ten post
#5
Dla odkładów wkładka może być na plus, w LN to duża powierzchnia dziury. Jak przełożyłem odkłady do uli ze skrzynek, przez tydzień pszczoły latały pod ulem i dookoła, myślałem że tam jakaś dziura jest bo wisiały jak przed wylotkiem, jak założyłem wkładkę skończyło sie węszenie wkoło ula.
Cytuj ten post
#6
(01.08.2016, 11:57)Krzyżak napisał(a): Wydarzyło mi się to w tym roku trzy razy więc piszę ku przestrodze.
Mam dennice osiatkowane bez pomostów wylotkowych. Ule stoją na paletach.
W tym roku nie wkładałem wkładek dennicowych odkładom, bo ubzdurało mi się że tak będzie lepiej.
Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.
Za rok wracam do zamkniętych dennic dopóki odkład nie dojdzie do jako takiej siły.
Ale do rzeczy. Przy takim układzie jaki mam 3 matki wracające z lotów godowych zamiast wejść do ula weszły pod dennicę /na paletę/ i tam zostały. Część pszczół z gniazda do nich zeszła a reszta rozleciała się po pasiece. Efekt taki, że rodzinka siedzi pod dennicą i czeka końca.

jakbyś je wywiózł na inną pasiekę to by pomogło, choćby w ogóle nie miały dennicy...

... ech...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#7
(01.08.2016, 15:11)MrDrone napisał(a):
(01.08.2016, 11:57)Krzyżak napisał(a): Wydarzyło mi się to w tym roku trzy razy więc piszę ku przestrodze.
Mam dennice osiatkowane bez pomostów wylotkowych. Ule stoją na paletach.
W tym roku nie wkładałem wkładek dennicowych odkładom, bo ubzdurało mi się że tak będzie lepiej.
Z perspektywy czasu uważam to za błąd gdyż mała rodzinka ma problemy z utrzymaniem ciepła.
Za rok wracam do zamkniętych dennic dopóki odkład nie dojdzie do jako takiej siły.
Ale do rzeczy. Przy takim układzie jaki mam 3 matki wracające z lotów godowych zamiast wejść do ula weszły pod dennicę /na paletę/ i tam zostały. Część pszczół z gniazda do nich zeszła a reszta rozleciała się po pasiece. Efekt taki, że rodzinka siedzi pod dennicą i czeka końca.

jakbyś je wywiózł na inną pasiekę to by pomogło, choćby w ogóle nie miały dennicy...

... ech...
Bartek
nie mów ....ech... bo to ma znaczenie. Nie bądź upartym osłem.

Na nowej pasiece są OK, na starej zrabowane nawet silne macierzaki bez starej matki, przez nalot podzielonej.
Cytuj ten post
#8
Robert, ma znaczenie. Nie mówię, że nie ma.
Ale "mieć znaczenie", a "rozwiązać wszystkie problemy w okresie kryzysu" to są dwie różne rzeczy.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#9
(01.08.2016, 16:15)MrDrone napisał(a): Robert, ma znaczenie. Nie mówię, że nie ma.
Ale "mieć znaczenie", a "rozwiązać wszystkie problemy w okresie kryzysu" to są dwie różne rzeczy.

manipulujesz, lub czytasz bez zrozumienia.

"na starej zrabowane nawet silne macierzaki bez starej matki, przez nalot podzielonej."


"podzielone" miało być Nieśmiały
Cytuj ten post
#10
Szlag trafił 50 % rodzin zostawionych na starej pasiece. Jak matka się nie unnasieniła zostały zrabowane ( zniszczone).

Na nowej nie ma tego kryzysu , podałem nową ramkę z jajkami.
Cytuj ten post
#11
Robert, pszczoły rabujące są jak osy. Szukają najsłabszego ogniwa i drążą, drążą, aż wydrążą.

U mnie rabowane były te odkłady, które były w kryzysie, które miały problem z wygryzaniem matek (np. potem miały zamarłe larwy). Czy to była przyczyna czy skutek rabunku - możemy się spierać i spierać. Moje przemyślenia na podstawie obserwacji tych rodzinek wskazują, że w 90 % była to przyczyna - osłabione pszczoły, jakieś pojawiające się choroby, może już na wstępie były zamarłe larwy - cholera wie. Ty możesz uważać, że taki stan to był skutek rabunku. Zapewne też jedno ma wpływ na drugie i jak warunki są słabe to i spirala się nakręca. Wiem natomiast, że niektóre mikroskopijne rodzinki z matecznikami nie miały żadnych oznak rabunku gdy inne obok miały - potem matki się unasienniały albo i nie - to i rodzinki potem miały się dobrze lub znikały.

Szukacie sobie cały czas prostych recept na skomplikowane problemy. A to warroza, a to nosema, a to dennica, a to brak wywózki na inną pasiekę. Gdyby nie dennica odkłady miałyby już co najmniej drugą nadstawkę. A wywiezienie na inną pasiekę załatwia problem rabunku i wygryzienia matek - a rodziny są zdrowe i szczęśliwe. Koniec.kropka. problem rozwiązany.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#12
(01.08.2016, 16:47)MrDrone napisał(a): Robert, pszczoły rabujące są jak osy. Szukają najsłabszego ogniwa i drążą, drążą, aż wydrążą.

U mnie rabowane były te odkłady, które były w kryzysie, które miały problem z wygryzaniem matek (np. potem miały zamarłe larwy). Czy to była przyczyna czy skutek rabunku - możemy się spierać i spierać. Moje przemyślenia na podstawie obserwacji tych rodzinek wskazują, że w 90 % była to przyczyna - osłabione pszczoły, jakieś pojawiające się choroby, może już na wstępie były zamarłe larwy - cholera wie. Ty możesz uważać, że taki stan to był skutek rabunku. Zapewne też jedno ma wpływ na drugie i jak warunki są słabe to i spirala się nakręca. Wiem natomiast, że niektóre mikroskopijne rodzinki z matecznikami nie miały żadnych oznak rabunku gdy inne obok miały - potem matki się unasienniały albo i nie - to i rodzinki potem miały się dobrze lub znikały.

Szukacie sobie cały czas prostych recept na skomplikowane problemy. A to warroza, a to nosema, a to dennica, a to brak wywózki na inną pasiekę.  Gdyby nie dennica odkłady miałyby już co najmniej drugą nadstawkę. A wywiezienie na inną pasiekę załatwia problem rabunku i wygryzienia matek - a rodziny są zdrowe i szczęśliwe. Koniec.kropka. problem rozwiązany.

Możesz tak w trzech zdaniach myśl spłodzić? 

Mamy ten sam cel. A Ty co chcesz udowodnić jak koledzy piszą inaczej? 

Siedzisz przed ulami wystarczającą ilość czasu aby zaspokoić swą ciekawość czy wnioski wyciągać?

Brat Adam siedział.(i amerykańscy or...) Bo nic innego nie miał (mają) do roboty. A i pewnie jakiś lepszczejszy dar obserwacji miał.(mają) Oczko
Koniec.Kropka. Uparciuchu Nieśmiały
Cytuj ten post
#13
Obawiam sie, ze ludzie piszacy na tym forum nie maja wspolnnego celu.

Jedni chca pszczoly dostosowanej do srodowiska a drudzy pszczoly niedostosowanej bo im sie bardziej podoba i chca bzykac kotka za pomoca mlotka mowiac o TF.
Cytuj ten post
#14
(01.08.2016, 17:13)Borówka napisał(a): Obawiam sie, ze ludzie piszacy na tym forum nie maja wspolnnego celu.

mający wizję zarobienia grubej kasy z pszczół nie leczonych ( w  jakiejś perspektywie) na pewno nie. Uśmiech
Cytuj ten post
#15
Szymon tak na poważnie ja nie stwierdziłem słabszego rozwoju z wkładką i bez wkładki... Jak rodzina zdrowa, matka czerwi, dopływ pokarmu stały to nic jej nie przeszkadza.
Jak nam się pierniczy to wyszukujemy a to wkładka, a to matka słabo się unasienniła a to lotnej brak itd. Bartek ma trochę racji z tym zwalaniem problemów na inne sprawy... zwłaszcza wtedy kiedy rodziny w kryzysie... Ja lubię porównywać swoje rodziny z rodzinami sąsiadów którzy leczą i dbają o pszczoły standardowo. Kiedy widzę, że u nich siła, rodziny idą w rozwój a u mnie stoją, miodu jak na lekarstwo to jednak przyczyną nie jest brak pożytku, zła pogoda, słabe matki itd. tylko niestety jakiś czynnik wewnętrzny który trapi rodzinę... W tym roku u sąsiadów jest super u mnie wiadomo dużo słabiej ale też nie jest źle... rodziny idą w rozwój, noszą miód i pyłek.
Cytuj ten post
#16
Łukasz nie mówię, że brak wkładki to główna przyczyna ale w takim lecie jak to gdzie prawie co noc u mnie pada i temperatura mocno spada a wilgotność jest duża uważam, że małej rodzinie łatwiej jest utrzymać temperaturę przy zamkniętej dennicy.

Rodzina o tej porze roku bez matki będzie prawie na 100% wyrabowana.
Choroby, kryzysy nie mają nic do tego. Też tak straciłem rodzinę w tym roku.
Cytuj ten post
#17
(01.08.2016, 19:24)Krzyżak napisał(a): Łukasz nie mówię, że brak wkładki to główna przyczyna ale w takim lecie jak to gdzie prawie co noc u mnie pada i temperatura mocno spada a wilgotność jest duża uważam, że małej rodzinie łatwiej jest utrzymać temperaturę przy zamkniętej dennicy.

Rodzina o tej porze roku bez matki będzie prawie na 100% wyrabowana.
Choroby, kryzysy nie mają nic do tego. Też tak straciłem rodzinę w tym roku.

Szymon chyba tu Kuba przywołał teorię o małej rodzince i silnym zdrowym zapachu... więc bez matki to racja że będzie podatna na rabunki ale w kryzysie, szarpana chorobami również bo pewnie zapach takiej rodzinki też się zmienia...
Myślisz, że wkładka drastycznie poprawi warunki? To tak jak z zatworkami... Może i przy silnych wiatrach, podmuchach zimnego powietrza na przedwiośniu daje większy komfort ale teraz w pełni sezonu kiedy i pszczół więcej i już raczej rodziny zabrane... sam nie wiem
Cytuj ten post
#18
Co do wkładki to mówiłem o odkładach. Normalnym rodzinom to bez znaczenia.
Cytuj ten post
#19
(01.08.2016, 19:39)Krzyżak napisał(a): Co do wkładki to mówiłem o odkładach. Normalnym rodzinom to bez znaczenia.

Szymonie ja też... u mnie wkładki w niektórych są w niektórych nie... tam gdzie wysoka trawa wysunięte prawie całe i pełnią funkcję tłumiącą trawy... więc nie widzę problemu wkładkowego a już na pewno nie jest to problem zauważalny tylko, że ja mam w tym sezonie raczej zdrowe i prężne rodzinki... może jakbym miał zdechlaki to dostałoby się i wkładką...
Cytuj ten post