Tłumaczenia Webstera - drobna pomoc potrzebna
#31
(05.08.2016, 10:03)Krzyżak napisał(a): Na Politechnice powiedzieli by Ci, że to "wróżenie z fusów" a wnioski Uśmiech

a ja bym powiedział, że porównanie obiektów o podobnych zmiennych Oczko ale co ja tam wiem jak nie kończyłem politechniki Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#32
(05.08.2016, 09:52)Krzyżak napisał(a): Tak można by powiedzieć o normalnych rodzinach a nie o 5r odkładach.
Niech tylko stoją dwa ule na jednej palecie z wylotkami w różne strony. Jak przeważają u kogoś np. zimne wschodnie wiatry to która rodzina ma większe na przeżycie, ta z wylotkiem na wschód czy na zachód ?
Takich losowych czynników jest wiele, które mocno zaburzają wynik. Przy pełnych rodzinach takie rzeczy jak te kierunki są pomijalne ale dla odkładu może to być kluczowe.

Szymon jeżeli takie rzeczy bierzesz pod uwagę to niestety ja nie mam jak podejść do tematu rzetelnie... wszystkie oceny terenowe trzeba by pewnie powtórzyć bo kto wie jak ule stały a może w różnym kierunku?
Cytuj ten post
#33
(05.08.2016, 09:13)MrDrone napisał(a): Michał, przecież to jest wskazywane jako główny problem przez wszystkich organiczników. Więc to jest żadne odkrycie z Twojej strony. Dlatego też rady typu : "sprowadźcie sobie pszczoły od Busha czy Lusby" są absurdalne. to jest ten sam problem jak u Marberta, że sprowadza pszczołę "skądśtam" i dziwi się, że mu nie toleruje spadzi. My też mamy mnóstwo pszczół opartych na włoszce (większość Bf opiera/ła się na genach włoskich) i mamy ten sam problem. Tam widzisz ten problem, i się "za głowę chwytasz", a z tego co widzę robisz praktycznie bardzo podobny - że użyję Twojego słowa : "błąd". 

Dronie, wśród moich znajomych pszczelarzy jak komuś spadnie zimą więcej jak 10% pszczół to staramy się dojść co jest przyczyną. To nie jest norma. Zwalanie winy na apiwarol (niby nieskuteczny) ma swoją rację bytu, ale z innego powodu. Pszczelarze leczący KM nie mają upadków lub są one niewielkie. Niemal regułą staje się zimowanie 100% pasieki w stanie nienaruszonym. W USA mają te spadki jakieś nienaturalnie wysokie i niestety regularne, co mnie dziwi. To co twierdzą "amerykańscy ogranicznicy" przestało mnie interesować.
Cytuj ten post
#34
(05.08.2016, 10:55)MN napisał(a): To co twierdzą "amerykańscy ogranicznicy" przestało mnie interesować.

zauważyłem. dlatego dziwi mnie Twoja obecność na tym forum. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#35
(05.08.2016, 10:55)MN napisał(a): Dronie, wśród moich znajomych pszczelarzy jak komuś spadnie zimą więcej jak 10% pszczół to staramy się dojść co jest przyczyną. To nie jest norma. Zwalanie winy na apiwarol (niby nieskuteczny) ma swoją rację bytu, ale z innego powodu. Pszczelarze leczący KM nie mają upadków lub są one niewielkie. Niemal regułą staje się zimowanie 100% pasieki w stanie nienaruszonym. W USA mają te spadki jakieś nienaturalnie wysokie i niestety regularne, co mnie dziwi. To co twierdzą "amerykańscy ogranicznicy" przestało mnie interesować.

Czytam właśnie podręcznik dla pszczelarzy z 1877r. Takie mam wrażenie, że wówczas jednak musiały być jakieś spadki co roku, bo dużo miejsca poświęcone jest sprawom zimowych strat - to znaczy, jak je leczyć (nie zapobiegać). W tym akcje dość rozpaczliwe, jak ogrzewanie wychłodzonych pszczół w chałupie przy piecu...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#36
(05.08.2016, 11:01)flamenco108 napisał(a):
(05.08.2016, 10:55)MN napisał(a): Dronie, wśród moich znajomych pszczelarzy jak komuś spadnie zimą więcej jak 10% pszczół to staramy się dojść co jest przyczyną. To nie jest norma. Zwalanie winy na apiwarol (niby nieskuteczny) ma swoją rację bytu, ale z innego powodu. Pszczelarze leczący KM nie mają upadków lub są one niewielkie. Niemal regułą staje się zimowanie 100% pasieki w stanie nienaruszonym. W USA mają te spadki jakieś nienaturalnie wysokie i niestety regularne, co mnie dziwi. To co twierdzą "amerykańscy ogranicznicy" przestało mnie interesować.

Czytam właśnie podręcznik dla pszczelarzy z 1877r. Takie mam wrażenie, że wówczas jednak musiały być jakieś spadki co roku, bo dużo miejsca poświęcone jest sprawom zimowych strat - to znaczy, jak je leczyć (nie zapobiegać). W tym akcje dość rozpaczliwe, jak ogrzewanie wychłodzonych pszczół w chałupie przy piecu...

Dazenie do 100% jest calkowicie przeciwne naturze. Jasne, ze byly i musialy byc jakies straty. Jezeli traktujemy rodzine pszczela jak autonomiczny superorganizm to on zyje i. Umiera jak wszystkie istoty na Ziemi. Poza tym pamietaj, ze wtedy nie stosowano masowej wymiany matek. Ktos mysli, ze mu rodziny przezwaja a tymczasem usmierca i tworzy nowe.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#37
Nie no, ogólnie traktować gospodarkę "a la Liebieg" jako naturalną to już samo w sobie jest "naturalnym absurdem".
Poczekajmy, aż tym co kwasem mrówkowym "leczą" zaczną się sypać rodziny. Na dziś to może być skuteczna metoda, bo jest względnie nowy środek. Poczekajmy, aż pszczoły zniszczą się w oparach kwasów, w ulach pojawią szkodliwe patogeny oporne na zakwaszenie środowiska, a i sama warroza również przystosuje się do tego. Poczekajmy parę lat i tyle.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#38
(05.08.2016, 10:57)MrDrone napisał(a):
(05.08.2016, 10:55)MN napisał(a): To co twierdzą "amerykańscy ogranicznicy" przestało mnie interesować.

zauważyłem. dlatego dziwi mnie Twoja obecność na tym forum. 

Mnie, zupełnie nie. Radykale jeden Oczko
Cytuj ten post
#39
(05.08.2016, 11:41)MrDrone napisał(a): Nie no, ogólnie traktować gospodarkę "a la Liebieg" jako naturalną to już samo w sobie jest "naturalnym absurdem".
Poczekajmy, aż tym co kwasem mrówkowym "leczą" zaczną się sypać rodziny. Na dziś to może być skuteczna metoda, bo jest względnie nowy środek. Poczekajmy, aż pszczoły zniszczą się w oparach kwasów, w ulach pojawią szkodliwe patogeny oporne na zakwaszenie środowiska, a i sama warroza również przystosuje się do tego. Poczekajmy parę lat i tyle.

Trochę mieszasz. Im nas więcej i inne wnioski tym lepiej bo coś można się nauczyć co sami przegapiliśmy. A Ty uparty jak zwykle.  Cwaniak
Cytuj ten post
#40
Robert,
dróg może być mnóstwo - zgoda

ale pozbawianie presji warrozy nie doprowadzi do odporności na tą presję. Zrozum Robert - można to robić jak np. Lunden - czyli leczyć co roku coraz mniejszymi dawkami. Minimalizował w ten sposób roczne straty, leczył więc "wspomagał" pszczoły, a presja co rok była większa.
Ale szczycenie się 100% przeżywalnością nie prowadzi nas do przystosowania, bo nieprzystosowanie trwa.
Kiedy Ty wreszcie to zrozumiesz? Uśmiech czuję się jakbym mówił do warrozy, a nie do ludzi Oczko

MN kwestionuje potrzebę studiowania tego co piszą jedyni ludzie na świecie, którzy robią to w gospodarce nowoczesnej. W pozostałych regionach świata albo robią to co robili amerykanie, albo te procesy zachodzą samodzielnie w przyrodzie z racji minimalnej ingerencji człowieka. A Michał twierdzi, że "przestało go interesować" coś co mówią ludzie praktykujący te metody, za to przeżywalność 100% "a la Liebieg" przyrównuje najwidoczniej (tak to rozumiem) do naturalnych procesów. Żeby było śmieszniej - z niezrozumiałych mi względów wydzieli/ł 5 rodzin, które będzie prowadził zgodnie z tym co mówią Ci, co to już go przestali interesować Oczko No to go interesuje czy nie? bo ja się zgubiłem. Oczko

Naprawdę róbcie co chcecie - nawet z nienaturalną pszczołą sprowadzoną w pakietach z Kalifornii z numerem 162 leczoną kwasem akumulatorowym - tylko nie gadajcie głupot bo mnie to boli jak to czytam Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#41
(05.08.2016, 12:54)MrDrone napisał(a): MN kwestionuje potrzebę studiowania tego co piszą jedyni ludzie na świecie, którzy robią to w gospodarce nowoczesnej. W pozostałych regionach świata albo robią to co robili amerykanie, albo te procesy zachodzą samodzielnie w przyrodzie z racji minimalnej ingerencji człowieka. A Michał twierdzi, że "przestało go interesować" coś co mówią ludzie praktykujący te metody, 

Tak tylko ad vocem wrzucę, że pasjami pochłaniając materiały znalezione w necie uderzyła mnie jedna myśl: nie widziałem zdjęć z pasieki Michaela Busha. Były zdjęcia tematyczne, typu jak wygląda paka zazimowanych nukleusów. Ale nie było zdjęć uli na pasieczysku, zero zerknięć do środka ula. Takoż nawet ostatnie zdjęcia z jego BeeCampu pokazywały jak przekłada larwy, lub buja się na huśtawce, ale uli nie było widać. Ciekawe dlaczego?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#42
No chyba mu nie padły Oczko
Ale masz rację, ciekawa sprawa. Może to taki pszczelarz teoretyk jak nasz kolega Markus Uśmiech
Cytuj ten post
#43
(05.08.2016, 13:34)Krzyżak napisał(a): No chyba mu nie padły Oczko
Ale masz rację, ciekawa sprawa. Może to taki pszczelarz teoretyk jak nasz kolega Markus Uśmiech

Dla dokładności: sprawdziłem. Było widać coś koło 5 uli, pewnie stojących pod domem. Zatem jakieś ule widać na ostatnim zbiorku fotografii. Ale wcześniej w ogóle. Na tym zbiorku z BeeCampu też więcej zdjęć nowiutkich korpusów niż uli z pszczołamy.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#44
taaa... proponuję uznać, że naczytał się książek i o pszczołach nie ma pojęcia. Oczko

Bush opisuje, a nie przedstawia. taki już ma styl. Ja nie widzę w tym nic dziwnego. Co z tego, że zrobi zdjęcie plastra czy matecznika ? co to zmieni?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#45
(05.08.2016, 12:54)MrDrone napisał(a): Robert,
dróg może być mnóstwo - zgoda

ale pozbawianie presji warrozy nie doprowadzi do odporności na tą presję. Zrozum Robert - można to robić jak np. Lunden - czyli leczyć co roku coraz mniejszymi dawkami. Minimalizował w ten sposób roczne straty, leczył więc "wspomagał" pszczoły, a presja co rok była większa.
Ale szczycenie się 100% przeżywalnością nie prowadzi nas do przystosowania, bo nieprzystosowanie trwa.
Kiedy Ty wreszcie to zrozumiesz? Uśmiech czuję się jakbym mówił do warrozy, a nie do ludzi Oczko

MN kwestionuje potrzebę studiowania tego co piszą jedyni ludzie na świecie, którzy robią to w gospodarce nowoczesnej. W pozostałych regionach świata albo robią to co robili amerykanie, albo te procesy zachodzą samodzielnie w przyrodzie z racji minimalnej ingerencji człowieka. A Michał twierdzi, że "przestało go interesować" coś co mówią ludzie praktykujący te metody, za to przeżywalność 100% "a la Liebieg" przyrównuje najwidoczniej (tak to rozumiem) do naturalnych procesów. Żeby było śmieszniej - z niezrozumiałych mi względów wydzieli/ł 5 rodzin, które będzie prowadził zgodnie z tym co mówią Ci, co to już go przestali interesować Oczko No to go interesuje czy nie? bo ja się zgubiłem. Oczko

Naprawdę róbcie co chcecie - nawet z nienaturalną pszczołą sprowadzoną w pakietach z Kalifornii z numerem 162 leczoną kwasem akumulatorowym - tylko nie gadajcie głupot bo mnie to boli jak to czytam Oczko

Dronie, pomyliłeś chyba fora. To nie beesource tylko polskie Wolne Pszczoły, nie? Tutaj czytam, o tym jak Polacy radzą sobie naturalnym podejściem a nie jacyś goście zza oceanu. Kapiszi?
Kwas mrówkowy faktycznie jest jakimś nowym środkiem... ma jakieś miliony lat, więc co mi tam. Chłopie ogarnij się.
Te 5 rodzin wytypowałem wg tylko mi znanych przesłanek i nic Ci do tego. Nie są one traktowane jak hamerykańskie pszczoły, tylko moje własne, tyle, że nie będą leczone. Taki test jak będzie. Jedynym Amerykaninem, którego uważam za ciekawego jest Bill z The BeeVlog, ale nie kopiuję go tylko kilka elementów zapożyczam. On nie stosuje modelu ekspansji etc, trzyma pszczoły i cieszy się odrobiną miodu.
Cytuj ten post
#46
A z resztą jesteś jednym z wielu uparciuchów, z którymi już sobie radziłem. Jak zacząłem głośno w kole mówić, że nie będę stosował apiwarolu, to zaraz było, że pszczoły mi padną etc. Po roku już jest nas więcej...
Jak wprowadziłem ule z jednej deski, to były głosy: zimy nie przeżyją, ramka za mała, chociaż folią owiń... pszczoły mają się dobrze.
Ty mówisz, przestań leczyć, a dopiero będziesz miał pszczoły. Nie będę bo jak mawiał pewien mędrzec z Białegostoku: "nie będzie niczego". Stary, małymi krokami do przodu.
Jak nie chcesz zupełnie czytać, o tym, że reszta pasieki będzie leczona tak i tak, a przy tym będę miał porównanie z nieleczonymi to... nie czytaj Uśmiech
Cytuj ten post
#47
Michał, ależ ja nie mam nic przeciwko Twoim metodom. To Twoja pasieka.
Zrozum tylko, że opowiadasz bzdury. Rób jak chcesz, gadaj jak chcesz, ale jak będziesz pisał głupoty to będę to kontrował. Oczko
rób kroki jakie chcesz - duże, małe, szybkie, wolne. To jest Twoja rzecz. Chodzi mi tylko o Twój brak świadomości ekologicznej. Brak świadomości tego jak wiele zmiennych wpływa na Twoje pszczoły.
Powtórzę to po raz setny: nic mi do Twoich działań. ale skala głupich wniosków jakie od Ciebie płynie jest dla mnie niemożliwa do ogarnięcia Uśmiech
Czy osiągniesz sukces? życzę Ci tego.

Możesz uważać, że amerykanie gadają głupoty i robić swoje. ale Polacy, którzy próbują naturalnego podejścia wzorują się na tym jak to robią za oceanem. mniej lub bardziej dokładnie, bo przystosowują te metody do swoich pasiek, swoich warunków - ale wszyscy stosują podstawowe kryteria jakie płyną zza oceanu:
1. czysty wosk (swój do węzy lub brak węzy)
2. brak leczenia i niszczenia ekosystemów ulowych
3. selekcja naturalna (czyli promowanie genetyki radzącej sobie z roztoczami i środowiskiem)
4. próby zapewnienia możliwie dużo naturalnego pokarmu w diecie.

praktycznie reszta jest szczegółami i nie ma większego znaczenia. Jakieś bzdety o dennicach, wylotkach, siatkach, ociepleniu lub nie, kubaturze ula itp itd są rzeczami wtórnymi i praktycznie nieistotnymi.
Jakbyś nie był zaślepiony przez potrzebę negowania tego wszystkiego to byś zrozumiał, że te kilka punktów jakie płynie zza oceanu jest podstawą tego co wszyscy próbują też tu w Polsce. ale nie, lepiej jak marbert pisać, że nie ma co się wzorować na "wielebnych z arizony", bo oni mają inne coś tam. jakby cokolwiek innego miało znaczenie. Ty czytasz jakąś tam Ostrowską i czepiasz się, że się coś tam zdezaktualizowało, jakby nie chodziło o podstawowe zasady przyrody, a o jakieś bzdety, że ktoś ma taką kubaturę, albo o 1 korpus silniejszą rodzinę, albo inny kształt ramki. to są bzdety i tyle. nic nie istotne szczegóły.

Kiedyś mój kolega z dzieciństwa jak był w zoo jako 4 czy 5ciolatek to pokazywano mu słonia i on go nie widział, bo patrzył na jego brzuch. Ty też tak patrzysz w punkt i nie widzisz całości, bo masz zbyt ograniczone pojmowanie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#48
Może ktoś ma sugestię? Źródło.

oryginał napisał(a):If, early in the month, there appear to be a good percentage of these with PMS symptoms or non-viable clusters, I will spend a couple of days breaking all of them apart between the two boxes, and marking those that have clusters obviously too small for wintering. These colonies are left unpacked, and the bees blown out and the equipment recovered during early December—when it’s too cold for the failing bees to fly into neighboring colonies.

Tłumaczę to tak:

tłumaczenie napisał(a):Jeżeli na początku miesiąca napotkam spory procent rodzin z objawami PMS lub niezdolnymi do zbudowania solidnego kłębu zimowego, spędzę kilka dni na rozbijaniu ich na pojedyncze korpusy i zaznaczaniu tych, których kłąb w oczywisty sposób jest za mały na zimowlę. Ule te pozostawiam nieowinięte. Na początku grudnia, gdy już jest za zimno dla słabych rodzin na latanie do sąsiednich rodzin, pszczoły z nich zostaną wydmuchane strumieniem powietrza, a sprzęt odzyskam.

 - Czy z tego wynika, że on specjalnie nie dopuszcza do tego, aby pszczoły ze słabych rodzin mogły się przyłączyć do innych???
 - Może ktoś ma pomysł, jak przetłumaczyć ten "PMS"?

Proszę nie zwracać uwagi na powtórzenia, to dopiero pierwsza redakcja... Ale miałem tu zaznaczone, że nie jestem pewien tłumaczenia.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#49
zespół napięcia przedmiesiączkowego??? Duży uśmiech
Daj link do artykułu, zobaczę szerszy kontekst bo nic "pszczelego" mi nie przychodzi do głowy. (a może chciał zaznaczyć, że likwiduje te, które są złe??? Duży uśmiech)



forma "I will" często w języku angielskim używana jest nie jako czas przyszły, tylko jako równoznaczna z "I would" czyli nasze gdybanie typu : "zrobiłbym", "gdyby było trzeba to poświęciłbym kilka dni na ..." (I will spend a couple of days). - tu jednak zależy od kontekstu, bo może być jak piszesz w czasie przyszłym czyli opisuje swoje plany, albo w formie jaką wspominam czyli "planów hipotetycznych na wypadek wystąpienia jakiejś sytuacji". Nie wiem jaki jest szerszy kontekst więc może to być ok jak piszesz.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#50
https://beeinformed.org/2013/10/15/parasitic-mite-syndrome-pms/

parasitic mite syndrom - napisałbym "z objawami porażenia pasożytem" - chyba zespół napięcia przedmiesiączkowego nie wchodzi tu w grę Duży uśmiech hahaha
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#51
(30.08.2016, 12:57)MrDrone napisał(a): zespół napięcia przedmiesiączkowego??? Duży uśmiech
Daj link do artykułu, zobaczę szerszy kontekst bo nic "pszczelego" mi nie przychodzi do głowy. (a może chciał zaznaczyć, że likwiduje te, które są złe??? Duży uśmiech)
Z szybkiego czesania netu wynika, że ów "parasitik mite syndrome" to po naszemu chyba by było "poważne porażenie warrozą"... Oni to lubią mieć albo syndrom, albo dyzorder.

(30.08.2016, 12:57)MrDrone napisał(a): forma "I will" często w języku angielskim używana jest nie jako czas przyszły, tylko jako równoznaczna z "I would" czyli nasze gdybanie typu : "zrobiłbym", "gdyby było trzeba to poświęciłbym kilka dni na ..." (I will spend a couple of days). - tu jednak zależy od kontekstu, bo może być jak piszesz w czasie przyszłym czyli opisuje swoje plany, albo w formie jaką wspominam czyli "planów hipotetycznych na wypadek wystąpienia jakiejś sytuacji". Nie wiem jaki jest szerszy kontekst więc może to być ok jak piszesz.

Powtarzam ŹRÓDŁO


Chodzi mi konkretnie o to, czy on tam napisał, jak przetłumaczyłem: 

Cytat:Na początku grudnia, gdy już jest za zimno dla słabych rodzin na latanie do sąsiednich rodzin, pszczoły z nich zostaną wydmuchane strumieniem powietrza, a sprzęt odzyskam.

Z tego by wynikało, że on nie dopuszcza do rozprzestrzenienia się, czy to warrozy, czy jakiejkolwiek innej słabości, na pozostałe rodziny i wręcz wspomaga umieranie rodziny, którą oznaczył jako niezdolną do przeżycia. To istotne jest dla redakcji tych zdań - aby to stało się jasne.
[edit]Im dłużej mi ta koncepcja w głowie się utrzymywa, tym lepiej widzę, jak można to propagandowo wykorzystać.[/edit]
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#52
Krzyśku, znalazłem sobie ten art.
Ja to rozumiem w ten sposób z kontekstu, że ma rodziny na 2 korpusach (pierwsze zdanie - nie podane przez Ciebie). W listopadzie sobie ogląda i oznacza te, które mają PMS albo nie zawiązały kłębu.
Zwrot : "breaking all of them apart between the two boxes" rozumiem (nie wiem czy słusznie) nie jako "rozbicie na pojedyncze korpusy", tylko jako (opisowo) zaglądnięcie do ula poprzez uniesienie jednego korpusu (w odróżnieniu od sprawdzenia bezpośrednio pod daszkiem - wtedy jest zupełnie inny widok) i zobaczenie co się dzieje pomiędzy nimi - czyli czy pszczoły się dobrze zawiązały między korpusami.
Czyli całość przetłumaczyłbym tak:
Cytat:Jeżeli na początku miesiąca napotkam spory procent rodzin z objawami porażenia pasożytem lub niezdolnych do zawiązania odpowiedniego kłębu zimowego, wykorzystam kilka dni na zaglądnięcie do rodzin przez uniesienie korpusu górnego i oznaczenie tych, których kłąb w oczywisty sposób jest za mały na zimowlę. Ule te zostawiam nieowinięte. Na początku grudnia, gdy już jest za zimno dla osłabionych pszczół na latanie do sąsiednich rodzin, pszczoły z nich wydmuchuję, odzyskując przy tym wolne ule.

użyłbym czasu teraźniejszego - jako formy lepszej dla naszego języka w tym kontekście.

Do tego amerykanie mówią "equipment" czyli dosłownie "sprzęt" na "ule". Po polsku "sprzętem" jest raczej miodarka, dłuto itp (czyli narzędzia), a dla nich to ewidentnie są ule. Oni non stop tego używają, a tłumaczenie tego na "sprzęt" po polsku daje trochę inny obraz (choć w większości przypadków z kontekstu można się domyśleć o co chodzi).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#53
(30.08.2016, 13:10)flamenco108 napisał(a): Chodzi mi konkretnie o to, czy on tam napisał, jak przetłumaczyłem: 

Cytat:Na początku grudnia, gdy już jest za zimno dla słabych rodzin na latanie do sąsiednich rodzin, pszczoły z nich zostaną wydmuchane strumieniem powietrza, a sprzęt odzyskam.

Z tego by wynikało, że on nie dopuszcza do rozprzestrzenienia się, czy to warrozy, czy jakiejkolwiek innej słabości, na pozostałe rodziny i wręcz wspomaga umieranie rodziny, którą oznaczył jako niezdolną do przeżycia. To istotne jest dla redakcji tych zdań - aby to stało się jasne.
[edit]Im dłużej mi ta koncepcja w głowie się utrzymywa, tym lepiej widzę, jak można to propagandowo wykorzystać.[/edit]

tak jest.
reszta powyżej w poprzedniej wiadomości.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#54
(30.08.2016, 13:10)flamenco108 napisał(a): [edit]Im dłużej mi ta koncepcja w głowie się utrzymywa, tym lepiej widzę, jak można to propagandowo wykorzystać.[/edit]

co przez to rozumiesz? jak to wykorzystać propagandowo?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#55
(30.08.2016, 13:26)MrDrone napisał(a):
(30.08.2016, 13:10)flamenco108 napisał(a): [edit]Im dłużej mi ta koncepcja w głowie się utrzymywa, tym lepiej widzę, jak można to propagandowo wykorzystać.[/edit]

co przez to rozumiesz? jak to wykorzystać propagandowo?

A co zarzuca się nieleczącym?

REINWAZJĘ

Otóż masz tu 100% zabezpieczenie przez rzekomą reinwazją. Prawda?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#56
(30.08.2016, 13:58)flamenco108 napisał(a): A co zarzuca się nieleczącym?

REINWAZJĘ

Otóż masz tu 100% zabezpieczenie przez rzekomą reinwazją. Prawda?

tu się nie do końca zgodzę z tym, że można to jakoś wykorzystać. Ja od lat trąbię, że u mnie w zimie umrą pszczoły razem z roztoczami, a zarzuca się non stop, że reinwazja jest w późnej jesieni - kiedy wszyscy już przeleczyli (w domyśle: a my jeszcze nie). Wówczas te chore są rabowane, a warroza i inne choroby roznoszone... i inne tam bajki Oczko

wiem, bo przerabiałem. Uśmiech
tu masz przykład z mojego bloga (ze stycznia 2015): http://pantruten.blogspot.com/2015/01/pszczelarz-bez-pszczo-jest-jak-zonierz.html (przeczytaj komentarz). 

Webster i owszem przyspiesza śmierć pszczół, ale w grudniu już w czasie pogody nielotnej - kiedy wszystko co złe (w ocenie pszczelarzy) już się stało. Z punktu widzenia ostatecznego skutku jest dokładnie to samo jakby zostawił ul do wiosny i przyroda zrobiłaby wszystko za niego.

W jego przypadku zakładam, że argumentami są:
- odzyskanie sprzętu zanim popleśnieją padłe pszczoły
- możliwość poczyszczenia sobie uli w zimie kiedy ma przestój w pasiece (i więcej czasu na takie rzeczy) - może się przygotować wcześniej do kolejnego sezonu.
A więc typowe względy organizacyjne. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#57
(30.08.2016, 14:06)MrDrone napisał(a):
(30.08.2016, 13:58)flamenco108 napisał(a): A co zarzuca się nieleczącym?

REINWAZJĘ

Otóż masz tu 100% zabezpieczenie przez rzekomą reinwazją. Prawda?

tu się nie do końca zgodzę z tym, że można to jakoś wykorzystać. Ja od lat trąbię, że u mnie w zimie umrą pszczoły razem z roztoczami, a zarzuca się non stop, że reinwazja jest w późnej jesieni - kiedy wszyscy już przeleczyli (w domyśle: a my jeszcze nie). Wówczas te chore są rabowane, a warroza i inne choroby roznoszone... i inne tam bajki Oczko

wiem, bo przerabiałem. Uśmiech
tu masz przykład z mojego bloga (ze stycznia 2015): http://pantruten.blogspot.com/2015/01/pszczelarz-bez-pszczo-jest-jak-zonierz.html (przeczytaj komentarz). 

Webster i owszem przyspiesza śmierć pszczół, ale w grudniu już w czasie pogody nielotnej - kiedy wszystko co złe (w ocenie pszczelarzy) już się stało. Z punktu widzenia ostatecznego skutku jest dokładnie to samo jakby zostawił ul do wiosny i przyroda zrobiłaby wszystko za niego.

W jego przypadku zakładam, że argumentami są:
- odzyskanie sprzętu zanim popleśnieją padłe pszczoły
- możliwość poczyszczenia sobie uli w zimie kiedy ma przestój w pasiece (i więcej czasu na takie rzeczy) - może się przygotować wcześniej do kolejnego sezonu.
A więc typowe względy organizacyjne. 

Umieszczając odpowiednią formułkę w ten sposób ją spalę: My rozpoznajemy rodziny, które nie przeżyją, kiedy tylko jest to możliwe i niezwłocznie likwidujemy uprzątając niosący zagrożenie ul Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#58
(30.08.2016, 14:34)flamenco108 napisał(a): Umieszczając odpowiednią formułkę w ten sposób ją spalę: My rozpoznajemy rodziny, które nie przeżyją, kiedy tylko jest to możliwe i niezwłocznie likwidujemy uprzątając niosący zagrożenie ul Oczko

aaa... to zmienia postać rzeczy... Oczko zapomniałem, że piszesz o "propagandzie" Oczko a ta wiadomo - różnie się kojarzy i może mieć różne znaczenia Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#59
(30.08.2016, 14:42)MrDrone napisał(a):
(30.08.2016, 14:34)flamenco108 napisał(a): Umieszczając odpowiednią formułkę w ten sposób ją spalę: My rozpoznajemy rodziny, które nie przeżyją, kiedy tylko jest to możliwe i niezwłocznie likwidujemy uprzątając niosący zagrożenie ul Oczko

aaa... to zmienia postać rzeczy... Oczko zapomniałem, że piszesz o "propagandzie" Oczko a ta wiadomo - różnie się kojarzy i może mieć różne znaczenia Oczko

To twe tłumaczenia Bartku bardziej "propagandowe"?
Cytuj ten post