Amerykańscy organicznicy czyli Wielebni z Arizony
#1
Szukam analogi do naszych realiów pasiecznych...
Praktycznie zgadzam się z ich głównymi tezami dotyczącymi pszczół bez leczenia ale dostrzegam problem "tła".
O ile u nich zazwyczaj tło stanowią dzikie pszczoły w lasach, nieograniczony dostęp do pszczół o cechach higienicznych i VSH to u nas albo tego nie ma w cale albo raczkuje... wiem, że z czasem może to ruszyć do przodu ale na tą chwilę myślicie, że bez dzikiego materiału, naturalnie wyselekcjonowanego będzie się dało zrobić to co tam zrobiła natura u nas na pasiekach?
Na tą chwilę, wierzę że się da i że z czasem będzie to stabilniej wyglądać ale przydałoby się również aby zaczynały pojawiać się jakieś dzikie populację..
Cytuj ten post
#2
Przydałyby się tu projekty typu sztuczna dziupla / sztuczna barć, które są przyszłością.

Szanse pomimo braku dzikiej populacji możemy wzmacniać dążeniem do spełnienia możliwie jak najwięcej ze 100% z warunków środowisk / epigenetycznych dla pszczół aby miały jak najlepiej i rozwijały możliwie jak największą odporność w takich a nie innych warunkach.

Natomiast punkty "wielebnych" są uniwersalne globalnie i dowodem na to są, że praktycznie do bardzo podobnych punktów dochodzą organicznicy zachodnio-europejscy i wschodni z Rosji i okolic. Czasem zupełnie niezależnie.

P.S. osobiście myślę, że projekt sztuczna barć mógłby mieć nazwę sztuczna dziupla bo w odróżnieniu od barci nie robi się miodobrania ani nic nie czyści. Zero ingerencji. Sam zamierzam porobić takie substytuty w mojej okolicy w ramach możliwości.

Nie widzę jednak za bardzo innego wyjścia jeśli chodzi o PN TF bo nie można dojść do pszczół nieleczonych lecząc ani nie można dojść do naturalnej pszczoły polegając na sztucznej selekcji. Długofalowo zawsze pojawią się błędy mające swoje wymierne nieprzewidziane skutki.

Natomiast można by prowadzić taką gospodarkę (jak ktoś nie chce PN TF), że np. raz leczyć olejkiem tymolowym jak Ty wcześniej ale tylko z samowolną selekcją (nie ratowaniem pomimo to) i samowolnym rozmnażaniem (na maksa kundleniem). I może pszczoły po takich pasiekach były lepszym wyjściowym materiałem niż pszczoły "klatkowo-broilerowe" prosto ze znanych hodowli. Stawiam, że byłyby. Nie mówiąc, ze byłoby to lepsze dla środowiska.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#3
problem tła istnieje. dlatego kluczem dla mnie jest próba odtworzenia dzikiej populacji przez tworzenie siedlisk + kundlenie i rozwijanie pasieki w oparciu o pszczołę selekcjonowaną naturalnie.
Podstawą rozwoju dzikich populacji jest bioróżnorodność - ale bioróżnorodność weryfikowana w oparciu o dobór i selekcję naturalną - a więc w oparciu o podstawowe zasady ewolucji organizmów. Nie przeskoczymy tego.
Uważam, że jedyną drogą jest wynoszenie starych uli do lasu/ tworzenie skrzynek typu "sztuczna barć"/ stałe rozmnażanie własnej pasieki i nie gonienie za każdą rójką - zwłaszcza jeżeli siedzi sobie w miejscu gdzie nikomu nie przeszkadza.

... no i potem z 10 lat selekcji, corocznego puszczania rójek i możemy zacząć myśleć o gospodarce Oczko

akurat "wielebni" to tło często robili sami (choć niektórzy mieli po prostu szczęście czy jak Lusby pulę kilkuset pni do selekcji i opanowania rejonu tą genetyką, która sobie radzi). to prawda że u nich są znacząco większe przestrzenie "dzikie" czy "półdzikie", ale to nie jest nie do przeskoczenia. Dla chcącego nie ma nic trudnego Oczko skoro brytyjczycy mieli dewizę "uczynić ze świata Anglię" to my możemy mieć: "uczynić ze świata Arizonę" Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
Jak ktoś mieszka przy puszczy Augustowskiej albo Kampinosie, albo jakimkolwiek większym lesie, to może ogarniać temat dzikiej populacji. Partyzancko, lub za zgodą leśników, którzy coraz chętniej widzą barcie w lasach, bo te przynoszą wymierne korzyści lasu. W dłuższej skali wzbogacając podszyt i bioróżnorodność.

Można to organizować jak w pasiece kukułka, albo wdrapywać się na drzewa przy drodze i zawieszać zamiast budek dla ptaków, budki dla pszczół. Raczej nikt nie będzie przeciwny takiej budce na 34 i 68 drzewie przy drodze w polu Oczko

Ja mam zamiar takie umieszczać, ale na razie nie zapszczeliłem własnej przestrzeni Uśmiech Więc wszystko w swoim czasie. Do tego wpierw chce zadbać o pożytek dosadzając macierzanki, wrzosów, malin, jeżyn i chwastów. Bo nie ma sensu napszczelać jałowej okolicy.
Cytuj ten post
#5
Ogólnie zacz biorąc. Każdy z nas wie że pszczola światu naturalnemu jest potrzebna. Bardzo oburzajacy jest fakt że ratowanie żubra w naturze jest bardzo mocno rozglasniany i finansowany. Pszczoła jako gatunek w pewnym sensie żyje jak żubry w klatkach tylko dzięki temu za ludzie nie widzę problemu w tym ze w naturze nie występuje. Tutaj trzeba by rozszerzyć temat na innych forach. I prosić aby każdy pszczelarz w Polsce co roku poświęcił rodzinę i po prostu ja wywiozl i zostawił naturze. Ale niestety jest to nierealne. Mamy takie czasy ze tylko kasa się liczy i tony miodu biorę górę nad tym czy pszczola w naturze występuje czy nie. Ja z całego serca wierze ze gdzieś jeszcze sobie żyje dzikie pszczoly w naszym kraju. Tylko ze lapacze roi nie daje tak populacji sie rozwijać...
Wiadomo ze na początku i w takiej skali nic to nie da. A do tego to co mu zasiedlimy ktoś inny przyjedzie i ograbi. Dlatego to jest takie trudne bo taka właśnie jest Polska mentalność.

Mam nadzieje ze kiedyś będę miał taką pszczola które po pozostawieniu samej sobie po prostu będę wypuszczajc dodatni bilans rojow do upadków. Wtedy takie działania będą miały większy sens. Jednak myślę ze wykonanie jednej chociażby tylko barci w roku przezemnie mogło by być czymś co przyczyni się do tego ze rój który ucieknie komuś lub mi znajdzie schronienie w tej dziupli i wyda za rok potomstwo. Fajnie by było tylko patrzeć na to jak zyja. Bez grzebania. Jak by przezywaly to było by to warte więcej niż miod który można by im zabrać.
Cytuj ten post
#6
(22.08.2016, 17:01)MrDrone napisał(a): problem tła istnieje. dlatego kluczem dla mnie jest próba odtworzenia dzikiej populacji przez tworzenie siedlisk + kundlenie i rozwijanie pasieki w oparciu o pszczołę selekcjonowaną naturalnie.
Podstawą rozwoju dzikich populacji jest bioróżnorodność - ale bioróżnorodność weryfikowana w oparciu o dobór i selekcję naturalną - a więc w oparciu o podstawowe zasady ewolucji organizmów. Nie przeskoczymy tego.
Uważam, że jedyną drogą jest wynoszenie starych uli do lasu/ tworzenie skrzynek typu "sztuczna barć"/ stałe rozmnażanie własnej pasieki i nie gonienie za każdą rójką - zwłaszcza jeżeli siedzi sobie w miejscu gdzie nikomu nie przeszkadza.

... no i potem z 10 lat selekcji, corocznego puszczania rójek i możemy zacząć myśleć o gospodarce Oczko

akurat "wielebni" to tło często robili sami (choć niektórzy mieli po prostu szczęście czy jak Lusby pulę kilkuset pni do selekcji i opanowania rejonu tą genetyką, która sobie radzi). to prawda że u nich są znacząco większe przestrzenie "dzikie" czy "półdzikie", ale to nie jest nie do przeskoczenia. Dla chcącego nie ma nic trudnego Oczko skoro brytyjczycy mieli dewizę "uczynić ze świata Anglię" to my możemy mieć: "uczynić ze świata Arizonę" Oczko

Mieszkam w lesie. Jak mawiają znajomi z Polski w "dziczy". Patrząc na przekazy telewizyjne nawet "miejscowi" głupieją i zaczynają bać się wszystkiego co żywe nawet wiewiórki. O misiach to opowiadają takie dyrdymoły że zastanawiam się czemu "strachowego" mi nie płacą, hehe.  O "strasznej " pszczole nie wspomnę . Łażąc w spodenkach bez podkoszulka po pasiece , choć sąsiedzi się przekonali że ten "potwór" nie taki straszny.

A wracając do tematu, Bartku do jakiego Lasu jak w moim promieniu 3 km jest naście pasiek i pewnie ze 300 rodzin pszczelich a w nich cuda na kiju. Analizując ilość pasiek od Komańczy po Krasiczyn jest podobnie. 

Kilka razy w ciągu trzech lat miałem pytania od pszczelarzy o przywiezienie pasiek na spadz i to nie w ilości 20 czy 40 uli.
A i są tu zawodowcy co mają po kilkaset uli. I też ceniony hodowca matek pszczelich. A w promieniu 70 km pięciu hodowców matek pszczelich. Od karainki z Austrii po .... i BF.
 
Tu barć nie pomoże. Pod koniec lat 80 tych ubiegłego wieku zdarzały się jeszcze "dzikie" roje ale to już przeszłość bez odwrotu.  Dzięki drogom to dzikość tylko dla ludzi z miasta lub dla ludzi z przed tableta. I nic więcej.
Więc wybacz, ale oderwałeś się od rzeczywistości. Wsadzając nos zbyt często na strony "wielebnych".
Cytuj ten post
#7
ignorancja Serce Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#8
(25.08.2016, 09:41)MrDrone napisał(a): ignorancja  Serce  Uśmiech

?
Cytuj ten post
#9
(25.08.2016, 09:37)marbert napisał(a):  
Tu barć nie pomoże. Pod koniec lat 80 tych ubiegłego wieku zdarzały się jeszcze "dzikie" roje ale to już przeszłość bez odwrotu.  Dzięki drogom to dzikość tylko dla ludzi z miasta lub dla ludzi z przed tableta. I nic więcej.
Więc wybacz, ale oderwałeś się od rzeczywistości. Wsadzając nos zbyt często na strony "wielebnych".

30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...



Pszczołowód
Cytuj ten post
#10
(25.08.2016, 09:37)marbert napisał(a): Dzięki drogom to dzikość tylko dla ludzi z miasta lub dla ludzi z przed tableta. I nic więcej.

Z tym się zgodzę. Coraz mniej terenów leśnych, których nie da się przejść na skuś idąc dwie godziny prosto. Ale 3 lata temu przed maskę wyskoczyła mi rodzina łosi. A od 2 lat mamy problem z dzikami. Dziś też musiałem zwolnić, bo rodzinka uznała, że asfaltem idzie się najwygodniej. Na klakson nie zwracają uwagi. Nie ukrywam miejscowości, w której mieszkam. Być może wcale nie potrzeba dzikim zwierzętom "dziczy", aby mogły przetrwać? W końcu ludzkie śmietniki to jak suto zastawiony stół...

W "cycku" bieszczadzkim, ograniczonym trójkątem Jaśliska-Sanok-Ustrzyki Dolne masz 27 pszczelarzy z zarejestrowaną sprzedażą bezpośrednią - znakiem tego takich, którym się to opłacało i to zrobili, czyli z tego żyją. Reszta to drobnica, czy dzikusy?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#11
(25.08.2016, 09:46)marbert napisał(a):
(25.08.2016, 09:41)MrDrone napisał(a): ignorancja  Serce  Uśmiech

?

Robercie.
1. nie mam zamiaru powielać moich argumentów - a napisałem Ci co myślę na ten temat już praktycznie wszystko.
2. tak się dyskutuje z Tobą, że na jakiekolwiek opisy piszesz jedno słowo czy zdanie  - i tak zamierzam też to robić od teraz w dyskusjach z trolami Oczko (w tym z Tobą Oczko ) - różnica jest taka, że: patrz punkt pierwszy Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#12
(25.08.2016, 09:47)emzarek napisał(a):
(25.08.2016, 09:37)marbert napisał(a):  
Tu barć nie pomoże. Pod koniec lat 80 tych ubiegłego wieku zdarzały się jeszcze "dzikie" roje ale to już przeszłość bez odwrotu.  Dzięki drogom to dzikość tylko dla ludzi z miasta lub dla ludzi z przed tableta. I nic więcej.
Więc wybacz, ale oderwałeś się od rzeczywistości. Wsadzając nos zbyt często na strony "wielebnych".

30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...



Pszczołowód

Może masz rację. Ale naturalnych populacji pszczół nie widzę. Trzeba by je zbudować.
Ale gdybym nawet przez lata nie kupił nic z zewnątrz do pasieki to i tak cały czas będę miał "jakąś" pszczołę hodowlaną, dzięki otoczeniu. A to z "dzikością" nie będzie miało nic wspólnego.
Cytuj ten post
#13
(25.08.2016, 09:47)emzarek napisał(a): 30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...

Największym wrogiem wilka, bóbra czy łosia był i jest człowiek. Ograniczając /poprzez ochronę/ wpływu człowieka na te gatunki udało się je zachować. A zobacz ile przeróżnych gatunków zwierząt przez te 30 lat zniknęło bezpowrotnie.
Cytuj ten post
#14
(25.08.2016, 09:57)flamenco108 napisał(a):
(25.08.2016, 09:37)marbert napisał(a): Dzięki drogom to dzikość tylko dla ludzi z miasta lub dla ludzi z przed tableta. I nic więcej.

Z tym się zgodzę. Coraz mniej terenów leśnych, których nie da się przejść na skuś idąc dwie godziny prosto. Ale 3 lata temu przed maskę wyskoczyła mi rodzina łosi. A od 2 lat mamy problem z dzikami. Dziś też musiałem zwolnić, bo rodzinka uznała, że asfaltem idzie się najwygodniej. Na klakson nie zwracają uwagi. Nie ukrywam miejscowości, w której mieszkam. Być może wcale nie potrzeba dzikim zwierzętom "dziczy", aby mogły przetrwać? W końcu ludzkie śmietniki to jak suto zastawiony stół...

W "cycku" bieszczadzkim, ograniczonym trójkątem Jaśliska-Sanok-Ustrzyki Dolne masz 27 pszczelarzy z zarejestrowaną sprzedażą bezpośrednią - znakiem tego takich, którym się to opłacało i to zrobili, czyli z tego żyją. Reszta to drobnica, czy dzikusy?

Dobry miód spadziowy i nie tylko firma z Poznania płacąc gotówką daje taką cenę ze nie warto bawić się w detal.

Więc sprzedaż bezpośrednia to przeważnie dla uatrakcyjnienia domków czy pokoi dla turystów lub ludzi co lubią z turystami obcować. Albo wybrali taką formę. Większość " średniaków" nie bawi się w detal. Dlatego w Polańczyku czy Iwoniczu możesz często kupić miód z  Lubelszczyzny a bieszczadzki w  Poznaniu czy Wrocławiu.
Dodam jeszcze do tego że sporą grupą odbiorców indywidualnych są ludzie z województwa zachodnio-pomorskiego, gdzie mód jest dużo tańszy. Więc o czymś to świadczy.
Cytuj ten post
#15
(25.08.2016, 10:09)Krzyżak napisał(a):
(25.08.2016, 09:47)emzarek napisał(a): 30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...

Największym wrogiem wilka, bóbra czy łosia był i jest człowiek. Ograniczając /poprzez ochronę/ wpływu człowieka na te gatunki udało się je zachować. A zobacz ile przeróżnych gatunków zwierząt przez te 30 lat zniknęło bezpowrotnie.
To dokładnie tak samo jak z dziką pszczołą

Pszczołowód
Cytuj ten post
#16
(25.08.2016, 10:26)emzarek napisał(a): To dokładnie tak samo jak z dziką pszczołą

Sugerujesz wprowadzenie zakazu chowu i hodowli pszczół przez człowieka ? Oczko
Cytuj ten post
#17
(25.08.2016, 10:08)marbert napisał(a):
(25.08.2016, 09:47)emzarek napisał(a): 30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...

Może masz rację. Ale naturalnych populacji pszczół nie widzę. Trzeba by je zbudować.
Ale gdybym nawet przez lata nie kupił nic z zewnątrz do pasieki to i tak cały czas będę miał "jakąś" pszczołę hodowlaną, dzięki otoczeniu. A to z "dzikością" nie będzie miało nic wspólnego.

Robiono badania na dzikich pszczołach (kojarzę 2 badania jedno w Polsce i jedno w stanach), które wynajdowano w starych drzewostanach, głównie przy drogach i co się okazało? A mianowicie, że populacja "dzikiej" pszczoły jest dużo bardziej odizolowana niż początkowo zakładano. Oczywiście nie jest to AMM, ani czysta krainka, są to wszelkiej maści mieszańce i mają wpływy genów z komercyjnych pasiek, ale ich genetyka różni się od pszczół hodowlanych. Dzieje się być może dlatego, że te niedostosowane, wychuchane pszczoły z pasiek giną szybciej i nie przekazują tyle genów. Do tego pszczelarze mają tendencję do wycinania trutu, a więc teoretycznie trutni dzikiej populacji może być w pewnym oddaleniu od pasiek komercyjnych więcej.

Odbudowanie populacji dzikiej pszczoły, jest łatwiejsze niż łosi, czy wilka, bo szybciej się mnożą. Mówisz że są drogi, ale jeśli wyniesiesz stare ule wystarczająco daleko w głuchy las, to będą to populacje stosunkowo odizolowane.

Dodatkowo występuje jeszcze efekt jaki np obserwuje się u Dobrej czy u niektórych AMM, że pszczoły wymieniają matki o nie pasującej im genetyce, co jest dużo mniej zauważalne u innych pszczół. Jeśli pszczoły same dbają o genetykę, to jest to kolejny element utrwalania w pewnym stopniu wyizolowanych populacji.

A kończąc, istotnym będzie właściwie nie to czy ta pszczoła genetycznie będzie bardzo inna od komercyjnej, a to że te pszczoły koniec końców zaczną samodzielnie przeżywać i rozsiewać geny które się sprawdziły w lokalnych warunkach. Te geny sprawią, że nawet w komercyjnych pasiekach matki NU zostaną wzbogacone w te geny i to będzie prawdziwy sukces lokalnej populacji.
Cytuj ten post
#18
(25.08.2016, 10:59)kosz85 napisał(a):
(25.08.2016, 10:08)marbert napisał(a):
(25.08.2016, 09:47)emzarek napisał(a): 30 lat temu wieszczono taki sam koniec wilka, bobra czy łosia w Polsce. Więc trudno mi się zgodzić że naturalne populacje pszczół to przeszłość bez odwrotu...

Może masz rację. Ale naturalnych populacji pszczół nie widzę. Trzeba by je zbudować.
Ale gdybym nawet przez lata nie kupił nic z zewnątrz do pasieki to i tak cały czas będę miał "jakąś" pszczołę hodowlaną, dzięki otoczeniu. A to z "dzikością" nie będzie miało nic wspólnego.

Robiono badania na dzikich pszczołach (kojarzę 2 badania jedno w Polsce i jedno w stanach), które wynajdowano w starych drzewostanach, głównie przy drogach i co się okazało? A mianowicie, że populacja "dzikiej" pszczoły jest dużo bardziej odizolowana niż początkowo zakładano. Oczywiście nie jest to AMM, ani czysta krainka, są to wszelkiej maści mieszańce i mają wpływy genów z komercyjnych pasiek, ale ich genetyka różni się od pszczół hodowlanych. Dzieje się być może dlatego, że te niedostosowane, wychuchane pszczoły z pasiek giną szybciej i nie przekazują tyle genów. Do tego pszczelarze mają tendencję do wycinania trutu, a więc teoretycznie trutni dzikiej populacji może być w pewnym oddaleniu od pasiek komercyjnych więcej.

Odbudowanie populacji dzikiej pszczoły, jest łatwiejsze niż łosi, czy wilka, bo szybciej się mnożą. Mówisz że są drogi, ale jeśli wyniesiesz stare ule wystarczająco daleko w głuchy las, to będą to populacje stosunkowo odizolowane.

Dodatkowo występuje jeszcze efekt jaki np obserwuje się u Dobrej czy u niektórych AMM, że pszczoły wymieniają matki o nie pasującej im genetyce, co jest dużo mniej zauważalne u innych pszczół. Jeśli pszczoły same dbają o genetykę, to jest to kolejny element utrwalania w pewnym stopniu wyizolowanych populacji.

A kończąc, istotnym będzie właściwie nie to czy ta pszczoła genetycznie będzie bardzo inna od komercyjnej, a to że te pszczoły koniec końców zaczną samodzielnie przeżywać i rozsiewać geny które się sprawdziły w lokalnych warunkach. Te geny sprawią, że nawet w komercyjnych pasiekach matki NU zostaną wzbogacone w te geny i to będzie prawdziwy sukces lokalnej populacji.

Idzie koniec lata, zima, więcej czasu do czytania. 
Jak byś znalazł te badania to będę wdzięczny.
Cytuj ten post
#19
http://www.inhort.pl/files/program_wieloletni/wykaz_publikacji/obszar3/3.3_2013_1_Opracowanie.pdf
Cytuj ten post
#20
(25.08.2016, 11:27)marbert napisał(a): http://www.inhort.pl/files/program_wieloletni/wykaz_publikacji/obszar3/3.3_2013_1_Opracowanie.pdf

przeglądnąłem. i co dla Ciebie z tego wynika w aspekcie tematyki wątku? bo dla mnie nic Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#21
(25.08.2016, 11:37)MrDrone napisał(a):
(25.08.2016, 11:27)marbert napisał(a): http://www.inhort.pl/files/program_wieloletni/wykaz_publikacji/obszar3/3.3_2013_1_Opracowanie.pdf

przeglądnąłem. i co dla Ciebie z tego wynika w aspekcie tematyki wątku? bo dla mnie nic Oczko

Gdybyś na podlasiu miał pasiekę to cel jest osiągalny.

Dziś u mnie jest więcej pasiek niż w tym opracowaniu czyli gdzieś 10 na km2. Nic Tobie to nie mówi? W aspekcie wątku? Bo mi dużo Oczko
Cytuj ten post
#22
Robert ma dużo racji. Przy takim napszczeleniu ciężko o coś dzikiego/lokalnego.
Cytuj ten post
#23
(25.08.2016, 11:44)Krzyżak napisał(a): Robert ma dużo racji. Przy takim napszczeleniu ciężko o coś dzikiego/lokalnego.

to ja zadam pytanie Tobie i Robertowi (który ma dużo racji....) i proszę o szczerą odpowiedź każdego z Was zanim zaczniecie dalej dyskutować, że to niemożliwe.

ile do tej pory zrobiliście dla przywrócenia pszczół naturze?

Przepraszam Cię Szymonie i Robercie (który masz dużo racji) - Jak wszyscy rzucamy papierki na ulicę to jak chcecie mieć te ulice czyste? Zacznijcie zbierać papierki zamiast je wyrzucać, to będziecie mieli obraz tego co można zrobić - co może zrobić nawet jedna zdeterminowana osoba. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#24
(25.08.2016, 11:43)marbert napisał(a):
(25.08.2016, 11:37)MrDrone napisał(a):
(25.08.2016, 11:27)marbert napisał(a): http://www.inhort.pl/files/program_wieloletni/wykaz_publikacji/obszar3/3.3_2013_1_Opracowanie.pdf

przeglądnąłem. i co dla Ciebie z tego wynika w aspekcie tematyki wątku? bo dla mnie nic Oczko

Gdybyś na podlasiu miał pasiekę to cel jest osiągalny.

Dziś u mnie jest więcej pasiek niż w tym opracowaniu czyli gdzieś 10 na km2. Nic Tobie to nie mówi? W aspekcie wątku? Bo mi dużo Oczko

ignorancja  Serce Uśmiech

(Szymon zrób mi takiego emotikona: "warning: ignorancja" Oczko będę go przyklejał gdzie będę widział potrzebę Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#25
(25.08.2016, 11:54)MrDrone napisał(a):
(25.08.2016, 11:44)Krzyżak napisał(a): Robert ma dużo racji. Przy takim napszczeleniu ciężko o coś dzikiego/lokalnego.

to ja zadam pytanie Tobie i Robertowi (który ma dużo racji....) i proszę o szczerą odpowiedź każdego z Was zanim zaczniecie dalej dyskutować, że to niemożliwe.

ile do tej pory zrobiliście dla przywrócenia pszczół naturze?

Przepraszam Cię Szymonie i Robercie (który masz dużo racji) - Jak wszyscy rzucamy papierki na ulicę to jak chcecie mieć te ulice czyste? Zacznijcie zbierać papierki zamiast je wyrzucać, to będziecie mieli obraz tego co można zrobić - co może zrobić nawet jedna zdeterminowana osoba. 

Oczko zbieram papierki, nawet butelki PED w lesie bo to mnie wkur.... Zawsze mam plecak z sobą. Język

A nie pochwalił Cię profesor z filozofii, kiedyś gdzieś tam.... bo gdzieś mi czasami lewitujesz Nieśmiały
Cytuj ten post
#26
Nie odpowiadasz na proste pytanie i dlatego właśnie dyskusja z Tobą nie ma sensu Marbercie.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#27
U mnie też sporo pszczół... w pasiekach. Pewnie jakiś wpływ to ma ale jak nie sprawdzę to nie będę wiedział.
Ogólnie Ci okoliczni leczą ale oszczędnie i robią jeszcze jedną wazna rzecz. Praktycznie bazują od zawsze na swoich matkach... dlaczego tak? Tną koszta jak się da.
Cytuj ten post
#28
(25.08.2016, 11:54)MrDrone napisał(a):
(25.08.2016, 11:44)Krzyżak napisał(a): Robert ma dużo racji. Przy takim napszczeleniu ciężko o coś dzikiego/lokalnego.

to ja zadam pytanie Tobie i Robertowi (który ma dużo racji....) i proszę o szczerą odpowiedź każdego z Was zanim zaczniecie dalej dyskutować, że to niemożliwe.

ile do tej pory zrobiliście dla przywrócenia pszczół naturze?

Przepraszam Cię Szymonie i Robercie (który masz dużo racji) - Jak wszyscy rzucamy papierki na ulicę to jak chcecie mieć te ulice czyste? Zacznijcie zbierać papierki zamiast je wyrzucać, to będziecie mieli obraz tego co można zrobić - co może zrobić nawet jedna zdeterminowana osoba. 

A czy ja napisałem, że się nie da ? Napisałem, że to ciężka sprawa ot tyle. Jak by nie było pasiek było by łatwiej. Tu się chyba zgadamy. A co ja zrobiłem ? Wypuściłem u siebie z pasieki kilka rójek w tym roku w świat, to zdaje się o kilka więcej niż Ty Język Oczko
Cytuj ten post
#29
(25.08.2016, 12:23)Krzyżak napisał(a): A czy ja napisałem, że się nie da ? Napisałem, że to ciężka sprawa ot tyle. Jak by nie było pasiek było by łatwiej. Tu się chyba zgadamy. A co ja zrobiłem ? Wypuściłem u siebie z pasieki kilka rójek w tym roku w świat, to zdaje się o kilka więcej niż Ty Język Oczko

napisałeś, że Robert ma sporo racji, a Robert napisał ogólnie (upraszczam) "nie da się" .... no chyba że na podlasiu Oczko

Rójek puściłeś więcej. ale ja powiesiłem więcej skrzynek Oczko (sprawdziłem raz i nic nie było... i potem nie miałem czasu sprawdzić, ale chyba nic się nie złapało... Oczko )
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#30
(25.08.2016, 12:23)Krzyżak napisał(a): A czy ja napisałem, że się nie da ? Napisałem, że to ciężka sprawa ot tyle. Jak by nie było pasiek było by łatwiej. Tu się chyba zgadamy. A co ja zrobiłem ? Wypuściłem u siebie z pasieki kilka rójek w tym roku w świat, to zdaje się o kilka więcej niż Ty Język Oczko

Ale pewnie nie więcej niż ja Oczko - tylko moje jeszcze nie były TF, bo poprzedniej jesieni mój sprzedawca na 100% odymiał, a kto wie, co robił na wiosnę, zanim mi je sprzedał?

Tak czy owak - jeżeli jest tak, jak mówi Marbert i Szymon, to znaczy, że trzeba na to znaleźć sposób. 
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post