Metody dojścia do TF
(31.08.2016, 11:30)MN napisał(a): Webster poszedł prostszą drogą i sprzedaje to co zawsze będzie miał. O miód gorzej, bo pszczoła musi mieć siłę, musi mieć pożytek i nie chcieć się roić. Krainki w 90% nie spełniają założeń a są najbardziej przez hodowców propagowane... Nigdy Cię to nie zastanawiało?

MN:
Co do intencji hodowców, to nie mam wątpliwości, jak działa mechanizm:
  - najsampierw produkujesz najlepsze, jakie potrafisz, bo potrzebujesz renomy
  - potem, kiedy zdobędziesz renomę (tę najlepszą: internetową), to już musisz robić na ilość, bo nie nadążasz za zamówieniami
  - jak już zdołasz wypełnić zamówienia, trafia do Ciebie duży pszczelarz i zamawia drugie tyle mateczników na następny rok
I już jesteś w domu. Oczko

Webster powtarza jak katarynka: matki, pszczoły, miód. Trzy równoważne nogi. Z moich obliczeń (a robię je wciąż i wciąż) wynika, że jednak miód opłaca się najbardziej (pomijam jakieś mleczka pszczele). Dwie pozostałe nogi najpierw służą pasiece, dopiero potem klientom. Webster też tu powtarza: najlepsze pszczoły i matki dla mnie, średnie dla klientów, najsłabsze do wymiany. O wydajności miodowej też pisał - ze stacjonarnych pasiek uzyskuje tyle, ile u nas dobrze ustawieni koczownicy. Ciężko porównywać bazę pożytkową, ale myślę, że o czymś to świadczy. O metodzie z pewnością.

U nas rynek na pszczoły jest specyficzny, bo ludzie patrzą na zagraniczne i swojskie marki - ale marki jako oznaczenie typu, a nie jakość sprzedawcy-namnażacza. Stąd zapewne nie mamy wielu prawdziwych hodowców. W USA większe znaczenie ma chyba reputacja hodowcy, niż marka pszczoły.

Nie zachwycam się pszczelarzami amerykańskimi.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Na miodzie można zarobić najwięcej? Coś Krzysiek źle liczysz.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 12:56)MN napisał(a):
(31.08.2016, 11:34)Borówka napisał(a): ustalmy dalej: łączona równa się zlikwidowana matka tak?

Proszę napisz co masz na myśli to, ze rodzina się rozwija lub nie aby nie było niejasności.
Spróbuj podać może jakieś przykłady. Czy rodzina która się rozwija swoim tempem i nie wykazuje żadnych oznak choroby ale miodu z niej produkcyjnego nie będzie w bieżącym sezonie też ulega likwidacji? Albo taka która się rozwija powoli do Jana a miód możliwy towarowy będzie z niej dopiero do lipie i po nawłoci też jest likwidowana?

Zlikwidowana matka - tak.
Nie rozwija się, czyli np. mimo sprzyjających warunków siedzą na tylu ramkach jak wyszły z zimy. Taki stan może utrzymywać się najpóźniej do pierwszej dekady maja, później wiedź, że coś się dzieje...
Podam po raz kolejny przykład rodzinki trapionej myszą. Wyszła z zimy garść pszczół, zostawiłem je na 1 półkorpusie wlkp i w tym roku przyniosły mi więcej miodu niż u Bartka cała pasieka. Podebrałem im też 3 ramki do odkładu początkiem sierpnia. Taka rodzina ma wielkie szanse przeżyć zimę bez mojej pomocy.
Tydzień temu odwróciłem im nieco korpusy, gdyż siedziały tak: od dołu 18tka, połówka i 18tka. Połówka była prawie zalana miodem. teraz mają 3ha facelii do dyspozycji. Matka czerwi na około 8-9 ramkach 18tkach. Teraz pewnie wejdzie jeszcze do drugiego korpusu i zaczerwi kolejne kilka.
Słaba rodzina wg mnie to taka, która się nie rozwija, nie taka, która zajmuje np. 3 ramki, bo nawet 3 ramkowy odkład w kwietniu da miód w czerwcu, prawda?

No dobrze. A co w  takim razie np. z moją rodzina kaukaską która wyszła z zimy będąc "zdechlakiem" ale powoli się rozwijała cały czas (według Twojej definicji rozwijania) ale bez szans na wzięcie jakiegokolwiek miodu w bieżącym sezonie i teraz (na koniec sierpnia) zajmuje 4-5 ramek WZ na czarno. Likwidacja w maju czy nie? Biorąc pod uwagę, że nie wiesz czy przezyje czy nie.

A co jeżeli rodzina się rozwija a nie daje miodu a np. mocno inwestuje w rozmnażanie lub powiększanie. Ma trutni na potęgę, chce się roić, ma sporo robotnic? Ale miodu towarowego wcale? Likwidacja czy nie?

Czyli rozumiem, ze Twój główny czynnik które ma się sprawdzać w praktyce czy rodzina nadaje się do TF czy nie toto czy rozwinie się odpowiednio do maja mając dać jakiś towarowy miód bieżącego roku. Jak nie to rodzina ulega likwidacji. Tak to trwa dalej.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:27)Borówka napisał(a): No dobrze. A co w  takim razie np. z moją rodzina kaukaską która wyszła z zimy będąc "zdechlakiem" ale powoli się rozwijała cały czas (według Twojej definicji rozwijania) ale bez szans na wzięcie jakiegokolwiek miodu w bieżącym sezonie i teraz (na koniec sierpnia) zajmuje 4-5 ramek WZ na czarno. Likwidacja w maju czy nie? Biorąc pod uwagę, że nie wiesz czy przezyje czy nie.


A co jeżeli rodzina się rozwija a nie daje miodu a np. mocno inwestuje w rozmnażanie lub powiększanie. Ma trutni na potęgę, chce się roić, ma sporo robotnic? Ale miodu towarowego wcale? Likwidacja czy nie?

Czyli rozumiem, ze Twój główny czynnik które ma się sprawdzać w praktyce czy rodzina nadaje się do TF czy nie toto czy rozwinie się odpowiednio do maja mając dać jakiś towarowy miód bieżącego roku. Jak nie to rodzina ulega likwidacji. Tak to trwa dalej.

Kaukazy z definicji rozwijają się wolniej, przechodziłem przez to. Pytanie jakie miałeś pożytki, jak uzupełniałeś puste miejsce w ulu i jak dbałeś o szybszy rozwój rodziny? Mój słabiak został ściśnięty na 1 półkorpusie wlkp i dostał 2 ramki pokarmu zimowego od innej rodziny. Miały mnóstwo wierzby, mniszka, rzepak później pojechały na facelię. Stoją tam do tej pory mając żarełka pod dostatkiem. Twoje pszczoły miały podobne warunki?

Odnosząc się do ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi, tak. Nie chcę trzymać 1000 słabych rodzin dla idei trzymania pszczół. Wolę 50 miodnych. Docelowo bez leczenia. Czy to gryzie się z PN?
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:36)MN napisał(a): Mój słabiak został ściśnięty na 1 półkorpusie wlkp i dostał 2 ramki pokarmu zimowego od innej rodziny. Miały mnóstwo wierzby, mniszka, rzepak później pojechały na facelię. Stoją tam do tej pory mając żarełka pod dostatkiem. Twoje pszczoły miały podobne warunki?

... Myślę, że Kubie nie przyszłoby do głowy żadne z tych działań Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:25)MN napisał(a): Na miodzie można zarobić najwięcej? Coś Krzysiek źle liczysz.

Na szybkęsa: ile uli musisz mieć, żeby jeden produkował matki? Niech będzie, że dodatkowe 3. Razem 4. To z pewnością zaniżona wartość i to bardzo.

Wyobraźmy sobie, że wszystko odbywa się doskonale (wszystkie matki się udają, wszystko sprzedajesz itp.)

Załóżmy, że w serii wrzucasz 40 larw. To daje ok. 6 serii po 40, czyli 240 matek NU (aby były UN, musi być więcej uli!). Matka NU kosztuje 20PLN. Czyli to jest 4800PLN za sezon. Ile miodu musisz wziąć z 4 uli, żeby tyle zarobić?
0,9l miodu chodzi po 30PLN. Daje to 160 słoików miodu na 4 ule, czyli po 40 kilo miodu z ula. Tyle to koczownik tłucze na samym rzepaku, nespa? Tak się przynajmniej chwalą. Jak jest?

To bardzo uproszczony model. Obliczony przeciwko mojej tezie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:39)flamenco108 napisał(a):
(31.08.2016, 13:25)MN napisał(a): Na miodzie można zarobić najwięcej? Coś Krzysiek źle liczysz.

Na szybkęsa: ile uli musisz mieć, żeby jeden produkował matki? Niech będzie, że dodatkowe 3. Razem 4. To z pewnością zaniżona wartość i to bardzo.

Wyobraźmy sobie, że wszystko odbywa się doskonale (wszystkie matki się udają, wszystko sprzedajesz itp.)

Załóżmy, że w serii wrzucasz 40 larw. To daje ok. 6 serii po 40, czyli 240 matek NU (aby były UN, musi być więcej uli!). Matka NU kosztuje 20PLN. Czyli to jest 4800PLN za sezon. Ile miodu musisz wziąć z 4 uli, żeby tyle zarobić?
0,9l miodu chodzi po 30PLN. Daje to 160 słoików miodu na 4 ule, czyli po 40 kilo miodu z ula. Tyle to koczownik tłucze na samym rzepaku, nespa? Tak się przynajmniej chwalą. Jak jest?

To bardzo uproszczony model. Obliczony przeciwko mojej tezie.

Na szybko. Weźmy skalę 10 rodzin. 2 to repki 8 wychowujące: Z wychowujących robisz po 2 odkłady (skromnie) i z każdej rodziny od końca kwietnia do końca lipca trzepiesz matki. Odkład 200 zł x 2 x 8 rodzin = 3200 zł netto
Matki: seria to 40 szt. (skromnie) 15 tygodni seria, czyli 7x15=105 dni, czyli 17,5 serii na ul. To mnożysz przez liczmy średnio niech wyjdzie tylko 30 matek x 8 rodzin. I to x 20 zł. 84000 zł Uśmiech Ile miodu musi zebrać rodzinka, żeby dać miodu za połowę tej kasy?
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:47)MN napisał(a): Matki: seria to 40 szt. (skromnie) 15 tygodni seria, czyli 7x15=105 dni, czyli 17,5 serii na ul. To mnożysz przez liczmy średnio niech wyjdzie tylko 30 matek x 8 rodzin. I to x 20 zł. 84000 zł Uśmiech Ile miodu musi zebrać rodzinka, żeby dać miodu za połowę tej kasy?

... i to wszystko córki 2 reproduktorek! niech żyje bioróżnorodność w przyrodzie! Oczko

Michał, mnie sam taki pomysł oburza (piszę rzecz jasna pół-żartem, ale to oznacza też, że pół-serio), że można tak mnożyć jedną nieprzystosowaną pszczołę i zaburzać plastyczność populacji... przykre to jest czego się nie robi dla pieniędzy. chciwość nas kiedyś pogrąży...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:47)MN napisał(a):
(31.08.2016, 13:39)flamenco108 napisał(a):
(31.08.2016, 13:25)MN napisał(a): Na miodzie można zarobić najwięcej? Coś Krzysiek źle liczysz.

Na szybkęsa: ile uli musisz mieć, żeby jeden produkował matki? Niech będzie, że dodatkowe 3. Razem 4. To z pewnością zaniżona wartość i to bardzo.

Wyobraźmy sobie, że wszystko odbywa się doskonale (wszystkie matki się udają, wszystko sprzedajesz itp.)

Załóżmy, że w serii wrzucasz 40 larw. To daje ok. 6 serii po 40, czyli 240 matek NU (aby były UN, musi być więcej uli!). Matka NU kosztuje 20PLN. Czyli to jest 4800PLN za sezon. Ile miodu musisz wziąć z 4 uli, żeby tyle zarobić?
0,9l miodu chodzi po 30PLN. Daje to 160 słoików miodu na 4 ule, czyli po 40 kilo miodu z ula. Tyle to koczownik tłucze na samym rzepaku, nespa? Tak się przynajmniej chwalą. Jak jest?

To bardzo uproszczony model. Obliczony przeciwko mojej tezie.

Na szybko. Weźmy skalę 10 rodzin. 2 to repki 8 wychowujące: Z wychowujących robisz po 2 odkłady (skromnie) i z każdej rodziny od końca kwietnia do końca lipca trzepiesz matki. Odkład 200 zł x 2 x 8 rodzin = 3200 zł netto
Matki: seria to 40 szt. (skromnie) 15 tygodni seria, czyli 7x15=105 dni, czyli 17,5 serii na ul. To mnożysz przez liczmy średnio niech wyjdzie tylko 30 matek x 8 rodzin. I to x 20 zł. 84000 zł Uśmiech Ile miodu musi zebrać rodzinka, żeby dać miodu za połowę tej kasy?

Coś mi się nie zgadza Twoje wyliczenie. Jak rodzina bez wspomagania może trzepać serię za serią matek? Czerwiu nie ma, wymrze po miesiącu. Z 2 repek nie dasz im czerwiu, bo zużyłeś na odkłady.
[edit]Doczytałem[/edit] Jeszcze gorzej: najpierw 2 odkłady nie z repki, tylko wychowującej, a potem jeszcze wychowywanie.
Rozumiem, że zakładasz metodę starter/finiszer, czyli te 8 wychowujących mają matki i jakoś żyją - pewnie bez wspomagania pyłkiem raczej nie wyżyją. Te odkłady liczysz jako startery? Odlicz tę kwotę. Dolicz co najmniej drugie tyle uli wspomagających. Inaczej masz 10-ulową pasiekę, co Ci się skończy po koniec sezonu, czyli interes jednoroczny. Wtedy ustąpię Oczko
[edit2]No dobra, masz rację. Blefowałem Oczko[/edit2]
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:38)MrDrone napisał(a):
(31.08.2016, 13:36)MN napisał(a): Mój słabiak został ściśnięty na 1 półkorpusie wlkp i dostał 2 ramki pokarmu zimowego od innej rodziny. Miały mnóstwo wierzby, mniszka, rzepak później pojechały na facelię. Stoją tam do tej pory mając żarełka pod dostatkiem. Twoje pszczoły miały podobne warunki?

... Myślę, że Kubie nie przyszłoby do głowy żadne z tych działań Oczko

Nic nie robiłem. Mówiłem o tym w filmiku tutaj. W tym roku była i jest to rodzina całkowicie 100% TF bez żadnego ingerowania. Wiesz co wcześniej jak był wiosenny pożytek to coś tam zbierały ale ile mogły zbierać jak pszczół było tyle, że w przypadku słonecznej pogody i upału wylatywała jedna na minutę. Dopiero od lipy jest gęściej na wylotku. Dopiero od miesiąca wystawiły obronę wylotka i strażniczki. W między czasie bazowały na tym co zostało z zimy. Trzy tygodnie temu jako jedna rodzina nie miały nic zmagazynowanego. Teraz zbierają nakrop z nawłoci i zaczynają magazynować. Ale cały czas się rozwijały według Twojej definicji tzn. z każdym przeglądem było ich więcej od wiosny i zwiększała się ilość zajmowana przez jajka/larwy/ czerw kryty.

https://www.youtube.com/watch?v=C8sDkxrSfms

Likwidowałbyś w maju czy nie? Filmik jest właśnie z maja.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:51)flamenco108 napisał(a):
(31.08.2016, 13:47)MN napisał(a):
(31.08.2016, 13:39)flamenco108 napisał(a):
(31.08.2016, 13:25)MN napisał(a): Na miodzie można zarobić najwięcej? Coś Krzysiek źle liczysz.

Na szybkęsa: ile uli musisz mieć, żeby jeden produkował matki? Niech będzie, że dodatkowe 3. Razem 4. To z pewnością zaniżona wartość i to bardzo.

Wyobraźmy sobie, że wszystko odbywa się doskonale (wszystkie matki się udają, wszystko sprzedajesz itp.)

Załóżmy, że w serii wrzucasz 40 larw. To daje ok. 6 serii po 40, czyli 240 matek NU (aby były UN, musi być więcej uli!). Matka NU kosztuje 20PLN. Czyli to jest 4800PLN za sezon. Ile miodu musisz wziąć z 4 uli, żeby tyle zarobić?
0,9l miodu chodzi po 30PLN. Daje to 160 słoików miodu na 4 ule, czyli po 40 kilo miodu z ula. Tyle to koczownik tłucze na samym rzepaku, nespa? Tak się przynajmniej chwalą. Jak jest?

To bardzo uproszczony model. Obliczony przeciwko mojej tezie.

Na szybko. Weźmy skalę 10 rodzin. 2 to repki 8 wychowujące: Z wychowujących robisz po 2 odkłady (skromnie) i z każdej rodziny od końca kwietnia do końca lipca trzepiesz matki. Odkład 200 zł x 2 x 8 rodzin = 3200 zł netto
Matki: seria to 40 szt. (skromnie) 15 tygodni seria, czyli 7x15=105 dni, czyli 17,5 serii na ul. To mnożysz przez liczmy średnio niech wyjdzie tylko 30 matek x 8 rodzin. I to x 20 zł. 84000 zł Uśmiech Ile miodu musi zebrać rodzinka, żeby dać miodu za połowę tej kasy?

Coś mi się nie zgadza Twoje wyliczenie. Jak rodzina bez wspomagania może trzepać serię za serią matek? Czerwiu nie ma, wymrze po miesiącu. Z 2 repek nie dasz im czerwiu, bo zużyłeś na odkłady.
[edit]Doczytałem[/edit] Jeszcze gorzej: najpierw 2 odkłady nie z repki, tylko wychowującej, a potem jeszcze wychowywanie.
Rozumiem, że zakładasz metodę starter/finiszer, czyli te 8 wychowujących mają matki i jakoś żyją - pewnie bez wspomagania pyłkiem raczej nie wyżyją. Te odkłady liczysz jako startery? Odlicz tę kwotę. Dolicz co najmniej drugie tyle uli wspomagających. Inaczej masz 10-ulową pasiekę, co Ci się skończy po koniec sezonu, czyli interes jednoroczny. Wtedy ustąpię Oczko
[edit2]No dobra, masz rację. Blefowałem Oczko[/edit2]


Oczywiście wyliczenia są czysto teoretyczne, ale zakładają osierocenie co jakiś czas danej rodziny i traktowanie jej jako starter. Finiszer to przecież w profesjonalnej pasiece inkubator/cieplarka Oczko
Rodziny wychowujące mają nektarniki powałkowe (bardzo mi się spodobała ta nazwa) i mają za zadanie tylko doprowadzić do zasklepienia matecznika.

Dronie, niestety podejrzewam, że wielu znanych hodowców właśnie tak podchodzi do hodowli matek. Kilka repek i jazda.

Dlatego pisałem, że pasieka nastawiona na miód jest większym wyzwaniem. Odkłady i matki można ciachać bez kolosalnego zaplecza w ogródku.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 14:16)MN napisał(a): Dronie, niestety podejrzewam, że wielu znanych hodowców właśnie tak podchodzi do hodowli matek. Kilka repek i jazda.

wielu?
a znasz takich co tak nie robią?
a Ty (choć w mniejszej skali) nie planujesz znaleźć "tej jedynej" reproduktorki, która rozwiąże Twoje problemy? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 14:19)MrDrone napisał(a):
(31.08.2016, 14:16)MN napisał(a): Dronie, niestety podejrzewam, że wielu znanych hodowców właśnie tak podchodzi do hodowli matek. Kilka repek i jazda.

wielu?
a znasz takich co tak nie robią?
a Ty (choć w mniejszej skali) nie planujesz znaleźć "tej jedynej" reproduktorki, która rozwiąże Twoje problemy? Oczko

Znam wielu hodowców, którzy tak nie robią. Wiele razy twierdziłem, że mam zoo w pasiece, ale pewnie Ci to umknęło. Nie mam zamiaru ograniczać się do 1-2 repek, choć tyle mam. Matki jednak dla siebie hodowałem również po elgonie (f2i f3), buckfast B5 (f2) i kilku moich najfajniejszych rodzinach (tutaj już co najmniej f3-f4). Bardzo ciekawie wygląda kilka elgonów f3, duże, czerwonawe matki i odkłady bardzo prężne bez śladu pasożytów i chorób. Część nieleczona, część leczona.
Cytuj ten post
ja nie słyszałem o takich hodowcach, którzy produkowaliby nie więcej niż po 10 czy 15 sztuk od pszczoły (to i tak wielokrotnie przekracza naturalne namnażanie). na każdy rok wybierane jest max kilka reproduktorek, których córki idą w świat setkami.
I nie chodzi mi o to, że jeden wybierze 1 a drugi 15 to ten co ma 15 jest lepszy. Bardziej chodzi mi o to na ile powiela poszczególną pszczołę.
jak ten co produkuje od 1 czy 2 ma zbyt na załóżmy po 200 sztuk, a ten co ma 15 ma zbyt po 500 sztuk to który bardziej ujednolica pogłowie wg Ciebie? bo wg mnie ten drugi.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Dobrze MN. Idźmy dalej.
Wiem jak zamierzasz selekcjonować na produktywność licząc (według mnie naiwnie), że tym samym selekcjonujesz na odporność i zdrowie zaczynając od zera.
A czy jeszcze jakaś selekcja ma być? Np. na naturalny osyp pasożyta czy test na higieniczność? Dajmy na to, że masz rodzinę do TF produktywną w bieżących roku po której chodzi mnóstwo varroa na jesieni albo jest sporo zdeformowanych skrzydeł albo sporo odsklepionego czerwiu do utylizacji przez pszczoły. Co robisz?
Cytuj ten post
(31.08.2016, 15:22)Borówka napisał(a): Dobrze MN. Idźmy dalej.
Wiem jak zamierzasz selekcjonować na produktywność licząc (według mnie naiwnie), że tym samym selekcjonujesz na odporność i zdrowie zaczynając od zera.
A czy jeszcze jakaś selekcja ma być? Np. na naturalny osyp pasożyta czy test na higieniczność? Dajmy na to, że masz rodzinę do TF produktywną w bieżących roku po której chodzi mnóstwo varroa na jesieni albo jest sporo zdeformowanych skrzydeł albo sporo odsklepionego czerwiu do utylizacji przez pszczoły. Co robisz?

widzę Kuba, że koniecznie chcesz znaleźć w tym jakiś sens Oczko
a ja obawiam się, że chodzi tylko o miód (kasę).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 17:01)MrDrone napisał(a):
(31.08.2016, 15:22)Borówka napisał(a): Dobrze MN. Idźmy dalej.
Wiem jak zamierzasz selekcjonować na produktywność licząc (według mnie naiwnie), że tym samym selekcjonujesz na odporność i zdrowie zaczynając od zera.
A czy jeszcze jakaś selekcja ma być? Np. na naturalny osyp pasożyta czy test na higieniczność? Dajmy na to, że masz rodzinę do TF produktywną w bieżących roku po której chodzi mnóstwo varroa na jesieni albo jest sporo zdeformowanych skrzydeł albo sporo odsklepionego czerwiu do utylizacji przez pszczoły. Co robisz?

widzę Kuba, że koniecznie chcesz znaleźć w tym jakiś sens Oczko
a ja obawiam się, że chodzi tylko o miód (kasę).

Ale jednak MN chce być TF jako ostateczny cel nawet jeśli naiwnie chce dążyć do celu. A mógłby w ogóle nie chcieć. Nawet jak nie osiągnie celu to w końcu jednym z najlepszych nauk jest nauka na błędach.

Na razie próbuję dotrzeć do sedna metody która, według mnie, patrząc powierzchownie prowadzi donikąd. Chciałbym dociec na czym będzie polegała ta sztuczna selekcja na odporność, koegzystencję z Varroa prowadząca do TF przy okazji selekcji na produktywność. Na razie tego nie widzę ale może MN czegoś nie ujawnia.

Wiem, że my jesteśmy w tym wygodnym położeniu, że nie musimy tego wyjaśniać. Bo skoro piszemy, ze zdajemy się na naturę w tym względzie to już nie musi nas obchodzić dokładnie jakie zmienne, jakie czynniki, jakie elementy i ich wzajemne powiązania to spowodowały. Co wyjdzie to wyjdzie. Możemy to analizować tylko dla ciekawości przyrodniczej. Ale dla osiągnięcia celu nic nie musi nas to obchodzić i to jest bardzo wygodne, proste oraz genialne w naszej metodzie.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 17:09)Borówka napisał(a): Ale jednak MN chce być TF jako ostateczny cel nawet jeśli naiwnie. A mógłby w ogóle nie chcieć.

Na razie próbuję dotrzeć do sedna metody która, według mnie, patrząc powierzchownie prowadzi donikąd. Chciałbym dociec na czym będzie polegała ta sztuczna selekcja na odporność, koegzystencję z Varroa prowadząca do TF przy okazji selekcji na produktywność. Na razie tego nie widzę ale może MN czegoś nie ujawnia.

Wiem, że my jesteśmy w tym wygodnym położeniu, że nie musimy tego wyjaśniać. Bo skoro piszemy, ze zdajemy się na naturę w tym względzie to już nie musi nas obchodzić dokładnie jakie zmienne, jakie czynniki, jakie elementy i ich wzajemne powiązania to spowodowały. Co wyjdzie to wyjdzie.

a ja, niczym Miss World, chciałbym nieść pokój na świecie i powszechną szczęśliwość. ale zamiast tego piszę złośliwości na forum, na które się niektórzy obrażają i uczestniczę w jakichś przepychankach słownych. 
Chcieć a robić to zupełnie dwie różne rzeczy.

Nie wiem. może to zadziała. ale patrząc na to co się dzieje u mnie, co działo się u Łukasza, co piszą zachodni pszczelarze - droga nie biegnie przez wydajność pszczół, a taka wydumana i wyżyłowana wydajność raczej jest gwoździem do trumny pszczół. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Chodzi mi o to, żeby MN napisał jak rozpozna te odporne nadające się do TF.
Jeśli napisze. Te które zostawiam żyjące czyli te które rozwijają się i doszły do produkcyjnej siły w maju bez leczenia na wiosnę są na pewno potencjalnie odporne. Po tym to rozpoznaje. Wszystkie inne są nieodporne albo odporne ale nie nadające się dla mnie. Wtedy to zrozumiem. Choć napisze, że jego metoda prowadzi donikąd.
Cytuj ten post
(31.08.2016, 17:25)Borówka napisał(a): Chodzi mi o to, żeby MN napisał jak rozpozna te odporne nadające się do TF.
Jeśli napisze. Te które zostawiam żyjące czyli te które rozwijają się i doszły do produkcyjnej siły w maju bez leczenia na wiosnę są na pewno potencjalnie odporne. Po tym to rozpoznaje. Wszystkie inne są nieodporne albo odporne ale nie nadające się. Wtedy to zrozumiem. Choć napisze, że jego metoda prowadzi donikąd.

ale on tak napisał.

tylko pod warunkiem zachowania standardów. (czyli doszły do siły produkcyjnej - to mają standard).
dla mnie problemem są kryzysy, które mogą zacząć się w czerwcu, albo i we wrześniu. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 13:14)flamenco108 napisał(a): Webster powtarza jak katarynka: matki, pszczoły, miód. Trzy równoważne nogi. Z moich obliczeń (a robię je wciąż i wciąż) wynika, że jednak miód opłaca się najbardziej

Webster to przedsiębiorca i doskonale rozumie, że w biznesie najważniejsza jest płynność finansowa a jednym ze sposobów jej osiągnięcia jest dywersyfikacja przychodów. Nigdy w żadnym biznesie nie powinno się polegać na jednym źródle, dlatego ma w ofercie poza miodem i matki i odkłady. Poza tym inny klient jest na miód, inny na matki a jeszcze inny na odkłady. Dywersyfikacja przychodów daje stabilność w biznesie.
Wydrukować sobie i powiesić nad łóżkiem Oczko
Cytuj ten post
(31.08.2016, 20:20)Krzyżak napisał(a): Wydrukować sobie i powiesić nad łóżkiem Oczko

z dopiskiem: napisał Szymon Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(31.08.2016, 17:30)MrDrone napisał(a):
(31.08.2016, 17:25)Borówka napisał(a): Chodzi mi o to, żeby MN napisał jak rozpozna te odporne nadające się do TF.
Jeśli napisze. Te które zostawiam żyjące czyli te które rozwijają się i doszły do produkcyjnej siły w maju bez leczenia na wiosnę są na pewno potencjalnie odporne. Po tym to rozpoznaje. Wszystkie inne są nieodporne albo odporne ale nie nadające się. Wtedy to zrozumiem. Choć napisze, że jego metoda prowadzi donikąd.

ale on tak napisał.

tylko pod warunkiem zachowania standardów. (czyli doszły do siły produkcyjnej - to mają standard).
dla mnie problemem są kryzysy, które mogą zacząć się w czerwcu, albo i we wrześniu. 

Bartek prawie trafnie to ujął. Na mój prosty mały miśkowy rozumek, jeżeli pszczoły wychodzą z zimy i zaczynają się rozwijać to znaczy, że poradziły sobie w najtrudniejszym momencie. Matka jest plenna, bez wirusów itd, więc można zabrać jej geny i puścić dalej w obieg. Borówko, nie wiem dlaczego starasz się doszukać czegoś, czego nie ma.
Dla mnie ważne jest to by pszczoły rosły w siłę, by dało się je mnożyć bez uszczerbku na rodzinie (model ekspansji znacznie osłabia macierzak, co później może prowadzić do wspomnianych przez Bartka kryzysów). Normalny 1 -2 - 3 odkłady z silnej produkcyjnej rodziny to dla mnie norma. Jeżeli zrobię 1 lub 2, albo tylko wezmę larwy to już - moim zdaniem - właściwe geny będą w pasiece. Matki słabe, chorowite, rodziny, które się nie rozwijają nie będą u mnie trzymane, bo po co?
Nie biorę pod uwagę wielu zmiennych, ale założenie mam proste. Mam backup w postaci pasieki leczonej, więc mam się z czego odbić. Ponadto obiecujący materiał będzie krążył również w pasiece leczonej, więc będę widział jego wartość produkcyjną. Bartek sądzi, że tylko o kasę mi chodzi, ale gdyby tak było rzuciłbym pszczelarstwo...
Cytuj ten post
(01.09.2016, 09:56)MN napisał(a):
(31.08.2016, 17:30)MrDrone napisał(a):
(31.08.2016, 17:25)Borówka napisał(a): Chodzi mi o to, żeby MN napisał jak rozpozna te odporne nadające się do TF.
Jeśli napisze. Te które zostawiam żyjące czyli te które rozwijają się i doszły do produkcyjnej siły w maju bez leczenia na wiosnę są na pewno potencjalnie odporne. Po tym to rozpoznaje. Wszystkie inne są nieodporne albo odporne ale nie nadające się. Wtedy to zrozumiem. Choć napisze, że jego metoda prowadzi donikąd.

ale on tak napisał.

tylko pod warunkiem zachowania standardów. (czyli doszły do siły produkcyjnej - to mają standard).
dla mnie problemem są kryzysy, które mogą zacząć się w czerwcu, albo i we wrześniu. 

Bartek prawie trafnie to ujął. Na mój prosty mały miśkowy rozumek, jeżeli pszczoły wychodzą z zimy i zaczynają się rozwijać to znaczy, że poradziły sobie w najtrudniejszym momencie. Matka jest plenna, bez wirusów itd, więc można zabrać jej geny i puścić dalej w obieg. Borówko, nie wiem dlaczego starasz się doszukać czegoś, czego nie ma.
Dla mnie ważne jest to by pszczoły rosły w siłę, by dało się je mnożyć bez uszczerbku na rodzinie (model ekspansji znacznie osłabia macierzak, co później może prowadzić do wspomnianych przez Bartka kryzysów). Normalny 1 -2 - 3 odkłady z silnej produkcyjnej rodziny to dla mnie norma. Jeżeli zrobię 1 lub 2, albo tylko wezmę larwy to już - moim zdaniem - właściwe geny będą w pasiece. Matki słabe, chorowite, rodziny, które się nie rozwijają nie będą u mnie trzymane, bo po co?
Nie biorę pod uwagę wielu zmiennych, ale założenie mam proste. Mam backup w postaci pasieki leczonej, więc mam się z czego odbić. Ponadto obiecujący materiał będzie krążył również w pasiece leczonej, więc będę widział jego wartość produkcyjną. Bartek sądzi, że tylko o kasę mi chodzi, ale gdyby tak było rzuciłbym pszczelarstwo...

Staram się doszukać sensu w tej metodzie która wydaje się go pozbawiona. Po prostu.
Stwierdzam, że ograniczasz czas na rozpoznanie wartościowych rodzin pod względem przydatności do TF i produktywności komercyjnej do jednej zimy i początku wiosny a to zdecydowanie za mało biorąc pod uwagę z jakiej pozycji startujesz. Dalej stwierdzam, że Twoja metoda jest pozbawiona selekcji naturalnej poza wyjątkiem, że oszczędzisz życie rodziny ze względów produkcyjnych która padnie zimą. A to zdecydowanie za mało. Nie oferujesz nic w zamian ograniczenia selekcji naturalnej i bioróznorodności aby dojść do odpornych zdrowych prawidłowo etologicznie reagujących na bodźce ze środowiska i mających ku temu odpowiednią mikroflorę, immunologię, zachowanie, naukę czy geny.. Uważam, że czynisz źle z punktu widzenia dojścia do TF. Twoja metoda zmierza donikąd w teorii. Sądzę, że  nie osiągniesz sukcesu bo nie ma to tego podstaw. Chciałbym się mylić ale robiąc tak albo wrócisz do leczenia tych uli albo zbliżysz się do naszych metod czyli 4 kroków plus jakieś modyfikacje ewentualnie.<

Domyślam się, ze nie chodzi tylko o kasę ale po prostu naiwnie uważasz, że jesteś mądrzejszy od selekcji naturalnej i skomplikowanych powiązań w ekosystemie o których jak wykazały moje pytania niewiele wiesz "na Twój prosty mały miśkowy rozumek" opierając się o jeden naiwny krótkofalowy (prawdopodobnie fałszywy) objaw będący sumą i różnicą setek czynników i przyczyn których nie ogarniasz. Przynajmniej z tego co piszesz.
Cytuj ten post
Z genetyki jakoś orłem nie jestem, ale swoje wiem. Dr Paleolog tłumacząc na swoich szkoleniach podejście do selekcji pszczół podkreślał konieczność selekcji od razu na wielu płaszczyznach. Skoro chcę "selekcjonować" pszczoły na odporność na V mogę to zrobić, ale pszczoły za chwilę będą tworzyć mikro rodzinki bez miodu, do których nie da się podejść. Po kolejnych krzyżówkach będę miał tylko słabiaki... które nie będą przeżywać. Warto od razu wybierać rodziny, które przeżyją, są silne, miodne i nie chcą mnie zabić.

Nie dopuszczacie do siebie myśli, że pszczoły wiosną mogą bez leczenia dojść do dużej siły? Zakładam, że z tych 5, czy nawet 10 SILNYCH rodzin będę miał wiosną prężne 1-3 rodzinki. Bartek zimując słabiaki nie będzie miał wiosną silnych rodzin i koło się zamyka. Teraz to Wy twierdzicie, że się nie da, gdy ja chcę spróbować Oczko
Jeżeli nawet te 2-3 silne rodzinki na jesień 2017r będą słabe, czy nawet umierające to będę miał kolejne 5-10 odkładów z nich i z 30 matek w pasiece, które mają jakąś już jakąś odporność i do tego nie tracą cech dla mnie cennych. Taka selekcja jest Waszym zdaniem utopijna? Co roku będę wiosną zamiatał dennice?

To już 2 lata jak porzuciłem Apiwarol w większości pasieki. W tym roku widzę, że pszczoły mają się o niebo lepiej niż miały się wcześniej. Kwas to dla mnie zmniejszenie kalibru, tym bardziej, że rodziny dostały 2 dawki po 25ml, w tym roku powinna wystarczyć 1 dawka. Za rok pewnie zmienię w większości rodzin kwas mrówkowy na mlekowy lub na tymol, jeszcze nie wiem. Takie całościowe podejście powinno zminimalizować straty i przy wprowadzaniu odporniejszego materiału genetycznego przynieść wymierny rezultat. Przy czym cały czas będę miał pasiekę leczoną jako backup, by nie zostać z niczym. Gdzie Jakubie tutaj brak logiki? Lepiej nieprzystosowane pszczoły puścić na żywioł i dać im zginąć w ulu pełnym ramek z węzy pędzonych cukrem i rok temu leczonych pełnymi dawkami? Namawianie do zaprzestania leczenia w takim stadium uważam za nielogiczne.
Cytuj ten post
(01.09.2016, 09:56)MN napisał(a): Bartek prawie trafnie to ujął. Na mój prosty mały miśkowy rozumek, jeżeli pszczoły wychodzą z zimy i zaczynają się rozwijać to znaczy, że poradziły sobie w najtrudniejszym momencie. Matka jest plenna, bez wirusów itd, więc można zabrać jej geny i puścić dalej w obieg. Borówko, nie wiem dlaczego starasz się doszukać czegoś, czego nie ma. 
Dla mnie ważne jest to by pszczoły rosły w siłę, by dało się je mnożyć bez uszczerbku na rodzinie (model ekspansji znacznie osłabia macierzak, co później może prowadzić do wspomnianych przez Bartka kryzysów). Normalny 1 -2 - 3 odkłady z silnej produkcyjnej rodziny to dla mnie norma. Jeżeli zrobię 1 lub 2, albo tylko wezmę larwy to już - moim zdaniem - właściwe geny będą w pasiece. Matki słabe, chorowite, rodziny, które się nie rozwijają nie będą u mnie trzymane, bo po co?
Nie biorę pod uwagę wielu zmiennych, ale założenie mam proste. Mam backup w postaci pasieki leczonej, więc mam się z czego odbić. Ponadto obiecujący materiał będzie krążył również w pasiece leczonej, więc będę widział jego wartość produkcyjną. Bartek sądzi, że tylko o kasę mi chodzi, ale gdyby tak było rzuciłbym pszczelarstwo...

Michał, 
jak już i tak wydzielasz pszczoły na nie leczenie (i potencjalne straty), to pozwól sobie na nonszalancję i zostaw też te, które wejdą w kryzys. Patrz jak walczą, obserwuj, daj im szansę. 
Metoda, którą chcesz stosować ma rację bytu w pasiece 200 - 300 uli. 

Najtrudniejszy moment to nie jest zima. najtrudniejszy moment to chwila kiedy ilość roztoczy przekracza punkt krytyczny dla rodziny. 
Dlatego model ekspansji może mieć sens, bo dzielisz też roztocza.

popatrz na to w ten sposób (taka moja hipoteza - może błędna)
Łukasz przeleczył pasiekę ostatni raz w 2014, coś tam namnożył, ale gro jego pasieki to były rodziny produkcyjne. Moje pszczoły były leczone ostatni raz w tym samym czasie, ale wszystkie były dodatkowo dzielone i do zimy poszły w sile od mizernych odkładów (3 sztuki) do silnych rodzin (2 sztuki). Z uwagi na dzielenie moje pszczoły nieźle przezimowały, ale miały wciąż trochę warrozy. U Łukasza warroza była nie podzielona. Stąd u niego były spore spadki z końcem roku i w zimie. U mnie kryzysy zaczęły się później - w obecnym sezonie - co uniemożliwiło mi racjonalne namnażanie i dużo rodzinek padło. Po prostu podziałami przesunąłem te kryzysy na potem.

Nie wiem, która metoda jest lepsza, ale Łukasz też przyjmuje ekspansję za najbardziej racjonalną (tyle, że on tworzy mniej rodzin, ale silniejsze. Dziś Łukasz ma trochę mniej rodzin niż ja, ale zapewnie w sporo lepszym stanie i pewnie wiosną będzie miał ich więcej niż ja i silniejszych. Ale on startował w 2015 z 50 czy 60 rodzinami, a ja kupiłem 5. 

Nie skreślaj modelu ekspansji zanim nie zobaczysz wyników - a na te za wcześnie kiedy przychodzi pierwszy kryzys. 

Gdybyśmy oceniali pierwszy rok (od wiosny do wiosny), to model ekspansji spowodował u mnie 5ciokrotny wzrost pasieki (z 5 kolejnej wiosny miałem 24), a u Łukasza bez modelu ekspansji w 2015 roku był 5ciokrotne zmniejszenie ilości rodzin (z 50 do 10). 
Poczekajmy parę lat, przeselekcjonujemy pszczoły i będziesz mógł wtedy opowiadać i krytykować do woli. Dziś na to po prostu za wcześnie. 

co do Twoich pomysłów - są Twoje. ja czekam na relacje Uśmiech 

tylko proszę nie porównuj rodzin produkcyjnych do odkładów, nie porównuj nieleczonych, dzielonych rodzin do Twoich wyżyłowanych do granic możliwości pszczół komercyjnych. Nie doszukuj się analogi w Twoich pszczołach z pszczołami, w których poszukuje się równowagi cech - w pszczołach kundlonych lokalnie itp itd. bo to nie przystoi - nawet w "małym miśkowym rozumku" Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(01.09.2016, 10:33)MN napisał(a): Z genetyki jakoś orłem nie jestem, ale swoje wiem. Dr Paleolog tłumacząc na swoich szkoleniach podejście do selekcji pszczół podkreślał konieczność selekcji od razu na wielu płaszczyznach. Skoro chcę "selekcjonować" pszczoły na odporność na V mogę to zrobić, ale pszczoły za chwilę będą tworzyć mikro rodzinki bez miodu, do których nie da się podejść. Po kolejnych krzyżówkach będę miał tylko słabiaki... które nie będą przeżywać. Warto od razu wybierać rodziny, które przeżyją, są silne, miodne i nie chcą mnie zabić.

Nie dopuszczacie do siebie myśli, że pszczoły wiosną mogą bez leczenia dojść do dużej siły? Zakładam, że z tych 5, czy nawet 10 SILNYCH rodzin będę miał wiosną prężne 1-3 rodzinki. Bartek zimując słabiaki nie będzie miał wiosną silnych rodzin i koło się zamyka. Teraz to Wy twierdzicie, że się nie da, gdy ja chcę spróbować Oczko
Jeżeli nawet te 2-3 silne rodzinki na jesień 2017r będą słabe, czy nawet umierające to będę miał kolejne 5-10 odkładów z nich i z 30 matek w pasiece, które mają jakąś już jakąś odporność i do tego nie tracą cech dla mnie cennych. Taka selekcja jest Waszym zdaniem utopijna? Co roku będę wiosną zamiatał dennice?

To już 2 lata jak porzuciłem Apiwarol w większości pasieki. W tym roku widzę, że pszczoły mają się o niebo lepiej niż miały się wcześniej. Kwas to dla mnie zmniejszenie kalibru, tym bardziej, że rodziny dostały 2 dawki po 25ml, w tym roku powinna wystarczyć 1 dawka. Za rok pewnie zmienię w większości rodzin kwas mrówkowy na mlekowy lub na tymol, jeszcze nie wiem. Takie całościowe podejście powinno zminimalizować straty i przy wprowadzaniu odporniejszego materiału genetycznego przynieść wymierny rezultat. Przy czym cały czas będę miał pasiekę leczoną jako backup, by nie zostać z niczym. Gdzie Jakubie tutaj brak logiki? Lepiej nieprzystosowane pszczoły puścić na żywioł i dać im zginąć w ulu pełnym ramek z węzy pędzonych cukrem i rok temu leczonych pełnymi dawkami? Namawianie do zaprzestania leczenia w takim stadium uważam za nielogiczne.


Michał wszystko pięknie i ładnie napisane tylko ja widzę jeden podstawowy problem. Twoje rodzinki nie nabiorą odporności ani na V ani na inne zagrożenia bo nie mogą nabrać. Zrozumiesz ten fakt w sezonie w którym odstawisz leczenie. Myślałem podobnie, myślałem że selekcją na cechy i to cechy higieniczne zmniejszę pierwsze uderzenie. Może i trochę zmniejszyłem kto wie ale reszta mimo, że nie pochodziła od przypadkowych pszczół a raczej od pszczół dobieranych poleciała i poleciała prawdopodobnie przez lokalny czynnik chorobowy nie Varrozę tylko patogen, wirus czy noseme...
Druga spraw to z tego co widzę całkowicie negujesz słabsze rodziny w kryzysie. Rodziny nie leczone też mogą z wiosny być w fajnej kondycji ale przychodzi koniec maja i łapią kryzys i to jest normalne lub od wiosny walczą z kryzysem. Na to nie ma reguły ale dzięki takim rodzinom które z tego kryzysu wyszły możemy mówić o postępie. Raz, że te pszczoły potrafiły kryzys zwalczyć, dwa że nauczyły się radzić z patogenami czy wirusami, trzy potrafią doprowadzić rodzinę do siły na zazimowanie itd. Korzyści jest multum. To z takich rodzin radziłbym szukać materiału do dalszej hodowli a nie z rodzin po komercyjnym materiale które dzięki heterozji cieszą ok wigorem przez jeden czy dwa sezony....
Trafiają się też i silne byczki bez oznak kryzysu i w świetnej kondycji cały sezon. Oczywiście te też należy rozmnażać tak samo jak każdą jedną rodzinę która przeżyła bez leczenia...
Cytuj ten post
(01.09.2016, 10:46)bonluk napisał(a): Michał wszystko pięknie i ładnie napisane tylko ja widzę jeden podstawowy problem. Twoje rodzinki nie nabiorą odporności ani na V ani na inne zagrożenia bo nie mogą nabrać. Zrozumiesz ten fakt w sezonie w którym odstawisz leczenie. Myślałem podobnie, myślałem że selekcją na cechy i to cechy higieniczne zmniejszę pierwsze uderzenie. Może i trochę zmniejszyłem kto wie ale reszta mimo, że nie pochodziła od przypadkowych pszczół a raczej od pszczół dobieranych poleciała i poleciała prawdopodobnie przez lokalny czynnik chorobowy nie Varrozę tylko patogen, wirus czy noseme...
Druga spraw to z tego co widzę całkowicie negujesz słabsze rodziny w kryzysie. Rodziny nie leczone też mogą z wiosny być w fajnej kondycji ale przychodzi koniec maja i łapią kryzys i to jest normalne lub od wiosny walczą z kryzysem. Na to nie ma reguły ale dzięki takim rodzinom które z tego kryzysu wyszły możemy mówić o postępie. Raz, że te pszczoły potrafiły kryzys zwalczyć, dwa że nauczyły się radzić z patogenami czy wirusami, trzy potrafią doprowadzić rodzinę do siły na zazimowanie itd. Korzyści jest multum. To z takich rodzin radziłbym szukać materiału do dalszej hodowli a nie z rodzin po komercyjnym materiale które dzięki heterozji cieszą ok wigorem przez jeden czy dwa sezony....
Trafiają się też i silne byczki bez oznak kryzysu i w świetnej kondycji cały sezon. Oczywiście te też należy rozmnażać tak samo jak każdą jedną rodzinę która przeżyła bez leczenia...

Michał, dokładnie o to chodzi. Łukasz napisał Ci co i jak. 
zresztą sam pisałeś, że miałeś doświadczenia jak pasieka się załamuje, bo miałeś tak kilka lat temu. Przystaw tą sytuację przez analogię i wybieraj z tamtego składu silne i miodne byki. Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(01.09.2016, 10:34)MrDrone napisał(a): Dlatego model ekspansji może mieć sens, bo dzielisz też roztocza.

I to w moim przekonaniu jest najsłabsze ogniwo tego pomysłu! Pomyśl: wymuszasz długą przerwę w czerwieniu, bo dzielisz rodzinę i każesz im wychować matki kiepskiej jakości - ratunkowe. W sezonie warroza, żyje tyle co pszczoła - przyjmijmy że 4 tygodnie (są głosy, że krócej), co się dzieje?
- dzień podziału
+ 16 dni wygryza się matka
+ 10 (średnio) matka składa jaja
+ 10 na zasklepienie

mamy ok 36 dni kiedy warroza ma szansę na ponowne rozmnożenie. W tym czasie ubywają Ci 2 pokolenia V a ile szt padnie ze starości? Dlatego wcześniej napisałem Tobie, że selekcjonujesz V na długowieczność. Zazwyczaj w 28-30 dniu część V już by padło, ale by się rozmnożyło dając kolejne krótko-żyjące pokolenie. Ty w ten sposób pozwalasz się rozmnażać tylko najsilniejszej i najbardziej zjadliwej paskudzie. Czym to się różni od polania pszczół np. kwasem mlekowym? Ano, kwas załatwi też tę najbardziej zjadliwą warrozę a też jakieś pokolenie V zginie z ula...

Poza tym. Mi nie zależy docelowo na tym, by każdą rodzinę dzielić na potęgę i co rusz osłabiać roztocza. Po to typuję silne rodziny, by wiedzieć, że one będą mogły za x lat poradzić sobie bez dzielenia, leczenia itd. Ich zadaniem będzie noszenie miodu a nie zasilanie odkładów.
Cytuj ten post
(01.09.2016, 10:46)bonluk napisał(a): Michał wszystko pięknie i ładnie napisane tylko ja widzę jeden podstawowy problem. Twoje rodzinki nie nabiorą odporności ani na V ani na inne zagrożenia bo nie mogą nabrać. Zrozumiesz ten fakt w sezonie w którym odstawisz leczenie. Myślałem podobnie, myślałem że selekcją na cechy i to cechy higieniczne zmniejszę pierwsze uderzenie. Może i trochę zmniejszyłem kto wie ale reszta mimo, że nie pochodziła od przypadkowych pszczół a raczej od pszczół dobieranych poleciała i poleciała prawdopodobnie przez lokalny czynnik chorobowy nie Varrozę tylko patogen, wirus czy noseme...
Druga spraw to z tego co widzę całkowicie negujesz słabsze rodziny w kryzysie. Rodziny nie leczone też mogą z wiosny być w fajnej kondycji ale przychodzi koniec maja i łapią kryzys i to jest normalne lub od wiosny walczą z kryzysem. Na to nie ma reguły ale dzięki takim rodzinom które z tego kryzysu wyszły możemy mówić o postępie. Raz, że te pszczoły potrafiły kryzys zwalczyć, dwa że nauczyły się radzić z patogenami czy wirusami, trzy potrafią doprowadzić rodzinę do siły na zazimowanie itd. Korzyści jest multum. To z takich rodzin radziłbym szukać materiału do dalszej hodowli a nie z rodzin po komercyjnym materiale które dzięki heterozji cieszą ok wigorem przez jeden czy dwa sezony....
Trafiają się też i silne byczki bez oznak kryzysu i w świetnej kondycji cały sezon. Oczywiście te też należy rozmnażać tak samo jak każdą jedną rodzinę która przeżyła bez leczenia...

Właśnie jestem świadom tego, że po odłożeniu leczenia będzie ciężko - stąd backup. Od samego początku jak się tutaj pojawiłem miałem jednak na celu poznanie co daje pszczołom szansę na przeżycie. W moich ulach potrzeba z 3-4 lat, by ten stan osiągnąć. Wywalenie węzy, resztek apiwarolu, zmniejszanie dawek leków, stopniowe zwiększanie presji V na rodziny. W ciągu 1 sezonu to się nie uda.
Cytuj ten post