Cena czystego wosku?
#1
Jaka waszym zdaniem powinna być cena czystego wosku?
Czysty wosk to wosk bez domieszek parafinowych itp. oraz bez pozostałości substancji chemicznych wprowadzonych do ula w postaci leków i nie tylko.
Cytuj ten post
#2
Ja nie wiem ale na pewno droższa niż zwykłego z dodatkami węzy i postamitrazy.

Kupowałem po 100 zł filtrowany kilka razy. Po 85 niefiltrowany z tymi wszystkimi pozostałościami na dnie. Teraz MN się zadeklarował po 50 zł i to całe moje doświadczenie rynkowe. Ale jego deklaracja pewno tak po znajomości dla pszczelarzy PN ale nie wiem.

Jako sprzedawca byłbym za 100 zł a jako kupujący za 50 zł. hehe Duży uśmiech

Z tymże myślę, że inna cena mogłaby być dla pszczelarzy PN a inna dla wykorzystania pozapszczelarskiego.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#3
Czysty wosk powinien kodztować : koszt miodu potrzebny do wyprodukowania kilo wosku, plus amortyzacja nieleczonych rodzin, plus koszt pozyskania i oczyszczenia. Kiedyś wosk to była 20 -to krotność ceny miodu
Cytuj ten post
#4
Taki wosk z amitrazą dla mnie jest "woskiem przemysłowym", potrzebny pszczelarzowi chyba do woskowania samochodu...
Czysty wosk zostawiam dla siebie i raczej wyślę do przerobu na węzę do konkretnego człowieka, parę kg które mi zostanie przywiozę na zjazd.
Głowię się jaki jest problem w uzyskaniu czystego wosku? Wystarczy nie używać apiwarolu, kumafosu i innych tworów, których pozostałości odkładają się w tłuszczach. W tym roku najładniejszy, niemal biały wosk wyszedł z nieczerwionych ramek dawanych bez węzy do nadstawki. Kilka mi się spieprzyło, kilka krzywo odbudowały i przetopiłem, reszta wosku to odsklepiny z tych ramek.
Parafrazując klasyka: czysty wosk jest wart tyle ile za niego zapłacą.
Cytuj ten post
#5
Mariusz taka cena to chyba nie do ogarnięcia...
Cytuj ten post
#6
(08.09.2016, 12:48)Popszczelony napisał(a): Czysty wosk powinien kodztować : koszt miodu potrzebny do wyprodukowania kilo wosku, plus amortyzacja nieleczonych rodzin, plus koszt pozyskania i oczyszczenia. Kiedyś wosk to była 20 -to krotność ceny miodu

Aby wyprodukować 1 kg wosku pszczoły zużywają około 3,6 kg miodu. Niech będzie po 30 zeta... To wychodzi 108 zeta! Bardzo lubię tę liczbę!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#7
(08.09.2016, 12:57)MN napisał(a): Taki wosk z amitrazą dla mnie jest "woskiem przemysłowym", potrzebny pszczelarzowi chyba do woskowania samochodu...
Czysty wosk zostawiam dla siebie i raczej wyślę do przerobu na węzę do konkretnego człowieka, parę kg które mi zostanie przywiozę na zjazd.
Głowię się jaki jest problem w uzyskaniu czystego wosku? Wystarczy nie używać apiwarolu, kumafosu i innych tworów, których pozostałości odkładają się w tłuszczach. W tym roku najładniejszy, niemal biały wosk wyszedł z nieczerwionych ramek dawanych bez węzy do nadstawki. Kilka mi się spieprzyło, kilka krzywo odbudowały i przetopiłem, reszta wosku to odsklepiny z tych ramek.
Parafrazując klasyka: czysty wosk jest wart tyle ile za niego zapłacą.

Mhm ja bym rozdzielił wosk w który wchodzi węza i nie.
Taki wosk to już wosk w części wielokrotnie przetapiany. Po za tym jak gdzieś dajesz to już wzrasta ilośc pośredników i gwarancja się zmniejsza. Nawet jeśli ktoś nie zafałszuje to użyje przykładowo blachy, aluminium etc.

Według mnie mówimy tu o wosku bez węzy czyli z odsklepin i plastrów bezwęzowych z pasieki która nie stosuje amitrazy, kumaflosu i innych. Czyli dokładnie taki sam wosk jak w czasach bartnictwa. Pełen rarytas i produkt wysoce ekskluzywny na rynku współczesnym.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#8
Taki przelicznik jak dla mnie jest jak najbardziej ok. Nie ma potrzeby sprzedawać jak nie ma dobrego kupca. Niech sobie leży i czeka. Gdyby się udało jakoś wypromować taką cenę skończyła by się gospodarka węzowa. Wosk można sobie przebadać i sprzedać firmie farmaceutycznej a nie do skupu.
Cytuj ten post
#9
(08.09.2016, 13:07)Popszczelony napisał(a): Taki przelicznik jak dla mnie jest jak najbardziej ok. Nie ma potrzeby sprzedawać jak nie ma dobrego kupca. Niech sobie leży i czeka. Gdyby się udało jakoś wypromować taką cenę skończyła by się gospodarka węzowa

O toto Uśmiech

No chyba, że PZP, ratując się, lobbowało by za regulacją nakazu ustalenia ceny maksymalnej za wosk i zakazu sprzedaży produktów pszczelich w sobotę i niedzielę. Oczko No i w piątek też bo piątek przed weekendem.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#10
(08.09.2016, 13:09)Borówka napisał(a):
(08.09.2016, 13:07)Popszczelony napisał(a): Taki przelicznik jak dla mnie jest jak najbardziej ok. Nie ma potrzeby sprzedawać jak nie ma dobrego kupca. Niech sobie leży i czeka. Gdyby się udało jakoś wypromować taką cenę skończyła by się gospodarka węzowa

O toto Uśmiech

No chyba, że PZP, ratując się,  lobbowało by za regulacją nakazu ustalenia ceny maksymalnej za wosk i zakazu sprzedaży produktów pszczelich w sobotę i niedzielę. Oczko No i w piątek też bo piątek przed weekendem.

Ale w odpust można? 
Cytuj ten post
#11
(08.09.2016, 13:04)Borówka napisał(a):
(08.09.2016, 12:57)MN napisał(a): Taki wosk z amitrazą dla mnie jest "woskiem przemysłowym", potrzebny pszczelarzowi chyba do woskowania samochodu...
Czysty wosk zostawiam dla siebie i raczej wyślę do przerobu na węzę do konkretnego człowieka, parę kg które mi zostanie przywiozę na zjazd.
Głowię się jaki jest problem w uzyskaniu czystego wosku? Wystarczy nie używać apiwarolu, kumafosu i innych tworów, których pozostałości odkładają się w tłuszczach. W tym roku najładniejszy, niemal biały wosk wyszedł z nieczerwionych ramek dawanych bez węzy do nadstawki. Kilka mi się spieprzyło, kilka krzywo odbudowały i przetopiłem, reszta wosku to odsklepiny z tych ramek.
Parafrazując klasyka: czysty wosk jest wart tyle ile za niego zapłacą.

Mhm ja bym rozdzielił wosk w który wchodzi węza i nie.
Taki wosk to już wosk w części wielokrotnie przetapiany. Po za tym jak gdzieś dajesz to już wzrasta ilośc pośredników i gwarancja się zmniejsza. Nawet jeśli ktoś nie zafałszuje to użyje przykładowo blachy, aluminium etc.

Według mnie mówimy tu o wosku bez węzy czyli z odsklepin i plastrów bezwęzowych z pasieki która nie stosuje amitrazy, kumaflosu i innych. Czyli dokładnie taki sam wosk jak w czasach bartnictwa. Pełen rarytas i produkt wysoce ekskluzywny na rynku współczesnym.

Dokładnie o tym samym napisałem Uśmiech
Cytuj ten post
#12
dla mnie "czysty wosk" to nie wosk z węzy - choćby była robiona wcześniej "z własnego wosku z odsklepin" - taki wosk jest dla mnie niewiele więcej wart niż wosk przemysłowy (choć pewnie więcej - tyle że "niewiele więcej").

Wosk czysty to dla mnie wosk wypocony do plastrów dzikich (bez węzy) i w ulu, w którym nie było ani jednej ramki która kiedykolwiek była poddawana działaniu farmaceutyków (nieważne, że 3 lata temu i nieważne, że do węzy poszły odslepiny - każdy pszczelarz powinien mieć świadomość nieustannego przenoszenia wosku, propolisu czy miodu pomiędzy plastrami - a to wosk może skontaminować choćby w minimalnej ilości). Czyli w praktyce wosk z ula w całości na ramkach bezwęzowych.

Za wosk z ramek "dziewiczych" (nieczerwionych), ale budowanych na nawet swojej węzie z odsklepin ja pewnie nie dałbym więcej niż 30 - 35 zł (pomijam, że nie wiem po co pszczelarz miałby kupować wosk...). Wosk z węzy zawsze jest już tez przegrzany, kilkakrotnie przerobiony itp (co zauważył Kuba).

chciałbym natomiast, żeby cena za wosk czysty - zgodnie z tą definicją zawartą wyżej - cena zbliżała się lub przekraczała 100 zł. uważam, że nie ma znaczenia czy wosk był z plastrów czerwionych czy nieczerwionych - bo w ulu zagrożeniem jest chemia, a nie kupki larw (gdyby te zabijały rodziny pszczele, to te nie przeżyłyby tych kilku milionów lat...). Być może do jakichś celów (leczniczych czy kosmetycznych) potrzebny jest wosk nieczerwiony - tego nie wiem. Być może on powinien być dodatkowo droższy (taki zupełnie biały wosk, raz klarowany).

oczywiście mogą być formy pośrednie (np. z dzikich plastrów, ale takich, które funkcjonują obok węzowych na węzie z odsklepin itp itd - bo tu ilość przeniesionego wosku będzie znikoma) - i tu już cena powinna oddawać to jak to (mam nadzieję uczciwie) opisze pszczelarz i za co gotowy jest zapłacić kupujący.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#13
(08.09.2016, 13:27)MrDrone napisał(a): Za wosk z ramek "dziewiczych" (nieczerwionych), ale budowanych na nawet swojej węzie z odsklepin ja pewnie nie dałbym więcej niż 30 - 35 zł (pomijam, że nie wiem po co pszczelarz miałby kupować wosk...). Wosk z węzy zawsze jest już tez przegrzany, kilkakrotnie przerobiony itp (co zauważył Kuba).

A do czego Ci ten wosk nieprzegrzany, nieprzetopiony, ciągle w kształcie plastra??? Nie pytam się o dziewiczość i bezwęzowość. (Borówki nie pytam, z nim to oczywiste, że do jedzenia)
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#14
(08.09.2016, 13:30)flamenco108 napisał(a):
(08.09.2016, 13:27)MrDrone napisał(a): Za wosk z ramek "dziewiczych" (nieczerwionych), ale budowanych na nawet swojej węzie z odsklepin ja pewnie nie dałbym więcej niż 30 - 35 zł (pomijam, że nie wiem po co pszczelarz miałby kupować wosk...). Wosk z węzy zawsze jest już tez przegrzany, kilkakrotnie przerobiony itp (co zauważył Kuba).

A do czego Ci ten wosk nieprzegrzany, nieprzetopiony, ciągle w kształcie plastra??? Nie pytam się o dziewiczość i bezwęzowość.

Flamenco ja np. zbieram w ciągu roku każdy najdrobniejszy kawałek plastra. Przetapiam raz do roku gotując w dużym garze emaliowanym dbając o to aby nie było odprysków. Gar z kwasówki byłby pewnie lepszy. Dzięki temu nie przekraczam 100 C później na gorąco filtruje przez dwie pieluchy tetrowe. Parowanie pewnie jest równie dobre. Temp;. parowania jest 120 stopni ale robi się to szybciej. Jedzenie metodą parowania zachowuje też więcej wartości z nieprzetworzonego niż innymi obróbkami wyższymi więc stąd wywodzę tę teorię. Filtrowany wosk przez dwie warstwy pieluchy tetrowej w zupełności wystarcza dla mnie. Nie klaruje i nic nie podgrzewam później. Na pielusze oczywiście zostaje trochę ale pielucha zostaje do następnego roku.
Dzięki temu mój wosk tylko raz jest tylko raz we względnie niskiej temp. i to dość szybko przetwarzany.
Kolor i zapach ma niesamowity.

Całkowicie pomijam aspekt przeczerwienia aczkolwiek faktycznie, jak napisał Bartek, być może okazałoby się, że taki dziewiczy wosk ma pewne zastosowania dodatkowe. Wiem, ze sprzedaje się też poza normalnym do celów kosmetycznych sztucznie oczyszczany biały wosk a więc zdecydowanie lepiej mieć pierwotnie naturalny taki wosk niż sztucznie rafinowany.

BTW. Oczywiście nie mam żadnych przeciwwskazań aby dawać taki wosk pszczołom np. na zaczątki czy paski do snozy / ramki bezwęzowej i nie miałbym nic aby dawać na węzę gdybym stosował.

BTW 2. To co zostaje po odfiltrowaniu (oprzędy, warstwa niepłynna propolisu, martwe pszczoły) używałem m.in. do zrobienia rojowabików Pana Osiewalskiego. Albo mocno to gotowałem rozcieńczając terpentyną i olejem lnianym i po odfiltorwaniu raz jeszcze używam do konserwacji drewna np. który styka się z artykułami spożywczymi lub pszczelarskimi.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#15
(08.09.2016, 13:40)Borówka napisał(a): Całkowicie pomijam aspekt przeczerwienia aczkolwiek faktycznie, jak napisał Bartek, być może okazałoby się, że taki dziewiczy wosk ma pewne zastosowania dodatkowe. Wiem, ze sprzedaje się też poza normalnym do celów kosmetycznych sztucznie oczyszczany biały wosk a więc zdecydowanie lepiej mieć pierwotnie naturalny taki wosk niż sztucznie rafinowany.

Ale po co komu wosk prosto z plastra? Może czegoś nie wiem, ale jednakowoż albowiem sądzę, że jedyna metoda stosowania wosku (poza jego zjadaniem, ale o to nie pytam) polega na wcześniejszym jego przetopieniu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#16
(08.09.2016, 13:50)flamenco108 napisał(a):
(08.09.2016, 13:40)Borówka napisał(a): Całkowicie pomijam aspekt przeczerwienia aczkolwiek faktycznie, jak napisał Bartek, być może okazałoby się, że taki dziewiczy wosk ma pewne zastosowania dodatkowe. Wiem, ze sprzedaje się też poza normalnym do celów kosmetycznych sztucznie oczyszczany biały wosk a więc zdecydowanie lepiej mieć pierwotnie naturalny taki wosk niż sztucznie rafinowany.

Ale po co komu wosk prosto z plastra? Może czegoś nie wiem, ale jednakowoż albowiem sądzę, że jedyna metoda stosowania wosku (poza jego zjadaniem, ale o to nie pytam) polega na wcześniejszym jego przetopieniu.

Tak ale czy ktoś pisał inaczej?

BTW. zanim trzymałem pszczoły w praktyce to postawiłem powiesiłem sobie w kilku miejscach w pokoju kilka naturalnych pustych plastrów z dzikiej zabudowy. Dobrze mnie nastraja ich widok i konstrukcja oraz kojarzy się z pszczołami.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#17
(08.09.2016, 13:51)Borówka napisał(a): Tak ale czy ktoś pisał inaczej?

MrDrone napisał(a):Wosk czysty to dla mnie wosk wypocony do plastrów dzikich (bez węzy) i w ulu, w którym nie było ani jednej ramki która kiedykolwiek była poddawana działaniu farmaceutyków (nieważne, że 3 lata temu i nieważne, że do węzy poszły odslepiny - każdy pszczelarz powinien mieć świadomość nieustannego przenoszenia wosku, propolisu czy miodu pomiędzy plastrami - a to wosk może skontaminować choćby w minimalnej ilości). Czyli w praktyce wosk z ula w całości na ramkach bezwęzowych.


Za wosk z ramek "dziewiczych" (nieczerwionych), ale budowanych na nawet swojej węzie z odsklepin ja pewnie nie dałbym więcej niż 30 - 35 zł (pomijam, że nie wiem po co pszczelarz miałby kupować wosk...). Wosk z węzy zawsze jest już tez przegrzany, kilkakrotnie przerobiony itp (co zauważył Kuba).

chciałbym natomiast, żeby cena za wosk czysty - zgodnie z tą definicją zawartą wyżej - cena zbliżała się lub przekraczała 100 zł. uważam, że nie ma znaczenia czy wosk był z plastrów czerwionych czy nieczerwionych

Wniosek taki, że nie węza be, tylko grzanie be.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#18
(08.09.2016, 13:55)flamenco108 napisał(a):
(08.09.2016, 13:51)Borówka napisał(a): Tak ale czy ktoś pisał inaczej?

MrDrone napisał(a):Wosk czysty to dla mnie wosk wypocony do plastrów dzikich (bez węzy) i w ulu, w którym nie było ani jednej ramki która kiedykolwiek była poddawana działaniu farmaceutyków (nieważne, że 3 lata temu i nieważne, że do węzy poszły odslepiny - każdy pszczelarz powinien mieć świadomość nieustannego przenoszenia wosku, propolisu czy miodu pomiędzy plastrami - a to wosk może skontaminować choćby w minimalnej ilości). Czyli w praktyce wosk z ula w całości na ramkach bezwęzowych.


Za wosk z ramek "dziewiczych" (nieczerwionych), ale budowanych na nawet swojej węzie z odsklepin ja pewnie nie dałbym więcej niż 30 - 35 zł (pomijam, że nie wiem po co pszczelarz miałby kupować wosk...). Wosk z węzy zawsze jest już tez przegrzany, kilkakrotnie przerobiony itp (co zauważył Kuba).

chciałbym natomiast, żeby cena za wosk czysty - zgodnie z tą definicją zawartą wyżej - cena zbliżała się lub przekraczała 100 zł. uważam, że nie ma znaczenia czy wosk był z plastrów czerwionych czy nieczerwionych

Nie widzę tu takiego postulatu.
Bartkowi chodzi o to o wielokrotne przetapianie i stosowanie wyższych temp niż potrzeba do zamiany wosku w ciecz i rozpuszczenie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#19
(08.09.2016, 13:57)Borówka napisał(a): Nie widzę tu takiego postulatu.
Bartkowi chodzi o to o wielokrotne przetapianie i stosowanie wyższych temp niż potrzeba do zamiany wosku w ciecz i rozpuszczenie.

Ile razy to jest wielokrotnie? Bo Ty robisz jednokrotnie. Czy dwukrotnie to już wielokrotnie?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#20
Przegrzany - czyli wielokrotnie grzany w autoklawie.
Przerobiony - wielokrotnie był węzą i plastrem
Cytuj ten post
#21
(08.09.2016, 14:01)flamenco108 napisał(a):
(08.09.2016, 13:57)Borówka napisał(a): Nie widzę tu takiego postulatu.
Bartkowi chodzi o to o wielokrotne przetapianie i stosowanie wyższych temp niż potrzeba do zamiany wosku w ciecz i rozpuszczenie.

Ile razy to jest wielokrotnie? Bo Ty robisz jednokrotnie. Czy dwukrotnie to już wielokrotnie?

Inaczej wosk jest rozpuszczany w topiarce słonecznej inaczej w autoklawie. Może o to chodzi Dronowi.
Mi węza 5.1 dalej sie przyda do rodzin "komercyjnych" w pasiece TF nie zamierzam jej używać.

Spytacie, po co, dlaczego? Ano zdarza mi się sprzedawać całe rodziny pszczele, a nie każdy chce widzieć u siebie w rodzinie 10 ramkowej 3 ramki zabudowy trutowej, która przez 3/4 roku jest po prostu pustym plastrem.
Cytuj ten post
#22
(08.09.2016, 14:09)MN napisał(a): Spytacie, po co, dlaczego? Ano zdarza mi się sprzedawać całe rodziny pszczele, a nie każdy chce widzieć u siebie w rodzinie 10 ramkowej 3 ramki zabudowy trutowej, która przez 3/4 roku jest po prostu pustym plastrem.

Choć uznaję, bo czytałem, wyniki badań dot. kontaminacji wosku, trudno mi sobie wyobrazić ten zróżnicowany rynek wosku przemysłowego, niezatrutego, potem jeszcze nieprzegrzewaneg... Zaprząta mnie tylko problem taki, że z woskiem jest więcej roboty niż z czymkolwiek innym, a nawet idąc na łatwiznę i kupując węzę w sklepie, płacę za arkusz drożej niż za drewnianą ramkę. A pełna liczba owęzowanych ramek w ulu kosztuje drożej niż sam ul. I tu przeżyłem pewne zaskoczenie parę miesięcy temu, jak mi to wyszło na papierze... Nic nie jest dla mnie bardziej przekonujące, by podążyć drogą ramek bezwęzowych Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#23
Brawo Krzyśku że do tego ostatniego doszedłeś Oczko większość do tego nie dochodzi.

Już Ci napisali koledzy o co mi chodziło.
Im dłużej wosk jest używany i im więcej razy przegotowywany w różnych kombinacjach czy "konstelacjach" tym dla mnie jest gorszy.
Nie chodzi o to, że ma być nieprzerobiony w ogóle. ale jeżeli wosk jest w obiegu i używaniu przez 3 - 4 - 8 lat to ma prawo ale i obowiązek wchłonąć wszystko z czym się zetknął (chemia dawana do ula przez pszczelarzy ale i przynoszona z pól przez pszczoły - choć tej jest wielokrotnie mniej). Jeżeli więc wezmę jednoroczny, albo nawet i dwuletni plaster i go przetopię to ten wosk jest dla mnie najwyższej jakości. ale jeżeli wsadzę go do ula gdzie będzie przez kolejne 2 - 3 lata, potem przetopię go z kolejnym plastrem na kolejne 2 - 3 lata itp itd mieszając go z coraz to nowszymi plastrami to nie wiem co się tam namiesza do tego wosku po drodze, a i ilość gotowań będzie wielokrotnie wyższa (zamiast 2 czy 3 będzie to 6, 8 czy 10 itd).

u mnie węzy nie ma, a i tak wosk się "zepsuł" (o czym pisałem w innym wątku) - dlaczego? nie wiem. przez jakieś drobiny zabrudzeń? przez przegrzanie? itp itd. im więcej razy to robię tym może być gorszy - i to nawet czasem widać po nim. takiego wosku w obiegu (pewnie wielokrotnie gorszego) pewnie są tysiące ton. Oczywiście tu mówimy o innej skali produkcji.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#24
Bartku, masz 100% racji. Ewentualnie można przejść na ramki plastikowe - tam woku nie ma a (przynajmniej w teorii) ów plastik nie przejmuje żadnej chemii. Wydatek też tylko jednorazowy, poza tym można przypisać ramki do ula i tylko danym zestawem rotować.
Ramki bez węzy też są ok, ale jak pisałem u mnie i tak muszę skądś węzę do części rodzin kupić.
Cytuj ten post
#25
(08.09.2016, 14:07)Popszczelony napisał(a): Przegrzany  - czyli wielokrotnie grzany w autoklawie.
Przerobiony - wielokrotnie był węzą i plastrem

Z ust mi to wyjąłeś. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#26
(08.09.2016, 14:55)MN napisał(a): Bartku, masz 100% racji. Ewentualnie można przejść na ramki plastikowe - tam woku nie ma a (przynajmniej w teorii) ów plastik nie przejmuje żadnej chemii. Wydatek też tylko jednorazowy, poza tym można przypisać ramki do ula i tylko danym zestawem rotować.
Ramki bez węzy też są ok, ale jak pisałem u mnie i tak muszę skądś węzę do części rodzin kupić.

Z z jakiego plastyku jest ta węza plastykowa? Proszę o podanie oznaczenia. Zaraz się przekonamy czy to rzeczywiście wysokiej klasy plastyk do kontaktu z żywnością i czy rzeczywiście nie nie przechodzi z plastyku do wosku i miodu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#27
no u mnie plastik w ogóle nie wchodzi w grę.
kiedyś zastanawiałem się przez chwilę jak jeszcze wierzyłem w potrzebę zmniejszenia pszczoły przed jakąkolwiek jej szansą na przeżycie. wówczas myślałem wrzucać po trochę ramek takich na 1 sezon. teraz to już sam nie wiem czemu tak myślałem Oczko hehe
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#28
U mnie też z powodów jasnych ale ciekaw jestem z jakiej jakości plastyku jest ta węza.
Bo jeśli by to byłby np. HDPE bez bisfenolu, tak jak wysokiej jakości opakowania spożywcze, to rzeczywiście mogłoby dla konsumenta okazać się, ze owa węza lepsza niż zamitrazowany wielokrotnie wosk z węzy. A być może i dla pszczół kto wie.

Podejrzewam jednak nieśmiało to, że to gówniany tani plastyk tak jak te wszystkie akcesoria do ula jak przegonki, poławiaczki itd.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#29
(08.09.2016, 12:17)bonluk napisał(a): Jaka waszym zdaniem powinna być cena czystego wosku?
Czysty wosk to wosk bez domieszek parafinowych itp. oraz bez pozostałości substancji chemicznych wprowadzonych do ula w postaci leków i nie tylko.

Tak liczę mniej więcej w granicach 100 zł. Taka cena to nie zysk dla pszczelarza ale bariera ekonomiczna.
Cytuj ten post
#30
(08.09.2016, 14:15)flamenco108 napisał(a):
(08.09.2016, 14:09)MN napisał(a): Spytacie, po co, dlaczego? Ano zdarza mi się sprzedawać całe rodziny pszczele, a nie każdy chce widzieć u siebie w rodzinie 10 ramkowej 3 ramki zabudowy trutowej, która przez 3/4 roku jest po prostu pustym plastrem.

Choć uznaję, bo czytałem, wyniki badań dot. kontaminacji wosku, trudno mi sobie wyobrazić ten zróżnicowany rynek wosku przemysłowego, niezatrutego, potem jeszcze nieprzegrzewaneg... Zaprząta mnie tylko problem taki, że z woskiem jest więcej roboty niż z czymkolwiek innym, a nawet idąc na łatwiznę i kupując węzę w sklepie, płacę za arkusz drożej niż za drewnianą ramkę. A pełna liczba owęzowanych ramek w ulu kosztuje drożej niż sam ul. I tu przeżyłem pewne zaskoczenie parę miesięcy temu, jak mi to wyszło na papierze... Nic nie jest dla mnie bardziej przekonujące, by podążyć drogą ramek bezwęzowych Oczko

A wliczałeś czas poświęcony na drutowanie i węzowanie? Przecież to odbiera przyjemnośc z pszczelarstwa chyba taka dłubanina.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post