Szacowanie i monitoring Varroa
#31
(05.04.2018, 10:48)Krzyżak napisał(a): płukanie 300 młodych pszczół w alkoholu.

Załóżmy, że kolonia ma 20 tys. osobników a opłukanie da 10 sztuk V.D. To można ekstrapolować ilość v.d. podróżujących na imago na 666 sztuk.

Pytanie, ile wynosi całkowita ilość Varroa w kolonii 20-tysięcznej, jeżeli na imago jest 666 sztuk?
Cytuj ten post
#32
Żeby ocenić porażenie V. w rodzinie w przedziale skuteczności 90-100% trzeba by robić test alkoholowy i test na czerwiu pszczelim. Wtedy trzeba by opracować jakiś wzór jak połączyć oba wyniki aby pokazały realane wartości V w rodzinie. Tylko, że testy diagnostyczne służ wyłącznie do tego aby dać sygnał do wprowadzenia chemii do rodziny bez refleksji czy jest ona potrzebna czy nie... dlatego one nie muszą być bardzo skuteczne bo napierdzielanka chemiczna jest już wskazana od małych ilości V. na 100 pszczół...
Cytuj ten post
#33
michał79: Z pszczelarskiego punktu widzenia rzeczywista liczba roztoczy w rodzinie pszczelej jest bez znaczenia, zarówno dla leczących, jak i dla nieleczących.

Istotne jest, czy porażenie roztoczami przekroczyło punkt krytyczny, lub możliwość oceny, kiedy ewentualnie przekroczy. Punktem krytycznym jest moment wejścia na równię pochyłą, za którym już tylko radykalne trucie może, choć wcale nie musi, uratować resztki rodziny. Zatem kwota roztoczy nie ma znaczenia, a jedynie abstrakcyjny współczynnik porażenia jest istotny. Przy czym pszczelarze, jak wszyscy ludzie, chcieliby mieć wskaźnik natury ogólnej, z możliwie małą liczbą parametrów. Ten przez ostatnie lata chyba udało się ustalić dość precyzyjnie, po porównaniu wielu powtórzeń testów w różnych metodach:

Monitoring Method |  Number of Varroa Mites in May | Number of Varroa Mites in August
Ether Roll              | 1 mite / 100 bees                     | 2 mites/ 100 bees
Alcohol Wash        | 2 mites / 100 bees                    | 3 mites /100 bees
Sticky Board          |9 mites / 24 hr drop                  |12 mites / 24 hr drop
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#34
Cytat:Punktem krytycznym jest moment wejścia na równię pochyłą, za którym już tylko radykalne trucie może, choć wcale nie musi, uratować resztki rodziny.

Otóż jest to chyba prawda, ale chyba nie do końca.

Doświadczeńsi niektórzy pszczelarze TF wykonują w ramach potrzeby, a wykonywali więcej na etapie przejściowym, różne zabieg biotechniczne w ramach zintegrowanego lub niezintegrowanego zarządzania pasożytem. Choć rzeczywiście według doświadczeńszych, przychodzi taki moment, że już tylko działa środek parazytobójczy. A więc, według informacji od niektórych praktyków, jest moment, gdzie rodzinę, można jeszcze wyciągnąć mniej lub bardziej radykalnymi zabiegami biotechnicznymi, w ramach bardziej lub mniej zintegrowanego zarządzania pasożytem. Inną sprawą jest, czy należy po tym np. wymienić matkę, na tą z rodzin radzących sobie lepiej. Tylko do tego jest potrzebny rzeczywiście monitoring rodzin.
Cytuj ten post
#35
A jak się ten wypracowany próg ma do przypadków rodzin, które podniosły się po głębokim kryzysie (jest kilka takich opisów tutaj na forum)? Pewnie posiadacze takich nie dokonywali pomiarów, ale może ktoś jednak?
Cytuj ten post
#36
(05.04.2018, 13:02)michal79 napisał(a): A jak się ten wypracowany próg ma do przypadków rodzin, które podniosły się po głębokim kryzysie (jest kilka takich opisów tutaj na forum)? Pewnie posiadacze takich nie dokonywali pomiarów, ale może ktoś jednak?

Nie jest to dokładnie odpowiedź na pytanie, ale wydaje mi się, że np. pszczelarze to stosujący nie badali tego dalej, bo nie potrzebowali tego w swoich metodach.
To może być kwestia czego szukają, jakie mają cele. Czy np. szukają tej jednej rodziny na 50 czy pracują nad całą pasieką (czyli odwrotnie bo nad pozostałą resztą 49 uli) systemowo wypracowując odporniejszą populację. Kwestia metody i uznania tego co jest jest większym zyskiem lub stratą. A to już też kwestie subiektywne.

Przykładowo Dworski (Czechy, najdłużej nieleczone rodziny ma 10-11 lat, w tej chwili leczy jedną na 50 dzięki pracy systemowej i selekcji) twierdzi, że zabiegi biotechniczne przy porażeniu B, według jego klasyfikacji, a środki parazytobójcze (KM i Tymol) przy porażeniu C, na jednej rodzinie na 5-10-20-50 (w zależności od postępu selekcji) ratują mu pozostałe rodziny, które nie musza być leczone, dzięki temu, że na tych niektórych wykona radykalne zabiegi biotechniczne, a mniejszą część niektórych punktowo przeleczy (on to nazywa dosłownie punktowym leczeniem). Z tych które według jego metody, zmierzają do zagłady. Później (bo też nie odrazu dla dobra matki) wymienia w nich matkę, na tą rodzin radzących sobie lepiej (według systemu).

Podobnie twierdzi Hans Otto Johnse (Norwegia, nie leczy od 2001). Z tymże on akurat nie leczy interwencyjnie, tylko likwiduje ( w sensie unicestwia) te wybrane rodziny wraz z roztoczami, które w nich są.

Znacznie dłużej jednak nie leczy Ron Hoskins (Wlk. Brytania) bo całej pasieki od 1995.
W wywiadzie na pytanie dlaczego stosuje system i monitoring, a nie: niech się dzieje co chce, odpowiedział mniej więcej tak:: można zastosować "niech się dzieje co chce", ale dobry powolny ewolucyjny system radykalnie zmniejsza możliwość wystąpienia ogromnych strat i utratę całej pasieki (rzecz jasna mowa była o liczniejszych pasiekach niż kilkuulowe).

Podsumowując. Wydaje mi się, że niewielkie prawdopodobieństwo, że jednak te rodziny wybrane systemowo jako odpadające, mogłyby przeżyć, jest tu chyba pomijane, dla dobra całej pasieki i pracy selekcyjnej. Tak mi się wydaje.

Są też inne metody i doświadczenia praktyków, a także wynikające z nich odmienne opinie, a nawet skrajnie różne (jak takie, że w ogóle bezcelowe jest robienie czegokolwiek o czym było napisane powyżej). Wydaje mi się tylko, że wiele może zależeć od lokalnych warunków.
Cytuj ten post
#37
Warroza to maly robaczek.
Kazdy maly robaczek szybko sie przystosowuje.
Jednoczesnie musi występować wiele rozniacych sie populacji.
Z faza foretyczną 6 dni, jak sie przyjelo uwazac, i z faza foretyczną jeden czy dwa dni.
Wystepuja kolonie odporne na amitraz i kumafos, inne sa odporne na tauflawilat. Po kilku latach odporność moze zanikac, o ile pszczelarz zmieni leki.
Z warroza nigdy nic nie wiadomo do konca.
Ja bym zadnemu modelowi matematycznemu nie ufał.
Cytuj ten post
#38
Może głupie pytanie, ale jak w ulu WZ sprawdzać ilość roztocza w ciągu całego roku?

Nie mam otwieranych/wyjmowanych dennic, wylotki szerokie na ok 15cm, żadnych drzwiczek okienek itp, tylko dostęp od góry.
Cytuj ten post
#39
(14.07.2018, 18:38)Miecho napisał(a): Może głupie pytanie, ale jak w ulu WZ sprawdzać ilość roztocza w ciągu całego roku?

Nie mam otwieranych/wyjmowanych dennic, wylotki szerokie na ok 15cm, żadnych drzwiczek okienek itp, tylko dostęp od góry.

Nie sprawdzałem w sezonie ale sprawdzałem osyp zimowy i zrobiłbym tak samo.
Czyli podobnie jak Ostrowska z książce o WZ poleca. Wsunąłbym cienką sklejkę albo sztywny karton zapokostowany, docięty na wymiar dna. Z tymże Ty nie masz drzwiczek. To poważne niedopatrzenie w tego typu ula. Przydają się do wielu rzeczy. Musisz załadować to od góry i wsunąć jak masz małe gniazdo. Jak masz wielkie gniazdo to musisz wyjąć część ramek w Twojej sytuacji.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#40
Może przy pomocy alkoholu na próbce ok. 300 pszczół?
klik
Cytuj ten post
#41
Szkoda, ze nie dorobiłem drzwiczek, remontowałem ule, całkiem je rozłożyłem wymieniałem wierzchnie płyty, wymieniałem kawałkami styropian bo coś go zżarło (barciak?)

Powalczę z wkładkami, 300 pszczół to dużo w przypadku moich odkładów
Cytuj ten post
#42
Pastaga dobrze wskazał. Skupiłem się na metodach dennicowych ale pozostają przecież metody zliczające V na pszczołach. Czerwiu czy dorosłych. Ja nie chcesz zabijać ok. 300 pszczół to jest jeszcze rolowanie w cukrze pudrze. Ale metoda z alko, jest chyba najbardziej skuteczna z tego co wyczytałem. W sensie miarodajna. 300 sztuk to nie jest tak dużo jak się pozornie mogłoby wydawać. To jest 8 godzin (niech będzie, że pół dnia) składania nowych 300 jajeczek przez rozczerwioną matkę plus wychowanie tych 300 nowych pszczół.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#43
Tlumacz sobie to w ten sposob, ze waroza zabije je wszystkie a ty tylko 300.
Aczkolwiek ja sam nie zabijam. Nie potrzebuje monitorowac warozy. Bo co da mi ta informacja, skoro i tak nie leczę rodzin.
Cytuj ten post
#44
Ja nie badam osypu.
Mój tok rozumowania jest taki - Lepiej mieć w ulu 500 szt. zdrowego dręcza niż 50 szt. zainfekowanego wirusami paraliżu czy zdeformowanych skrzydeł czy innym cholerstwem. Jak widać objawy chorób wirusowych - to trzeba się martwić. Jak pszczoły wyglądają zdrowo - to po co wiedzieć ile mają dręcza w ulu?
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#45
(17.09.2018, 19:46)Adam1969 napisał(a): Jak widać objawy chorób wirusowych - to trzeba się martwić. Jak pszczoły wyglądają zdrowo - to po co wiedzieć ile mają dręcza w ulu?

Z tego co się orientuje, Ci co monitorują dręcza wcześniej robią to dlatego, że jak zobaczą już duże porażenie wirusami (a dopiero takie jest widoczne gołym okiem) to już poza martwieniem niewiele pozostaje, jeżeli jest to w drugiej połowie sezonu (jak jest zazwyczaj).

Practical application: as the mite level increases in a colony, DWV may become even more virulent. A late-season application of an extended-release miticide, or even repeated OA vapor treatments, may take too long to reduce the mite level enough to quash the DWV outbreak. And if you wait too long, the bees may not be able to deal with the stress of the treatment itself [8]. Keep in mind that it takes at least several weeks for a colony to recover from a varroa/virus infection and again begin rearing healthy brood. Take home: be proactive rather than reactive.
http://scientificbeekeeping.com/the-varroa-problem-part-14/
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#46
(17.09.2018, 19:46)Adam1969 napisał(a): Ja nie badam osypu.
Mój tok rozumowania jest taki - Lepiej mieć w ulu 500 szt. zdrowego dręcza niż 50 szt. zainfekowanego wirusami paraliżu czy zdeformowanych skrzydeł czy innym cholerstwem. Jak widać objawy chorób wirusowych - to trzeba się martwić. Jak pszczoły wyglądają zdrowo - to po co wiedzieć ile mają dręcza w ulu?

Też nie uważam skali osypu po jakichś paskach (do 6 tygodni w ulu?!) za miarodajny wskaźnik. Daję wiarę tylko badaczom stwierdzającym, że od 70 do 80% osobników przebywa w lecie pod zasklepem, a odymienie apiwarolem zabija 99% tych, co są poza zasklepem.
Cytuj ten post
#47
(17.09.2018, 20:25)Borówka napisał(a):
(17.09.2018, 19:46)Adam1969 napisał(a): Jak widać objawy chorób wirusowych - to trzeba się martwić. Jak pszczoły wyglądają zdrowo - to po co wiedzieć ile mają dręcza w ulu?

Z tego co się orientuje, Ci co monitorują dręcza wcześniej robią to dlatego, że jak zobaczą już duże porażenie wirusami (a dopiero takie jest widoczne gołym okiem) to już poza martwieniem niewiele pozostaje, jeżeli jest to w drugiej połowie sezonu (jak jest zazwyczaj).

Practical application: as the mite level increases in a colony, DWV may become even more virulent. A late-season application of an extended-release miticide, or even repeated OA vapor treatments, may take too long to reduce the mite level enough to quash the DWV outbreak. And if you wait too long, the bees may not be able to deal with the stress of the treatment itself [8]. Keep in mind that it takes at least several weeks for a colony to recover from a varroa/virus infection and again begin rearing healthy brood. Take home: be proactive rather than reactive.
http://scientificbeekeeping.com/the-varroa-problem-part-14/

Zgoda. Ale nastawiamy się na selekcje pszczół co radzą sobie z dręczem, prawda? Muszą mieć presje ze strony pasożyta. Jak inaczej je selekcjonować? Myślę, że tak do połowy sierpnia można próbować coś robić - dołożyć ramkę, dwie czerwiu ze zdrowej rodziny a zabrać im ramkę dwie ich chorego czerwiu. Wymienić matkę. w ostateczności dać tymol - sprawdzałem i działa. Pod koniec sezonu to zgoda pełna że już nic nie pomoże. No ale na tym polega selekcja...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#48
Pytałeś o sens wcześniejszego monitoringu, więc odpowiedziałem Ci na ile rozumiem, powody tych co to wdrażają systemowo.

Co do selekcji na odporność. No własnie tak działa Randy Oliver na dużej ilości uli, którego zalinkowałem. Przejrzyj jego stronę, a zwłaszcza sekcję odnośnie problemu z dręczem. On selekcjonuje na odporność (a konkretnie na niskie porażenie dręczem za pomocą monitoringu) nie doprowadzając do upadku uli z powodu chorób związanych z porażeniem pasożytem, a tym samym rozprzestrzeniania się zjadliwych form mite bomb i zjadliwszych wirusów. Dla niego to bardzo ważne, z tego co pisze. A sam monitoring jest kluczowy u niego w selekcji na odporność.

Chodzi Ci o Test Bonda, czyli zostawienie rodzin i sprawdzanie, która przeżyła, w doprowadzeniu pasieki do wysokiej śmiertelności, z powodu dużego porażenia chorobami. Jest to jedna z metod, ale nie jedyna. Ma swoje wady i zalety. Jak każda metoda. O innych metodach m.in. za pomocą monitoringu, które zakończyły się sukcesami w selekcji na odporność, pisałem m.in. tutaj:

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=919&pid=49764#pid49764
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#49
Cytat:Wymienić matkę

Moim aktualnym zdaniem, wymiana matki na tę z genami prawdopodobnie lub być może odporniejszymi (czyli SOFT BOND TEST) do porażonej rodziny, a w dodatku z widocznym porażeniem gołym okiem, nie ma żadnego sensu.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#50
(18.09.2018, 08:09)Borówka napisał(a): Pytałeś o sens wcześniejszego monitoringu, więc odpowiedziałem Ci na ile rozumiem, powody tych co to wdrażają systemowo.

Co do selekcji na odporność. No własnie tak działa Randy Oliver na dużej ilości uli, którego zalinkowałem. Przejrzyj jego stronę, a zwłaszcza sekcję odnośnie problemu z dręczem. On selekcjonuje na odporność (a konkretnie na niskie porażenie dręczem za pomocą monitoringu) nie doprowadzając do upadku uli z powodu chorób związanych z porażeniem pasożytem, a tym samym rozprzestrzeniania się zjadliwych form mite bomb i zjadliwszych wirusów. Dla niego to bardzo ważne, z tego co pisze. A sam monitoring jest kluczowy u niego w selekcji na odporność.

Chodzi Ci o Test Bonda, czyli zostawienie rodzin i sprawdzanie, która przeżyła, w doprowadzeniu pasieki do wysokiej śmiertelności, z powodu dużego porażenia chorobami. Jest to jedna z metod, ale nie jedyna. Ma swoje wady i zalety. Jak każda metoda. O innych metodach m.in. za pomocą monitoringu, które zakończyły się sukcesami w selekcji na odporność, pisałem m.in. tutaj:

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=919&pid=49764#pid49764

A Randy ma pasieki TF które funkcjonują? 
Cytuj ten post
#51
(18.09.2018, 08:24)bonluk napisał(a): A Randy ma pasieki TF które funkcjonują? 

Nie wiem. Ale ma Hans Otto Johnse (od 2001), Ron Hoskins (od 1995 roku) czy Leosz Dworski (leczy aktualnie ok 1/50 stopniowo do tego dochodząc w przeszłości).
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#52
Pytam z ciekawości bo skoro robi to wszystko aby mieć odporne pszczoły to robi to po to aby nie leczyć?
Cytuj ten post
#53
Jest też teoria, że kiedy warroza wchodzi po kilka sztuk do komórki, i rozmnaża między dalej spokrewnionymi osobnikami, to wychodzi silniejsza na zimę. Ile w tym prawdy - nie wiem. Jeśli choć trochę, to jest to późne wycinanie inwestycją w przyszły rok, na pewno nie środkiem doraźnym.
Cytuj ten post
#54
(18.09.2018, 08:29)bonluk napisał(a): Pytam z ciekawości bo skoro robi to wszystko aby mieć odporne pszczoły to robi to po to aby nie leczyć?

Myślę, ze możesz zaspokoić ciekawość po prostu czytając całą sekcję: 
Breeding Resistant Bees

http://scientificbeekeeping.com/varroa-management/breeding-resistant-bees/

Ale tak. Ostatecznym celem jest racjonalne TF. Oczywiście do celów komercyjnych w jego wypadku.

Practical point: we don’t need 100% bulletproof bees to make beekeeping much easier. Although our eventual goal is to have bees that need zero mite management, in the interim, running strains that simply reduce the need for treatment would be a big plus. Bees that exhibit only a moderate degree of mite resistance can allow beekeepers to dispense with the comb-contaminating synthetic miticides altogether.

http://scientificbeekeeping.com/the-varroa-problem-part-6a/
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#55
Tyle mi wystarczy... czyli nie o to chodzi aby złapać a gonić króliczka. Tak jak myślałem.
Cytuj ten post
#56
(18.09.2018, 08:47)bonluk napisał(a): Tyle mi wystarczy... czyli nie o to chodzi aby złapać a gonić króliczka. Tak jak myślałem.

Szczerze pisząc ja też nie mam pewności, że np. pasieka Webstera złapała króliczka, jeśli chodzi o wyprodukowanie odpornych pszczół TF. Sam Webster nie twierdzi, że ma pszczoły odporne.

To jest system pasieki TF (rzeczywiście w 100% udany  w tamtych warunkach i przynoszący satysfakcję w tym biznesową), który ściga się z warrozą w wyścigu kto więcej się namnoży i przy okazji pszczelarz toleruje wysokie straty (ale nie sądzę aby bliskie 100%, bo przygotowanie do tego procesu było racjonalnie skalkulowane). A czy on wyprodukował odporne pszczoły TF, to ciężko powiedzieć.

Sprawdzianem byłby dla mnie test np. pszczół Palmera (z racji podobnej gospodarki w tym samym stanie) i pszczół Webstera, osadzając je w ilości po 100 minimum rodzin, pozostawionych w tym samym warunkach na kilka lat całkowicie bez opieki, monitorując ich przeżywalność. Te, które w identycznych warunkach zaliczyłyby statystycznie istotną mniejszą śmiertelność, a być może także brak radykalnych wąskich gardeł, byłyby bardziej odpornymi pszczołami TF.

EDYTA:
Jeżeli grałbym zakłady, to stawiałbym rzecz jasna pieniądze na pszczoły wyprodukowane przez Webstera. Uśmiech

Odrazu zaznaczam co to są dla mnie pszczoły odporne TF.
Tu powtórzę co napisałem w 2016, bo rozbieżności co do tego też były duże:
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=903&pid=26383#pid26383
Cytat:"Dla mnie rodzina TF to rodzina która ma realną szanse przeżyć bez pomocy człowieka w ulu czy naturalnie w dziupli, dachu kościoła czy gdziekolwiek się wybierze, dłużej niż kilka lat (powiedzmy 3-4 lata). Wyda w między czasie rój który będzie miał  szanse przeżyć bez potrzeby opieki człowieka i będzie w stanie wydać kolejny rój.

Pszczoły TF to po prostu jakaś populacja tych pszczół która z większymi lub mniejszymi spadkami potrafi tak trwać. Może być to populacja pasieki na przykład."

Zamiast roju, który ma potencjał przeżyć, może być pszczelarski samowystarczalny duży odkład czy sztuczny rój z tej rodziny.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#57
Oczko
Cytuj ten post
#58
(18.09.2018, 08:47)bonluk napisał(a): Tyle mi wystarczy... czyli nie o to chodzi aby złapać a gonić króliczka. Tak jak myślałem.

W pewnym sensie masz rację. Tylko z punktu widzenia dążenia do rodzin odpornych Ty wyprzedzasz go pewnie o 2 lata... Innymi słowy on początkuje. Podobnie do Kuby Randy opowiada o metodach, które właśnie wynalazł, ale sam często jeszcze nie sprawdził kompletnie. O metodzie flotacji alkoholowej na dużej liczbie rodzin opowiedział po pierwszym lub drugim sezonie wdrożenia u siebie. A być może tuż po pierwszym sezonie, jak by wynikało z jego odpowiedzi, której mi udzielił:

Cytat:I started this year with 1000 hives to be monitored.  Now, after 4 rounds of mite washes, I've got 50 left that are still maintaining low mite levels without treatment.  Not a single colony died from varroa during the process--death of hives is unnecessary.  I will breed next spring from the best of those 50.  The entire program for the season required under 100 man hours.  It is the most cost-effective program that I can think of..

Generalnie Randy nie wierzy, że można prowadzić zawodową/towarową pasiekę kompletnie bez leczenia, ale uważa, że pasieka hodowlana powinna opierać się o pszczoły odporne. Na ile go zrozumiałem. Dlatego zaczął kombinować w tę stronę. Czyli on dopiero zaczyna Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#59
(18.09.2018, 09:16)flamenco108 napisał(a): Generalnie Randy nie wierzy, że można prowadzić zawodową/towarową pasiekę kompletnie bez leczenia,

Trzeba go spiknąć z Jacuchem. Uśmiech
O ile definicja leczenia się zgadza. Dla mnie na przykład odtwarzanie procesu rójki nie jest leczeniem. Dla niego może być...
Cytuj ten post
#60
(18.09.2018, 09:25)michal79 napisał(a):
(18.09.2018, 09:16)flamenco108 napisał(a): Generalnie Randy nie wierzy, że można prowadzić zawodową/towarową pasiekę kompletnie bez leczenia,

Trzeba go spiknąć z Jacuchem.  Uśmiech
O ile definicja leczenia się zgadza. Dla mnie na przykład odtwarzanie procesu rójki nie jest leczeniem. Dla niego może być...

Może trzeba by dodać, że chodzi o standardy amerykańskie pasieki zawodowej/towarowej (minimum 500 uli). Łącznie z wywożeniem na migdałowce, co jest u niego główną częścią zarobku.

Nie mówiąc już o tym, że każdy ma inne potrzeby dochodowe, więc takie porównania moim zdaniem są niemiarodajne bez wzięcia pod uwagę tych aspektów.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post