Szacowanie i monitoring Varroa
#31
(05.04.2018, 10:48)Krzyżak napisał(a): płukanie 300 młodych pszczół w alkoholu.

Załóżmy, że kolonia ma 20 tys. osobników a opłukanie da 10 sztuk V.D. To można ekstrapolować ilość v.d. podróżujących na imago na 666 sztuk.

Pytanie, ile wynosi całkowita ilość Varroa w kolonii 20-tysięcznej, jeżeli na imago jest 666 sztuk?
Cytuj ten post
#32
Żeby ocenić porażenie V. w rodzinie w przedziale skuteczności 90-100% trzeba by robić test alkoholowy i test na czerwiu pszczelim. Wtedy trzeba by opracować jakiś wzór jak połączyć oba wyniki aby pokazały realane wartości V w rodzinie. Tylko, że testy diagnostyczne służ wyłącznie do tego aby dać sygnał do wprowadzenia chemii do rodziny bez refleksji czy jest ona potrzebna czy nie... dlatego one nie muszą być bardzo skuteczne bo napierdzielanka chemiczna jest już wskazana od małych ilości V. na 100 pszczół...
Cytuj ten post
#33
michał79: Z pszczelarskiego punktu widzenia rzeczywista liczba roztoczy w rodzinie pszczelej jest bez znaczenia, zarówno dla leczących, jak i dla nieleczących.

Istotne jest, czy porażenie roztoczami przekroczyło punkt krytyczny, lub możliwość oceny, kiedy ewentualnie przekroczy. Punktem krytycznym jest moment wejścia na równię pochyłą, za którym już tylko radykalne trucie może, choć wcale nie musi, uratować resztki rodziny. Zatem kwota roztoczy nie ma znaczenia, a jedynie abstrakcyjny współczynnik porażenia jest istotny. Przy czym pszczelarze, jak wszyscy ludzie, chcieliby mieć wskaźnik natury ogólnej, z możliwie małą liczbą parametrów. Ten przez ostatnie lata chyba udało się ustalić dość precyzyjnie, po porównaniu wielu powtórzeń testów w różnych metodach:

Monitoring Method |  Number of Varroa Mites in May | Number of Varroa Mites in August
Ether Roll              | 1 mite / 100 bees                     | 2 mites/ 100 bees
Alcohol Wash        | 2 mites / 100 bees                    | 3 mites /100 bees
Sticky Board          |9 mites / 24 hr drop                  |12 mites / 24 hr drop
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#34
Cytat:Punktem krytycznym jest moment wejścia na równię pochyłą, za którym już tylko radykalne trucie może, choć wcale nie musi, uratować resztki rodziny.

Otóż jest to chyba prawda, ale chyba nie do końca.

Doświadczeńsi niektórzy pszczelarze TF wykonują w ramach potrzeby, a wykonywali więcej na etapie przejściowym, różne zabieg biotechniczne w ramach zintegrowanego lub niezintegrowanego zarządzania pasożytem. Choć rzeczywiście według doświadczeńszych, przychodzi taki moment, że już tylko działa środek parazytobójczy. A więc, według informacji od niektórych praktyków, jest moment, gdzie rodzinę, można jeszcze wyciągnąć mniej lub bardziej radykalnymi zabiegami biotechnicznymi, w ramach bardziej lub mniej zintegrowanego zarządzania pasożytem. Inną sprawą jest, czy należy po tym np. wymienić matkę, na tą z rodzin radzących sobie lepiej. Tylko do tego jest potrzebny rzeczywiście monitoring rodzin.
Cytuj ten post
#35
A jak się ten wypracowany próg ma do przypadków rodzin, które podniosły się po głębokim kryzysie (jest kilka takich opisów tutaj na forum)? Pewnie posiadacze takich nie dokonywali pomiarów, ale może ktoś jednak?
Cytuj ten post
#36
(05.04.2018, 13:02)michal79 napisał(a): A jak się ten wypracowany próg ma do przypadków rodzin, które podniosły się po głębokim kryzysie (jest kilka takich opisów tutaj na forum)? Pewnie posiadacze takich nie dokonywali pomiarów, ale może ktoś jednak?

Nie jest to dokładnie odpowiedź na pytanie, ale wydaje mi się, że np. pszczelarze to stosujący nie badali tego dalej, bo nie potrzebowali tego w swoich metodach.
To może być kwestia czego szukają, jakie mają cele. Czy np. szukają tej jednej rodziny na 50 czy pracują nad całą pasieką (czyli odwrotnie bo nad pozostałą resztą 49 uli) systemowo wypracowując odporniejszą populację. Kwestia metody i uznania tego co jest jest większym zyskiem lub stratą. A to już też kwestie subiektywne.

Przykładowo Dworski (Czechy, najdłużej nieleczone rodziny ma 10-11 lat, w tej chwili leczy jedną na 50 dzięki pracy systemowej i selekcji) twierdzi, że zabiegi biotechniczne przy porażeniu B, według jego klasyfikacji, a środki parazytobójcze (KM i Tymol) przy porażeniu C, na jednej rodzinie na 5-10-20-50 (w zależności od postępu selekcji) ratują mu pozostałe rodziny, które nie musza być leczone, dzięki temu, że na tych niektórych wykona radykalne zabiegi biotechniczne, a mniejszą część niektórych punktowo przeleczy (on to nazywa dosłownie punktowym leczeniem). Z tych które według jego metody, zmierzają do zagłady. Później (bo też nie odrazu dla dobra matki) wymienia w nich matkę, na tą rodzin radzących sobie lepiej (według systemu).

Podobnie twierdzi Hans Otto Johnse (Norwegia, nie leczy od 2001). Z tymże on akurat nie leczy interwencyjnie, tylko likwiduje ( w sensie unicestwia) te wybrane rodziny wraz z roztoczami, które w nich są.

Znacznie dłużej jednak nie leczy Ron Hoskins (Wlk. Brytania) bo całej pasieki od 1995.
W wywiadzie na pytanie dlaczego stosuje system i monitoring, a nie: niech się dzieje co chce, odpowiedział mniej więcej tak:: można zastosować "niech się dzieje co chce", ale dobry powolny ewolucyjny system radykalnie zmniejsza możliwość wystąpienia ogromnych strat i utratę całej pasieki (rzecz jasna mowa była o liczniejszych pasiekach niż kilkuulowe).

Podsumowując. Wydaje mi się, że niewielkie prawdopodobieństwo, że jednak te rodziny wybrane systemowo jako odpadające, mogłyby przeżyć, jest tu chyba pomijane, dla dobra całej pasieki i pracy selekcyjnej. Tak mi się wydaje.

Są też inne metody i doświadczenia praktyków, a także wynikające z nich odmienne opinie, a nawet skrajnie różne (jak takie, że w ogóle bezcelowe jest robienie czegokolwiek o czym było napisane powyżej). Wydaje mi się tylko, że wiele może zależeć od lokalnych warunków.
Cytuj ten post
#37
Warroza to maly robaczek.
Kazdy maly robaczek szybko sie przystosowuje.
Jednoczesnie musi występować wiele rozniacych sie populacji.
Z faza foretyczną 6 dni, jak sie przyjelo uwazac, i z faza foretyczną jeden czy dwa dni.
Wystepuja kolonie odporne na amitraz i kumafos, inne sa odporne na tauflawilat. Po kilku latach odporność moze zanikac, o ile pszczelarz zmieni leki.
Z warroza nigdy nic nie wiadomo do konca.
Ja bym zadnemu modelowi matematycznemu nie ufał.
Cytuj ten post
#38
Może głupie pytanie, ale jak w ulu WZ sprawdzać ilość roztocza w ciągu całego roku?

Nie mam otwieranych/wyjmowanych dennic, wylotki szerokie na ok 15cm, żadnych drzwiczek okienek itp, tylko dostęp od góry.
Cytuj ten post
#39
(14.07.2018, 18:38)Miecho napisał(a): Może głupie pytanie, ale jak w ulu WZ sprawdzać ilość roztocza w ciągu całego roku?

Nie mam otwieranych/wyjmowanych dennic, wylotki szerokie na ok 15cm, żadnych drzwiczek okienek itp, tylko dostęp od góry.

Nie sprawdzałem w sezonie ale sprawdzałem osyp zimowy i zrobiłbym tak samo.
Czyli podobnie jak Ostrowska z książce o WZ poleca. Wsunąłbym cienką sklejkę albo sztywny karton zapokostowany, docięty na wymiar dna. Z tymże Ty nie masz drzwiczek. To poważne niedopatrzenie w tego typu ula. Przydają się do wielu rzeczy. Musisz załadować to od góry i wsunąć jak masz małe gniazdo. Jak masz wielkie gniazdo to musisz wyjąć część ramek w Twojej sytuacji.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#40
Może przy pomocy alkoholu na próbce ok. 300 pszczół?
klik
Cytuj ten post
#41
Szkoda, ze nie dorobiłem drzwiczek, remontowałem ule, całkiem je rozłożyłem wymieniałem wierzchnie płyty, wymieniałem kawałkami styropian bo coś go zżarło (barciak?)

Powalczę z wkładkami, 300 pszczół to dużo w przypadku moich odkładów
Cytuj ten post
#42
Pastaga dobrze wskazał. Skupiłem się na metodach dennicowych ale pozostają przecież metody zliczające V na pszczołach. Czerwiu czy dorosłych. Ja nie chcesz zabijać ok. 300 pszczół to jest jeszcze rolowanie w cukrze pudrze. Ale metoda z alko, jest chyba najbardziej skuteczna z tego co wyczytałem. W sensie miarodajna. 300 sztuk to nie jest tak dużo jak się pozornie mogłoby wydawać. To jest 8 godzin (niech będzie, że pół dnia) składania nowych 300 jajeczek przez rozczerwioną matkę plus wychowanie tych 300 nowych pszczół.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#43
Tlumacz sobie to w ten sposob, ze waroza zabije je wszystkie a ty tylko 300.
Aczkolwiek ja sam nie zabijam. Nie potrzebuje monitorowac warozy. Bo co da mi ta informacja, skoro i tak nie leczę rodzin.
Cytuj ten post