Co w trawie piszczy o tej porze? cz.2
#61
Jestem ciekaw jak to dalej będzie szło a zimy by się przydały prawdziwe z mrozem i śniegiem...
#62
(22.09.2016, 17:40)bonluk napisał(a): Jestem ciekaw jak to dalej będzie szło a zimy by się przydały prawdziwe z mrozem i śniegiem...

tylko nie więcej (a raczej mniej) niż -10, bo mi woda zamarza na piętrze Duży uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
#63
Raczej przydałby by się ustabilizowane temperatury a nie tak jak teraz skoki po prawie 20 stopni w ciągu dnia.
#64
(22.09.2016, 18:17)MirusB napisał(a): Raczej przydałby by się ustabilizowane temperatury a nie tak jak teraz skoki po prawie 20 stopni w ciągu dnia.

Mi nie przeszkadza i pszczołom chyba też skoro latają jeszcze po resztki nektary i niosą sporo pyłku jak u mnie. Uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#65
A mi akurat przeszkadzają nie mogę się przyzwyczaić do temperatury. Z mrozami nie mam probleu natomiast jak robi się cieplej to zaczynam umierać
#66
(22.09.2016, 17:40)bonluk napisał(a): Jestem ciekaw jak to dalej będzie szło a zimy by się przydały prawdziwe z mrozem i śniegiem...

A gospodarka pied...lnie na łeb na szyję.
#67
(22.09.2016, 18:39)Krzyżak napisał(a):
(22.09.2016, 17:40)bonluk napisał(a): Jestem ciekaw jak to dalej będzie szło a zimy by się przydały prawdziwe z mrozem i śniegiem...

A gospodarka pied...lnie na łeb na szyję.

a to czemu? zimy nas pokonają? Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
#68
Polska gospodarka w dużej mierze jest uzależniona od budownictwa /jest bum w budownictwie to jest dobrze w gospodarce/. Przy ostrych i śnieżnych zimach w budownictwie plajta.

p.s. juto koło 23:30 wyjaśnię Ci to szczegółowo Oczko
#69
(22.09.2016, 18:28)MirusB napisał(a): A mi akurat przeszkadzają nie mogę się przyzwyczaić do temperatury. Z mrozami nie mam probleu natomiast jak robi się cieplej to zaczynam umierać

Tyle, że 20 stopni to żaden upał jeszcze.

Pszczoły są zadowolone bo mogą sobie poznosić jeszcze to i owo.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#70
Ok powiem tak ja powyżej 20 stopni umieram a ostanie skoki temperatury były niemiłosiernie duże jak dla mnie skoki po 20-15 stopni są zabójcze dla wszystkich organizmów.
#71
(22.09.2016, 18:53)MirusB napisał(a): Ok powiem tak ja powyżej 20 stopni umieram a ostanie skoki temperatury były niemiłosiernie duże jak dla mnie skoki po 20-15 stopni są zabójcze dla wszystkich organizmów.

Heh a skąd taka teoria. Zabójcze? Ja rozumiem, że możesz mieć i są indywidualne preferencje.  Ale ogólnie to przecież to śmieszne małe skoki temperatury dobowo w porównaniu do tych jakie mieli dobrze rozwijający się Aborygeni w Australii czy Tuaregowie na Saharze chociażby.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#72
No właśnie przykłady które podałeś nijak się mają do europy środkowo-wschodniej.
#73
(22.09.2016, 18:57)MirusB napisał(a): No właśnie przykłady które podałeś nijak się mają do europy środkowo-wschodniej.

Ale przecież to co teraz jest jest najzupełniej normalne dla tej części świata. Wrzesień ma prawo być mocno słoneczny jeszcze i był nawet wtedy kiedy były mroźne zimy.

Ogólnie co to za amplituda teraz? Przecież teraz jest dość ciepło jak na wczesną noc bo 12,5 stopnia. Przy takiej temp. to przedwojenne już latają normalnie.

Przykłady podałem aby obalić Twą teorie, że takie małe amplitudy dobowe są zabójcze dla organizmów. Duży uśmiech

p.s. pomijam już to, że operujesz temperaturą w Słońcu a ta nawet podczas zimy na prawo być odpowiednio większa przez promieniowanie podczerwone i ta zamiana (pomiędzy cienień a pełnym Słońcem) zawsze jest dość znacząca, nawet na mrozie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#74
Uważam że nie obaliłeś. Mówię o skokach po 20-15 stopni
#75
(22.09.2016, 19:07)MirusB napisał(a): Uważam że nie obaliłeś. Mówię o skokach po 20-15 stopni

NO jak nie obaliłem.
Piszesz, ze jest zabójcza dla organizmów a ja podaję przykłady populacji ludzkich które bez problemu żyły w dużo dużo większej amplitudzie dobowej. Tak więc obaliłem. I dalej można mnóstwo przykładów podawać.
Po za tym teraz nie ma takich skoków bo aby były to w cieniu musiało by być 20 stopni a o świcie zero a tak nie ma.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#76
Prawdę powiedziawszy to przydało by się parę ciepłych dni tak z temperaturą powyżej 20 stopni bo mi matka musi się jeszcze w jednej strutowiałej rodzinie unasiennić.
#77
Ech... We wtorek położyłem klateczkę w bezmatku. Dziś pojechałem z najlepszą z żon sprawdzić, co i jak - i dobrze zrobiłem, bo całe towarzystwo wciąż siedziało w klateczce. Ogłupiałe pszczoły chyba to olały, ciasta nie tknęły - a może tymol im przeszkodził? Wypuściliśmy matkę, zniknęła między plastrami. I oby teraz zdołała uruchomić produkcję na końcówkę sezonu - taki mały eksperyment, zamiast klasycznego łączenia...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
#78
Też próbowałem pierwsze poddać im matkę ale bez sukcesu, wsadziłem więc ramkę czerwiu na wygryzieniu po tygodniu ramkę swieżo zaczerwioną i tydzień temu była, biegała po ulu młoda matka tyle, że pogoda się załamała i nie wiem czy się unasienniła.
#79
Było mówić, że potrzebujesz matkę UN. Dziś połączyłem kilka ulików weselnych w których były matki UN.
Teraz się pewnie mordują Uśmiech
#80
Może w jakimś bezmatku przechowały się jeszcze trutnie, ale w normalnych rodzinach nie widziałem żadnego.
W tamtym roku w połowie września, jedna z rodzin u mnie uparła się zrobić cichą wymianę i na wiosnę była strutowiała matka, a rodzina do połączenia. Pszczoły niezupełnie zawsze robią co dla nich dobre (choć może dla gatunku to jednak dobre, gdy kiepskie geny nie idą dalej).

Kiedyś już się martwiłem, że pszczołom za ciepło zimą i pomyślałem o zastosowaniu stebnika do trzymania pszczół w stabilnie chłodnej atmosferze. Na dużą skalę można by nawet zbudować hale z regulowaną atmosferą do przechowywania większej liczby uli (podobno są takie w Kanadzie, ale do ochrony przed mrozem). Ale to utopia i nonsens ;-)
W cieplejszych krajach są pszczoły i jakoś żyją. Tyle że mróz trzyma różne robactwo i choroby na dystans.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Z aktualności:
wczoraj się okazało że jeden ul u mnie został obrabowany do cna, została tylko ramka pierzgi i kilka martwych pszczół na dennicy.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
#81
Akurat u mnie po rodzinach jeszcze jakieś trutnie są a w tej rodzinie gdzie jest ta matka to nawet sporo czerwiu trutowego jest po trutówkach tyle, że pogoda fatalna i mało co lata.
#82
Jak będzie pogoda to bez problemu się unasienni. Trutnie są cały rok choć w książkach trochę inaczej piszą Uśmiech
#83
(22.09.2016, 22:43)Krzyżak napisał(a): Jak będzie pogoda to bez problemu się unasienni. Trutnie są cały rok choć w książkach trochę inaczej piszą Uśmiech

Dziś sprawdziłem i czerwi już ze cztery dni Uśmiech ale ulga. Piękna jak i matka (pomarańcz).
#84
Też się dołączę do tego wątku. U mnie dziwna sytuacja. Jedna rodzina miała już garstke czarwiu i wszystko zalane. Niedawno przyszłem do ula z zamiarem ostatniego przeglądu a tu pełno czerwiu. I padła mi chyba matka w jednym ulu, tylko się zastanawiam czy ją likwidować czy może podać matkę tą co mi nie czerwiła bo już ponad 20 dni siedzi w klateczce ale żyje, choć połowa pszczół już padła.
#85
(23.09.2016, 18:18)Pieteros623 napisał(a): Też się dołączę do tego wątku. U mnie dziwna sytuacja. Jedna rodzina miała już garstke czarwiu i wszystko zalane. Niedawno przyszłem do ula z zamiarem ostatniego przeglądu a tu pełno czerwiu. I padła mi chyba matka w jednym ulu, tylko się zastanawiam czy ją likwidować czy może podać matkę tą co mi nie czerwiła bo już ponad 20 dni siedzi w  klateczce ale żyje, choć połowa pszczół już padła.

Zlikwidujesz to na wiosnę nie będzie nic. Poddasz matkę to na wiosnę być może coś będzie.
#86
(23.09.2016, 18:18)Pieteros623 napisał(a): Też się dołączę do tego wątku. U mnie dziwna sytuacja. Jedna rodzina miała już garstke czarwiu i wszystko zalane. Niedawno przyszłem do ula z zamiarem ostatniego przeglądu a tu pełno czerwiu. I padła mi chyba matka w jednym ulu, tylko się zastanawiam czy ją likwidować czy może podać matkę tą co mi nie czerwiła bo już ponad 20 dni siedzi w  klateczce ale żyje, choć połowa pszczół już padła.

Połącz.
#87
No ja dzisiaj pożegnałem się w tym sezonie już chyba definitywnie z pszczołami... Posprawdzałem czy zapasy ok, zabezpieczyłem w lesie od kun i innych gryzoni i chyba to by było na tyle...

Mam 2 małe uliki weselne, które zostawiam do zimowli tam chyba jeszcze będę musiał zajrzeć albo wsadzić po słoiku miodu. Matki zostały a szkoda mi je niszczyć...
#88
(27.09.2016, 17:12)bonluk napisał(a): No ja dzisiaj pożegnałem się w tym sezonie już chyba definitywnie z pszczołami... Posprawdzałem czy zapasy ok, zabezpieczyłem w lesie od kun i innych gryzoni i chyba to by było na tyle...

Mam 2 małe uliki weselne, które zostawiam do zimowli tam chyba jeszcze będę musiał zajrzeć albo wsadzić po słoiku miodu. Matki zostały a szkoda mi je niszczyć...

A nie myślałeś żeby uprawdopodobnić przeżycie ulika weselnego zimą aby obłożyć je kostkami słomy albo postawić w jakieś sieni czy coś w tym stylu?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
#89
(27.09.2016, 17:17)Borówka napisał(a):
(27.09.2016, 17:12)bonluk napisał(a): No ja dzisiaj pożegnałem się w tym sezonie już chyba definitywnie z pszczołami... Posprawdzałem czy zapasy ok, zabezpieczyłem w lesie od kun i innych gryzoni i chyba to by było na tyle...

Mam 2 małe uliki weselne, które zostawiam do zimowli tam chyba jeszcze będę musiał zajrzeć albo wsadzić po słoiku miodu. Matki zostały a szkoda mi je niszczyć...

A nie myślałeś żeby uprawdopodobnić przeżycie ulika weselnego zimą aby obłożyć je kostkami słomy albo postawić w jakieś sieni czy coś w tym stylu?

Nie ma to żadnego znaczenia według mnie... Uliki ze styroduru na 3-4 korpusach. Miejsca sporo i tylko od pszczół zależy czy przeżyją bo pokarm też chyba mają...
#90
Prezentowałem w cz.1 filmik z dziwnym zachowaniem pszczół (nie można zacytować). Pokazywałem zdjęcia czerwiu, matka też była. Rodzina dalej zachowuje się dziwnie, chyba jednak wykańcza ją jakiś wirus.





Film robiony wieczorową porą jak już większość rodzin nie była bardzo aktywna. Przy okazji widać w pełnej krasie korpus wprost z toruńskiej manufaktury Oczko