Co w trawie piszczy o tej porze? cz.2
(10.03.2017, 14:22)Borówka napisał(a):
(10.03.2017, 14:15)Popszczelony napisał(a): Mam nadzieję że nie się nie przyjmą. Bo będą obrywać obnuża i strata, a na to polski pszczelarz nie pójdzie.

A poławiacze pyłku nie obrywają?

A widziałeś kiedyś kulawą pszczołę?
(10.03.2017, 14:29)MN napisał(a):
(10.03.2017, 14:22)Borówka napisał(a):
(10.03.2017, 14:15)Popszczelony napisał(a): Mam nadzieję że nie się nie przyjmą. Bo będą obrywać obnuża i strata, a na to polski pszczelarz nie pójdzie.

A poławiacze pyłku nie obrywają?

A widziałeś kiedyś kulawą pszczołę?

Ja nie ale ja nie używam tego narzędzi ani nie przeglądałem żadnego ula który używał.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Nie wiem czy poławiacze obrywają odnuża - ale na pewno obnuża Uśmiech
Dlatego jednoznacznie konstrukcja tego wynalazku skojarzyła mi się z poławiaczem.
Generalnie na pełnej dennicy znajdziesz nóżkę, na osiatkowanej znajdziesz i w poławiaczu również.
Jednak nie jest to jakaś kosa ucinająca każdą kończynę, więc bez paniki - piszę przynajmniej o poławiaczach pyłku.
Udało mi się ukraść niedzielę na prace pasieczne. Wosk strasznie długo się wytapia, jeżeli nie wiem, jak to się robi... Ale naszykowałem sobie wreszcie kompletne 8 półuli do transportu przedwojennych i 4 uliki do pobrania rójek. Dokończyłem też kompletację paki, wrzuciłem do środka garść ciepłych zboin, żeby przesiąkła zapachem i podwiesiłem 2 kawałki plastrów z pokarmem, żeby miały na start. Jak znowu się zaczną lotne dni, to zwiadowcy na pewno jacyś się pojawią i może się co złapie mi pod domem, to będę miał wylotek do obserwowania podczas obiadu.
Od jutra sprzątanie warsztatu i przestrajanie frezarki, żeby naprawić te nieszczęsne korpusy...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
(12.03.2017, 18:20)flamenco108 napisał(a): Udało mi się ukraść niedzielę na prace pasieczne. Wosk strasznie długo się wytapia, jeżeli nie wiem, jak to się robi... Ale naszykowałem sobie wreszcie kompletne 8 półuli do transportu przedwojennych i 4 uliki do pobrania rójek. Dokończyłem też kompletację paki, wrzuciłem do środka garść ciepłych zboin, żeby przesiąkła zapachem i podwiesiłem 2 kawałki plastrów z pokarmem, żeby miały na start. Jak znowu się zaczną lotne dni, to zwiadowcy na pewno jacyś się pojawią i może się co złapie mi pod domem, to będę miał wylotek do obserwowania podczas obiadu.
Od jutra sprzątanie warsztatu i przestrajanie frezarki, żeby naprawić te nieszczęsne korpusy...

Lepiej wydaje mi się pomaluj ścianki nalewką z propolisu. Nalewka może być na denaturacie czy terpentynie sosnowej dla oszczędności. Rozpuszczalnik przez kilka tygodni wyparuje a Ty będziesz się cieszył propolisem wnikniętym w szczeliny drewna na całej powierzchni. Do nalewki można by też dodać odrobinę olejku z trawy cytrynowej lub martwe matki, których chyba Ci nie brakuje.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
(12.03.2017, 18:27)Borówka napisał(a):
(12.03.2017, 18:20)flamenco108 napisał(a): Udało mi się ukraść niedzielę na prace pasieczne. ...

Lepiej wydaje mi się pomaluj ścianki nalewką z propolisu. Nalewka może być na denaturacie czy terpentynie sosnowej dla oszczędności. Rozpuszczalnik przez kilka tygodni wyparuje a Ty będziesz się cieszył propolisem wnikniętym w szczeliny drewna na całej powierzchni. Do nalewki można by też dodać odrobinę olejku z trawy cytrynowej lub martwe matki, których chyba Ci nie brakuje.

Nalewki propolisowej mi żal, mam jej mało, trzymam na prezenty, a zboin mam ponad potrzebę... Oczko
Matek szukałem w osypie i w resztkach kłębów, ale nie znalazłem. Ale faktem jest, że nie szukałem jakoś bardzo intensywnie, tylko przy okazji sprzątania. Po zatrzymaniu czerwienia chyba im się odwłoki kurczą, bo widziałem pszczoły różnych rozmiarów, ale żadna nie przypominała mi matki (pszczelej). 
Olejek z trawy cytrynowej mam, popryskam ścianki, jak się zrobi cieplej, dzięki za przypomnienie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytat:a zboin mam ponad potrzebę..

To zrób ze zboin nalewkę w terpentynie. Napakuj na maksa zboin do słoika z terp. Rozpuszcza też wosk. Mieszaj trochę codziennie przez tydzień albo podgrzej. Luźna propozycja. Zresztą jak zauważyłem pszczołom nie przeszkadza zapach terpentyny a nawet jakby lekko kusi o ile nie jest intensywny. Chociaż i tak wyparuje w ciągu kilku tygodni.

Ja znajdowałem matki martwe u mnie i miały większe odwłoki niż robotnice martwe. Matki często nie w opsypie ale w ostatnim zalążkach kłebiku zamarłego na plastrach.

p.s. propolis zawsze możesz dokupić. Oczko Kupnego mniej żal.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Jest też sposób na ciepło.
Wszystkie zmiotki z ula sypie się na drewno i podgrzewając palnikiem lub opalarką rozprowadza się szpachlą. Nie próbowałem jeszcze, to przepis pszczelarza z innego forum z zabawnego tematu o malowaniu uli, przy czym on tak malował z zewnątrz i kolor mu się podobał.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
A ile propolisu należy by dac na jaka ilość alkoholu?Oczko
Ja też wreszcie posprzątałem pasiekę. Zajęło mi całą sobotę o pół niedzieli. Czyszczenie uli, każdej beleczki i ramki, przegląd każdej ramki, topienie wosku, naprawa kilku daszków. Efekt - 1kg propolisu, 5 kg wosku, 8 korpusów suszu w tym 3 miodu (dodatkowo po korpusie suszu z miodem na ramce Bartka i Łukasza) i pół wiadra osypu z pszczół, tyle co powinno być w jednym ulu anie 12. Po dokładnym przeglądzie stwierdzam że główną przyczyna śmierci rodzin była jednak waroza. W każdej komórce było ich po kilka, szczególnie w trutowych których było dużo bo plastry były bez węzy (wszystkie poszły do przetopienia). Doskonale to było widać na plastrach dziewiczych gdzie było po 4 sztuki w komórce. (a podobno w dziewiczych plastrach nie siedzi)
Podczas przeglądu każdego korpusu i skrobania propolisu znalazłem całe mnóstwo robaczków, min. zaleszczotki w wielkopolski na pełnej dennicy, były tez takie rozbiegane małe pajączki jak hypoaspis (nie za zimno?)
Przygotowałem też ule do wyjazdu po pszczoły (przydałyby się styropiany do wożenia bo te moje to ciężkie jak cholera). No i czekam na pogodę.
(13.03.2017, 09:21)Popszczelony napisał(a): Ja też wreszcie posprzątałem pasiekę. Zajęło mi całą sobotę o pół niedzieli. Czyszczenie uli, każdej beleczki i ramki, przegląd każdej ramki, topienie wosku, naprawa kilku daszków. Efekt - 1kg propolisu, 5 kg wosku, 8 korpusów suszu  w tym 3 miodu (dodatkowo po korpusie suszu z miodem na ramce Bartka i Łukasza)  i  pół wiadra osypu z pszczół, tyle co powinno być w jednym ulu anie 12. Po dokładnym przeglądzie stwierdzam że główną przyczyna śmierci rodzin była jednak waroza. W każdej komórce było ich po kilka, szczególnie w trutowych których było dużo bo plastry były bez węzy (wszystkie poszły do przetopienia). Doskonale to było widać na plastrach dziewiczych gdzie było po 4 sztuki w komórce. (a podobno w dziewiczych plastrach nie siedzi)  
Podczas przeglądu każdego korpusu i skrobania propolisu znalazłem całe mnóstwo robaczków, min. zaleszczotki w wielkopolski na pełnej dennicy, były tez takie rozbiegane małe pajączki jak hypoaspis (nie za zimno?)
Przygotowałem też ule do wyjazdu po pszczoły (przydałyby się styropiany do wożenia bo te moje to ciężkie jak cholera). No i czekam na pogodę.

Mariusz te moje Ci się przydadzą na rodziny fortowe jak coś...
Ja jeszcze nic nie sprzątałem, tylko gdzie nie gdzie posegregowałem pokarm.
Coś ta wiosna nie może się wyklarować... przydałoby się teraz jakoś ze 2-3 ciepłe dni aby zrobić wglądy jak się mają pszczoły.
Może ten weekend wreszcie pozwoli zajrzeć głębiej... Prognozy są umiarkowanie optymistyczne.
U mnie codziennie loty po wodę i pyłek. Nigdy nie nanosiły tyle z leszczyny. Jak tylko robi się 7 - 8 stopni pszczoły zaczynają kursy.
Przywiozę je do Ciebie jak będziemy jechać na zjazd, to jeszcze dogadamy. A ta wiosna to się ociąga jak w zeszłym roku. Ule mam w aucie i jak tylko słońce wyjrzy to spadam z roboty po pszczoły.
Na Lubelszczyźnie zimno. Jedynie loty po wodę . :/ nawet Leszczyny jeszcze nie kwitną.
U mnie to samo choć dziś był ładny dzień.
Uśmiech moje znalazły krokusy kajś


Załączone pliki Miniatury
   
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Krzyżak ja mam pasiekę oddaloną od Torunia o około 60km i u mnie cały czas praktycznie są jakieś loty mniejsze albo większe ale są.
Loty to są i u mnie, tylko że nie wracają z pyłkiem.
Hm nic a nic? U mnie już 2 kolory pyłku żółty i pomarańczowy a przynajmniej tak jestem w stanie je określić i latają po ten pyłek nawet jak jest około 7-8 stopni. Ale może to dlatego że mam dość osłonięte ule i mocno nasłonecznione.
No to jeśli masz nasłonecznione to wiesz że faktyczna bo temperatura może być nawet w okolicach 13-15 stopni zresztą termometr ustawić nie problem. Język
Takie miejsce udało mi się wynegocjować z rodziną bo każdy bał się że pszczoły będą żądlić więc ule muszą stać w najdalszym zakątku ogrodu. Ale już mam wierzby posadzone w około uli więc na przyszły rok będzie troszkę cienia.
(17.03.2017, 08:39)MirusB napisał(a): Takie miejsce udało mi się wynegocjować z rodziną bo każdy bał się że pszczoły będą żądlić więc ule muszą stać w najdalszym zakątku ogrodu. Ale już mam wierzby posadzone w około uli więc na przyszły rok będzie troszkę cienia.

Według mnie najlepsze co jest możliwe to żeby słońce jak najczęściej padało wiosną na ule... Te rodziny które od wiosny mają zapewnione słońce zawsze lepiej wypadają... częściej się oczyszczają, wcześniej wylatują na pożytek itd.
W lecie mgoą być już zacienione ale najlepiej aby zacienienie wchodziło gdzieś od godzin południowych.
Najgorszy wariant to mało słońca wiosną...
Ja mam trochę pecha bo albo jest zimno i deszczowo albo ciepło i sucho ale wietrznie i moje małe rodziny które przetrwały nie latają. Zmniejszyły się w stosunku do pierwszego oblotu. Zobaczymy czy przetrwają. Zaczynam brać pod uwagę.
W tej chwili większość zajmuje 1-2 uliczki.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
(17.03.2017, 12:08)Borówka napisał(a): Ja mam trochę pecha bo albo jest zimno i deszczowo albo ciepło i sucho ale wietrznie i moje małe rodziny które przetrwały nie latają. Zmniejszyły się w stosunku do pierwszego oblotu. Zobaczymy czy przetrwają. Zaczynam brać pod uwagę.
W tej chwili większość zajmuje 1-2 uliczki.

Wydaje mi się Kuba, że nie tylko Ty masz pecha a raczej większość w kraju pszczelarzy go ma bo pogoda jest podobna wszędzie... no okolice Wrocławia to jakby już nie w Polsce...
Dzisiaj miało być u mnie 12 st. C i słoneczko. Jest 9-8 st. C i pochmurnie oraz piździ jak w Kieleckim... Trzeba czekać dalej  ale też mam konkretne obawy, że co mniejsze może nie doczekać prawdziwej wiosny...
(17.03.2017, 14:24)bonluk napisał(a): Dzisiaj miało być u mnie 12 st. C i słoneczko. Jest 9-8 st. C i pochmurnie oraz piździ jak w Kieleckim... Trzeba czekać dalej  ale też mam konkretne obawy, że co mniejsze może nie doczekać prawdziwej wiosny...

Ale 2 tygodnie temu dałem 3 ramki Dadanowskie nad powałkę, to chyba do wczoraj spokojnie sobie tam chodziły i brały, co nie? Żal by było pojechać np. w sobotę i zobaczyć martwiaki...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Powinno wystarczyć ale wiesz ja to jest... jak rodzina zdrowa to i garstka pszczół się ostanie jak m pokarm a jak jej coś dolega to pół ula się wypszczeli do pierwszego nektaru... Zabezpieczenie w każdym bądź razie mają.
Jeśli chodzi o pierwszy nektar to iwa zaczyna kwitąć.
       
Rok temu to już ładnie nosiły z iwy.