Co w trawie piszczy o tej porze? cz.2
(23.03.2017, 15:06)bonluk napisał(a):
(23.03.2017, 14:30)Borówka napisał(a): Niestety zimno i pochmurno a to powoduje, że kolejne rodziny padają. Smutny

To chyba nie jest powód... powód raczej jest inny...

Pośredni pewnie nie (choroby) ale bezpośredni chyba tak.

Rodziny są za małe i kończą dochodząc do końca góry przy niewielkiej kuli czerwiu bez naniesionego nakropu z boku plastra czy sąsiednich plastrów.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
(23.03.2017, 16:28)Borówka napisał(a):
(23.03.2017, 15:06)bonluk napisał(a):
(23.03.2017, 14:30)Borówka napisał(a): Niestety zimno i pochmurno a to powoduje, że kolejne rodziny padają. Smutny

To chyba nie jest powód... powód raczej jest inny...

Pośredni pewnie nie (choroby) ale bezpośredni chyba tak.

Rodziny są za małe i kończą dochodząc do końca góry przy niewielkiej kuli czerwiu bez naniesionego nakropu z boku plastra czy sąsiednich plastrów.

Ale że są małe to nie wina pogody... więc pogoda to żaden powód 
Rodzina nie leczona od dwóch sezonów która jako jedyna przeżyła wielki pogrom mojej masieki prawie padła. Została garstka pszczół i matka mimo że na wiosnę było ich trochę. Musiałem je zasilić pszczoła i przestawić ule tak aby zrobił się na nie zlot. Widać na pszczołach sporo wrrozy.
Udało się wczoraj zrobić parę skrzynek do lasu z materiału z odzysku, ale jest więcej zabawy niż z dobrego drewna, gwoździe utrudniają obróbkę, no i rozlatuje się w rękach więc trzeba wzmocnić żeby ewentualnie dało się potem zdjąć z drzewa z pszczołami.

[Obrazek: skrzynki.jpg]
Do lasu będą. Tylko czy pszczoły się tam zasiedlą.
(25.03.2017, 20:22)slawekmalec1992 napisał(a): Rodzina nie leczona od dwóch sezonów która jako jedyna przeżyła wielki pogrom mojej masieki prawie padła. Została garstka pszczół i matka mimo że na wiosnę było ich trochę.  Musiałem je zasilić pszczoła i przestawić ule tak aby zrobił się na nie zlot. Widać na pszczołach sporo wrrozy.

na którą wiosnę? bo ta się jeszcze nie zaczęła...
Źle się wyraziłem, tuż po zimie.
Od wczoraj jestem posiadaczem pszczół przedwojennych. Wyprawa trwała bite 12 godzin, z czego 3,5 spędziłem na pasiece u Pana Jana. Z pewnych powodów połowa rodzin została podjęta metodą Bartka i Emzarka, czyli zsypana na ramki. Dziś jest chłodno, więc dam im spokój, ale jutro, pojutrze muszę pojechać i przesadzić resztę. Czerwiu prawie że nie było. W ulach dobrze ocieplonych był, ale niemrawy, niepodlany mleczkiem.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Zimno jest i matki niechętnie czerwią.
Czyli ja mam tylko jakoś dziwnie w pasiece?
Dziś 12 stopni więc sprawdziłem co pszczoły robią i okazało się że matki czerwią bardzo intensywnie bo czerw jest na 4-6 ramkach a ramki mam 18.
Wydaje mi się że troszkę dużo tego czerwiu.
(26.03.2017, 15:30)MirusB napisał(a): Czyli ja mam tylko jakoś dziwnie w pasiece?
Dziś 12 stopni więc sprawdziłem co pszczoły robią i okazało się że matki czerwią bardzo intensywnie bo czerw jest na 4-6 ramkach a ramki mam 18.
Wydaje mi się że troszkę dużo tego czerwiu.

No masz dziwnie bo inny rejon Polski... 2 tygodnie różnicy...
To że slawekmalec jest w chłodnej część Polski to wiem. Mi chodziło o flamenco a to już taka różnica być nie powinna czy się mylę?
Ilość czerwiu teraz zależy od siły rodziny. Zdechlaki mają mało, bo nie są wstanie więcej wygrzać lub "boją" się podjąć próbę. Silne rodziny mają czerw na kilku ramkach spokojnie.
To był opis czerwiu pochodzącego z okolic na północny zachód od Kielc. Ale tak się składa, że pogoda u mnie wcale na razie nie wygląda lepiej.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
(26.03.2017, 15:53)Krzyżak napisał(a): Ilość czerwiu teraz zależy od siły rodziny. Zdechlaki mają mało, bo nie są wstanie więcej wygrzać lub "boją" się podjąć próbę. Silne rodziny mają czerw na kilku ramkach spokojnie.

silne i leczone bo nie leczone raczej silne nie są... 
Cytat:silne i leczone bo nie leczone raczej silne nie są... 

Dokładnie tak jak mówisz. 
Przepraszam za słownictwo, ale będę zawsze nazywał rzeczy jak ttrza.
Unijni durnie i kretyni, którzy obradują czy ślimak to ryba zastanawiają się nad zakazem stosowania neonikotynoidów...czyżby powoli mądrzeli???:
http://wyborcza.pl/7,75400,21548008,wreszcie-ue-zabroni-stosowania-w-rolnictwie-neonikotynoidow.html#BoxGWImg

Aż dziw bierze, że jeszcze nie ustalili godziny wschodu i zachodu słońca, wiatrów i poziomu dopuszczalnego hałasu szpaków, które już są...bociany też.
Pozdrawiam
Harnaś
Unijni durnie i kretyni debatowali nad rybizmem ślimaka w jakimś celu.

Ale łatwiej pieprzyć farmazony niż doczytać i pomyśleć.

Ot, era fejsbuka.
Proponuję wasze zale niezwiązane z pszczołami wylewac w inny temacie. Najlepiej w hydepark...

Dzisiaj ma być ciepło więc może rusza z pyłkiem...
No u mnie przegry dwie - od samego rana kręcą się przed wylotkami w sporej ilości i pięknie grają Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Ja nie mogłem dziś być na pasiece ale byłem wczoraj i wyglądało to pięknie dziś było jeszcze lepiej i cieplej o 5 stopni, wiem bo mi babcia czasem pszczół dogląda Oczko skoro już wczoraj nosiły pyłek to dziś tym bardziej.
Co do wypowiedzi bonluk'a to ja pszczół nie leczę bo przecież posypywanie cukrem pudrem to nie leczenie, co było dyskutowane chyba na jesieni w październiku lub listopadzie.
(27.03.2017, 20:06)MirusB napisał(a): Ja nie  mogłem dziś być na pasiece ale byłem wczoraj i wyglądało to pięknie dziś było jeszcze lepiej i cieplej o 5 stopni, wiem bo mi babcia czasem pszczół dogląda Oczko skoro już wczoraj nosiły pyłek to dziś tym bardziej.
Co do wypowiedzi bonluk'a to ja pszczół nie leczę bo przecież posypywanie cukrem pudrem to nie leczenie, co było dyskutowane chyba na jesieni w październiku lub listopadzie.

e tam nie leczenie... jasne że leczenie... tylko nieszkodliwe podobno. Przecież sypiesz ten puder w konkretnym celu a nie dla zabawy..? 
(27.03.2017, 20:06)MirusB napisał(a): Co do wypowiedzi bonluk'a to ja pszczół nie leczę bo przecież posypywanie cukrem pudrem to nie leczenie, co było dyskutowane chyba na jesieni w październiku lub listopadzie.

A możesz opisać jak to posypywanie u Ciebie wygląda całościowo przez rok ?
Całościowo wygląda to tak że sypałem cukier jak mi pasowało. Na jesieni zeszłego roku Łukasz pokazał mi to https://issuu.com/llapka/docs/zwalczanie_warrozy_bez_szkody_dla_p więc chciałbym troszkę zmienić sposób w jaki mam leczyć, i zastosować kilka wskazówek z tego działu http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1097.
Są tam też wyniki z zeszłego roku, w tym roku staram się monitorować ile warrozy spada i co robiłem.
Mam nadzieję na koniec roku na jakieś ciekawe wyniki którymi mam zamiar się podzielić i usłyszeć też opinie kogoś kto jest z boku.
Pierwszy etap przewozu rodzinek przedwojennych zakończony. Pojechaliśmy dziś we dwoje z żoną na pasiekę, żeby 4 rodzinki przenieść na docelowe ramki Zandera.
[Obrazek: 08_wisza_na_starych_ramkach.jpg]
Okazało się, że mojej żonie wykrawanie ramek na wymiar idzie znacznie sprawniej niż mi. Z ramek lał się nakrop. O 17:00 ciągle mnóstwo pszczół latało z żółtym (chyba żółtym, daltonista jestem) pyłkiem.
[Obrazek: 05_pieknie_nosza_pylek.jpg]
Od soboty narobiły piękne wianuszki wokół tego resztkowego czerwiu, który miały.
[Obrazek: 07_tego_pylku_w_sobote_nie_bylo.jpg]
Dobrze, że jednak parę ramek wziąłem od dziadka, bo brakuje mi woszczyny na docelowej ramce. Rodziny zostały posadzone na plastrach usadowionych w drucianych "obejmach". Zobaczymy, jak pokrzywią kolejne.
W okolicy tego pasieczyska rośnie kilkadziesiąt pięknych, starych wierzb, więc na start mają dobre stanowisko. Niestety, będę musiał je jeszcze przewieźć. Jeżeli rzeczywiście są cokolwiek ostrzejsze od buchwastów, wolę, żeby stały w lesie, kiedy przyjdzie czerwcowy głód.
Z 8 rodzinek mam wątpliwości względem jednej - po otwarciu dziś obsiadały tylko 3 uliczki (2 ramki) Zandera, co odpowiada dokładnie prawie wielkopolskim. Pozostałe zajmowały od 5 do 7 uliczek.
Fajnie jest być znowu w kursie Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
No flamenco ciekawie to się wszystko u Ciebie zapowiada...

Ja z racji dobrej pogody sieknąłem wczoraj pierwszy konkretny przegląd po zimowli.
Wszystko przeżyło, kondycja bardzo dobra, w gniazdach miodu zapas bardzo ładny - aż byłem zdziwiony.
Matki czerwią na razie bardzo delikatnie ale podejrzewam że to wina temperatur - dziś był dopiero drugi dzień ciepła (w niedziele to nawet -1 było u mnie o świcie).
Wyczyściłem dennice, ścieśniłem i wycentrowałem gniazda i do przodu.

Dziś od rana do późnego popołudnia dziewczyny robiły tuuurbo na pasiece :-)

Ja cisnę ule - jutro olejowanie na gorąco...

pozdrowasy
Moje obie czerwią - ciepło (nareszcie) pod jutą . Mam nadzieję, że sobie nakropią Język bo podjęłam decyzję o niedokarmianiu Uśmiech Jedna jest zdecydowanie słabsza - ta mniej dokarmiana w dziurze... Ale ile uliczek zajmuje ? Cholera wie, a pierwszym człowiekiem będzie Bartek Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Ja jeszcze swoim nie grzebię. Te co przeżyły latają, noszą pyłek, znaczy się jest dobrze. Siadam przed ulami i patrzę. Może w sobotę, jak będzie ciepło, przypomnę im o swoim istnieniu.
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
U mnie w jednej rodzinie pyłek nosiły, a czerwiu i jajeczek nie było nie było. Znalazłem za to dwie miseczki matecznikowe ze starego wosku, a pszczoły smutno buczały i wydawały się być zrezygnowane. Ale pyłek był.
Dołączyłem do nich jedną z wypszczelonych rodzin (garść pszczół i matka). Aż miło jak tamta rodzinka zaczęła od razu weselej pracować.

Takich mikro rodzin zrobiło mi się jeszcze dwie, zostały połączone ze sobą i jakoś żyją. Ale zauważyłem, że matki w takich rodzinach wałęsają się samotnie po plastrach. Mogę te przypadki zaliczyć do upadłych rodzin.
Do tego dwie rodziny zostały wyrabowane najwyraźniej, bo w lutym jeszcze miały pokarm. Teraz puste ramki i zero żywych pszczół.

Jak na teraz straciłem 8 rodzin, 12 procentowa śmiertelność. Na razie. Co ciekawe 37 procent z osypanych rodzin żyło w ulach z tworzywa sztucznego (poliuteran, styrodur, styropian prasowany). Coś czuję, że będę używał tych "sztucznych" korpusów tylko jako transportówek.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Zapomniałem napisać, że zaglądałem wieczorem przez siatki od dołu i zauważyłem w silnych rodzinach pszczoły wiszące pod ramkami. Nie zauważyłem jeszcze, żeby pobielały plastry, ale na wkładkach dennicowych jest jakby więcej łuseczek woskowych.
I jeszcze jedno, znów narzekam na siatki w dennicy ;-) Mam takie plecione o oczkach 2-3 mm.
Na wkładkach pod siatką jest zawsze trochę obnóży pyłkowych i ich mniejszych fragmentów. Mam wrażenie, że pszczołom się kiepsko po tym chodzi i coraz mniej mi się te siatki podobają. Zrobię chyba następne dennice z cienkich desek z niezbyt równymi krawędziami. Jak pszczoły zakitują szpary to dobrze, jak nie - też dobrze.

Ale dzięki tym siatkom i szufladom zauważyłem, 3 kuleczki pyłku o szaroniebieskiej barwie. Czyżby z tych niebieskich cebulic taki pyłek? A może coś innego?

Z dnia na dzień rozwijają się pąki kwiatowe mirabelek i dzikich śliw. Przymierzam się do podania drugiego korpusu z suszem i paskami węzy, bo w gnieździe ciągle są po 4 ramki z zasklepionym pokarmem i obawiam się że ograniczy to rozwój rodziny. W tym roku już nie będę świrował z półnadstawkami tylko dostaną od razu pełne korpusy bez kraty.

Szlifuję niemiecki na takich filmach:




W czasie kwitnienia iwy facet dodaje całe korpusy, ale silnym rodzinom daje kraty odgrodowe aby pozyskać wczesny miód, dopiero w maju na rzepaku dodaje drugi korpus gniazdowy (ramka Zandera).

Wreszcie zaczęły się ciepłe noce. Zimno i pochmurno nie zabijają już słabych rodzin tak bardzo ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse