Co w trawie piszczy o tej porze? cz.2
(19.04.2017, 12:48)Popszczelony napisał(a):
(18.04.2017, 19:50)flamenco108 napisał(a):
(18.04.2017, 19:26)bonluk napisał(a): zimno zapowiadają to i tak z budową nie pójdą... było zaczekać do pierwszego ciepła ale nie powinno im to zaszkodzić...

A u mnie przedwojenne chyba nieźle budują. Jak podkładaliśmy korpusy, to w jednym ulu musiałem docisnąć korpus, żeby dolegał - po namyśle myślę, że wymyśliłem: dzika zabudowa. Nie zaglądałem, ale tak sobie myślę Oczko

ale musiała być matka spasiona Oczko

Jak spasiona, to już robią nową Oczko To przedwojenne, pszczoły z zębami zamiast żuwaczek Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
no może i budują, kto je tam wiem, może jak się ul otworzy to będzie zdziwienie hehe... W każdym bądź razie żarcie muszą mieć.
Pomóżcie mi na forum miodka teraz.
HB
(19.04.2017, 22:11)Harnaś Beskidzki napisał(a): Pomóżcie mi na forum miodka teraz.
HB

Bili Cię czy co? hehehe


No dzisiaj prognozują u mnie 10 st. C i podobno słonecznie... aby się sprawdziło bo już ponad 10 dni pszczoły siedzą i się kiszą w ulach a przynajmniej może jakieś obloty pszczoły by się zrobiły... bo na pyłek czy nektar nawet nie liczę po 3-4 mroźny nocach i czasami dniach.
Wczoraj zła pogoda była dla pszczół. Słoneczko świeciło przez całe południe, a potem tak nagle zmroziło, że mogłem garściami zgarniać skrzepłe pszczoły obładowane pyłkiem. Ale to tak masowo. Tylko z jednego ula (bo akurat tam stoi tylko jeden) zebrałem tak na oko 4-5 szklanek pszczół. Większość jak na zdjęciu obładowane pyłkiem.
Trawa się skrzyła pomarańczowymi odnóżami, tyle ich leżało i pewnie drugie tyle ile uratowałem i wrzuciłem do ula zostało w trawie, a w nocy minusowe temperatury.


Załączone pliki Miniatury
   
to zatrucie pyłkiem prawdopodobnie nie pogoda...
4-5 szklanek to bardzo dużo... pyłek przemrożony mógł być przyczyną.
O cholera. To bardzo niedobrze dodatkowo zwłaszcza, że miałeś mnie poratować właśnie tymi pszczołami.
4 szklanki pszczół to bardzo dużo Smutny
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Też przez chwile myślałem czy to nie zatrucie, ale naprawdę nagle zrobiło się zimno z 10-11 stopni do 4-rech w 2-3h, do tego one ożywały dosyć szybko na ręce (jak jeszcze nie miałem jej przemarzniętej Oczko ) I wystarczyło na nie chuchnąć by zaczynały oddychać odwłokiem. Jak je wrzuciłem do ula pod daszek, gdzie grzało je pośrednio gniazdo, to zanim uzbierałem kolejną garść większość już się dawno rozeszła i schowała w gnieździe.
Do tego pszczoły zbierają tylko jeden typ pyłku naraz, a tu były co najmniej 2 jego rodzaje. Beżowy z czereśni, pomarańczowy prawdopodobnie z mniszka i jeszcze jakiś jasno żółty ale bardzo mało, więc chyba jest mało prawdopodobne, że cały okoliczny pyłek był zatruty.
To by była podmorówka - z pyłkiem od razu Oczko

U mnie dziś zdalne poszerzanie rodzin - dawców czerwiu. Raport brzmiał tak, że wszelkie wolne przestrzenie zostały zabudowane i brat odpuścił kładzenie połowy powałki między korpusem nadstawkowym i gniazdem, bo dzika zabudowa wypychała przez nią ramki. Nie do końca łapię, na czym polegał problem, ale myślę, że rodziny buchwaściorów są na tyle duże, że pewnie nie zmarzną. Za tydzień popatrzę, jak im poszło z zabudowaniem 6 pustych ramek przetykanych 4 ramkami z zeszłoroczną, dobrze przemrożoną węzą.
EDIT: po raz pierwszy od czasu osypu pasieki pomyślałem, że może znowu sprzęt nas będzie limitował pod względem możliwości rozmnażania rodzin...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
(24.04.2017, 09:25)kosz85 napisał(a): Też przez chwile myślałem czy to nie zatrucie, ale naprawdę nagle zrobiło się zimno z 10-11 stopni do 4-rech w 2-3h, do tego one ożywały dosyć szybko na ręce (jak jeszcze nie miałem jej przemarzniętej Oczko ) I wystarczyło na nie chuchnąć by zaczynały oddychać odwłokiem. Jak je wrzuciłem do ula pod daszek, gdzie grzało je pośrednio gniazdo, to zanim uzbierałem kolejną garść większość już się dawno rozeszła i schowała w gnieździe.
Do tego pszczoły zbierają tylko jeden typ pyłku naraz, a tu były co najmniej 2 jego rodzaje. Beżowy z czereśni, pomarańczowy prawdopodobnie z mniszka i jeszcze jakiś jasno żółty ale bardzo mało, więc chyba jest mało prawdopodobne, że cały okoliczny pyłek był zatruty.

przemrożony 
Szkoda biednych pracowitych pszczółek. Taki przemrożony pyłek jest jakąś trucizną czy jak ?