Tuning zdrowia pszczelarza :)
(28.09.2016, 18:30)pastaga napisał(a):
(28.09.2016, 18:25)myku napisał(a): Co więcej zakąską o bardzo dobrym wpływie na jelita czyli naszego drugiego mózgu można powiedzieć

Równie dobrze na moje jelita, w ww. okolicznościach i nie tylko, wpływa rozmaite mięsiwo.

Na moje wpływa dobrze nawet bez ww. okoliczności sote.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
A jak dbacie o swoje Emy w jelitach wiecie od czego zależy jak działają czy z korzyścią czy przeciwko nam? Skoro mamy dbać o mikro środowisko mikro świat w ulach to czy tak samo dbamy o swój własny mikro świat w jelitach zastanawialiście się nad tym ? Chcemy mieć zdrowe odporne pszczoły na patogeny ba nawet na roztocza a nie wiemy co u nas wpływa że komary do nas lecą jak warroza na pszczołę, choroby się nas trzymają jak dziesiątkowane rodziny pszczele po zabiegach leczniczych przez nas fundowanych. Gdy jesteśmy chorzy leczymy się chemią zamiast po prostu zrobić głodówkę i po niej odpowiednio się odżywiać.
Myśle że u pszczół tak jak u ludzi choroby i pasożyty są bardziej związane z niedożywieniem niż z jakimiś przystosowań do niego, pszczoła przecież jest przystosowana od urodzenia do środowiska tak jak człowiek od urodzenia jet przystosowany. Nieodpowiednie odżywienie organizmu a raczej flory bakteryjnej ula czy jelit powodować może choroby lub najazdy pasożytów. https://www.youtube.com/watch?v=aEvHrYl4aTg
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
(29.09.2016, 07:30)myku napisał(a): A jak dbacie o swoje Emy w jelitach wiecie od czego zależy jak działają czy z korzyścią czy przeciwko nam? Skoro mamy dbać o mikro środowisko mikro świat w ulach to czy tak samo dbamy o swój własny mikro świat w jelitach zastanawialiście się nad tym ? Chcemy mieć zdrowe odporne pszczoły na patogeny ba nawet na roztocza a nie wiemy co u nas wpływa że komary do nas lecą jak warroza na pszczołę, choroby się nas trzymają jak dziesiątkowane rodziny pszczele po zabiegach leczniczych przez nas fundowanych. Gdy jesteśmy chorzy leczymy się chemią zamiast po prostu zrobić głodówkę i po niej odpowiednio się odżywiać.
Myśle że u pszczół tak jak u ludzi choroby i pasożyty są bardziej związane z niedożywieniem niż z jakimiś przystosowań do niego, pszczoła przecież jest przystosowana od urodzenia do środowiska tak jak człowiek od urodzenia jet przystosowany. Nieodpowiednie odżywienie organizmu a raczej flory bakteryjnej ula czy jelit powodować może choroby lub najazdy pasożytów. https://www.youtube.com/watch?v=aEvHrYl4aTg

To tego sprowadza się mniej więcej tabela, którą zrobiliśmy. Ale Ty napisałeś to co poniżej rozumiem więc, że sam już przeprowadzałeś próby dziesiątki lat na swoich pszczołach z wydzieleniem odpowiednich prób statystycznych i grup aby móc pisać takie rzeczy i być konsekwentnym.

(28.09.2016, 16:53)marbert napisał(a): To rób.
Jak udowodnisz , maluj tabelki. Wykrzyknik

(28.09.2016, 17:05)myku napisał(a): tak zgadzam się testuj na swojej osobie lub pszczołach wtedy dawaj do ogólnej wiadomości PASTORZE Uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
na swojej mikroflorze oczywiście że tak na pszczelej dopiero raczkuje
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
Zna ktoś z szanownych kolegów fermentację propionową? Ja osobiście przed spożyciem pyłku robię sobie fermentację w warunkach beztlenowych przed spożyciem pyłku moczę z miodem i spożywam kop niesamowity, niedługo zaczynam sezon biegów więc się nie mogę doczekać osiągów pozdrawiam wszystkich sceptyków zwłaszcza Pana Borówkę Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
Nie wiem co ze mną nie tak, że walę maratony jak nigdy i robię już ponad 80 pompek na raz chyba przez brak białka to wszystko he he naprawdę śmiać mi się chce wiele razy jak biegnę w plenerze że energii nie ubywa jest super właśnie produkuję sobie mydełko propolisowe Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
(12.12.2016, 20:33)myku napisał(a): Nie wiem co ze mną nie tak, że walę maratony jak nigdy i robię już ponad 80 pompek na raz chyba przez brak białka to wszystko he he naprawdę śmiać mi się chce wiele razy jak biegnę w plenerze że energii nie ubywa jest super właśnie produkuję sobie mydełko propolisowe Uśmiech

Na unitarce też się tak czułem hehehe.... ah te pompki... i te nocne maratony hahaha... wspaniały czas.
Cytuj ten post
ja byłem aż 8 lat stracone zdrowie moim zdaniem i nerwy o lenistwie nie wspomnę teraz aż chce się zapierniczać Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
(12.12.2016, 20:34)bonluk napisał(a):
(12.12.2016, 20:33)myku napisał(a): Nie wiem co ze mną nie tak, że walę maratony jak nigdy i robię już ponad 80 pompek na raz chyba przez brak białka to wszystko he he naprawdę śmiać mi się chce wiele razy jak biegnę w plenerze że energii nie ubywa jest super właśnie produkuję sobie mydełko propolisowe Uśmiech

Na unitarce też się tak czułem hehehe.... ah te pompki... i te nocne maratony hahaha... wspaniały czas.

I ten wysublimowany strój na zaprawę... "Góra skóra, dół jak góra". Śnieg tak uroczo chrzęścił pod niebieskimi trampeczkami... Oczko
Cytuj ten post
Fajny temat, szkoda że nie miałem czasu włączyć się do dyskusji.

Myku, szufladkujesz i szukasz jednego dobrego sposobu na życie, a ich jest sporo Oczko

Ja byłem na raw foodzie, razem ze znajomym. To było z 6 lat temu, znajomy nadal jest witarianinem/weganinem, tylko rok temu trafił do lekarza z braku Vit B12, nagle zaczął tracić siłę i energię, ale suple unormowały już sytuację.
Ja wypisałem się znacznie wcześniej, strasznie się przeziębiałem, włosy mi wypadały. Zrobiłem zwrot o 180 stopni, czyli LCHF i od 4 lat wszystkie wirusy i przeziębienia trzymają się ode mnie generalnie z daleka. A jak coś złapię to przechodzę to gwałtownie i krótko, o ile już zauważę, że jestem chory. Ale teraz nie trzymam LCHF, natomiast ograniczając węgle czuje się znacznie lepiej.

Co do głodówek, głodówka przy diecie wysoko tłuszczowej, to jak krótka przerwa w jedzeniu, zero głodu. Potrafię nie jeść 2-3dni, pijąc sobie ziółka. Często się łapię na jedzeniu poniżej 1800kcal. Głodówka na zwykłej diecie bogatej w cukier? To są męki... cukier naprawdę uzależnia.
Generalnie głodówka, czy raczej restrykcje kaloryczne maką efekt taki, że usprawniają funkcjonowanie mitochondriów, przez co te same 100kcal wykorzystujemy efektywniej. Przez to jedząc póżniej normalnie, można przytyć, bo potrzebujemy defacto przez jakiś czas mniej.

Co do tłuszczy zaklejających żyły... najwięcej tłuszczy zaklejających żyły powstaje z cukru Duży uśmiech Dlatego Amerykanie są tacy grubi, piją napoje gazowane, słodzone soki. Wybuch insuliny i zalanie żył tłuszczem. Więc bardziej bałbym się cukru, szczególnie tego łatwo przyswajalnego. Polecam książki takie jak "Grain Brain", o glikacji tkanek - cukier potrafi działać jak złowieszcze wolne rodniki, tylko gorzej. Glikuje tkanki sprawiając, że stają się bezużyteczne.

Generalnie przestałem się przejmować dietą. Ważne jest co jemy. Ważniejsze od tego czy jemy warzywa czy mięso jest to czy nie jemy rafinowanego cukru, sztucznych barwników, emulgatorów. Ważniejsze jeść wit C, D, B, itd. Bo dieta i jej skład... na różne osoby działają różnie. Mojemu znajomemu pasuje Witarianizm, a mi pasuje jeść co jakiś czas mięso i sporo tłuszczu. Oboje się dziwimy co ten drugi je, ja po jego jedzeniu dostaje skrętu kiszek (nietolerancja któregoś z węgli), a jemu zbiera się na wymioty po moim (tłuszcz syci i wywołuje nudności przy przejedzeniu), ale dla obu nasz diety działają Uśmiech Więc proponuje spojrzeć na nasze wspólne diety z obopólną ciekawością Uśmiech
Cytuj ten post
ja tylko wiem że węgle to moje paliwo i dają mi kopa siłe a przede wszystkim energię i nie tuczą co jest podstawą zjedzenie 19 bananów na jeden posiłek bez problemu mało tego na drugi dzień spadła waga a energi ponad miarę. Sam nie wiem jak na innych to działa od kiedy wyzbyłem się uzależniającego jadłospisu po prostu fruwam Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
Podobnie można powiedzieć o wielu używkach: "ja tylko wiem, że amfetamina to moje paliwo i daje mi kopa, siłę, a przede wszystkim energię i nie tuczy" Duży uśmiech

Banany są fajne póki się nie przejedzą, a dostarczenie takiej ilości kalorii z owoców jest z goła trudne Uśmiech Znam to z autopsji, szczególnie jak dużo ćwiczysz. A taki witarianizm raczej powinien się opierać na zielonych warzywach. Mój znajomy potrafi zjeść dużego arbuza na jeden posiłek i je i je, a jak skończy to mi się wydaje że nie mija 10min i zaczyna kolejny posiłek...
To tak z własnych doświadczeń i obserwacji. Na diecie wysoko tłuszczowej, po pierwsze nie jestem głodny, a po drugie wystarcza mi jeden, dwa posiłki dziennie, nie wspominając, że nie jem ich przez pół dnia Duży uśmiech O noszeniu tonami składników na posiłki nie wspomnę... witarianie to muszą mieć krzepę by nadźwigać się tych skrzynek bananów, winogron, marchewek, kalarepek, mango, jabłek, gruszek. hehe Uśmiech

A tak jeszcze z pkt widzenia biochemii, jeden posiłek jest lepszy niż wiele mniejszych, wbrew temu co się promuje czasami. W trakcie okresów bez posiłku nasz organizm zmienia metabolizm, produkujemy hormon wzrostu i takie tam. Co jest oczywiście zdrowe, napychając się ciągle węglami z 6-12 posiłkami dziennie, upośledzamy ten mechanizm. Cykl zmiany pomiędzy trybem anabolicznym i katabolicznym jest zaburzany.

Czasem się zastanawiałem, czy witarianie nie są zdrowi dlatego, że nie dostarczają wystarczającej liczby kcal. Jedzą surowe jedzenie, ciężko przyswajalne (ciężej niż gotowane), a więc zachodzą u nich wszystkie te zmiany jak przy restrykcjach kalorycznych czy głodówkach. Optymalizacja pozyskiwania energii, a w efekcie minimalizacja produkcji wolnych rodników, cykliczne zjadanie białych krwinek i ponowna produkcja świeżego materiału, itd, itp.
Cytuj ten post
(14.12.2016, 19:09)kosz85 napisał(a): A tak jeszcze z pkt widzenia biochemii, jeden posiłek jest lepszy niż wiele mniejszych, wbrew temu co się promuje czasami. W trakcie okresów bez posiłku nasz organizm zmienia metabolizm, produkujemy hormon wzrostu i takie tam.

Żeby hormon wzrostu się produkował to trzeba spać i to głębokim snem. Przerwa w jedzeniu nic nie pomoże.
Cytuj ten post
Ale jak nie zrobisz przerwy w jedzeniu, to nic Ci po spaniu Oczko
Cytuj ten post
(14.12.2016, 19:18)Krzyżak napisał(a):
(14.12.2016, 19:09)kosz85 napisał(a): A tak jeszcze z pkt widzenia biochemii, jeden posiłek jest lepszy niż wiele mniejszych, wbrew temu co się promuje czasami. W trakcie okresów bez posiłku nasz organizm zmienia metabolizm, produkujemy hormon wzrostu i takie tam.

Żeby hormon wzrostu się produkował to trzeba spać i to głębokim snem. Przerwa w jedzeniu nic nie pomoże.

Aha, to wszystko jasne. Bo u mnie dobrze działa hormon wzrostu poprzecznego. To pewnie właśnie ma związek z dietą wysokotłuszczową i niedosypianiem... Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(14.12.2016, 19:18)Krzyżak napisał(a):
(14.12.2016, 19:09)kosz85 napisał(a): A tak jeszcze z pkt widzenia biochemii, jeden posiłek jest lepszy niż wiele mniejszych, wbrew temu co się promuje czasami. W trakcie okresów bez posiłku nasz organizm zmienia metabolizm, produkujemy hormon wzrostu i takie tam.

Żeby hormon wzrostu się produkował to trzeba spać i to głębokim snem. Przerwa w jedzeniu nic nie pomoże.

Macie obydwa rację.

Sen i IF sprzyjają produkcji.

Kosz ja jem średnio na oko bo moją ideologią jest nie korzystać z proporcji makroskładników a prymitywnych mono lub prostych połączeń z instynktu. Ale brałem udział w badaniu dla IZŻ i wtedy liczyłem. Także jem średnio w ciągu roku ok. 40% z ww i 40% z tłuszczu i bez problemu robię IF.  Te proporcje są zmienne. Czasem zaczynam jeść o 10 a czasem o 18 ale zwykle koło 12. Wiec nie do końca jest tak jak mówisz. Może to wynika z jakości kalorii np. coli. Oczko

Z tą glikacją tak mówi hipoteza insulinowo-węglowodanowa ale ona jest hipotezą popularną w LCHF.
To nie jest takie proste. Insulina i ww też powoduje też ochronne działanie na glikację. Np. surowy miód zmniejsza hemoglobinę glikowaną. Po za tym zauważ, że po białku masz również zastrzyk insy nie mniejszy niż po ww. Wołowina daje większy niż sacharoza. Język

Jak się interesujesz proponuję:

http://sigmanutrition.com/episode129/

Bardziej niż cukier powodują to uszkodzone PUFA-sy (peroksydacja lipidów wielonienasyconych) jakich pełno we współczesnej diecie. Popularność olei roślinnych i źle karmionych świń i kurczaków oraz smażonych ryb zamiast tak jak Ragnar w ostatnim odcinku. Oczko
Poza tym jakość, jakość, jakość, źródło, źródło, źródło pożywienia oraz mądre łączenie, sekwencyjnie lub mono IMO kluczem do sukcesu. aaa no i nienadmierna obróbka w wysokich temp.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Cytat:Czasem się zastanawiałem, czy witarianie nie są zdrowi dlatego, że nie dostarczają wystarczającej liczby kcal. Jedzą surowe jedzenie, ciężko przyswajalne (ciężej niż gotowane)

nie choć to zależy jakie ale miód owoce miękkie mięso, podroby, szpik, żółtka, mleko są lepiej przyswajalne bez obróbki choć nie wrzucam całej obróbki do jednego worka. Liczy się czas, temp i rodzaj.
Warzywa, bulwy i korzenie lepiej z obróbką choć można też robić soki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
oczywiście brak obróbki cieplnej lub minimalne obrabianie ciepłem jest bardzo ważne tak jak jedzenie zielonych warzyw, w zimę bez obróbki cieplnej w naszym klimacie cięzko utrzymać prawidłową wagę
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
Nie ma z tym wiekszego problemu oczywiscie biorac pod uwage jedzenie z calej gamy dostepnych produktow. Mowie na podstawie wlasnego doswiadczenia a tez nie slyszalem aby ktos mial. Rzecz jasna mowie o swobodnym jedzenie wszelkich dostepnych produktow. Mowie na podstawie wlasnych doswiadczen, znajomych oraz np. Innuitow z rownin zima bez dostepu do nadmiaru foczego tluszczu jako paliwa do lampki i pieca, ktorzy zyli w o wiele wiekszym mrozie zima. Natomiast u wegetarian faktycznie slyszalem o problemach.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
[Obrazek: pobieranie-pokarmu.jpg]


Jakby ktoś miał ochotę na karpia na święta z byle jakiego źródła. Tak informacyjnie.
Małe zestawienie pokarmów naturalnych i paszy KARP TUCZ. Jedną chyba z bardziej popularnych.
Życzę smacznego.

http://powercarp.pl/artykul,57.html

"Zwyczaje żywieniowe karpi:
Karpie są rybami wszystkożernymi. Nie pogardzą niczym, co nadaje się do zjedzenia i zmieści się do ich pyska. W poszukiwaniu jedzenia przemierzają różne partie i części zbiornika, żerując zarówno na powierzchni, w toni, jak również na dnie (gdzie stołują się najczęściej).

Wśród ulubionych karpiowych smakołyków można wymienić:

raki,ślimaki,małże, kiełże, ochotkę, rozwielitki, ośliczki, larwy komarów i innych owadów (np. ważek)
pijawki, pędy roślin wodnych (np. trzcin), małe ryby, nasiona i owoce drzew i krzewów – oczywiście te, które wpadną do wody Oczko

Analizując powyższą listę można wysnuć wniosek o smakach i zapachach, które warto użyć kusząc karpia naszą przynętą.

Karpie są ponadto wielkimi łasuchami. Szybko przestawiają się na pobieranie pokarmu, który zapewnia im maksymalny efekt energetyczny przy minimalnym wysiłku (tak zapewne postrzegane są prze nie nasze kulki proteinowe)."




http://www.frykass.pl/p,granum_pokarm_dla_ryb__karp_tucz_25_kg,1429,317.html

KARP TUCZ:

Składniki:
Śruta
sojowa poekstrakcyjna, Poekstrakcyjny koncentrat
białka roślinnego, Śruty wysokobiałkowe roślin
strączkowych, Śruty zbożowe, Produkty z przerobu zbóż,
Oleje roślinne, Przedmieszka witamin, minerałów,
aminokwasów, związków biologicznie czynnych
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Są też karpie żywione zbożami więc jakiś tam wybór jest... ale i cena droższa...
Cytuj ten post
(21.12.2016, 11:31)bonluk napisał(a): Są też karpie żywione zbożami więc jakiś tam wybór jest... ale i cena droższa...

Dla mnie to podobnie nienaturalny pokarm dla karpia. De facto te pasze się opierają głównie na produktach zbożowych (pewnie głównie na pszenicy czy innych zbożach i sojowych. Nadal karmiąc zwierzę wszystkożerne (a tym bardziej z dominacją mięsa jak te kury) tylko zbożami w tym pszenicą, uzyskujemy marnej jakości mięso. W dodatku w większości pewnie zbożami w monokultur a więc i ubogiej wyjałowionej gleby w uzupełnianej w wybrakowane wartości chemią.

Podobno są jakieś hodowle karpia które karmią glonami i robakami. Takiego nie miałem jeszcze.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Mieszkałem w miejscowości, gdzie jest wielkie gospodarstwo rybackie hodujące głównie karpia. Tysiące razy widziałem, że karmili zbożem, więc nie wiem jak to jest gdzie indziej...
Jakiś czas temu współopiekowałem się średnim stawem i tam podkarmialiśmy tylko ryby, głównie łubinem i pszenicą. Amury latem koniczyną czerwoną.
Cytuj ten post
(21.12.2016, 11:38)MN napisał(a): Mieszkałem w miejscowości, gdzie jest wielkie gospodarstwo rybackie hodujące głównie karpia. Tysiące razy widziałem, że karmili zbożem, więc nie wiem jak to jest gdzie indziej...
Jakiś czas temu współopiekowałem się średnim stawem i tam podkarmialiśmy tylko ryby, głównie łubinem i pszenicą. Amury latem koniczyną czerwoną.

Czyli nadal słabiutko.

De facto to samo co jest w paszy KARP TUCZ: zboża i strączkowe i motylkowe.

Przedstawiając tego posta nie miałem na celu pisać, że pasza jest słaba tylko, że karmiony karp zbożami, glutenem z nowoczesnej pszcznicy i strączkowymi jest bardzo słabym mięsem. Nie ma większego znaczenia czy zboża pochodzą z granulatu komercyjnego czy mączki z pszenicy robionej przez właściciela. Skutek dla złej jakości mięsa jest bardzo podobny o ile nie ten sam. A ma na celu szybki tani tucz czyli wysoką wydajność.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(21.12.2016, 11:36)Borówka napisał(a):
(21.12.2016, 11:31)bonluk napisał(a): Są też karpie żywione zbożami więc jakiś tam wybór jest... ale i cena droższa...

Dla mnie to podobnie nienaturalny pokarm dla karpia. De facto te pasze się opierają głównie na produktach zbożowych i sojowych. Nadal karmiąc zwierzę wszystkożerne (a tym bardziej z dominacją mięsa jak te kury) tylko zbożami uzyskujemy marnej jakości mięso. W dodatku w większości pewnie zbożami w monokultur a więc i ubogiej wyjałowionej gleby w uzupełnianej w wybrakowane wartości chemią.

Podobno są jakieś hodowle karpia które karmią glonami i robakami. Takiego nie miałem jeszcze.

Nie wiem, ja znam hodowle gdzie karmią zbożem i planktonem i z takiej kupuje... no cóż mam nadzieję, że do wiosny przeżyję haha...
Cytuj ten post
Naukowcy próbowali oszacować która strategia żywienia posiada jak najlepsze warunki do skutecznego zagospodarowania ograniczonej przestrzeni i dóbr. Standardowe diety wszystkożerne o umiarkowanym spożyciu mięsa oraz korzystające z innych produktów zwierzęcych wyprzedziły dietę wegańską i diety lacto-ovo wegetariańskie. Przy czym lacto-ovo są i tak skuteczniejsze niż weganizm.

p.s. ciekaw jestem jak by wypadła strategia diety bez zbóż i cukru.

[Obrazek: elementa.000116.f004.png]

https://www.elementascience.org/articles/10.12952/journal.elementa.000116/#elementa.000116.f004
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
omni 60 i omni 40 co oznaczają ile procent produktów zwierzęcych jest?
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post