Jak dojść do pszczół TF tak aby nie stracić corocznego średniego dochodu
#1
Temat nie mógł brzmieć dokładnie zgodnie z życzeniem Borówki, bo okienko nie akceptowało tak długiego wpisu. Ale chyba zgadza się co do intencji.

Uważam, że pytanie to jest ciekawe. Bo niby dlaczego z góry zakładać, że będzie się ponosić straty? I po co budować atmosferę, że straty są OK? Nie są OK. Są nie OK. Każda martwa pszczoła to igła w plecach wrażliwego pszczelarza.
Inna sprawa - czy straty są nieuniknione? A jeżeli są nieuniknione, to do jakiego stopnia można je zredukować? A jeżeli nie można ich zredukować, to jak zmniejszyć ich dotkliwość?

O tym powinien być ten wątek.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#2
Skoro już z innego wątku tutaj to jedziemy. Czasem mam wrażenie, że jak się pisze na forum miodka, to wiadomo, że piszemy o pszczołach przez pryzmat pozyskania miodu, a tutaj jednak wolne pszczoły nie biorą miodku w ogóle pod uwagę. Mam wręcz wrażenie, że miodek przeszkadza co niektórym w pszczelarstwie i lepiej kupić go skądinąd... najlepiej z zagranicy, bo tam nie leczą tym co my.

Jako pszczelarz, który ma i oczekuje zysku z pszczół uważam, że ażeby TF się opłacało trzeba podchodzić do tematu z głową a nie na pałę. Nie leczenie to cel wymagający trwania, procesu przygotowującego pszczoły i pasiekę do tego. Stąd mój pomysł jak straty zminimalizować, bo uniknąć jednak się ich nie da. Cześć pasieki tylko zostawiłem nieleczoną. Najchętniej prawdę mówiąc leczyłbym ją jeszcze w tym roku, by bardziej ją (pasiekę) przygotować, ale jak już nie leczyłem do tej pory to nie będę nic kombinował, bo pszczołom o tej porze i tak wszystko jedno.
Cytuj ten post
#3
(12.10.2016, 14:06)flamenco108 napisał(a): Temat nie mógł brzmieć dokładnie zgodnie z życzeniem Borówki, bo okienko nie akceptowało tak długiego wpisu. Ale chyba zgadza się co do intencji.

Uważam, że pytanie to jest ciekawe. Bo niby dlaczego z góry zakładać, że będzie się ponosić straty? I po co budować atmosferę, że straty są OK? Nie są OK. Są nie OK. Każda martwa pszczoła to igła w plecach wrażliwego pszczelarza.
Inna sprawa - czy straty są nieuniknione? A jeżeli są nieuniknione, to do jakiego stopnia można je zredukować? A jeżeli nie można ich zredukować, to jak zmniejszyć ich dotkliwość?

O tym powinien być ten wątek.

Krzyśku, to już było dyskutowane.
Generalnie musi być opracowany jakiś pomysł związany ze stopniowym rozszerzaniem pasieki TF na całą pasiekę. Skala i tempo musi być zależne od możliwości materialnych i przyjętego progu czasowego (bo im mniejsza skala TF tym dłuższy czas - tu nie mam wątpliwości). Pomysłów może być bez liku i pewnie można by opracować kilka głównych i dziesiątki modyfikacji.

natomiast (nie chcąc zmieniać tematu, niestety muszę się do tego odnieść) odpowiadając na te zagadnienia:
1. straty są OK, bo prowadzą do celu - a więc nie są przeciwne celowi, a są środkiem do jego realizacji 
2. straty są nieuniknione - wiem, że chodzi Ci o kontekst selekcji, ale nawet jak leczysz są nieuniknione. Natomiast w kontekście selekcji są środkiem do celu (patrz pkt 1)
3. pytanie czy w selekcji ma chodzić o redukcję strat czy o zrealizowanie celu? 
4. zmniejszyć dotkliwość strat można na dziesiątki sposobów - i to zależy od pomysłu jaki przyjąłeś na realizację pasieki.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#4
(12.10.2016, 14:13)MN napisał(a): Skoro już z innego wątku tutaj to jedziemy. Czasem mam wrażenie, że jak się pisze na forum miodka, to wiadomo, że piszemy o pszczołach przez pryzmat pozyskania miodu, a tutaj jednak wolne pszczoły nie biorą miodku w ogóle pod uwagę. Mam wręcz wrażenie, że miodek przeszkadza co niektórym w pszczelarstwie i lepiej kupić go skądinąd... najlepiej z zagranicy, bo tam nie leczą tym co my.

rozumiem, że pijesz do mnie tą subtelną sugestią - ale to tylko świadczy o tym, że nie dociera do Ciebie w ogóle co się do Ciebie mówi. ale przyzwyczaiłem się do Twoich ograniczonych zdolności pojmowania problemu Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#5
I vice versa Uśmiech
Cytuj ten post
#6
(12.10.2016, 14:25)MN napisał(a): I vice versa Uśmiech

no tak. mam ograniczone pojmowanie logiki typu : "kwas nie szkodzi, bo pszczoły traktuję przedmiotowo w pasiece komercyjnej". 
to nie jest dla mnie łatwe do ogarnięcia i pojęcia - to fakt Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#7
Nie pojmujesz, że można leczyć i mieć miód a jednocześnie w innej pasiece nie leczyć i selekcjonować, ale spoko może kiedyś pojmiesz.
Cytuj ten post
#8
(12.10.2016, 14:46)MN napisał(a): Nie pojmujesz, że można leczyć i mieć miód a jednocześnie w innej pasiece nie leczyć i selekcjonować, ale spoko może kiedyś pojmiesz.

to pojmuję. 
ale Ty nie o tym piszesz, tylko o tym, że kwas nie szkodzi pszczołom. Michał poczytaj swoje wpisy.

ps. a chcesz się kłócić dalej Oczko to mamy taki fajny wątek MdM w hyde parku, a nie zaburzaj tu koledze Krzykowi wątku, w którym chciałby się dowiedzieć jak to zrobić, żeby nie mieć strat. Oczko 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#9
według moich doświadczeń co byś nie zrobił gdy tylko zdecydujesz się odstawić leczenie predzej czy później dojdzie do dużych strat... wedlug mnie nie ma sensu tego niwelowac czy próbować jakoś oszukać. Narobi nam to tylko dodatkowych kłopotów i odwlecze się w czasie...
Żeby nie być stratnym trzeba być na duzym plusie przed pójściem w TF a wtedy możemy założyć w pierwszych latach nawet spore straty...
Cytuj ten post
#10
(12.10.2016, 15:07)bonluk napisał(a): według moich doświadczeń co byś nie zrobił gdy tylko zdecydujesz się odstawić leczenie predzej czy później dojdzie do dużych strat... wedlug mnie nie ma sensu tego niwelowac czy próbować jakoś oszukać. Narobi nam to tylko dodatkowych kłopotów i odwlecze się w czasie...
Żeby nie być stratnym trzeba być na duzym plusie przed pójściem w TF a wtedy możemy założyć w pierwszych latach nawet spore straty...
Tylko, ze tu chodzi o straty finasowe i tego brakuje w tytule watku jak widac. Chodzi o straty w srednich dochodach z miodu konkretnie.

Ja np. Nie uwazam, ze sa ok. Ale zyski i straty po pierwsze nie mierze tylko kasa a problem zakladam dlugofalowo, natomiast straty krotkofalowe traktuje jako koszta w inwestycji. Mysle, ze Flamenco nie do konca zna moje intencje.

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#11
(12.10.2016, 17:49)Borówka napisał(a):
(12.10.2016, 15:07)bonluk napisał(a): według moich doświadczeń co byś nie zrobił gdy tylko zdecydujesz się odstawić leczenie predzej czy później dojdzie do dużych strat... wedlug mnie nie ma sensu tego niwelowac czy próbować jakoś oszukać. Narobi nam to tylko dodatkowych kłopotów i odwlecze się w czasie...
Żeby nie być stratnym trzeba być na duzym plusie przed pójściem w TF a wtedy możemy założyć w pierwszych latach nawet spore straty...
Tylko, ze tu chodzi o straty finasowe i tego brakuje w tytule watku jak widac. Chodzi o straty w srednich dochodach z miodu konkretnie.

Ja np. Nie uwazam, ze sa ok. Ale zyski i straty po pierwsze nie mierze tylko kasa a problem zakladam dlugofalowo, natomiast straty krotkofalowe traktuje jako koszta w inwestycji. Mysle, ze Flamenco nie do konca zna moje intencje.

no ale przecież jest w tytule o "stracie corocznego średniego dochodu".


natomiast jak mogę domniemywać w treści posta Flamenco raczej miał na myśli "straty" pszczół gdy pisał, że nie są OK (tak się domyślam).

Ja mam dokładnie jak Kuba - czyli traktuję to jako inwestycję. Co przyniesie przyszłość to się okaże, ale też z drugiej strony na teraz nie wyobrażam sobie gospodarki ingerującej w rozwój życia w ulu (kwasy, olejki, tzw "twarda chemia"), ani też w cykl życiowy rodziny czy uśmiercania jakiejś jej części (wycinanie trutni, pierwszego czy ostatniego czerwiu, izolatory itp). Więc z tego co zostało zbudowałem jakiś system w którym przeznaczam siły i środki na inwestycje. 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#12
Mr. Drone bardziej chodzilo mi o to, ze chodzi konkretnie o coroczna produkcje i sprzedaz miodu tzn. Dochod z tej dziedziny przedsiebiorczosci. Bo gdy przyjac to ogolnie to juz staje sie to mocno rozbudowane znow. Bo mozna sobie odlozyc wczesniej jak napisal Lukasz albo miec dochod gdzie indziej i miec gdzies bycie na minusie z pszczolami w pierwszych latach TF albo w ogole miec gdzies czysto finasowy dochod z pszczol poza abstrakcyjnym. Tu chodzi konkretnie, jak rozumiem, jak dojsc do pszczol TF, jesli zarabialo sie na miodzie wczeczniej np. 20 000 - 30 000 aby nadal byc w tym oknie co roku bez przerwy.

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
(12.10.2016, 18:16)Borówka napisał(a): Mr. Drone bardziej chodzilo mi o to, ze chodzi konkretnie o coroczna produkcje i sprzedaz miodu tzn. Dochod z tej dziedziny przedsiebiorczosci. Bo gdy przyjac to ogolnie to juz staje sie to mocno rozbudowane znow. Bo mozna sobie odlozyc wczesniej jak napisal Lukasz albo miec dochod gdzie indziej i miec gdzies bycie na minusie z pszczolami w pierwszych latach TF albo w ogole miec gdzies czysto finasowy dochod  z pszczol poza abstrakcyjnym. Tu chodzi konkretnie, jak rozumiem, jak dojsc do pszczol TF, jesli zarabialo sie na miodzie wczeczniej np. 20 000 - 30 000 aby nadal byc w tym oknie co roku bez przerwy.

już wiem co zrobić! można przejść na sprzedaż podmoru! Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#14
(12.10.2016, 14:27)MrDrone napisał(a):
(12.10.2016, 14:25)MN napisał(a): I vice versa Uśmiech

no tak. mam ograniczone pojmowanie logiki typu : "kwas nie szkodzi, bo pszczoły traktuję przedmiotowo w pasiece komercyjnej". 
to nie jest dla mnie łatwe do ogarnięcia i pojęcia - to fakt Oczko

Nie Bartku, ale błędnie pojąłeś słowo "straty" użyte w preambule wątku. Chodziło mi o straty finansowe i podobne, a nie straty w rodzinach pszczelich. To znaczy, straty w rodzinach pszczelich też, ale tylko z punktu widzenia strat materialnych.

EDIT aby nie mnożyć bytów.
Mam wrażenie, że MN patrzy na pasiekę głównie z punktu widzenia przedsiębiorcy, na drugim biegunie jest Kuba, który widzi to bardziej jak projekt hodowlany - tak to oceniam, może się mylę. Prowokacja Kuby mi się spodobała, bo zahacza o moje rozterki:
Pszczelarstwo jest dziedziną raczej rolnictwa niż handlu, więc sądzę, że tutaj nie da się zrobić uczciwie biznesu typu strzał-zysk, chyba, że ktoś odziedziczy pszczoły po dziadku, od razu naszykowane do miodobrania, odbierze miód, sprzeda, a pszczoły mu padną - ale to nie pszczelarstwo. Czyli pasieka jest projektem długofalowym, budowanym od zera stopniowo - szybkość budowania pasieki w jakimś stopniu zależy od włożonych środków, ale nie całkiem, jak w niektórych dziedzinach biznesu - bo pszczelarz to nie tylko przedsiębiorca, to ktoś dysponujący unikalnymi umiejętnościami, które musi nabyć w praktyce, działający w synergii ze zwierzętami, które hoduje.
I tutaj wchodzi pole pszczelarstwa naturalnego, bo projekt ten jest jeszcze szerszy - pszczoły takie są efektem jego długoletnich starań, zatem same są jakoś tam specyficzne. Czyli taka pasieka musi być pojmowana jako całość. Kupowaniem matek-zarodówek można zrobić pszczelarski biznes, ale nawet w takim uproszczonym modelu musi minąć przynajmniej parę sezonów, zanim koło zacznie się kręcić. W pszczelarstwie naturalnym potrzeba na to więcej czasu i starań.
I tutaj pojawia się ten problem, który, jak przypuszczam, tak boli Michała: aby jednak to przynosiło zysk.

Zgadzam się, że puszczając pszczoły w TF nie można od nich oczekiwać od razu, aby przynosiły zysk. Ale nie jestem pewien, czy można tak zaplanować gospodarkę pasieczną, żeby przynajmniej nie przynosiła strat w tym okresie dochodzenia pszczół do podstawowej odporności.
Każdy startuje z innego punktu i inne podejmuje decyzje. Ale można je tu zestawić, porównać i czegoś się z tego nauczyć.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#15
(12.10.2016, 19:29)flamenco108 napisał(a):
(12.10.2016, 14:27)MrDrone napisał(a):
(12.10.2016, 14:25)MN napisał(a): I vice versa Uśmiech

no tak. mam ograniczone pojmowanie logiki typu : "kwas nie szkodzi, bo pszczoły traktuję przedmiotowo w pasiece komercyjnej". 
to nie jest dla mnie łatwe do ogarnięcia i pojęcia - to fakt Oczko

Nie Bartku, ale błędnie pojąłeś słowo "straty" użyte w preambule wątku. Chodziło mi o straty finansowe i podobne, a nie straty w rodzinach pszczelich. To znaczy, straty w rodzinach pszczelich też, ale tylko z punktu widzenia strat materialnych.

może błędnie, bo napisałeś po tym że straty nie są ok, cytuję: " Każda martwa pszczoła to igła w plecach wrażliwego pszczelarza." Uznałem więc, że ta igła w plecach wrażliwego pszczelarza to coś więcej niż złotówka w portfelu cierpiącego na melancholię przez straty materialne Oczko widocznie się pomyliłem - ale to wynikało z kontekstu Oczko jakoś wrażliwość nie kojarzy mi się z typowo materialnym podejściem - będę to musiał zweryfikować Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#16
Źle odbierasz i Kubę i MN'a, choć faktycznie są na dwóch biegunach - w tym masz rację.

Kuba podchodzi (wg mnie) w taki sposób, że szanuje pszczołę, ale nie musi z niej żyć, chce mieć zdrowe jedzenie, ale wie, że zdrowie może zachować tylko dzięki naturze. Jest otwarty na zysk, ale dziś jego zyskiem są żyjące pszczoły, bo wie, że ważne jest nie to co dziś, ale to co za 5 - 10 - 20 lat.

MN jest prawdopodobnie faktycznie na drugim biegunie: jest krótkowzrocznym ignorantem, który nie widzi poza najbliższy sezon. Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#17
(12.10.2016, 19:42)MrDrone napisał(a): Uznałem więc, że ta igła w plecach wrażliwego pszczelarza to coś więcej niż złotówka w portfelu cierpiącego na melancholię przez straty materialne Oczko widocznie się pomyliłem - ale to wynikało z kontekstu Oczko jakoś wrażliwość nie kojarzy mi się z typowo materialnym podejściem - będę to musiał zweryfikować Oczko

Błąd myślowy Twój tutaj polega moim zdaniem na uznaniu, że jak boli ząb, to noga już nie boli. Też boli, ale raz bardziej czujesz ząb, a raz nogę. Odchodząc od alegorii: pszczelarz ponosząc straty z własnego wyboru (nie lecząc), ponosi je na kilku planach równocześnie: na materialnym (straty materialne), hodowlanym (straty w rodzinach pszczelich), moralnym (nieustanna obawa, czy wybrana droga rzeczywiście była właściwa, skoro tak boli na innych planach) oraz innych, zależnych od osobistego światopoglądu i motywacji. Wszystkie te "bóle" wzajemnie się przenikają. Z każdym pracować trzeba inaczej i nie zawsze można osobno. Założenie, że skoro ktoś idealistycznie postanowił doprowadzić pszczoły do stanu biologicznej samodzielności, zapewnia mu tak intensywny i nieustanny stan usatysfakcjonowania, że już nie odczuwa innych problemów, moim zdaniem jest co najmniej poważnym uproszczeniem. To, że coś boli, nie znaczy, że spowoduje zmianę podjętych decyzji. Ale boleć nie przestaje z tego powodu.
A ten wątek miał się zająć jednym z tych bóli: bólem materialnym Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#18
Krzyśku, ale dlaczego zakładasz, że nie odczuwamy tych problemów? Po prostu to jakoś bilansujemy - właśnie głównie jako inwestycje (nie tylko w kontekście materialnym).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#19
Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.
Cytuj ten post
#20
(12.10.2016, 14:13)MN napisał(a): Skoro już z innego wątku tutaj to jedziemy. Czasem mam wrażenie, że jak się pisze na forum miodka, to wiadomo, że piszemy o pszczołach przez pryzmat pozyskania miodu, a tutaj jednak wolne pszczoły nie biorą miodku w ogóle pod uwagę. Mam wręcz wrażenie, że miodek przeszkadza co niektórym w pszczelarstwie i lepiej kupić go skądinąd... najlepiej z zagranicy, bo tam nie leczą tym co my.

Jako pszczelarz, który ma i oczekuje zysku z pszczół uważam, że ażeby TF się opłacało trzeba podchodzić do tematu z głową a nie na pałę. Nie leczenie to cel wymagający trwania, procesu przygotowującego pszczoły i pasiekę do tego. Stąd mój pomysł jak straty zminimalizować, bo uniknąć jednak się ich nie da. Cześć pasieki tylko zostawiłem nieleczoną. Najchętniej prawdę mówiąc leczyłbym ją jeszcze w tym roku, by bardziej ją (pasiekę) przygotować, ale jak już nie leczyłem do tej pory to nie będę nic kombinował, bo pszczołom o tej porze i tak wszystko jedno.

Michale jesteš moj bohater!   Przytulanie  (Cierpliwošč z czolowka pszczelarstwa nat. w Polsce) Ściana
Co do tematu, to moge potwierdzič, že možna pogodzič korzyšč materialna z dojšciem do TF. Na czeskim podworku jest juž wielu pszczelarzy, ktorzy nie lecza juž pare lat, a miodu nie brakuje. Nazwiska nie mowimy, dla ochrony pasiek przed glupota ludzka.
MN w pasiece produkcyjnej, leczona kwasem, pilnuj ilošč warroazy w poszczegolnych ulach, a namnažaj z tych wiecej odpornych, czyli majacych mniej warroa.!!! 
Ja takie nieodporne rodziny lecze, a na wiosne sprzedam tym co leczyč beda nadal, a taki material hodowlany u nas nie kupia. Po co mam pozostawič rodzine pewnemu zgonu, jak moge podbič kase.
Natomiast w rodzinach bez warroa, wszystko ok, a miodu tež jest dosyč.  Duży uśmiech
Cytuj ten post
#21
(12.10.2016, 20:50)Krzyżak napisał(a): Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.

Hehe aż się spytałem mojej piękniejszej części. Bez żadnych podpowiedzi jak ma odpowiedzieć, że jeszcze nie mieliśmy miodu poza plastrami z padłych pszczół i musimy dokupować od innych.

"Nie byłam wielce zdziwiona. Rozumiem, że może to być wliczone w tę metodę."
Serce
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#22
(12.10.2016, 20:41)MrDrone napisał(a): Krzyśku, ale dlaczego zakładasz, że nie odczuwamy tych problemów? Po prostu to jakoś bilansujemy - właśnie głównie jako inwestycje (nie tylko w kontekście materialnym).

Gdzie ja to powiedziałem? Ale wycelowałem w Twoją wypowiedź, która nakazuje lekceważyć inne kwestie poza samym bohaterskim skokiem na wrogie okopy z wrzaskiem "Za honor!". Jak powiedziałem: prowokacja Kuby zachęciła mnie, aby za nią pójść. Reakcje widać. Znaczy - to jest coś, co warto rozważyć, choćby na planie światopoglądowym. Dlaczego nie porównać tych rzeczy, skoro porównuje się inne?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#23
(12.10.2016, 21:11)flamenco108 napisał(a):
(12.10.2016, 20:41)MrDrone napisał(a): Krzyśku, ale dlaczego zakładasz, że nie odczuwamy tych problemów? Po prostu to jakoś bilansujemy - właśnie głównie jako inwestycje (nie tylko w kontekście materialnym).

Gdzie ja to powiedziałem? Ale wycelowałem w Twoją wypowiedź, która nakazuje lekceważyć inne kwestie poza samym bohaterskim skokiem na wrogie okopy z wrzaskiem "Za honor!". Jak powiedziałem: prowokacja Kuby zachęciła mnie, aby za nią pójść. Reakcje widać. Znaczy - to jest coś, co warto rozważyć, choćby na planie światopoglądowym. Dlaczego nie porównać tych rzeczy, skoro porównuje się inne?

Oczywiście, ze warto ale czy nie jest to aby ideologia? Oczko   (żart) 
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#24
(12.10.2016, 21:13)Borówka napisał(a): Oczywiście, ze warto ale czy nie jest to aby ideologia? Oczko   (żart) 

Forsa i ideololo? O_o
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#25
(12.10.2016, 19:48)MrDrone napisał(a): Źle odbierasz i Kubę..........
Kuba podchodzi (wg mnie) w taki sposób, że szanuje pszczołę..............

Pszczołę?!
Warrozę to Ty mi szanuj. Oczko

Anioł Pasieka Warroza Anioł
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#26
(12.10.2016, 21:10)Borówka napisał(a):
(12.10.2016, 20:50)Krzyżak napisał(a): Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.

Hehe aż się spytałem mojej piękniejszej części. Bez żadnych podpowiedzi jak ma odpowiedzieć, że jeszcze nie mieliśmy miodu poza plastrami z padłych pszczół i musimy dokupować od innych.

"Nie byłam wielce zdziwiona. Rozumiem, że może to być wliczone w tę metodę."
Serce

Ciekawe czy reakcja byłaby identyczna po kilku latach tradycyjnego pszczelarzenia z konkretnym dochodem, jak któregoś dnia byś powiedział: "Kochanie wspominałem Ci w zeszłym roku, że przechodzę na pszczelarstwo TF... no więc właśnie w tym roku nie będziemy mieć kasy z pszczół bo mi padły. Ale nie martw się, wiem od kogo można kupić pewny miód dla nas" Oczko
Cytuj ten post
#27
(12.10.2016, 21:28)pastaga napisał(a):
(12.10.2016, 21:10)Borówka napisał(a):
(12.10.2016, 20:50)Krzyżak napisał(a): Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.

Hehe aż się spytałem mojej piękniejszej części. Bez żadnych podpowiedzi jak ma odpowiedzieć, że jeszcze nie mieliśmy miodu poza plastrami z padłych pszczół i musimy dokupować od innych.

"Nie byłam wielce zdziwiona. Rozumiem, że może to być wliczone w tę metodę."
Serce

Ciekawe czy reakcja byłaby identyczna po kilku latach tradycyjnego pszczelarzenia z konkretnym dochodem, jak któregoś dnia byś powiedział: "Kochanie wspominałem Ci w zeszłym roku, że przechodzę na pszczelarstwo TF... no więc właśnie w tym roku nie będziemy mieć kasy z pszczół bo mi padły. Ale nie martw się, wiem od kogo można kupić pewny miód dla nas" Oczko

Jeżeli pszczelarstwo byłoby moim zawodem wykonywanym i dużą częścią dochodu rocznego a chciałbym spróbować przejśc na TF to już pisałem jaki plan brałbym pod uwagę. Inna sprawa, że jakoś ciężko mi sobie wyobrazić siebie w roli hodowcy, weterynarza, farmaceuty oraz podtruwacza w jednym. A co do żony to nie wiem. Wszystko zależy ale jestem dobrej myśli co do zrozumienia. Uśmiech

p.s. W między czasie może przeszedłbym na apitoksynoterapię, pomdor, powietrze ulowe i inne rzeczy i podratował budżet w inny sposób niż miód.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#28
,,Jak dojść do pszczół TF tak aby nie stracić corocznego średniego dochodu"
Oto temat. Dlaczego kolego Borowka piszesz o swym podejšciu do pasieki, ktora z tematem nie ma nic wspolnego, a wszyscy,z twym podejšciem do niej, juž tysiac razy mieli zaszczyt zapoznač sie.???
Ten temat podobny tež do nowego tematu Malberta.
Chcemy mieč zdrowe produkty pszczele i dobry efekt ekonomiczny. Pszoly radzace sobie z warroa i za cene jakichs tam zabiegow pszczelarskich,pszczol miodnych i lagodnych. To wszystko. Cwaniak
Cytuj ten post
#29
(12.10.2016, 20:50)Krzyżak napisał(a): Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.

(12.10.2016, 21:11)flamenco108 napisał(a):
(12.10.2016, 20:41)MrDrone napisał(a): Krzyśku, ale dlaczego zakładasz, że nie odczuwamy tych problemów? Po prostu to jakoś bilansujemy - właśnie głównie jako inwestycje (nie tylko w kontekście materialnym).

Gdzie ja to powiedziałem? Ale wycelowałem w Twoją wypowiedź, która nakazuje lekceważyć inne kwestie poza samym bohaterskim skokiem na wrogie okopy z wrzaskiem "Za honor!". Jak powiedziałem: prowokacja Kuby zachęciła mnie, aby za nią pójść. Reakcje widać. Znaczy - to jest coś, co warto rozważyć, choćby na planie światopoglądowym. Dlaczego nie porównać tych rzeczy, skoro porównuje się inne?

ech....  czy Wy w ogóle czytacie co ja piszę? Oczko

Ja nie mam nic do wyborów Michała czy innych ludzi, którzy wybierają pieniądz. Którzy leczą, bo trzeba mieć miód. Co więcej uważam, że metoda Michała przejścia na TF nabrała racjonalizmu (po zjeździe, kiedy - być może - dotarło do niego, że pszczoła może mieć kryzys w pierwszej fazie i nie należy jej wrzucać w piach ...)

Czepiam się Michała i mówię, że wynika to z ignorancji bo pisze rzeczy, które są nie do ogarnięcia logicznie.
Pisze (uproszczenia) np:
1. chcę mieć miód więc pszczołom nie szkodzi kwas
2. będę odzwyczajał pszczoły od chemii na kwasie
3. będę leczył tak długo aż pszczoły nauczą się żyć bez leczenia (ciekawe jak?)
i parę innych głupot, które dla mnie są nielogicznym bełkotem.

Jeżeli chodzi o wybory Michała związane z potrzebą miodu i pieniędzy - rozumiem je, szanuję je, kto wie może są nawet niezbędne, bo jak pisze Szymon, może ten projekt który prowadzę ja czy Szymon czy paru innych będzie skazany na porażkę. Choć uważam, że leczenie to są krótkowzroczne wybory - ale to już mój pogląd.

Mam więc Michała za ignoranta nie dlatego że tak a nie inaczej zbilansował swoje przedsięwzięcie - każdy bilansuje inaczej. Mam go za ignoranta bo nie łączy faktów. 
Wielu pszczelarzy na tym forum leczy i chce miód i jakoś nie zarzucam im ignorancji, bo nie piszą takich rzeczy jak Michał - wiedzą co robią i wiedzą czym się kończą ich działania (mają świadomość - chyba? - skutków swoich działań), ale leczą, bo mają po temu jakiś powód. Nikt z nich nie tłumaczy, że leczeniem pomaga pszczołom jako gatunkowi, a kwas nie szkodzi, bo to część komercyjna pszczół 
(jako przykład: pastaga - leczy, ale wie co robi i dlaczego i w przeciwieństwie do Michała, nie stara się przekonać wszystkich, że to najlepsze co można zrobić dla pszczół. nigdy nie napisał nic co byłoby w 5% tak głupie jak to co wypisuje MN.)

Podsumowując (już po raz kolejny, żeby dotarło):
- Rozumiem i szanuję wybory Michała
- nie rozumiem idiotyzmów jakie wypisuje.


Paniali? Oczko (znając Was to nie) Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#30
(13.10.2016, 04:51)MrDrone napisał(a):
(12.10.2016, 20:50)Krzyżak napisał(a): Podstawowy problem dlaczego Bartek nie rozumie bólu Michała i ma go za ignoranta wynika z tego, że Bartek nigdy nie był w takiej sytuacji jak Michał czyli nie miał konkretnych dochodów z pasieki. W 100% rozumiem Michała. Mając przez kilka lat dochód równoważny lub przekraczający zarobki w pracy zawodowej ciężko nagle w imię jakiś idei, która nie wiadomo czy się sprawdzi, walnąć wszystko i patrzeć jak to co się budowało przez lata pada. A wytłumaczyć to racjonalnie rodzinie to mission impossible.

(12.10.2016, 21:11)flamenco108 napisał(a):
(12.10.2016, 20:41)MrDrone napisał(a): Krzyśku, ale dlaczego zakładasz, że nie odczuwamy tych problemów? Po prostu to jakoś bilansujemy - właśnie głównie jako inwestycje (nie tylko w kontekście materialnym).

Gdzie ja to powiedziałem? Ale wycelowałem w Twoją wypowiedź, która nakazuje lekceważyć inne kwestie poza samym bohaterskim skokiem na wrogie okopy z wrzaskiem "Za honor!". Jak powiedziałem: prowokacja Kuby zachęciła mnie, aby za nią pójść. Reakcje widać. Znaczy - to jest coś, co warto rozważyć, choćby na planie światopoglądowym. Dlaczego nie porównać tych rzeczy, skoro porównuje się inne?

ech....  czy Wy w ogóle czytacie co ja piszę? Oczko
----CIACH---
Paniali? Oczko (znając Was to nie) Oczko

Ale czy masz na ten temat jakieś zdanie, które uważasz, że warto nim się podzielić?
To znaczy:
Mamy możliwe spektrum postaw mieszczących się w ramach PN, od rezygnacji z PN w momencie, gdy okazuje się to nie tylko nieopłacalne w dającym się obserwować horyzoncie, tj. kilku sezonów, ale też nie dające się zbilansować w zadowalającym stopniu - dopóki rozważamy to jako projekt hobbystyczny, każdy hobbysta gotów jest dokładać do interesu ileś tam - czyli jeżeli poziom dokładania przekracza założone granice, hobbysta albo rezygnuje (odchodzi od ram PN w jakimś zakresie), albo uznaje, że trzeba dokładać więcej i to robi. Pierwsza skrajność preferuje ogólnie pojmowane bilansowanie jako priorytet, druga skrajność zakłada, że w pojmowalnym horyzoncie czasowym należy dokładać (czytaj: inwestować) ile trzeba (a czasem i więcej), aby mieć nadzieję, że w kolejnych (na razie niewidzialnych, bo poza widocznym horyzontem) sezonach sytuacja się poprawi.
To znaczy, jedną z możliwych opcji jest także ograniczenie działań ze świadomością, że w ten sposób albo w ogóle traci się szansę na sukces, albo się ją oddala w czasie.
Tutaj ma miejsce wiara (jak mówią niektórzy), albo zaufanie (jak ja wolę mówić) na podstawie świadectw Wielebnych z Arizony (którzy prawią, że po paru latach pszczoły przestaną robić sobie jaja i umierać masowo, a zaczną umierać w sposób tolerowalny dla bilansu pasieki, a wypracowane metody przy wzroście odporności pszczół zaczną procentować). Dodam tutaj, że moje zaufanie nie opiera się wyłącznie na świadectwach Wielebnych, ale duże znaczenie ma dla mnie fakt, że kilku poznanych przeze mnie osobiście pszczelarzy ze Stowarzyszenia Wolne Pszczoły wyprzedza mnie w moich planach o kilka lat. Zakładam, że wyprzedzając mnie spoglądają na inny horyzont, którego ja jeszcze nie widzę, bo nie mogę (znajduję się za nimi, a nie przed nimi), a jednak decydują się iść dalej tą drogą. To pozwala przypuszczać, że coś tam widzą. Dają temu świadectwa w swoich blogowych zapiskach i w rozmowach.
Nie zmienia to jednak problemu bilansowania pasieki jako projektu, który dotyczy nie tylko pszczół, ale i pszczelarza, który być może ma rodzinę, z pewnością chce pszczelarzyć, ale z pewnością też nie chce przy tej okazji odebrać porcji białek, węglowodanów i tłuszczów od systemu trawiennego swoich dzieci (które być może ma).

Gdzie zatem plasujesz siebie? W którym miejscu tego spektrum? Bliżej której skrajności?

To na początek.

W drugiej części (wracając do tematu wątku) podziel się, proszę, konceptami, jakich się być może dopracowałeś, by wypełnić postulat przetrwania nie tylko pszczół (o co chodzi w Stowarzyszeniu i jego działalności - i większość wątków o tym traktuje), ale i pszczelarza (o co chodzi członkom Stowarzyszenia jako jednostkom, a dotychczas wątki o tym traktowały marginalnie lub wcale).

Tu dla rozluźnienia wolne przypomnienie z książki pt. "Pan doktor na morzu", gdzie lekarz okrętowy opisuje przygotowania do operacji wyrostka robaczkowego: Po przygotowaniu sali operacyjnej, dezynfekcji narzędzi, lekturze podręczników medycznych, nastepuje moment znieczulenia przed operacją. Wobec braku odpowiednich dobrodziejstw medycyny, lekarz do spółki z pacjentem spożywają niezbędną ilość whisky do momentu, aż obaj nabiorą przekonania, że obaj tę operację przeżyją.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post