dadant system
#91
(27.10.2016, 07:18)Modliszqa napisał(a): To moim zdaniem bardziej czytelna byłaby nazwa "Marbert system"  Uśmiech

Dadant jest nazywany w Polsce od rozmiaru ramki. Przez "nasze " naukowe i amatorskie modyfikacje w minionych latach dadant w Polsce to jakieś kombinacje.
To z pracą w ulu dadant nie ma nic wspólnego. Sam miałem takie dadanty kombinowane. Ni to leżak ni stojak?

Dadant system to metoda pracy w tym ulu z pszczołą buckfast w krajach niemieckojęzycznych.

Pszczelarze modyfikują system do swych warunków, indywidualnych upodobań etc.

Bardzo ładnie to w warunkach Polskich pokazuje na swych filmach Pan Mariusz Chachuła.
Cytuj ten post
#92
(27.10.2016, 06:05)MrDrone napisał(a):
(26.10.2016, 19:33)bonluk napisał(a): a ja uważam że Robert pokazał pewien schemat działania... może nie jest idealny ale jasno widać  że z roku na rok cos sie dzieje. Są straty później odbudowa itd.
Można to stiuningowac pod lokalna pszczole, swobodną zabudowę itd.
Brakuje tylko sezonu bez leczenia i dalszego rozwoju zdarzeń. Pewnie wiosną wyjdzie szydło z worka a jak stanie na 50% to według mnie będzie przyzwoicie a kolejny sezon pokaże prawdziwa wartość.

ale my chyba mówimy o tym, że to ma być niby efekt "dadant system".
te kroki o których Ty piszesz są na swój sposób racjonalne (minimalizacja dawek, łagodzenie środków itp) gdyby przez te 5 czy 6 lat nie było co chwila zmiany pszczół. Mam świadomość, że Robert coś swojego też rozmnaża, ale gro jego pasieki to są coraz to wprowadzane nowe pszczoły, a sam pisze, że ma być "buckfast i podobne" - czyli :
a. "dadant system" jest niejako osobno i tyczy się tylko gospodarki, a nie ma nic wspólnego ze zbliżaniem się do TF
b. zmniejsza się dawki, ale wprowadza coraz to nowe pszczoły.

Podobnie sądzę.
Cytuj ten post
#93
Cytat:"Dadant system to metoda pracy w tym ulu z pszczołą buckfast w krajach niemieckojęzycznych."

Ale w temacie dochodzenia do TF do tego nie rozumiem. Bo jeśli rozmnażanie swoich matek u siebie lokalnie to buckfast przestanie być buckfastem albo co jakiś czas wymienia się geny aby znów mieć buckfasta od nowa. A wtedy można zapomnieć o jakimkolwiek lokalnej przystosowaniu i wypracowanych adaptacjach.


* Jeszcze raz napiszę, ze dla mnie buckfast przestaje być buckfastem jeżeli ciężko byłoby znaleźć klienta na buckfasta, poza frajerem, tłumacząc mu dokładnie w którym pokoleniu wstecz było córka reproduktorki.
Cytuj ten post
#94
Bf to mieszaniec i już zawsze nim zostanie. Nie ważne w którym pokoleniu. Oczywiście po latach będzie to inny mieszaniec niż na początku ale nadal jest to mieszaniec.
Cytuj ten post
#95
(28.10.2016, 19:31)Krzyżak napisał(a): Bf to mieszaniec i już zawsze nim zostanie. Nie ważne w którym pokoleniu. Oczywiście po latach będzie to inny mieszaniec niż na początku ale nadal jest to mieszaniec.

Ale mieszaniec to nie synonim BF wszak.
Cytuj ten post
#96
(28.10.2016, 19:31)Krzyżak napisał(a): Bf to mieszaniec i już zawsze nim zostanie. Nie ważne w którym pokoleniu. Oczywiście po latach będzie to inny mieszaniec niż na początku ale nadal jest to mieszaniec.

no ale Ty nie odnosisz się do tego co pisał Kuba.
Mieszaniec i owszem, ale z kierowanym doborem. Czyli do selekcji dobierasz to co Ci pasuje... 
jeżeli kundlisz to znaczy, że "dobierasz losowo". Rozmnażasz lokalnie i unasienniasz z wolnego lotu. 
W selekcji dobierasz rodziny ojcowskie, eliminujesz te, które nie były właściwe itp...

już tyle razy było to pisane... Oczko a Ty dalej, że "mieszaniec". Jasne że mieszaniec. Każdy najbardziej rasowy osobnik jest "mieszańcem", bo ma 2 różnych rodziców, którzy się "zmieszali" Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#97
(28.10.2016, 19:37)MrDrone napisał(a): Mieszaniec i owszem, ale z kierowanym doborem. Czyli do selekcji dobierasz to co Ci pasuje... 

jeżeli kundlisz to znaczy, że "dobierasz losowo". Rozmnażasz lokalnie i unasienniasz z wolnego lotu. 
W selekcji dobierasz rodziny ojcowskie, eliminujesz te, które nie były właściwe itp...


Kundlenie na danym terenie, w obszarze gdzie są nasze pasieki, w których mamy masę naszych trutni to też pewna selekcja a nie dobór losowy. Może bardziej chaotyczny mniej systemowy ale jest to dobór.
A mieszaniec zawsze będzie mieszańcem i basta !
Cytuj ten post
#98
(28.10.2016, 19:43)Krzyżak napisał(a):
(28.10.2016, 19:37)MrDrone napisał(a): Mieszaniec i owszem, ale z kierowanym doborem. Czyli do selekcji dobierasz to co Ci pasuje... 

jeżeli kundlisz to znaczy, że "dobierasz losowo". Rozmnażasz lokalnie i unasienniasz z wolnego lotu. 
W selekcji dobierasz rodziny ojcowskie, eliminujesz te, które nie były właściwe itp...


Kundlenie na danym terenie, w obszarze gdzie są nasze pasieki, w których mamy masę naszych trutni to też pewna selekcja a nie dobór losowy. Może bardziej chaotyczny mniej systemowy ale jest to dobór.
A mieszaniec zawsze będzie mieszańcem i basta !

ręce opadają... jakbym z MN'em pisał... Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#99
(28.10.2016, 19:13)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dadant system to metoda pracy w tym ulu z pszczołą buckfast w krajach niemieckojęzycznych."

Ale w temacie dochodzenia do TF do tego nie rozumiem. Bo jeśli rozmnażanie swoich matek u siebie lokalnie to buckfast przestanie być buckfastem albo co jakiś czas wymienia się geny aby znów mieć buckfasta od nowa. A wtedy można zapomnieć o jakimkolwiek lokalnej przystosowaniu i wypracowanych adaptacjach.


* Jjeszcze raz napiszę, ze dla mnie buckfastem przestaje być buckfastem jeżeli ciężko byłoby znaleźć klienta na buckfasta, poza frajerem, tłumacząc mu dokładnie w którym pokoleniu wstecz było córka reproduktorki.

Temat jest Hyde park.

W stowarzyszeniu jest miejsce też dla nie leczących lub leczących inaczej a nie tylko za wszelką cenę prących do TF.

Nie mam reproduktorek i nie zarabiam na matkach. 

Potrzebę chęci budowania dużego gniazda da się utrzymać. Tak uważam. 

Nie jestem maniakiem zupełnej "dzikości". Dopuszczam możliwości zróżnicowania genetycznego, bo mam w promieniu 3 km,  12 pasiek.
Cytuj ten post
(28.10.2016, 19:49)MrDrone napisał(a):
(28.10.2016, 19:43)Krzyżak napisał(a):
(28.10.2016, 19:37)MrDrone napisał(a): Mieszaniec i owszem, ale z kierowanym doborem. Czyli do selekcji dobierasz to co Ci pasuje... 

jeżeli kundlisz to znaczy, że "dobierasz losowo". Rozmnażasz lokalnie i unasienniasz z wolnego lotu. 
W selekcji dobierasz rodziny ojcowskie, eliminujesz te, które nie były właściwe itp...


Kundlenie na danym terenie, w obszarze gdzie są nasze pasieki, w których mamy masę naszych trutni to też pewna selekcja a nie dobór losowy. Może bardziej chaotyczny mniej systemowy ale jest to dobór.
A mieszaniec zawsze będzie mieszańcem i basta !

ręce opadają... jakbym z MN'em pisał... Oczko
Mi też opadają ręce.... że nie łapiesz Duży uśmiech
Cytuj ten post
zaraz zacznę warczeć Duży uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:19)Modliszqa napisał(a): zaraz zacznę warczeć Duży uśmiech

warcz Język jak uzasadnisz Wywracanie oczami
Cytuj ten post
(28.10.2016, 19:50)marbert napisał(a):
(28.10.2016, 19:13)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dadant system to metoda pracy w tym ulu z pszczołą buckfast w krajach niemieckojęzycznych."

Ale w temacie dochodzenia do TF do tego nie rozumiem. Bo jeśli rozmnażanie swoich matek u siebie lokalnie to buckfast przestanie być buckfastem albo co jakiś czas wymienia się geny aby znów mieć buckfasta od nowa. A wtedy można zapomnieć o jakimkolwiek lokalnej przystosowaniu i wypracowanych adaptacjach.


* Jjeszcze raz napiszę, ze dla mnie buckfastem przestaje być buckfastem jeżeli ciężko byłoby znaleźć klienta na buckfasta, poza frajerem, tłumacząc mu dokładnie w którym pokoleniu wstecz było córka reproduktorki.

Temat jest Hyde park.

W stowarzyszeniu jest miejsce też dla nie leczących lub leczących inaczej a nie tylko za wszelką cenę prących do TF.

Nie mam reproduktorek i nie zarabiam na matkach. 

Potrzebę chęci budowania dużego gniazda da się utrzymać. Tak uważam. 

Nie jestem maniakiem zupełnej "dzikości". Dopuszczam możliwości zróżnicowania genetycznego, bo mam w promieniu 3 km,  12 pasiek.

Widzisz MArbert ale ja tak to zrozumiałem i inni chyba też, że podajesz system w którym można dojśc do nieleczenia. Dopytywałem nawet to napisałeś, że będziesz powoli zdradzał jego tajemne plany. A teraz sie okazuje, że to nie o to chodzi to zmienia zupełnie postać rzeczy.
Twierdziłeś, że masz swój plan jak dojśc do nieleczenia i dlatego czytam z zainteresowaniem i dopytuję.

Dobrze, że nie skusiłem się by płacić za jego etapowe publikacje bo bym wyszedł jak Zabłocki na mydle.
Cytuj ten post
przecież to już bylo dyskutowane...
celowe kojarzenia a przypadkowe to coś całkiem innego.
W dodatku utrwalanie, wybieranie i wykluczanie cech... ma sie całkowicie odwrotnie do naturalnego doboru...
Cytuj ten post
Wszystko już było dyskutowane Uśmiech
Sezon ogórkowy to trzeba odgrzać stare kotlety żeby nie było nudno Uśmiech
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:26)Borówka napisał(a):
(28.10.2016, 19:50)marbert napisał(a):
(28.10.2016, 19:13)Borówka napisał(a):
Cytat:"Dadant system to metoda pracy w tym ulu z pszczołą buckfast w krajach niemieckojęzycznych."

Ale w temacie dochodzenia do TF do tego nie rozumiem. Bo jeśli rozmnażanie swoich matek u siebie lokalnie to buckfast przestanie być buckfastem albo co jakiś czas wymienia się geny aby znów mieć buckfasta od nowa. A wtedy można zapomnieć o jakimkolwiek lokalnej przystosowaniu i wypracowanych adaptacjach.


* Jjeszcze raz napiszę, ze dla mnie buckfastem przestaje być buckfastem jeżeli ciężko byłoby znaleźć klienta na buckfasta, poza frajerem, tłumacząc mu dokładnie w którym pokoleniu wstecz było córka reproduktorki.

Temat jest Hyde park.

W stowarzyszeniu jest miejsce też dla nie leczących lub leczących inaczej a nie tylko za wszelką cenę prących do TF.

Nie mam reproduktorek i nie zarabiam na matkach. 

Potrzebę chęci budowania dużego gniazda da się utrzymać. Tak uważam. 

Nie jestem maniakiem zupełnej "dzikości". Dopuszczam możliwości zróżnicowania genetycznego, bo mam w promieniu 3 km,  12 pasiek.

Widzisz MArbert ale ja tak to zrozumiałem i inni chyba też, że podajesz system w którym można dojśc do nieleczenia. Dopytywałem nawet to napisałeś, że będziesz powoli zdradzał jego tajemne plany. A teraz sie okazuje, że to nie o to chodzi to zmienia zupełnie postać rzeczy.
Twierdziłeś, że masz swój plan jak dojśc do nieleczenia i dlatego czytam z zainteresowaniem i dopytuję.
Nie ma żadnego tajemnego planu.
Trzeba poznać pszczoły. 
Co znaczy że to nie to? Że miodu nie masz. A co tam wyłapałeś "królewskim " nazywasz?

Czytaj ze zrozumieniem. 
Piszę jak mieć pszczoły bez leczenia i trochę miodu.


I nic więcej.
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:45)marbert napisał(a): Piszę jak mieć pszczoły bez leczenia i trochę miodu.


I nic więcej.

no właśnie, że piszesz o wszystkim tylko nie o tym Oczko
piszesz jakie gniazdo, jakie przeglądy i inne tam... a potem piszesz, że to system dla BF w niemczech. to gdzie o tym "jak mieć pszczoły bez leczenia"? bo ja nie zauważyłem... Oczko
alem może ślepy Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:45)marbert napisał(a): Że miodu nie masz. A co tam wyłapałeś "królewskim " nazywasz?

Chociaż w swoim wątku opisowym i systemowym oraz jak twierdziłeś wreszcie merytorycznym spróbuj się powstrzymać od osobistych zaczepek.

Pytam grzecznie bo byłem ciekaw Twojego systemu. Spróbuj się odnieść bez nawet lekkich złośliwości. Polecam.
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:45)marbert napisał(a): W stowarzyszeniu jest miejsce też dla nie leczących lub leczących inaczej a nie tylko za wszelką cenę prących do TF.
....
Trzeba poznać pszczoły. 
...
Piszę jak mieć pszczoły bez leczenia i trochę miodu.


I nic więcej.

To jak w końcu? To jest system-eksperyment mający prowadzić do nieleczenia jako ostateczny cel czy nie?
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:47)MrDrone napisał(a):
(28.10.2016, 20:45)marbert napisał(a): Piszę jak mieć pszczoły bez leczenia i trochę miodu.


I nic więcej.

no właśnie, że piszesz o wszystkim tylko nie o tym Oczko
piszesz jakie gniazdo, jakie przeglądy i inne tam... a potem piszesz, że to system dla BF w niemczech. to gdzie o tym "jak mieć pszczoły bez leczenia"? bo ja nie zauważyłem... Oczko
alem może ślepy Oczko

Ślepy na 100%, poczkaj, dopiszę to się "połapiesz" albo i nie Duży uśmiech
Cytuj ten post
(28.10.2016, 20:52)Borówka napisał(a):
(28.10.2016, 20:45)marbert napisał(a): Że miodu nie masz. A co tam wyłapałeś "królewskim " nazywasz?

Chociaż w swoim wątku opisowym i systemowym oraz jak twierdziłeś wreszcie merytorycznym spróbuj się powstrzymać od osobistych zaczepek.

Pytam grzecznie bo byłem ciekaw Twojego systemu. Spróbuj się odnieść bez nawet lekkich złośliwości. Polecam.

Jest napisane jasno jak dojść do nie leczenia. ( będę kontynuował ).

Nie znam Twych warunków. Więc napisać jednoznacznie ze u Ciebie będzie podobnie jak u mnie się nie da. 

Dlatego piszę ( Nie wiem). Pewnie to wymagało by pewnych zmian. Pewnie ten proces zmiany można by przyspieszyć . Jak rok po roku będzie dobry dla pszczół.
Ocena też nie może być jednoznaczna bo roku do roku to nie to samo i trzeba modyfikować do sytuacji.
Piszę jak to u mnie było i jest. I jak ja to widzę . Ty może jak każdy wnioski by inne wyciągną. 
Przy nastu ulach to może być "szczęście" przy dużej ilości da się potwierdzić z pewnością.
Ja tego nie wiem na "pewno".
Cytuj ten post
Ok czyli jednak celem ostatecznym jest nieleczenie.

Powtórzę więc.
Czy zgadzasz się, że warunkiem osiągnięcia stanu przetrwania pasiek w stanie nielecznia jest zdolność pszczół do radzenia sobie z problemami które leczenie niweluje?

Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca to mamy to co następuje.

Aktualnie mamy w dużym a raczej ogromnym procencie rodziny pszczele które nie mają owych zdolności. Nie stanie się to za dotknięciem magicznej różdżki a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Dochodzenie do takich zdolności przez pszczoły jest procesem w którym nabywają takie zdolności. Niech będzie na chwilę obojętnie z jakich powodów. Czy to będzie uczenie się od siebie i przekazywanie z pokolenia na pokolenie w rodzinie, czy to będzie dziedziczenie cech nabytych, czy to będzie dziedziczenie genetyczne, czy to będą zabiegi energetyczne odmienne Czarka czy Markusa niech to na chwilę będzie obojętne. W każdym razie jest to proces w którym pszczoły zmieniają się od nieposiadania takich zdolności do posiadania takich zdolności do bycia w stanie wolnym od leczenia przez człowieka czyli nieleczenia.

Otóż mam duże wątpliwości, że jak sam hodujesz matki które krzyżują się wedle własnego klucza u Ciebie na terenie (w Twoich warunkach w Twoim systemie na Twoim terenie jak często podkreślasz) a co jakiś czas aby mieć z powrotem Buckfasta, wymieniasz te rodziny na Buckfasta sprowadzonego od hodowcy, to zatrzymujesz ten proces a nawet cofasz go o kilka kroków wstecz? Nie uważasz? I to również przy założeniu, że stopniowe zmniejszanie dawek leków i ich łagodniejsze wersje oraz adaptacja do mniejszej komórki prowadzi do nieleczenia jako ostateczny rezultat. Sprowadzając nowego buckfasta od hodowcy zamiast starych wysłużonych pszczół przerywasz proces adaptacji do coraz mniejszych dawek leków. Nie jest to dla Ciebie oczywiste?
Cytuj ten post
(28.10.2016, 19:08)Borówka napisał(a):
(27.10.2016, 06:05)MrDrone napisał(a):
(26.10.2016, 19:33)bonluk napisał(a): a ja uważam że Robert pokazał pewien schemat działania... może nie jest idealny ale jasno widać  że z roku na rok cos sie dzieje. Są straty później odbudowa itd.
Można to stiuningowac pod lokalna pszczole, swobodną zabudowę itd.
Brakuje tylko sezonu bez leczenia i dalszego rozwoju zdarzeń. Pewnie wiosną wyjdzie szydło z worka a jak stanie na 50% to według mnie będzie przyzwoicie a kolejny sezon pokaże prawdziwa wartość.

ale my chyba mówimy o tym, że to ma być niby efekt "dadant system".
te kroki o których Ty piszesz są na swój sposób racjonalne (minimalizacja dawek, łagodzenie środków itp) gdyby przez te 5 czy 6 lat nie było co chwila zmiany pszczół. Mam świadomość, że Robert coś swojego też rozmnaża, ale gro jego pasieki to są coraz to wprowadzane nowe pszczoły, a sam pisze, że ma być "buckfast i podobne" - czyli :
a. "dadant system" jest niejako osobno i tyczy się tylko gospodarki, a nie ma nic wspólnego ze zbliżaniem się do TF
b. zmniejsza się dawki, ale wprowadza coraz to nowe pszczoły.

Podobnie sądzę.


To prawda ale ja chcę mieć pszczoły bez leczenia. To mi wystarczy, TF to inna bajka. Jasno to piszę od zawsze.
Uważam że mając pszczoły bez leczenia w wypracowanym modelu jestem bliższy TF.
Cytuj ten post
(29.10.2016, 14:07)Borówka napisał(a): Ok czyli jednak celem ostatecznym jest nieleczenie.

Powtórzę więc.
Czy zgadzasz się, że warunkiem osiągnięcia stanu przetrwania pasiek w stanie nielecznia jest zdolność pszczół do radzenia sobie z problemami które leczenie niweluje?

Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca to mamy to co następuje.

Aktualnie mamy w dużym a raczej ogromnym procencie rodziny pszczele które nie mają owych zdolności. Nie stanie się to za dotknięciem magicznej różdżki a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Dochodzenie do takich zdolności przez pszczoły jest procesem w którym nabywają takie zdolności. Niech będzie na chwilę obojętnie z jakich powodów. Czy to będzie uczenie się od siebie i przekazywanie z pokolenia na pokolenie w rodzinie, czy to będzie dziedziczenie cech nabytych, czy  to będzie dziedziczenie genetyczne, czy to będą zabiegi energetyczne odmienne Czarka czy Markusa niech to na chwilę będzie obojętne. W każdym razie jest to proces w którym pszczoły zmieniają się od nieposiadania takich zdolności do posiadania takich zdolności do bycia w stanie wolnym od leczenia przez człowieka czyli nieleczenia.

Otóż mam duże wątpliwości, ze jak sam hodujesz matki które krzyżują się wedle własnego klucza u Ciebie na terenie (w Twoich warunkach w Twoim systemie na Twoim terenie jak często podkreślasz) a co jakiś czas aby mieć z powrotem Buckfasta wymieniasz te rodziny na Buckfasta sprowadzonego od hodowcy zatrzymujesz ten proces a nawet cofasz go o kilka kroków wstecz? Nie uważasz? I to również przy założeniu, że stopniowe zmniejszanie dawek leków i ich łagodniejsze wersje oraz adaptacja do mniejszej komórki prowadzi do nielecznia jako ostateczny rezultat. Sprowadzając nowego buckfasta od hodowcy zamiast starych wysłużonych pszczół przerywasz proces adaptacji do coraz mniejszych leków. Nie jest to dla Ciebie oczywiste?

Jest. Jasne.Oczywiste.
Ale uważam że w moich warunkach, napszczeleniu i pasiece max 25 uli dojście do TF jest nie możliwe.
A możliwe jest utrzymanie pszczół bez leczenia. To tak w uproszczeniu.
Cytuj ten post
(29.10.2016, 14:15)marbert napisał(a): Jest. Jasne.Oczywiste.
Ale uważam że w moich warunkach, napszczeleniu i pasiece max 25 uli dojście do TF jest nie możliwe.
A możliwe jest utrzymanie pszczół bez leczenia. To tak w uproszczeniu.

Przykro mi ale nie rozumiem Ciebie. W ostatnich wypowiedziach napisałeś:

1. przy ulach max 25 sztuk TF nie jest możliwe
2. uważasz, że możliwe jest nieleczyć pszczół
3. uważasz, ze mając pszczoły w wypracowanym przez siebie modelu jesteś bliższy TF niż ini na forum przy innym systemie
4. Przy nastu ulach to może być szczęście
5. Przy wielu ulach to da się potwierdzić (czyli minimum ilu? )
6. Piszesz, że i tak nie jesteś tego pewien

Jak się to wszystko ma do pytania o przerywanie procesu Dadant System dla Buckfasta zakładaniem nowych rodzin na Buckfaście sprowadzonym od hodowcy z zewnątrz. Przyznam, że nie w ząb nie rozumiem odpowiedzi. To znaczy, ze świadomie akceptujesz robienie kilku kroków w tym od celu?
Cytuj ten post
(29.10.2016, 14:23)Borówka napisał(a):
(29.10.2016, 14:15)marbert napisał(a): Jest. Jasne.Oczywiste.
Ale uważam że w moich warunkach, napszczeleniu i pasiece max 25 uli dojście do TF jest nie możliwe.
A możliwe jest utrzymanie pszczół bez leczenia. To tak w uproszczeniu.

Przykro mi ale nie rozumiem Ciebie. W ostatnich wypowiedziach napisałeś:

1. przy ulach max 25 sztuk TF nie jest możliwe
2. uważasz, że możliwe jest nieleczyć pszczół
3. uważasz, ze mając pszczoły w wypracowanym przez siebie modelu jesteś bliższy TF niż ini na forum przy innym systemie
4. Przy nastu ulach to może być szczęście
5. Przy wielu ulach to da się potwierdzić (czyli minimum ilu? )
6. Piszesz, że i tak nie jesteś tego pewien

Jak się to wszystko ma do pytania o przerywanie procesu Dadant System dla Buckfasta zakładaniem nowych rodzin na Buckfaście sprowadzonym od hodowcy z zewnątrz. Przyznam, że nie w ząb nie rozumiem odpowiedzi. To znaczy, ze świadomie akceptujesz robienie kilku kroków w tym od celu?

Widzisz tu jakiś nie prawdziwy opis? Czy coś co napisałem jest nie możliwe? To jest sprawdzalne .

Ja nie piszę o pszczołach TF. 

Pisze o możliwości nie leczenia.

Retoryki nie rozumiesz. Ty piszesz zawsze że coś jest tak na pewno.


Ja że to jest prawdopodobne. Bo moje doświadczenia nie pozwalają aby Pan x po przeczytaniu zastosował, toczka w toczkę i u niego to się sprawdzi. KP?


Wiem że Twe rozumowanie opiera się na zasadzie : mam różne typy ramek w pasiece i wszystkie tak samo traktujesz?
Nie bo to jest nie możliwe.  Ale to wymaga trochę choć doświadczenia. A nie "pastorskich " uogólnień i ideologicznego zacietrzewienia.


MN też nie koniecznie ogarną bo wosk w dadancie można pozyskać idealnie czysty z ramek z miodni.
Cytuj ten post
Hehe nie rozumiem bo piszesz rzeczy niespójnie od sasa do lasa, przeczące sobie, niegramatycznie i ciężko się w tym połapać a nie dlatego, ze mam inne zdanie.

Co do Twojego zdania na mój temat to jest ono wyssane z palca.

Skoro rozumiesz dlaczego sprowadzanie od nowa Buckfasta i wymiana rodzin w trakcie Twojego procesu dochodzenia do leczenia wedle Dadant System wprowadza kilka kroków w tył to dlaczego to robisz? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie czy nie?
Cytuj ten post
(29.10.2016, 15:53)Borówka napisał(a): Hehe nie rozumiem bo piszesz rzeczy niespójnie od sasa do lasa, przeczące sobie, niegramatycznie i ciężko się w tym połapać a nie dlatego, ze mam inne zdanie.

Co do Twojego zdania na mój temat to jest ono wyssane z palca.

Skoro rozumiesz dlaczego sprowadzanie od nowa Buckfasta i wymiana rodzin w trakcie Twojego procesu dochodzenia do leczenia wedle Dadant System wprowadza kilka kroków w tył to dlaczego to robisz? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie czy nie?

Bo jak pisałem a byś czytał ze zrozumieniem, jak kupisz matki bf jednej odmiany czyli nr.B 543 np. 5 szt to z warrozą na kom 4.9 radzi sobie jedna max dwie.
A tak samo dają miód jak te co padną. A córki radzą sobie od tej jednej w 60 % z warroza lepiej a wnuczki jeszcze lepiej i dają pszczelarzowi miód. Już jaśniej napisać się nie da. A prapra wnuczki zazwyczaj już miodu nie noszą. I takie pszczoły mi potrzebne nie są.
Cytuj ten post
(29.10.2016, 16:18)marbert napisał(a):
(29.10.2016, 15:53)Borówka napisał(a): Hehe nie rozumiem bo piszesz rzeczy niespójnie od sasa do lasa, przeczące sobie, niegramatycznie i ciężko się w tym połapać a nie dlatego, ze mam inne zdanie.

Co do Twojego zdania na mój temat to jest ono wyssane z palca.

Skoro rozumiesz dlaczego sprowadzanie od nowa Buckfasta i wymiana rodzin w trakcie Twojego procesu dochodzenia do leczenia wedle Dadant System wprowadza kilka kroków w tył to dlaczego to robisz? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie czy nie?

Bo jak pisałem a byś czytał ze zrozumieniem, jak kupisz matki bf jednej odmiany czyli nr.B 543 np. 5 szt to z warrozą na kom 4.9 radzi sobie jedna max dwie.
A tak samo dają miód jak te co padną. A córki radzą sobie od tej jednej w 60 % z warroza lepiej a wnuczki jeszcze lepiej i dają pszczelarzowi miód. Już jaśniej napisać się nie da. A prapra wnuczki zazwyczaj już miodu nie noszą. I takie pszczoły mi potrzebne nie są.

To może te B543 jakieś mało elastyczne są albo system zbyt mało efektywny i krótkowzroczny dla celów PN skoro np. Pan od przedwojennych pra-pra-pra-x50 wnuczkach produkuje rójki i miód a w genach jest i dolewka hemolimfy BF co widać po kolorystyce niektórych moich.
Cytuj ten post
(29.10.2016, 16:22)Borówka napisał(a):
(29.10.2016, 16:18)marbert napisał(a):
(29.10.2016, 15:53)Borówka napisał(a): Hehe nie rozumiem bo piszesz rzeczy niespójnie od sasa do lasa, przeczące sobie, niegramatycznie i ciężko się w tym połapać a nie dlatego, ze mam inne zdanie.

Co do Twojego zdania na mój temat to jest ono wyssane z palca.

Skoro rozumiesz dlaczego sprowadzanie od nowa Buckfasta i wymiana rodzin w trakcie Twojego procesu dochodzenia do leczenia wedle Dadant System wprowadza kilka kroków w tył to dlaczego to robisz? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie czy nie?

Bo jak pisałem a byś czytał ze zrozumieniem, jak kupisz matki bf jednej odmiany czyli nr.B 543 np. 5 szt to z warrozą na kom 4.9 radzi sobie jedna max dwie.
A tak samo dają miód jak te co padną. A córki radzą sobie od tej jednej w 60 % z warroza lepiej a wnuczki jeszcze lepiej i dają pszczelarzowi miód. Już jaśniej napisać się nie da. A prapra wnuczki zazwyczaj już miodu nie noszą. I takie pszczoły mi potrzebne nie są.

To może te B543 jakieś mało elastyczne są albo system zbyt mało efektywny i krótkowzroczny dla celów PN skoro np. Pan od przedwojennych pra-pra-pra-x50 wnuczkach produkuje rójki i miód a w genach jest i dolewka hemolimfy BF co widać po kolorystyce niektórych moich.

zastosuj więc metody Pana od przedwojennych , nie lecz pszczół i ciesz się miodem. Jak już miód miał będziesz, chętnie z Tobą popisze. Inaczej to czcze gadanie. Anioł
Cytuj ten post