Gospodarstwo EKOLOGICZNE
#61
Tak to sobie czytam, przypominam to i owo i myślę Czarku że sprawa nie jest wcale taka prosta i wcale nie rysuje się w takich pozytywnych barwach jeśli chodzi o przyszłość.

Jest to moja subiektywna ocena ale dam kilka przykładów bo chyba na nich najlepiej wytłumaczyć co sie chce przekazać. Przykłady będą z różnych dziedzin życia tylko je jakoś ponumeruję.

1. Gdybyśmy np. ja i flamenco108 na naszym zebraniu w kole pszczelarskim przedstawili naszą wizje pszczelarstwa naturalnego i "powrotu do natury" to pewnie pozostałych 90 pszczelarzy pukało by się w czoło lub co najmniej głupkowato śmiało (a nie są to tylko seniorzy po 60...)

2. Sam mieszkam na obszarze Lasów Chojnowskich w domu ukrytym w lesie. Od 10 - 15 lat w mojej miejscowości przybyło pięknych willowych domów i drogich mercedesów. Co za tym idzie ci nowi mieszkańcy nie chcą już leśnych dróg bo brudno, dzwonią na policje jak ognisko sobie rozpalisz bo śmierdzi dym z iglaków, miałem dwie stajnie i dwa konie, stajnie mam ale puste - nowoprzybyłym konie śmierdziały, kogut mój za głośno pieje i wszystkich wkurwia a gęsi to najlepiej bym zlikwidował bo non stop gęgają... itd. itp.
Co gorsza na moim "osiedlu" zespół leśnych działek o wielkościach od 2tys. - 5tys. metrów kiedyś tu i tam piały koguty, gęgały gęsi, ten i tamten mieli konika itp. ale teraz to już wstyd bo przecież to wieśniactwo. A teraz to każdy chce piękny betonowy dojazd do posesji, chodnik etc.
Mieszczuchy uciekają na wieś ale nie za daleko jednak od metropolii i są tacy nowocześni fajni eko ale bez przesady...

3. Mam trzy córki 10l, 8l i 4l. Jak opowiadają w szkole że mają pszczoły, Karzełki Polskie, Zielononóżki, Gęsi, przepiórki, króliki, psy, kota, szynszyla, rybki to wszyscy nie chcą wierzyć... no bo jak to tutaj. Tu przecież las i działki po 5tys. metrów to jakie zwierzęta.
Moje dzieci najchętniej siedziały by cały czas na dworzu i biegały na bosaka. Kochają zwierzęta i przyrodę a ja od najmłodszych lat staram im się wpoić szacunek i miłość do otaczającej przyrody. Staram się je chronić przed całym tym nowoczesnym syfem (ale nie odcinam ich od użytecznych nowych technologii).
Staramy się żyć ekologicznie, coś tam sobie wyhodować na własne potrzeby, coś zasadzić, kompostować, ulepszać najbliższe otoczenie itd. i wiesz co Ci powiem Czarku - mam wrażenie że jestesmy jedyni tacy w bliskiej okolicy.

4.Uważam że tylko rodzice, dziadkowie i najbliższa rodzina są w stanie kształtować człowieka z ekologicznym podejściem do życia i przyrody.
Fajnie że pokażesz dziecikom skąd się bierze mleko i jak wygląda życie pszczół ale uważam że bedzie to dla nich jedynie chwilowa ciekawostka. "Niewyedukowani rodzice szybko sprowadzą swoje pociechy na ziemie"

Przepraszam za pesymistyczny ton mojej wypowiedzi ale wiedza o tym że kiedyś nie było 100tys. organizacji ekologicznych, zdrowej żywności, Greenpisów, obrońców zwierząt, akcji oczyszczania świata etc. a ludzie żyli z przyrodą i naturą w symbiozie i z poszanowaniem jej praw a dziś niby świadomość wzrasta, wszyscy, wszystko wiedza ale często nic z tego nie wynika. Powrót do tak zwanej ekologii jest często tylko modą która w tej chwili jest na topie.

Zarobić oczywiście na ekologii w dzisiejszych czasach na pewno można ale żebym uwierzył że uda sie do takiego stylu życia kogoś przekonać to wątpię... choć kto wie może nawet jeden młody człowiek który się zmieni jest godny tego aby podjąć ekologiczne wyzwanie ;-)

Najważniejsze - zawsze zaczynajmy od swojego najbliższego otoczenia i rodziny.

pozdrowasy
Cytuj ten post
#62
(19.10.2016, 16:35)Weinar napisał(a): Przepraszam za pesymistyczny ton mojej wypowiedzi ale wiedza o tym że kiedyś nie było 100tys. organizacji ekologicznych, zdrowej żywności, Greenpisów, obrońców zwierząt, akcji oczyszczania świata etc. a ludzie żyli z przyrodą i naturą w symbiozie i z poszanowaniem jej praw a dziś niby świadomość wzrasta, wszyscy, wszystko wiedza ale często nic z tego nie wynika. Powrót do tak zwanej ekologii jest często tylko modą która w tej chwili jest na topie.

Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. Jak ktoś jest zdolen polubić taką przyrodę, to będzie eko, że huhu! Ale jak ktoś ma wizję przyrody gdzieś koło opisów Edenu ze szkoleń Świadków Jehowy, to szybko się zawiedzie...

Ale mi się ulało, hiehiehie Duży uśmiech iksde...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#63
Dla porządku dyskusji rozróżniłbym ekologów od ekologistów, ekologię od ekologizmu:

http://czachorowski.blox.pl/2013/12/Czym-sie-rozni-ekolog-od-ekologisty.html
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#64
(19.10.2016, 16:50)flamenco108 napisał(a): Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. 

... no i obrzydziłeś nam naturę! fuj! Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#65
(19.10.2016, 17:00)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 16:50)flamenco108 napisał(a): Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. 

... no i obrzydziłeś nam naturę! fuj! Oczko


O muchach plujkach zapomniałem...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#66
(19.10.2016, 17:26)flamenco108 napisał(a):
(19.10.2016, 17:00)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 16:50)flamenco108 napisał(a): Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. 

... no i obrzydziłeś nam naturę! fuj! Oczko


O muchach plujkach zapomniałem...

tfu tfu tfu tfu tfu Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#67
(19.10.2016, 17:27)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 17:26)flamenco108 napisał(a):
(19.10.2016, 17:00)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 16:50)flamenco108 napisał(a): Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. 

... no i obrzydziłeś nam naturę! fuj! Oczko


O muchach plujkach zapomniałem...

tfu tfu tfu tfu tfu Oczko

Jest jeszcze gorzej... Pajęczyny, pleśń, kurz i kłaczki... Ja chyba serio nie lubię tej przyrody Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#68
Weinar, mam pełną świadomość postępującego zacofania (!) społeczeństwa.
I z tą wiedzą to wszystko ch.. i ogólnie depresja, przecież ja nawet skwarkami na pierogach się nie mogę cieszyć. Jestem życiowym wykolejeńcem, któremu można tylko współczuć. (ironia)

Ale od czasu do czasu trafiam na ludzi takich jak Ty, albo Myku, a nawet Borówka, (sorry, o innych wiem za mało) i myślę że będzie więcej prawdziwych ludzi którzy potrafią żyć po swojemu, a nie tylko być kopiami serialowych postaci, czy też nie wiem skąd się biorą te wzorce zachowań.

Kłopotem jest to, że rodzice i dziadkowie są najczęściej przekonani że ten betonowy podjazd z nowym mercedesem jest ważniejszy niż spędzanie czasu z dziećmi.

Więc jeśli ktoś zakłada, lub raczej stara się zakładać gospodarstwo ekologiczne tudzież ekologistyczne, to w miarę możliwości należy mu w tym pomagać, a przynajmniej nie utrudniać.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#69
(19.10.2016, 17:55)Czarek napisał(a): Weinar, mam pełną świadomość postępującego zacofania (!) społeczeństwa.
I z tą wiedzą to wszystko ch.. i ogólnie depresja, przecież ja nawet skwarkami na pierogach się nie mogę cieszyć. Jestem życiowym wykolejeńcem, któremu można tylko współczuć. (ironia)

Ale od czasu do czasu trafiam na ludzi takich jak Ty, albo Myku, a nawet Borówka, (sorry, o innych wiem za mało) i myślę że będzie więcej prawdziwych ludzi którzy potrafią żyć po swojemu, a nie tylko być kopiami serialowych postaci, czy też nie wiem skąd się biorą te wzorce zachowań.

Kłopotem jest to, że rodzice i dziadkowie są najczęściej przekonani że ten betonowy podjazd z nowym mercedesem jest ważniejszy niż spędzanie czasu z dziećmi.

Więc jeśli ktoś zakłada, lub raczej stara się zakładać gospodarstwo ekologiczne tudzież ekologistyczne, to w miarę możliwości należy mu w tym pomagać, a przynajmniej nie utrudniać.

Lubię czytać jak ktoś stawia się w roli lepszego od innych, wtedu naprawdę mam ochotę na te betonowe podjazdy, tuje zamiast krzewów miododajnych itd.
eh... Czarku mam nadzieję że jeszcze będziesz miał szansę posmakować prawdziwego wycinka ludzkich problemów...
Cytuj ten post
#70
Dziękuję za przywołanie mnie. Jednak dobra szczegółowa pamięć przyzywa abym dopytał o pewne sprawy?

Cytat:"myślę że będzie więcej prawdziwych ludzi którzy potrafią żyć po swojemu, a nie tylko być kopiami serialowych postaci, czy też nie wiem skąd się biorą te wzorce zachowań. "

Jak mają żyć po swojemu skoro chcesz aby rodzice zdawali egzamin na bycie rodzicem. Nie wiem wprawdzie przed kim no ale jak się domyślam przed jakimś urzędnikiem.
Jeśli więc to oczywistą oczywistością jest, że trzeba założyć istnienie jednolitego programu w tym obyczajowego i światopoglądowego dla rodziców i takich rzeczy jak egzamin (sic!) z diety zbilansowanej dla rodziców, co sam napisałeś. Z czym się nie zgadzam.
Chyba zdajesz sobie sprawę, ze to będzie ludzi uśredniało i właśnie dążyło do kopii serialowych postaci.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#71
(19.10.2016, 17:48)flamenco108 napisał(a):
(19.10.2016, 17:27)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 17:26)flamenco108 napisał(a):
(19.10.2016, 17:00)MrDrone napisał(a):
(19.10.2016, 16:50)flamenco108 napisał(a): Nie da się być eko, jeżeli kupa komu śmierdzi. Bo przyroda to kupa, rozkładające się flaki, siki i krew, wśród kwiecia szaleją komary, kleszcze i turkucie, spod bruzdy wyskakują osy i szerszenie, a z nieba srają ptaki. Jak się kopie grządki, to po łokcie można się błotem umazać, czarne żałoby za paznokciami to norma. Gumofilce, klapki i stary dres. 

... no i obrzydziłeś nam naturę! fuj! Oczko


O muchach plujkach zapomniałem...

tfu tfu tfu tfu tfu Oczko

Jest jeszcze gorzej... Pajęczyny, pleśń, kurz i kłaczki... Ja chyba serio nie lubię tej przyrody Oczko

brrrrr... na myśl o kłaczkach bierze mnie na wymioty! Oczko (jak kota co się ich nażarł...) Oczko Krzysztofie, przywołuję Cię do porządku! Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#72
Chodzi mi raczej o to, że ludzie "robią" sobie dzieci z egoistycznych pobudek, być może nieświadomie, nie wiem. Np. żeby utrzymać partnera przy sobie.
Edukacja jak np. "przygotowanie do życia w rodzinie" wiemy mniej więcej na jakim jest poziomie.
A rodzice żeby zarobić na utrzymanie i smartphona albo buty dla dziecka zapracowują się w bezdusznej robocie, a potem zwyczajnie nie mają sił ani ochoty na wychowywanie dziecka.

Łukaszu, nie znasz mnie więc nie oceniaj mnie po kilku zdaniach.
Masz rację, że nie mam praktyki życiowej, rodziny do wyżywienia itd. Pewnie za 10 lat napiszę coś zupełnie innego. Ale się uczę i szukam optymalnej drogi. Mam prawo popełniać błędy i robię czasem błąd za błędem.
Pod każdą wypowiedzią zaznaczam, że mogę się mylić. To może brzmieć niepoważnie, ale staram się pamiętać, że cokolwiek myślę, to jestem w tym ograniczony, nie wiem wszystkiego (i nie chcę) i pozwalam aby życie weryfikowało moje myśli i ich skutki.
Skoro mówisz o prawdziwych problemach życiowych to napisz co leży u ich źródła, co jest ich przyczyną?
Jakie ma to zastosowanie w gospodarstwie bez chemii?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#73
(19.10.2016, 19:08)Czarek napisał(a): Chodzi mi raczej o to, że ludzie "robią" sobie dzieci z egoistycznych pobudek, być może nieświadomie, nie wiem. Np. żeby utrzymać partnera przy sobie.
Edukacja jak np. "przygotowanie do życia w rodzinie" wiemy mniej więcej na jakim jest poziomie.
A rodzice żeby  zarobić na utrzymanie i smartphona albo buty dla dziecka zapracowują się w bezdusznej robocie, a potem zwyczajnie nie mają sił ani ochoty na wychowywanie dziecka.

Łukaszu, nie znasz mnie więc nie oceniaj mnie po kilku zdaniach.
Masz rację, że nie mam praktyki życiowej, rodziny do wyżywienia itd. Pewnie za 10 lat napiszę coś zupełnie innego. Ale się uczę i szukam optymalnej drogi. Mam prawo popełniać błędy i robię czasem błąd za błędem.
Pod każdą wypowiedzią zaznaczam, że mogę się mylić. To może brzmieć niepoważnie, ale staram się pamiętać, że cokolwiek myślę, to jestem w tym ograniczony, nie wiem wszystkiego (i nie chcę) i pozwalam aby życie weryfikowało moje myśli i ich skutki.
Skoro mówisz o prawdziwych problemach życiowych to napisz co leży u ich źródła, co jest ich przyczyną?
Jakie ma to zastosowanie w gospodarstwie bez chemii?

Czarku Broń Boże abym Cię oceniał, ja tylko odniosłem się do Twojej wypowiedzi... rób swoje przecież to Twoje życie a i gospodarstwo ekologiczne jak najbardziej Ci pasuje... ja nie mam ziemi ale też bym tak kiedyś chciał...
Co do Twoich pytań to za cienki jestem na rozmyślania filozoficzne... ale pewnie jest tyle przyczyn że głowa mała...
Cytuj ten post
#74
"Chodzi mi raczej o to, że ludzie "robią" sobie dzieci z egoistycznych pobudek, być może nieświadomie, nie wiem. Np. żeby utrzymać partnera przy sobie."

Zdanie z tezą, że to niby złe. Będziemy się różnić.

Mi się wydawało (ale jestem staroświecki obyczajowo na tle współczesnych czasów), że ludzie z natury rodzą i wychowują dzieci w imię altruizmu krewniaczego (co wynika z egoizmu) co jest dobre dla dla nich samych i dla dziecka oraz pozytywnie na nich wzajemnie wpływa a więc i dla samej instytucji rodziny.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#75
(19.10.2016, 19:13)bonluk napisał(a): Co do Twoich pytań to za cienki jestem na rozmyślania filozoficzne... ale pewnie jest tyle przyczyn że głowa mała...

Podziwiam Twoje zdolności dyplomatyczne, nie spodziewałem się tego po Tobie, Łukasz!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#76
To nie jest filozofia, ale ekonomia.
Jack London jakieś 100 lat temu stwierdził, że tam gdzie rąk do pracy jest więcej niż samej pracy, wynagrodzenia są zaniżane, tak aby utrzymać ludzi na krawędzi ubóstwa, a ludzie walczą o robotę jak psy o kość. Takie przepszczelenie ;-) Polecam lekturę "Mieszkańcy Otchłani" . Choć inne książki Londona są dalece przyjemniejsze, zazwyczaj.
Studiowałem 5 semestrów marketing i zarządzanie i po poznaniu mechanizmów rynkowych i sposobów manipulacji zasobami ludzkimi i opinią klienta postanowiłem rzucić to w cholerę i zająłem się pszczołami.

Bardzo doceniam instynktowną potrzebę parzenia się i zakładania gniazda.
Podoba mi się idea wielopokoleniowej rodziny, zamiast ZUS-u.
Jest wspaniale jeśli ktoś tworzy szczęśliwą rodzinę, nie tylko ze względu na subsydiowanie kolejnego potomstwa.
Ale wiemy o tym że naturalne mechanizmy dobierania się par wśród ludzi są zaburzone, przez dezodoranty chociażby. Skutkuje to czasem niezgodnością biologiczną partnerów i mimo że czują że coś jest nie tak, to brną w to dalej, sądząc że dziecko ich zbliży i "zacementują" swój związek. Albo że ktoś się zmieni po ślubie. Co jest bzdurą, zbyt wiele znam przypadków rozwiedzionych rodziców walczących na różne sposoby o dziecko, które tylko na tym cierpi.

Staram się jakoś trzymać tematu, ale nie ułatwiacie tego.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#77
Bo "złą" ekonomię studiowałeś Oczko, pewno makroekonomię.

Ja od razu przyznam, ze nie studiowałem nigdzie poza domem. Oczko

Rozumiem Twoją troskę o cudze dzieci ale uważam, że zadbać o swoje lepiej Oczko oraz, że taki egzamin z tego co akurat Ty uważasz za słuszne tylko pogorszy sprawę a polepszy większa niezależności rodzicielska i rodzinna. Podobnie jak do leczonych pszczół nie da się dojść lecząc podobnie jak na powrót do odpowiedzialnych rodziców nie da się dojśc wyręczając ich na siłę we wszystkim od kołyski do szkoły wedle własnego widzi misie. Weź pod uwagę, to masz w sygnaturze. Oczko

Warto też zaakcentować, że świata się nie zbawi wedle jakieś modelu idealnego i zawsze będą jakieś przypadki skrajne w tym patologiczne. Brutalna prawda jest taka, ze inni rodzice widząc takie przypadki też uczą się jak nie postępować. A kiedy wszyscy są uśrednieni i nijacy (tacy sami) to wtedy nie ma porównania. Nie mówiąc już o tym, ze brak zdroworozsądkowej różnorodności jest niebezpieczny dla grupy populacji.

Przyznam, ze ja swoje dzieci na kurs dietetyczny z Twoim udziałem, jak się domyślasz trzymałbym z daleka i nie byłbym zadowolony gdybym musiał przechodzić egzamin z diety zbilansowania według Twoich poglądów a jak jeszcze nie zdam to co? Będę miał kuratora na karku?
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#78
Z makroekonomii zapamiętałem pierwsze zdanie pierwszego wykładu: "Nie ma darmowych obiadów"

Kuba nie znasz mnie a zdaje się że przykleiłeś do mnie etykietę wojującego fanatyka wege.
Otóż nie zależy mi na tłumaczeniu ludziom co mają jeść, ale nauczenia ich podstawowych aspektów rozwoju psychofizycznego człowieka. Tak jak trzeba nauczyć się zasad ruchu drogowego, zanim się wjedzie rowerem chociażby na jezdnię.
Chociaż skoro pszczelarze nie mogą uzgodnić jak hodować pszczoły to jak się spodziewać że się dowiemy jak wychowywać dzieci. Trzeba by wprowadzić jakiś radykalny program selekcji czy raczej podtrzymywać cherlaki przy wątłym życiu? Chociaż najlepiej wykwalifikowani klerycy pewnie wiedzą co i jak na 100%

Dla przykładu: jakaś antropolożka stwierdziła, że wśród plemion amazońskich nie występuje zjawisko młodzieńczego buntu. Uznała że to dlatego, że dzieci są noszone w chustach na plecach lub piersiach rodziców z głową na poziomie głów dorosłych przez co czują się pewnie, rozpoznają emocje, życie seksualne nie jest dla nich tabu itd. (czy coś w tym stylu).
U nas dziecko jeździ sobie spętane w wypasionym wózku i widzi niebo albo parsoleczkę nad głową.

Wiesz, ludzie którzy nie czytają tego co tu wypisuję, twierdzą że z moją partnerką powinniśmy mieć dzieci, bo jesteśmy dobrymi ludźmi. Ale nawet jeśli czuję instynktowną potrzebę posiadania potomka, to świadomie z tego rezygnuję, bo jak tu kazać kolejnemu człowiekowi żyć w tym "gównianym" świecie?
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#79
(19.10.2016, 21:19)Czarek napisał(a): Kuba nie znasz mnie a zdaje się że przykleiłeś do mnie etykietę wojującego fanatyka wege.
Otóż nie zależy mi na tłumaczeniu ludziom co mają jeść, ale nauczenia ich podstawowych aspektów rozwoju psychofizycznego człowieka. Tak jak trzeba nauczyć się zasad ruchu drogowego, zanim się wjedzie rowerem chociażby na jezdnię.
Tylko nie myśl, że jak tylko Kuba Cię komentuje, to znaczy, że inni pochylili w zadumie głowę nad Twoimi wywodami.
(19.10.2016, 21:19)Czarek napisał(a): Chociaż skoro pszczelarze nie mogą uzgodnić jak hodować pszczoły to jak się spodziewać że się dowiemy jak wychowywać dzieci. Trzeba by wprowadzić jakiś radykalny program selekcji czy raczej podtrzymywać cherlaki przy wątłym życiu? Chociaż najlepiej wykwalifikowani klerycy pewnie wiedzą co i jak na 100%
Uczyłeś się makroekonomii, ale historii to już nie? Tam jest o wiele więcej informacji nt. możliwości hodowli ludzi, niż gdziekolwiek indziej, ale trzeba trochę pogrzebać. Zacznij od lektury Krawczuka - książki o historii starożytnej Grecji. Tam w każdym polis robiono eksperymenty społeczne różnych rodzajów. Żaden nie wyszedł zgodnie z założeniami. A problemy z ekologią mieli już wówczas.
(19.10.2016, 21:19)Czarek napisał(a): Dla przykładu: jakaś antropolożka stwierdziła, że wśród plemion amazońskich nie występuje zjawisko młodzieńczego buntu. Uznała że to dlatego, że dzieci są noszone w chustach na plecach lub piersiach rodziców z głową na poziomie głów dorosłych przez co czują się pewnie, rozpoznają emocje, życie seksualne nie jest dla nich tabu itd. (czy coś w tym stylu).
U nas dziecko jeździ sobie spętane w wypasionym wózku i widzi niebo albo parsoleczkę nad głową.
Noszenie w chustach jako klucz do szczęśliwego dzieciństwa i owocnej dorosłości. Ciekawe, czy sama miała dzieci? Zjawisko młodzieńczego buntu nie występowało prawdopodobnie także na polskiej (oraz innych) wsi do połowy XIX wieku. A nikt nie nosił dzieci w chustach. Wiesz, co się zaczęło zmieniać od drugiej połowy XIX wieku do początku wieku XX na wsiach europejskich? Na poziomie makroekonomicznym oczywiście. Nie jestem Polbart, więc powiem: techniki uprawy roli. Pojawiły się maszyny i nawozy sztuczne, które wyeliminowały zagrożenie głodem (tzn. od początku XXw. głód w Europie panować mógł już tylko na wprost wyrażone życzenie rządzących). Dziś, jak wiesz, podstawowym problemem jest otyłość, którą zaczyna się określać jako formę głodu - ale to osobny temat. Wtedy liczyły się po prostu kalorie, których kiedyś nie wystarczało dla wszystkich, a nagle zaczęło wystarczać (nb. wynalazek sztucznych nawozów przypisuje się wrocławianinowi Fritzowi Haberowi, wynalazcy m.in. gazu musztardowego). To spowodowało mnóstwo społecznych przemian. M.in. ludzie zaczęli mieć coraz więcej czasu np. na młodzieńczy bunt. Tak samo dobra hipoteza? A jak się całościowo układa! Teraz falsyfikacja Twojej: Od 20 i więcej lat mnóstwo europejskich dzieci noszonych jest w chustach. Czy zjawisko młodzieńczego buntu u nich nie występuje?
(19.10.2016, 21:19)Czarek napisał(a): Wiesz, ludzie którzy nie czytają tego co tu wypisuję, twierdzą że z moją partnerką powinniśmy mieć dzieci, bo jesteśmy dobrymi ludźmi. Ale nawet jeśli czuję instynktowną potrzebę posiadania potomka, to świadomie z tego rezygnuję, bo jak tu kazać kolejnemu człowiekowi żyć w tym "gównianym" świecie?
Czyli nie robicie dzieci kierując się najgłębszym dla nich współczuciem. Gratulacje!
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#80
Wydaje mi się, że forum służy wymianie i wzbogacaniu światopoglądów. Jeśli ktoś nic nie pisze, nawet nie wyraża ignorancji, to skąd mogę wiedzieć co myśli. Czasem piszę prowokująco żeby sprawdzić jakie inni mają opinie na jakiś temat. Uważam to za ciekawe doświadczenie. Chociaż przeszkadza mi to, że rozmowa jest nieadekwatna do tematu. Przypominam że pisałem na początku tylko o możliwości generowania dochodu przez gospodarstwa ekologiczne poprzez edukację dzieci.
Nie zależy mi na szerzeniu mojej "ideologii", bo po co?

Spartanie prowadzący ostrą selekcję musieli opierać istnienie polis na niewolnikach, których od czasu do czasu musieli przetrzebiać, bo robiło się ich zbyt gęsto.

Na studiach losowo (na nic się nie zapisałem) trafiłem na zajęcia gender. Zapamiętałem analizę spędzania czasu gospodyń domowych przed i po wprowadzeniu zaawansowanych urządzeń AGD. Okazało się, że przed rewolucją przemysłową kobiety miały więcej czasu na życie rodzinne niż obecnie. Nie wiem jak to wyglądało, bo nie robiłem tych badań, ale wnioski były ciekawe. Może to nie, dostatek pożywienia, ale brak sensownego zajęcia, np plewienia buraków, powoduje ten cały bunt nastolatków. Nie za bardzo rozumiem to zjawisko, bo sam jakoś nie przechodziłem przez to, w tamtym wieku dużo pływałem na desce i wędrowałem po lasach.

Może jestem z zacofanej okolicy, a w dużym mieście rzadko bywam, ale nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem dziecko noszone w chuście, ostatnio chyba w Austrii w 2010 niósł facet dziecko w plecaku na szlaku, a wcześniej na Tallshipach w Finlandii w 2009, para ludzi z dreadami miała swoje dziecko w chuście.
Jestem ciekaw jakie "mnóstwo" dzieci jest w ten "niekomfortowy" sposób transportowane. Bo po co skoro wszędzie są utwardzone chodniki i można wygodnie jeździć wózkiem?
Jednak te dzieci mające dużo kontaktu z rodzicami, czujące ich bicie serca i oddech, mogą czuć się bezpieczniej, a rodzice decydujący się na taką formę noszenia dziecka, najwyraźniej przedkładają bliskość i opiekę nad dzieckiem ponad wygodę. Możliwe że mają też "dziwny" styl bycia, któy mogą przekazać swoim dzieciom.

Uważam że nie byłbym najlepszym ojcem, więc nie chcę skazywać dziecka na ograniczony dostęp do "dobrodziejstw" cywilizacji i społeczną izolację. Tak jak nie chcę mieć kolejnego psa, skoro członkowie mojej rodziny nie respektują zasad wychowu psów, np. że pies jest zwierzęciem o hierarchicznej strukturze stada i nie można mu pozwalać na siedzenie przy posiłkach i podkarmianie "złym" jedzeniem. Byłoby zabawnie, gdybym napisał, że moje psy były na diecie wegańskiej, co?

Przypominam jeszcze raz, że to jest temat o gospodarstwie ekologicznym w dziale "Twój pomysł na pasiekę".
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post