o niefrasobliwości pszczelarza
#61
(14.11.2016, 16:55)Krzyżak napisał(a):
(14.11.2016, 14:53)MN napisał(a): Tak przy okazji. U mnie bardzo przyzwoicie wyglądają tegoroczne pakiety z lipca. Same sobie zbudowały plastry i im chyba nic przez zimę nie grozi. Jak się da w 2017r z każdej rodziny zrobię taki pakiet i zostawię na gołych ramkach.

Kiedy robiłeś ? Jakie duże ? Do jakiej siły doszły ? Co dostały, plastikowe ramki, węzę, paski, puste ramki ? Karmiłeś ?

Osadzone w 18tkach przy zwożeniu z facelii, czyli w kilku turach początkiem lipca. Matki miałem UN. 3 dni siedziały na pustych ramkach z zamkniętymi matkami i słoikiem syty na głowie. Nie ważyłem, więc różnie wyszło. Niektóre od razu weszły na 2 korpusy, niektóre po jakimś czasie. W przyszłym roku jakąś wagę sobie skombinuję, żeby była jakaś standaryzacja.
Same przez 3 dni, z zamkniętą matką już budowały i przeniosły trochę pokarmu. Po wypuszczeniu matek dostały po kolejnym litrze syty. Część wybudowała gniazda np. 2ramki na dole i 6-7 w górnym korpusie, część 3 i 5 różnie. Ułożyłem je do zimy jako 7+7 lub 8+8. Nie mam plastików na wlkp 18tkę. Pakiety dostały po maks 5l inwertu diamanta na zimę w drugiej połowie września.
Mam jeden pakiet z tego okresu na langu 2/3 ale był zrobiony jako bardzo słaby. Matka robiła co mogła, ale nie wiem czy da radę przezimować - minnesota, siedzą na 3 uliczkach mając 5+5, albo 6+6 ramek, nie pamiętam.
Cytuj ten post
#62
(15.11.2016, 10:43)MN napisał(a): (...)
Ułożyłem je do zimy jako 7+7 lub 8+8. Nie mam plastików na wlkp 18tkę. Pakiety dostały po maks 5l inwertu diamanta na zimę w drugiej połowie września.
Mam jeden pakiet z tego okresu na langu 2/3 ale był zrobiony jako bardzo słaby. Matka robiła co mogła, ale nie wiem czy da radę przezimować - minnesota, siedzą na 3 uliczkach mając 5+5, albo 6+6 ramek, nie pamiętam.

ooo? 
to widzę, że masz bardzo podobne rodzinki do niektórych moich i nawet niewiele mniej dałeś cukru (inwertu) niż ja. Za to przypominam sobie zajadłą krytykę, że ja praktycznie nie mam pszczół i musiałem karmić, podczas gdy Ty to nie i... w ogóle wszystko źle zrobiłem Oczko
ech Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#63
Zdaje się że mieliście różne terminy tworzenia tych rodzin Oczko
Cytuj ten post
#64
ja piszę o tym jakie poszły do zimy, a nie że praktyka była identyczna.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#65
(15.11.2016, 17:32)MrDrone napisał(a):
(15.11.2016, 10:43)MN napisał(a): (...)
Ułożyłem je do zimy jako 7+7 lub 8+8. Nie mam plastików na wlkp 18tkę. Pakiety dostały po maks 5l inwertu diamanta na zimę w drugiej połowie września.
Mam jeden pakiet z tego okresu na langu 2/3 ale był zrobiony jako bardzo słaby. Matka robiła co mogła, ale nie wiem czy da radę przezimować - minnesota, siedzą na 3 uliczkach mając 5+5, albo 6+6 ramek, nie pamiętam.

ooo? 
to widzę, że masz bardzo podobne rodzinki do niektórych moich i nawet niewiele mniej dałeś cukru (inwertu) niż ja. Za to przypominam sobie zajadłą krytykę, że ja praktycznie nie mam pszczół i musiałem karmić, podczas gdy Ty to nie i... w ogóle wszystko źle zrobiłem Oczko
ech Oczko

To tylko ułamek zrobionych tegorocznych nowych rodzin Duży uśmiech miałem nadmiar pszczoły z nadmiarem matek, więc stąd konieczność ich zagospodarowania.
Czerwcowe odkłady są teraz na 3 korpusach 18tkach i przyniosą miód w maju. Kilka jest nieleczonych. A Twoje?
Cytuj ten post
#66
(16.11.2016, 11:06)MN napisał(a): To tylko ułamek zrobionych tegorocznych nowych rodzin Duży uśmiech miałem nadmiar pszczoły z nadmiarem matek, więc stąd konieczność ich zagospodarowania.
Czerwcowe odkłady są teraz na 3 korpusach 18tkach i przyniosą miód w maju. Kilka jest nieleczonych. A Twoje?

a moje jak przyniosą miód to przyniosą, a jak nie przyniosą to nie przyniosą. Uśmiech

nie ma znaczenia czy ułamek czy nie: uznałeś, że utworzenie takiej rodziny (i karmienei przed zimą) jest racjonalne, bo dajesz im szanse na przeżycie w odpowiednio dużej rodzinie, aby przetrwała zimę. Za to krytykujesz moje podejście, robiąc to samo. mi to wystarcza. Ty potrzebujesz się ścigać na słoiki miodu. 
Wbij sobie wreszcie w głowę, że nie nie dla każdego miód jest najważniejszy na etapie selekcji i poszukiwania pszczoły przystosowanej. to widzę jest nie do ogarnięcia dla Ciebie... niesamowite jest ograniczenie pojmowania.

Ja czekam na relację jak Twoje nieleczone rodziny dają się dzielić w przyszłym roku i kolejnych latach i jak przynoszą miód wiadrami w okresie kryzysów. pozwolisz, że te będziemy porównywać od przyszłego roku, a nie te wypielęgnowane na kwasie?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#67
Z tego co pamiętam, to krytykowałem rodziny - jak to określałeś "na kilku ramkach". Kilka takich na 3-4 ramkach zostało po inwazji myszy, co się długo facelią zakarmiały + ten jeden pakiet, reszta jest silniejsza. Nie jest to u mnie standardem i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.
Krytykuję podeście dzielenia słabych rodzin na jeszcze słabsze a nie tworzenie słabych rodzin, bo te w odpowiednim czasie powinny się rozwinąć.
Pakiet który zimuje na 5+5, czy 6+6 nie uważam za słaby.
Cytuj ten post
#68
(16.11.2016, 12:20)MN napisał(a): Pakiet który zimuje na 5+5, czy 6+6 nie uważam za słaby.

Jak będzie pogoda na wiosnę to z rzepaku już nanoszą.
Cytuj ten post
#69
(16.11.2016, 12:20)MN napisał(a): Pakiet który zimuje na 5+5, czy 6+6 nie uważam za słaby.

w takim razie na 40 czy 41 zazimowanych rodzin mam tylko jakieś 6 rodzin słabe. Reszta jest silniejsza, niektóre znacząco silniejsze.
I szczerze mówiąc mi jest zupełnie wszystko jedno co człowiek, który nie potrafi wyciągać wniosków z oczywistych faktów o mnie myśli, natomiast radziłbym poczytać najpierw to co się krytykuje. Bo pisałem Ci 100 razy, że nie masz pojęcia do czego się odnosisz, ale nie zmienia to tego, że nie przeszkadza Ci odnoszenie się do tego. (jak zresztą kilku innych kolegów na forum). 
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#70
a ja chciałem przypomnieć, że do pierwszego oblotu przynajmniej ze 4 miesiące więc... wróćmy może do tej rozmowy tak końcem marca... bo wtedy miejmy nadzieje, że już będziemy wiedzieć co w ulach piszczy...
Cytuj ten post
#71
(16.11.2016, 13:07)bonluk napisał(a): a ja chciałem przypomnieć, że do pierwszego oblotu przynajmniej ze 4 miesiące więc... wróćmy może do tej rozmowy tak końcem marca... bo wtedy miejmy nadzieje, że już będziemy wiedzieć co w ulach piszczy...

Łukasz, krytyka MN'a względem moich pszczół odnosiła się do siły rodzin prowadzonych w sezonie i puszczonych do zimy i do ich karmienia przed zimą. Więc do tego piszę. 

Co do kwestii dalszej gospodarki to masz całkowitą rację i dlatego napisałem MN'owi, żebyśmy zaczęli się porównywać w przyszłym roku na pszczołach nie leczonych. Tymczasem on porównuje rodziny na kwasie na 3 korpusach do moich rodzin 2 lata nie leczonych prowadzonych w modelu ekspansji. Widzisz tu pole do porównań?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#72
(16.11.2016, 13:22)MrDrone napisał(a):
(16.11.2016, 13:07)bonluk napisał(a): a ja chciałem przypomnieć, że do pierwszego oblotu przynajmniej ze 4 miesiące więc... wróćmy może do tej rozmowy tak końcem marca... bo wtedy miejmy nadzieje, że już będziemy wiedzieć co w ulach piszczy...

Łukasz, krytyka MN'a względem moich pszczół odnosiła się do siły rodzin prowadzonych w sezonie i puszczonych do zimy i do ich karmienia przed zimą. Więc do tego piszę. 

Co do kwestii dalszej gospodarki to masz całkowitą rację i dlatego napisałem MN'owi, żebyśmy zaczęli się porównywać w przyszłym roku na pszczołach nie leczonych. Tymczasem on porównuje rodziny na kwasie na 3 korpusach do moich rodzin 2 lata nie leczonych prowadzonych w modelu ekspansji. Widzisz tu pole do porównań?

Michał nie może mieć pola do porównań bo nie wie jak to działa w rzeczywistości... nie obserwował pszczół po zimie które przetrwały bez leczenia więc opiera się tylko na bieżącej sytuacji swoich jak mówi silnych rodzin... Tak czy siak mnie tam to nie przeszkadza, można porównywać, można wyśmiewać, można negować itd. za jakiś czas jak to się mówi wyjdzie szydło w wora...
Cytuj ten post
#73
Dronie, jak zwykle odwracasz kota ogonem. Krytykuję od początku model ekspansji, gdzie dzieli się na potęgę rodziny, które dzielone być nie powinny. Do tego dzieli się je dając moim zdaniem zupełnie nienaturalne matki ratunkowe, co jeszcze bardziej pogłębia bezsens tego działania. To krytykuję. Nie Ciebie w tym momencie.
Krytykuję Ciebie, gdy piejesz z zachwytu o naturalnym pokarmie waląc cukru ile się da. Nie potrafisz zrozumieć, że model ekspansji wyklucza miód. Brak miodu wyklucza samozakarmienie pszczół na zimę. W moich oczach w tym momencie dając pszczołom cukier uchodzisz za hipokrytę. Krytykujesz cukier a sam nie pozwalasz pszczołom żyć bez niego. Takie błędne koło.

Nigdy, nigdzie nie napisałem, że rodzina zimująca w układzie 6+6 jest słabiakiem do likwidacji. Pisałem, że jeżeli rodzina w maju nie będzie się rozwijać to należy działać, ale to było w kontekście rodzinki, która wyjdzie z zimy jako garstka pszczół.
Cytuj ten post
#74
MN ratunkowa matka jest naturalna. Jest sama naturalnie zrobiona przez pszczoły. Możemy dyskutować czy w naturze zdarza się rzadziej czy częściej a nie czy jest nienaturalna.

Bush pisze, że jak rodzina jest dobrze oðżywiona, gęsta i wylewające się pszczołami to matka ratunkowa będzie podobnie karmiona jak rojowa. W razie co poleca ścieśnić gniazdo. Na ten temat już było wiele razy.
Cytuj ten post
#75
(16.11.2016, 11:28)MrDrone napisał(a):
(16.11.2016, 11:06)MN napisał(a): To tylko ułamek zrobionych tegorocznych nowych rodzin Duży uśmiech miałem nadmiar pszczoły z nadmiarem matek, więc stąd konieczność ich zagospodarowania.
Czerwcowe odkłady są teraz na 3 korpusach 18tkach i przyniosą miód w maju. Kilka jest nieleczonych. A Twoje?

a moje jak przyniosą miód to przyniosą, a jak nie przyniosą to nie przyniosą. Uśmiech

nie ma znaczenia czy ułamek czy nie: uznałeś, że utworzenie takiej rodziny (i karmienei przed zimą) jest racjonalne, bo dajesz im szanse na przeżycie w odpowiednio dużej rodzinie, aby przetrwała zimę. Za to krytykujesz moje podejście, robiąc to samo. mi to wystarcza. Ty potrzebujesz się ścigać na słoiki miodu. 
Ty potrzebujesz się ścigać na słoiki miodu. 

Ja czekam na relację jak Twoje nieleczone rodziny dają się dzielić w przyszłym roku i kolejnych latach i jak przynoszą miód wiadrami w okresie kryzysów. pozwolisz, że te będziemy porównywać od przyszłego roku, a nie te wypielęgnowane na kwasie?

Ty potrzebujesz się ścigać na słoiki miodu. 


Ten argument zawsze mnie rozbraja.
Cytuj ten post
#76
(16.11.2016, 14:15)Borówka napisał(a): MN ratunkowa matka jest naturalna. Jest sama naturalnie zrobiona przez pszczoły. Możemy dyskutować czy w naturze zdarza się rzadziej czy częściej a nie czy jest nienaturalna.

Bush pisze, że jak rodzina jest dobrze oðżywiona, gęsta i wylewające się pszczołami to matka ratunkowa będzie podobnie karmiona jak rojowa. W razie co poleca ścieśnić gniazdo. Na ten temat już było wiele razy.

Za praktykę się zabierz . A nie co ktoś pisze.
Cytuj ten post
#77
(16.11.2016, 14:11)MN napisał(a): Dronie, jak zwykle odwracasz kota ogonem. Krytykuję od początku model ekspansji, gdzie dzieli się na potęgę rodziny, które dzielone być nie powinny. Do tego dzieli się je dając moim zdaniem zupełnie nienaturalne matki ratunkowe, co jeszcze bardziej pogłębia bezsens tego działania. To krytykuję. Nie Ciebie w tym momencie.
Krytykuję Ciebie, gdy piejesz z zachwytu o naturalnym pokarmie waląc cukru ile się da. Nie potrafisz zrozumieć, że model ekspansji wyklucza miód. Brak miodu wyklucza samozakarmienie pszczół na zimę. W moich oczach w tym momencie dając pszczołom cukier uchodzisz za hipokrytę. Krytykujesz cukier a sam nie pozwalasz pszczołom żyć bez niego. Takie błędne koło.

1. Nie odwracam kotqa ogonem. odnoszę się do tego co piszesz.

2. Jaka jest różnica dla utworzonej rodziny:
a. 2 ramki z 4 korpusowej rodziny
b. 2 ramki z 1 korpusowej rodziny
Widzisz różnicę dla rodziny tworzonej?

3. matki ratunkowe są bardziej naturalne niż matki z larw przekładanych wychowanych w cieplarce czy nawet w rodzinie wychowującej nad kratą.

4. nie walę cukru ile się da. Oceniam na bieżąco i daję tyle ile muszę - co więcej większość ludzi myślących (np. Krzyżak) raczej krytykuje mnie że daję za mało. 

5. model ekspansji wyklucza miód dla pszczelarza. Nie wyklucza miodu dla pszczół czy nawet samozakarmienia się pszczół na zimę. Nie ma sensu po raz setny pisać Ci o warunkach tegorocznych, a rodziny w kryzysie sobie sam pooglądasz w przyszłym roku - będziemy wtedy dyskutować o miodzie, bo na razie - jak nawet napisał Ci Łukasz - nie mamy wspólnego punktu odniesienia
powiedz jakie Ty masz doświadczenie z modelem ekspansji, skoro tak kategorycznie stawiasz oceny, że to coś wyklucza? W USA wielu pszczelarzy praktykuje model ekspansji nie karmiąc.
(tak wiem, to w USA, a oni piszą po angielsku, więc to niewiarygodne i nie ma sensu się z tym zapoznawać)

6. krytykuję cukier, bo cukier jest szkodliwy. możesz mnie mieć za hipokrytę. ja Cię mam za ignoranta, który ma zamknięte oczy. Bo Ty nawet nie piszesz o kwasach jak ja o cukrze, że to szkodliwe, ale niestety w jakiejś określonej sytuacji trzeba i wychodzi to z bilansu jakiegoś przedsięwzięcia na drodze do jakiegoś celu. Ty piszesz, że kwasy są korzystne. To już jest niełączenie faktów.
Twierdzę, że jeżeli jest możliwość cukru należy unikać. Jeżeli nie ma możliwości to na zimę niestety trzeba go podać. 
Nigdy nie mówiłem, że nie można pszczołom dać cukru. Pisałem, że w miarę możliwości trzeba zostawiać pszczołom miód (i to robię - jeżeli dla Ciebie hipokryzją jest robienie tego o czym się mówi, to ja już nie rozumiem... dla mnie raczej hipokryzją jest opowiadanie, że czyste pszczele produkty nie powinny być droższe, a w 3 dni potem sprzedawanie wosku po podwyższonej cenie). Rozumiesz różnicę "nigdy" i "unikanie" czy to za trudne dla Ciebie?
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#78
(16.11.2016, 15:06)marbert napisał(a):
(16.11.2016, 14:15)Borówka napisał(a): MN ratunkowa matka jest naturalna. Jest sama naturalnie zrobiona przez pszczoły. Możemy dyskutować czy w naturze zdarza się rzadziej czy częściej a nie czy jest nienaturalna.

Bush pisze, że jak rodzina jest dobrze oðżywiona, gęsta i wylewające się pszczołami to matka ratunkowa będzie podobnie karmiona jak rojowa. W razie co poleca ścieśnić gniazdo. Na ten temat już było wiele razy.

Za praktykę się zabierz . A nie co ktoś pisze.

Praktykuję dłużej niż Ty nieleczenie. Nie leczy pierwszy raz od dwóch miesięcy i wielkie mi halo. LOL

Po za tym na jakich naukowych autorytetach opiera się Twoje nieleczenie? Na forum Wolne Pszczoły. Na wielebnych z arizony czy na Lundenie? Na tych których tak mocno krytykujesz?
Cytuj ten post
#79
(16.11.2016, 15:17)Borówka napisał(a):
(16.11.2016, 15:06)marbert napisał(a):
(16.11.2016, 14:15)Borówka napisał(a): MN ratunkowa matka jest naturalna. Jest sama naturalnie zrobiona przez pszczoły. Możemy dyskutować czy w naturze zdarza się rzadziej czy częściej a nie czy jest nienaturalna.

Bush pisze, że jak rodzina jest dobrze oðżywiona, gęsta i wylewające się pszczołami to matka ratunkowa będzie podobnie karmiona jak rojowa. W razie co poleca ścieśnić gniazdo. Na ten temat już było wiele razy.

Za praktykę się zabierz . A nie co ktoś pisze.

Praktykuję dłużej niż Ty nieleczenie. Nie leczy pierwszy raz od dwóch miesięcy i wielkie mi halo. LOL

Po za tym na jakich naukowych autorytetach opiera się Twoje nieleczenie? Na forum Wolne Pszczoły. Na wielebnych z arizony czy na Lundenie? Na tych których tak mocno krytykujesz?
Poczytaj co napisałeś. 
Nawciągałeś się barciaka pajęczyny czy co? Oddech złap i pisz z sensem,
Cytuj ten post
#80
Dronie.
Pkt 1 podtrzymuję. W większości postów odwracasz kota ogonem.
2. To trochę jakbyś dzieci chciał rozmnażać... nie widzisz różnicy między dojrzałym organizmem, który sam czuje potrzebę rozmnażania a dzielenie rodzin, które dopiero co chcą się rozwinąć? Zacznij robić odkłady z odkładów bo wyjdzie na to samo...
Nie wspominać o tym jaka jest różnica dla rodziny dzielonej. Taka na 1 korpusie 18tce to dla mnie produkcyjny odkład dla Ciebie obiekt do rozmnożenia. Rodzina na 2-3-4 korpusach niespecjalnie utraci na 2 ramkach.


3. Matki ratunkowe moim zdaniem w naturze niemal nie występują. To promil sytuacji, gdy ewentualnie jakiś zwierz zaatakuje gniazdo. Matki hodowane nad kratą imitują cichą wymianę, nie mówimy o sposobie ich pozyskania bo tym bardziej tworzenie matek ratunkowych jest chore. Widzę po próbie hodowli matek metodą Liebiga...

4/5 Skoro twierdzisz, że szkodzi pszczołom to po co dajesz? Nie dziel same sobie przyniosą. Tłumaczenie, że co roku rok kiepski już przestaje działać, wiesz?

6. krytykuję cukier, bo cukier jest szkodliwy i daję pszczołom a co! Kwasy uważam za najmniejsze zło w przypadku leków. Tyle co ich daję to śmiech a jednak pszczoły mają się lepiej niż te po amitrazie. I tak nie wiesz o czym piszę, więc spór zakończmy.


Co do sprzedaży wosku. Nie zdarzyło mi się sprzedawać wosku do skupu, nigdy. Sprzedaję go w innej formie i zapewniam, że często wychodzi dużo drożej niż sprzedałem na zjeździe.

[/quote]
Cytuj ten post
#81
(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): Dronie.
Pkt 1 podtrzymuję. W większości postów odwracasz kota ogonem.

jakiś przykład?


(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): 2. To trochę jakbyś dzieci chciał rozmnażać... nie widzisz różnicy między dojrzałym organizmem, który sam czuje potrzebę rozmnażania a dzielenie rodzin, które dopiero co chcą się rozwinąć? Zacznij robić odkłady z odkładów bo wyjdzie na to samo...
Nie wspominać o tym jaka jest różnica dla rodziny dzielonej. Taka na 1 korpusie 18tce to dla mnie produkcyjny odkład dla Ciebie obiekt do rozmnożenia. Rodzina na 2-3-4 korpusach niespecjalnie utraci na 2 ramkach.

Czy ja Cię zapytałem jaki to ma skutek dla rodziny z której rodzina jest tworzona czy dla rodziny tworzonej?
Twoje argumenty są czysto gospodarcze, które doskonale rozumiem i co więcej zgadzam się z nimi z punktu widzenia gospodarczego. Za to Ty nie jesteś się w stanie wznieść poza gospodarkę i pieniądz.

kwestia "co jest dla mnie czym" - tu prosiłbym najpierw zapoznać się z tym o czym piszę zanim zaczniesz mówić co jest dla mnie czym, bo po prostu gadasz głupoty. 


(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): 3. Matki ratunkowe moim zdaniem w naturze niemal nie występują. To promil sytuacji, gdy ewentualnie jakiś zwierz zaatakuje gniazdo. Matki hodowane nad kratą imitują cichą wymianę, nie mówimy o sposobie ich pozyskania bo tym bardziej tworzenie matek ratunkowych jest chore. Widzę po próbie hodowli matek metodą Liebiga...

chore???
pół świata praktykuje metodę "walk away split" i wykorzystywanie matek ratunkowych, a Ty w swej mądrości oceniasz to jako chore?
imitacja naturalnej matki to dla Ciebie matka naturalna?
czy imitacja znanego obrazu to dla Ciebie ten obraz? 

Nie wiem czy matki ratunkowe występowały często czy rzadko i mało mnie to obchodzi. Występowały. 


(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): 4/5 Skoro twierdzisz, że szkodzi pszczołom to po co dajesz? Nie dziel same sobie przyniosą. Tłumaczenie, że co roku rok kiepski już przestaje działać, wiesz?

1. czekam na przyszłoroczne wyniki Twoich pszczół nieleczonych.
2. "co roku" to :
a. bardzo dobry początek zeszłego roku i słaby koniec (dwumiesięczna susza od lipca do września), w którym małe rodziny faktycznie nie dawały rady się zakarmić. 1 ramkowe odkłady wtedy nie wymagały żadnej interwencji i podkarmiania aż do przygotowania do zimy (czyli od sierpnia)
b. bardzo słaby sezon w moim regionie, w którym spora ilość pasiek stacjonarnych (nie praktykujących modelu ekspansji) nie wzięło grama miodu i karmiło. U mnie dołożyły się do tego kryzysy, które poznasz w przyszłym roku pewnie w kilkudziesięciu % nieleczonych rodzin (z tych, które przeżyją).
Tyle jest "co roku".
Najwidoczniej nie umiesz czytać, albo Twoje zdolności rozumowania pozostawiają wiele do życzenia. 


(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): 6. krytykuję cukier, bo cukier jest szkodliwy i daję pszczołom a co! Kwasy uważam za najmniejsze zło w przypadku leków. Tyle co ich daję to śmiech a jednak pszczoły mają się lepiej niż te po amitrazie. I tak nie wiesz o czym piszę, więc spór zakończmy.

Michał, wielokrotnie przekonywałeś mnie, że kwasy nie są szkodliwe, a są korzystne (co więcej ponoć dają rodzinie "kopa" do rozwoju). zachowujesz się jak dziecko, które nie potrafi pojąć oczywistości. 

Wiem doskonale o czym piszesz. Dokładnie o tym, że jak dodasz świniom pożywki, antybiotyki, a nawet sterydy do odpowiednio "zbilansowanej karmy" to rosną 2 razy szybciej niż inne. Jak załatwiasz problemy za organizmy żywe to wzrastają szybciej i dają lepszy plon. Całe rolnictwo (uprawa roślinna i zwierzęca) opiera się na tym co piszesz. Na tym, że każdy daje tyle co "śmiech na sali", a potem pokazuje, że ma duże i ładne pomidorki, w śliwkach nie uświadczysz robaka, świnki dochodzą do wagi o 3 - 4 miesiące szybciej, a pszczoły zimują na 3 korpusach i noszą miód jak oszalałe.
Dokładnie o tym piszesz. O wpływie chemii na każdy dział nowoczesnego rolnictwa. Ten efekt jest dla mnie niezaprzeczalny i z nim nie dyskutuję. Dyskutuję z tym, czy to właściwa droga i dyskutuję z tym, że jak ktoś ma inną "uprawę" to ją bezkrytycznie i bezrefleksyjnie krytykujesz, bo dałeś się porwać chemicznemu wspomaganiu, które zapełnia Twój portfel.


Co do cukru to nie mam siły dyskutować, bo dałeś swoim rodzinom (które były mniej więcej odpowiednikiem moich) 2/3 tego cukru co ja, choć miałeś - w przeciwieństwie do mnie - bardzo dobry rok.


(17.11.2016, 09:01)MN napisał(a): Co do sprzedaży wosku. Nie zdarzyło mi się sprzedawać wosku do skupu, nigdy. Sprzedaję go w innej formie i zapewniam, że często wychodzi dużo drożej niż sprzedałem na zjeździe.

To jest Twoja sprawa za ile sprzedajesz - ja pisałem tylko o tym, że wypominasz mi hipokryzję, choć robię to o czym piszę, a sam dla mnie okazałeś się hipokrytą. To wszystko.


Rób sobie jak uważasz, po prostu głupot nie pisz o cudzych praktykach, o których nie masz pojęcia.
zgadzam się że Twoje metody są z punktu widzenia gospodarki optymalne, żeby uzyskać co najmniej dobre wyniki, ale może wznieś się ponad czubek własnego nosa i swój portfel i zanim zaczniesz kogoś wyśmiewać i poznaj to o czym się do Ciebie pisze (choćby w teorii, jeżeli przysłowiowa stówka nie puszcza Cię do zdrowej praktyki rolniczej).
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#82
Michał model ekspansji to według mnie na tą chwile jedyny racjonalny w miarę pewny system na to aby w pierwszych latach, nie wiem 2-3 sezony uzyskać zadowalającą przeżywalność... Jest to proste i wydajne... Musisz wiedzieć, że w tym czasie nie zależy pszczelarzowi na miodzie a całą pasiekę przestawia na produkcję nowych rodzin które muszą złapać obycie w środowisku, okrzepnąć, nabrać siły itd. Te 2-3 sezony są też testem czy mamy w rodzinach coś wartościowego, czy po zimie mamy zrobiony przesiew itd.
To jest według mnie najszybszy sposób na dojście do pszczół przeżywających o jakie nam chodzi.
Z czasem będzie można wprowadzić np. coś takiego:
Przezimowane rodziny:
Z wiosny prowadzimy rodziny normalne jak zawsze, rodziny się rozwijają, noszą miód, matka czerwi itd.
Końcem maja robimy z każdej rodziny mały odkładzik z dwóch ramek czerwiu lub gdy widzimy ewidentny nastrój rojowy zabieramy odkład ze starą matką a macierzak wychowuje swoją.
Czerwiec. Pszczoły dalej się rozwijają, noszą miód, młode odkłady już mają czerwiące matki więc też idą w siłę. Końcem czerwca z każdej rodziny albo zabieramy odkład ze starą matką i macierzak wyhodowuje swoją albo robimy nalot na matkę i macierzak wyhodowuje swoją, można również podawać matki wyhodowane od wartościowych rodzin albo przekładać ramki z otwartym czerwiem od wartościowych rodzin aby na nich ciągnęły mateczniki itd. Wszystkie te czynności można zgrywać z naturalnym pragnieniem pszczół do rozmnażania się czyli nastrojem rojowym.
Podsumowując gdy już model ekspansji spełni nasze cele możemy przejść na system taki jak opisałem czyli z jednej przezimowanej rodziny robimy 2 i wtedy pewnie i miodu weźmiemy wystarczające ilości a i pszczołom nie będziemy za bardzo przeszkadzać...
Cytuj ten post
#83
Bartek, nie da się z Tobą dyskutować. Masz mnie za ignoranta a ja Ciebie. Widocznie jakoś obaj jesteśmy ograniczeni.

Łukaszu, twierdzisz, że pszczoły kilka sezonów muszą przywyknąć do miejsca. Moim zdaniem to w naszych warunkach niewykonalne. No może nie w moich. Tam gdzie nie ma rolnictwa, ok jakaś szansa może jest, ale tak jak u mnie? Weźmy ostatnie 4 lata + ten rok pod lupę:
- 2012 - mnóstwo rzepaku, mniszka, wierzby, było dużo nieużytków, ale późną jesienią zaczęli kopać stawy - wybierali ziemię pod budowę ski. Gryka, facelia, ciągle chwasty. Długo było ciepło i pszczoły nie najlepiej skończyły, bo nie miałem dla nich czasu...dom budowałem.
- 2013 - znowu wczesny sezon, już bez facelii, rzepaku, gryki. Za to były łąki z koniczyną. Powstały stawy, ale nic wokół nich nie rosło. Słaby sezon.
2014 - rzepak i wczesny rozwój, później już nieciekawie. Słaby sezon
2015 - bez rzepaku. Na wierzbę za dużo nie polatały bo kwiecień był słaby. Później sucho. Wywiozłem pasiekę na pożytki, bo bym nic nie miał...
2016 - rzepak, wierzba, mniszek urodzaj. Na nieużytkach już sporo zielska. Wokół stawów wierzby, olszyny się wysiały i już kwitły. Porosły akacje, nawłoć. Mnóstwo gorczycy cały sezon. Trochę sucho na lipie, ale coś nosiły. Rok muszę uznać za dobry.

Jak przystosować lokalnie pszczołę do takich zmian? Inaczej... jak one same mają sie na to przygotować? Podobno maja teraz budować niedaleko osiedle. Kopalnia kruszywa ma się rozrosnąć i przenieść na inny teren. Lipy zasadzone kilka lat temu zaczną pewnie kwitnąć.

Mój wniosek jest taki, że moje pszczoły choćby i 10 lat żyły w jednym miejscu to co roku miałyby przy sobie inną okolicę. Równie dobrze mógłbym je przewieźć do Szymona a byłoby im wszystko jedno.
Cytuj ten post
#84
(17.11.2016, 10:24)MN napisał(a): Bartek, nie da się z Tobą dyskutować. Masz mnie za ignoranta a ja Ciebie. Widocznie jakoś obaj jesteśmy ograniczeni.

hehehehehe Oczko
no to już każdy sobie oceni przy naszych argumentach Oczko



(17.11.2016, 10:24)MN napisał(a): - 2013 - znowu wczesny sezon, już bez facelii, rzepaku, gryki. Za to były łąki z koniczyną. Powstały stawy, ale nic wokół nich nie rosło. Słaby sezon.
2014 - rzepak i wczesny rozwój, później już nieciekawie. Słaby sezon

ciekawe czy wtedy robiłeś odkłady i karmiłeś cukrem, czy pozwoliłeś żeby sobie same zebrały i nic nie brałeś Oczko




(17.11.2016, 10:24)MN napisał(a): Jak przystosować lokalnie pszczołę do takich zmian? Inaczej... jak one same mają sie na to przygotować? Podobno maja teraz budować niedaleko osiedle. Kopalnia kruszywa ma się rozrosnąć i przenieść na inny teren. Lipy zasadzone kilka lat temu zaczną pewnie kwitnąć.

Mój wniosek jest taki, że moje pszczoły choćby i 10 lat żyły w jednym miejscu to co roku miałyby przy sobie inną okolicę. Równie dobrze mógłbym je przewieźć do Szymona a byłoby im wszystko jedno.

ech... no i dziwisz się, że się nie porozumiemy przy takim niezrozumieniu praw przyrody Oczko

Wiesz jak przystosować pszczołę? przez :
- krzyżowanie (kundlenie) pozwalające na plastyczność wewnątrz rodziny (u Ciebie z rzadka lub nie ma, bo masz dobór sztuczny i odrzucasz ręcznie te, które nie reagują tak jak Ty chcesz - tj. nie są w sile cały rok)
- eliminację tych, które nie są plastyczne - a więc selekcja naturalna - ta, która nie umie skończyć czerwienia jak nie ma pożytku ma głodować, ta która zje wszystko w listopadzie czerwiąc ma umrzeć z głodu - itp (u Ciebie nie ma, bo wozisz na miód, karmisz głodne, załatwiasz za nie wszystkie jej problemy)
- rozmnażanie oszczędnych i reagujących, zamiast tworzących siłę bez względu na warunki.

Generalnie (z tego co piszesz) robisz u siebie dokładnie wszystko co do joty, żeby nie pozwolić na wytworzenie mądrej populacji orgnaizmów.

Twój wniosek jest taki, że to Ty masz dostosować pszczołę do tego co się na bieżąco dzieje, bo sama nie umie. Rozumiem, że za dziecko też rozwiązujesz zadania domowe? Oczko
Wniosek jest taki, że trzeba umożliwić wytworzenie pszczoły, która sama myśli. takie pszczoły kiedyś były i mogą być znowu w przeciągu 4 - 6 lat - wystarczy krzyżować i pozwalać na eliminację nieplastycznych ("głupich"). 
Brak łączenia faktów jest właśnie ignorancją Uśmiech

Nie rozumiesz podstawowych praw przyrody. Nie rozumiesz tego (analogia), że jak jest ciepła jesień to mądry niedźwiedź chodzi długo i żre ile może, a jak zima przychodzi szybko to mądry niedźwiedź idzie spać szybko. Twoja logika polega na dokarmianiu głodnego niedźwiedzia, który nie poszedł spać w srogą zimę.
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#85
Bartku, znowu wszystko przeczytałeś i nic nie zrozumiałeś. O matko
Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że gdybym nawet tym pszczołom nic nie robił przez te wszystkie lata, to one nie byłyby elastyczne. jednego roku przeżyłyby pszczoły które szybko by się wyroiły, a drugiego takie, które by trzymały się pod warstwą miodu. Rok do roku jest inny, co roku kwitnie coś innego, środowisko diametralnie mi się zmienia co roku... Do czego te pszczoły mają się przyzwyczaić? Do czego "ulokalnić"?
Jakbyś porównał sytuację sprzed 200-300 lat to byś widział jak wolno zachodziły zmiany. Wybudowała się na wsi chałupa, czy dwie to była zmiana jak cholera a teraz w rok wybudują osiedle...
Kiedyś kopalnia żwiru działała przez pokolenia, teraz zasoby wybiorą w kilka lat, co ma kolosalny wpływ na klimat danego miejsca. Myślisz, że pszczoły przystosują się do takich zmian? Jakim kosztem? W jakim celu? Pozwoliłbym na selekcję naturalną w 2012r to inne rodziny padłyby w 2013, 14 itd bo nie miałyby wspólnego mianownika. Rodzina pszczela nie nauczy się żyć w środowisku, gdzie w jednym roku króluje rzepak i facelia a w następnym czerwona koniczyna i nawłoć. Albo albo. Naprawdę tego nie widzisz?
Cytuj ten post
#86
(17.11.2016, 11:13)MN napisał(a):  Do czego te pszczoły mają się przyzwyczaić? Do czego "ulokalnić"? 
Jak to do czego? Do szybko zachodzących zmian Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#87
(17.11.2016, 11:13)MN napisał(a): Do czego te pszczoły mają się przyzwyczaić?

Do zmian Oczko

Taka jak w tym kawale.
- Jaka jest stała cecha gospodarki socjalistycznej ?
- Chwilowe kłopoty Duży uśmiech
Cytuj ten post
#88
(17.11.2016, 11:17)flamenco108 napisał(a):
(17.11.2016, 11:13)MN napisał(a):  Do czego te pszczoły mają się przyzwyczaić? Do czego "ulokalnić"? 
Jak to do czego? Do szybko zachodzących zmian Oczko

No że na to nie wpadłem Ściana przecież wystarczy, że w jednym roku jej języczek o 1mm urośnie i już sobie wychyli kieliszek czerwonej koniczyny, by po roku wyroić się bo miejsca po rzepaku w ulu braknie, a jeszcze za rok niech się przygotuje na pożytek w sierpniu bo nawłoć da czadu... No właśnie to tak nie działa. Przynajmniej w moim rejonie.
Nie wiem jak u Łukasza, bo on opisuje swoje tereny jako mniej rolnicze i tam "ulokalnienie" może mieć jakiś sens. Tam, gdzie jest względna stabilność ok, na wielkopolskiej wsi ciężko o to.
Cytuj ten post
#89
(17.11.2016, 11:13)MN napisał(a): Bartku, znowu wszystko przeczytałeś i nic nie zrozumiałeś.  O matko
Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że gdybym nawet tym pszczołom nic nie robił przez te wszystkie lata, to one nie byłyby elastyczne. jednego roku przeżyłyby pszczoły które szybko by się wyroiły, a drugiego takie, które by trzymały się pod warstwą miodu. Rok do roku jest inny, co roku kwitnie coś innego, środowisko diametralnie mi się zmienia co roku... Do czego te pszczoły mają się przyzwyczaić? Do czego "ulokalnić"?
Jakbyś porównał sytuację sprzed 200-300 lat to byś widział jak wolno zachodziły zmiany. Wybudowała się na wsi chałupa, czy dwie to była zmiana jak cholera a teraz w rok wybudują osiedle...
Kiedyś kopalnia żwiru działała przez pokolenia, teraz zasoby wybiorą w kilka lat, co ma kolosalny wpływ na klimat danego miejsca. Myślisz, że pszczoły przystosują się do takich zmian? Jakim kosztem? W jakim celu? Pozwoliłbym na selekcję naturalną w 2012r to inne rodziny padłyby w 2013, 14 itd bo nie miałyby wspólnego mianownika. Rodzina pszczela nie nauczy się żyć w środowisku, gdzie w jednym roku króluje rzepak i facelia a w następnym czerwona koniczyna i nawłoć. Albo albo. Naprawdę tego nie widzisz?

hahahahahahahaha Oczko

Michał, przepraszam Cię, ale nie pojmujesz podstaw ewolucji. 
Właśnie tak działa ewolucja jak piszesz Oczko i o to nam (przynajmniej mi) chodzi Oczko
Jednego roku eliminowane są takie, drugiego siakie, trzeciego jeszcze owakie.
W ten sposób w okresie wieloletnim tworzy się populacja po pierwsze w pewien sposób średnia (czyli radząca sobie ze wszystkimi tymi czynnikami), po drugie plastyczna (czyli jak jest pożytek, to pszczoły "wybuchają", jak jest głód to wstrzymują się z rozwojem itp), po trzecie lokalna (czyli ta populacja będzie reagowała na Twoje żwirowisko, ale na upały na pustyni Atakama albo na zimy wysoko w Andach już nie). 
Dokładnie o to chodzi w moich działaniach i taki jest ich cel. 
Ty oczywiście możesz się z tym nie zgadzać, bo uważasz, że właściwą pszczołą jest ta, która czerwi nieprzerwanie po 2500 jajeczek od 1 lutego do 15 grudnia. I może to być Twój pogląd, ale to nie ma nic wspólnego z plastycznością, przystosoawniem i zasadami ewolucji Uśmiech

Poczytaj coś o tym. Zacznij od Darwina Oczko tylko nie wiem czy wiedza z XIX wieku to na start nie za dużo dla Ciebie Oczko może zacznij od kolorowanek różnych zwierzątek. to powinien być dobry wstęp do dalszych lektur Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#90
(17.11.2016, 10:24)MN napisał(a): Bartek, nie da się z Tobą dyskutować. Masz mnie za ignoranta a ja Ciebie. Widocznie jakoś obaj jesteśmy ograniczeni.

Łukaszu, twierdzisz, że pszczoły kilka sezonów muszą przywyknąć do miejsca. Moim zdaniem to w naszych warunkach niewykonalne. No może nie w moich. Tam gdzie nie ma rolnictwa, ok jakaś szansa może jest, ale tak jak u mnie? Weźmy ostatnie 4 lata + ten rok pod lupę:
- 2012 - mnóstwo rzepaku, mniszka, wierzby, było dużo nieużytków, ale późną jesienią zaczęli kopać stawy - wybierali ziemię pod budowę ski. Gryka, facelia, ciągle chwasty. Długo było ciepło i pszczoły nie najlepiej skończyły, bo nie miałem dla nich czasu...dom budowałem.
- 2013 - znowu wczesny sezon, już bez facelii, rzepaku, gryki. Za to były łąki z koniczyną. Powstały stawy, ale nic wokół nich nie rosło. Słaby sezon.
2014 - rzepak i wczesny rozwój, później już nieciekawie. Słaby sezon
2015 - bez rzepaku. Na wierzbę za dużo nie polatały bo kwiecień był słaby. Później sucho. Wywiozłem pasiekę na pożytki, bo bym nic nie miał...
2016 - rzepak, wierzba, mniszek urodzaj. Na nieużytkach już sporo zielska. Wokół stawów wierzby, olszyny się wysiały i już kwitły. Porosły akacje, nawłoć. Mnóstwo gorczycy cały sezon. Trochę sucho na lipie, ale coś nosiły. Rok muszę uznać za dobry.

Jak przystosować lokalnie pszczołę do takich zmian? Inaczej... jak one same mają sie na to przygotować? Podobno maja teraz budować niedaleko osiedle. Kopalnia kruszywa ma się rozrosnąć i przenieść na inny teren. Lipy zasadzone kilka lat temu zaczną pewnie kwitnąć.

Mój wniosek jest taki, że moje pszczoły choćby i 10 lat żyły w jednym miejscu to co roku miałyby przy sobie inną okolicę. Równie dobrze mógłbym je przewieźć do Szymona a byłoby im wszystko jedno.

Przystosować do miejsca to nie znaczy nauczyć je dat zakwitania roślin... chodzi o to aby znały klimatyczne warunki, aby zetknęły się z miejscowymi patogenami i żeby wiedziały, że zazwyczaj co jakiś czas jest albo krótsza albo dłuższa zima... gdy pozwolisz im dłużej bytować bez ciągłego szarpania jestem przekonany że będą bardziej elastyczne niż najlepsze hodowlane. Będą wiedziały kiedy ruszyć, kiedy przestać i lepiej ocenią zmiany środowiskowe...

ale mam też świadomość, że nie wszędzie będzie to możliwe ze względu na słabą bazę pożytkową i monokultury
Cytuj ten post