o niefrasobliwości pszczelarza
#91
(17.11.2016, 11:22)MN napisał(a): No właśnie to tak nie działa. Przynajmniej w moim rejonie. 

Nie Michałku. to tak nie działa w Twojej głowie i w Twojej gospodarce Uśmiech
w przyrodzie dokładnie tak to działa. Na tym polega ewolucja organizmów Uśmiech

ech... Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#92
Bartek ale jest też jednak jakaś granica wytrzymałości organizmów żywych.
Nie sądzę aby dało się prowadzić 100% TF na środku monokultury migdałowej w Kaliforni czyli na 25 km tylko i wyłącznie jedna roślina choćby przez sam fakt, ze nie da się TF uprawiać jednej rośliny na takim obszarze. Nie sądzę aby przetrwała jakakolwiek populacja 100% na diecie: rafinowanym cukier lub skrobia (krochmal), rafinowane tłuszcze i białko izolowane w proszku.
Cytuj ten post
#93
(17.11.2016, 11:30)Borówka napisał(a): Bartek ale jest też jednak jakaś granica wytrzymałości organizmów żywych.
Nie sądzę aby dało się prowadzić 100% TF na środku monokultury migdałowej w Kaliforni czyli na 25 km tylko i wyłącznie jedna roślina. Nie sądzę aby przetrwała jakakolwiek populacja 100% na diecie: rafinowanym cukier lub skrobia (krochmal), rafinowane tłuszcze i białko izolowane w proszku.

Kuba, a czy 
a. ja mieszkam w Kalifornii?
b. napisałem coś takiego? Uśmiech

przecież mam świadomość, że im lepsze środowisko tym lepsze możliwości przetrwania. Nie musisz mi tego tłumaczyć Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#94
Łukasz sprawę pojął a Bartek w mało gustowny sposób się nabija. Może Dronowe pszczoły nauczą się kiedyś mnożyć same i nic nie jeść, bo na to prowadzi selekcję. Przekiszą się cały sezon w oczekiwaniu na kilogramy cukru jesienią.

Teoria ewolucji nie brała pod uwagę dewastacji środowiska, którą obserwujemy. Wiele gatunków teraz wymiera na potęgę i śmiem podejrzewać, że w moich warunkach pozostawienie pszczół bez opieki właśnie do tego by się sprowadziło. Czego nie chcę. Teoria ewolucji zakłada wymieranie gatunków. Pszczoła nie przystosuje się z roku na rok, nawet w kilka dekad, jeżeli co roku będzie używane inne sito, ale widocznie Bartek jest w ewolucji kilka kroków w tył i jeszcze nie wykształcił mu się płat mózgu odpowiedzialny za myślenie...
Cytuj ten post
#95
(17.11.2016, 11:32)MrDrone napisał(a):
(17.11.2016, 11:30)Borówka napisał(a): Bartek ale jest też jednak jakaś granica wytrzymałości organizmów żywych.
Nie sądzę aby dało się prowadzić 100% TF na środku monokultury migdałowej w Kaliforni czyli na 25 km tylko i wyłącznie jedna roślina. Nie sądzę aby przetrwała jakakolwiek populacja 100% na diecie: rafinowanym cukier lub skrobia (krochmal), rafinowane tłuszcze i białko izolowane w proszku.

Kuba, a czy 
a. ja mieszkam w Kalifornii?
b. napisałem coś takiego? Uśmiech

przecież mam świadomość, że im lepsze środowisko tym lepsze możliwości przetrwania. Nie musisz mi tego tłumaczyć Uśmiech

Wiem. Tylko zaznaczyłem, ze istnieją granice. Michał przesuwa tę granicę bliżej środka od skrajności a Ty bardziej w stronę skrajności od środka i stad różnice.

Według Michała to co opisuje to już kres możliwości przetrwania a według Ciebie nie. Podałem przykłady skrajne bo raczej nie mam wątpliwości, ze tam bez chemii i szpitala mogłoby istnieć życie TF. Na 99% monokulturze i na 99% rafinowanej diecie.
Cytuj ten post
#96
(17.11.2016, 11:41)MN napisał(a): Łukasz sprawę pojął a Bartek w mało gustowny sposób się nabija. Może Dronowe pszczoły nauczą się kiedyś mnożyć same i nic nie jeść, bo na to prowadzi selekcję. Przekiszą się cały sezon w oczekiwaniu na kilogramy cukru jesienią.

Teoria ewolucji nie brała pod uwagę dewastacji środowiska, którą obserwujemy. Wiele gatunków teraz wymiera na potęgę i śmiem podejrzewać, że w moich warunkach pozostawienie pszczół bez opieki właśnie do tego by się sprowadziło. Czego nie chcę. Teoria ewolucji zakłada wymieranie gatunków. Pszczoła nie przystosuje się z roku na rok, nawet w kilka dekad, jeżeli co roku będzie używane inne sito, ale widocznie Bartek jest w ewolucji kilka kroków w tył i jeszcze nie wykształcił mu się płat mózgu odpowiedzialny za myślenie...

hahahahahahahahahahahaha Oczko

Michał, teoria ewolucji nie zakłada dewastacji środowiska, bo nie zakłada też "nie-dewastacji środowiska". Teoria ewolucji ma zastosowanie i w dżungli amazońskiej i na saharze i w Twoim żołądku czy jelitach i w ulu, a nawet na chodniku czy na powierzchni toalety traktowanej domestosem Oczko Nieprzystosowany pada, przystosowany przeżywa i wydaje kolejne pokolenie - w każdych warunkach to ma zastosowanie.

oczywiście, że warunki pszczół są gorsze niż były. dlatego też będzie większa śmiertelność niż mogłaby być. Czy pszczoły wymrą "bez opieki"? mam wrażenie, że świetnie im idzie wymieranie dzięki opiece... 

Michał, proszę nie pisz takich głupot. uprzejmie Cię proszę. Uśmiech

"Łukasz sprawę pojął" hahaha Oczko
Nie wątpię, że pojął Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#97
pojąłem przyznaje się.... Uśmiech
Cytuj ten post
#98
(17.11.2016, 11:50)MrDrone napisał(a): hahahahahahahahahahahaha Oczko


Michał, teoria ewolucji nie zakłada dewastacji środowiska, bo nie zakłada też "nie-dewastacji środowiska". Teoria ewolucji ma zastosowanie i w dżungli amazońskiej i na saharze i w Twoim żołądku czy jelitach i w ulu, a nawet na chodniku czy na powierzchni toalety traktowanej domestosem Oczko Nieprzystosowany pada, przystosowany przeżywa i wydaje kolejne pokolenie - w każdych warunkach to ma zastosowanie.

oczywiście, że warunki pszczół są gorsze niż były. dlatego też będzie większa śmiertelność niż mogłaby być. Czy pszczoły wymrą "bez opieki"? mam wrażenie, że świetnie im idzie wymieranie dzięki opiece... 

Michał, proszę nie pisz takich głupot. uprzejmie Cię proszę. Uśmiech

"Łukasz sprawę pojął" hahaha Oczko
Nie wątpię, że pojął Oczko

Odnosząc się tylko do Twojego powyższego posta... nie masz dzieci prawda?
Cytuj ten post
#99
Michał Twoje wątpliwości już opisałem w swojej polemice polemiki artykułu p. Lasockiego i chyba wtedy się z nią zgodziłeś. Bartek w sumie w dość podobnym tonie napisał.

1. Pszczelarze TF nie zakładają w swoim realizmie utopi sytuacji, ze wszyscy przestają leczyć. Co najwyżej rozważają to teoretycznie podobnie jak naukowcy. Rzadko kiedy (ja jeszcze nie trafiłem) trafia się pszczelarz TF który chce całkowitego zakazu leczenia za pomoca służb państwowych z konsekwencjami prawnymi.

2. Prędzej na tę utopię powołują się pszczelarze leczący. Naprawdę. Sądzą, że gdyby konkretnie ograniczyć ludzi to dałoby się jakoś to zrealizować a przynajmniej dopuszczają taką myśl. To oni często bajają o zakazie nieleczenia i totalnej kontroli tego jak hodujesz zwierzęta na swoim podwórku. Z tego co zauważyłem. Więc to część środowiska leczącego jest o wiele mniej liberalna. Taka prawda.

3. Pszczelarze TF tolerują fakt istnienia pszczelarzy leczących a także tam gdzie totalnie zdewastowane środowisko tego wymaga jeśli chce się pozyskiwać pszczoły do zapylania czy produkcji wątpliwej jakości miodu czy przerobionego syropu. Ewentualnie tylko sami nie chcą mieć z tym nic wspólnego.

4. Pomimo to rozpatrzmy sytuacje skrajne. Rzeczywiście istnieje jakiej tam prawdopodobieństwo, ze pszczoły utopijnie nieleczone wymrą. Myślę, że doświadczenie praktyków TF, sytuacja na nieleczonych obszarach Ziemi itd. Wskazuje, ze jest takie bardzo małe prawdopodobieństwo. Reszta argumentów w polemice, ze nawet jakby się tak stało na jakimś obszarze to może by się ratować innym. Choć to jest arcymałoprawdopodobne. Gdyby rozpatrzeć drugą utopijną wizję leczenia do upadłego i ścigania wszystkich rodzin myślę (i chyba nie jest to tylko moje zdanie), że upadek pszczół jest bardzie prawdopodobny. Tak więc rozpatrując leczenie i nieleczenie myślę, że to ogólnie działanie pod prąd adaptacji jednak bardziej grozi pszczołom.
Cytuj ten post
(17.11.2016, 11:56)MN napisał(a): Odnosząc się tylko do Twojego powyższego posta... nie masz dzieci prawda?

Traktujesz pszczoły jak własne dzieci?!
Cytuj ten post
(17.11.2016, 11:56)MN napisał(a):
(17.11.2016, 11:50)MrDrone napisał(a): hahahahahahahahahahahaha Oczko
Odnosząc się tylko do Twojego powyższego posta... nie masz dzieci prawda?

Prof. Gagoś w innym wątku prawi, że pszczoła w tej formie (mało innej) działała już 250mln lat temu. Znakiem tego przetrwała przynajmniej dwa wielkie wymierania i zapewne parę mniejszych. Co jej taka żwirownia? Jak pier*knął meteoryt i na kilka lat zapanowały Wielkie Ciemności, jakoś udało jej się przetrwać. Faktem jednak jest, że wówczas z całą pewnością nie dawała stosownego plonu miodowego. Ale wierzę głęboko, że takie przeszkody, jakie im stawia aktualnie ludzkość, to wciąż pikuś. Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(17.11.2016, 11:56)MN napisał(a):
(17.11.2016, 11:50)MrDrone napisał(a): hahahahahahahahahahahaha Oczko


Michał, teoria ewolucji nie zakłada dewastacji środowiska, bo nie zakłada też "nie-dewastacji środowiska". Teoria ewolucji ma zastosowanie i w dżungli amazońskiej i na saharze i w Twoim żołądku czy jelitach i w ulu, a nawet na chodniku czy na powierzchni toalety traktowanej domestosem Oczko Nieprzystosowany pada, przystosowany przeżywa i wydaje kolejne pokolenie - w każdych warunkach to ma zastosowanie.

oczywiście, że warunki pszczół są gorsze niż były. dlatego też będzie większa śmiertelność niż mogłaby być. Czy pszczoły wymrą "bez opieki"? mam wrażenie, że świetnie im idzie wymieranie dzięki opiece... 

Michał, proszę nie pisz takich głupot. uprzejmie Cię proszę. Uśmiech

"Łukasz sprawę pojął" hahaha Oczko
Nie wątpię, że pojął Oczko

Odnosząc się tylko do Twojego powyższego posta... nie masz dzieci prawda?

Nie mam Michałku, ale nie wiem co to ma do rzeczy przy Twoich - nomen omen - niedorzecznych argumentach Uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Jeszcze jedno. Matyldo Michał serio uważasz, za tworzenie rodzin za pomocą matki ratunkowej za chore?! Czy Ty aby nie przesadzasz. Przecież wiesz, ze to kwestia opinii. Skoro tak to dopuszczasz myśl, ze znajdzie się osoba która uzna larwowanie i przesyłanie matek w klateczkach, kratę odgrodową za chore? Na tej samej zasadzie?
Cytuj ten post
(17.11.2016, 12:11)flamenco108 napisał(a): Prof. Gagoś w innym wątku prawi, że pszczoła w tej formie (mało innej) działała już 250mln lat temu. Znakiem tego przetrwała przynajmniej dwa wielkie wymierania i zapewne parę mniejszych. Co jej taka żwirownia? Jak pier*knął meteoryt i na kilka lat zapanowały Wielkie Ciemności, jakoś udało jej się przetrwać. Faktem jednak jest, że wówczas z całą pewnością nie dawała stosownego plonu miodowego. Ale wierzę głęboko, że takie przeszkody, jakie im stawia aktualnie ludzkość, to wciąż pikuś. Oczko

Krzyśku, naturalnie, że pszczoła się dopasuje. Pytanie ile jej to zajmie i co z tego wyjdzie. No i która pszczoła, bo tej rodzimej na moim terenie nie ma i nie było odkąd się tam zagnieździłem. Co sprowadzić za materiał i jak nim kierować? Wstępnie starałem się to robić, ale wyszło paskudztwo, z którym nie można było pracować. Stąd kaukazy, BF i inne twory. Mam dwie repki i matki po nich są wspaniałe. Mam córki po elgonie i tu już różnie, f3 są lepsze niż f2... i tak w kółko. Rozmnażanie najlepszych rodzin nie ma sensu, bo żeby te znowu były najlepsze trzeba by rozmnożyć ponownie "rodziców" tej rodziny itd. Dużo znaków zapytania i wątpliwości, które ciężko ogarnąć. Pytanie o sens działań i ich ostateczny cel. Jeżeli zostawię wszystkie rodziny same sobie, bez leczenia to pewnie zastanę po jakimś czasie to, co zastałem na samym początku, czyli brak pszczół. Sprowadziłem je do mojej okolicy i chciałbym, żeby w niej przetrwały. Tamte nie dały rady, skąd pewność, że bez mojej pomocy moim się uda? Siedzę w pracy i mędrkuję Oczko
Zakładam, że ta dynamiczna sytuacja w moim rejonie kiedyś się unormuje i będzie można wytworzyć jakiś standard działania. Tymczasem to ja jestem pszczelarzem i chciałbym, żeby pszczoły jako tako funkcjonowały i wiadomo, zaślepiający mnie miód nosiły.
Żeby nie było wątpliwości... nie mieszam do tego nieleczenia. Chodzi mi tylko o dopasowanie pszczoły do terenu, od tego punktu wyszliśmy.
W związku z tym jak to zrobić? Co roku pozwolić umierać tym, które do zmian się nie dopasują? Przecież one za rok, czy dwa mogą być świetne. Straciłbym wówczas dobre geny. Mowa o zabiegach typu łączenie, dzielenie, wywożenie na pożytki, dokarmianie, ewentualnie jakieś formy wspomagania lekami.
Cytuj ten post
(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Krzyśku, naturalnie, że pszczoła się dopasuje. Pytanie ile jej to zajmie i co z tego wyjdzie. No i która pszczoła, bo tej rodzimej na moim terenie nie ma i nie było odkąd się tam zagnieździłem. Co sprowadzić za materiał i jak nim kierować? Wstępnie starałem się to robić, ale wyszło paskudztwo, z którym nie można było pracować. Stąd kaukazy, BF i inne twory. Mam dwie repki i matki po nich są wspaniałe. Mam córki po elgonie i tu już różnie, f3 są lepsze niż f2... i tak w kółko. Rozmnażanie najlepszych rodzin nie ma sensu, bo żeby te znowu były najlepsze trzeba by rozmnożyć ponownie "rodziców" tej rodziny itd. 
Łukasz pewnie najwięcej by o tym miał do powiedzenia, albo Szymon. Ja czytałem tylko, że istnieje coś takiego jak zbieszenie się F2. F1, o ile cały plan hodowli matek reprodukcyjnych ma jakiś sens biznesowy, to właśnie pokolenie produkcyjne, powstałe na dobrej mieszance w heterozji - matka repka inseminowana dała matki produkcyjne unasiennione z wolnego lotu - i pszczoły z nich mają produkować. Taki jest współczesny schemat profesjonalnej pasieki produkcyjnej. F2 to (z tego punktu widzenia) śmieć - i czytałem, że często traci większość cech z takim mozołem wkrzyżowanych w repkę, a do tego jeszcze pozwala sobie (sic!) żądlić pana. Za to F3 jest już na tyle skundlona, że znowu się uspokaja i zaczyna normalnie działać. Twoje powyższe zdania cokolwiek to potwierdzają. Dlatego ludzie, którym F2 się zbiesiło i boją się reakcji sąsiadów, matkę F2 albo duszą, albo szybko robią łokełeja, a matkę F2 utrzymują w bardzo małym odkładzie, który musi być spokojny siłą rzeczy. Na podstawie relacji pszczelarzy naturalnych wnoszę, że dalsze pokolenia są jeszcze lepiej przystosowane lokalnie, a przez to też spokojniejsze i produktywniejsze. Zatem nie mogę się doczekać Oczko

(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Dużo znaków zapytania i wątpliwości, które ciężko ogarnąć. Pytanie o sens działań i ich ostateczny cel. Jeżeli zostawię wszystkie rodziny same sobie, bez leczenia to pewnie zastanę po jakimś czasie to, co zastałem na samym początku, czyli brak pszczół. Sprowadziłem je do mojej okolicy i chciałbym, żeby w niej przetrwały. Tamte nie dały rady, skąd pewność, że bez mojej pomocy moim się uda? Siedzę w pracy i mędrkuję Oczko
A co można robić w pracy? Pracować? Nie żartuj Oczko

Toż przecież tu wciąż mowa o pszczelarstwie, a nie - boja wiem o czym - pszczołozasiedlactwie? Czyli jak najbardziej powinieneś zadbać, aby pszczoły przeżyły - ale te właściwe, które sobie poradzą z tą sytuacją. W tym celu zastosujesz, powiadam Ci, zaprawdę zastosujesz Bonda Test wedle instrukcyi przenajświętszego Kefussa, a siłom i godnościom osobistom starań dołożysz, aby mieć jak najwięcej nukleusów z kolejnych pszczół pokoleń, aby się wykruszały i odnawiały po rzeczy kres, lubo po chwilę, gdy powiedzą "Proszę, proszę, to już my będziemy grzecznie miodek z piasku zbierać, tylko niech nas już Pan nie dzieli" - i to będzie ten moment, kiedy osiągniesz zdrowe pszczoły TF Duży uśmiech
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Dlatego ja obstawiam, ze jednak lokalne kundle nawet leczone raz na rok dadzą jednak większe pole do popisu w metodzie dojścia do TF niż odległe leczone heterozygotyczne mutanty po okaleczonych potomkach przyrządów kazirodczych.
Cytuj ten post
(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Krzyśku, naturalnie, że pszczoła się dopasuje. Pytanie ile jej to zajmie i co z tego wyjdzie. No i która pszczoła, bo tej rodzimej na moim terenie nie ma i nie było odkąd się tam zagnieździłem. 

i skutecznie podtrzymujesz tą tradycję Oczko


(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Co sprowadzić za materiał i jak nim kierować? Wstępnie starałem się to robić, ale wyszło paskudztwo, z którym nie można było pracować. 

a próbowałeś innych metod na to "paskudztwo"?
może pszczoły były dobre, tylko metody paskudne? 

zawsze jest tak, że to pszczoła jako istota podlejsza od pszczelarza ma się dostosować, albo matka straci głowę. I to nic, że to szkodzi populacji (bo chyba tyle widzisz, że szkodzi? ... czy może jest korzystne tak jak kwasy?...).

Michał o tym mówimy, że zgodnie z naturą trzeba się nauczyć pszczół, a nie wymusić ich posłuszeństwo. tak jak kiedyś bartnicy się dostosowywali. a kapelusz powstał nie po to, żeby można było się pochwalić, że się bez niego do pszczół nie chodzi, tylko właśnie po to, żeby go używać. 
ale egocentryzm zawsze górą. to my jesteśmy gatunkiem dominującym (ponoć) i możemy sobie niszczyć to co nam nie pasuje zgodnie z naszą wolą i na chwałę istoty wyższej (jak mówi "Pismo")



(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Stąd kaukazy, BF i inne twory. Mam dwie repki i matki po nich są wspaniałe. 

wg jakich kryteriów? przeżywają bez leczenia? Uśmiech



(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Sprowadziłem je do mojej okolicy i chciałbym, żeby w niej przetrwały. Tamte nie dały rady, skąd pewność, że bez mojej pomocy moim się uda? 

sądząc z tego co wypisujesz to nigdy nie próbowałeś zgodnie ze sztuką i wiedzą, a Twoja "pomoc" jest przeciwproduktywna przystosowaniu.


(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Siedzę w pracy i mędrkuję Oczko

jeżeli mogę: słabo Ci to wychodzi Oczko




(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Tymczasem to ja jestem pszczelarzem i chciałbym, żeby pszczoły jako tako funkcjonowały i wiadomo, zaślepiający mnie miód nosiły.

dodaj jeszcze: tylko i wyłącznie na Twoich zasadach, bo inaczej matka pod but.


(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): Żeby nie było wątpliwości... nie mieszam do tego nieleczenia. Chodzi mi tylko o dopasowanie pszczoły do terenu, od tego punktu wyszliśmy.
a nie wydaje Ci się, że to nieleczenie to jest klucz do przystosowania?


(17.11.2016, 12:47)MN napisał(a): W związku z tym jak to zrobić? Co roku pozwolić umierać tym, które do zmian się nie dopasują? Przecież one za rok, czy dwa mogą być świetne. Straciłbym wówczas dobre geny.

Michał, co więcej gdybyś wrzucił cały ul w taką wielką halę ogrzewaną to mógłbyś mieć jeszcze świetniejsze pszczoły - np. takie co to w zimie nie wchodzą w kłęby tylko czerwią jak sam szatan! Nie myślałeś o tym, żeby sobie taką halę wybudować i sprowadzić jakąś pszczołę która nie potrafi się skłębić? miałbyś wtedy na wierzbę rodziny na 7 korpusach!
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
Z tego co czytam to niska odziedziczalnośc wypracowanych heterozją imbredowanych osobników cech jest czymś normalnym u zwierząt i u roślin. Także pora przestać się oszukiwać i dostrzec, że oczekując podobnych cech po potomkach czystorasowych rep. oraz ciągłości procesu adaptacji do TF to czysta utopia.

Albo bawimy w super produkcję, leczymy, wymieniamy matki albo bawimy się w TF i akceptujemy, ze nie będą to maszyny produkcyjne ale będą wymagały np. mniej obsługi.
Cytuj ten post
Chcesz powiedzieć, że moje dzieci nie będą tak genialne jak ja ? Oczko
Cytuj ten post
(17.11.2016, 13:53)Krzyżak napisał(a): Chcesz powiedzieć, że moje dzieci nie będą tak genialne jak ja ? Oczko

Jesteś skutkiem heterozji rodziców po imbredowanych dziadkach? Nie sądzę. Uśmiech
Cytuj ten post
Szymon, znając Ciebie to jest duże prawdopodobieństwo, że będą mądrzejsze Duży uśmiech
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
(17.11.2016, 13:51)Borówka napisał(a): Albo bawimy w super produkcję, leczymy, wymieniamy matki albo bawimy się w TF i akceptujemy, ze nie będą to maszyny produkcyjne ale będą wymagały np. mniej obsługi.

Pozostaje mieć nadzieję, że rację miał prof. Farrar: "Możesz mieć lepsze matki z niedoskonałego materiału wychowane w doskonałych warunkach, niż z doskonałego materiału, wychowane w niedoskonałych warunkach". A tak poza tym, jak widzę, jakie zbiory osiąga mój wujek na swoich kundelkach, to naprawdę nie wiem, po co mi więcej?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(17.11.2016, 14:47)flamenco108 napisał(a): A tak poza tym, jak widzę, jakie zbiory osiąga mój wujek na swoich kundelkach, to naprawdę nie wiem, po co mi więcej?

Jak będziesz miał większe zbiory to stać Cię będzie na dwie kochanki a nie na jedną.
Czym lepsze są dwie kochanki od jednej nie mszę Ci chyba tłumaczy Oczko
Cytuj ten post
Zony a nie kochanki Oczko

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
Cytuj ten post
No co ty, żonę mieć lepiej jedną, no chyba że mówisz o cudzych żonach Uśmiech
Cytuj ten post
Dlaczego. Jak cie stac na wiecej.

Wysłane z mojego GT-P3100 przy użyciu Tapatalka
Cytuj ten post
Amerykańce mówią: "Happy wife, heppy life"
Weź teraz zrób, żeby wszystkie były szczęśliwe na raz Uśmiech
Cytuj ten post
zalezy pewno od kultury, warunkow bytowania. jedna i druga sytuacja ma wady i zalety a te zaleza do od okolicznosci i wychowania. U nas raczej nie do pomyslenia. W warunkach bardziej pierwotnych to wdowa z dziecmi duzo zyskuje jak ja ktos bogatszy przygarnie wiec pewno bedzie szzesliwsza. W warunkach bardziej konserwatywnych bez panstwa opiekunczego itd. W Piesni nad piesniami w Starym Testamencie jest opisany krol Izraela ktory mial ze 100. Oczko
Cytuj ten post
(17.11.2016, 15:35)Borówka napisał(a): zalezy pewno od kultury, warunkow bytowania. jedna i druga sytuacja ma wady i zalety a te zaleza do od okolicznosci. W warunkach bardziej pierwotnych to wdowa z dziecmi duzo zyskuje jak ja ktos bogatszy przygarnie. W warunkach bardziej konserwatywnych bez panstwa opiekunczego itd. W Piesni nad piesniami w Starym Testamencie jest opisany krol Izraela ktory mial ze 100. Oczko

Zależy, kto jest w grupie ryzyka. W kulturach wojowniczych ubywało mężów szybciej niż żon. W kulturach żyjących w pokoju największe ryzyko to było rodzenie dziecka - stąd poliandria.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Polemizowalbym. U zdrowych dobrze odzywionych kobiet z odpowiednia cechami jak szerokie biodra porod i ciaza to nie bylo nie wiadomo co. Rzadko zdarzaly sie komplikacje.
Cytuj ten post