Zielona witalność i zdrowie
#31
Nie spodziewałam się dyskusji o kurach na wątku o pszczołach Uśmiech

Ale może na początek to witajcie bo to mój pierwszy post.

W zasadzie o pszczołach to mam niewiele do powiedzenia, bo jestem na etapie embriona. Nawet pszczół nie mam. Ale chcę i mam w planach z pszczołami się zaprzyjaźnić.

Natomiast o kurach to już trochę powiedzieć mogę. Mam 6 zielononóżek od czerwca. I w zasadzie to eksperymentuję na nich od początku.
Doświadczeni w hodowli kur powiedzieli: Kura jest ziarnojadem. Musi i lubi jeść pszenicę. Trzeba jej kupić specjal mieszankę z soją, fosforanami i kukurydzą, bo musi mieć białko i minerały. Kukurydza daje żółte żółtko. Bez tej mieszanki nie będą się niosły.

Trochę mi się to nie podobało, zwłaszcza ta soja na roundupie. Kupiłam na początek pszenicę, proso i kukurydzę. Kury chciały umrzeć z głodu na takim żarciu. Zjadały proso a kukurydzę i pszenicę wywalały z koryta. A że mam psy i pamiętam z dzieciństwa co jadły kury u babci, dałam eksperymentalnie kurom surowe mięso.

Kury chciały się udławić. Na tym mięsie, prosie, i trawie z kosiarki dojechały do zimy dając dziennie 6 jaj.
Cytuj ten post
#32
Jak tak czytam te wszystkie fora i zacięte dyskusje o pszczołach, kurach, psach i ludziach to stwierdzam, że Polacy osiągnęli stan kompletnego zidiocenia.

Jak powiedziałam, że kurom daję mięso, to mnie mieli za debila. Dowiedziałam się, że kury po mięsie będą się wzajemnie kaleczyć. Doprowadzę do kanibalizmu. Powtórzono mi, że kury są ziarnojadami i pszenicę należy im dawać na pierwszym miejscu. Zostałam również poczęstowana jajkami z eko-hodowli na roundupie, żebym sprawdziła jak smakują. Smakowały jak ze sklepu.

Nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo to powiedziała pani zootechnik z wykształcenia.

Nawet na forum Woliera nie wyczytałam, żeby kurom dawać mięso. A tu proszę. Na forum pszczelarskim o tym wiedzą nie jest to dziwactwo.

Dlatego przeczytawszy o kurach postanowiłam wpaść na chwilę i się wypowiedzieć.

I myślę, że zostanę na dłużej, bo na pszczołach też chcę eksperymentować. Jak je będę miała. Na razie buduję własnoręcznie ule, czytam, uczę się i zastanawiam.
Cytuj ten post
#33
Witaj. Czesc pszczelarzy wierzy ze cukier jest lepszy dla pszczol niz miod. Czy moze byc lepszy przyklad.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#34
kura jest drapieżnikiem i jada białko zwierzęce - to, które sobie wydłubie, albo koleżance Uśmiech Dlatego - podobnie jak swinia czy dzik jest niebezpiecznym mięsem dla człowieka - na surowo
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#35
Konkretnie jest omnivorous czyli wszystkozerna gdyz korzysta z krolestwa roslin i zwierzat. Choc kura jest nawet bardziej miesna niz roslinna jak ma wybor. Jest tez padlinozerna.

W Japoni jedza shasimi z kury i zyja. Czym jest taka kurka przy dzdzownicy.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#36
Hehe

"Nie rób tego w ameryce bo umrzesz i nikt nie będzie chciał Ci podać ręki." Oczko



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#37
Ja rozumiem, że kury będą się wzajemnie zjadać w wielkich hodowlach, gdzie nie mają miejsca do życia i są tak ścieśnione na jednym metrze kwadratowym, że się ruszyć nie mogą.

Ale w takiej przydomowej hodowli to się nie obawiam.

Zapomniałam napisać, że moje kury siedzą w kojcu, z uwagi na psy. To znaczy psy wyjęłam z kojca a włożyłam tam kury. Dlatego daję mięso, bo wszystkie robaki, jakie były już zostały zjedzone.

Daję też dużo innych rzeczy głównie ziół różniastych, jarmuż, liście kapusty cukinie, dynię, kwaśne mleko,  z ziaren to gorczycę czarnuszkę, siemię lniane - co akurat mam w domu.

Zauważyłam, że kury nie chcą jeść codziennie tego samego. Raz rzucają się na mięso innym razem na słonecznik.
Jak mają wybór.

Myślę że z pszczołami jest tak samo. Wywożenie pszczół na monokulturę np. rzepak tylko im szkodzi. Ja uważam, że one nie latają z kwiatka na kwiatek przypadkowo, tylko wybierają określone rośliny na które jest zapotrzebowanie w ulu w danej chwili.

A już karmienie pszczół cukrem to jest zbrodnia.
Cytuj ten post
#38
karmienie samym cukrem oczywiście że musi być zbrobnią zabierając pszczołom miód pełen witamin i mikroelementów a w zamian dając im wyjałowiony syrop i w dodatku w odczynie obojętnym ułatwiającym patogenom rozwój. Gdy natomiast ten sam syrop zaopatrzymy w bakterie kwasu mlekowego będące błogosławieństwem dla układu pokarmowego pszczoły i nie tylko, a także dodając do syropu wywar jak w tym roku dodałem lub sok z różnych roślin jak to dodam w przyszłym roku wzbogacamy tym pokarm w niezbędne składniki witaminowo mineralne. Czytał może ktoś z was ulotki od suplementów dla pszczół do pokarmu? Same witaminy tam królują i kwaski a dając pszczołom sam cukier lub syrop popełnimy zbrodnię.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#39
(16.12.2016, 06:29)Bączek napisał(a): Myślę że z pszczołami jest tak samo. Wywożenie pszczół na monokulturę np. rzepak tylko im szkodzi. Ja uważam, że one nie latają z kwiatka na kwiatek przypadkowo, tylko wybierają określone rośliny na które jest zapotrzebowanie w ulu w danej chwili.

Wiele razy wywoziłem na rzepak jeżeli w pobliżu nie ma innych roślin pyłkodajnych to im taki wywóz zaszkodzi a jeżeli są takie rośliny w okolicy a nie tylko rzepak to nic pszczołom się nie stanie miód będą nosić z rzepaku a pyłek różnokolorowy
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#40
Nie chcę się wdawać w polemikę na temat cukru, bo mam za małą wiedzę na ten temat.

Dla mnie cukier jest cukier. Wzbogacony minerałami i ziołami jest może trochę mniej szkodliwy, ale to jest dalej cukier. Nie jesteśmy w stanie naśladować natury na tyle dokładnie, żeby zastąpić jeden produkt innym, który będzie miał takie same właściwości.
Są sytuacje, że cukier podać trzeba, ale na co dzień pszczoły powinny jeść miód i to własnej produkcji, tak uważam.

Ja oczywiście teoretyzuję, ale ponieważ wszystko w życiu biorę na zdrowy rozsądek, tenże rozsądek podpowiada mi, że pszczoły cukru powinny jeść jak najmniej.
Cytuj ten post
#41
A w kwestii wywożenia na rzepak to w mojej ocenie jest tak, jakby człowiek na śniadanie, obiad i kolację przez dwa tygodnie jadł tylko chleb z masłem, kiełbasą i pomidorem. Po dwóch dniach wychodzi bokiem, a po tygodniu zaczynają się człowiekowi ruszać zęby, dostaje obstrukcji albo sraczki, nie może spać w nocy itp. A przecież chleb z pomidorem i kiełbasą jest zdrowy. Zawiera białko i minerały. Tylko szkodzi w nadmiarze, jak i wszystko w życiu Uśmiech
Cytuj ten post
#42
(17.12.2016, 18:09)Bączek napisał(a): Nie chcę się wdawać w polemikę na temat cukru, bo mam za małą wiedzę na ten temat.

Dla mnie  cukier jest cukier. Wzbogacony minerałami i ziołami jest może trochę mniej szkodliwy, ale to jest dalej cukier. Nie jesteśmy w stanie naśladować natury na tyle dokładnie, żeby zastąpić jeden produkt innym, który będzie miał takie same właściwości.
Są sytuacje, że cukier podać trzeba, ale na co dzień pszczoły powinny jeść miód i to własnej produkcji, tak uważam.

Ja oczywiście teoretyzuję, ale ponieważ wszystko w życiu biorę na zdrowy rozsądek, tenże rozsądek podpowiada mi, że pszczoły cukru powinny jeść jak najmniej.

W zupełności się zgadzam. Mając na względzie długofalowe zdrowie pszczół oczywiście.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#43
(17.12.2016, 18:17)Bączek napisał(a): A w kwestii wywożenia na rzepak to w mojej ocenie jest tak, jakby człowiek na śniadanie, obiad i kolację przez dwa tygodnie jadł tylko chleb z masłem, kiełbasą i pomidorem. Po dwóch dniach wychodzi bokiem, a po tygodniu zaczynają się człowiekowi ruszać zęby, dostaje obstrukcji albo sraczki, nie może spać w nocy itp. A przecież chleb z pomidorem i kiełbasą jest zdrowy. Zawiera białko i minerały. Tylko szkodzi w nadmiarze, jak i wszystko w życiu Uśmiech

Bez przesady, dwa tygodnie tak urozmaiconego żarcia można spokojnie wytrzymać Oczko Dwa miesiące, to owszem, może się chleb z kiełbasą i pomidorem znudzić, ale dwa tygodnie to standardowy obóz wędrowny, gdzie ongi wsuwało się na okrągło mielonkę turystyczną w kombinacji z paprykarzem. Później zostało to "urozmaicone" zupkami chińskimi.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#44
Z żywieniem pszczół jest tak jak z żywieniem psów.

Jedni zalecają mięso gotowane, inni surowe, jeszcze inni chrupki z supermarketu.

Moje psy jedzą mięso surowe. Z dodatkiem gotowanego ryżu, choć być może jest to wbrew naturze. Jedna z suczek ma 16 lat i jeszcze nie najgorzej funkcjonuje.

Czytałam, że podawanie kotu wyłącznie gotowanego mięsa doprowadziło do awitaminozy. Robili takie eksperymenty.

Z tego wynika, że mięso gotowane to nie to samo co mięso surowe. Miód to nie to samo co cukier z ziołami.

Moje koty też jedzą wyłącznie surowe mięso. Najstarszy kocur ma 12 lat. Zdrowy jak koń, nie ma chorych nerek i kamieni w moczowodach co u kastratów na chrupkach jest nagminne. Koty mojej siostry na chrupkach i innym badziewiu w tym wieku już biegały w krainie wiecznych łowów.

Z powyższych przykładów wynika jasno. Ma znaczenie dla zdrowia co się je. Dla pszczelego również.
Cytuj ten post
#45
Jasne, że gotowany ryż nie jest im do niczego potrzebny. Ewentualnie treść żwacza przeżuwacza lub odchody roślinożercy plus dodatki w postaci owoców jak lubią. Jedne lubią drugie nie lubią jak zauważyłem. Są takie obok którego może leżeć banan czy poziomki i jest kompletna ignorancja a i takie to lubią. Podobnie jak z treścią żwacza lub odchodami. Co jakiś czas też lubią podziubać trawę dla przeczyszczenia. Oczko

Psy pociągowe w badaniach najefektywniej pracowały na mieszance 60 % tłuszczu, 40% białka w jakiś tam badaniach które kiedyś czytałem.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#46
(17.12.2016, 18:31)flamenco108 napisał(a):
(17.12.2016, 18:17)Bączek napisał(a): A w kwestii wywożenia na rzepak to w mojej ocenie jest tak, jakby człowiek na śniadanie, obiad i kolację przez dwa tygodnie jadł tylko chleb z masłem, kiełbasą i pomidorem. Po dwóch dniach wychodzi bokiem, a po tygodniu zaczynają się człowiekowi ruszać zęby, dostaje obstrukcji albo sraczki, nie może spać w nocy itp. A przecież chleb z pomidorem i kiełbasą jest zdrowy. Zawiera białko i minerały. Tylko szkodzi w nadmiarze, jak i wszystko w życiu Uśmiech

Bez przesady, dwa tygodnie tak urozmaiconego żarcia można spokojnie wytrzymać Oczko Dwa miesiące, to owszem, może się chleb z kiełbasą i pomidorem znudzić, ale dwa tygodnie to standardowy obóz wędrowny, gdzie ongi wsuwało się na okrągło mielonkę turystyczną w kombinacji z paprykarzem. Później zostało to "urozmaicone" zupkami chińskimi.

Jak miałam 20 lat też tak jadłam. Ale dziś mam świadomość ekologiczną, nie jem kiełbasy, bo nie będę uprawiać kanibalizmu, a chlebek też ograniczam do minimum. Po dwóch tygodniach takiego jedzenia już bym nie żyła Uśmiech
Cytuj ten post
#47
(17.12.2016, 18:36)Borówka napisał(a): Jasne, że gotowany ryż nie jest im do niczego potrzebny. Ewentualnie treść żwacza przeżuwacza lub odchody roślinożercy plus dodatki w postaci owoców jak lubią. Jedne lubią drugie nie lubią jak zauważyłem. Są takie obok którego może leżeć banan czy poziomki i jest kompletna ignorancja a i takie to lubią. Podobnie jak z treścią żwacza lub odchodami. Co jakiś czas też lubią podziubać trawę dla przeczyszczenia. Oczko

Psy pociągowe w badaniach najefektywniej pracowały na mieszance 60 % tłuszczu, 40% białka w jakiś tam badaniach które kiedyś czytałem.

 Żwacze jedzą z miłą chęcią, ale niestety 1 kg zielonych żwaczów kosztuje 8,50zł. Jak mam 8 psów - 150kg żywej wagi. Przy tej cenie mięsa, zabrakłoby mi kasy do wypłaty.
Cytuj ten post
#48
Cytat:"Czytałam, że podawanie kotu wyłącznie gotowanego mięsa doprowadziło do awitaminozy. Robili takie eksperymenty."

Nie tylko. Konkretnej degeneracji biologicznej która epigenetycznie degenrowała je coraz bardziej z pokolenia na pokolenia. W 4 albo 5 miot nie mógł już wydać płodnych potomków czyli populacja by wymarła gdyby eksperyment trwał dalej. Następowała z pokolenia na pokolenie zmniejszenie czaszki i demineralizacja kości i zębów. Chodzi o badania Pottengera. Modelowa grupa dostawała surowe mięso z podrobami i mączką kostną, surowym tranem. Inne grupy dostawały 1/3 tego samego plus 2/3 zmienionej diety na: gotowane mięso, surowe mleko, mleko UHT, mleko dosładzane.
Najgorzej wypadła z mlekiem dosładzanym. Ta z mlekiem surowym porównywalnie do surowych mięsożerców. Co ciekawe późnej na ich odchodach zrobili kompost i dorodność roślin odpowiadała proporcjonalnie zdrowiu kotów.

Proszę jednak pamiętać, że chodzi o zwierzę obligatoryjnego carnivorous który je tylko mięso więc tu obróbka oczywiście ma dużo większa znaczenie gdyż jest to jego jedyny pokarm. W przypadku wszystkożercy które czerpie z wielu różnych źródeł gdzieś to się tam rozmywa aczkolwiek niektóre rzeczy warto jeśc na surowo i produkty pszczele oraz nabiał na pewno to takich pokarmów należą.

Proszę oto dokument z eksperymentu:


"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#49
A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech
Cytuj ten post
#50
(17.12.2016, 18:49)Bączek napisał(a): A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech

a dziękuję ja tam na kielbaske i mięsko się nie obrazam... 
Cytuj ten post
#51
Borówka jestem pozytywnie zaskoczona poziomem Twojej wiedzy o kotach, zważywszy, że jesteśmy na forum o pszczołach Uśmiech Nie tylko zresztą Twojej ale innych forumowiczów także.
Cytuj ten post
#52
(17.12.2016, 18:49)Bączek napisał(a): A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech

Dzięki. Zapas słoniny z dzika mam w zamrażalce Uśmiech. Co do tych genów to żadna rewelacja bo szympans o wiele więcej. Neewielka różnica w genach powoduje ogromne zmiany. Teraz nie pamiętam dokładnie alby chyba każdy ssak wykaże zgodność na poziomie więcej niż 90% i co z tego? To nie czyni go człowiekiem. W końcu każdy ssak na pewnym etapie rozwoju płodu wygląda prawie tak samo. O ile wiem to kanibalizm to jest zjadanie przedstawicieli tego samego gatunku czyli zjadania szympansa nie jest kanibalizmem. Oczywiście masz prawo uznawać swoją własną błędną syntaktycznie definicję i odmawiac uznania faktów. Oczko Jednak fakt jest faktem. Jak każde zwierzę należy tu zachowywać zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy i być szowinistą gatunkowym, według mnie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#53
(17.12.2016, 18:57)bonluk napisał(a):
(17.12.2016, 18:49)Bączek napisał(a): A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech

a dziękuję ja tam na kielbaske i mięsko się nie obrazam... 

Rozumiem, że te 98%wspólnych genów Ci nie przeszkadzaUśmiech
Cytuj ten post
#54
(17.12.2016, 18:58)Borówka napisał(a):
(17.12.2016, 18:49)Bączek napisał(a): A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech

Dzięki. Zapas słoniny z dzika mam w zamrażalce Uśmiech. Co do tych genów to żadna rewelacja bo szympans o wiele więcej. Neewielka różnica w genach powoduje ogromne zmiany. Teraz nie pamiętam dokładnie alby chyba każdy ssak wykaże zgodność na poziomie więcej niż 90% i co z tego? To nie czyni go człowiekiem. W końcu każdy ssak na pewnym etapie rozwoju płodu wygląda prawie tak samo. O ile wiem to kanibalizm to jest zjadanie przedstawicieli tego samego gatunku czyli zjadania szympansa nie jest kanibalizmem. Oczywiście masz prawo uznawać swoją własną błędną syntaktycznie definicję i odmawiac uznania faktów. Oczko Jednak fakt jest faktem. Jak każde zwierzę należy tu zachowywać zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy i być szowinistą gatunkowym.

Może i szympans ma więcej wspólnych z człowiekiem genów, ale dziwnym trafem naukowcy pracują nad przeszczepieniem człowiekowi organów świni a nie szympansa.
Cytuj ten post
#55
(17.12.2016, 18:59)Bączek napisał(a): Rozumiem, że te 98%wspólnych genów Ci nie przeszkadzaUśmiech

W żadnym wypadku
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#56
(17.12.2016, 19:01)Bączek napisał(a): Może i szympans ma więcej wspólnych z człowiekiem genów, ale dziwnym trafem naukowcy pracują nad przeszczepieniem człowiekowi organów świni a nie szympansa.

Tylko ze względów poprawności politycznej, etycznej czy co tam jeszcze.

To badania na kotach jak Pottenger też byś współcześnie w UE nie mogła byś zrobić.
Albo z wielkimi trudnościami. Badanie na które się powołujesz.

EDYTA: Ale jak sądzę w bazach wojskowych nie takie rzeczy się bada.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#57
(17.12.2016, 18:59)Bączek napisał(a):
(17.12.2016, 18:57)bonluk napisał(a):
(17.12.2016, 18:49)Bączek napisał(a): A propos kiełbasy to dziś w jakimś programie tv nadawali, że na lotnisku zatrudnili świnie do uspokajania emocji u pasażerów.

Powiedzieli też, że świnia z człowiekiem ma 98 % genów wspólnych. Także w związku z nadchodzącymi Świętami, życzę smacznej kiełbasy, szyneczki, bączusia i takich tam różnych świńskich przysmaków Uśmiech

a dziękuję ja tam na kielbaske i mięsko się nie obrazam... 

Rozumiem, że te 98%wspólnych genów Ci nie przeszkadzaUśmiech


ah te geny... nie w ogóle mi nie przeszkadza...
jak świnie zaczną czytać to wtedy może mnie ruszy...
a tak wychowany na wsi przy inwentarzu... jakoś mnie te procenty nie ruszają z resztą jakie to ma znaczenie?
Cytuj ten post
#58
Niby nie ma znaczenia, ale mnie to najbardziej jest żal świni.

W ogóle mi żal wszystkich zwierząt, dlatego nie jadam mięsa. Kury mają u mnie dożywocie, więc będę się mogła w końcu eksperymentalnie przekonać, ile taka kura żyje. Mówią, że 8 lat.

Moja córka po tym jak oglądnęła w internecie sławny filmik jak młoda śliczna dziewczyna wrzuca do rzeki (patrz zabija) szczeniaki, a potem oglądnęła sobie filmiki o tym jak to w rzeźni zabija się zwierzęta, przestała jeść produkty zwierzęce. Je tylko jajka od moich szczęśliwych kur Uśmiech A one jak na złość przestały się nieść.
Cytuj ten post
#59
(17.12.2016, 19:13)Bączek napisał(a): Niby nie ma znaczenia, ale mnie to najbardziej jest żal świni.

W ogóle mi żal wszystkich zwierząt, dlatego nie jadam mięsa. Kury mają u mnie dożywocie, więc będę się mogła w końcu eksperymentalnie przekonać, ile taka kura żyje. Mówią, że 8 lat.

Moja córka po tym jak oglądnęła w internecie sławny filmik jak młoda śliczna dziewczyna wrzuca do rzeki (patrz zabija) szczeniaki, a potem oglądnęła sobie filmiki o tym jak to w rzeźni zabija się zwierzęta, przestała jeść produkty zwierzęce. Je tylko jajka od moich szczęśliwych kur Uśmiech A one jak na złość przestały się nieść.
Tak procentami to mamy z kurkami ok 60% wspolnych genów. A z bananem około 50%. Czyli że wegetarianizm zaczyna gdzieś ok 55% Oczko

Pszczołowód
Cytuj ten post
#60
Ech ta ideologia żywienia choć żal akurat rozumiem i jest dla mnie bezdyskusyjny.

Koleżanka przecież zjada tkankę zwierzęcą. Jajko jest największą komórką zwierzęcą. Tak jakby jajko wyciągnęli z maciory świni i zjedli. Tyle tylko, ze różnica pomiędzy jajorodnością i żyworodnością. Po za tym jak swobodnie chodzą w stadzie z kogutem to przecież ponad 80% jest zapłodnionych więc zjada małą kurkę w postaci zarodka lub płodu.

Po za tym pośrednio zjada też mięso skoro kury jedzą mięso. I w ogóle wszyscy pośrednio jedzą mięso bo na tym polegają zalezności ekologiczne w przyrodzie, że wszyscy żywią się energią słoneczną i minerałami z gleby przez pośredników w zamkniętym obiegu na którego etapie musi być mięso.

p.s no może być jeszcze syntetyczna chemia... jak brakuje jakiegoś elementu.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post