Zielona witalność i zdrowie
#61
Cytat:Tak procentami to mamy z kurkami ok 60% wspolnych genów. A z bananem około 50%. Czyli że wegetarianizm zaczyna gdzieś ok 55% Oczko



Pszczołowód


Wliczając w to jednak geny bakterii które stanowią integralną część naszego ciała to czasem i 99,99% Oczko
Trawimy ten sam szczep który nas buduje i tworzy oraz umożliwia funkcjonowanie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#62
Jak jajko będzie do mnie mówić "mamusiu" i wyciągać rączki, to przestanę jeść jajka Uśmiech

A na razie tylko jajka mi pozostały do jedzenia z całego mięsa. A skoro z bananem mam 50 % wspólnych genów, to nad jedzeniem banana też muszę się zastanowić Uśmiech

Czytam na fejsie artykuł autorstwa Borówki o miszczach pszczelarskich. Zajmująca literatura.
Cytuj ten post
#63
(17.12.2016, 19:28)Bączek napisał(a): Jak jajko będzie do mnie mówić "mamusiu" i wyciągać rączki, to przestanę jeść jajka Uśmiech

A na razie tylko jajka mi pozostały do jedzenia z całego mięsa. A skoro z bananem mam 50 % wspólnych genów, to nad jedzeniem banana też muszę się zastanowić Uśmiech

Czytam na fejsie artykuł autorstwa Borówki o miszczach pszczelarskich. Zajmująca literatura.

O rany. Świnie do Ciebie mówią mamusiu? Duży uśmiech
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#64
Noooo!

Nie mam świni, ale jakbym miała, to na pewno tak by było Uśmiech
Cytuj ten post
#65
Po lekturze "Miszczów pszczelarskich" odnoszę wrażenie, że dzięki temu, że postanowiłam zaprzyjaźnić się z pszczołami, to będę żyć długo i w zdrowiu. Nie miałam pojęcia, że również pszczelarze nas trują na dużą skalę. Ciekawa jestem czy sami też jedzą skażony chemikaliami miód. Pewnie nie. Dla siebie mają jeden nieskażony ulik, tak jak rolnicy handlujący marchewką na placu,dla siebie uprawiają marchew na osobnej grządce.

To jest coś przerażającego. A właściwie nie. To jest dziś normalne, że jak nie chcesz się otruć, to wyhoduj sobie samemu w ogródku.

Dziś po prostu należy przyjąć, że wszystko co jest dostępne w handlu jest skażone.

Od pewnego czasu mam wrażenie, że nie tylko pszczoła zmierza do zagłady, ale także człowiek.
Cytuj ten post
#66
(17.12.2016, 18:17)Bączek napisał(a): . A przecież chleb z pomidorem i kiełbasą jest zdrowy. Zawiera białko i minerały. Tylko szkodzi w nadmiarze, jak i wszystko w życiu Uśmiech

Wątpe w to
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#67
(17.12.2016, 19:19)Borówka napisał(a): p.s no może być jeszcze syntetyczna chemia... jak brakuje jakiegoś elementu.

O jakiej syntetycznej chemi mówisz?
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#68
(17.12.2016, 19:53)Bączek napisał(a): Po lekturze "Miszczów pszczelarskich" odnoszę wrażenie,  że dzięki temu, że postanowiłam zaprzyjaźnić się z pszczołami, to będę żyć długo i w zdrowiu. Nie miałam pojęcia,  że również  pszczelarze nas trują na dużą skalę. Ciekawa jestem czy sami też jedzą skażony chemikaliami miód. Pewnie nie. Dla siebie mają jeden nieskażony ulik, tak jak rolnicy handlujący marchewką na placu,dla siebie uprawiają marchew na osobnej grządce.

To jest coś przerażającego. A właściwie nie. To jest dziś normalne, że jak nie chcesz się otruć, to wyhoduj sobie samemu w ogródku.

Dziś po prostu należy przyjąć, że wszystko co jest dostępne w handlu jest skażone.

Od pewnego czasu mam wrażenie, że nie tylko pszczoła zmierza do zagłady, ale także człowiek.

Jak sobie nie wyhodujesz to niestety nie wiesz co zjesz takie realia , albo kupować od osoby która znasz od podszewki chociaż nieraz też można się zawieźć.
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#69
Kot-Kura: do przerwy 0:1 Duży uśmiech



"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#70
Toż to jaszczomb! Duży uśmiech A nie kurka wegetarianka Duży uśmiech
Mi zasłona z oczu zeszła jak sikorka upolowała niewiele mniejszego od siebie wróbla... i świat stał się zły i okrutny Oczko Jak taka ładna sikorka może być tak demonicznym ptaszkiem...
Cytuj ten post
#71
Wydaje mi się a raczej jestem coraz bardziej pewny że będe musiał odszczekać część swoich poglądów ale jeszcze pożyjemy zobaczymy enzymowy test trwa Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#72
A moje psy jedzą trawę i marchewkę, a nawet zrywają czasem wiśnie z drzewa!
To najpewniejszy dowód na ich tendencje wegetariańskie ;-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#73
(03.02.2017, 12:08)Czarek napisał(a): A moje psy jedzą trawę i marchewkę, a nawet zrywają czasem wiśnie z drzewa!
To najpewniejszy dowód na ich tendencje wegetariańskie ;-)

 To dowód, że są wszystkożerne z mocną tendencją do mięsożerności.
Przy czym wiadomo, że istnieje instynktowna hierarchia jakości pokarmów a najniżej w hierarchii stoi pokarm głodowy.
U człowieka to będzie jakiś szczaw czy muchomory i coś w tym stylu.

Jak jakiś właściciel szczędzi psom mięsa z powodu swojej ideologii to wiadomo, że będą dojadały i jadły to co mu poda bo lepiej coś (co jednak mogą strawić) niż nic.

W badaniach na psach pociągowych na długotrwałych biegach najlepszą efektywnością wykazywały się psy na 60% tłuszczu i 40% białka.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#74
Mój pies też lubi warzywa i owoce i często wybiera je jako pierwsze przed mięsem, znałem też psa który łupał orzechy włoskie, wyjadał środek i zostawiał łupiny.
Mój kot też nie lepszy, uwielbia zupę pomidorową z ryżem i herbatniki, a kocica potrafi mi zimną herbatę wypić. Generalnie można powiedzieć że koty też są roślinożerne, bo zjadły mi wszystkie kwiaty doniczkowe, ostały się tylko grudniowce, ale jednak nikt mi nie wmówi, że pies czy kot są roślinożercami Uśmiech Wystarczy, że usłyszą, że coś kroję i już lecą wszystkie trzy z myślą, że to mięso, a nóż coś spadnie Oczko
Cytuj ten post
#75
(03.02.2017, 12:19)kosz85 napisał(a): Mój pies też lubi warzywa i owoce i często wybiera je jako pierwsze przed mięsem, znałem też psa który łupał orzechy włoskie, wyjadał środek i zostawiał łupiny.
Mój kot też nie lepszy, uwielbia zupę pomidorową z ryżem i herbatniki, a kocica potrafi mi zimną herbatę wypić. Generalnie można powiedzieć że koty też są roślinożerne, bo zjadły mi wszystkie kwiaty doniczkowe, ostały się tylko grudniowce, ale jednak nikt mi nie wmówi, że pies czy kot są roślinożercami Uśmiech Wystarczy, że usłyszą, że coś kroję i już lecą wszystkie trzy z myślą, że to mięso, a nóż coś spadnie Oczko

Zupa dla kota to wiesz: obróbka termiczna i mieszanie pokarmów (technologia przygotowywania posiłków) myli instynkty. Koty jedzą przecież i karmę Tfu! wegańską dla kotów z izololowanych substratów roślinnych plus syntetyki. Ze smakiem. Mój lubi.
Koty połykają trochę trawy, zielone aby się oczyścić a nie dla kalorii. Dieta Raw czy Whole Prey wyjaśniła by sytuację bo wątpię aby chciały jeść ziarna pszenicy z której zrobione są herbatniki albo surowy twardy ryż. Choć jak zwierzę całe życie przyzwyczajone do puszkowego jedzenia, puszek czy termizowanego to może długo nie chcieć jeść naturalnie i trzeba powoli przestawiać ( z praktyki Barferów)

Co do psów. Są różne. Są takie które nie widziałem aby jadły cokolwiek roślinnego i bez problemu można zostawić bez opieki owoce przy nich. A są takie które jedzą ze smakiem. Jako wszystkożercy się różnią. Choć mają kubski smakowe odpowiedzialne za słodycz w odróżnieniu dla kotów. 
Orzechy często jedzą w sumie. W naturze zresztą wszystkie populacje wilków poza polarnymi dojadają roślinnych pokarmów.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#76
U mnie huskie jedzą orzechy włoskie aż im się uszy trzęsą do tego stopnia, że sam nie zjem bo czatują pod drzewem i jak coś spadnie to zaraz jest walka i już nie ma orzeszka.. oczywiście ładnie rozłupują i wyjadają sam środek. Do tego jedzą buraki z grządek oraz czereśnie, porzeczki i co tylko mogą dostać i jest w ich zasięgu.
Cytuj ten post
#77
A no i część psów jest także koprofagami z wyboru i lubią świeże czy zasuszone odchody zwłaszcza roślinożerców. Uśmiech
Szczęśliwy pies:
https://www.youtube.com/watch?v=FED_XDcjgYo

Karcony niepotrzebnie pies:
https://www.youtube.com/watch?v=sOOcRFOW9qQ
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#78
A mój kot tylko kocia karma i kocia karma... Dojada na dworze, czym się da, a co nie zdoła umknąć, zwykle gryzonie - ale to pokarm głodowy, jak właściciel zapomni nasypać do michy... Oczko Już mi jeden wet powiedział, że narkotyczny zapach fabrycznej karmy wygrywa z naturalnymi instynktami.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#79
(03.02.2017, 13:31)flamenco108 napisał(a): A mój kot tylko kocia karma i kocia karma... Dojada na dworze, czym się da, a co nie zdoła umknąć, zwykle gryzonie - ale to pokarm głodowy, jak właściciel zapomni nasypać do michy... Oczko Już mi jeden wet powiedział, że narkotyczny zapach fabrycznej karmy wygrywa z naturalnymi instynktami.

Po owocach go poznacie (czytaj po zdrowiu powyżej 10 roku życia). I ilości wydanych pieniędzy na weta jeśli będzie ku temu wola.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#80
(03.02.2017, 14:10)Borówka napisał(a):
(03.02.2017, 13:31)flamenco108 napisał(a): A mój kot tylko kocia karma i kocia karma... Dojada na dworze, czym się da, a co nie zdoła umknąć, zwykle gryzonie - ale to pokarm głodowy, jak właściciel zapomni nasypać do michy... Oczko Już mi jeden wet powiedział, że narkotyczny zapach fabrycznej karmy wygrywa z naturalnymi instynktami.

Po owocach go poznacie (czytaj po zdrowiu powyżej 10 roku życia). I ilości wydanych pieniędzy na weta jeśli będzie ku temu wola.
Po zakopaniu 2 kotów zdechłych na koci katar weteryniarze mi już niestraszni - już wiem, jak ochronić portfel przed nimi Podejrzany . Na razie kotka ma 6 lat i dobrze się trzyma. Pewnie robi różne rzeczy, o których nie mam pojęcia - zwykle wyganiam na dwór, kiedy tylko sobie przypomnę. A tam - żyć nie umierać, kupy kompostowe, kretowiska, ptaszki, traszki i robaszki. Oczko 
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#81
Po za tym kocia karma ≠ kocia karma.
Może być bardzo dobra albo zbożowo-sojowe badziewie i wiele różnych pośrodku.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#82
Powiedz mi Jakubie według Ciebie człowiek jest bardziej mięsożerny czy bardziej roślinożerny?
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#83
(03.02.2017, 12:36)bonluk napisał(a): U mnie huskie jedzą orzechy włoskie aż im się uszy trzęsą do tego stopnia, że sam nie zjem bo czatują pod drzewem i jak coś spadnie to zaraz jest walka i już nie ma orzeszka.. oczywiście ładnie rozłupują i wyjadają sam środek. Do tego jedzą buraki z grządek oraz czereśnie, porzeczki i co tylko mogą dostać i jest w ich zasięgu.

Mój husky za to zjada wiśnie które spadaja
 Mu do kojca gdy owocujaDuży uśmiech I wszystkie które sięga też zjadaDuży uśmiech Do tego jagody i poziomki na spacerze to większa atrakcja niz bieganieDuży uśmiech
Cytuj ten post
#84
(03.02.2017, 16:40)myku napisał(a): Powiedz mi Jakubie według Ciebie człowiek jest bardziej mięsożerny czy bardziej roślinożerny?

Ciężko tak napisać jednym zdaniem bo jest bardzo elastyczny (w tym również dzięki zastosowaniu obróbki termicznej) w tym względzie. A więc zależy do od miejsca życia danej populacji i jakiś lokalnych adaptacji.
Generalnie jednak:
Anatomia, fizjologia, morfologia człowieka oraz skład jakościowy i ilościowy flory układu pokarmowego wskazuje, że jest najbardziej najbardziej mięsożerny z pośród wszystkożernej nadrodziny człekokształtnych (Hominoidea). Przy czym można tu wyróżnić jeszcze właściwe roślinożerstwo czyli jedzenie wegetatywnych części roślin czyli łodyg i ilości (i możliwości czerpania z nich większych ilości kalorii) oraz generatywnych części roślin bogatych w łatwodostępne kalorie dla zwierząt monogastrycznych jak owoce, orzechy czy bulwy szczególnie poddane obróbce termicznej. Powiedziałby więc, że człowiek jest człekokształtnym semiowocożercą (przez swojego owocożernego w dużym udziale protoplastę) który wyewoluował do jedzenia znacznie większej ilości mięsa oraz obrobionych termicznie bulw czy korzeni z upakowaną skrobią szczególnie tam gdzie wywędrował a owoce nie występują cały sezon. Obrobione termiczne bulwy są ich kalorycznym substytutem.

Człowiek jest w związku z tym ze wszystkich naczelnych najlepiej przystosowany do jedzenie gotowych gęstych kalorycznie pokarmów. Z tego punktu widzenia łodygi i liści są najmarniejszym głodowym posiłkiem zapewniającym tyle kalorii co kot napłakał będąc ciężkostrawne mając mnóstwo antyodżywczych. Przez co mogą pełnić leczniczą rolę w jakieś mierze w uzasadnionych przypadkach.

Przy czym w obrębie mięsożerstwa rozumiem zjadanie wszelkich tkanek i substancji odzwierzęcych jak: tusza zwierzęcia, treść jelita, podroby, szpik, jaja, mleko i jego przetwory, produkty pszczołowatych, owady, bezkręgowce, ryby, owoce morza, jakieś muszle, odchody.

   

   

Więcej tutaj gdzie są dłuższe opinie warte uwagi:







"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#85
A dlaczego te bulwy obrobione termicznie miałyby być dobre dla człowieka mi po ziemniakach syfy wyskoczyły na skórze a teraz mam idealną jak porzuciłem termicznie obrabiane do końca
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#86
(03.02.2017, 17:06)myku napisał(a): A dlaczego te bulwy obrobione termicznie miałyby być dobre dla człowieka mi po ziemniakach syfy wyskoczyły na skórze a teraz mam idealną jak porzuciłem termicznie obrabiane do końca

Masz rację. Nie są dobre bo Tobie wyskoczyły po nich syfy. Nie wiedziałem o tym. Od teraz będę pamiętał.
Gorzej, że często zmieniasz radykalnie zdanie co dla Ciebie dobre więc mam nadzieję, że będziesz na bieżąco informował abyśmy mogli obiektywnie i generalnie zmienić zdanie na ten temat co jest dobre dla innych i dla nas samych.

p.s. Tak szybko obejrzałeś podesłane materiały?
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#87
ten drugi materiał tak się składa że wczoraj oglądałem a po angielsku nie za bardzo mi oglądać a poza tym nie unoś się mówię jak było poza tym miałem ciężkie myślenie teraz jakoś wszystko się rozjaśniło może przez dostarczenie odpowiedniej ilości cholesterolu ale obróbka termiczna do mnie nie przemawia mając pod ręką praktycznie wszystko w stanie takim jak matka natura stworzyła
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#88
 
(03.02.2017, 17:15)myku napisał(a): ten drugi materiał tak się składa że wczoraj oglądałem a po angielsku nie za bardzo mi oglądać a poza tym nie unoś się mówię jak było poza tym miałem ciężkie myślenie teraz jakoś wszystko się rozjaśniło może przez dostarczenie odpowiedniej ilości cholesterolu ale obróbka termiczna do mnie nie przemawia mając pod ręką praktycznie wszystko w stanie takim jak matka natura stworzyła

Dzięki rynkowi i handlowi pomiędzy krajami masz cały rok więc nie musisz
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#89
(03.02.2017, 17:06)myku napisał(a): A dlaczego te bulwy obrobione termicznie miałyby być dobre dla człowieka mi po ziemniakach syfy wyskoczyły na skórze a teraz mam idealną jak porzuciłem termicznie obrabiane do końca


Ziemniaki i wszystkie psiankowate należą do roślin, które należy unikać w chorobach alergicznych i autoimmunologicznych. Poza tym ziemniaki gromadzą w sobie dużo chemii. Więc jeżeli jadłeś ziemniaki uprawiane na chemii lub jesteś alergikiem (możesz nawet o tym nie wiedzieć) to mogło Cię osyfić.
Cytuj ten post
#90
Bączku mój kochany ziemniaki mam swoje na oborniku nigdy nie jadłem u siebie ziemniaków ze sklepu
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post