Zielona witalność i zdrowie
#91
(02.02.2017, 21:14)Borówka napisał(a): Kot-Kura: do przerwy 0:1 Duży uśmiech




Ten filmik jest świetny. Muszę go pokazać mojej koleżance, która mi zarzuciła, że jak karmię kury mięsem, to uprawiam kanibalizm Duży uśmiech Bo kura wg niej jest ziarnojadem.

Moje kury jak mają do wyboru mięso i pszenicę to wybierają mięso. Na pszenicę nawet nie chcą spojrzeć. Kiedyś za siatką zobaczyły mysz, to chciały się zabić z wrażenia. Ale ponieważ ja sama byłam pod wrażeniem opinii koleżanki, że uprawiam kanibalizm, to myślałam, że mi się wydaje Duży uśmiech
Cytuj ten post
#92
(03.02.2017, 18:53)myku napisał(a): Bączku mój kochany ziemniaki mam swoje na oborniku nigdy nie jadłem u siebie ziemniaków ze sklepu

No to pozostaje utajniona alergia. Zrób eksperyment jeszcze raz i kolejny z ziemniakami od sąsiada. Jak Cie osyfi to masz diagnozę Duży uśmiech
Cytuj ten post
#93
Kanibalizm mógłby być wtedy jakbyś karmiła mięsem kur. Jeżeli karmisz innym mięsem i tak mówią to chyba nie znają znaczenie słów które wypowiadają.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#94
w przyszłości zrobię jeszcze raz test na sobie Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#95
ale zawsze ziemniaki można zakisić Uśmiech
Ciężko jest dymić pszczoły amitrazą Uśmiech
Cytuj ten post
#96
Co do tej kury i kanibalizmu, a robaki, dżdżownice, pędraki to co? Warzywa? Uśmiech Ziarnojad od siedmiu boleści. Koleżanka chyba na wsi nie była.
Cytuj ten post
#97
(03.02.2017, 20:36)kosz85 napisał(a): Co do tej kury i kanibalizmu, a robaki, dżdżownice, pędraki to co? Warzywa? Uśmiech Ziarnojad od siedmiu boleści. Koleżanka chyba na wsi nie była.

Ta moja koleżanka to jest z gatunku wszystkowiedzących. I co gorsza, to moja koleżanka ze studiów. Uśmiech  Szkoda gadać. Moje kury dostają mieloną surową wołowinę i dziczyznę Duży uśmiech Kury karmię tym samym co psy i koty Duży uśmiech Plus proso, słonecznik, gorczycę, czarnuszkę i co tam mam w danej chwili i zioła. Duuużo ziół. I trochę tej pszenicy ale chyba z pszenicy muszę się w końcu wyzwolić. Czytałam, żeby kurom dawać nasiona kobylaka, babki, pokrzywy.

Ten kobylak to jest cudowne zioło. A ja kiedyś go wyrywałam, a on odrastał i odrastał a korzeń ma ho ho, nie idzie go wyrwać w całości. A teraz mam uprawę kobylaka za chałupą i ciągle mi mało, bo kury też go chętnie jedzą.

Tak to pszczoły ( i kury) zmieniają światopogląd Uśmiech
Cytuj ten post
#98
Cytat:Po zakopaniu 2 kotów zdechłych na koci katar weteryniarze mi już niestraszni - już wiem, jak ochronić portfel przed nimi Podejrzany . Na razie kotka ma 6 lat i dobrze się trzyma. Pewnie robi różne rzeczy, o których nie mam pojęcia - zwykle wyganiam na dwór, kiedy tylko sobie przypomnę. A tam - żyć nie umierać, kupy kompostowe, kretowiska, ptaszki, traszki i robaszki. Oczko 

Te koty to zakopałeś, żeby je wyleczyć? I co przeżyły kurację?
Cytuj ten post
#99
(04.02.2017, 09:04)Bączek napisał(a): Te koty to zakopałeś, żeby je wyleczyć? I co przeżyły kurację?

Nie. Zdechły. A gdyby przeżyły, bo współczesna weterynaria potrafi tego dokonać, nie miałyby zębów, w zamian krzywicę, grzybicę, łysicę i inne -ice. Koszt ratowania takiego kota to mniej więcej średnio nowy samochód - nie mogłem sobie na to pozwolić, szczególnie, że były to dwa koty. Które zdechły, zanim je zakopałem. Teraz na nich rośnie koper, szczypior, jarmuż i inne ziółka.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
 (
(04.02.2017, 14:38)flamenco108 napisał(a):
(04.02.2017, 09:04)Bączek napisał(a): Te koty to zakopałeś, żeby je wyleczyć? I co przeżyły kurację?

Nie. Zdechły. A gdyby przeżyły, bo współczesna weterynaria potrafi tego dokonać, nie miałyby zębów, w zamian krzywicę, grzybicę, łysicę i inne -ice. Koszt ratowania takiego kota to mniej więcej średnio nowy samochód - nie mogłem sobie na to pozwolić, szczególnie, że były to dwa koty. Które zdechły, zanim je zakopałem. Teraz na nich rośnie koper, szczypior, jarmuż i inne ziółka.

Toteż dlatego im większe możliwości (jeśli ktoś chce) w tym co pisałem powyżej tym większa szansa (średnio) że kot przejdzie to bez pomocy weta. A przejście choroby na zasadzie samoleczenia jest korzystniejsze zwykle.

Moja zwykle jak się źle czuje (jakieś zatrucie, ból brzucha, gorączka, wymioty, biegunki, nie wiem w sumie bo nie chodzę zwykle do weta) chowa się w ciemnym kącie i robi sobie dwu, trzydniową suchą głodówkę. Tak wiem w necie są ostrzeżenia, że koniecznie trzeba karmić kota na siłę albo na kroplówkę bo dojdzie do nieodwracalnego uszkodzenia wątroby. Mój ma tak mniej więcej raz na rok i jakoś ma 14 lat a to rasowa kicia z rodowodem Pers więc genetycznie słabo, Persy średnio mało odporne). A moja dodatkowo ma kocie AIDS który robi jej stałą leukopenię.

Później zaczyna pić powoli wodę i po jakieś dobie wraca do jedzenia i dzieje się tak od 10 lat raz na rok. W tej chwili ma jakiegoś wirusa czy bakterie chyba bo nie je 5 dzień, miała gorączkę pierwszą dobę i wymioty oraz świszczący oddech a więc infekcja pewnie oskrzeli lub płuc. Oddech i gorączka ustały po pierwszej dobie. Wczoraj zaczęła pić. Teraz dopiero się denerwuje bo w sumie leci 5 dzień nic niejedzenia a tak długo nie pamiętam jeszcze więc może jutro pójdę do weta. Ale to już powoli babcia się robi no bo ma 14 lat co najmniej.

Kotka wychodząca nieszczepiona za dorosłości i nieodrobaczana. Była szczepiona za pewne na początku jak była mała bo u rasowych to trzeba. Raz za dorosłości odrobaczana prewencyjnie syntetykiem za namową weta i o mało nie zeszła wtedy po podaniu trutki. Po kwadransie paraliż połowy ciała. Dwie doby przeleżała pod kroplówką. Nigdy jej już tego nie zrobię.

Wychodzi na dwór kiedy chce na ogród (pilnuje się w sumie i tylko kilka razy była u sąsiadów) i latem nie mam jej całe dnie i tylko na jedzenie przychodzi w zasadzie. Atakuje jakichkolwiek innych przybyszów kocich i goni do ogrodzenia.
Kotka sterylizowana ale dopiero kilka lat temu w sumie.
Ma instynkt polowania ale nie udaje jej się nic złapać (przynajmniej ja nie widziałem). Przez rodziców na pewno nie wyuczona bo to domowa profi hodowla rasowa.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 14:38)flamenco108 napisał(a):
(04.02.2017, 09:04)Bączek napisał(a): Te koty to zakopałeś, żeby je wyleczyć? I co przeżyły kurację?

Nie. Zdechły. A gdyby przeżyły, bo współczesna weterynaria potrafi tego dokonać, nie miałyby zębów, w zamian krzywicę, grzybicę, łysicę i inne -ice. Koszt ratowania takiego kota to mniej więcej średnio nowy samochód - nie mogłem sobie na to pozwolić, szczególnie, że były to dwa koty. Które zdechły, zanim je zakopałem. Teraz na nich rośnie koper, szczypior, jarmuż i inne ziółka.

To na przyszłość wywal to badziewie z puszek i bobki z nie wiadomo czego i dawaj kotu surowe mięcho. Wyjdzie Ci taniej i nie będziesz musiał na weta wydawać. Mój kot Bączek, co na awatarze jest, kończy 13 lat w tym roku. I choruje na koci katar chyba od drugiego roku życia. Owszem są momenty zaostrzenia choroby, ale u weta, za jego życia, byłam może ze 3 razy, w tym raz, jak zeżarł liście jakiegoś domowego kwiatka który był popryskany na robaki.
Tylko wieprzowiny nie dawaj.
Koty najlepiej jedzą serca i nerki wołowe.

Jeszcze dodam, że kot nie szczepiony od nowości. Sporadycznie dostał tabletkę na robaki.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 15:04)Borówka napisał(a): Później zaczyna pić powoli wodę i po jakieś dobie wraca do jedzenia i dzieje się tak od 10 lat raz na rok. 

Kuba, koci katar jest śmiertelną, zakaźną chorobą kotów. Na razie jest śmiertelna. Nie interesowałem się, czy towarzyszy ona zwierzątkom od dawna, czy przywlekli ją ostatnio. Te koty były wiejskimi kundlami, a ich jedyną słabością była puszczalska matka w podeszłym wieku (z tegorocznego miotu jedno kocię przeżyło parę miesięcy). Nie zostały zaszczepione, zachorowały - i zdechł kot. Oba. Mimo zastosowania przez kilka tygodni dobrodziejstw współczesnej weterynarii, które najwyraźniej przedłużyły tylko agonię, zwiększyły cierpienie.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(04.02.2017, 15:31)flamenco108 napisał(a):
(04.02.2017, 15:04)Borówka napisał(a): Później zaczyna pić powoli wodę i po jakieś dobie wraca do jedzenia i dzieje się tak od 10 lat raz na rok. 

Kuba, koci katar jest śmiertelną, zakaźną chorobą kotów. Na razie jest śmiertelna. Nie interesowałem się, czy towarzyszy ona zwierzątkom od dawna, czy przywlekli ją ostatnio. Te koty były wiejskimi kundlami, a ich jedyną słabością była puszczalska matka w podeszłym wieku (z tegorocznego miotu jedno kocię przeżyło parę miesięcy). Nie zostały zaszczepione, zachorowały - i zdechł kot. Oba. Mimo zastosowania przez kilka tygodni dobrodziejstw współczesnej weterynarii, które najwyraźniej przedłużyły tylko agonię, zwiększyły cierpienie.

Rozumiem. Muszę doczytać o tej chorobie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
I jeszcze dodam, że mam trzy koty i tylko ten jeden choruje na koci katar. Na tej podstawie wnoszę, że nie każdy kot zaraża się kocim katarem.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 15:31)Bączek napisał(a): To na przyszłość wywal to badziewie z puszek i bobki z nie wiadomo czego i dawaj kotu surowe mięcho.

Taka propozycja jest niebezpieczna bez skierowania na odpowiednie fora, przepisy oraz wiedzę o diecie. No chyba, że ktoś będzie kupował kotu martwe mrożone myszy i kot będzie jadł ale to trochę drogo bo 120 zł za kg wychodzi. To wtedy nic nie musi wiedzieć. Karmienie samym surowym mięsem jest gorsze niż dobra zbilansowana kocia komercyjna karma uważam.
Muszą być podroby, kości (albo mączka z kości, skorupek czy muszli), krew (może być w formie suszonej). Przydałby się surowy tran i tauryna także. To tak ogólnie. Samo mięso w sensie mięśnie nie wystarczy. Chyba, że mięso masz na myśli całą tuszę zwierzęcia. Bo dwojako się rozumie termin mięso jak zauważyłem.

Kot jest obligatoryjnym mięsożercą więc ważne jeśli w diecie występuje tylko tkanka zwierzęca aby była zbilansowana gdyż nie ma tutaj możliwości na elastycznośc z różnego rodzaju pochodzenia jedzenia.

Chyba, że to mięso to będzie np. 25% kalorii w diecie a reszta to co upoluje na dworze. Wtedy nie trzeba wiele wiedzieć.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 15:33)Bączek napisał(a): I jeszcze dodam, że mam trzy koty i tylko ten jeden choruje na koci katar. Na tej podstawie wnoszę, że nie każdy kot zaraża się kocim katarem.

Bo tak jest. Najwięcej zagrożone są kocięta (tzn. dla dokładności, której uczę się od Wolnych Pszczół: najczęściej obserwuje się zachorowania kociąt), koty dorosłe, które choroba ominęła, przechodzą ją bez zagrożenia życia, a często bezobjawowo. U moich stwierdzono calicivirus, a podobno jest tej choroby parę odmian i nie wszystkie są tak śmiertelne. Osobiście podejrzewam naszą najstarszą kotkę, która była wielce niezadowolona z pojawienia się dwójki nowych konkurentów - to z pewnością jej wraże knowania i złe życzenia Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Może by tak zmienić tytuł wątku na: zielona i czerwona witalność a zdrowie. Duży uśmiech
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 15:36)Borówka napisał(a):
(04.02.2017, 15:31)Bączek napisał(a): To na przyszłość wywal to badziewie z puszek i bobki z nie wiadomo czego i dawaj kotu surowe mięcho.

Taka propozycja jest niebezpieczna bez skierowania na odpowiednie fora, przepisy oraz wiedzę o diecie. No chyba, że ktoś będzie kupował kotu martwe mrożone myszy i kot będzie jadł ale to trochę drogo bo 120 zł za kg wychodzi. To wtedy nic nie musi wiedzieć. Karmienie samym surowym mięsem jest gorsze niż dobra zbilansowana kocia komercyjna karma uważam.
Muszą być podroby, kości (albo mączka z kości, skorupek czy muszli), krew (może być w formie suszonej). Przydałby się surowy tran i tauryna także. To tak ogólnie. Samo mięso w sensie mięśnie nie wystarczy. Chyba, że mięso masz na myśli całą tuszę zwierzęcia. Bo dwojako się rozumie termin mięso jak zauważyłem.

Kot jest obligatoryjnym mięsożercą więc ważne jeśli w diecie występuje tylko tkanka zwierzęca aby była zbilansowana gdyż nie ma tutaj możliwości na elastycznośc z różnego rodzaju pochodzenia jedzenia.

Chyba, że to mięso to będzie np. 25% kalorii w diecie a reszta to co upoluje na dworze. Wtedy nie trzeba wiele wiedzieć.

Nie lubię słowa "zbilansowanie". Na studiach nas uczyli, że trzeba krowie zbilansować białko poprzez dodawanie mączki mięsno-kostnej. Jak się żywienie krów mięsem skończyło to wiadomo.

Kotu trzeba dawać różne gatunki mięs - to prawda. Dostępne w internecie jest prawie wszystko. Żadnej tauryny nie podaję i nigdy nie podawałam. Nie daję oleju z łososia, ani żadnego innego. Nic nie bilansuję. Sama sobie też jedzenia nie bilansuję. Jak ugotuję gar kapusty to jem cały tydzień, aż mi uszami wychodzi Duży uśmiech

Moim zdaniem to" bilansowanie" to propaganda mająca swoje źródło u producentów gotowych karm, którym zależy na przekonaniu społeczeństwa, że tylko zbilansowane, przemysłowe karmy zapewniają zwierzęciu zdrowie. Żadne zwierze w naturze nie je posiłków zbilansowanych.

Moja siostra żywiła chrupami i puszkami. Dwa koty odeszły do krainy wielkich łowów w wieku 10 lat. A mój zdechlak na surowiźnie żyje i ma się dobrze Uśmiech
Cytuj ten post
Nie zgadzam się. Kotu można dawać to samo mięso np. tylko myszy czy szynszyle pod warunkiem, że będzie miał wszystko zbilansowane a takie coś może mieć tylko jeśli dostaje całą tuszkę zwierzęcia jak w naturze. Nie ma mowy o zbilansowaniu w karmieniu tylko mięsem. Skład tuszy myszy uznaje się za optymalny dla domowych kotów. Dla kotów tauryna jest tylko egzogenna a gryzonie mają jej relatywnie dużo w tuszy. Dodatkowo tauryna jest wrażliwa na obróbkę termiczną. Dlatego każda karma ma ją dodatkowo dodaną bo inaczej koty by zdychały prędzej czy później i odszkodowania by się posypały. Nawet wegańska to ma.
Mniejszy złem jest podawania cały czas tego samego gatunku mięsa a odpowiednio zbilansowanego niż różne gatunki mięs a same mięśnie. To na pewno.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Cytat:Kotu trzeba dawać różne gatunki mięs - to prawda. .....Jak ugotuję gar kapusty to jem cały tydzień, aż mi uszami wychodzi

Nie rozumiem tej analogii gdyż jest niespójna.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Każdy ma swój sposób żywienia kotów, tak jak każdy ma inną receptę na zachowanie pszczół przy życiu.

Ja stawiam na NATURĘ. Myślę, analizuję, doświadczam, wyciągam wnioski. I jeszcze źle w życiu na tym nie wyszłam :)
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:15)Borówka napisał(a):
Cytat:Kotu trzeba dawać różne gatunki mięs - to prawda. .....Jak ugotuję gar kapusty to jem cały tydzień, aż mi uszami wychodzi

Nie rozumiem tej analogii gdyż jest niespójna.

Połączyłeś dwa zdania w niespójną całość Duży uśmiech
Gar kapusty dotyczy braku konieczności bilansowania i nie ma związku z różnymi gatunkami mięs Duży uśmiech

Różne gatunki mięś są dlatego, że kot nie chce w kółko jeść tego samego Uśmiech
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:16)Bączek napisał(a): Każdy ma swój sposób żywienia kotów, tak jak każdy ma inną receptę na zachowanie pszczół przy życiu.

Ja stawiam na NATURĘ. Myślę, analizuję,  doświadczam, wyciągam wnioski. I jeszcze źle w życiu na tym nie wyszłam Uśmiech

Według mnie to co ja napisałem jest bliższe NATURZE.

Idealną dietą jest WHOLE PREY dla kota. Jeśli nie ma możliwości karmienia WHOLE PREY to trzeba tak bilansować dietę aby była jak najbliższa WHOLE PREY i to jest najbardziej naturalne dla kota ( Biologically Appropriate)
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Wiem o co Ci chodzi ale mym zdaniem nie wyrażasz się precyzyjnie. Są pewne ograniczenia.
Ktoś kto ma bogatą dietę wszystkożerną nie musi się tak mocno zastanawiać (o ile je naprawdę różne rzeczy i nie wybrzydza np. na podroby) co je a ktoś kto silnie redukuje dietę np.
tylko do mięsa (carnivorius diet, tiger diet, zero-carb diet) lub tylko to roślin (vegan diet, dieta wegańska) ma dużo trudniej aby zbilansować dietę. Choć weganie mają tutaj trudniej.

Wszystkożerca jest tutaj dużo bardziej elastyczny w kwestii tygodniowego, miesięcznego a nawet kwartalnego zróżnicowane diety. Obligatoryjny mięsożerca drapieżnik ma tą elastyczność znacznie utrudnioną i ewolucyjnie ma tak dopadowaną fizjologię, że zwykle dostarcza w posiłku sobie wszystkich składników bo jasne jest, że ma do czynienia z całą tuszą zwierzęcia i wybiera z niej co chce. A Kot domowy wywodzący się od Żbika m.in. zjada w całości.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
Cytat:" Żadne zwierze w naturze nie je posiłków zbilansowanych."

Owszem je. Np. kot domowy albo przeżuwacz np. bydło, owca.
Przerobiona trawa z żwaczu owcy na bakterie, pierwotniaki (ergo zwierzęta) i grzyby jest w pełni zbliansowanym posiłkiem jak mysz dla kota. Teoretycznie owca za dorosłości mogłaby jeść tylko trawę cały życie i nic więcej podobnie jak kot mógłby jeść tylko myszy.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:25)Borówka napisał(a): Wiem o co Ci chodzi ale mym zdaniem nie wyrażasz się precyzyjnie. Są pewne ograniczenia.
Ktoś kto ma bogatą dietę wszystkożerną nie musi się tak mocno zastanawiać (o ile je naprawdę różne rzeczy i nie wybrzydza np. na podroby) co je a ktoś kto silnie redukuje dietę np.
tylko do mięsa (carnivorius diet, tiger diet, zero-carb diet) lub tylko to roślin (vegan diet, dieta wegańska) ma dużo trudniej aby zbilansować dietę. Choć weganie mają tutaj trudniej.

Wszystkożerca jest tutaj dużo bardziej elastyczny w kwestii tygodniowego, miesięcznego a nawet kwartalnego zróżnicowane diety. Obligatoryjny mięsożerca drapieżnik ma tą elastyczność znacznie utrudnioną i ewolucyjnie ma tak dopadowaną fizjologię, że zwykle dostarcza w posiłku sobie wszystkich składników bo jasne jest, że ma do czynienia z całą tuszą zwierzęcia i wybiera z niej co chce.

Może i w teorii tak jest. Moja praktyka wskazuje, że bez bilansowania zwierzęta żyją i mają się dobrze. I nie chorują.

Może na pszczołach się nie znam, ale na kotach i psach już trochę Uśmiech Mam w tej chwili trzy koty i 8 psów. Najstarsza suczka w kwietniu kończy 16 lat. Chodzi sama, słyszy, widzi. Dwa psy kończą 14 lat. Są w pełni sprawne fizycznie i psychicznie. Psy dożyły tego wieku bez bilansowania, karm przemysłowych, chemicznych witamin i innych dodatków. Tylko surowe mięso różnych gatunków zwierząt ( w tym flaki wołowe nie czyszczone) i gotowany ryż. Czasem dodaję olej z łososia  albo inny olej.
Cytuj ten post
No więc z tego co napisałaś do tej pory bilansujesz im to nieświadomie i tak.

Napisałem wyraźnie, że karmienie KARMIENIE SAMYMI MIĘŚNIAMI SZKIELETOWYMI byłoby gorsze niż dobrą karmą gotową (bezzbożową, minimum 80% mięsa i podrobów, minimum 50% kalorii ze strawnego zwierzęcego białka, jeśli suchą to suszoną w niskim temp.)

Twoja dieta wygląda inaczej i prezentuje się z opisu całkiem porządnie więc za pewne jest tak jak piszesz w porównaniu. Po z tym porównujesz do najgorszego świństwa a karma kocia ≠ karma kocia.
Swoją drogą a kości zmielonych lub nie, muszelek, skorupek nie dajesz? Albo chociaż surowego mleka lub surowych serów.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:43)Borówka napisał(a):
Cytat:" Żadne zwierze w naturze nie je posiłków zbilansowanych."

Owszem je. Np. kot domowy albo przeżuwacz np. bydło, owca.
Przerobiona trawa z żwaczu owcy na bakterie, pierwotniaki (ergo zwierzęta) i grzyby jest w pełni zbliansowanym posiłkiem jak mysz dla kota. Teoretycznie owca za dorosłości mogłaby jeść tylko trawę cały życie i nic więcej podobnie jak kot mógłby jeść tylko myszy.

Z tymi myszami też bym nie przesadzała, bo obawiam się, że nie da się karmić kota tylko myszami. Kotu dane jedzenie  szybko się nudzi. Moje koty znoszą myszy do domu i zostawiają.

W kwestii bilansowania to barfowcy na przykład mówią, że należy bilansować posiłki  tygodniowo a nie dziennie.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:50)Bączek napisał(a):
(04.02.2017, 16:43)Borówka napisał(a):
Cytat:" Żadne zwierze w naturze nie je posiłków zbilansowanych."

Owszem je. Np. kot domowy albo przeżuwacz np. bydło, owca.
Przerobiona trawa z żwaczu owcy na bakterie, pierwotniaki (ergo zwierzęta) i grzyby jest w pełni zbliansowanym posiłkiem jak mysz dla kota. Teoretycznie owca za dorosłości mogłaby jeść tylko trawę cały życie i nic więcej podobnie jak kot mógłby jeść tylko myszy.

Z tymi myszami też bym nie przesadzała, bo obawiam się, że nie da się karmić kota tylko myszami. Kotu dane jedzenie  szybko się nudzi. Moje koty znoszą myszy do domu i zostawiają.

W kwestii bilansowania to barfowcy na przykład mówią, że należy bilansować posiłki  tygodniowo a nie dziennie.

Może i się znudzi ale z punktu widzenia fizjologiczno biochemicznego da się. Nie sądzę aby zdziczałemu kotowi który nie jest przyzwyczajony do różnych mich od właściciela w ogóle się znudziło jakoś mocno.

Ale Barfowcy piszą najczęściej, że idealna jest dieta WHOLE PREY a BARF jest substytutem. Choć faktycznie część przesadza z tymi suplami i dodatkami.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
(04.02.2017, 16:50)Bączek napisał(a): Moje koty znoszą myszy do domu i zostawiają.

Bo Twoje koty nie są samodzielne i wiedzą, że misce mają różne różności. To jasna sprawa.
Jakby musiały to jeść i były nauczone przez rodziców i nie znały by, że można inaczej to by jadły a nie wybrzydzały. Tak mi się wydaje.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post